Dodaj do ulubionych

16 mcy - jak 'usamodzielnic'?

19.03.11, 09:05
synek ma prawie 16 miesiecy, jest zdrowym i bardzo ladnie rozwijajacym sie dzieckiem.
uwielbia zabawe, czytanie, ogladanie, spiewanie, itd. jest bardzo aktywnym, ruchliwym dzieckiem - dla niego wciaz musi sie cos dziac, musi miec zajecie, nie moze bezczynnie usiedziec dluzej niz kilka minut (przez to mamy troche problemow z jedzeniem w krzeselku, bo szybko synkowi sie nudzi...). wlasciwie wszystko jest ekstra, poza tym, ze synek wymaga niemal non stop uwagi, towarzystwa - do zabawy, do nauki (nauczyl sie ostatnio calego alfabetu...), itd. jeszcze niedawno potrafil sam sie soba zajac, czytac sobie, cos majtrowac z klockow, itd... a obecnie jest coraz z tym gorzej... 'siedzac' w domu z synkiem nie jestem w stanie nic wlasciwie zrobic innego (ugotowac, uprac, posprzatac, itp) w ciagu dnia, bo nie odstepuje mnie nawet na chwile... nie wiem, co z tym poczac, jak pomoc synkowi, jak uczyc go, ze ja/maz potrzebujemy takze cos zrobic innego w domu, zajac sie soba troche.
na ta chwile jedyne co udalo mi sie osiagnac, to to, ze jak widze, ze synke sie zajmuje czyms, ze cos go pochlania, usuwam sie na bok, obserwuje, czasem uda mi sie wymknac do innego pomieszczenia - wtedy pobawi sie sam troche. ale po chwili znow leci z ta zabawa do mnie...
co zrobic z tym fantem? czy to taki wiek? czy trzeba czasu, by synek byl bardziej 'samodzielny'? co mozna zrobic w tej kwestii? bede wdzieczna za rady
Obserwuj wątek
    • joshima Re: 16 mcy - jak 'usamodzielnic'? 19.03.11, 15:37
      tafti napisała:

      > nie moze bezczynnie usiedziec dluzej niz kilka minut (przez to mamy troche problemow
      > z jedzeniem w krzeselku, bo szybko synkowi sie nudzi...).
      Bardzo przepraszam, ale jedzenie to nie jest bezczynne siedzenie. Daj synkowi jeść samodzielnie to nie będzie się nudził z bezczynności.

      > wlasciwie wszystko j
      > est ekstra, poza tym, ze synek wymaga niemal non stop uwagi, towarzystwa
      To nic nadzwyczajnego w tym wieku.

      >'siedzac' w domu z synkiem nie jestem w stan
      > ie nic wlasciwie zrobic innego (ugotowac, uprac, posprzatac, itp)
      A to dlaczego? Czy synek nie może Ci w tych czynnościach pomagać?

      >nie wiem, co z tym poczac, jak pomoc
      > synkowi, jak uczyc go, ze ja/maz potrzebujemy takze cos zrobic innego w domu, z
      > ajac sie soba troche.
      Najlepiej poczekać aż sam do tego dorośnie. Bez obawy jeszcze będziesz się domagać od dziecka uwagi i zeby ci chociaż bąknęło co tam w szkole.
      • tafti Re: 16 mcy - jak 'usamodzielnic'? 19.03.11, 16:50
        joshima, synek zawsze zaczyna od samodzielnego jedzenia (ma bardzo sprawne raczki i potrafi poslugiwac sie widelcem)... niestety, po chwili, po kilku kesach, mu sie nudzi, choc glodny i mu smakuje... naprawde. wtedy podaje mi widelec np i domaga sie karmienia, i musi cos innego dotac do rak, mega interesujacego, bo.... karmiony bylby dalej 'w biegu' a nie na siedzaco... nie wiem, moze cos robie zle?... kiedy go nie karmie, a poprzestaje na tym, co zjadl samodzielnie, w ogole nie dopomina sie jedzenia (bo nie ma czasu!), jedynie piers, a ta chcemy po troszku redukowac.
        wiem, ze w tym wieku dzieci sa bardzo absorbujace... rozumiem, i daje z siebie wszytsko co moge synkowi. jednak, czasem, musze pozmywac albo cos na goracej kuchni zrobic. nie da rady razem z synkiem tego robic - gorace garnki, palniki, itp.... myje noze, talerze... a maly wisi mi na nogach, jak rzep.......... nie da sie tak. chyba ze Ty potrafisz? ja nie bardzo.
        wrecz boje sie z dzieckiem tak cudowac. co innego, gdyby on potrafil usiasc, popatrzec, ewentualnie cos mi 'pomoc' robic, potrzymac, podac... niestety, najchetniej wsadzilby lapke do goracej zupy na palniku.... :/

        chyba pozostaje zatem poczekac na 'lepszy' czas u synka?...
        • Gość: monika Re: 16 mcy - jak 'usamodzielnic'? IP: *.ip.jarsat.pl 19.03.11, 18:04
          pewne rzeczy w domu robic trzeba i fajnie, zeby obserwowal Cie w zachowaniach doroslych, a nie tylko zajeciach wokol niego. nie chodzi o to, zebys z nim gotowala, ale zebys moze dala mu garnek, lyzke i powiedziala: robimy zupe. zreszta po prostu nie przejmuj sie jego buntowaniem, nie musi byc zawsze spokojnie czy bez placzu. przyzwyczajamy dzieci do duzej uwagi z naszej strony i tez musimy powoli, nie szokowo, redukowac ta uwage. do tego jeszcze mamy zerowe zaufanie do instynktow dziecka. dzieci maja rozne fazy rozwojowe i musimy chociaz ufac ich potrzebom, ktore nam sygnalizuja. to jest naprawde maluszek, nie wymagaj za duzo od niego.
        • joshima Re: 16 mcy - jak 'usamodzielnic'? 19.03.11, 22:04
          tafti napisała:

          > joshima, synek zawsze zaczyna od samodzielnego jedzenia (ma bardzo sprawne racz
          > ki i potrafi poslugiwac sie widelcem)... niestety, po chwili, po kilku kesach,
          > mu sie nudzi, choc glodny i mu smakuje... naprawde. wtedy podaje mi widelec np
          > i domaga sie karmienia,
          Zrobisz jak zechcesz, ale pamiętaj, że za rok możesz płakać, że masz już dość karmienia dziecka, które się ciągle tego domaga. Ja bym po prostu na tym zakończyła posiłek i już. Przy następnej okazji zjadłby więcej z całą pewnością.

          > wiem, ze w tym wieku dzieci sa bardzo absorbujace... rozumiem, i daje z siebie
          > wszytsko co moge synkowi. jednak, czasem, musze pozmywac albo cos na goracej ku
          > chni zrobic. nie da rady razem z synkiem tego robic
          Ejże ejże. Jak to nie możesz pozmywać z dzieckiem. Ono stoi na taborecie i chapie się w jednej części zlewu a Ty zmywasz w drugiej. Prawdą jest, że po tym jest dodatkowe sprzątanie i pewnie Ci się to nie uśmiecha. Postawić dziecko obok na stołku, albo posadzić na blacie jak się w garach miesza, też raczej nie problem, tylko trzeba być bardziej czujnym, żeby się nie oparzyło.

          > chyba ze Ty potrafisz? ja nie bardzo.
          No ja potrafię.

          > wrecz boje sie z dzieckiem tak cudowac.
          No to Twój wytbór. Moja córka jest angażowana do każdej pracy, chyba, że ma życzenie bawić się w tym czasie sama i ja nie narzekam, że nie mogę w domu nic zrobić. Powiem więcej mam całkiem spory ogród i tam też miałam wszystko na czas uprzątnięte i opielone.

          > co innego, gdyby on potrafil usiasc, po
          > patrzec, ewentualnie cos mi 'pomoc' robic, potrzymac, podac...
          Daj tępy nóż i ziemniaka i niech obiera.
          • klarci Re: 16 mcy - jak 'usamodzielnic'? 21.03.11, 11:41
            >
            > > joshima, synek zawsze zaczyna od samodzielnego jedzenia (ma bardzo sprawn
            > e racz
            > > ki i potrafi poslugiwac sie widelcem)... niestety, po chwili, po kilku ke
            > sach,
            > > mu sie nudzi, choc glodny i mu smakuje... naprawde. wtedy podaje mi widel
            > ec np
            > > i domaga sie karmienia,
            > Zrobisz jak zechcesz, ale pamiętaj, że za rok możesz płakać, że masz już dość k
            > armienia dziecka, które się ciągle tego domaga. Ja bym po prostu na tym zakończ
            > yła posiłek i już. Przy następnej okazji zjadłby więcej z całą pewnością.

            Joshima, niezupełnie. u nas też tak jest, że młody oddaje widelec i każe sie karmić. nie da się zakończyć posiłku, bo jest głodny. odmowa kończy się krzykiem.
            ja staram sie zachęcać, chwale za samodzielne jedzenie, ale jak prosi o pomoc to pomagamy.
            wydaje mi się, że mamy z jedzeniem podobną sytuację.
            • klarci Re: 16 mcy - jak 'usamodzielnic'? 21.03.11, 11:42
              dodam, że nasze dziekco je coraz mniej :/
              mam nadzieję, ze to minie.

              je albo z nami, albo na jego prośbę, nie latam za nim z łyżeczką, więc to raczej nie kwestia naszych błędów
              • tafti Re: 16 mcy - jak 'usamodzielnic'? 22.03.11, 08:09
                u nas jest tak, jak u Klarci. nie zniechecam synka do samodzielnego jedzenia, wrecz przeciwnie. i jest zainteresowanie/chec jedzenia samemu, ale bardzo krotko. ta czynnosc NUDZI synka, zwyczajnie! on jest wymagajacy bardzo, musi sie duzo dziac wokol niego (takie dziecko). sytuacja, kiedy dostaje jedzenie i ma po prostu jesc, kiedy my z mezem siedzimy obok przy stole i jemy ze swoich talerzy, jest dla niego po prostu NUDA totalna po chwili... :(
                jak 'odpuszcze' i nie nakarmie, to po jakims czasie przybiega na piers, a ja nie chce karmic jak niemowlaka dziecko poltoraroczne. tymbardziej, ze on powinien ju juz jesc wiecej, bo morfologie mamy w dolnych normach.
                doszlo do tego - podobnie jak u Klarci - ze synek ogolnie jest coraz mniej zainteresowany jedzeniem, nie daje sie posadzic do krzeselka. je coraz mniej. po prostu nie ma na to czasu. ale na piers zawsze znajdzie (np nadrabia zaleglosci w nocy...)......... a mnie sie to nie usmiecha!...
            • joshima Re: 16 mcy - jak 'usamodzielnic'? 21.03.11, 19:25
              klarci napisała:

              > Joshima, niezupełnie. u nas też tak jest, że młody oddaje widelec i każe sie ka
              > rmić. nie da się zakończyć posiłku, bo jest głodny. odmowa kończy się krzykiem.
              No i co z tego? Miałabym dać się terroryzować skoro dziecko potrafi samodzielnie jeść? Dziecko dostałoby alternatywę, albo dalej je samo albo sobie krzyczy do woli.
              • klarci Re: 16 mcy - jak 'usamodzielnic'? 21.03.11, 20:53
                czasami mam wrażenie, że z Twojego nicku piszą dwie osoby :/
                piszesz o terroryzowaniu - nie mamy o czym dyskutować, sorki :/
                • joshima Re: 16 mcy - jak 'usamodzielnic'? 21.03.11, 23:03
                  klarci napisała:

                  > czasami mam wrażenie, że z Twojego nicku piszą dwie osoby :/
                  > piszesz o terroryzowaniu - nie mamy o czym dyskutować, sorki :/
                  Przepraszam, ale jeśli dziecko wpada w histerię, to mogę dla niego zrobić wiele włącznie z tym by pomóc mu się uspokoić, jeśli tego potrzebuje. Na pewno jednak nie ustąpię bo nie tędy droga. Moja córka często urządza mi histerie, czy uważasz, że powinnam jej ustąpić i dać nóż do zabawy albo szklankę bo inaczej to będzie krzyczeć? Nie są kwestie w których nie ustępuję nawet jeśli dziecko wpada w histerię.
                  • klarci Re: 16 mcy - jak 'usamodzielnic'? 22.03.11, 11:07
                    po pierwsze zwróciłam uwagę na Twoje słownictwo - nie znam pojęcia terroryzm u dziecka - zostało wymyślone na potrzeby niań pokroju TH, więc zawsze będę z nim walczyć.
                    po drugie, moje dziecko nie wpada w histerię. po prostu: zastanów się jakbyś się czuła. próbujesz jeść, nie wychodzi ci złapanie jakiegoś elementu, albo jesteś tak głodny, że nie masz cierpliwości sama szuflować powolutku, niezdarnie. prosisz mamę o pomoc, odmawia, kiedy okazujesz niezadowolenie odnosi cię od stołu - wybacz, ale dla mnie nie byłoby to miłe i bynajmniej nic nie nauczyło.
                    po trzecie, nie mówimy o sytuacji, kiedy dziecku zabraniamy czynności zagrażające jego zdrowiu, czy życiu ... tylko, o to, że dziecko prosi nas o pomoc, bo samo sobie z czymś nie radzi - odmawianie sprawi, że w przyszłosci przestanie przychodzić wogóle, bo po co. jedyne co można robić to zachęcać do samodzielności i pozytywnie zauważać jej oznaki. ale nie wymuszać.
                    • joshima Re: 16 mcy - jak 'usamodzielnic'? 22.03.11, 12:24
                      klarci napisała:

                      > po drugie, moje dziecko nie wpada w histerię. po prostu: zastanów się jakbyś si
                      > ę czuła. próbujesz jeść, nie wychodzi ci złapanie jakiegoś elementu, albo jeste
                      > ś tak głodny, że nie masz cierpliwości sama szuflować powolutku
                      To bym jadła rękoma jak mi z łyżką nie idzie. Proste aż boli.

                      I z całym szacunkiem, ale wrzask z powodu odmowy rodzica kojarzy mi się głównie z histerią.
                      • klarci Re: 16 mcy - jak 'usamodzielnic'? 22.03.11, 12:53
                        to mamy różne pojęcie histerii.
                        stosowanie mocnych słó powinno mieć uzasadnienie.

                        tak samo uwielbiam określenie, że "moje dziecko ma straszne kolki, bo czasami sie trochę pręży, więc jestem na diecie ryż i marchewka" :>
                        proporcje mi tu nie pasują.
              • tafti Re: 16 mcy - jak 'usamodzielnic'? 22.03.11, 08:12
                Joshima, dzieki za rade, ale ja nie jestem zwolenniczka 'krzyczenia sobie dziecka do woli'... po prostu nie potrafie byc bierna sluchaczka krzyku czy placzu wlasnego dziecka. jestem inna niz Ty, z tego wniosek.
                • joshima Re: 16 mcy - jak 'usamodzielnic'? 22.03.11, 10:22
                  tafti napisała:

                  > Joshima, dzieki za rade, ale ja nie jestem zwolenniczka 'krzyczenia sobie dziec
                  > ka do woli'... po prostu nie potrafie byc bierna sluchaczka krzyku czy placzu w
                  > lasnego dziecka. jestem inna niz Ty, z tego wniosek.
                  Pożyjemy zobaczymy...

                  Też nie jestem zwolenniczką wypłakiwania się, ale jeśli dziecko ma życzenie wrzeszczeć w proteście wobec czegoś na co ja się zgodzić nie mogę to niech wrzeszczy. Nie uważam, by wychowanie polegało na tym, że rodzic robi wszystko żeby tylko dziecko nie płakało. Sądzę, że niedługo (bunt dwulatka) i Ty dojdziesz do takiego wniosku, no chyba, że zamierzasz ulegać wszystkim zachciankom dziecka kiedy tylko ona się zmarszczy. Twoja broszka.
                  • klarci Re: 16 mcy - jak 'usamodzielnic'? 22.03.11, 11:14
                    Joshima, nie gniewaj się, ale mam wrażenie, że weszłaś na wątek z wrogim nastawieniem i nawet nie próbujesz zrozumieć sytuacji, które opisujemy.
                    nie myl pojęcia prośby o pomoc, z krzykiem dziecka bo czegoś nie dostało. wkurzają mnie takie porównania. bo są nie w porządku głównie wobec dziecka.
                    ja zakładam, że dzieć ma dobre intencje i skoro o coś prosi, to widocznie tego potrzebuje. póki nie jest to grożne dla niego, lub otoczenia, staram się mu pomóc. jak jest groźne, to odmawiam, dziecko czasami zapłacze, za chwilę sie przytulamy i idziemy dalej. nie wiem co to histeria.
                    • joshima Re: 16 mcy - jak 'usamodzielnic'? 22.03.11, 12:28
                      klarci napisała:

                      > Joshima, nie gniewaj się, ale mam wrażenie, że weszłaś na wątek z wrogim nastaw
                      > ieniem
                      Skoro tak uwazasz? Nie będe tłumaczyć, że nie jestem wielbłądem tylko dlatego, że mam odmienne zdanie. Pytanie było jak usamodzielnić a moje zdanie na ten temat jest takie a nie inne.

                      > i nawet nie próbujesz zrozumieć sytuacji, które opisujemy.
                      A może tak właśnie ją opisujecie?

                      > nie myl pojęcia prośby o pomoc, z krzykiem dziecka bo czegoś nie dostało.
                      Przepraszam, ale wyraźnie było napisane, że dziecko krzyczy jak się nie chce go karmić. Coś przekręciłam?

                      > ja zakładam, że dzieć ma dobre intencje i skoro o coś prosi, to widocznie tego
                      > potrzebuje.
                      To poczytaj sobie wątki o mamach czterolatków, które muszą karmić dzieci łyżeczką bo inaczej dziecko nie chce jeść. I rób jak chcesz. Twoje dziecko, twoja sprawa. Ja jestem wyrodna matka i uważam, że skoro dziecko na początku jadło i sobie radziło a po chwili już nie je, znaczy się nie ma motywacji, znaczy się nie jest głodne.

                      > nie wiem co to histeria.
                      Obyś się nie dowiedziała, ale marne szanse, że Ciebie to ominie ;)
                      • klarci Re: 16 mcy - jak 'usamodzielnic'? 22.03.11, 13:03
                        ale jadem dzisiaj strzelasz.

                        może przejć sie na spacer, siłownię, czy basen - rozładuj się trochę :>

                        po pierwsze protest w postaci krzyku to nie histeria - słownik polecam. wypowiedzi pani ekspert też.
                        po drugie, masz prawo mieć swoje zdanie, ale Ty poza jego wyrażaniem okazujesz swoje zniesmaczenie - jesteś nachalna w swoich opiniach i oceniasz sytuację, w dodatku kompletnie mylnie.
                        wyobraź sobie, że nie spodziewam się problemów z lataniem z łyżeczką. nie mam podstaw sie tego obawiać. daję dziecku jedzenie, je to nie, nie to nie. skoro nie latam za nim do tej pory, to już raczej sie nie zmieni. ale dzięki za miłe życzenia - tylko adres pomyliłaś ;)

                        > Obyś się nie dowiedziała, ale marne szanse, że Ciebie to ominie ;)

                        no właśnie o tym piszę. od razu zaczęłaś od oceny naszego macierzyństwa.
                        nie wiem, czy mnie ominie, czy nie. owszem mam małego buntownika (nie dziwne - po mamie), ale wyobraź sobie, że umiem wyznaczyć mu granice i radzić sobie z jego buntami ;)
                        okres buntu już mamy i stanowczo dużo lżejszy niż się spodziewałam. może dlatego, że nie zakładam, że dziecko to mały szatan i terrorysta i tylko czycha, żeby zrobic mi na złość ;)
                        ludzie stają się tacy, jakimi ich postrzegasz - bardzo ważna zasada - polecam :)
                        ale ponownie dziękuję za życzenia (chociaż ponownie poszły pod zły adres) :)


                        • klarci Re: 16 mcy - jak 'usamodzielnic'? 22.03.11, 13:04
                          > ludzie stają się tacy, jakimi ich postrzegasz - bardzo ważna zasada - polecam :)
                          może inaczej - nasze dzieci, bo z ukształtowanymi ludzmi nie jest juz tak łatwo niestety
                        • joshima Re: 16 mcy - jak 'usamodzielnic'? 22.03.11, 13:15
                          klarci napisała:

                          > ale jadem dzisiaj strzelasz.
                          Zatem Papa... Błędna psychoanaliza jakiej dokonałaś w ogóle mnie nie interesuje.


                          > no właśnie o tym piszę. od razu zaczęłaś od oceny naszego macierzyństwa.
                          Naprawdę? W którym miejscu? Przewrażliwiona jesteś?

                          > ludzie stają się tacy, jakimi ich postrzegasz - bardzo ważna zasada
                          To ją zastosuj również do siebie.

                          EOT.
                          • Gość: klarci Re: 16 mcy - jak 'usamodzielnic'? IP: 85.222.112.* 22.03.11, 20:26
                            > Zatem Papa... Błędna psychoanaliza jakiej dokonałaś w ogóle mnie nie interesuj
                            > e.

                            a może powinna zachęcić do refleksji
                            szkoda, ze nie widzisz się z boku :/
          • Gość: nieleon Re: 16 mcy - jak 'usamodzielnic'? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.11, 15:08
            Hej, wszystko fajnie, rady super, ale trzeba zwrócić uwagę na wiek dziecka, ono nie ma nawet półtora roku. Nie uwierzę, że kiedy półtoraroczne dziecko prosi o pomoc w zjedzeniu obiadu, to mu nie pomożesz na zasadzie, nie zjadłes sam, to chodź głodny, bez przesady. Jak wiesz, że potrafi sam zjeść, to co innego, ale jak dopiero sie uczy, to nic dziwnego, że w pewnym momencie wymięka, bo nie bawi go gonienie ziemniaka po talerzu przez pół godziny, kiedy jest głodny. Nie każde dziecko potrafi skupić się odpowiednio długo na czynności machania widelcem, aby się najeść. Pewnie, zachęcać trzeba, póki je samo, niech je, ale bez przesady w tym wieku, żeby wyganiać od stołu, jeśli nie zje samo. Poza tym stawianie "na taborecie" przy zlewie dziecka 16 miesięcy - no nie wiem, moje w wieku 14 zaczęło dopiero chodzić, raczej nie ustawiałabym tak małego dziecka na stołkach, kiedy nie poświęcam mu całej uwagi.
            • joshima Re: 16 mcy - jak 'usamodzielnic'? 21.03.11, 19:31
              Gość portalu: nieleon napisał(a):

              > Hej, wszystko fajnie, rady super, ale trzeba zwrócić uwagę na wiek dziecka, ono
              > nie ma nawet półtora roku.
              Pewnie Ci się to w głowie nie zmieści, ale nawet roczne dziecko jest w stanie jeść samodzielnie i się najeść. Wszystko zależy od tego jak się podchodzi do sprawy. Jak mama chce mieć szybko sprawnie i bez bałaganu i futruje łychą to nic dziwnego, że półtoraroczne dziecko nie jest skłonne się wysilać i jeść samodzielnie.

              > Jak wiesz, że potrafi sam zjeść, to co innego,
              Ale co innego skoro dziecko zaczyna samodzielnie a potem mu się nie chce? Skoro zaczyna samodzielnie znaczy potrafi. Koniec i kropka.

              > Poza tym stawianie "na taborecie" przy zlewie dziecka 16 miesięcy - no nie wiem,
              No cóż najwyraźniej jestem wyrodna, bo w wieku 20 miesięcy moja córka "myła" naczynia już bez mojej asysty.

