Dodaj do ulubionych

natretne dziecko

03.01.14, 21:45
Witam, wiem że brzmi to okropnie, ale mam z tym duży problem. Moja córka (7lat) ma mnostwo koleżanek co mnie bardzo cieszy, jednak wśród nich jest jedna dziewczynka, która ze tak brzydko powiem zatruwa Nam życie. Kolezanka mojej córki mieszka bardzo blisko i zazwyczaj do wieczora jest pod opieką babci. Taty czesto nie ma bo wyjeżdża, a mama pracuje do wieczora. I wygląda to tak, ze ta dziewczynka w kolko przychodzi po moja córkę, ale to bez przerwy. Czesto nie zdążymy sie rozebrać po przyjściu ze szkoly a juz dzwoni domofon. (chodzi razem z moja córka do jednej klasy) Nie pomaga, tlumaczenie ze dopiero weszlysmy i ze corka nie wyjdzie teraz, ze obiad, ze lekcje... Przychodzi z częstotliwością co 30 min. Ja z mężem lubimy spędzać czas z nasza corka, grac w gry planszowe, chodzić na spacery na basen itp, ale to dziecko zaczyna organizować Nam życie. Jest wszechobecne. W dodatku jak tylko odmawiam jej i mowie ze corka teraz nie wyjdzie bo jest np zajęta za chwile dostaje smsa od jej mamy czy nie mogly by sie razem pobawić bo jej córka sie nudzi.... Kurde, moje dziecko nie jest zabawka drugiego dziecka i sposobem na jego nudę! Dziecku trzeba zorganizować czas a nie tylko puszczać do dzieciaków i klopot z glowy. Wiem ze to wszystko moze brzmieć banalnie ale naprawdę czuje sie osaczona! Nie wiem jak dać jej do zrozumienia ze nie zawsze jest mile widzianym gościem, jej i jej matce. Pomozcie.
Obserwuj wątek
    • Gość: domza2 Re: natretne dziecko IP: *.rzeszow.vectranet.pl 03.01.14, 22:09
      Po prostu powiedzieć, szczególnie matce dziewczynki mniej więcej to, co tutaj napisałaś.
      • marika072207 Re: natretne dziecko 03.01.14, 22:41
        No tak, tyle ze jej mama jest najwyraźniej zwolenniczka takich zachowan i nie widzi nic w tym zlego. Dla niej (jak to nazwala) latanie po chalupkach to najlepsza zabawa. A ja nie mam nic przeciwko och wspólnym zabawom tylko z umiarem. Ja tez chce mieć dziecko w domu a nie samopasa na podwórku... Po za tym jej córka jest nauczona ze jak tupnie lub sie rozplacze to wszystko ma, a matce wygodnie jest podrzucić dziecko na dwor bo nie trzeba sie nim zajmowac... Pogmatwane to wszystko, juz ptobowalam jej sugerować ze ja mam swoje plany i nie będę ich zmieniać bo jej sie nie chce swoim dzieckiem zajac, ale nie dociera.
        • Gość: aaa Re: natretne dziecko IP: *.146.240.18.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 04.01.14, 08:20
          sorki ale trochę to brzmi jakby pisała to nastolatka, naprawdę wydumany problem; mówisz mamie dziewczynki że tak często nie będą się widywały bo twoja córka ma inne zajęcia, a dzieciakowi mówisz że córka nie wyjdzie - nawet jak będziesz to mówić co 30 min to naprawdę nie widzę w tym problemu; z czasem znajdzie sobie inną chałupkę do nawiedzania
          • marika072207 Re: natretne dziecko 04.01.14, 09:06
            Latwo ci mówić ze to wydumany problem, gdy nie dotyczy on Ciebie. To trwa juz pól roku i sytuacja pomimo moich wyraźnych sygnalow nie poprawia sie - wręcz przeciwnie - nasila sie. Ja jestem teraz w ciąży i denerwuje sie ta sytuacja. Juz nie pamiętam kiedy zjedliśmy w spokoju obiad nie musząc wstawać do domofonu.
            • demonii.larua Re: natretne dziecko 04.01.14, 09:11
              Domofon można wyłączyć - skoro nic innego nie działa.
            • Gość: aaa Re: natretne dziecko IP: *.146.240.18.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 04.01.14, 09:13
              to nie wstawaj do domofonu; jak raz, drugi olejesz może częstotliwość się zmniejszy; jeśli nie dajesz rady to niech twój mąż porozmawia z Panią Matką; naprawdę nie wiem jakiej rady oczekujesz - przecież nie zgłosisz na policje ze cie 7 -taka nachodzi; to Ty jesteś dorosła i to Ty musisz postawić granicę;
    • agpido Re: natretne dziecko 04.01.14, 09:39
      Doskonale cie rozumiem bo miałam podobny problem. Rodzice ciągle zapracowani, a dziecko wiecznie podrzucane do nas. Niestety żadne argumenty nie trafiały ani do rodziców, ani tym bardziej do dziecka. U nas sytuacja sama się rozwiązała bo akurat zmieniliśmy miejsce zamieszkania. Z tego co wiem to dziecko znalazło sobie kolejną rodzinę, którą namiętnie odwiedza. Natomiast mam znajomą, która też miała podobną sytuacje i poradziła sobie w ten sposób, że nie jako zamieniła role i zaczęła swoje dziecko natrętnie wysyłać do koleżanki. Rodzice mieli dosyć pilnowania dwójki dzieci i stopniowo kontakty się rozluźniły.
      • marika072207 Re: natretne dziecko 04.01.14, 09:57
        Dzięki, niestety nie mamy w planach przeprowadzki wiec tak nie rozwiąże sie Nasz problem. Sama nie wiem jakiej rady oczekuje, rozmowa nic nie zdzialala ani z jej matka ani z tym dzieckiem, nie odbieranie domofonu tez nie skutkuje, nie wiem jak to dziecko robi ale jak nie odbieram to puka w drzwi ( nawet nie wiem jak wchodzi na klatkę). Chodzi o to ze jak sobie pomysle ze jeszcze przed Nami 5 lat takiego natrectwa (chodza do jednej klasy) to ja chyba zwariuje i jej w końcu naprawdę cos powiem niemilego (oczywiscie mowie o matce). Nie chce byc nie mila ale chyba inaczej nie będę miala swietego spokoju... Najwyzej sie na mnie śmiertelnie obraza, ale cóż to jest w zamian za cenę spokoju :)
        • Gość: domza2 Re: natretne dziecko IP: *.rzeszow.vectranet.pl 04.01.14, 10:02
          Ja w takiej sytuacji już po miesiącu powiedziałabym coś bardzo niemiłego. Niestety, dla mnie ta sytuacja oznacza, że nie potrafisz bronić swoich granic i widocznie to, co mówisz, nie brzmi tak, jakbyś tego oczekiwała. Tutaj nikt nie nauczy Cię być "asertywną" i stanowczą. Ale prawda jest taka, że ten ma takie problemy kto swoich granic nie stawia ani nie broni. Takie osoby jak to dziecko i jego matka przyczepiają się tam, gdzie są sygnały, że można. Widocznie od Ciebie nie ma innych sygnałów, bo sugestia to za mało. Trzeba wygarnąć prosto z mostu.
          • marika072207 Re: natretne dziecko 04.01.14, 10:14
            Witam. Zapewne masz racje co do mojego braku stanowczości tylko tak jak pisalam problem zaczął sie całkiem niewinnie i nasilił sie teraz do takiego stopnia ze ciezko mi z tym sobie poradzić. Moje dziecko zawsze bylo nieśmiałe i z początku cieszyło mnie to ze ośmiela sie przy zabawach z dzieciakami, nawet sie nie zorientowałam kiedy to dziecko "wtargnęło" do naszego życia i zaczelo je przewracać do góry nogami. Tak wiem to moja wina i nie mowie ze nie. Myslalam ze będzie dalo sie to zalatwic bardziej polubownie tym bardziej ze dziewczynki sie lubia. Ale widzę juz teraz ze będę musiała byc po prostu nie mila chodz chcialam tego uniknąć.
            • agpido Re: natretne dziecko 04.01.14, 10:39
              Dziewczyny mają racje. Tylko asertywna rozmowa może pomóc. Wiem, że może to być trudne szczególnie, że dziewczynki się lubią. U mnie też głównie ten argument był znaczący. Może całkowicie nie ograniczaj kontaktów dzieciom, skoro lubią razem się bawić. Powiedz, że np. w piątek po lekcjach lub soboty mogą się spotykać, natomiast na tygodniu nie macie czasu ani ochoty przyjmować gości.
            • kozauwoza Re: natretne dziecko 06.01.14, 21:21
              marika072207 napisał(a):

              > . Ale widzę juz teraz ze będę musiała byc po prostu nie mila chodz chcialam teg
              > o uniknąć.

              Ale wcale nie musisz być niemiła, grzecznie odmawiaj.
              Co sie dzieje jak mówisz temu dziecku, że córka nie może sie z nia spotkać?
    • marcowa_aprilla Re: natretne dziecko 04.01.14, 10:35
      wg mnie nie trzeba być niemiłą, wystarczy być stanowczą i metodą zdartej płyty odpowiadać że teraz córka nie wyjdzie, że wyjdzie za 2h albo że wcale dziś nie wyjdzie i powiedzieć tej dziewczynce ze ma nie dzwonić wiecej dziś bo zdania nie zmienisz
      a jak zadzwoni drugi raz to skontaktować się z jej babcią czy mamą z prośbą o przypilnowanie dziecka i nie pozwalanie na zakłocanie wam spokoju
    • scher Re: natretne dziecko 04.01.14, 15:54
      marika072207 napisał(a):

      > odmawiam jej i mowie ze corka teraz nie wyjdzie

      Jaki to problem powiedzieć, że córka dzisiaj nie wyjdzie?
    • danaide Re: natretne dziecko 04.01.14, 19:06
      Z jednej strony... sama wychowuję samotnie dziecko, które nie dalej jak parę godzin temu postanowiło złożyć wizytę sąsiadce nie widzianej ponad miesiąc, z braku sąsiadki posiedziała z jej mamą, ale parę razy wpadała do domu i za każdym razem pytałam czy na pewno spytała czy nie przeszkadza. Po półtorej godzinie mała (przedszkolak) zakomunikowała mi, że mama sąsiadki idzie spać więc "zakończyłam już wizytę". Kiedyś spotkałam się z niesłychanie miłym chłopcem, który nawiązywał kontakt z dorosłymi, delikatnie "nachodził" ich w domach - jego własny był jednak domem "z problemem" (szczegółów nie znam, ale coś nie grało u rodziców). Tak sobie pomyślałam, że skoro zebrałam te dwie opowieści razem, to pewnie i mój dom jest domem "z problemem"=). Cóż.

      Z drugiej strony - granice trzeba postawić wyraźnie. Nie wiem czy dziewczynce czy jej matce - może obu jednocześnie ("czego nie nauczy Cię matka, nauczy Cię świat"), choć przy użyciu innych słów. Osobiście, gdyby cudze dziecko radykalnie naruszało moje granice na argument "mała się nudzi" odpowiedziałabym matce, że na pewno na pobliskim komisariacie i w miejscowym MOPS-ie znajdzie się dla niej odpowiednie towarzystwo osób zainteresowanych tym czemu małe dziecko włóczy się po ludziach. Dziecku chyba powiedziałabym, że nachodzenie nas niestety powoduje efekt odwrotny od zamierzonego.
      • eraz-lilipop Re: natretne dziecko 05.01.14, 02:56
        Moja corka ma namolna przyjaciolke. Kiedy kolezanka pyta o spotkanie to albo sie zgadzam albo mowie ze danego dnia, albo w danym tygodniu dziewczyny nie moga sie spotkac i tyle.Nie tlumacze powodow . Najlepiej sie sprawdza jak dziewczyny umawiaja sie na spotkanie w konkretny dzien o konkretnej godzinie.Wtedy tez nie jestesmy zasypywani telefonami od przyjaciolki, tylko dziewczyny cierpliwie czekaja na wyznaczony termin
        • aqua48 Re: natretne dziecko 06.01.14, 14:26
          Ustal z tym dzieckiem, że jego codzienne wizyty Wam nie odpowiadają i powiedz stanowczo, że ma nie przychodzić co pół godziny i pytać, a w zamian będą mogły bawić się dłużej np. w piątek od godziny którejśtam (po Waszym obiedzie) do wieczora.
          Jeśli to nie pomoże, to zadzwoń do jej mamy i przekaż, ze prosisz stanowczo aby córka nie odwiedzała Was codziennie, i że ustaliłyście już termin wspólnej zabawy.
          • verdana Re: natretne dziecko 08.01.14, 13:17
            Wydaje mi się, ze jedyną drogą będzie wyznaczenie dokładnego dnia i godziny wizyty. Mówisz dziecku "Nie, teraz nie mamy czasu i jutro też nie przychodź. Możesz przyjść we wtorek o 16 i bardzo proszę, abyś wcześniej nie pukała do nas". W momencie, gdy dziecko wychodzi, wyznaczasz kolejny termin. Gdy przychodzi mówisz "Nie pamiętasz - jesteś zaproszona na wtorek. Teraz nie możesz wejść".
            Powinno poskutkować po jakimś miesiącu...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka