Dodaj do ulubionych

adaptacja w gimnazjum

IP: *.chello.pl 03.09.10, 19:13
Witam, bardzo prosze o pomoc.
moj 13 letni syn wlasnie poszedl do gimnazjum. Nie umie nawiazac kontaktu z
klasa, stoi z boku, siedzi sam w lawce, z nikim nie rozmawia. NIgdy nie byl
niesmialych dzieckiem. Ma znajomych z podstawowki ale w klasie jest sam i
nikogo nie zna. Nie wiem czy to dojrzewanie czy cos innego ale nie umiem mu
pomoc. Namawialam go zeby podszedl do grupy, posluchal o czym rozmawiaja i ze
zaczal sie wtracac do rozmowy. Namawiam zeby nie stal z boku bo boje sie zeby
nie stal sie klasowa ofiara.
Ale to nic nie daje. Syn mowi ze sie wstydzi.
Prosze o pomoc, jak mam mu pomoc?
Obserwuj wątek
    • scher Re: adaptacja w gimnazjum 03.09.10, 20:11
      Jest drugi dzień w szkole, a ty już wszystko tak dokładnie wiesz? Wiesz, gdzie stoi, gdzie siedzi? Naprawdę go tak dokładnie wypytujesz?

      Chcesz mu przekazać ten swój strach przed zostaniem ofiarą, czy jaki jest twój cel?
      • verdana Re: adaptacja w gimnazjum 03.09.10, 20:27
        Pomożesz mu, nie traktując go jak dziecko. Mój syn w liceum zachowuje się podobnie, ma czas,
        aby sobie znaleźć znajomych. Na razie Twój syn nie tylko nie znalazł obie kolegi (raczej to nie jest
        łatwe w dwa dni), ale ma już świadomość, ze to źle, ze jest powód do zmartwienia, ze nie spełnia
        Twoich oczekiwań i powinien postępować zgodnie z Twoimi radami w sytuacji, ktorej nie znasz.
        • Gość: gosc-mama Re: adaptacja w gimnazjum IP: *.chello.pl 03.09.10, 22:36
          scher i verdana - dziekuje za atak
          szkoda ze na takim forum zamiast zrozumienia i pomocy mozna znalesc "dobre"
          dusze ktore patrza jak dowalic komus innemu
          wiecie skad wiem ze syn ma problem? sam mi o tym powiedzial
          sam sie do mnie zwrocil z tym ze wstydzi sie odezwac do kolegow z nowej klasy,
          ze sam siedzi bo nikt sie do niego nie dosiadl, ze na przerwach stoi sam bo nikt
          do niego nie podchodzi
          mam udawac ze nie slyszalam?
          mam udawac ze umiem mu sama doradzic co ma zrobic?
          tak, staralam sie podpowiedziec mu jak ma zaczac rozmowe z chlopakami, zeby sie
          nie bal zaczac z nimi rozmawiac - to zle?
          to zle ze mi mowi jak jest w nowej szkole?
          scher, dlaczego z gory zakladasz ze wiem bo dokladnie go przepytuje? nie
          przyszlo ci do glowy ze moze mi sam o tym powiedziec?
          verdana, nie mam zwyczaju ignorowac problemow mojego syna, ktory jest dzieckiem
          jeszcze, zwlaszcza jesli sam zwraca sie do mnie o pomoc
          i nie chodzi o spelnianie moich oczekiwan a chec pomocy w tym, z czym sie do
          mnie zwrocil
          to takie proste jak sie chce zrozumiec
          ale wy wolicie atakowac


          • Gość: paperwork Re: adaptacja w gimnazjum IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.10, 22:57
            to zle ze mi mowi jak jest w nowej szkole? - nie

            tak, staralam sie podpowiedziec mu jak ma zaczac rozmowe z chlopakami, zeby sie
            nie bal zaczac z nimi rozmawiac - to zle? - tak

            raczej powiedz: "czasem na początku bywa rożnie, wierzę, że sobie poradzisz, bo jesteś miłym
            chłopcem i na pewno wcześniej czy później znajdzie się jakiś kolega" i tyle.
            nie mów co ma robić , bo tego żaden mężczyzna w wieku nastoletnim nie znosi i nic mu to nie
            pomaga.
          • morekac Re: adaptacja w gimnazjum 03.09.10, 23:46
            Weź chłopaka na lody i na razie przestańcie się zamartwiać. Pierwsze dwa dni w nowej szkole to
            jest wzajemne lustrowanie. Wiem, przerabiałam w zeszłym roku. I szczerze mówiąc - niemal uległam
            atakowi paniki. Młoda także - po pierwszym dniu chciała zmieniać klasę ;-). Po trzecim jej przeszło.
    • klarci Re: adaptacja w gimnazjum 03.09.10, 22:58
      myślę, że przesadzasz ;)
      tak się nie staje klasową ofiarą, nie po 3 dniach ;)
      spokojnie, jeżlei syn ma coś ciekawego do powiedzenia, to nawet po miesiącu znajdzie akceptację
      w grupie. szkoda, że nie udało się go od razu zainstalować w klasie ze znajomymi. zawsze możesz
      go szybko przenieść - na samym początku to przejdzie, potem może wywołać jakieś podejrzenia.
      jeżeli syn miał w poprzedniej szkole jakieś problemy z akceptacją w grupie, warto byłoby, żeby był
      w klasie z kolegami, których zna i oni go lubią. jeżeli nie ma problemów, to nie masz wogóle się co
      przejmować :) tylko daj mu czas i nie podpytuj, nie podpowiadaj, bo dasz mu znak, że w niego nie
      wierzysz.
      a nieśmiałość - ehh, wiesz w grupie żeńskiej to całkiem mile widziana cecha u chłopców ;)

      może nie jestem ekspertem i opieram się na własnych doświdczeniach ze szkoły i obozów.
      nie zawsze ci co wychodzili przed szereg i byli przebojowi, byli najbardziej lubiani.
      chyba, że czasy się aż tak zmieniły ...
      • Gość: gosc-mama Re: adaptacja w gimnazjum IP: *.chello.pl 03.09.10, 23:09
        Klarci, dzieki za slowa otuchy
        syn nie mial problemow z akceptacja w podstawowce, ale chodzil z nimi od
        pierwszej grupy przedszkolnej
        wlasciwie to dopiero teraz w gimnazjum znalazl sie pierwszy raz sam w nowej grupie
        wybral sobie to gimnazjum, ciezko sie do niego dostac, dlatego nie ma z nim
        zadnego kolegi
        w rozmowie z nim staram sie zeby zrozumial ze takie sa poczatki ale chyba tez
        troche spanikowalam z tym kozlem ofiarnym
        tlumacze mu ze poczatki zawsze sa trudne, ze to kwestia czasu i wszystko sie ulozy
        on sie boi tego ze ci chlopcy juz sie znaja a tylko on jest nowy
        nie wiem czy faktycznie tak jest, raczej nie wydaje mi sie zeby wszyscy
        faktycznie sie znali wczesniej
        dzisiaj stal z nimi i sluchal o czym rozmawiaja ale sie nie odezwal
        martwie sie bo on sie matwi a ja nie wiem jak sie zachowac zeby nie spotengowac
        jego obaw
        • verdana Re: adaptacja w gimnazjum 03.09.10, 23:29
          Jakim cudem chłopcy się znaja, skoro to gimnazjum, do ktorego trudno się dostać? W takim razie
          musi być sporo osób spoza rejonu. Masz rację - niemozliwe zupełnie, aby tylko on był nowy - nie ma
          automatycznego przechodzenia z podstawowki do gimnazjum całych klas, czy szkół, zawsze jest
          mnostwo osób, które nikogo nie znają.
          Przede wszystkim powiedz mu, ze jest zupełnie normalne, ze czuje się obcy, powiedz też, ze
          prawdopodobnie co drugi jego kolega też się tak czuje.
        • scher Re: adaptacja w gimnazjum 04.09.10, 08:29
          Gość portalu: gosc-mama napisał(a):

          > chyba tez troche spanikowalam z tym kozlem ofiarnym

          No właśnie, to mnie głównie uderzyło.
        • klarci Re: adaptacja w gimnazjum 06.09.10, 13:36
          Zaufaj dziecku, to mu pomoże zaufać sobie. Pokaż mu po prostu (słowa to za mało), że da sobie radę. On w to uwierzy i wtedy uwierzą też koledzy z klasy ;) Podobno ludzie czują, jak o sobie myślimy i tak nast traktują - podobno, bo może nie do końca się z tym zgadzam. Ale wydaje mi się, że coś w tym jest.
          A póki co jak napisała Morekac zabierz syna na super lody, pizzę i po prostu miło spędzcie czas.
          Na pewno większość chłopców się nie zna. Tylko są bardziej odważni, przebojowi i tacy, którzy potrzebuja czasu na rozkręcenie się ;)
          Dzieciakom nie pomagają filmy do nich adresowane, szczególnie zachodnie. Gdzie najfajniesi są ci najładniejsi, najbardziej przebojowi. I potem w trudnej sytuacji (a zmiana szkoły taką na pewno jest) ten podejrzany zniekształcony obraz potrafi zdołować.
          Możesz jeszcze pomyśleć, w czym Twój syn się pozytywnie wyróżnia. Może warto, żeby zaimponował tym kolegom. W tym wieku to chyba szczególnie działa. Tylko bez przesady, żeby nie wyszedł na chwalipiętę ;)

          Eh, trudne czasy dorastania. Synowi się nie dziwię, to trudny okres i nie warto tego bagatelizować (my dorośli czesto uważamy, że problemy dzieci są banalne). Ale na pewno da sobie radę. Chyba jedyne co możesz zrobić, to odstresowywać go po szkole i podbudowywać jego poczucie wartości :) I tu dużo zależy od Twojej postawy.

          No, ciekawa jestem, jak będę 'śpiewać' jak moje dziecko pójdzie do szkoły ;) Dlatego nie przejmuj się zbytnio komentarzami, bo teoretyzować każdy potrafi ;) Ale wyciągnij z nich wnioski - czym bardziej będziesz pokazywała synowi, że się przejmujesz, tym bardziej on będzie się czuł niepewnie.
          Za tydzień, dwa na pewno temat się zdeaktualizuje ;)
    • justyna_dabrowska Re: adaptacja w gimnazjum 06.09.10, 15:49
      To, że Pani sobie wyobraziła że cos złego sie wydarzy (będzie kozłem ofiarnym) utrudniło patrzenie na to co sie dzieje tu i teraz. Ja bym towarzyszyła człowiekowi w tym trudnym czasie, przegadywała co sie wydarzyło i wspólnie szukała sposobów na oswojenie niesmiałości pokazując że to jest zupełnie normalne i naturalne w tej sytuacji - że tak sie czuje niemal każdy kiedy zaczyna nauke lub pracę lub zajęcia w nowym miejscu. To chłopca "odbarczy" z poczucia że się niewyrabia.
      Fajnie że ma autorefleksje, że widzi to z dystansu, że nie dzieli świata na "dobro" i "zło" tylko skupia sie na problemie. To bardzo dobrze rokuje bo umożliwia właczenie myslenia i szukania rozwiązań, mozna zapytać: "a jak myslisz, co by ci pomogło podejśc do tego chłopaka, który wydaje ci się sympatyczny". Jedno z moich dzieci adaptowało się do gimnazjum w sposób dramatycznie trudny, zajęło to miesiąc a potem było z górki.

      Pozdr
      JD
      • Gość: gosc-mama Re: adaptacja w gimnazjum IP: *.chello.pl 06.09.10, 22:48
        Dziekuje za porade.
        W weekend "obgadalam" z synem tematy ktore mozna by poruszyc z chlopakami - tzn on wymyslal i pytal czy moze byc. Mowie mu ze tematow na ktore moze porozmawiac jest bardzo duzo i bardzo prawdopodobne ze beda takie same jak z chlopakami z poprzedniej szkoly. Mnie cieszy to ze tak naprawde to on sam wymysla te sposoby. Mam nadzieje ze wszystko mu sie pouklada po jego mysli.
    • Gość: nana Re: adaptacja w gimnazjum IP: *.chello.pl 07.09.10, 15:47
      Myslę, że jedyne co możesz Ty dla syna zrobić to nie naciskać tak z tymi "propozycjami". Jesmu- jak sama wspomniałaś- jest wstyd, a twoje propozycje może traktować jako zmuszanie i jeszcze bardziej będzie sie napinał i wycofywał. Możesz porozmawiać dlaczego itd, ale nie dawaj mu rad. Jest w gimnazjum, to trudny wiek i trudna szkoła. Każdy wyrwany ze swojego, dobrze poznanego środowiska. jest się nowym i to właściwie, panuje tu prawo dżungli. Wygrywa najsilniejszy (najbardziej otwarta osoba, przebojowa, tyworzą się role grupowe etc).
      Myślę, że warto porozmawiać z wychowawczynią i zasygnalizować problem, może uda się przeprowadzić zajęcia integracyjne(u nas w szkole to podstawa).
      Wesprzeć syna, nie namawiać, ale raczej z nim być, po prostu. Może powoli uda mu się znaleźć 1 osobę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka