opistocelikaudia1
04.11.10, 15:31
Od ok dwóch tygodni mój synek ma wyraźnie intensywniejsze i częstsze napady złości czy wręcz histerii gdy coś jest nie po jego myśli, nie w sposób w jaki sobie wymyślił. Wczoraj awanturka (płacze, krzyki, wycie itp) była o to że nie chciałam go podnieść żeby sobie wybrał jogurt tylko zaproponowałam przysunięcie krzesła. Nie zmieniłam zdania więc wszystko trwało ok 30 min. Popołudniu podobna sprawa rozkręcała się (na szczęście wyhamowała) bo wybrałam inną, krótszą drogę powrotu do domu ze spaceru niż synek sobie wymyślił. Jestem ciut zagubiona gdyż do tej pory, choć nie zawsze jest prostu i bez kłopotów, zazwyczaj bez problemów się dogadywaliśmy, ja rozumiałam skąd/dlaczego bunt i wiedziałam jak go ograniczać/hamować bądź mu zapobiegać. Teraz to zupełnie nieprzewidziane, potencjalnie z byle powodu, nagłe wybuchy złości że coś nie po jego myśli. Widzę że od dawna ma potrzebę 'mocy' - udaje cezara z asterixa, wydaje rozkazy do wymyślonych osób i chcę tu czy tam rządzić... Jak pomóc mu i sobie w tej sytuacji. Pomyślałam, że jasno będę wskazywać te miejsca/momenty gdzie on może o czyms decydować, ale nie wiem czy to wystarczy? Jak zachowywać się przy atakach buntu/złości które trochę trwają, są niespodziewane no i w trakcie których widzę że nie ma możliwości rozmowy (ale ja tak chcę ... i koniec płyta się zacina). Czy konsekwencja i przecierpienie takich awanturek będą gwarancją że ustąpią w niezadługim czasie? No i czy jest to coś normalnego w tym wieku czy efekt jakiegoś stresu/anomalii (nie przypominam sobie niczego specjalnie stresującego w ostatnim czasie, ale może np. w przedszkolu zdarzylo się coś o czym nie wiem, choć pani przedszkolanka twierdzi że nie...)?