Gość: baśka
IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl
14.05.14, 00:21
nie wiem czy dobrze zatytułowałam temat, już piszę o co chodzi - synek, 5 lat prawie, bardzo przywiązuje się do rzeczy i bardzo przezywa, gdy coś im się stanie. Przykłady (tylko kilka dla zobrazowania):
- ma swój '??perfun’ ze spidermanem, ostatnio strącił flakonik na podłogę, jeden róg minimalnie się wyszczerbił, prawie nie widać
- przypadkiem naderwie odrobinę strony w książce
- przyniósł mi kwiatki z łąki, po kilku dniach padły, wyrzucam je a on w płacz, że już nie będę ich miała
- podczas kolorowania tak mocno przycisnął kredkę, ze zrobił dziurę w kartce na wylot i już w płacz, ze zepsuta książeczka
- zabawka z lego spadnie i się rozsypie
Często zdarza mu się w tych momentach wykrzyczeć, ze to np. moja wina bo dałam mu taką kredkę a nie inną, albo bo poprosiłam żeby zabawkę położył w inne miejsce, poza zasięgiem młodszej siostry.
To nie jest chwilowy płacz, to jest histeria, prawdziwa rozpacz, krzyk trwający nawet kilkadziesiąt minut. Jak reagować, co robić? Staram się nie bagatelizować jego rozpaczy i uczuć, mówię, że rozumiem że mu smutno/przykro/ze jest zły, jeśli cos da się naprawić to proponuję, ze naprawimy to razem, pokazuję, ze czasem naprawdę szybko możemy wrócić do stanu poprzedniego itp. Jak mogę mu pomóc? jak nauczyc, ze nie warto tak sie denerwowac takimi rzeczami (ja wiem ze dla niego to powazne sprawy, ale jesli sa to rzeczy odwracalne albo łatwo naprawialne to można byłoby jakos szybciej wracać do siebie) Boję się, ze jeszcze troche I wrzodów żołądka mi dziecko dostanie od takich stresów;)
czy ten typ prostu tak ma i musimy nauczyć się z tym żyć?