badziak5
29.02.08, 11:15
Jestem juz bliska obłędu i prosze o pomoc dla mnie i mojej
córci.Karolinka ma 2lata i 4 miesiące.Od lutego poszła do
przedszkola.Z dnia na dzień widze poprawę i rano przy wychodzeniu i
podczas całego dnia w przedszkolu-ładnie je,woła siku na
nocnik,zaczyna bawić się z dziećmi i po przedszkolu opowiada ,że
było fajnie i w ogóle kocha swoją ciocię.Nawet bawi się,że ja jestem
jej ciocią.Natomiast po pierwszej minucie przebywania w domu jest
koszmar.Wrzask o wszystko,płacz,wierzganie się,rzucanie do późnych
godzin wieczornych.Wyciszy się,przeprosi z płaczem,powie,że mnei
kocha i dalej wrzask.Nic nei działa,ani zmiana otoczenia,ani
wyciszanie,żadne zmiany tematu.Wrzask ciągły po kilka godzin.Tak
jest od tygodnia.Ja już jestem strzępkiem nerwów,cierpliwoć na
poziomie "0" i jestem bezradna.Ostatnio tez córcia chorowała-i
gardło i rota wirus,to też był ciężki okres,ob i ból i niesmaczne
lekarstwa.Ja ,niestety też nei należę do spokojnych osób i jestem
nerwus.Nie wiem co mam dalej robić-czy zaprzestać prowadzac
Karolinkę do przedszkola,ale wtedy boję się,że całymi dniami będzie
krzyczeć w domu a od września znowu wróci koszmar przy kolejnej
próbie z przedszkolem.Dodam tez,ze odkad chodzi do pzredszkola nie
chce się kąpać,mówi,że boi się wanny i tylko w umywalce się
myje.Karolinka ogólnie nie jest wyciszonym dzieckiem,potrafi
wykrzyczeć swoje i pokazać na co ją stać,ale teraz to jest coś
strasznego,boję się,że może być z nią coś nie tak-jej starszy
pzryrodni brat miał takie ataki w jej wieku i pozostalo mu to do
dziś (ma 12 lat)-jestem pzrerażona i proszę o pomoc,o poradę.