edit38
15.04.09, 21:26
Moja prawie 2-letnia córeczka ostatnio zrobiła się bardzo "zachłanna" na
obecność innych osób (najgorzej jest ze mną) Nie mogę wyjść z domu tak aby
widziała bo od razu zaczyna płakać. Doszło nawet do tego że gdy ja jestem w
domu to nie pozwoli się uśpić nikomu, nawet gdy mąż chce ją uśpić to jest
dziki wrzask że ona chce z mamą. Gdy jestem w pracy to w południe usypia ją
tata lub babcia i nie robi z tego problemu (co ciekawe bawić woli się raczej z
tatą np gdy jesteśmy wszyscy na placu zabaw i ona siedzi w huśtawce to ja nie
mogę jej nawet dotknąć bo husiać ma tata)
Kilka razy (gdy mała miała około roku) zostawała na noc u moich rodziców
często też zostajemy tam razem. Kilka dni temu rodzice zabrali ją do siebie
abym mogła sobie podszykować coś do świąt i została tam bez robienia scen
(kilka razy tylko zapytała o mnie) W drugi dzień świąt chcieliśmy ją zostawić
u rodziców na noc aby rano babcia nie musiała do niej przyjeżdżać ale gdy
tylko zobaczyła że się ubieramy to zaczęła płakać (tacie zrobiła papa ale mnie
nie chciała puścić) Pomimo wszystko pożegnałam się i wyszłam ale tak strasznie
płakała że musieliśmy po nią wrócić. Później w domu musiała cały czas mnie
mieć na oku nawet spać nie chciała tak jakby bała się że ją zostawię.
Podobne sytuacje zdarzają się coraz częściej np gdy synek sąsiadów nas
odwiedzi to gdy wychodzi ona strasznie płacze. Coraz częściej płacze gdy
wychodzą od nas moi rodzice lub mąż(wcześniej ładnie się z nimi żegnała)
Nie wiem dlaczego tak się dzieje, czy to taki wiek i z tego sama wyrośnie? Jak
powinnam reagować? Co zrobić abym mogła czasami wyjść z domu, do tej pory
wychodzę bez niej raczej tylko do pracy ale wtedy ona śpi.