Kołki na głowie

20.06.12, 10:56
Prawie pięciolatek, typ wrażliwca, ale względnie spokojny, pogodny i wkraczający dodatkowo w okres stabilizacji nastrojów, chęci do współpracy i wykazujący coraz silniejszą potrzebę rozszerzenia swojej przestrzeni i samodzielności. Wg mojej, trochę książkowej oceny, która wydaje się pasować.
Jednocześnie nadal nie mający poczucia czasu, nie ogarniający takich pojęć jak pośpiech i spóźnienie. Łatwo się rozpraszający, nie pamiętający o kolejności 3-4 czynności, zakładający kapcie zamiast trampków przed wyjściem, próbujący założyć spodnie na gatki od piżamy. W konsekwencji wymagający nieustannego przypominania i powtarzania. Można radzić sobie zabezpieczając odpowiednio dużo czasu, nie przypomnieć o zabraniu plecaka aby się przekonał o konsekwencjach, unikać osobowego zwracania się się do dziecka, pilnować, pomagać, tłumaczyć, pytać "co teraz trzeba zrobić? o czym trzeba pamiętać?" ect. Trochę to działa a trochę nie, różnie bywa. Nie w tym rzecz.
Pytanie brzmi, jak dziecko odbiera takie postępowanie. Gdybym ja postawił się na jego miejscu, chyba bym zwariował albo nabawił ciężkiej nerwicy gdyby mi ktoś tak ciągle o czymś przypominał. Czy mały człowiek obojętnieje na takie postępowanie, skoro rodzice pamiętają o wszystkim, to po co on ma starać się pamiętać? Czy tak po prostu jest i się z tego wyrasta, czy powinienem zmienić ... hmmm... coś - swoje nastawienie, sposoby postępowania jakieś inne oprócz tych które wymieniłem? Czy w pięciolatku możliwe jest w ogóle wyrobienie choć szczątkowego poczucia czasu (pokazywanie na zegarze kiedy mija 5 minut, które mu zostało na dokończenie śniadania, trzyminutowa klepsydra do mycia zębów itp) czy jest to z góry skazane na fiasko z tytułu rozwoju? Kiedyś w końcu trzeba wyjść do tego przedszkola i nie spóźnić się do pracy. Że o wiszącej nad głową szkole nie wspomnę ;)
    • aqua48 Re: Kołki na głowie 20.06.12, 13:42
      Pięciolatek absolutnie nie musi mieć jeszcze poczucia czasu. Zwracać uwagę można żartobliwie, a nie pouczająco. A dla dzieci szkolnych są treningi uwagi i koncentracji. Bez paniki. Do osiemnastki powinien z tym sobie poradzić, choć znam paru dorosłych, którzy mają podobnie.
      Np nauczyciela mojego syna, który potrafił przyjść do szkoły w jednym bucie innym, a drugim innym, ku radości wszystkich uczniów. Nie przeszkodziło mu to w osiągnięciu tytułu doktora w swojej dziedzinie, jednak mądra dyrekcja nie zlecała mu opieki nad klasą podczas wyjazdów...
    • demonii.larua Re: Kołki na głowie 20.06.12, 14:22
      Wyrasta się albo i nie. Moim się zdarza do dziś wyjść do szkoły bez plecaka czy "basenu", czy "zapomniałam odrobić lekcji czy zaznaczyć co zadane" :) Że nie wspomnę o sobie, nie raz zdarza mi się wyjść z domu w kapciach czy portkach od piżamy (pomijam letnie dni kiedy wychodzę w piżamie po bułki czy z psem). Wspieranie czy przypominanie trwało do 1 klasy mniej więcej. Rezultaty różne, zdarza się że przynoszą jedynkę za brak pracy albo siedzą na świetlicy zamiast na basenie - trudno. W pewnym momencie chyba intuicyjnie wyczuwałam, że młode zaczyna w pewnych kwestiach robić się wygodne i dalsze wyręczanie czy pomoc może przynieść więcej szkody niż pożytku. Poczucie czasu też pojawiło się w okolicach okołoszkolnych, bardzo pomocne okazywały się zegarki na rękę i alarmy w komórkach, minutnik do mycia zębów i takie tam urządzenia. A jak nie nie wyrabiały się z kanapką poranną, to w rękę i wio w drogę, gdyż o ile jestem w stanie nie przejmować się przesadnie bałaganem organizacyjnym, to spóźniania się nie toleruję i tego nie odpuszczałam nigdy, nawet kosztem wcześniejszej pobudki.
      A mam egzemplarz z adhd i tej to mimo iż jest w 5 klasie, nadal bywa że tylko jeden komunikat na raz, bo o reszcie nie pamięta - zapisuje sobie czasem na łapie i to jest sukces :)
    • Gość: basca Re: Kołki na głowie IP: *.ghnet.pl 20.06.12, 18:55
      Słyszałam, że czasami sprawdza się zrobienie piktogramów. Przyklejasz w widocznym i adekwatnym miejscu kartkę z pokazanymi rysunkowo kolejnymi czynnościami.
      Taki przykład znalazłam na internecie:
      www.pomocdlajustynki.pl/?p=3002
      • el_elefante Re: Kołki na głowie 21.06.12, 08:49
        Piktogramy wydają się ciekawym pomysłem, zwłaszcza w połączeniu z zegarem, np. takim jak ten:
        www.atrix.pl/pl/p/ZEGAR-SCIENNY-OBRAZKI-ANIMALS-I/140
        Obok piktogramów z czynnościami można namalować zwierzątko z zegara i już mamy określony porządek.
        Albo dorobić do starego zegarka tarczę z kartonu i wymalować na niej co trzeba. Można.
        • igajos Re: Kołki na głowie 21.06.12, 13:21
          To może tego typu zegar. Można zrobić plan dnia, który będzie bardziej zrozumiały dla dziecka

          dla młodszych
          krainadzieci.eu/opis/3101248/its-a-clock-zegar-edukacyjny-niebieski.html
          www.szkola-marzen.pl/zegar-plan-dnia-magnetyczny/
          www.tiuto.com/oferta/dzieciecy-plan-dnia
          albo całej rodziny
          gadzetomania.pl/2009/09/11/magnetyczny-zegar-na-lodowke
    • el_elefante Re: Kołki na głowie 21.06.12, 08:52
      Jednak jak to wygląda od strony dziecka? Czy go to irytuje, czy obojętnieje, czy wyrządzam mu szkodę czy pomagam? Jak to działa?
      • jotde3 Re: Kołki na głowie 21.06.12, 09:37
        el_elefante napisał:
        > Jednak jak to wygląda od strony dziecka? Czy go to irytuje, czy obojętnieje, cz
        > y wyrządzam mu szkodę czy pomagam? Jak to działa?

        sądze że dziecko do pewnego wieku ma to przypominanie ( i od czasu do czasu bure z naszej strony czy też klapsa - ojej pewnie sie znowu naraziłem ;) za troske rodziców , karmią sie naszą opieką , poczuciem bezbieczeństwa u boku kogoś silniejszego . czas na dążenie ku niepodległości przed nimi . do tego czasu musimy grać swoją role .najpierw odpada z naszego arsenału klaps , potem powinno odpaść przypominanie , bura to chyba nigdy nie odpada ;) hehe . no może po ślubie , jak sie wyprowadzi ;) hehehehe
        ja użuwałem minutnika i nauczyłem zegara ( potrzebne np. do kontroli bajek które zaczynały sie o określonej godzinie )
      • basca_basca Re: Kołki na głowie 21.06.12, 11:12
        Czy masz inne wyjście? Możesz się spóźniać? Możesz puścić ze spodniami ubranymi na piżamie? Oczywiście dobrze jest czasami chwila refleksji nad swoim postępowaniem.
        Ale wydaje mi się, że dobrze jest postawić granicę we wczuwaniu się w innych. No chyba że się jest psychologiem;) Bo zbytnie wczuwanie się powoduje - mam wrażenie - że za bardzo koncentrujemy się na dziecku i nieświadomie przenosimy tą koncentracje na dziecko. I ono samo zaczyna nieustannie wpatrywać się w siebie. Oczywiście w jakimś wymiarze jest to potrzebne. Ale skrajną konsekwencją może być też narcyzm lub hipochondria dziecka.
      • aqua48 Re: Kołki na głowie 21.06.12, 20:28
        el_elefante napisał:

        > Jednak jak to wygląda od strony dziecka? Czy go to irytuje, czy obojętnieje, cz
        > y wyrządzam mu szkodę czy pomagam? Jak to działa?

        Spróbuj porozmawiać z dzieckiem, powiedz że chcesz mu pomóc, ale nie bardzo wiesz czy twoje wysiłki mu pomagają, czy przeszkadzają. Czy lubi jak mu się przypomina, czy wolałby np. wyjść na ulicę w piżamie i boso? Niech się zastanowi i spróbuje odpowiedzieć. Z dziećmi w ogóle warto rozmawiać.
    • Gość: domza2 Re: Kołki na głowie IP: *.rzeszow.vectranet.pl 21.06.12, 20:21
      Znając Twoje odpowiedzi na tym forum, watpię szczerze, abyś mógł kiedykolwiek wyrządzić swojemu dziecku jakąś krzywdę;). MOże aż za bardzo przejmujesz się, jak napisała Basca, może więcej granic, więcej stanowczości w niektórych sytuacjach? Pomysł z planem dnia, zegarem itd. - świetny, pozdr
Inne wątki na temat:
Pełna wersja