I co dalej?

17.11.08, 17:30
Czuje się tak samotnie, czytając jednak to forum wiem że nie jestem sama.
Tak trudno patrzeć na innych, na tych którzy mogą spędzać czas ze swoimi ukochanymi, cieszyć się świętami, dzielić radościami. Ja jestem jedynaczką i prawie dwa lata temu straciłam Mamę, został mi tylko Tata. Jak świat kiedy Mamy już nie ma się zmienił.. Choćbym dostała gwiazdę z nieba nie umiem się cieszyć, nie umiem się cieszyć już życiem. Z Mama miałam specyficzną więź.. Jednak miałam za mało czasu aby móc się Nią nacieszyć.. Z nikim o tym nie rozmawiam.. Czytam co piszecie i widze że nie jestem jedyną która „uciekła”, ja uciekam cały czas.. Nie umiem o tym mówić, z nikim nie rozmawiam mam wrażenie że nikt mnie z otoczenia nie zrozumie, więc zamykam się przed ludźmi..
Idą święta, a ja nawet nie chce o tym myśleć, chciałabym aby po prostu minęły..co to za święta, sami we dwójkę udając że jest miło. Nie chce martwić Taty, dlatego mu nie mówie jak mi źle, on sobie z tym sam musi też dać rade, więc nie chcę go smucić dodatkowo.
Tak strasznie żałuje że nie mam rodzeństwa, chciałabym mieć z kim dzielić smutek, nie czuć się taka INNA wśród ludzi…
    • yago997 Re: I co dalej? 28.11.08, 12:43
      ogruszko mam tak samo, jednak mame straciłam dopiero 2 tygodnie
      temu...
      i jestem przerażona bo widze że nawet po 2 latach nadal będe tak
      samo nieszczęśliwa jak teraz...
      w dzien funkcjonuje jak automat - praca -
      w domu zazywam leki i spię
      a sny mam coraz gorsze,,,
      • galaksy Re: I co dalej? 28.11.08, 23:23
        Moja mama zmarła 2 miesiące temu. Tez jestem jedynaczką. Mam też
        męża. I tatę. Tylko oni dwaj są mi teraz najbliżsi. Ale brakuje mi
        mamusi... kobiety... Brakuje pieniędzy. Teraz wszystko na mojej
        głowie. Przejęłam po mamie rolę głowy rodziny. Nie mam czasu myslec
        o czymkolwiek, płakać... Praca po 10-12 godzin, potem do domu, o
        20:00 obiad, potem zajęcia domowe. Śpię po 4 godziny na dobę. Nie
        mam czasu na więcej. Padam z nóg. Najbardziej żal mi taty. Siedzi w
        domu sam przez cały dzień. Wprowadzilam sie do niego, ale to
        niewiele, bo wracam do domu zbyt późno. Ale nie mam na to wpływu.
        Ojciec schudł 20 kg w ciągu pół roku mamy choroby. Mąż tez jest
        chory, jest po ciężkiej operacji serca. Ja też nie jestem zdrowa,
        jestem po polio, chodzę o kulach.
        Przepraszam, że tak się żalę, ale nie mam komu. Próbowałam w pracy
        porozmawiac z koleżankami, ale nikt nawet nie próbuje mnie
        zrozumieć. Wymagają ode mnie nawet więcej, niż przedtem. Nie mam juz
        siły.
    • sohopeless Re: I co dalej? 30.11.08, 20:03
      Straciłam Tatę, wiem co przezywasz.. Tegoroczne święta beda dla nas bezlitosne...:/ Ja zamierzam skupic sie na porzadkach i gotowaniu, bo inaczej wiem ze zwariuje. Tak samo jak Ty czytam forum, bo tu naprawde moge poczuc sie zrozumiana , a nie pocieszam sie , ze ktos ma gorzej lub przezywa to samo co ja. Kochana i wlasnie przechodze faze "nic mnie nie cieszy", mimo to staram sie cieszyc (wychodzi bardzo nieudolnie) chocby z najmniejszych rzeczy. Mam wrazenie, ze na nowo musze siebie odbudowac, zaczac zyc. Niestety zycie pedzi dalej swoim tempem, a my moja droga musimy w tym wszystkim trwac, chociaz mamy wrazenie ze jestemy na maxa z boku...albo ze pochodzimy z innego swiata. Moze powinnas rozmawiac z Tata, tym, bardziej ze zostaliscie sami. On przezywa to na swoj sposob, ale to cierpienie was zblizy. Mowcie o mamie, jesli jestescie w stanie, ogladajcie zdjecia, idzcie na cmentarz, nawet jesli poleca gorzkie lzy. Warto byc razem w takich momentach. Na pewno masz tez jakas bliska osobe, a jesli wolisz poibyc z kims obcym, wybierz sie do psychologa,ja tak zrobilam i mam wrazenie ze troche mi lepiej. Troche...ale zawsze:( :*
Pełna wersja