xxxkarolinkax
05.05.09, 00:00
mój ukochany mężczyzna walczy z tym paskudztwem od 8 miesięcy... na chwilę
obecną przegrywamy. według lekarzy, chemie którą teraz przyjmuje w domku to
ostatnia szansa. być może to już bedzie koniec leczenia..wierze głeboko,ze
stanie się cud. ale jak pomóc mojemu dzielnemu "maleństwu"?.. jak się samemu
pogodzic z tym i to zaakceptowac.. jak nie utrudniać pożegnania, gdy już
nadejdzie pora? Boże, o co ja w ogóle pytam...nie potrafie