              Oczywiście jak dziecko jeszcze nie chodzi dobrze to nieco zmienia postać rzeczy, zawsze można posadzić na blacie. Weź jednak pod uwagę, że niektóre dzieci chodzą przed ukończeniem roku. A jak mama mniej odważna, to może stać za dzieckiem i asekurować. Wszystko zależy od tego czego się chce i jak bardzo jest się skłonnym do podjęcia jakiegoś wysiłku żeby sobie różne rzeczy zorganizować.
              • Gość: nieleon Re: 16 mcy - jak 'usamodzielnic'? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.11, 13:59
                Mieści mi się w głowie, że roczne dziecko może jeść i najeść się samo, tak samo jak mieści mi się w głowie, że dwuletnie może jeść i się nie najeść. A to, że potrafi trafić łyżką do buzi nie oznacza, że potrafi zjeść cały posiłek. Co innego umiejętność manualna, a co innego umiejętność odpowiednio długiego skupienia się na czynności. Po prostu uważam, że nauka przebiega stopniowo. Najpierw dziecko zjada samo parę łyżeczek, potem pół miski, a w końcu całą. O ile pamiętam, to pierwsze "trafione" do buzi łyżki zdarzały się w wieku kilku miesięcy, trudno uwierzyć, że od takiego momentu powiedziałaś "basta, jedz teraz sam, bo potrafisz"
          • tafti Re: 16 mcy - jak 'usamodzielnic'? 22.03.11, 08:00
            to prawda, synek jest jeszcze malutki... i moze zbyt duzo wymagam... poza tym, rzeczywiscie przechodzi rozne fazy rozwojowe, raz jest lepiej, raz gorzej. zmienia sie.
            zachecam synka do uczestniczenia w zajeciach domowych, jest zainteresowany zawsze, ale jednak na zbyt krotko, bym ja mogla dokonczyc robote... Joshima, to, ze sprawdzily sie Twoje praktyki na Twoim dziecku nie znaczy, ze sprawdza sie przy moim synku. po prostu mamy inne dzieci. no i poza tym, chyba jestes bardziej zaradna i zorganizowana, jestes lepsza mama niz ja (choc staram sie jak moge). zazdroszcze...
            moj synek biega juz super, ale zdarza mu sie jeszcze zachwiac. w zyciu nie postawilabym go jeszcze na taborecie przy zlewie, gdy sama mam zajete obie rece... ! sadzanie na blat nie wchodzi w gre (patrz wyzej), tymbardziej, ze obok zlewu obecnie... nie mamy blatu :/


    • Gość: domza2 Re: 16 mcy - jak 'usamodzielnic'? IP: *.rzeszow.vectranet.pl 19.03.11, 18:40
      Rozumiem Cię całkowicie. U mnie córka obecnie 22 msc, do jakiś 20 msc aniołek, b. samodzielny, który się pieknie sam bawił. Naprawdę, wystarczyło coś jej pokazać, zademnostrować, by bawiła się u siebie w pokoju, kombinowała. Nagle jej się odwidziało i teraz musi ktoś być , najlepiej mama, którą prowadzi za rękę do swoich zabaw. Kiedyś czytałam przy niej książki, teraz nie mogę umyć naczyń. Choć zawsze "gotowała", prasowała, prała ze mną, teraz chce bardziej bym to ja była tam, gdzie ona. MOim zdaniem jets to zachowanie naturalne, kiedyś minie:), wymaga od nas mistrzowskiej umiejętności organizacji czasu i innych dziwnych umiejętności, jak wykorzystywania wolnej minuty, bo akurat czyta (yessss).
      Z jedzeniem u mnie jest podobnie, tylko że ja włączam dziecku bajkę. Owszem, może to i nie za dobrze, ale je sama sztućcami do końca, a ja mam sekundę by coś zrobić.
      Ja miałam dłużej spokój niż ty, ale to co opisujesz znam doskonale. Nie walczmy z tym, pozostaje nam to zaakceptować, pozdr:)
      • tafti Re: 16 mcy - jak 'usamodzielnic'? 22.03.11, 08:16
        Domza2, dziekuje za pocieszenie.... jakos lepiej, jak wiem, ze nie jestem jedyna...
        byc moze trzeba przeczekac... tylko.... z tym jedzeniem synka... nie chce, by odbilo sie to na jego zdrowiu.
        • Gość: domza2 Re: 16 mcy - jak 'usamodzielnic'? IP: *.rzeszow.vectranet.pl 22.03.11, 10:07
          Tafti - oczywiście , że nie jesteś sama, to małe problemiki, jakie wszystkie mamy z dziećmi w tym wieku! Pomagaj dziecku jeść, aby się najadło- zgadzam się z nieleon, przecież to jeszcze malutkie dziecko, którego umiejętności nie muszą nadążać za apetytem, ja pomagam, gdy widzę, że córce idzie gorzej z jedzeniem, a jest bardzo głodna i już popada we frustrację, a ma 22 msc. Nie ma w tej pomocy absolutnie nic złego.
          Sadzanie dziecka na blacie gdy się gotuje dla mnie jest pomysłem co najmniej z księzyca... MOje dziecko bawi się na podłodze, gdy ja gotuję, tak jest bezpiecznie. Gdy stoi na stołku przy naczyniach, nie odchodzę nigdzie, przecież wystarczy jeden krok malucha i koniec. Ale to jej stanie przy naczyniach to takie mizianie, zabawa z wodą, a nie mycie naczyń:))) Mi to bardziej przeszkadza niż pomaga, ale cieszę się, że dziecko jest temu chętne.
          W opowieści o 20 msc dzieciach, które same myją naczynia (pewnie do czystości tak, że od razu ustawiamy je na suszarce) nie wierz tak samo jak w to, że ty jesteś gorszą mamą od x.... - bez przesady do jasnej ciasnej! MOże niektórzy właśnie chcą Cię skłonić do tego byś tak myślała, a TY masz dowód na to, że tak jest - w postaci interteowych opisów popisów dzieci innych mam. Wiecej wiary w siebie - uwierz mi ten sam problem ma zdecydowana większość jeśli nie wszystkie mamy!
          • joshima OT 22.03.11, 10:25

            Gość portalu: domza2 napisał(a):

            > W opowieści o 20 msc dzieciach, które same myją naczynia
            Czytanie ze zrozumieniem wymaga znajomości znaków interpunkcyjnych również. W tym cudzysłowu.
            • Gość: domza2 Re: OT IP: *.rzeszow.vectranet.pl 22.03.11, 13:38
              Zbyt długo siedzę już na tym forum, by brać sobie do serca twoje uwagi kierowane do innych forumowiczów o :nieumiejętności czytania ze zrozumieniem (podczas, gdy to ty notorycznie nie doczytujesz, a już czujesz się władna , by pouczać). Większość twoich postów nie ma cech rad, jest jedynie próbą, jakże rozpaczliwą, bo powtarzającą się raz po raz, by udowodnić wszystkim, że ty umiesz LEPIEJ, wiesz LEPIEJ, robisz LEPIEJ. Nie wiem skąd się bierze taka przemożna chęć udowodnienia światu, że jesteś NAJ, chyba z głębokich kompleksów.
              Zawsze robi mi się smutno, gdy to czytam. Żal mi jest osoby, która tak strasznie musi sobie jakoś udowodnić, że nie jest z nią tak źle. I już wszyscy wiemy, że TYLKO ty umiesz czytać, więc spróbuj wymyślić coś nowego. Jesteś taka super, więc z pewnością stać cię na małą choćby dozę kreatywności.
              • joshima Re: OT 22.03.11, 20:21
                Gość portalu: domza2 napisał(a):

                Twoja nieudolna psychoanaliza mnie nie interesuje. W przeciwieństwie do Ciebie nigdy nikomu nie napisałam jaki według mnie jest. Nie masz obowiązku czytania ani odpowiadania na moje posty, dotyczy to zarówno tych adresowanych do Ciebie jak i do innych. I tego się trzymajmy.
                Twój smutek mnie wzrusza, ale trokę swoja kierujesz pod błędny adres. Zajmij się może tymi, którzy takiej troski naprawdę potrzebują, Zrobisz wtedy w życiu coś mądrego i potrzebnego.

                i EOT.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka