Dodaj do ulubionych

Tata jest i co z tego wynika...

09.08.11, 11:35
Synek (2 lata i 3 mies.) nadal ma etap: mama.
Jak jestem w domu, to tata mógłby nie istnieć.
Czyli - ja usypiam, ja wstaję w nocy, ja wstaję rano itp.
Dodam, że jak przychodzi ukochana niania czy jest u dziadków, to oddaje się zabawie z nimi bez żadnego problemu. Wręcz domaga się, by niania/dziadkowie przyszli.
A tata...jest. I tylko tyle.
Czasami jestem tym zmęczona, bo tata jest obok, a nie może mi pomóc w opiece nad synkiem.
Nie ukrywam, że nasz związek też zaczyna na tym cierpieć, bo bywa, że wyładowuję się na mężu...
Obserwuj wątek
    • joshima Re: Tata jest i co z tego wynika... 09.08.11, 11:53
      asienka95 napisała:

      > Nie ukrywam, że nasz związek też zaczyna na tym cierpieć, bo bywa, że wyładowuj
      > ę się na mężu...
      To nie wyładowuj się na mężu tylko weź na wstrzymanie. Dzieci z tego wyrastają.
    • asienka95 Re: Tata jest i co z tego wynika... 09.08.11, 12:17
      Oj joshima, żeby to było takie proste. ;-)
      A poza tym jest cudnie. ;-)
      • joshima Re: Tata jest i co z tego wynika... 09.08.11, 14:42
        asienka95 napisała:

        > Oj joshima, żeby to było takie proste. ;-)
        To jak ząbkowanie. Zdarza się, bywa męczące ale mija ;)
    • sylwianitro Re: Tata jest i co z tego wynika... 09.08.11, 12:50
      moze niech tata zainteresuje czyms synka..bo samo bycie nie jest atrakcyjne..atrakcyjne sa wspolne zabawy.. niech sie tatus postara bardziej byc tatusiem..
    • Gość: domza2 Re: Tata jest i co z tego wynika... IP: *.rzeszow.vectranet.pl 09.08.11, 13:01
      Ja bym stopniowo wdrażała ojca i synka do wspólnych zabaw. Ja mówię córce : teraz tata się pobawi, teraz nie mama, tylko tata poda obiad itd. i robimy tak mimo protestów dziecka. Dziecko próbuje nas ustawiać ( 2 lata 2 msc.): mama tutaj, tata cicho , tata tu, mama do domu (do pokoju), nie pozwalamy się ustawiać i robimy swoje. Nie mozna dziecku we wszystkim ulegać i zamieniać się w jego sfrustrowanego niewolnika. Poza tym , oczywiście, aby zabawa z tatą była także atrakcyjna, ojciec musi się zangażować, wymyślić coś ciekawego, bo samym byciem, jak już ktoś tu napisał, nie pomoże ci.
      • joshima Re: Tata jest i co z tego wynika... 09.08.11, 14:44
        Gość portalu: domza2 napisał(a):

        > Ja bym stopniowo wdrażała ojca i synka do wspólnych zabaw. Ja mówię córce : ter
        > az tata się pobawi, teraz nie mama, tylko tata poda obiad itd. i robimy tak mim
        > o protestów dziecka.
        Prawdę mówiąc nie lubię generować konfliktów tylko dla zasady i dla pokazania kto rządzi w domu. Uważam że to bez sensu.

        > Poza tym , oczywiście, aby zabawa z tatą była także atra
        > kcyjna, ojciec musi się zangażować, wymyślić coś ciekawego, bo samym byciem, ja
        > k już ktoś tu napisał, nie pomoże ci.
        Jedynie z tym się zgadzam.
        • katriel Re: Tata jest i co z tego wynika... 21.08.11, 00:03
          > Prawdę mówiąc nie lubię generować konfliktów tylko dla zasady
          Słusznie. Ale jeśli mama w danym momencie naprawdę jest zmęczona, albo
          potrzebuje zająć się sobą, to powiedzenie dziecku: "nie, mama teraz nie może
          się z tobą pobawić, możesz się bawić sam albo z tatą, jak wolisz" - może mieć
          sporo sensu, i wcale nie być generowaniem konfliktów tylko dla zasady.
    • asienka95 Re: Tata jest i co z tego wynika... 09.08.11, 13:07
      Tata raczej się stara, ale widzę, że coraz trudniej mu to przychodzi, bo widzi, że Młody tylko mama i mama. Fakt, że ja jestem typem osoby, która bawi się z entuzjazmem (prawie jak dziecko ;-), a tata raczej spokojny typ... Może Młody jest "przestymulowany" przeze mnie i nianię (też mega zaangażowana) i spokojny tata "nie daje rady". Na pewno nic na siłę.
      Chyba dobrym wyjściem byłoby zostawianie ich samych...
    • el_elefante Re: Tata jest i co z tego wynika... 09.08.11, 13:13
      Zamiast wyładowywać się na mężu, wyładuj się wychodząc z domu. Na spacer sama ze sobą, na kawę z koleżanką, na fitnes jakiś albo na język się zapisz, albo na najzwyklejsze zakupy idź. Gdziekolwiek, ale idź sobie z domu na godzinę czy dwie.
      A tata zostanie z synem i będzie musiał sobie poradzić. A syn będzie musiał sobie poradzić z tatą. Jeżeli tylko tato ma choć odrobinę chęci, to będzie dobrze. I nie ma to być tylko zabawa klockami, o nie. Tak zwane zwykłe rzeczy też, jedzenie, ubieranie, sikanie - ful serwis.
      A ty po prostu wyjdź i nie myśl. Faceci dadzą radę. Oni tego potrzebują, nawet jeśli nie do końca o tym wiedzą. Daj im szansę: tacie na bycie tatą i synowi na manie taty :)
      • asienka95 Re: Tata jest i co z tego wynika... 09.08.11, 13:18
        Bardzo fajnie to napisałaś, dzięki! :)
        Wiesz, ja wychodzę z domu, ale tata wtedy też wychodzi.
        Praktycznie w ogóle nie spędzają czasu sam na sam...

        el_elefante napisał:

        > Zamiast wyładowywać się na mężu, wyładuj się wychodząc z domu. Na spacer sama z
        > e sobą, na kawę z koleżanką, na fitnes jakiś albo na język się zapisz, albo na
        > najzwyklejsze zakupy idź. Gdziekolwiek, ale idź sobie z domu na godzinę czy dwi
        > e.
        > A tata zostanie z synem i będzie musiał sobie poradzić. A syn będzie musiał sob
        > ie poradzić z tatą. Jeżeli tylko tato ma choć odrobinę chęci, to będzie dobrze.
        > I nie ma to być tylko zabawa klockami, o nie. Tak zwane zwykłe rzeczy też, jed
        > zenie, ubieranie, sikanie - ful serwis.
        > A ty po prostu wyjdź i nie myśl. Faceci dadzą radę. Oni tego potrzebują, nawet
        > jeśli nie do końca o tym wiedzą. Daj im szansę: tacie na bycie tatą i synowi na
        > manie taty :)
    • mruwa9 Re: Tata jest i co z tego wynika... 09.08.11, 14:40
      wiesz, zawalilas sprawe 2 lata i 3 miesiace temu, Trzeba bylo angazowac tate do opieki nad dzieckiem od pierwszego dnia, wtedy nie byloby problemu.
      • joshima Re: Tata jest i co z tego wynika... 09.08.11, 14:46
        mruwa9 napisała:

        > wiesz, zawalilas sprawe 2 lata i 3 miesiace temu, Trzeba bylo angazowac tate do
        > opieki nad dzieckiem od pierwszego dnia, wtedy nie byloby problemu.
        Sądzę, że się mylisz. Znam sporo dzieciaków, których ojcowie są bardzo zaangarzowani (włącznie z przewijaniem i kąpielą od pierwszych dni) a jednak dzieciaki miewają fazy "tylko mama" albo "tylko tata" bo tak.
        • mruwa9 Re: Tata jest i co z tego wynika... 09.08.11, 15:50
          Jasne, moje dziecko tez tak ma, zwlaszcza, gdy ja mu kaze sprzatac zabawki, to wtedy jest faza "tylko tata ma mi opowiedziec bajke na dobranoc". Gdy tata kaze odniesc naczynia do kuchni po posilku, wtedy biedne, skrzywdzone dziecko biegnie do mamy...
          • joshima Re: Tata jest i co z tego wynika... 09.08.11, 18:18
            Świat nie kończy się na Twoim dziecku. Warto pamiętać, że dzieci sa różne. I bynajmniej nie pisałam o takich sytuacjach jak Ty.
            • mruwa9 Re: Tata jest i co z tego wynika... 09.08.11, 19:28
              jesli duet ojciec-dziecko maja okazje sie poznac i nauczyc siebie od pierwszego dnia, to nawet dziecko w fazie "na mame" mozna bez tragedii zostawic z ojcem, niezaleznie od tego, czy to sie dziecku podoba , czy nie, i nie ma z tego powodu tragedii, bo dziecko z tata czuje sie bezpiecznie, a tata jest pewny swoich kompetencji. Dziecko moze okazac swoje , wieksze lub mniejsze, niezadowolenie, ale pobyt sam na sam z tata nie jest dla dziecka tragedia, tylko naturalna sytuacja.
              Podejrzewam, ze we wszystkich sytuacjach, gdy dziecko jest tak histerycznie wczepione w matke, nie dopuszczano ojca do dziecka (bo ma za duze i malo delikatne rece, bo zrobi krzywde, bo nie potrafi dobrze zapiac pieluchy ani dobrac ubranek pod kolor, bo mama z babcia zrobia to szybciej i sprawniej, etc etc), ku zadowoleniu samego ojca ("ja sie nie nadaje, ty to zrobisz lepiej"), z czystego wygodnictwa. A potem jest pobudka z reka w nocniku. Ojciec nie mial okazji nauczyc sie dziecka, a dziecko nie mialo okazji nauczyc sie taty. prosty zwiazek przyczynowo-skutkowy.
              • joshima Re: Tata jest i co z tego wynika... 09.08.11, 20:20
                mruwa9 napisała:

                > Podejrzewam, ze we wszystkich sytuacjach, gdy dziecko jest tak histerycznie wcz
                > epione w matke, nie dopuszczano ojca do dziecka
                Mylisz się i już Ci to napisałam. Czytałaś? Wymyślasz teraz jakieś sytuacje i teorie od czapy bez związku z postem autorki wątku.
                • Gość: basca Re: Tata jest i co z tego wynika... IP: *.ghnet.pl 10.08.11, 11:05
                  >Podejrzewam, ze we wszystkich sytuacjach, gdy dziecko jest tak histerycznie wcz
                  >epione w matke, nie dopuszczano ojca do dziecka

                  Ja mam wrażenie, że akurat W TYM przypadku coś jest na rzeczy.
                  Autorka wątku mówi: "Praktycznie w ogóle nie spędzają czasu sam na sam"...
                  Dla mnie to wygląda dziwne, w końcu dziecko ma już aż 2-lata. Moje dziecko od noworodka zostawało z tatą samo. Oczywiście na początku bardzo, bardzo krótko.
                  Jak czegoś nie mamy możliwości ćwiczyć, to się tego nie nauczymy.
    • justyna_dabrowska Re: Tata jest i co z tego wynika... 09.08.11, 18:31
      Radziłabym wychodzić więcej z domu i zostawiać tatę sam na sam z dzieckiem. To będzie dla nich okazja do lepszego poznania się a dla Pani do wznowienia? pogłebienia? innych społecznych relacji.

      Pozdrawiam
      jd
      • senait Re: Tata jest i co z tego wynika... 10.08.11, 07:49
        Tata powinien się bardziej postarać. Mój syn jest w tym samym wieku. Gdy jest tata, to ja własciwie moglabym nie istnieć, bo z tatą najfajniej buduje się tory, gra w piłkę i szaleje na rowerku, tata zawsze małego potrafi rozsmieszyć:)
    • el_elefante Re: Tata jest i co z tego wynika... 10.08.11, 11:25
      Ja dodam jeszcze jedną rzecz, na którą warto zwrócić uwagę, i piszę to jako ojciec. Dziecko w obecności różnych osób zachowuje się różnie. Gdy jest mama i tata, jest inaczej (nawet bardzo inaczej) niż gdy jest sama mama albo sam tata. W wieku 2 lat, syn zawsze wybierał mamę, niezależnie od mojej obecności i to wynika z normalnego przebiegu rozwoju dziecka. Do mniej więcej 3 lat pełniłem funkcje bardziej pomocniczo-zastępcze, zanim syn dorósł emocjonalnie do silniejszej współpracy ze mną. I były duże różnice w zachowaniu syna, gdy byliśmy sami. One się biorą z innego podejścia mamy i taty do... w zasadzie do wszystkiego. Mówię o sposobie myślenia, postrzegania, sposobie wykonywania czynności, reagowania. I to jest jak najbardziej normalne i jak najbardziej dziecku potrzebne.
      Ale co ja to chciałem... aha! Chciałem powiedzieć, że syn (córka też, ale inaczej) musi dorosnąć do współpracy z ojcem. Że w pewnym wieku ojciec istotnie zyskuje na znaczeniu, a do tego czasu mamusia jest najmamuśniejsza i nic tego nie zmieni.
      Ale żeby nie było tak pięknie: ojciec musi sobie na to zapracować, małymi kroczkami, i im wcześniej zacznie, tym lepiej. Potem może być za późno.
      • mruwa9 Re: Tata jest i co z tego wynika... 10.08.11, 12:58
        Nie tylko dziecko musi dorosnac emocjonalnie do wspolpracy z dzieckiem- przede wszystkim ojciec musi sam aktywnie chciec do tego dorosnac, a dorosnac musi rowniez matka, ustepujac pola partnerowi i uzmyslawiajac sobie, ze dziecko ma dwoje rodzicow , o rownorzednych prawach. Sila rzeczy, jesli dziecko wiekszosc czasu spedza z matka (tak to biologia wymyslila, z porodem, pologiem, urlopem macierzynskim), to dziecko sila rzeczy wybierze matke. Pytanie, co z tym zrobi matka/ojciec? Ojcu wygodniej jest powiedziec: on woli ciebie, i miec swiety spokoj, czas dla siebie. Zaangazowanie sie w relacje z dzieckiem wymaga wiekszego wysilku, a wiekszosc ludzi woli wygode i swiety spokoj. Wiadomo, ojcowie wola bardziej kumate dzieci, z ktorymi mozna sie dogadac, pokopac pilke, pomajsterkowac, pograc na komputerze, zamiast gaworzenia i zmiany pieluch. Ale sorry, nie ma zmiluj sie. Ojcem jest sie od pierwszego dnia i wlaczenie sie w opieke nad dzieckiem od dnia porodu pozytywnie zaprocentuje w przyszlosci.
    • Gość: domza2 Re: Tata jest i co z tego wynika... IP: *.rzeszow.vectranet.pl 10.08.11, 12:19
      Zgadzam się z Mruwą - my z mężem od urodzenia dziecka dzielimy się opieką po połowie. Mąż mógłby zostać od jutra zupełnie sam z dzieckiem i nie byłoby problemu. Jest takim samym rodzicem jak ja (może to także wynikać z tego, że nie karmiłam piersią, a do dziecka w nocy z butelką wstawaliśmy oboje). Bywają fazy "tylko tata" i "tylko mama" naprzemiennie, wynikające raczej z tego, z którym rodzicem akurat córka przebywała więcej. Oczywiście, opisana przez Mruwę sytuacja "obrażania się" dziecka na rodzica, który akurat czegoś wymaga zdarza się często. Nie wyobrażam sobie, aby sprzeciw dziecka w różnych kwestiach miał kierować naszymi rodzicielskimi poczynaniami (sprzeciw w kwestii mycia włosów, mycia zębów, przeczytania x bajek zamiast 3 itd.). Sprzeciw nie oznacza konfliktów, sprzeciwiający się dwulatek jest zjawiskiem jak najbardziej naturalnym. Robimy swoje i już. Kiedy jestem zajęta komunikuję to dziecku. Jeśli dziecko bardzo nalega, że mam się bawić akurat ja, negocjuuję, obiecuję, że wrócę, jak zrobię to czy tamto, a teraz może pobawić się tato. I nie mamy z tym większych problemów.
    • asienka95 Re: Tata jest i co z tego wynika... 10.08.11, 13:22
      Kochani,
      chcę dodać, że synek ostatnio nie zostaje z tatą sam na sam. Jakoś tak wyszło...Może dlatego, że jego "mamowanie" działało na mnie w ten sposób, że starałam się być jak najwięcej z nim (choć wiem, że tego apetytu na mamę nie da się zaspokoić ;-)) i wcale więcej nie oznacza lepiej).
      Wcześniej zostawał z mężem, nawet na noc, jak byłam w delegacji...
      Są ze sobą związani, mąż dobrze radzi sobie w opiece...
      Po prostu teraz - mimo etapu mama - powinnam również zostawiać ich samych - niech się lepiej poznają, budują swój świat... :-)
      Dzięki za odpowiedzi! :-)

      • joshima Mruwa 10.08.11, 14:06
        Twoja teoria chyba upadła :P
        • mruwa9 Re: Mruwa 10.08.11, 15:24
          a niekoniecznie :-) Bo u autorki lekarstwem na faze "tylko mama" jest "wiecej mamy", zamiast "wiecej taty".
          • joshima Re: Mruwa 10.08.11, 17:29
            mruwa9 napisała:

            > a niekoniecznie :-) Bo u autorki lekarstwem na faze "tylko mama" jest "wiecej m
            > amy", zamiast "wiecej taty".
            Miałam na myśli to jakich przyczyn upatrywałaś a nie sposobu rozwiązania kłopotów. Wiesz o tym doskonale, prawda?
            • mruwa9 Re: Mruwa 11.08.11, 00:34
              forum.gazeta.pl/forum/w,851,127769941,127773838,Re_Tata_jest_i_co_z_tego_wynika_.html
              forum.gazeta.pl/forum/w,566,124764780,124764780,Strofuje_meza_jak_sobie_z_tym_poradzic_.html
              forum.gazeta.pl/forum/w,851,111681529,111681529,Potrzeba_bliskosci_czy_lekkie_wymuszanie_.html
              forum.gazeta.pl/forum/w,851,124740904,124740904,Czasami_trace_cierpliwosc_.html
              Niekoniecznie ;-)
              • asienka95 Re: Mruwa 11.08.11, 10:50
                Dziewczyny, spokojnie... ;-)))
                • Gość: myroad Re: Mruwa IP: *.tvkdiana.pl 01.09.11, 22:38
                  Moja 2 latka za to ma etap tata odkąd skończyła pół roku. Gdy jesteśmy razem w domu ja moge dla niej nie istaniec. Tata kąpie, karmi , usypia wstaje w nocy jak trzeba.
                  Wiesz...czasami łapie doła. Gdy jesteśmy razem jest ok.
                  Wcale to nie jest takie miłe gdy dziecko cię jawnie "olewa" ;)
                  co może zrobic twój maz? bawic sie gdy dziecko z nim nie chce? ja czekam z nadzieja że kiedys małej sie zmieni :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka