Dodaj do ulubionych

"niesłyszenie" dziecka

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.07, 12:58
Mam problem z 5-letnią córką. Częśto muszęjej wielokrotnie powtarzać
polecenia, np. ubierz budy, chodź do łazienki się kąpać, Pozbieraj
zabawki. Tak jest w wielu sytuacjach. Córka nie reaguje na moje
prośby. Dalej jest zajęta tym co robiła wcześniej. Koszmar jest gdy
mamy wychodzić z domu. Proszę ją żeby ubrała spodnie, buty, a córka
ma jeszcze coś do zrobienia w pokoju, to musi jeszcze coś zobaczyć w
dużym pokoju i tysiące innych wymówek. Gdy w końcu krzyknę, córka
mówi żebym nie krzyczała bo się boi. Ale ona tak naprawdęsłyszy co
do niej mówię. NIe wiem jak do niej mówić, żebyśmy nie denerwowały
siebie nawzajem.
Obserwuj wątek
    • Gość: gramma Re: "niesłyszenie" dziecka IP: *.adsl.inetia.pl 21.12.07, 13:28
      Może zacznij mówić do dziecka poprawnie, a zareaguje. Np. "Włóż buty", a nie
      "ubierz buty". Ubierać to można choinkę:)
      • gacusia1 A moze załóż buty,co? ,-))) n/t 22.12.07, 04:36

    • justyna_dabrowska Re: "niesłyszenie" dziecka 27.12.07, 14:51
      Radziłabym sprawdzic czy wszystkie polecenia sa konieczne... A może
      jest ich za duzo?
      Warto też pokazywac perspektywe przyjemną np "kiedy sie ubierzesz
      pójdziemy na dwór i zobaczymy przy okazji czy sa nowe zierzaki w
      zoologicznym sklepie".
      Polecam książke Faber i MAzlish "jak mówić by dzieci nas słuchały"

      Pozdrawiam
      JD
    • Gość: Mala_Kobietka Re: "niesłyszenie" dziecka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.12.07, 09:28
      Cześć,
      Nie sądzę żeby po 5 latach wspólnego życia mała nie rozumiała co mówi do niej
      matka, nie ważne czy mówi włóż, załóż, nałóż, nazuj buty czy cokolwiek innego.
      Dziecko 5-letnie bez polecenia wie że jak się wychodzi to się buty wkłada i już.
      Jak dla mnie jest to ewidentne nieposłuszeństwo dziecka. Mała jest
      przyzwyczajona do tego że Mama powtarza wszystko wiele razy bez żadnych
      konsekwencji. Przydało by się wprowadzić zasadę - dziecko słucha Mamy od
      pierwszego polecenia. Jeśli Mama musi polecenie powtórzyć, to znaczy że dziecko
      zachowuje się źle i powinno być ukarane, np. ubraniem na siłę. Oczywiście
      wszystko bez zbędnego wrzasku i agresji ze strony Mamy. Chodzi o to, żeby
      pokazać że Mama ma pewną przewagę nad dzieckiem - jest dorosła, duża, silna i ma
      niezłomną wolę. Takiej Mamy dziecko posłucha od pierwszego polecenia. Zapewniam :)
      • jola_ep Re: "niesłyszenie" dziecka 28.12.07, 13:50
        > Przydało by się wprowadzić zasadę - dziecko słucha Mamy od
        > pierwszego polecenia. Jeśli Mama musi polecenie powtórzyć, to
        znaczy że dziecko
        > zachowuje się źle i powinno być ukarane, np. ubraniem na siłę.

        A ja myślę, że w wychowywaniu dzieci nie chodzi o to, aby wypełniały
        nasze polecenia od pierwszego razu, ale aby robiły to, co właściwe -
        czasem po swojemu. I można to osiągnąć bez tresowania dziecka, aby
        reagowały posłusznie na każde nasze polecenie.

        Dać dziecku prosty wybór, przymknąć oko, gdy chce to zrobić po
        swojemu lub w swoim czasie, nie zaskakiwać poleceniami, ograniczyć
        je, czasem niekonsekwentnie pomoóc, albo zadziałać sprytem.

        Zgadzam się, że zamiast dużo mówić, lepiej pokazać konsekwencje.
        Ale pięciolatek to duże dziecko - nie trzymajmy go na krótkiej
        smyczy.

        Pozdrawiam
        Jola
        • annakate Re: "niesłyszenie" dziecka 28.12.07, 21:45
          A może dziecko jest tak zaangazowane w to, co robi, że polecenia po prostu do
          niej nie docierają, nie słyszy ich (nie chodzi o natężenie dźwieku)? Czy tak
          samo jest z poleceniami, które wydajesz jej nawiązując kontakt wzrokowy? Moje
          dziecko jako przedszkolak bawiąc się potrafiło tak dalece się wyłączyć i
          zaangazować w zabawę, że cokolwiek mówiłam do niej np. z drugiego pokoju
          pozostawało w ogóle bez reakcji i nie była to zła wola.
          • piekielnica1 Re: "niesłyszenie" dziecka 29.12.07, 19:23

            > Moje dziecko jako przedszkolak bawiąc się potrafiło tak dalece
            > się wyłączyć i zaangazować w zabawę, że cokolwiek mówiłam
            > do niej np. z drugiego pokoju
            > pozostawało w ogóle bez reakcji i nie była to zła wola.

            Nie bylabym tego taka pewna. Zrob test, jak jestes przekonana, ze
            dziecko nie uslyszalo bo jest zajete zabawa, tym samym tonem i
            natezeniem glosu zaproponuj jej na przyklad ulubiony deser lub cos
            co uwielbia. Zobaczysz reakcje. A to ze sprawia wrazenie ze nie
            slyszy nie nazwalabym zla wola, tylko odkryciem, ze mozna tak
            postepowac, ze to sie oplaci i nie niesie zadnych konsekwencji.
            Swiadczy o inteligencji dziecka.
            Zaznaczam, ze jestem przeciwniczka metod malej kobietki, ale nalezy
            byc konsekwentnym. Bez ponizania i upokarzania.

      • scher Re: "niesłyszenie" dziecka 29.12.07, 19:58
        Gość portalu: Mala_Kobietka napisał(a):

        > Jak dla mnie jest to ewidentne nieposłuszeństwo dziecka. Mała jest
        > przyzwyczajona do tego że Mama powtarza wszystko wiele razy bez
        > żadnych konsekwencji.

        Moja diagnoza jest identyczna.

        > Przydało by się wprowadzić zasadę - dziecko słucha Mamy od
        > pierwszego polecenia. Jeśli Mama musi polecenie powtórzyć, to
        > znaczy że dziecko zachowuje się źle i powinno być ukarane

        Tu nie jestem aż tak rygorystyczny, trzeba wypośrodkować pomiędzy
        zbytnią pobłażliwością, a nadmierną surowością.

        U mnie w domu _są_sytuacje_, kiedy dziecko musi wiedzieć, że matka,
        ojciec mówi RAZ. Dajemy to do zrozumienia tonem głosu.
        Nie tak wcale rzadko jednak dajemy dzieciom prawo do pewnej
        dozy "nieposłuszeństwa", do zrobienia za chwilę, do zrobienia nieco
        inaczej.

        Jak sprawa jest ważna, ale nie niecierpiąca zwłoki, polecam metodę
        upewniania się (to do autorki wątku). Gdy dziecko udaje, że nie
        słyszy, podejdź i patrząc prosto w oczy (można wziąć za ramię,
        odwrócić do siebie, powiedzieć: popatrz na mnie - bez agresji!)
        zapytaj:
        - Czy słyszałaś, o co cię prosiłam?
        - Tak.
        - Więc to zrób.
        ...
        - Nie.
        - Chcę, żebyś założyła buty. Natychmiast.
    • Gość: Kasia K. Re: "niesłyszenie" dziecka IP: *.dsl.emhril.sbcglobal.net 29.12.07, 20:38
      A moze po prostu corka rzeczywiscie lekko nie doslyszy? Moj syn mial
      podobny problem ktory zrzucalam na jego brak dyscypliny. Jego objawy
      tez nie sugerowaly ze nie slyszy tylko ze nie slucha. Jego tato
      zawsze sie szczycil ze jak on powie to jest zrobione a ja sie zawsze
      musz "ogadac".
      Nie przesadzam oczywiscie ze jest tak w przypadku Pani corki, ale
      prosze pozwolic ze opisze te sytuacje nieco dokladniej.
      Adas dokladnie tak samo nie reagowal na moje polecenia, reagowal z
      opoznieniem, lub jak sfrustrowana na niego nakrzyczalam . Czasem
      jednak polecenia spelnial od reki, umial opowiedziec o czym mu
      czytalam, nie prosil o podglosnienie telewizora czy radia, wiec moja
      czujnosc byla uspiona i nie przypuszczalam ze moze nie slyszec.
      Pewnego dnia jednak kiedy polozylam go do spania Adas poprosil mnie
      zeby wlaczyc mu plyte z kolysankami. Zrobialm to porozmawialismy
      jeszcze troszke, wymienilismy buziaki i zeszlam na dol. Po kilku
      minutach Adas zszedl na dol i ponownie poprosil o wlaczenie
      kolysanek. Poszlam na gore i juz na schodach uslyszalam muzyke
      ktorej Adas zupelnie nie slyszal. Na drugi dzien poszlismy na
      badanie sluchu. Okazalo sie, ze Adam lekko niedoslyszy. Audiolog
      uspokoila mnie jednak ze nie jest to uszkodzenie nerwu tylko zapewne
      czasowy skutek wysiekowego zapelenia ucha.
      Dlaczego czasem slyszal a czsem nie, lub slyszal mojego meza a mnie
      juz niekoniecznie? Slyszal po prostu pewien typ dzwiekow lepiej niz
      inne (np. niski tembr glosu taty). Czasem tez uszy mial bardzej
      przytkane niz zwykle. Dodam tez ze nigdy nie mial typowego zapalenia
      ucha (z bolem, goraczka itd.). Czasem, jak to o tej porze roku
      miewal katarki ktorych rezultatem bylo "ucho z klejem"
      To wyjasnilo problem z "niesluchaniem"
      Adas jest po kuracji i slyszy juz swietnie.
      Cz oznacza to ze moje polecenia spelnia od reki? Oczywiscie ze nie!
      Jak typowy pieciolatek zaabsorbowany w zabawe pertraktuje spelnienie
      mojego polecenia, kilka razy musze prosic ubranie sie przed
      wyjsciem, ale nigdy nie jest az tak fatalnie jak przed kuracja.
      Teraz skutkuja proste metody jak wspomnienie pozytywnych skutkow
      jego posluszenstwa Np. Jesli sie pospieszysz bedziemy miec kilka
      minut wiecej na obejrzenie w sklepie dzialu z zabawkami. (Jesli nie
      poslucha konsekwentnie dzial ten omijamy). Dziala tez stoper z
      dzwonkiem i oczywiscie konsekwencja "jesli nie zrobisz porzadku z
      zabawkami przed uslyszeniem dzwonka, dzis nie bedziemy czytac bajki
      na dobranoc" Oczywiscie niech nasze wymagania beda realne.
      Pieciolatek nie ma jeszcze wyksztalconego poczucia czasu, nie
      rozumie ze w pewne miejsca nie wypada lub po prostu nie mozna sie
      spozniac. Adasiowi pomoglo np. angieskie slowko "appointment". Lubi
      uczyc sie angieskiego, wiec kiedy spieszac sie do lekarza
      powiedzialam mu ze mamy "appointment" i dokladnie wytlumaczylam ze
      jest to spotkaie na umowiona godzine i ze jesli czas
      naszego "appointment" minie pani dotor nas nie przyjmie bo
      ma "appointments" z innymi pacjentami to od tego czasu zawsze pyta
      czy spieszymy sie bo mamy appointment i sam tlumaczy dlaczeo musimy
      sie spieszyc. Nasze dzieci na prawde sa male i czasem nie rozumieja
      spraw dla nas oczywistych.
      Pozdrawiam i zycze wytrwalosci

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka