Gość: aniar
IP: *.icpnet.pl
19.04.08, 21:42
odwiozlam cie do domu, poczekalam az zapali sie swiatlo w twoim
pokoju, spokojne pojechalam do siebie; mielismy sie spotkac za dwa
dni...nalam sie, ze odjdziesz sam, nie poczekales na mnie; zegnajac
sie mowilam kocham cie, wiedziales; telefon; nie moglam sie ruszyc;
bylam w poblizu; stali nad toba, debatowali, bez swiatla,
modlitwy...chcieli cie jak najszybciej wywiezc; nie dalam!
przykrylam cie, zebys nie zmarzl, siedzialam pod twoim lozkiem,
polozylam na glowie twoja dlon, takmi jej brak; umylam cie,
przebralam, ukochalam, oddalam...potem w ten mroz wsadzilam ci
zdjecia do kieszeni garnituru,kasia gwiazdke na swieta; teraz
patrzysz na nas, pomagasz naprawiac zycie, wspierasz; wiem, ze
opikujesz sie naszym anilkiem razem z babunia i cala reszta tych,
ktorych pozegnalam; oni dali mi czas; kocham was! tesknie za
koscistymi dlonmi; przepraszam, jezeli broilam; anulka(nikt juz tak
do mnie nie mowi)