Gość: królewna fiona
IP: 80.51.73.*
19.11.06, 19:39
moj synek zawsze był z typu "trudnych". Płaczliwy, nieprzesypiał nocy do 2,5
roku, łatwo wpadający w stany złości. Do tego doszły porbelmy rodzinne,
bylysmy z mezem w stanie separacji lub czestych kłotni. Szymake reagował
wtedy totalnym wycofaniem sie , siedział ciuchutkow kaciku tak jakby go nie
bylo.
Teraz sytaucja wyglada inaczej, mąż jest w domu, ma z synkiem doskonały
kontakt. Szymek chodzi do przedszkola, ale... no własnie. W pierwszym roku
synek nie potrafił nawiązac kontaktu z grupa, długie godziny potrafił
przesiedzieć w jendym miejscu rozmawiajać sam ze sobą, usmiechając sie sam do
siebie. Zmienilismy przedszole i otoczenie. Jest lepiej, ale chwile
wycofywania sie nadal są i stanowia problem dla pań prowadzacych grupę .
Takie cechy przypominająą cechy autystyczne. Czy możliwe jest ze przez 4 lata
nikt tego nie odkrył...??