pimpusia77
27.10.09, 18:50
Ma problem z moim prawie czteroletnim synkiem. Tymek ma swoją
ukochaną przytulankę Misia. Od zawsze. Kocha go najbardziej ze
wszystkich zabawek i jest od neigo uzależniony.
Chodzi z nim wszędzie. Bez misia nie ma życia. W domu jest jeszcze
ok bo miś leży sobie gdzieś w zasięgu wzroku a Tymek bawi się
zabawkami ale w przedszkolu jest mega problem. Synek poszedł w tym
roku do przedszkola. Zaadoptował się po mniej więcej miesiącu. Teraz
chodzi tam chętnie i mowi, że lubi przedszkole. Niestety pani
wychowawczyni twierdzi, że Tymek nie bawi się
prawie wcale z dziećmi, nie uczestniczy w zajęciach grupowych, na
dworzu siedzi w kucki i kurczowo trzyma misia. Pilnuje go. Nie
spuszcza go z oka aby się nie zgubił... Dzieci nie bardzo chcą się z
Tymkiem bawić bo on ciągle tylko z tym misiem...ciągle trzyma go w
rączce i nie puszcza nawet na chwilę. Panie wynegocjowały aby nie
chodził z nim do toalety... W domu nie mamy tego problemu aczkolwiek
jest mega tragedia jak miś się gdzieś zawieruszy ale potrzebny jest
głównie do zasypiania...
Co mam robić? Pani powiedziała, że abslutnie nie mogę drastycznie
pozbawić go tego misia tylko stopniowo ale jak mam tego dokonać jak
on jest w przedszkolu? W domu nie mam tego problemu, nie muszę
"stopniować" i "dawkować" czasu z misiem bo spędza goz nim
niewiele... Na pewno nie zaśnie na leżakowaniu bez misia i wogóle
pani miałaby tragedię gdyby ten miś nie pszedł z nim do
przedszkola... Pani psycholog przyjmuje dopiero 1.12 więc za ponad
miesiąc a do tego czasu ja muszę zacząć działać bo sama dziś
widziałam na własne oczy, że on jest wyobcowany z tym misiem..... Na
podwórku i w kontaktach ze znajomymi dzieciakami to jest mega
żywioł, mega towarzyski i wygadany dzieciak a w przedszkolu taki
zahukany...