Dodaj do ulubionych

Sytuacja sprzed kilkunastu lat

IP: *.nplay.net.pl 12.07.11, 10:46
Witam.
Niedawno trafiłam na to forum. Sama jestem mama 3-miesięcznej córeczki. Po lekturze forum przypomniała mi się jedna z sytuacji z mojego zycia.
W pierwszej klasie Szkoły podstawowej na lekcji plastyki pani wychowawczyni kazła przynieść narysowane na kartce ołówkiem postaci z bajek, plus plastelinę. W domu moja mama namalowała mi bodajże jakąś królewnę czy wróżkę i wspomniała, że prawdopodobnie będziemy wyklejać te obrazki plasteliną (rozcierać ją na papierze). Zasugerowała jakich kolorów uzyć, by obrazek był ładny itp. Na lekcji pani powieziała, żebysmy wyklejali te obrazki kulkami z plasteliny, ale ja robiłam tak, jak zasugerowała mi mama (nie wiem czemu, po prostu...) na co pani nauczycielka zatrzymała sie przy mojej ławce, zaczęła wypytywac czemu robie inaczej niż kazała (pamiętam, że powiedziałam wtedy, że mama mi tak mówiła) na co ona, że "twoja mama tu nie żądzi, tylko ja". Pamietam, że wokół ławki zrobiło się zbiegowisko, dzieci się ze mnie smiały.
To wydarzenie mysiało wywrzeć coś na mojej psychice, bo pamietam to do dziś...
Ciekawa jestem jak bym zareagowała, gdybym była matka i mojemu dziecku przytrafiło się cos podobnego.
Dodam, ze wówczas bardzo mocno związana byłam z moją mama (ojciec musiał wyjechać na 3 tyg. w sprawach służbowych) i miałam tylko ją (bardzo przezywałam nieobecnośc taty).
Obserwuj wątek
    • joshima Re: Sytuacja sprzed kilkunastu lat 12.07.11, 10:52
      IMO, błąd popełniła i Twoja mama i nauczycielka. Mama z nadgorliwości, nauczycielka z braku profesjonalizmu.

      Gdyby mojemu dziecku przytrafiło się coś podobnego przeprosiłabym je,za to, że wprowadziłam je w błąd i przypomniała, że na lekcji w pierwszej kolejności należy słuchać poleceń nauczyciela. Zapewne porozmawiałabym też z nauczycielką, ale to by zależało od tego jaka to osoba i czego bym się mogła po niej spodziewać.
    • Gość: basca Re: Sytuacja sprzed kilkunastu lat IP: *.ghnet.pl 12.07.11, 11:20
      Uważam, że nie ma co rozpamiętywać tej sytuacji sprzed lat. Każdy pamięta jakieś wydarzenie, często przypadkowe, w którym poczuł się źle. Ale ciągłe rozmyślanie nad tą sytuacją IMO powoduje że ta sytuacja urasta do rangi bardzo ważnej, determinującej Twoje życie i Ciebie. A wrzucanie jej na forum, gdzie zaraz kilkanaście osób się wypowie nie pomaga w jej zapomnieniu i pomniejszeniu jej znaczenia.
      Skupiłabym się na tym, że to było przypadkowe wydarzenie, o którym wszyscy oprócz Ciebie zapomnieli i na które Ty miałaś znikomy wpływ. Jest wiele fajniejszych rzeczy do pamiętania:)
    • morekac Re: Sytuacja sprzed kilkunastu lat 12.07.11, 11:42
      To wydarzenie mysiało wywrzeć coś na mojej psychice, bo pamietam to do dziś...
      Bo rzeczy związane z emocjami pamięta się najlepiej, a im częściej je sobie człowiek przypomina,tym lepiej pamięta. ;-)

      BTW: akurat ładnie/brzydko to pojęcie względne. Może powstrzymaj się na przyszłość przed sugerowaniem dziecku, że jak zrobi tak jak mówisz, to będzie ładnie, a jak inaczej - to brzydko?
      Zasadniczo nauczycielka miała rację z tym 'rządzeniem', ale z pewnością nie była dobrym pedagogiem. ;-(
      • Gość: basca Re: Sytuacja sprzed kilkunastu lat IP: *.ghnet.pl 12.07.11, 11:49
        >To wydarzenie mysiało wywrzeć coś na mojej psychice, bo pamietam to do dziś...
        >Bo rzeczy związane z emocjami pamięta się najlepiej, a im częściej je sobie człowiek przypomina,tym >lepiej pamięta. ;-)

        No ale są też wydarzenia z pozytywnymi emocjami. I chyba lepiej na nich się skupiać:D

        Z tego wydarzenia można też wyciągnąć pozytywną naukę: Nie chronić zbytnio własnego dziecka.

        • kachape Re: Sytuacja sprzed kilkunastu lat 13.07.11, 01:13
          ja bym wyciągnęła inną - nie wychodzić przed szereg i nie odrabiac pracy plastycznej zanim nauczycielka ją zada:)
          • verdana Re: Sytuacja sprzed kilkunastu lat 13.07.11, 08:53
            Ja pamiętam, jak stłukłam lusterko nauczycielce i uwazałam, ze to koniec swiata. Mimo, ze nikt się nie gniewał. Pamiętam mnóstwo tego typu nieprzyjemnych wydarzeń, kompletnie bez znaczenia.
            Myślę, ze masz problem. Jesli zupełnie błahe wydarzenie sprzed lat tak zaprząta Ci umysł i jest realne do dziś, to najwyraźniej masz jakieś problemy z sobą samą.
    • rycerzowa Re: Sytuacja sprzed kilkunastu lat 13.07.11, 13:40
      Mańce pewnie o co innego chodzi.
      Pamięta, że kiedyś dorośli bezceromonialnie, niedelikatnie i niesprawiedliwie traktowali dzieci, nie licząc się z ich uczuciami. Taka była kiedyś szkoła, tacy byli nauczyciele.
      Jak jest teraz? Nie wiem.
      Ale trzymając w ramionach małe, ukochane dziecko, myśli się ze zgrozą, ile bólu, smutku i niesprawiedliwości go czeka. To jest przerażające uczucie.
      Pewnie przesadne. Bo nie da się uchronić dziecka przed wszelkim złem.
      Po pierwsze - teraz świat jest inny, jednak lepszy dla dzieci.
      Po drugie - trzeba się starać tak wychować dziecko, by je uczynić silnym, odpornym na bezmyślność innych.
      • Gość: basca Re: Sytuacja sprzed kilkunastu lat IP: *.ghnet.pl 13.07.11, 14:01
        > Ale trzymając w ramionach małe, ukochane dziecko, myśli się ze zgrozą, ile ból
        > u, smutku i niesprawiedliwości go czeka. To jest przerażające uczucie.

        Jeśli tak jest, to przydałby się matce kontakt z psychologiem. Z takim myśleniem można zaszkodzić swojemu dziecku. Takie myślenie może powodować chociażby nadopiekuńczość. A to pierwszy krok, żeby własne dziecko, któremu do minimum ogranicza się przykre doznania nie radziło sobie z normalną rzeczywistością - to takie zamknięte koło.

        > Pamięta, że kiedyś dorośli bezceromonialnie, niedelikatnie i niesprawiedliwie
        > traktowali dzieci, nie licząc się z ich uczuciami. Taka była kiedyś szkoła, ta
        > cy byli nauczyciele.

        To od nas zależy co pamiętamy. Przeszłość wcale nie jest/nie była taka zła.
        • verdana Re: Sytuacja sprzed kilkunastu lat 13.07.11, 15:00
          Nie ma chyba człowieka, ktory choć raz nie zetknął się z bezceremonialnoscią, a ta sytuacja byla co najmniej dwuznaczna - bo merytorycznie pani miała rację. Przezywanie tego jako straszliwej traumy, czy obawa, ze nasze dziecko spotka cos podobnego jest nieadekwatna do zdarzenia. Jeśli matka ze zgrozą myśli, ze czasem dziecko spotka się w zyciu z driobną nieprzyjemnościa i jest to dla niej przerazające uczucie, to terapia jest jej potrzebna natychmiast.
        • joshima Re: Sytuacja sprzed kilkunastu lat 13.07.11, 18:04
          Gość portalu: basca napisał(a):

          > Takie myślenie może powodować chociażby nad
          > opiekuńczość.
          Takie myślenie równie dobrze może popychać do działań mających tak ukształtować młodego człowieka, aby rodził sobie z przykrymi sytuacjami. Nie demonizuj.
          • Gość: basca Re: Sytuacja sprzed kilkunastu lat IP: *.ghnet.pl 13.07.11, 19:30
            Odnosiłam się do tych słów:

            > Ale trzymając w ramionach małe, ukochane dziecko, myśli się ze zgrozą, ile ból
            > u, smutku i niesprawiedliwości go czeka. To jest przerażające uczucie.

            Jeśli młoda matka często tak myśli, to moim zdaniem wieje tu co najmniej depresją...
            Dodałam też słowo "może". Ja tak uważam, Ty masz prawo inaczej.

            ps. Nie wiem jaka jest sytuacja autorki wątku.
            • joshima Re: Sytuacja sprzed kilkunastu lat 13.07.11, 20:15
              Gość portalu: basca napisał(a):

              > Jeśli młoda matka często tak myśli, to moim zdaniem wieje tu co najmniej depres
              > ją...
              > Dodałam też słowo "może". Ja tak uważam, Ty masz prawo inaczej.

              Nie wiem czy jestem młoda matyką bo nie wiem jakie są kryteria, nie wiem czy myślę o tym często boi nie wiem co to dla Ciebie często. Zaręczam, że nie mam depresji. Poza tym uważam, że człowiek, który ma depresje nie szuka odpowiedzi na nurtujące go pytania min na forum.
              • Gość: basca Re: Sytuacja sprzed kilkunastu lat IP: *.ghnet.pl 13.07.11, 22:16
                Pamięć o historii jest cenna.
                Ale dziwi mnie że nie dostrzegasz niebezpieczeństwa koncentrowania się na "bólu, smutku i niesprawiedliwości" przeszłości.

                • joshima Re: Sytuacja sprzed kilkunastu lat 14.07.11, 00:29
                  Gość portalu: basca napisał(a):

                  > Pamięć o historii jest cenna.
                  > Ale dziwi mnie że nie dostrzegasz niebezpieczeństwa koncentrowania się na "bólu
                  > , smutku i niesprawiedliwości" przeszłości.
                  A kto się koncentruje?
                  • Gość: basca Re: Sytuacja sprzed kilkunastu lat IP: *.ghnet.pl 14.07.11, 08:24
                    Widać spieramy się o słówka.
                    Bo dla mnie rozmyślanie o czymś często jest koncentrowaniem się.
                    • joshima Re: Sytuacja sprzed kilkunastu lat 14.07.11, 09:26
                      Gość portalu: basca napisał(a):

                      > Widać spieramy się o słówka.
                      > Bo dla mnie rozmyślanie o czymś często jest koncentrowaniem się.
                      No widzisz a dla mnie nie. Z resztą co to znaczy 'często'? A poza tym warto sobie zadać pytanie, czy założycielka wątku rozmyśla o swoich przykrych doświadczeniach czy o tym jak nauczyć dziecko radzić sobie z takimi. Jeśli to drugie to nawet jeśli się koncentruje to chyba dobrze, nie?

                      A poza tym uważam, że masz tendencje do wysuwania zbyt daleko idących wniosków (z uogólnianiem w łącznie) na temat dość nikłych przesłanek.
                      • Gość: basca Re: Sytuacja sprzed kilkunastu lat IP: *.ghnet.pl 14.07.11, 09:33
                        > A poza tym uważam, że masz tendencje do wysuwania zbyt daleko idących wniosków
                        > (z uogólnianiem w łącznie) na temat dość nikłych przesłanek

                        Dzięki za uwagę. O Tobie się nie wypowiem;)
                      • Gość: basca Re: Sytuacja sprzed kilkunastu lat IP: *.ghnet.pl 14.07.11, 22:26
                        > A poza tym warto sob
                        > ie zadać pytanie, czy założycielka wątku rozmyśla o swoich przykrych doświadcze
                        > niach czy o tym jak nauczyć dziecko radzić sobie z takimi. Jeśli to drugie to n
                        > awet jeśli się koncentruje to chyba dobrze, nie?

                        3-miesięcznemu dziecku chyba daleko o jakieś przynajmniej 2 lata do takich problemów.
                        • joshima Re: Sytuacja sprzed kilkunastu lat 15.07.11, 10:31
                          Gość portalu: basca napisał(a):

                          > 3-miesięcznemu dziecku chyba daleko o jakieś przynajmniej 2 lata do takich prob
                          > lemów.
                          No i co z tego? To nie można się już tematem interesować? Czepiasz się. No ale jeśli chcesz to przyznam Ci rację. Chcesz?
                          • Gość: basca Re: Sytuacja sprzed kilkunastu lat IP: *.ghnet.pl 15.07.11, 10:36
                            Jak już odpisałam Rycerzowej, uważam (opierając się na badaniach) że lepiej myśleć o przeszłości w pozytywny sposób. Nie chodzi mi o rację, ale o zwrócenie uwagi, że minimalizowanie myślenia o przeszłości w sposób negatywny jest dla ludzi na ogół korzystniejsze :)
                            • joshima Re: Sytuacja sprzed kilkunastu lat 15.07.11, 11:54
                              Sęk w tym że my tu mówimy o myśleniu o przyszłości. Coś Ci się pomieszało.
                              • Gość: basca Re: Sytuacja sprzed kilkunastu lat IP: *.ghnet.pl 15.07.11, 12:18
                                > Sęk w tym że my tu mówimy o myśleniu o przyszłości. Coś Ci się pomieszało.

                                I tak i nie. Chodzi o sytuacje, kiedy myślimy o przyszłości przez pryzmat negatywnej przeszłości.
                                • joshima Re: Sytuacja sprzed kilkunastu lat 15.07.11, 16:22
                                  Oczywiście masz rację.
    • Gość: sonia Re: Sytuacja sprzed kilkunastu lat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.11, 12:13
      Dawno temu przeczytałam artykuł, z którego zapamiętałam jedna kwestię: szkoła lubi jak rodzice uczestniczą w pracach domowych dzieci. W praktyce był to temat tabu.
      Opisanej prze autorkę pani pedagog mogę "pogratulować" metod wychowawczych.
      Z całokształtu edukacji mam wiele niemiłych wspomnień. Jednak mam i te miłe.
      W pierwszej klasie malowaliśmy zimę.Obrazki powstawały za pomocą farbami i pasty do zębów. Niestety manualnie jestem kiepska. Być może wtedy starałam się, być może pasta zrobiła swoje. Gdy wieszano obrazki na wystawie, pani z równoległej klasy wzięła mój. Powiedziała coś w stylu 'o ten jest ładny'. Było mi przyjemnie, pomimo, ze wychowawczyni powiesiła go z ociąganiem.
    • rycerzowa Re: Sytuacja sprzed kilkunastu lat 14.07.11, 14:36
      Dziewczyny, co wy z tymi "traumami" i "terapiami"!
      Psycholog to n ie czarownik, który za pomocą czarodziejskiej różdżki zdejmie z nas każdy problem. Zresztą po co? Jaki sens? Z większością spraw człowiek powinien się sam uporać, i tyle. Na tym polega życie.

      Mańka po prostu zwróciła uwagę, że po urodzeniu dziecka zmieniamy się, inaczej widzimy pewne sprawy, włącza się instynkt opiekuńczy. Chcemy ochronić nasze dziecko przed wszelkim złem, nawet tym "fajnym", z którego sami mieliśmy wielką uciechę.

      Sami szaleliśmy do nocy na podwórkach, łażąc po nachlejach, cudem unikając wypadku.
      Własne dzieci strzeżemy jak oka w głowie.

      Sama lubiłam chodzić do szkoły, dobrze wspominam część nauczycieli, wydawało mi się oczywiste, że na nas wrzeszczeli. Ale serce mi się ściskało, gdy to samo miało spotkać moje dzieci.

      Sama nigdy nie narzekałam na brak towarzystwa, zawsze było koło mnie pełno ludzi, byłam lubiana. Ale gdy tylko moje maluchy zaczęły ciągnąć do dzieci, od razu stawały mi w oczach momenty odrzucenia, koleżeńskiej nielojalności, bo przecież takie coś chyba każdemu się zdarzyło, więc i mnie też.

      Chodzi o to bolesne ukłucie w sercu, że moje ukochane dziecko czeka w życiu jakaś przykrość, jakiś ból.
      Ano czeka.
      Normalny człowiek nie schizuje z tego powodu, nie staje się nadopiekuńczy. Po prostu w miarę możliwości stara się uchronić swoje dziecko przed zbyt wielką traumą, a przede wszystkim wzmocnić je, uodpornić.

      Mańka też nie schizuje, przynajmniej ja tego nie widzę. Ot, podzieliła się refleksją, jaka ją "naszła", gdy trzymała w ramionach swoje 3-miesięczne maleństwo. Teraz szczęśliwe, bezpieczne, ale do kiedy?.
      • Gość: basca Re: Sytuacja sprzed kilkunastu lat IP: *.ghnet.pl 15.07.11, 10:34
        Rycerzowa, sama doświadczam czasami takiego niepokoju, ale staram się go minimalizować.
        Badania P.Zimbardo nad postrzeganiem czasu, pokazują że osoby, które postrzegają przeszłość w perspektywie m.in : "Myślę o złych rzeczach, jakie przytrafiły mi się w przeszłości", "Bolesne doświadczenia z przeszłości wciąż powracają w moich myślach" itd. są: "Bardziej agresywne", "Bardziej niespokojne", "Mniej przewidujące", "Bardziej depresyjne", "Mniej szczęśliwe".
        Dlatego sugeruję skupienie się na pozytywnych momentach przeszłości, bo tacy ludzie wg badań są na ogół szczęśliwsi, zdrowsi i odnoszą większe sukcesy :)
        • z_lasu Re: Sytuacja sprzed kilkunastu lat 15.07.11, 17:43
          > Badania P.Zimbardo nad postrzeganiem czasu, pokazują że osoby, które postrzegają
          > przeszłość w perspektywie m.in : "Myślę o złych rzeczach, jakie przytrafiły mi się w
          > przeszłości", "Bolesne doświadczenia z przeszłości wciąż powracają w moich myślach" itd.

          A przeprowadził ktoś rzetelne badania na temat: DLACZEGO niektóre osoby skupiają się na bolesnych elementach przeszłości, dlaczego prawie wyłącznie takie PAMIĘTAJĄ? Bo jeśli jest to biochemia mózgu (jak mówi jedna z teorii, niestety, nie przytoczę teraz źródła), to "keep smiling" pomoże jak umarłemu kadzidło.
          • Gość: basca Re: Sytuacja sprzed kilkunastu lat IP: *.ghnet.pl 15.07.11, 20:02
            Zimbardo zdaje się jeszcze tych badań nie zakończył. Ale on wskazuje na pewne rzeczy (nie tylko osobowość), które wpływają na postrzeganie w negatywny lub pozytywny sposób przeszłość/teraźniejszość. Np. to badanie pokazuje jak sugestia jest w stanie wpłynąć na pamięć:
            "Amerykańska badaczka Elizabeth Loftus, pionierka badań nad zniekształcaniem wspomnień, pokazywała grupie ludzi film, a po projekcji pytała, co zapamiętali. Wśród wielu pytań było i takie, czy widzieli stodołę. Żadnej stodoły tam nie było, ale ok. 15 proc. pytanych już po takiej sugestii włączyło jej obraz do własnego wspomnienia. A gdy po tygodniu całą grupę spytano o stodołę raz jeszcze, już co trzecia osoba obstawała, że ją widziała na filmie."
            (www.polityka.pl/spoleczenstwo/artykuly/1502349,1,zawodna-pamiec-swiadka.read)
            Zimbardo stoi na stanowisku, że mamy realny wpływ na to jak myślimy.
            • z_lasu Re: Sytuacja sprzed kilkunastu lat 16.07.11, 19:11
              To, że pamięć jest zawodna i zmienna wiadomo nie od dziś. Dlaczego jednak - w przypadku wydarzeń z własnego życia, czyli wiążących się z emocjami - jedni zapamiętują emocje negatywne, a inni pozytywne?

              > Zimbardo stoi na stanowisku, że mamy realny wpływ na to jak myślimy.

              A mnie z wiekiem (i ilością zdobytych informacji) coraz bardziej przekonują teorie, że to, jak myślimy zależy głównie od neuroprzekaźników i struktur mózgowych, a na te wpływ mamy niewielki (pomijając farmakologię).
    • Gość: Ja Re: Sytuacja sprzed kilkunastu lat IP: 83.1.92.* 23.07.11, 19:19
      Lol, a ja pamiętam wszystko co mi sie w zyciu przydarzyło, no tak, nawet te miłe rzeczy, które pamiętam muszą być straszna trauma na psychice skoro je wciaż pamiętam XD Cudowna logika.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka