Dodaj do ulubionych

Mięsak Ewinga

05.05.09, 00:00
mój ukochany mężczyzna walczy z tym paskudztwem od 8 miesięcy... na chwilę
obecną przegrywamy. według lekarzy, chemie którą teraz przyjmuje w domku to
ostatnia szansa. być może to już bedzie koniec leczenia..wierze głeboko,ze
stanie się cud. ale jak pomóc mojemu dzielnemu "maleństwu"?.. jak się samemu
pogodzic z tym i to zaakceptowac.. jak nie utrudniać pożegnania, gdy już
nadejdzie pora? Boże, o co ja w ogóle pytam...nie potrafie
Obserwuj wątek
    • kasik2222 Re: Mięsak Ewinga 05.05.09, 08:30
      na smierć najbliższej osoby sie nie przygotujesz. Ja miałam
      tydzień... nie byłam gotowa, ale myslę że gdybym miała nawet kilka
      miesięcy, też bym nie była... straciłam Go już półtora roku temu.
      Będę się modlić, żeby Ciebie to nie spotkało. Przytulam Kasia
      • justynakm1 Re: Mięsak Ewinga 05.05.09, 14:08
        Moja Droga,
        Kasia ma rację - na smierć ukochanych osób nigdy nie jesteśmy gotowi
        i nic nas nie przygotuje. Mój Kuba chorował na nowotwór 1.5 roku,
        ostatnie 4 miesiące były tragiczne, ja jednak do końca wierzyłam, że
        wygramy i nigdy nawet nie dopuszczałam myśli o smierci Kubusia.
        Życzę Wam siły i powodzenia, i wygranej z chorobą!
        gdybyś chciała pogadac, napisz maila. Mieszkam w Wawie, moze jestes
        blisko?
    • hhalka Re: Mięsak Ewinga 07.05.09, 11:35
      Dopóki trwa zycie jest nadzieja ,a podawanie chemii jest pewnym
      zródłem tej nadzieji.Leczyłam wiele lat córcie i widziałam ,ze
      czasem wbrew wszystkiemu i wszystkim takie cuda sie zdarzały.
      Ale jest i druga prawda bardziej okrutna,bardzo wiele dzieci
      odchodzi.Nie zrób tego błędu ,który ja zrobiłam .Jeśli taka będzie
      konieczność przygotuj dziecko na odejśc.U mnie problem tkwił we mnie
      to ja nie potrafiłam pokonać strachu.
      To wszystko zalezy ile lat ma dziecko.
      Nie umiem pocieszac ale wiem co czujesz i jestem z Tobą całym sercem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka