Dodaj do ulubionych

jak reagować

01.09.07, 14:50
Mam pytanie, mój prawie 7 letni syn gdy się go karze to mówi, że nie
chce z nami mieszkać, że chce umrzeć, iść do nieba itp. Jak na to
reagować??
Obserwuj wątek
    • arwen8 Re: jak reagować 01.09.07, 14:56
      Na czym konkretnie polegają kary?
    • scher Re: jak reagować 01.09.07, 15:41
      Normalnie, tłumaczyć dziecku, że rodzice nie mogą pozwalać mu na
      wszystko i czasem muszą skarcić. Taka ich rola - i powinność.
    • justyna_dabrowska Re: jak reagować 02.09.07, 22:32
      Za mało wiem o waszej rodzinie...prosze opowiedzieć coś więcej...
      • xseniaw Re: jak reagować 04.09.07, 11:38
        ciężko to wytłumaczyć na szybko. Problemy są z nim odkąd się
        urodził. Ze smutkiem stwierdzam, że miał pecha, że to ja go
        urodziłam. Jak czytam o ADHD to wychodzi mi że ja to też mam. Poza
        tym w ostatnich miesiącach ciąży przeżywałam ogromne stresy (świeżo
        po ślubie teściowa się na mnie wyżywała, a mój mąż stawał po jej
        stronie). Stresy też miałam jak go karmiłam piersią (zresztą z
        teściowej leczę się do teraz). Krzyś jest bardzo ruchliwym
        dzieckiem, nadpobudliwym psychoruchowo i nie wiadomo do końca czy
        nie ma ADHD, a ja "po teściowej" szybko tracę ciepliwość. Kary są
        różne, łącznie z karami cielesnymi. Najczęściej zakaz komputera,
        zakaz słodyczy, zakaz kolegów. Najczęściej Krzyś mówi o śmierci jak
        każemy go za przewinienie które się stało po mojej kłótni z mężem.
        Właściwie jak teraz o tym myślę, to chyba właśnie po moich kłótniach
        z mężem Krzyś mówi o śmierci. Tylko że te kłótnie w większości
        wogóle go nie dotyczą. Czy nasze kłótnie mogą mieć na zachowanie
        Krzysia aż taki wpływ?? Staram się mu tłumaczyć, że jak robi coś źle
        to musi mieć karę. I w większości przyjmuje to. Czasami tylko prosi,
        prosi i prosi by mu na coś pozwolić (np. zagrać na komputerze) ale
        jeżeli jestem stanowcza to się do tego dostosowywuje. I tylko raz na
        dwa trzy miesiące mówi o śmierci, ale to wystarczy by mnie
        przerazić. Nie wiem jak mam na to reagować. Krzyś wie że go kochamy,
        tłumaczymy mu czym jest śmierć i że bardzo tego nie chcemy. Mówimy
        mu że go kochamy i nie chcemy by on nas odchodził. Nie wiem co
        jeszcze możemy zrobić. Proszę o
        pomoc.
        • arwen8 Re: jak reagować 06.09.07, 22:06
          xseniaw napisała:

          > Ze smutkiem stwierdzam, że miał pecha, że to ja go urodziłam.

          Warto popracować nad zmianą takiego podejścia do siebie ponieważ
          rzutuje ono na Twój stosunek do syna. Niskie poczucie własnej
          wartości, nierozwiązane problemy z dzieciństwa (Twojego), Twoja
          wyparta słuszna wściekłość (m.in. na teściową), źle ukierunkowana
          złość, konflikty z mężem to wszystko ma OGROMNY traumatyzujący wpływ
          na dziecko.

          > Stresy też miałam jak go karmiłam piersią

          Niestety to miało ogromny wpływ na rozwój Krzysia.

          > Kary są różne, łącznie z karami cielesnymi.

          Czyli niewłaściwe i ogromnie szkodliwe. Prawdopodobnie byłaś
          wychowywana w dziecństwie w ten sam sposób. Ale najlepsze jest to,
          że MOŻESZ to zmienić, możesz przerwać błędne koło powielania takich
          metod "wychowania". Ale żeby to zmienić warto zajrzeć w
          najciemniejsze zakamarki swojego dzieciństwa i rozliczyć się z
          demonami z przeszłości. Pomogą Ci w tym niezwykle empatyczne książki
          Alice Miller ("Dramat udanego dziecka", "Bunt ciała", "Zniewolone
          dzieciństwo", etc.), które gorąco polecam każdemu. Warto też sięgnąć
          po jej artykuły na stronie:
          www.koniecmilczenia.ngo.org.pl/litkmam.html
          www.koniecmilczenia.ngo.org.pl/art/47amz.html
          To podstawa.

          > Właściwie jak teraz o tym myślę, to chyba właśnie po moich
          kłótniach
          > z mężem Krzyś mówi o śmierci. Tylko że te kłótnie w większości
          > wogóle go nie dotyczą. Czy nasze kłótnie mogą mieć na zachowanie
          > Krzysia aż taki wpływ??

          Tak, Wasze kłótnie mają na Krzysia tak samo mocny wpływ, jaki
          miałoby na Was np. potężne trzęsienie ziemi lub wypadek samochodowy.
          Książki Alice Miller pomogą Ci w pełni zrozumieć co czuje dziecko w
          takiej sytuacji. Wasze kłótnie dotyczą (a raczej DOTYKAJĄ) Krzysia
          bardziej niż Tobie może się wydawać. By to zrozumieć musiałabyś
          powrócić do swoich prawdziwych (niewygodnych i wypartych) wspomnień
          z dzieciństwa, poczuć się raz jeszcze małą, bezbronną, przerażoną
          dziewczynką. Przypomnij sobie kłótnie swoich rodziców i swoje
          uczucia...

          > Krzyś wie że go kochamy

          Ale miłość, to nie tylko słowa, to przede wszystkim ciepło,
          zrozumienie, czyny, język Twojego ciała, Twoje emocje. Krzyś nie
          odczuwa Twojej miłości poprzez racjonalne wytłumaczenie sobie
          znaczenia słów "kocham Cię", lecz poprzez wchłanianie Twoich emocji,
          obserwowanie spójrzeń, gestów, etc. Kary, które stosujecie wobec
          niego mówią głośniej niż wasze słowne zapewnienia o miłości. Dają
          wręcz sprzeczny komunikat, a to jest najgorszą ze wszystkich
          toksycznych metod wychowawczych. Mówicie "kochamy Cię, Krzysiu", a
          potem rozwalacie cały jego świat, całą jego ufność
          jednym "wychowawczym" klapsem.

          > Nie wiem co jeszcze możemy zrobić.

          Dużo. Przede wszystkim możecie zacząć czytać (na dobry początek
          Alice Miller) i zastanawiać się. Możecie zająć się swoimi
          nierozwiązanymi problemami. Możecie ukierunkować swój słuszny gniew
          tam, gdzie jego miejsce, a nie na "kozła ofiarnego", którym w chwili
          obecnej jest Krzyś. Możecie przypomnieć własne "szczęśliwe
          dzieciństwo" z całym jego okrucieństwem (które wyparliście), możecie
          odczuć żal i współczucie dla siebie z tamtego okresu i słuszną
          wściekłość na sprawców waszego cierpienia. Możecie przerwać błędne
          koło. Możecie oszczędzić Krzysiowi tej krzywdy, którą sami
          doznaliście w dzieciństwie (klapsy, etc.).

          Pytanie, czy chcecie?
          • scher Re: jak reagować 06.09.07, 22:34
            Rany boskie, ten styl mnie przeraża.
          • jufalka Re: jak reagować 07.09.07, 00:08
            a czy Ty arwen reklamujesz Alice Miller? Mi też nie podoba się ten
            Twój styl, xenia wg mnie lepiej nie bierz tego postu zbyt serio
            • arwen8 Re: jak reagować 07.09.07, 00:28
              jufalka napisała:

              > a czy Ty arwen reklamujesz Alice Miller?

              Idąc Twoim tokiem myślenia równie dobrze można powiedzieć, że
              Xeniaw "reklamuje" przemoc w rodzinie.

              > Mi też nie podoba się ten Twój styl

              Bo wcale nie musi się Tobie "podobać"!

        • scher Re: jak reagować 06.09.07, 22:46
          xseniaw napisała:

          > Ze smutkiem stwierdzam, że miał pecha, że to ja go urodziłam.

          Nieszczęśliwa, nieakceptująca siebie matka nie może wychować
          szczęśliwych dzieci. Chyba jesteś dla siebie zbyt surowa.

          > Jak czytam o ADHD to wychodzi mi że ja to też mam.

          Mniej czytaj książek psychologicznych, nie doszukuj się w sobie na
          siłę problemów i wad. Nie da się prowadzić egzystencji
          terapeutycznej.

          > Najczęściej Krzyś mówi o śmierci jak każemy go za przewinienie
          > które się stało po mojej kłótni z mężem.

          Kłótnie między rodzicami zaburzają cały świat dziecka, zaburzają
          jego ufność i poczucie bezpieczeństwa. Po waszej kłótni dziecko
          potrzebuje przytulenia, pocieszenia, dobrego słowa, wyrozumiałości,
          nie żelaznej konsekwencji. Nic się nie stanie, jeżeli na
          pewne "przewinienia" dziecka popatrzysz niekiedy przez palce.

          > Tylko że te kłótnie w większości w ogóle go nie dotyczą.

          To go przytul, ukołysz i za każdym razem mu to powtórz: ludzie się
          czasem kłócą, już tak jest. Ale ty jesteś jeszcze małym chłopcem i
          nie musisz się martwić dorosłymi problemami, niech sobie dorośli
          sami z nimi radzą. Oboje cię bardzo kochamy. Jesteś jeszcze
          dzieckiem i nie jesteś odpowiedzialny za nasze kłótnie, za złości
          mamy czy taty.

          > Staram się mu tłumaczyć, że jak robi coś źle to musi mieć karę.

          To nie jest zasada bezwględnie obowiązująca. Dziecko przeżywa wasze
          kłótnie, nie umie sobie poradzić z tym problemem i może być z tego
          powodu niegrzeczne. Upomnienie wtedy zupełnie wystarczy.
          • verdana Re: jak reagować 06.09.07, 22:56
            Czy za kazdym razem, jak cos Ci nie wyjdzie w pracy, niesłusznie
            pokłócisz sie z mężem, skrzyczysz dziecko za nic, zapomnisz kupić
            czegoś, przypalisz obiad - tez dostajesz karę? Nie można Ci w żaden
            sposób wybaczyć, machnąć ręką, powiedzieć , no zdarza się?
            Biedne dziecko, ktore jest wychowywane w wojskowym drylu, ktorego
            rodzice nie rozumieja, ze kara jest rzadkim, ostatecznym środkiem, a
            nie codziennoscia.
            dziecko, ktore tak denerwuje się kłótniami w domu, ze robi z nerwów
            cos źle, albo robi tak, aby zwrócić na siebie uwagę.
            I za to jest bite i karane. I jeszcze mu sie tłumaczy, ze tak musi
            być - jest karane bo jest złe i ma to zaakceptować.
            Ja się nie dziwię, ze takie dziecko moze mieć wszystkiego dosyć...
            • xseniaw Re: jak reagować 07.09.07, 07:24
              Dzięki za wszystkie słowa.
              Owszem, mam złe wspomnienia z dzieciństwa, ale nie dotyczy to moich
              rodziców (raczej dalszej rodziny). Również byłam karana w
              dzieciństwie, ale to już przeszłość do której nie wracam. Największe
              problemy mam teraz, z mężem i teściową. Np. przedwczoraj teściowa
              urządziła mi awanturę za to że nie wyprasowałam koszulki do szkoły
              dla Krzysia, za to że nie oderwałam metek z butów na WF i za to że
              mój mąż musiał gotować zupę rano (pomidorową z rosołu dokładnie 15
              minut). Przez teściową i męża straciłam poczucie własnej wartości
              (przez 1,5 roku słyszałam co dzień że jestem "smarkata, głupia,
              uparta, wredna, knąbra, nieżyciowa, że mnie rodzice nie kochają, że
              chcieli się mnie pozbyć" itp. itd.). Do teraz czasami słyszę obelgi
              wyzwiska. Wiem że nie Krzyś jest temu winien, ale przez nerwy które
              mam często nie mam cierpliwości dla Krzysia. Wiem że na nim się to
              strasznie odbija. Chciałabym to zmienić. Nigdy nie myślałam w
              kategorii "co Krzyś myśli gdy obrywa". Chyba na początek spróbuję po
              prostu go nie bić.
              • mama303 Re: jak reagować 07.09.07, 09:00
                Ty masz przede wszystkim ze soba bardzo duzy problem. Poszukaj
                najpierw dobrego psychologa dla siebie bo inaczej nie zdołasz sobie
                poradzic z dzieckiem.
                Aha, i przestań przejmowac się tym, co kto o Tobie mysli /np.
                teściowa/
              • arwen8 Re: jak reagować 07.09.07, 15:00
                xseniaw napisała:

                > Również byłam karana w dzieciństwie, ale to już przeszłość do
                > której nie wracam.

                I w tym właśnie tkwi problem. To dlatego karzesz Krzysia w ten sam
                sposób i obecnie nie jesteś w stanie zapanować nad takimi
                metodami "wychowawczymi". Właśnie odpowiedziałaś sobie na pytanie
                dlaczego potrafisz dać synkowi klapsa a później mieć wyrzuty
                sumienia. A później znów powtarzać takie zachowanie...

                > Przez teściową i męża straciłam poczucie własnej wartości

                To nie jest do końca tak. Myślę, że prawdziwego poczucia własnej
                wartości jeszcze nie miałaś okazji w sobie zbudować. Ponieważ kiedy
                już obdarzysz siebie należną miłością własną, nie będziesz w stanie
                jej "stracić" i nikt nie będzie w stanie jej Ci "odebrać", bo Twoje
                poczucie własnej wartości nie będzie już uzależnione od opinii i
                czynów innych osób.

                > Wiem że nie Krzyś jest temu winien, ale przez nerwy które
                > mam często nie mam cierpliwości dla Krzysia.

                Nie da się tego w ten sposób wytłumaczyć dziecku. Nie da się
                powiedzieć: "wiesz, Krzysiu, tak naprawdę jestem wściekła na Twojego
                tatusia i Twoją babcię, a ponieważ nie mogę uderzyć tatusia czy
                nakrzyczeć na babcię, to wyładowuję swoją frustrację na Tobie, mój
                Ty kochany Koziołku Ofiarny".

                Teściowa i mąż też po części są Twoimi "kozłami ofiarnymi". Ale to
                już osobny temat.

                > Nigdy nie myślałam w kategorii "co Krzyś myśli gdy obrywa".

                No właśnie. Warto spróbować! A jedynym sposobem na zrozumienie uczuć
                Krzysia jest powrót do wspomnień z własnego dzieciństwa i świadome
                ich przeżycie. Zwróć uwagę, jak wszystko jest ze sobą powiązane -
                napisałaś, że Twoje bolesne wspomnienia z dzieciństwa (m.in.
                wspomnienia o karach) są "przeszłością do której nie wracasz", a
                później napisałaś, że nigdy nawet nie myślałaś o tym, co Krzyś
                czuje/myśli, kiedy jest karany. Nie myślałaś o tym, bo musiałabyś
                wtedy powrócić do swoich własnych wspomnień, a tego najbardziej się
                boisz (bo to cholernie boli)!

                > Chyba na początek spróbuję po prostu go nie bić.

                "Po prostu" się nie da. Jeśli w sposób emocjonalny nie uświadomisz
                sobie dlaczego to robisz, nie będziesz w stanie przestać karać
                Krzysia w ten sposób. Intelektualne zrozumienie czy twarde
                postanowienie ("od jutra nie będę dawać mu klapsów") tu niestety nie
                pomoże.

                Potrzebne jest Twoje emocjonalne zrozumienie, czyli dotarcie do
                Twoich uczuć i wspomnień z przeszłości. W przeciwnym razie sytuacja
                będzie wyglądać tak: Ty postanawiasz nie bić Krzysia, następnie
                zachowanie teściowej/męża rozwściecza Cię, tłumisz swój gniew,
                powstrzymujesz się przed przelaniem go na Krzysia w chwili
                największego wkurzenia, ale na następny dzień, lub kilka dni później
                nagle, bez ewidentnej przyczyny krzyczysz na niego lub dajesz klapsa
                za jakąś nieistotną błahostkę (ubrudzona buzia, rozlana zupka,
                porozrzucane zabawki). Wściekasz się na siebie, że złamałaś
                własne "twarde postanowienie", czujesz ogromne wyrzuty sumienia,
                czujesz się wręcz jak wyrodna matka. Co jeszcze bardziej obniża
                Twoje poczucie własnej wartości. Postanawiasz więc jeszcze twardziej
                nie reagować w ten sposób. I tak w kółko.

                Możesz przestać bić i krzyczeć na Krzysia kiedy odczujesz jak bardzo
                krzywdzące jest dla niego takie "wychowanie". A odczuć to w pełni
                możesz tylko kiedy powrócisz do własnych wspomnień. Dlatego
                poleciłam Ci książki Alice Miller, bo mogą one pomóc Ci w tym
                trudnym i bolesnym procesie powrotu do siebie.
                • scher Re: jak reagować 07.09.07, 16:28
                  arwen8 napisała:

                  > poleciłam Ci książki Alice Miller, bo mogą one pomóc Ci w tym
                  > trudnym i bolesnym procesie powrotu do siebie.

                  Proponujesz amatorską autopseudopsychoterapię z poradnikiem w ręku?
                  • arwen8 Re: jak reagować 07.09.07, 16:58
                    scher napisał:

                    > Proponujesz amatorską autopseudopsychoterapię z poradnikiem w ręku?

                    Nie. Proponuję jedynie wielokrotnie sprawdzoną, potwierdzoną i
                    skuteczną odpowiedź na poważne pytania które zadaje Xeniaw.
                    • asia.sthm Re: jak reagować 07.09.07, 19:13
                      Byloby dobrze gdyby wszyscy dorosli odnalezli w sobie dziecko zanim
                      sami beda je mieli. Byloby im duzo latwiej zrozumiec wlasne dzieci.
                      Wszystko byloby latwiejsze, bardziej radosne, duzo lepsze.
                      • arwen8 Re: jak reagować 07.09.07, 19:54
                        asia.sthm napisała:

                        > Byloby dobrze gdyby wszyscy dorosli odnalezli w sobie dziecko
                        > zanim sami beda je mieli.

                        Dokładnie! Dodam tylko jedno: byłoby jeszcze lepiej gdyby każdy stał
                        się "rodzicem" dla tego "dziecka" w sobie i otoczył je należną
                        miłością, szacunkiem i zrozumieniem. Wtedy nie wymuszałby
                        bezwzględnie tych uczuć na własnych dzieciach ani nie oczekiwałby
                        ich desperacko od swoich starzejących się rodziców (którzy nie
                        zapewnili mu tego w dzieciństwie).
                        • asia.sthm Re: jak reagować 07.09.07, 21:13
                          Zgadzam sie radosnie :)
                          Pretensje do starzejacych sie wlasnych rodzicow niczego nie
                          zalatwia. Juz za pozno. Zaczynac nalezy od siebie.
                          Arwen, serdecznosci i dzieki za madre slowa.
                • xseniaw Re: jak reagować 10.09.07, 07:42
                  hmm tylko trudno mi będzie wrócić do mojego dzieciństwa. Od rodziców
                  (a właściwie od mamy bo tata się nie wtrącał) rzadko obrywałam.
                  Częściej stosowane były kary (np. nie wyjdziesz na podwórko). Nie
                  wiem czy takie wracanie do dzieciństwa rzeczywiście może mi pomóc.
                  Ale postanowiłam, że i tak pójdę do psychologa. A na razie mam umowę
                  z Krzysiem, że gdybym w mojej wściekłości chciała go uderzyć lub
                  gdyby nasza kłótnia z mężem mu się nie podobała, to ma
                  krzyknąć "STOP", od piątku krzyknął tylko raz gdy kłóciłam się z
                  mężem, od razu zniżyliśmy ton i właściwie zaczeliśmy rozmawiać a nie
                  krzyczeć. Nie wiem czy to jest dobra metoda, ale na razie nic
                  lepszego nie wymyśliłam.
                  • justyna_dabrowska Re: jak reagować 10.09.07, 14:47
                    Myślę że to dobra droga, ta na kórą PAni właśnie weszła czyli droga
                    autorefleksji.
                    Proponowałabym grupę terapeutyczną...kontakt z innymi ludżmi , z
                    terapeuta pomoże odnaleźc swoje poczucie wartości i może choć troche
                    uniezależnic sie od oceny innych. Jesli mieszka PAni w duzym
                    mieście, prosze poszukac grupy stacjonarnej. Jesli nie, to może PAni
                    skorzytsac z Grupy Otwarcia organizowanej przez LAboratorium
                    Psychoedukacji co najmniej raz w miesiącu (dla osób z całej Polski).
                    Jesli odzyska PAni równowagę, łatwiej będzie odnaleźc ciepłe uczucia
                    do dziecka.

                    Zycze powodzenia, trzymam kciuki
                    JD
    • xseniaw Re: jak reagować 11.09.07, 08:05
      dziękuję taki mam właśnie zamiar :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka