Dodaj do ulubionych

dziecko chore, uposledzone

30.01.07, 21:19
Witam i mam pytanie bo juz nikt nie wie co robic, a mianowicie,pracuje na
swietlicy szkolnej i problem jest taki ze uczeszcza na nia dziecko, chlopak 12
lat, lekkie upośledzienie, z tego co pamietam tzn slyszalam, jak byl w
pierwszej klasie to nei mowil tak byl zanidbany. Pochodiz z rodziny
patologicznej, ojciec pijak nie wiadomo gdzie sie podziewa, matka zadnej
szkoly nie skonczyla, mieszka z mam siostra 18 ktora ma roczne dziecko, oraz z
babcia chora psychicznie, ktora podobno tylko wyklina wszyskich w domu.Chlopak
sam jakos musi sobie radzic,zebra pod marketami podchodzac do samochodów itp.A
w szkole nikt nie ma na niego wplywu, nikt sie nim specjalnie nie zjamuje, ma
problemy z wymowa, wiec powinien miec duzo zajec logopedycznych, ale nikt go
sila nie zmusi zreszta nauczyciele nawet po neigo nie przychodza co beda
siedziec z brudnym smierdzacym dzieckiem, ktore nie wiem czy raz w tygodniu
sie myje.Dziecko nie ma zadnej dyscypliny , chodzi wyklina trzaska drzwiami,
wyzywa od kurew i dziewek, i mi sie wydaje ze tu lezy problem szkoly poniewaz
szkola nic z nim nie robi doslownie nic, moim zdaniem takie dziecko powino
miec jak najwiecej zajec, ale komu sie chce.A najgorsze jestg to ze to my
swietliczanki obrywamy,poniewaz nikt go nei moze do niczego zmusic, najlepiej
to nie reagowac, tak twierdza moje starsze kolezanki, pioprostu nie zwracac
uwagi na niego i tyle, amnie szlag trafia, jak widze ze szkola nic z tym nei
robi, nie dosc ze demoralizuje inne dzieci(dodam ze jest to szkola z oddzialem
integracyjnym)wyzymajac od najgorszych.Szkoda gadac,ale najbardzije to jestem
zla na pania pedagog i pcycholog ktore nic z nim nie robia.Doszlo jzu do tego
ze jego amtka musial co tydzien zglaszac sie na policje,w sprawie syna.A mi
rece opadaja, tym bardizej ze jestem dopeiro co zacyznajaca pania
nauczycielka, ale nei moge obojetnie na to patrzec.A ja juz sama nie daje
sobie rady, jak on do mnei mówi tzn nie tylko do mnei "ty ku..", "szmato",
itp...Wiec prosze o wypowiedzenie sie osob ktore mialy mzoe do czynienia z
czyms takim, doslownie z czyms takim...
Obserwuj wątek
    • karolinea Re: dziecko chore, uposledzone 30.01.07, 23:07
      podaj mi adres szkoły..napisze do kuratorium kilka słów...

      jestem magistrem pedagogiki..
      tez nie wkurza ze szkołą pozostaje obojetna na ludzkie nieszczescie..i ze sie
      nikomu nic nie chce robic..
      tak byc nie moze...
      • Gość: biała Re: dziecko chore, uposledzone IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.07, 19:30
        no..tak polski absurd...moja corka nie długo bedzie stawiac swoje kroki w swiat
        szkoły podstawowej..i szczerze powiedziawszy cały czas myslalam ze posle dziecko
        do szkoły integracyjnej..ale jednak nie..moja droga..powiem tak, twoj przypadek
        nie jest odosobniony..ja co prawda skonczyłam socjologie,ale mam wiele kolezanek
        po pedagogice i opowiadaja jak ty podobne historie. dziecko z twojej szkoły jest
        zaniedbane, a nauczycielom nie chce sie mu pomoc, bo i po co, skoro ich zapewne
        zdaniem nauka i tak pojdzie w las..zaczac nalezy moze od poszukania jakiegos
        przyjacielskiego ducha..moze jakas nauczycielka tez dostrzega te dziecko...moze
        idz do dyrektora, bo sprawa jest wielowarstwowa, patologia w domu, pijani
        rodzice, brak autorytetów i szacunku dla kogokolwiek..super by było aby dziecko
        chociaz w szkole poczuło sie lepiej niz u siebie w domu... i chciało
        wspólpracowac....sprobuj do kuratorium, na policje, do pogotowia opiekunczego,
        dyrekcji szkoły,a przede wszsystkim do miejskiego osrodka pomocy rodzinie (bo
        jesli ta rodzina fatycznie jest patologiczna to te instytuacje powinny miec na
        ten temat jakies informacje)..mozna dla dziecka jesli jest brudne zorganizowac
        jakac odziez (jest tez pck - oni daja odziez) srodki czystosci, wtedy zobaczy ze
        ktos chce mu pomoc, chociaz pewnie ta pomoc odrzuci.. w duzych miastach sa
        jakies swietlice dla takich dziecki, gdzies w osrodkach kultury, moze tam sie
        mały zachaczy i mu sie spodoba...wydaje mi sie ze mozna naprawde zadziałac, bez
        oczerniania kogokolowiek, bo wiadomo, ze jak powiesz ze nikt nie chce pomoc to
        ci zyc w pracy nie dadza... jest tez jeszcze wychowawczyni klasowa, a co ona na
        to... tak ze powodzenia zycze..bo prawda jest taka ze jesli te dziecko
        pozostanie same sobie, i nikt mu nie pomoze to ma duze szanse aby pojsc w slady
        swoich rodzicow ..... a i zapomniałam....to zapewne lezy juz w gestii MOPR , bo
        jesli dziecko jest zaniedbane itp..to sa sady rodzinne ktore pozbawiaja niestety
        rodzicow praw rodzicielskich i takie dzieci maja szanse na rodzine zastepcza..i
        jeszcze jedno jak juz zgłosisz problem do kogos to upieraj sie aby pokazano ci
        efekty ich działania, bo sprawa moze wyladowac na dnie szuflady....POWODZENIA
      • bajka601 Re: dziecko chore, uposledzone 12.02.07, 22:46
        Po przeczytaniu " Twojej historii" musiałam wyjsc z pokoju żeby zapalic
        papierocha!!
        Jasny szlag mnie o mało nie trafił!!
        Mam 34 lata od 12 lat pracuję w szkole specjalnej z młodzieżą upośledzoną
        umysłowo w róznym stopniu.doskonale znam te historie i wiem o czym piszesz.
        Ale postawa szkoły i tzw. pedagogów.......nie chce się brzydko wyrazać!!!!
        To dziecko potrzebuje szczególnej troski, opieki, wsparcia i MIŁOSCI bo
        jestescie w jego otoczeniu ( a przynajmniej powinniście być) jedynymi
        życzliwymi mu ludzmi. On nie będzie inny bo nie może być. Wychowywał się w
        takiej rodzinie a nie innej , w domu pewnie dobrego słowa nie słyszał, a
        kawałek jedzenia pewnie nie raz musiał "walczyć" może nawet spać nie miał gdzie
        bo starzy pili, bili. Nie raz wykorzystywany przez innych pewnie był swiadkiem
        rzeczy o których PANIĄ NAUCZYCIELKOM się w największych koszmarach nie śniło.
        On nie wie jak sie normalnie rozmawia jak w domu pewnie ojciec do matki mówi
        wólgarnymi słowami, on nie wie ze trzeba usiąść przy biórku i pokolorować
        kolorowanke czy pooglądaać gazetkę z autami...- on pewnie to robi w
        supermarketach gdzie go przeganiają, jak może być czysty jak mu ubranie matka
        moze raz w roku na swięta upierze.....
        Oh... mogłabym tak pisac i pisać.
        Wiem napewno ze pozostawiony sam sobie stoczy sie bardzo szybko i w wieku 15
        lat skonczy w poprawczaku. NIE POZWÓL MU NA TO! jestes takim samym pedagogiem
        jak pani która siedzi w klasie......a moze nawet lepszą bo ciebie przynajmniej
        interesuje los tego chłopca.
        Sama możesz spróbować nawiazac z nim jakis kontakt. Napewno będzie to trudne.
        Pamiętaj by rozmawiac jego językiem ( oczywiście nie mam na myśli wulgaryzmów!)
        nie wymadżaj sie, nie pouczaj go, niech bedzie sobą
        pozwól by nabrał do ciebie zaufania . Jeśli cie polubi będzie ci ufał
        (oczywiscie nie raz jeszcze cie powyzywa ,kontroluj to - powiedz mu wtedy
        stanowczo że nie podoba ci się to że jeśli ktoś kogoś lubi to go nie rani)a on
        zawsze będzie wracał do ciebie jak bumerang. Nie zmuszaj go do siedzenia na
        lekcjach ( choć tam powinien być ...wiem) ale on i tak tam nie usiedzi a tylko
        bedzie innym przeszkadzał. Poobserwój go co lubi, moze czymś sie interesuje,
        zaangazuj go do jakiejs pomocy. Powiec żeby pomógł ciposciągać dekoracje w
        świetlicy bo będziesz musiała zrobic nową , moze pomoze ci powycinac jakieś
        elementy, moze idz z nim do parku po jakię komyki, patyki które potem
        wykorzystasz do dekoracji czy zabawy...........pomysłów jest dużo. Uwazaj tylko
        z pytaniami...takie dzieci nie wiele mówią ...popierwsze nie wyrażnie mówi(
        bedzie się bał ze go nie zrozumiesz), po drugie nie chcą o sobie opowiadać bo
        sie wstydzą albo wymyslaja jakies historie.Np : nie pytaj czy jest głodny...bo
        i tak ci nie odpowie - ale mozesz wyjąc z torebki 2 pączki i spytać czy z Tobą
        zje. Jeśli przeszkadza Ci jego wyglad zaproponuj mu że dasz mu mydło i recznik
        ( którego on pewnie nie ma ) i niech pójdzie do łazienki się umyć....a może
        masz mozliwosc "zorganizowania" zbiórki ciuchów dla niego? ktos z rodziny może
        w szkole taka akcja wśród nauczycieli( nie raz wystarczy popytać).
        Ja Ci powiem że z własnego doswiadczenia warto robić takie rzeczy! Miałam
        sytuacje że uczniowie u nie w domu spali- bo nie mieli gdzie przenocować ,
        mogli do mnie dzwonić kiedy mieli problemy, ubierałam ich i karmiłam,
        pozalatwiałam czesci moich podpiecznych domy społeczne w którym moga
        mieszkac .....byłam dla nich bardziej "kolezanką" niż nauczycielką, i choc
        trzeba włozyc trochę pracy jestem z siebie zadowolona...mało tego czuję sie
        spełniona nie tylko jako nauczyciel ale taże jako człowiek. A
        dzieciaki.......powyrastały nie którzy już maja swoje rodziny i choc nie
        pamietają kto ich uczył matematyki czy polskiego ja dla nich jestem ICH Panią i
        często mnie odwiedzają :)

        to tyle...
        P.s postawa Twoich kolezanek z pracy jest (nie mam słów) odrażająca...nie ucz
        sie od nich niczego tak nie postępuje dobry nauczyciel!! Wygląda na to że
        przychodza do pracy ODBĘBNIĆ SWOJE mając wszystko w nosie i do domu. Moze
        powinny pracować w sklepie mięsnym skoro nie potrafią zająć sie uczniami??!!
        Szkoła to placówka dydaktyczno-opiekuńczo-wychowawcza a nauczyciel musi byc
        najpierw człowiekiem ........żeby zrozumieć dziecko trzeba patrzeć, smiać się i
        płakać jak dziecko!

        Życze Ci powodzenia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka