Gość: meggie
IP: *.147.224.134.nat.umts.dynamic.eranet.pl
17.04.10, 14:46
Niewiem od czego zacząć. Bardzo chciałam mieć dziecko i bardzo kocham moja
córeczkę, ale nie daję juz rady. Zastanawiam się co ja takiego strasznego jej
robię, ze ciągle ze wszystkim jest źle. Wydaje mi się, ze jest strasznie
problemowa...postaram się w skrócie to uzasadnic.
Problemy były od około 2 tyg. po urodzeniu. Mała bardzo mało piła z piersi,
problem sie ciagnął, "przeszłyśmy" przez karmienie nawet cewnikiem, bo podobno
nie umiała prawidłowo ssać. Problem z jedzeniem jest do tej pory. Ale to nie
jedyny problem. Nie chciała też spać. Jako kilkumiesięczne niemowlę potrafiła
męcząc się nie zasnąć przez cały dzień. No i ogólnie do tj pory jest marudna,
szczególnie na moim punkcie, tzn. jeśli np. jest u babci- zachowuje się
inaczej, jest grzeczna(ma teraz 14miesięcy). Wystarczy że ja przyjdę- od razu
chce na ręce, marudzi. Źle śpi w nocy. Usypiam ją na rączkach. Potrafi budzic
się co godzinę. Ok 24tej, kiedy idę spać, a ona się zbudzi to biorę ją już do
siebie, bo nie mam siły co chwila wstawac. Budzi się z rana z płaczem. Muszę
ją rozśmieszać, aby w dobry humor ja wprawić. Ze wszystkim z rana się spieszę,
bo jest bardzo niecierpliwa, nudzi się, łazi i nie wie co robic. Ciągle
wszystko muszę przerywać i brać ją na ręce. Dużo czasu spędzamy na dworze,
amimo tego nadal są problemy ze spaniem dziennym.
Dzis był jeden z wielu koszmarnych dni. Z rana ryk.Podudka o 6tej. Jedno
śniadanko(chlebek z miodem)-nie chciała. Mleko wypiła (pije tylko same mleko,
bardzo mało stałych posiłków). Zasneła. Na 10 minut. POtem 2-godzinny spacer,
powrót do domu i ryk. Próba jedzenia(omlet). Ryki. Zmęczenie. Próba usypiania.
Płacz. Próba jedzenia zupki.Nie chce-placz.Dwa razy usneła na moich rękach.
Przy próbie odłożenia do łóżeczka ryk i histeria. Zanosiła się niesamowicie.W
koncu wypiła mleczko i zasnęła.
Nie muszę dodawać, że jestem wykonczona, bo ta walka trwała półtorej
godziny.Jest mi jej szkoda,ale niewiem co mam robić. Robię wszystko co robi
kochająca matka, ale ciągle jest źle. Staram się być cierpliwa, dużo się z nią
bawię, tulę uśmiecham. Mieszkamy w ładnym spokojnym miejscu, dużo lasów, fajni
sąsiedzi, mamy fajnego psa...niewiem w czym tkwi problem. Badania wszystkie
wychodzą ok. Kilka razy była bakteria w moczu, ale jest wyleczone i sprawdzane
co miesiąc posiewem.
Przepraszam, ze napisałam tak chaotycznie...moje główne pytanie brzmi; czy
może to być wina jakis problemów neurologicznych/psychologicznych. Czy
powinnam wybrać się do innego niż padiatra lekarza?