Dodaj do ulubionych

Rozpacz dziecka...

18.04.10, 20:01
Moja corka ma prawie 5lat.problem polega na tym ze zdechl jej chomik.to byl jej chomik-mial imie ,zawsze mu sprzatala,opiekowala sie nim.gdy corcia sie dowiedzial o "tragedii" wpadla w histerie,nie mozna bylo jej uspokoic ,wielki lamet.jutro idziemy kupic nowego chomika.czy kazde dziecko tak reaguje na strate zwierzatka?
Obserwuj wątek
    • na_forum_na Re: Rozpacz dziecka... 18.04.10, 20:54
      kupując chomika powinnaś mieć tę stratę niejako wkalkulowaną w
      zakup :(
      chyba równie niepokojące co totalna rozpacz (dla mnie w pełni
      zrozumiała) byłoby przejście do porządku dziennego nad tą stratą
    • rulsanka Re: Rozpacz dziecka... 18.04.10, 21:43
      Ja też płakałam po chomikach, miałam wtedy 20++ lat... Płaczę po każdym
      zwierzęciu-domowniku, które umiera.
      • verdana Re: Rozpacz dziecka... 18.04.10, 21:56
        Przerażające jest to, ze się dziwisz.
        Moi rodzice do dziś bardzo przeżywają stratę psa - sprzed trzech
        lat.
    • gacusia1 Re: Rozpacz dziecka... 19.04.10, 01:30
      Jak juz corka kupi NOWEGO chomika to upredz ja,ze ten tez kiedys
      umrze bo taka jest kolej rzeczy. To normalne,ze tak dziecko reaguje
      i swiadczy to o jej uczuciowosci.
    • justyna_dabrowska Re: Rozpacz dziecka... 20.04.10, 13:37
      To naturalne. To nie jest żadna "HISTERIA". Warto uzywac słów zgodnie z ich
      przeznaczeniem.
      Kolejny chomik też umrze...CZy dziecko jest tego świadome? MOże warto
      zainwestować w jakies zwierzątko, które żyje nieco dłużej?
      Pozdrawiam
      JD
    • cwieczke Re: Rozpacz dziecka... 21.04.10, 17:12
      Od smierci naszej kotki ktora byla z nami odkad mialam 13 lat minelo chyba juz 4
      lata. Kiedy odwiedzam moich rodzicow, lapie sie na tym ze patrze czy ona czasem
      skads nie wybiegnie, kiedy stawiam ciasto na parapecie uwazam zeby je przykryc,
      bo przeciez kitka moze w nie wejsc, kiedy na drzewie naprzeciwko usiadzie wrobel
      patrze czy ona juz nie przygotowuje sie do skoku...zawsze lubila takie male
      polowania.
      to taka historia na boku

      Mysle ze czasem trzeba pozwolic sobie na przezywanie smutku, a nie zagluszanie
      przez kupno nowego zwierzaka.

    • kachape Re: Rozpacz dziecka... 21.04.10, 17:47
      nie wiem czemu tragedię umieściłaś w cudzysłowie... dla mnie kobiety
      po 30tce śmierć psa sprzed dwóch lat to była tragedia....
      dla Twojej córki to była wielka tragedia i wielka strata. czy zakup
      nowego chomika jest z nią uzgodniony? czy to Wasz pomysł na
      zasadzie "co się mazgaisz, będziesz miała kolejnego chomika, nic
      wielkiego się nie stało"?
      • kata47 Re: Rozpacz dziecka... 21.04.10, 21:18
        popieram poprzedniczkę, dla mnie pies którego miałam od 2 klasy podstawowej
        przez 14 lat był najwiekszym przyjacielem, kiedy zdechł była to dla mnie
        najgorsza śmierć jaką przezyłam, pozwól Małej na smutek,może to dobry momnent na
        rozmowy o przemijaniu...
        • dorrit Re: Rozpacz dziecka... 04.05.10, 18:05
          Nie wiem, czy zakup natychmiast nowego chomika to dobre wyjście,
          przecież dla kochającej osoby ulubieńca się nie zastąpi. Ale jeśli
          córka chce... tylko, że chomiki żyją ok. 2 lat (chyba).
          Ja przez parę tygodni, mając 12 lat, byłam niemal chora, gdy zdechł
          mi chomik.
    • Gość: agi Re: Rozpacz dziecka... IP: *.sileman.net.pl 04.05.10, 22:25
      trochę młoda jak na chomika, bo przecież one szybko zdychają,
      następny może pożyje 3 lata jak będzie mieć szczęście, ale córka
      wtedy nadal będzie dość młoda...
    • Gość: Nika Re: Rozpacz dziecka... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.10, 23:32
      Wiem, co czuje Pani córka. Gdy miałam 4 lata dostałam tamagochi (nie mam pojęcia, jak to się piszę). To takie jajeczko, rodzaj gry, w której trzeba opiekować się zwierzątkiem (w moim przypadku kurczaczkiem). Niestety, życie wirtualnego kurczaczka jest krótkie- trwa 2 tygodnie. Ani ja, ani rodzice początkowo o tym nie wiedzieliśmy. Dbałam o kurczaka najlepiej jak umiałam, w ogóle się z nim nie rozstawałam. Aż tu niespodzianka, pewnego dnia rano wstaję do przedszkola, a kurczak nie żyje. Teraz to się wydaje zabawne, ale pamiętam, jak wtedy płakałam. Rodzice nie mogli mnie uspokoić. Na nic się zdały tłumaczenia, że zaraz wcisną przycisk i wykluje się nowy. Dopóki pisklak nie pojawił się na ekranie, wyłam (wykluwanie trwało chyba ze 20 minut). Pamiętam jak bardzo to przeżyłam. Dzieci bardzo przywiązują się do zwierzątek, jak widać, nawet nie prawdziwych. Proszę starać się ją zrozumieć, postawić się w jej sytuacji. Dla nas to może był niewielki problem, jej się wydaje w danej chwili, że to prawie koniec świata. Pozdrawiam :-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka