Dodaj do ulubionych

Co sie stało z moją córką?

05.01.14, 10:08
Postanowiłam napisać ponieważ jestem kłębkiem nerwów i przestałam sobie radzić z własną córką. Ma niecałe 12 lat od ok roku zmieniła się bardzo . Pyskuje, przeklina , słucha muzyki z przekleństwami, buntuje się przeciwko wszystkiemu, nie sprząta pokoju, odmawia chodzenia do kościoła , potrafi całą sobotę nie wychodzić z pokoju. W szkole nie ma problemów jest lubiana i towarzyska. Do 4 klasy była wzorową uczennicą, brała udział w konkursach, czytała dużo książek. Jest b. inteligentna i niewielkim nakładem pracy osiąga dobre oceny, ale teraz trochę się opuściła. Odrzuciła wszystko co ja do tej pory interesowało. Do psychologa nie chce iść , a siłą jej nie zaciągnę. Bardzo proszę o poradę bo czuję, że ją tracimy.
Obserwuj wątek
    • Gość: aaa Re: Co sie stało z moją córką? IP: *.158.216.202.pat.umts.dynamic.t-mobile.pl 05.01.14, 10:33
      przesadzasz i to mocno; naprawdę nie mogę pojąc dlaczego osoby będące rodzicami tak szybko zapominają jak sami byli dziećmi/młodzieżą;
      > eklina , słucha muzyki z przekleństwami,
      dzisiejsi 30 latkowie w podstawówce codziennie słuchała Liroya i wyszli na ludzi, wykształcili się i pozakładali rodziny;
      to że dziecko się buntuje to jak najbardziej normalny i zdrowy objaw a Ty najwyraźniej nie potrafisz niczego odpuścić skoro nawet z tak błahej sprawy jak pójście do kościoła ( co się takiego niby stanie jak nie będzie do niego chodziła?) robisz dramatyczny problem!
      odpuść jej trochę bo naprawdę ją stracisz i już nie będziesz miała żadnego wpływu; jak odpuścisz w błahych sprawach to będziesz mogła negocjować w sprawach ważnych jak np nauka

      > się opuściła. Odrzuciła wszystko co ja do tej pory interesowało
      to chyba normalne że dorastająca panienka będzie miała inne zainteresowania nić dziecko;
      • akseinga Re: Co sie stało z moją córką? 05.01.14, 10:43
        Dziękuję za zimny prysznic - był mi potrzebny. Ale gdzie w takim razie stawiać granice, na ile możemy sobie pozwolić jako rodzice tłumacząc zachowanie dziecka buntem. Np. dzisiaj też nie chce nigdzie wyjść, kościół odpuszczam, ale w odwiedziny do dziadków też nie chce
        • Gość: aaa Re: Co sie stało z moją córką? IP: *.180.132.222.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 05.01.14, 11:00
          jak moje dzieci miały okres najgorszego buntu to stosowałam zasadę "za 10 lat":) tzn zastanawiałam się czy dane zdarzenie będzie miało dla dziecka znaczenie za 10 lat; i tak: olanie szkoły, zrobienie tatuażu, ryzykowne wyjścia na imprezy itd owszem może za 10 lat mieć wpływ na jego życie; ale już: ogolenie sobie głowy ( włosy odrosną), nie chodzenie do kościoła, słuchanie mało gustownej muzyki:) i mało gustowny ubiór itp - naprawdę za 10 nikt raczej nie będzie o tym pamiętał:)
          powodzenie, bo wiele przed Tobą:)
        • joshima Re: Co sie stało z moją córką? 05.01.14, 11:46
          akseinga napisała:

          > Dziękuję za zimny prysznic - był mi potrzebny. Ale gdzie w takim razie stawiać
          > granice, na ile możemy sobie pozwolić jako rodzice tłumacząc zachowanie dziecka
          > buntem. Np. dzisiaj też nie chce nigdzie wyjść, kościół odpuszczam, ale w odwi
          > edziny do dziadków też nie chce
          O matko? A to ma byc dla niej przyjemność, czy przykry obowiązek?
          • akseinga Re: Co sie stało z moją córką? 05.01.14, 11:54
            W porównaniu z pozostaniem samej w domu wizyta u dziadka nie jest pewnie atrakcyjna TAK jak dawniej, ale czy to ma oznaczać, ze nie będzie odwiedzała RODZINY.
            • morekac Re: Co sie stało z moją córką? 05.01.14, 12:18
              Co do wizyty u dziadka - spytać się, dlaczego nie chce. Jeśli u dziadka bywacie tylko z powodu jakiś większych okazji i zasadniczo dziadek jest ok, to jednak nakłaniać do odwiedzin (możesz zaproponować skrócenie wizyty), bo dziadkowi będzie po prostu przykro. Jeśli bywacie tam co tydzień - od czasu do czasu wizytę można spokojnie odpuścić.
              I tak ogólnie - mniej dramatyzować.
            • joshima Re: Co sie stało z moją córką? 05.01.14, 12:58
              Ale ja jeszcze raz zadam pytanie, bo nie odpowiedziałaś. Czy to ma być przyjemność płynąca ze spotkania z rodziną, czy przykry obowiązek narzucony przez mamę?
              Może daj jej szansę by dojrzała do czerpania przyjemności ze spotkań z bliskimi.
              • akseinga Re: Co sie stało z moją córką? 05.01.14, 13:46
                Wygląda na to, że przykry obowiązek. Jestem na tym punkcie przewrażliwiona ponieważ w ostatnim roku straciłam 2 babcie i dziadka:( Chodzi mi też o wyciągnięcie jej z domu żeby się po prostu przeszła bo od wczoraj nie wychodziła z domu.
                • demonii.larua Re: Co sie stało z moją córką? 05.01.14, 16:40
                  A spytałaś co chciałaby porobić? Może wolałaby pójść na spacer czy coś?
                  A może mogłaby/wolałaby odwiedzić dziadka sama?
                • angazetka Re: Co sie stało z moją córką? 05.01.14, 18:42
                  A próbowałaś z nią rozmawiasz, czy tylko wylewasz żale i masz listę oczekiwań? Bo to jakoś tak niefajnie wygląda, a dziewczyna nie robi niczego, co nie byłoby zwyczajnym dorastaniem.
                  • akseinga Re: Co sie stało z moją córką? 05.01.14, 19:12
                    Wykorzystuje każdą okazję do rozmowy, staram się nie pouczać, słucham ( sama mi powiedziała, że jako matka wiem dużo więcej niż matki jej koleżanek). Gorzej mąż którego ukochana córeczka nie chce już z nim jeździć na rolkach , chodzić na basen itp.
                    Odmówiła wyjazdu na ferie, na obóz nie ma z kim pojechać, a sama nie chce . Nie wiem jak reagować na jej złość, krzyk i bark szacunku.
              • matisson Re: Co sie stało z moją córką? 07.01.14, 16:22
                Tylko niestety czasem za młodu się tego nie pojmuje, a potem już nie ma się takiej okazji...
                • joshima Re: Co sie stało z moją córką? 07.01.14, 18:42
                  A kogo lepiej wspominać? Dziadka do którego się z przyjemnością chodziło w dzieciństwie, czy dziadka do którego się było wleczonym na siłę w wieku nastoletnim?
                  • scher Re: Co sie stało z moją córką? 07.01.14, 21:49
                    joshima napisała:

                    > A kogo lepiej wspominać? Dziadka do którego się z przyjemnością chodziło w dzie
                    > ciństwie, czy dziadka do którego się było wleczonym na siłę w wieku nastoletnim?

                    Obu. Obu się wspomina. Dziękując Bogu, że ktoś tam cię "wlekł" i przez to nie straciłaś okazji, by poznać swojego dziadka.

                    Zresztą przyjmujesz bardzo pajdocentryczny punkt widzenia. Może spójrz na to tak, że wizyty są darem dla dziadka. Chyba dziadkowi też się coś od życia należy, prawda?
        • scher Re: Co sie stało z moją córką? 05.01.14, 21:13
          akseinga napisała:

          > Dziękuję za zimny prysznic - był mi potrzebny.

          Tak pochopnie dziękujesz przypadkowej osobie, która pierwsza w Internecie odpowiedziała na twój post? A skąd wiesz, że ta osoba zasługuje na to, żeby być dla ciebie jakimkolwiek autorytetem?

          Jakiś nick internetowy o skrajnie liberalnych poglądach jest w stanie w momencie sprawić, że zrezygnujesz z wpajania córce zasad i przekazywania jej swoich najgłębszych przekonań oraz podstawowych wartości?

          Jasne, niech pyskuje, przeklina, słucha wulgarnej muzyki, niech się buntuje przeciwko wszystkiemu, niech nie sprząta pokoju, niech nie osiągnie zbawienia, niech całą sobotę nie wychodzi z pokoju. Niech odrzuca wszystko, co ją do tej pory interesowało; to na pewno jest normalne i nie ma w tym nic a nic niepokojącego - wszak dziewczyna ma już 12 lat, wow!
          • akseinga Re: Co sie stało z moją córką? 05.01.14, 21:27
            ok. co w tej sytuacji tego radzisz?
            • scher Re: Co sie stało z moją córką? 06.01.14, 15:33
              akseinga napisała:

              > ok. co w tej sytuacji tego radzisz?

              Trwać przy swoim. Przekonywać do najważniejszych wartości. Tłumaczyć, stosować gesty miłości. Jednocześnie stawiać wymagania. Nie pozwalać na łamanie fundamentalnych zasad. Pozwalać na negocjacje w sprawach niefundamentalnych.
              • Gość: aaa Re: Co sie stało z moją córką? IP: *.146.97.4.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 06.01.14, 17:26
                > Trwać przy swoim. Przekonywać do najważniejszych wartości. Tłumaczyć, stosować
                > gesty miłości. Jednocześnie stawiać wymagania. Nie pozwalać na łamanie fundamen
                > talnych zasad. Pozwalać na negocjacje w sprawach niefundamentalnych.

                a przepraszam co wcześniej było pisane do autorki wątku - to samo przecież, żeby odpuściła w sprawach mniej ważnych; tylko zdaje się jest kłopot z ustalenie które to zasady są fundamentalne - bo najpewniej będą one inne dla ciebie, dla mnie, dla autorki, jak również - DLA JEJ CÓRKI - która nie jest przecież niewolnikiem, fakt że 12 lat to mało, ale chyba jakąś autonomię ( porządek w pokoju? rodzaj muzyki?) należy jej zostawić!
                • scher Re: Co sie stało z moją córką? 06.01.14, 19:17
                  Gość portalu: aaa napisał(a):

                  > tylko zdaje się jest kłopot z ustalenie które to zasady są fundamentalne

                  Autorka wątku mniej więcej napisała, które zasady są dla niej fundamentalne.

                  Dziecko powinno okazywać szacunek rodzicom, używać kulturalnego języka (i obcować z tekstami kultury wysokiej, nie niskiej i wulgarnej), powinno posiąść umiejętność (i rozumieć konieczność) utrzymywania wokół siebie ładu i porządku, powinno wzrastać w wierze oraz umieć podtrzymywać więzi rodzinne, nawet w sobotę.
                  Wg autorki wątku dobrze by było, aby córka się uczyła, dużo czytała, brała udział w konkursach i aby miała pozaszkolne, godziwe, zainteresowania.

                  Ja nie widzę w tych oczekiwaniach autorki wątku niczego wstrząsającego, to są oczekiwania usprawiedliwione.

                  Jeżeli rzeczywiście chcesz pomóc, to wesprzyj autorkę wątku w wychowaniu dziecka do jej, a nie swoich własnych wartości, wg jej, a nie twojego światopoglądu.

                  > fakt że 12 lat to mało, ale chyba jakąś autonomię (porządek w pokoju? rodzaj
                  > muzyki?) należy jej zostawić!

                  Jestem 30 lat starszy od tego dziecka, a nie mam w życiu autonomii odnośnie porządku w moim własnym pokoju. Mało tego - własnego pokoju nawet nie mam! Muszę go dzielić nie tylko z żoną, ale też i z dziećmi, które ciągle chcą, cholewka, przebywać w naszym towarzystwie.

                  Zaś co do autonomii muzycznej nie widzisz żadnej jej granicy? Ja ją widzę. Kiedy zaczyna się wulgarny język, kończy się kultura. Obcowanie z wulgaryzmami zostawmy mieszkańcom slamsów. Autorka wątku ma wg mnie pełne prawo spodziewać się, że jej córka będzie odznaczać się bardziej wysublimowanym smakiem.
                  • Gość: aaa Re: Co sie stało z moją córką? IP: *.146.97.4.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 06.01.14, 19:52
                    > nno wzrastać w wierze oraz umieć podtrzymywać więzi rodzinne, nawet w sobotę.
                    a dlaczego powinno wzrastać w wierze? wyobraź sobie że są na świecie naprawdę wartościowi ludzie, którzy są niewierzący; podtrzymywanie rodzinnych kontaktów ma z kolei sens tylko wtedy, kiedy sama zainteresowana (czyli ta 12latka) będzie tego chciała, to że mama na siłę, bądź też szantażem czy innym wymuszeniem zaprowadzi ją do dziadków odniesie skutek odwrotny do zamierzonego;

                    > Wg autorki wątku dobrze by było, aby córka się uczyła, dużo czytała, brała udzi
                    > ał w konkursach i aby miała pozaszkolne, godziwe, zainteresowania.

                    tego akurat nie kwestionuję, zwracam tylko uwagę, że te godziwe zainteresowania powinny być adekwatne do wieku;
                    >
                    > Jestem 30 lat starszy od tego dziecka, a nie mam w życiu autonomii odnośnie por
                    > ządku w moim własnym pokoju.

                    zakładam optymistycznie, że okres buntu i "przepoczwarzania" się w dorosłego człowieka masz już za sobą;

                    > Zaś co do autonomii muzycznej nie widzisz żadnej jej granicy? Ja ją widzę. Kied
                    > y zaczyna się wulgarny język, kończy się kultura.
                    naprawdę? rozumiem, że lektura szkolna SZEWCY Witkacego czy też wiersze Wojaczka były u Ciebie w domu zakazane, jak zresztą wiele innych zacnych dzieł;

                    Autorka wątku ma wg mnie pełne prawo spodziewać się,
                    > że jej córka będzie odznaczać się bardziej wysublimowanym smakiem.
                    i tak będzie - o ile w domu obcowano z kulturą wysoką i wysublimowanym smakiem - okres fascynacji "wszystkim innym" przejdzie równie szybko jak się pojawił;
                    • scher Re: Co sie stało z moją córką? 06.01.14, 20:36
                      Gość portalu: aaa napisał(a):

                      > > nno wzrastać w wierze oraz umieć podtrzymywać więzi rodzinne, nawet w sobotę.
                      > a dlaczego powinno wzrastać w wierze?

                      Bo właśnie to obiecali jego rodzice Bogu przy Chrzcie Św.

                      Na pytanie:
                      – Prosząc o Chrzest dla Waszego dziecka przyjmujecie na siebie obowiązek wychowania go w wierze, aby zachowując Boże przykazania, miłował Boga i bliźniego, jak nauczył nas Jezus Chrystus. Czy jesteście świadomi tego obowiązku?

                      Rodzice odpowiedzieli:
                      – Jesteśmy świadomi.

                      > wyobraź sobie że są na świecie naprawdę wartościowi ludzie, którzy są niewierzący

                      Ale skoro autorka wątku jest katoliczką, to wierzy, że tamci ludzie nie dostąpią zbawienia. I chciałaby, żeby jej córka dostąpiła. Ma prawo?

                      > podtrzymywanie rodzinnych kontaktów ma z kolei sens tylko wtedy, kiedy sama
                      > zainteresowana (czyli ta 12latka) będzie tego chciała

                      Dlatego permisywnie postulujesz: niech dziecko robi, co chce. Chce całą sobotę gnić w swoim pokoju? Voilà!

                      > > Jestem 30 lat starszy od tego dziecka, a nie mam w życiu autonomii odnośnie
                      > > porządku w moim własnym pokoju.
                      > zakładam optymistycznie, że okres buntu i "przepoczwarzania" się w dorosłego
                      > człowieka masz już za sobą;

                      Ty pewnie też. Tak że doskonale rozumiesz, że obowiązek utrzymywania porządku wokół siebie nie godzi w 'autonomię' człowieka, którą to tak podkreślasz.

                      > naprawdę? rozumiem, że lektura szkolna SZEWCY Witkacego czy też wiersze
                      > Wojaczka były u Ciebie w domu zakazane, jak zresztą wiele innych zacnych dzieł;

                      Z postu autorki wątku nie wynikało nijak, że tekstami piosenek, których słucha jej dziecko, były wiersze Wojaczka, dramaty Witkacego lub inne zacne dzieła. Mam przypuszczenie graniczące z pewnością, że autorka wątku jest dorosłą kobietą, która umie posługiwać się rozumem, wyposażoną w pewne doświadczenie życiowe. Zatem gdyby jej córka słuchała dzieł "zacnych", nie przysparzałoby to matce trosk.

                      > > Autorka wątku ma wg mnie pełne prawo spodziewać się,
                      > > że jej córka będzie odznaczać się bardziej wysublimowanym smakiem.
                      > i tak będzie - o ile w domu obcowano z kulturą wysoką i wysublimowanym smakiem
                      > - okres fascynacji "wszystkim innym" przejdzie równie szybko jak się pojawił;

                      Gratuluję ci tej pewności. Doświadczenie życiowe tych mniej pewnych i zaniepokojonych o przyszłość swoich dzieci uczy, że sprawy mogą się kończyć różnie.
                      • joshima Re: Co sie stało z moją córką? 06.01.14, 22:26
                        scher napisał:

                        > > wyobraź sobie że są na świecie naprawdę wartościowi ludzie, którzy są nie
                        > wierzący
                        >
                        > Ale skoro autorka wątku jest katoliczką, to wierzy, że tamci ludzie nie dostąpi
                        > ą zbawienia. I chciałaby, żeby jej córka dostąpiła. Ma prawo?

                        Jeśli jesteś katolikiem, to to co napisałeś powyżej nie najlepiej świadczy o Twojej wiedzy na ten temat ;)
                        • scher Re: Co sie stało z moją córką? 07.01.14, 23:08
                          joshima napisała:

                          > > Ale skoro autorka wątku jest katoliczką, to wierzy, że tamci ludzie nie dostąpią
                          > > zbawienia. I chciałaby, żeby jej córka dostąpiła. Ma prawo?
                          > Jeśli jesteś katolikiem, to to co napisałeś powyżej nie najlepiej świadczy o Twojej
                          > wiedzy na ten temat ;)

                          Wiara jest do zbawienia koniecznie potrzebna.
                          • joshima Re: Co sie stało z moją córką? 07.01.14, 23:17
                            Sugeruję się douczyć jesli chcesz brac udział w takich dyskusjach i nie pleść bzdur :)
                            • scher Re: Co sie stało z moją córką? 07.01.14, 23:25
                              Nie mogę się wdać w polemikę, bo nadgorliwa moderatorka wiąże mi ręce. Trzeba nieźle w życiu zabłądzić, żeby uznać, iż doktryna katolicka nie uznaje już wiary za warunek konieczny zbawienia. Owszem, wiesz, że dzwonią. Tylko w którym kościele?
                              • joshima Re: Co sie stało z moją córką? 08.01.14, 01:53
                                Kilka postów obok koleżanka napisała Ci dokładnie w którym kościele. Naprawdę mniej pisania głupot a więcej czytania odpowiednich lektur.
                                • scher Re: Co sie stało z moją córką? 08.01.14, 07:39
                                  joshima napisała:

                                  > Kilka postów obok koleżanka napisała Ci dokładnie w którym kościele. Naprawdę m
                                  > niej pisania głupot a więcej czytania odpowiednich lektur.

                                  Ty naprawdę nie rozumiesz, co czytasz.

                                  848 "Chociaż więc wiadomymi tylko sobie drogami może Bóg doprowadzić ludzi, nie znających Ewangelii bez własnej winy, do wiary, <<bez której niepodobna podobać się Bogu>> (Hbr 11, 6)

                                  Bóg musi, wiadomymi tylko sobie drogami, doprowadzić człowieka do wiary. Wiara jest warunkiem koniecznym do zbawienia.

                                  Nie jest to przecież proces automatyczny i nie odbywa się wbrew woli człowieka. Wiara musi być aktem woli.

                                  „Bez wiary zaś nie można podobać się Bogu. Przystępujący bowiem do Boga musi uwierzyć, że [Bóg] jest i że wynagradza tych, którzy Go szukają.” (Hebr. 11:6)

                                  Dlatego gdy dziecko odchodzi od wiary, rodzice mają powód do zmartwienia.
                      • Gość: basca Re: Co sie stało z moją córką? IP: *.dynamic.chello.pl 07.01.14, 12:58
                        > wyobraź sobie że są na świecie naprawdę wartościowi ludzie, którzy są niewierzący
                        > Ale skoro autorka wątku jest katoliczką, to wierzy, że tamci ludzie nie dostąpią zbawienia. I chciałaby, żeby jej córka dostąpiła. Ma prawo?

                        Katolicy wierzą ze zbawienie jest tylko dostępne w Chrystusie i Kościele. Ale Katechizm mówi tak:
                        Kto należy do Kościoła powszechnego?
                        836 "Do tej katolickiej jedności Ludu Bożego... powołani są wszyscy ludzie... należą lub są jej przyporządkowani zarówno wierni katolicy, jak inni wierzący w Chrystusa, jak wreszcie wszyscy w ogóle ludzie, z łaski Bożej powołani do zbawienia"
                        839 "Także ci, którzy jeszcze nie przyjęli Ewangelii, w rozmaity sposób przyporządkowani są do Ludu Bożego"
                        848 "Chociaż więc wiadomymi tylko sobie drogami może Bóg doprowadzić ludzi, nie znających Ewangelii bez własnej winy, do wiary, <<bez której niepodobna podobać się Bogu>> (Hbr 11, 6), to jednak na Kościele spoczywa konieczność i równocześnie święte prawo głoszenia Ewangelii" wszystkim ludziom.

                        Co nie zmienia faktu że rodzice mają szczególny obowiązek przekazywania wiary. Uważam, że bliżej wieku 18 muszą szanować świadomą wolność wyboru dziecka.
                      • verdana Re: Co sie stało z moją córką? 07.01.14, 17:30
                        Rodzice sobie mogą wiele dzieci chcieć - ale jeśli dziecko straciło wiarę i zaufanie do Kościoła, to zmuszanie je do tego, aby udawało, nie jest "wzrastaniem w wierze", tylko wzrastaniem w kłamstwie. Jeżeli dziecko jest wierzące i nie chce mu się wstać, aby iść na mszę - to tak, można jednak wymagać, aby poszło. Gdy nie idzie do kościoła, bo straciło wiarę - wybacz, ale przymusem nie da sie wiary odbudować. Da sie najwyżej wychować panią Dulską, którą nauczymy, ze jedyne, co jest w życiu ważne , to pozory i kłamstwo.
                        Nie da się zmusić dziecka do wiary. Nie da się zmusić do myślenia takiego, jakiego chcą rodzice. Można tylko uświadomić dziecku, że rodzice chcą być oszukiwani i ze ma nie mówić tego, co naprawdę sądzi, ale tylko to, co chcą usłyszeć.
                        Ps. Czy dziecko w niewierzacej rodzinie, które nagle zaczęło wierzyć, powinno być przez rodziców karane za chodzenie do kościoła?
          • zlosliwooka Re: Co sie stało z moją córką? 05.01.14, 23:06
            No ale właśnie - nie ćpa, nie bije, nie kradnie. Pyskuje? Też pyskowałam, na ludzi wyszłam. Z muzyką - normalny etap, bardzo wiele nastolatek tak ma. Nie osiągnie zbawienia? No na bank przez te kilka opuszczonych mszy będzie skazana na wieczne potępienie. Naprawdę w to wierzysz? Straszna musi być więc ta wiara, skoro żyje się w wiecznym strachu, że jak się coś zrobi źle, to od razu ogień piekielny i te numery. I niech nie wychodzi całą sobotę ze swojego pokoju, o ile nie wstrzykuje sobie heroiny, to w czym problem? Od bałaganu też nikt nie umarł. Autorka powinna się cieszyć, że córka bunt nastoletni przechodzi na tyle wcześnie, że nic bardzo głupiego nie zrobi, może sobie poklnąć czy strzelić focha, ale z brzuchem do domu czy z wyrokiem raczej nie wróci :) Gdyby zaczęła się opuszczać w nauce, albo być agresywna - warto iść do psychologa, ale nie po to, żeby córkę ,,zmienił" tylko żeby nauczył Was komunikacji.
            • kozauwoza Re: Co sie stało z moją córką? 06.01.14, 21:03
              zlosliwooka napisała:

              > I niech nie wychodzi całą sobotę ze swojego pokoju, o ile ni
              > e wstrzykuje sobie heroiny, to w czym problem?
              A skąd będziesz wiedzieć czy tej heroiny nie wstrzykuje? 12 latka cały dzień zamknieta w pokoju...ja bym jednak wolała miec i kontrolę i jednak kontakt. To głupi wiek.
              Co innego sprawa wiary i kościoła. 12 lat to jednak zbyt duzo aby narzucac na siłę wiarę. Można przekonywać jedynie ale na siłę ciaganie do koscioła odniesie raczej odwrotny skutek.
          • Gość: aaa Re: Co sie stało z moją córką? IP: *.31.218.149.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 06.01.14, 07:36
            > eciwko wszystkiemu, niech nie sprząta pokoju, niech nie osiągnie zbawienia, nie
            osiągnięcie zbawienia zależy od tego czy chodzi się regularnie na mszę? jakieś nowości mi tutaj prawisz! wszyscy dobrzy ludzie o szczerym sercu są skazani na piekło bo w wieku 12 lat opuszczali msze święte?
            • Gość: domza2 Re: Co sie stało z moją córką? IP: *.rzeszow.vectranet.pl 06.01.14, 10:29
              To nie o to chodzi. Oddalanie się od kościoła, powoduje oddalanie się od wartości. Po latach jedni wracają, inni nie. Dla jednych jest już zbyt późno. Ja też bym nie chciała, aby moja córka "zerwała" z kościołem, chociaż sama nie chodziłam do niego przez ponad 10 lat, właśnie dlatego, że nikt mnie za to nie ścigał. Wrócić było bardzo trudno. Mogło się nie udać.

              Inne zachowania Twojej córki, chociaż związane z normalnym etapem dojrzewania nie są wcale nieniepokojące. Najważniejsze to uświadomić sobie, że coś się zmieniło w Waszym życiu, dziecko dojrzewa, przestawia się z czasu spędzanego z rodzicami, na czas ze znajomymi. Znaleźć wspólnie takie aktywności, które zajmą córkę, bo najważniejsze by miała ZAJĘCIE. Niech to będą lekcje hip-hopu, cokolwiek, czym będzie zajęta. Znaleźć także aktywność na weekend. I nie porzucać swoich wymagań, tylko je trochę przeorganizować i inaczej komunikować. powodzenia!
              • akseinga Re: Co sie stało z moją córką? 06.01.14, 10:41
                Dziękuję. Problem w tym, że teraz odmawia jakichkolwiek zajęć dodatkowych. Była bardzo aktywna od pierwszej klasy , a teraz nic nie chce.
                • feniks_z_popiolu Re: Co sie stało z moją córką? 06.01.14, 11:57
                  No to zróbcie sobie przerwę z zajęciami. Od następnego semestru niech nie chodzi. A w następnym roku szkolnym "zobaczy się". O to akurat nie warto kopii kruszyć.
                  A tak w sumie to całkiem normalnie jest u was. Pyskuje, nie sprząta, nie chce za rączkę z rodzicami - standard.
                  Swego czasu też miałam przejścia z muzyką metalową i przekleństwami. Nie popierałam ale też nie wyrażałam pełnej akceptacji, pytałam tylko czy je rozumie i czy wie w jakich sytuacjach życiowych ich nie warto stosować.
                  • Gość: aaa Re: Co sie stało z moją córką? IP: *.146.97.4.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 06.01.14, 12:01
                    > No to zróbcie sobie przerwę z zajęciami. Od następnego semestru niech nie chodz
                    > i. A w następnym roku szkolnym "zobaczy się". O to akurat nie warto kopii krusz
                    > yć.

                    no chyba sobie żartujesz - akurat nauka to absolutny priorytet, wiele można odpuścić kosztem wynegocjowania poważnego podejścia do szkoły i nauki!!!
                    • feniks_z_popiolu Re: Co sie stało z moją córką? 06.01.14, 14:15
                      Gość portalu: aaa napisał(a):
                      > no chyba sobie żartujesz - akurat nauka to absolutny priorytet, wiele można odp
                      > uścić kosztem wynegocjowania poważnego podejścia do szkoły i nauki!!!

                      To chyba oczywista oczywistość!
                      Chodziło o zajęcia dodatkowe bo o nich pisze autorka wątku. Zajęcia dodatkowe można sobie odpuścić na jakiś czas. Albo znaleźć sobie inne, bardziej interesujące.
                • Gość: domza2 Re: Co sie stało z moją córką? IP: *.rzeszow.vectranet.pl 06.01.14, 14:14
                  To nie muszą być szkolne zajęcia dodatkowe, tylko jakakolwiek aktywność, która ją zajmie. W takim okresie najgorsza jest totalna bezczynność, niestety w tym wieku oznacza ona wymyślanie głupot. Ja promowałabym harcerstwo. Sama chodziłam do harcerskiego klubu narciarzy. Harcerstwo kształtuje wiele porządanych postaw, mam w rodzinie dzieciaki-harcerzy, nic głupiego im do głowy nie wpada. Trzeba się przyglądać bardzo uważnie dziecku, równocześnie udając, że się go nie kontroluje. Nadmiar kontroli działa bardzo źle. Dzieciak od razu kombinuje jakby się tu urwać ze smyczy. I jeszcze proponuję przeorganizowanie i przewartościowanie priorytetów: może nie jest najważniejsze trzymanie się za rękę z rodzicami, sport z tatą (za jakiś czas córka wróci do tej aktywności,a po latach będzie to wspominać z rozrzewnieniem), czy odwiedziny u dziadka. Ale już siedzenie bezczynne cały czas może być problemem w dalszej perspektywie. Widziałaś film "sala samobójców"? Moim zdaniem to niezła przestroga, pomimo przerysowania. życzę Wam powodzenia!
              • angazetka Re: Co sie stało z moją córką? 06.01.14, 18:30
                > To nie o to chodzi. Oddalanie się od kościoła, powoduje oddalanie się od wartości.

                I tu mnie zatkało. Miałam o tobie lepsze mniemanie.
                • Gość: domza2 Re: Co sie stało z moją córką? IP: *.rzeszow.vectranet.pl 07.01.14, 11:18
                  To że to portal lewicowy nie znaczy, że wszyscy jak z jednego stada kóz będą tutaj potępiać kościół, wiarę i katolicyzm. LOL. Nie mam zamiaru wypierać się swojej wiary tylko dlatego, że piszę coś na lewicowym forum. Czy Ci się to podoba czy nie.
                  • joshima Re: Co sie stało z moją córką? 07.01.14, 12:06
                    Co innego deklaracja wiary a co innego sugerowanie, ze osoby niewierzące nie wyznają żadnych sensownych wartości.
                    • Gość: domza2 Re: Co sie stało z moją córką? IP: *.rzeszow.vectranet.pl 07.01.14, 17:23
                      Nie napisałam, że osoby niewierzące nie wyznają sensowych wartości, bo z całym szacunkiem, nie wiem, co to znaczy "wyznawać wartości" i co to znaczy "sensowne wartości". Napisałam, że dla osoby, która była w Kościele oddalanie się odeń oznacza oddalanie się od wartości. I to jest dokładnie to, co chciałam napisać.
                      • Gość: aaa Re: Co sie stało z moją córką? IP: *.158.216.164.pat.umts.dynamic.t-mobile.pl 07.01.14, 18:38
                        > szacunkiem, nie wiem, co to znaczy "wyznawać wartości" i co to znaczy "sensowne
                        > wartości".

                        w skrócie to ostatnie 7 przykazań; naprawdę tak trudno wydedukować co to sensowne wartości?
                        • Gość: domza2 Re: Co sie stało z moją córką? IP: *.rzeszow.vectranet.pl 07.01.14, 20:06
                          Dla myślącego człowieka są albo wartości albo anty-wartości. Nie ma sensownych wartości, tak jak nie mówi się "cofać się do tyłu".
              • jhbsk Re: Co sie stało z moją córką? 07.01.14, 09:09
                „Oddalanie się od kościoła, powoduje oddalanie się od wartości."

                Niezły dowcip.
    • playschool Re: Co sie stało z moją córką? 06.01.14, 21:50
      Witaj :) Czytając Twojego posta jak żywo przypomniał mi się mój własny okres nastoletni. Może to co napiszę chociaż trochę pomoże. Wiem, że teraz dzieciaki dojrzewają szybciej, więc może się mylę, i to nie to. U mnie ten okres był dość trudny z dwóch powodów - przede wszystkim nagle przestałam być "dzieckiem" i typowo dziecięce aktywności przestały sprawiać mi przyjemność. Wcześniej wszystko było fajne, a wycieczka na basen to był szczyt radości - potem to zniknęło. Nie z mojej woli - po prostu nagle przestałam odczuwać tą dziecięcą radość. Już nie mogłam tak po prostu się pobawić, bo straciłam tą zdolność. Było to dość bolesne, było mi przykro, że tak jest ale nic nie mogłam (wtedy) z tym zrobić. Po drugie pojawiła się zdolność do "monologów wewnętrznych". Nagle moje życie wewnętrzne ruszyło z kopyta, chociaż jeszcze donikąd mnie nie prowadziło. Ale z lubością odkrywałam przyjemność płynącą z przemyśleń i fantazji. Też mogłam cały dzień nie wychodzić z pokoju, tylko fantazjować, co doprowadzało moją mamę do szału, bo wtedy nie byłam w stanie jej tego wytłumaczyć. Też byłam zdolnym dzieciakiem, więc nauka przychodziła mi bez trudu - zaczęłam wagarować, bo nie musiałam być w szkole żeby mieć dobre oceny. Tutaj jednak sprawa została postawiona na ostrzu noża i zaczęłam znowu ładnie chodzić do szkoły. Wydaje mi się, że Twoja córka jest teraz w takim okresie. Z jednej strony nie jest już dzieckiem i to, co sprawiało jej frajdę nagle już nie sprawia. Z drugiej jeszcze nie potrafi tego w żaden sposób zastąpić, bo jest za młoda. U mnie zaczęło się to zmieniać po 15-16 roku życia. Zaczęłam na nowo odkrywać rzeczy, które sprawiały mi przyjemność - już w inny, bardziej dorosły sposób. Teraz bolączką jest to, że znów mam zainteresowania, które chcę realizować, ale już sama muszę za to zapłacić ;)

      Nie mówię, że powinnaś zostawić córkę samą sobie. Moi rodzice próbowali mnie wyciągać wszędzie, często dostając szału, bo ja co najwyżej łaskawie zgadzałam się gdzieś iść. Ale to było jak leczenie objawowe - niby nie pomagało, ale też nie pozwoliło mi na nudę i głupoty do momentu kiedy sama zaczęłam się czymś interesować. Radziłabym przeorganizować może czas wspólny - pogadać z córką, co sprawiałoby jej przyjemność (chociaż ona pewnie tego sama jeszcze nie wie, ale może dzięki temu za jakiś czas gdzieś dojdzie ;) Za jakiś czas życie wewnętrzne jej się znudzi i zacznie znowu otwierać się na świat.

      Jeśli chodzi o zajęcia dodatkowe, to tłumaczenia moich rodziców, że kiedyś bardzo mi się to przyda często trafiały w pustkę ;) W ostateczności posuwali się do drobnych szantaży, że jak skończę kurs czy szkołę (chodziło o muzyczną), to dostanę coś o czym marzę. Niby niedobra metoda, ale wtedy mi się nie chciało i tylko dzięki temu uczestniczyłam w zajęciach. Fakt, w dorosłym życiu mi się to przydało, ale dzięki temu nauczyłam się też kończyć to, co zaczęłam, pomimo że mi się nie chce, bo jednak ukończenie zajęć dawało mi satysfakcję.

      Co do odwiedzin u rodziny - też norma w tym wieku. Zaczęło mi to sprawiać przyjemność dużo później, jak już byłam prawie dorosła. Ja bym odpuściła na codzień, ale jednak naciskała przy ważniejszych okazjach, żeby ten kontakt nie umarł - np. urodziny, imieniny, święta itp. Jak już córka będzie w stanie porozmawiać z członkami rodziny jak dorosły z dorosłym to wróci jej ochota na te kontakty. Na razie może wymagać delikatnego "popychu".

      Z chodzeniem do kościoła chyba już też Wasza praca się zakończyła. To normalne, że w tym wieku nastolatkom się nie chce - jeszcze nie rozumieją wagi religii, a czas w kościele jest dla nich zwyczajnie nudny. Tu bym odpuściła chyba, bo nic dobrego ze zmuszania i tak nie wyniknie. Możesz rozmawiać z nią dlaczego Ty chodzisz do kościoła, co Ci to daje itp. Może kiedyś jak będzie doroślejsza to ta rozmowa do niej wroci i sama podejmie decyzję o powrocie na łono kościoła. WY jej to pokazaliście już, jak była dzieckiem. Teraz sama musi dojrzeć do tego.

      Jeśli natomiast chodzi o muzykę to też norma. Zaczyna szukać (dopiero szukać) tego, co jej się spodoba. Ja przeszłam przez wieeele gatunków muzycznych - także hip-hop, techno, dopóki w wieku gdzieś 19 lat odkryłam musicale i jestem im wierna do dziś :) Można próbować pokazywać jej różne gatunki np. na zasadzie "dzisiaj Twoja muzyka w aucie, jutro moja", ale nie wiem czy to da jakiś efekt. Sama gdzieś tam znajdzie swój styl. Za jakiś czas.

      A jeśli chodzi o pyskowanie to niby norma..Moja pięciolatka właśnie zaczęła :) Tutaj już chyba trzeba działać czysto wychowawczo i dobitnie pokazywać jaka forma komunikacji Wam się nie podoba i na jaką się nie zgadzacie. I ucinać rozmowy, jak córka zaczyna zwracać się do Was nieładnie - choćby stwierdzeniem "nie podoba mi się jak do mnie mówisz, nie życzę sobie żeby ktoś się tak do mnie zwracał. Jak będziesz gotowa porozmawiać uprzejmie to wrócimy do tematu"...A jeśli to Wam zależy na poruszeniu jakiegoś tematu to po prostu opisać co Wam się nie podoba, a potem fochy skwitować "kochanie, ja powiedziałam Ci co o tym myślę i co mi się nie podoba. Jest to dla mnie ważne i będę się upierać, bo jestem mamą i chcę dla Ciebie jak najlepiej. Jeśli masz jakąś inną opinię albo pomysł na to to chętnie wysłucham, ale dopiero jak będziesz gotowa porozmawiać o tym uprzejmie i spokojnie. Wtedy może coś wypracujemy, ale burczenie/fochy/takie słownictwo donikąd nas nie doprowadzą. Zastanów się co byś chciała i jak będziesz wiedziała to wrócimy do negocjacji" I koniec - nie wdawanie się w pyskówki. Ona też się musi nauczyć konstruktywnej rozmowy. Czasem będzie potrzebowała czasu, żeby przemyśleć to co powiedzieliście i w pierwszej chwili zareaguje emocjonalnie co może doprowadzić tylko do kłótni. Jeśli po usłyszeniu tego, co chcecie powiedzieć nie jest jeszcze gotowa, to skończcie rozmowę, dajcie jej czas na przemyślenia i może na spokojnie rozmowa będzie wyglądała inaczej :) Nawet dorośli w pierwszym odruchu często włączają reakcję "walcz lub uciekaj", zwłaszcza jeśli czują się atakowani. Nie dajcie się wciągnąć w walkę i dajcie jej czas na przemyślenie i zastanowienie się. Jeśli temat oleje to wróćcie do tego, kiedy to ona będzie coś od Was chciała - na zasadzie "najpierw chciałabym zakończyć poprzednią rozmowę, bo to dla mnie ważne. Potem pogadamy o nowych spodniach/imprezie/dodatkowych pieniądzach. Niech się Młoda uczy, że musi współpracować, jeśli współpracy też oczekuje.

      I to chyba tyle, może pomogłam :) Jeśli CIę to pocieszy to ja jestem mamą 5latki i niemowlaka, więc kiedy będę się zmagać z tymi problemami będę Ci zazdrościc, bo Ty już będziesz dawno po :)

      Pozdrawiam!!
      • dmuchawcelatawce playschool 07.01.14, 09:39
        Super, ze napisalas ten post. Dzieki. Nie dotyczy on mnie (moja corcia ma 2.5 roku), ale przeciez kiedys przyjdzie ten moment.Ja swojego dojrzewania az tak konkretnie nie pamietam. Pamietam tylko, ze bylo zle i czulam sie fatalnie. Dzieki Twojemu postowi zrozumialam co sie wtedy dzialo i jak nalezy postepowac w przyslosci z wlasnym dzieckiem.
        Pozdrawiam.
        • verdana Re: playschool 07.01.14, 17:37
          Może nie przyjdzie, u moich dzieci nigdy nie przyszedł.
          Ja bym tu jednak zwróciła uwagę na postawę rodziców, na tego ojca, który nie może znieść myśli, ze jego cóka nie chce już z nim chodzić na rolki. Wygląda na to, ze córka dorasta, a rodzice zapomnieli dorastać razem z nią. Podejrzewam, ze tych rodziców jest w życiu córki "za dużo" - to czas, gdy dziecko nie potrzebuje już do wszystkich aktywności taty i mamy i wspólne wyjścia czy wspólne rozrywki powinny zamienić sie z codzienności w atrakcję. Innymi słowy, 12-latka może mieć dosyć chodzenia co sobotę na rytualny obiad do dziadków, a potem na wspólny niedzielny spacer, ale co pewien czas z radością pójdzie z ojcem do kina, a z mamą na zakupy i ciastko(albo odwrotnie). Problem w tym, ze jak za dużo jest tego "wspólnego" czasu, to wyjścia z rodzicami w ogóle przestają być czymś, co jest interesujące.
          Ale tu rodzice najwyraźniej cierpią, zę córeczka nie jest już codziennym towarzystwem. I to może być dla 12-latki denerwujące.
      • akseinga Re: Co sie stało z moją córką? 07.01.14, 19:07
        Dziękuję, że poświęciłaś czas i napisałaś dużo i mądrze. Pomogło mi to po wczorajszym ciężkim dniu.
      • akseinga Re: Co sie stało z moją córką? 07.01.14, 19:09
        Dziękuję za ten wpis. Miło, ze obca osoba poświęca sporo czasu na napisanie tylu mądrych słów, bardzo podniosły mnie na duchu.
        • playschool Re: Co sie stało z moją córką? 07.01.14, 22:08
          Dziękuję za miłe słowa :)

          Wiesz, chyba jest sporo prawdy w tym, co piszą forumowiczki. W tym wieku dziecko (przepraszam, Młody człowiek) nie chce już tyle czasu spędzać z rodzicami. I dzięki Bogu :) Wykorzystaj może ten czas na rozwijanie własnych pasji, na które wcześniej nie miałaś czasu czy pieniędzy. To też dobrze wpływa na nastolatka jak widzi, że rodzice coś robią, może się czymś zainspiruje i będzie chciało przyłączyć. Ja gdzieś koło 14 lat, jak zaczęło mi się odkładać tu i ówdzie zaczęłam chodzić z mamą na aerobik - takie to było dorosłe! Dużo bardziej niż rower :)

          W idealnym świecie nastolatki lubią obcować z przyrodą, spacerować, jeździć na rowerze, grać na instrumentach itp. W prawdziwym chyba niestety częściej chodzić na zakupy, do McDonalda (czego oczywiście nie polecam jaką częstą formę spędzania czasu) czy do kina. Może córka jednak będzie chciała coś robić z Wami, ale z zupełnie innej beczki niż dotychczas. Może ćwiczyć makijaż (dobra lekcja na przyszłość, żeby nauczyła się jak zrobić ładnie a nie brokatowo i niebiesko ;))? Może oglądać ciuchy w sklepach? Może właśnie aerobik? Kino? Oglądanie wspólnie filmu z michą popcornu? Robienie biżuterii?

          Jakiś czas temu uczyłam dwunastolatkę - ciągle opowiadała jak nienawidzi szkoły i że wyprowadzi się z domu jak tylko będzie mogła. A rodziców miała może nie idealnych, ale zupełnie w porządku. Taki wiek :)

          Jak to kiedyś napisali w pewnej książce (z przymrużeniem oka oczywiście): "posiadanie nastoletniej córki jest karą za to, że same byłyśmy nastoletnimi córkami".

          A co ona robi w tym pokoju jak siedzi sama?
          • akseinga Re: Co sie stało z moją córką? 08.01.14, 08:56
            Większość czasu przy laptopie: słucha na nim muzyki, pisze bloga , opowiadanie, facebook, ask, ogląda filmy . Po próbach pisania bloga widzę, że poszukuje pasji na razie zmienia tematykę dosyć często.
            Bardzo wcześnie dojrzała fizycznie, kilka miesięcy temu dostała okres ( bardzo płakała z tego powodu, ze tak wcześnie pomimo wielu rozmów nadal ukrywa ten fakt przed koleżankami)
            • morekac Re: Co sie stało z moją córką? 08.01.14, 09:20
              Bardzo wcześnie dojrzała fizycznie, kilka miesięcy temu dostała okres ( bardzo
              > płakała z tego powodu, ze tak wcześnie pomimo wielu rozmów nadal ukrywa ten fak
              > t przed koleżankami)
              Nie tak strasznie wcześnie, bez przesady. Ale ma chyba problem z akceptacją własnego ciała. Dajcie jej trochę spokoju i oddechu od was.
    • morekac Re: Co sie stało z moją córką? 07.01.14, 21:25
      Przypomnij sobie, jak to sama miałaś lat naście... I jak ch...owo się wtedy czułaś, przynajmniej chwilami. Twoje dziecko dojrzewa, jest nabuzowane hormonami - i pewnie ma i zmienne nastroje, jest drażliwa, wścieka się albo ryczy. Bez powodu praktycznie, przynajmniej z waszego punktu widzenia. Z jej punktu widzenia może mieć całkiem wystarczające przyczyny.
      Nie podejmuj z nią jakichkolwiek dyskusji, kiedy się wścieka, wrzeszczy i pyskuje. Oraz wtedy, kiedy ty masz PMSa, bo to najprostsza droga do straszliwej afery. Wszelkie ustalenia , wymiana poglądów , negocjacje co do obowiązków i innych mniej przyjemnych czynności dnia powszedniego i świątecznego - przeprowadzajcie wtedy, kiedy jesteście spokojne. Obie.
      Jeśli pyskuje, wścieka się itp., to zamiast włączać sobie kazanie pt. 'jak możesz nie okazywać mi szacunku/tak mnie lekceważyć/być tak bezczelna (niepotrzebne skreślić) - to moim zdaniem znacznie lepiej jest po prostu powiedzieć" "Nie odzywam się tak do ciebie i nie chcę, żebyś ty się tak do mnie odzywała". Z moimi to chyba najlepiej działa.
      Co do wszelkich obowiązków domowych - ustalcie, że ma jakieś tam stałe zadanie - ma być wykonane do tej i do tej godziny, minimalny standard jest taki czy owaki i przypominaj do skutku, ale na spokojnie. Za kilka lat powinno zacząć działać bez przypominania. Raczej nie wypali, jeśli np. jest w domu tata, którego pomoc przy pracach domowych czy sprzątaniu ogranicza się do minimum.
      Co do siedzenia w pokoju - jeśli bardzo szybko rośnie, to być może po prostu potrzebuje więcej spania/odpoczynku i po prostu nie ma siły na dawniejsze aktywności/zainteresowania /stąd też lekka obniżka w nauce. Jest po prostu zmęczona rośnięciem.
      Być może trochę się też wstydzi swojego ciała - stąd niechęć do basenu.
      Co do wizyt u dziadka - chodzenie przez nią co tydzień chyba bym jej odpuściła.
      Co do kościoła - jeśli nie chce chodzić, bo msza jest za wcześnie - może zmieńcie godzinę rodzinnej wyprawy na późniejszą. Albo niech chodzi sama na jakąś mszę dla młodzieży. Ale to raczej wtedy, kiedy nie chadza z czystego lenistwa.
      Sprawy muzyki nie poruszałabym wcale - niech słucha tego, co chce. Za pól roku zmieni się jej na coś innego, a za kilka lat będzie ryczała - ale ze śmiechu - na myśl o tym, że mogła słuchać tego czy tamtego....
    • Gość: Minini Re: Co sie stało z moją córką? IP: *.centertel.pl 28.03.14, 16:41
      Musi być Pan wyjątkowo zdesperowany nagminnie łamiąc regulaminy rożnych forów, gdzie nieudolnie reklamuje Pan swoją stronę. Proponuje skupić sie na treści, bo obecna nie zachęca do wracania.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka