bennett
20.06.07, 23:21
Któregoś dnia po zapaleniu auta świeci kontrolka akumulatora wskazująca brak
ładowania , ale po ruszeniu i przejechaniu kilkudziesięciu metrów gaśnie i
problem nie pojawia się do czasu ponownego odpalania samochodu. Na drugi dzień
to samo. Pojechałem do znajomego elektryka samochodowego i umówiłem sie na
naprawę alternatora. W następnym dniu kontrolka ładowania już nie gasła.
Zawiozłem auto do naprawy, elektryk stwierdził uszkodzone diody , które to
wymienił razem z regulatorem lecz alternator dalej nie wykazywał pełnego
ładowania. Następnego dnia elektryk zaproponował mi wymianę alternatora na
"nowy" tzn. używany . Zapłaciłem za wszystko 260 zł , niby wszystko jest ok
ale nie mogę zrozumieć dlaczego doświadczony elektryk nie był w stanie
naprawić mojego alternatora. Proszę o opinię fachowców co może być zepsute że
tak trudno stwierdzić przecież nie jest to aż tak skomplikowane
urządzenie.Jutro chcę zabrać mój stary alternator od niego i pojechać do
innego warsztatu. Z góry dziękuje za fachowe wypowiedzi.