olimama
01.12.06, 10:18
Moja prawie 4latka miała tak od zawsze: jęki, złość, płacz. Właściwie
codziennie zaraz po wstaniu są dąsy i płacz z byle powodu. Potem w ciągu dnia
parokrotnie "nie rozumiesz mnie buu", "nie tak się bawimy buu" itp. Nie są to
jednak ataki histerii, a chyba takie typowe jęczenie rozładowujące złe
emocje: złość, rozżalenie, smutek, zmęczenie, głód, ogólnie jakieś napięcie.
Jest to dla mnie bardzo męczące i stresujące (jestem w domu cały czas);
zresztą dla całej rodziny także. Wiem, że to częściowo moja wina: nie
próbowałam się temu przeciwstawiać wsześniej - uznałam, że każdy ma ochotę
czasem popłakać. Ale teraz mamy w domu niemowlaka i czasem nie jestem w
stanie być do jej dyspozycji non stop (i tak zajmuję się córcią więcej niż
maluszkiem!). Wiem, że to z jej strony w pewnym stopniu zazdrość ale nie
pojawiło się to teraz, może rzeczywiście uległo wzmocnieniu. Co robić? Jak
tak dalej pójdzie to się obydwie zamęczymy:-(