Dodaj do ulubionych

płacze gdy wychodzę

15.04.09, 21:26
Moja prawie 2-letnia córeczka ostatnio zrobiła się bardzo "zachłanna" na
obecność innych osób (najgorzej jest ze mną) Nie mogę wyjść z domu tak aby
widziała bo od razu zaczyna płakać. Doszło nawet do tego że gdy ja jestem w
domu to nie pozwoli się uśpić nikomu, nawet gdy mąż chce ją uśpić to jest
dziki wrzask że ona chce z mamą. Gdy jestem w pracy to w południe usypia ją
tata lub babcia i nie robi z tego problemu (co ciekawe bawić woli się raczej z
tatą np gdy jesteśmy wszyscy na placu zabaw i ona siedzi w huśtawce to ja nie
mogę jej nawet dotknąć bo husiać ma tata)
Kilka razy (gdy mała miała około roku) zostawała na noc u moich rodziców
często też zostajemy tam razem. Kilka dni temu rodzice zabrali ją do siebie
abym mogła sobie podszykować coś do świąt i została tam bez robienia scen
(kilka razy tylko zapytała o mnie) W drugi dzień świąt chcieliśmy ją zostawić
u rodziców na noc aby rano babcia nie musiała do niej przyjeżdżać ale gdy
tylko zobaczyła że się ubieramy to zaczęła płakać (tacie zrobiła papa ale mnie
nie chciała puścić) Pomimo wszystko pożegnałam się i wyszłam ale tak strasznie
płakała że musieliśmy po nią wrócić. Później w domu musiała cały czas mnie
mieć na oku nawet spać nie chciała tak jakby bała się że ją zostawię.
Podobne sytuacje zdarzają się coraz częściej np gdy synek sąsiadów nas
odwiedzi to gdy wychodzi ona strasznie płacze. Coraz częściej płacze gdy
wychodzą od nas moi rodzice lub mąż(wcześniej ładnie się z nimi żegnała)
Nie wiem dlaczego tak się dzieje, czy to taki wiek i z tego sama wyrośnie? Jak
powinnam reagować? Co zrobić abym mogła czasami wyjść z domu, do tej pory
wychodzę bez niej raczej tylko do pracy ale wtedy ona śpi.
Obserwuj wątek
    • ullena2 Re: płacze gdy wychodzę 16.04.09, 09:38
      moze problem jest wlasnie w tym że wychodzisz jak ona śpi. patrzac
      jej oczami to gdy idzie spac, ty znikasz w międzyczasie. moze boi
      sie ze jak znikasz tak niespodziewanie to kiedys znikniesz na
      zawsze.

      wybierzcie specjalnego misia, który będzie "opiekował" się córką gdy
      ciebie nie bedzie. wieczorem za kazdym razem, codziennie kiedy
      bedziesz kładła ją spac powiedz ze rano gdy wstanie Ciebie nie
      będzie bo pojdziesz do pracy, w tym czasie bedzie z nią miś, a Ty
      wrócisz po podwieczorku (np)gdy wrocisz zapytaj corkę czy mis byl
      caly czas przy niej a potem polożcie misia na lozku i wytlumacz ze
      teraz Ty bedzieciesz się nią opiekowac a mis idzie do pracy ;)
    • mgs0 Re: płacze gdy wychodzę 16.04.09, 14:18
      Witaj!
      Moim zdaniem źle zrobiliście, że wróciliście po córkę, gdy płakała u
      dziadków. Przeciez ich zna i zarówno Wy rodzice, jak i córka wiecie,
      że krzywda jej się nie stanie. Teraz raczej możecie zapomnieć o
      pozostaniu córki u dziadków. Wydaje mi się, że wychodzenie bez
      powiadomienia jej o tym, czyli tzw. znikanie też nie jest dobrym
      pomysłem. Dlatego później córka nie opuszcza Cie ani na krok, bo boi
      się, że znowu znikniesz. U nas pomogło to, że mówiłam swojej 20-to
      miesięcznej córce, że wychodzę, że zaraz przyjdzie babcia/ciocia, a
      mama idzie do pracy. Mówiłam jej to tuż przed wyjściem,żeby nie była
      zaskoczona, że wychodzę, ale żeby nie miała też za bardzo czasu
      rozpaczać. Po przyjściu osoby mającej zaopiekować się Małą ubierałam
      buty i jak najszybciej wychodziłam, żeby nie przedłużać pożegnania
      (ale córka zawsze widziała, że wychodzę). Szybki buziak, pa, pa i
      wychodziłam, nawet jeśli płakała (zresztą nie miałam innego
      wyjścia). Później okazywało się , że czarna rozpacz trwała tylko do
      momentu zamknięcia przeze mnie drzwi. Jak babcia/ciocia znajdowały
      zabawę, o mamie nie było nawet wspomnienia:))). Po mału,
      konsekwentnie mów jej gdzie wychodzisz i w zrozumiały dla niej
      sposób, kiedy wrócisz, a na pewno rozstania przestaną być horrorem
      • edit38 Re: płacze gdy wychodzę 16.04.09, 14:36
        mgs0 napisała:

        > Witaj!
        > Moim zdaniem źle zrobiliście, że wróciliście po córkę, gdy płakała u
        > dziadków. Przeciez ich zna i zarówno Wy rodzice, jak i córka wiecie,
        > że krzywda jej się nie stanie.
        Może rzeczywiście nie powinniśmy po nią wracać ale ani my ani tym bardziej moi
        rodzice nie mieliśmy odwagi i sumienia czekać na dalszą reakcję Zuzi.
        Wydaje mi się, że wychodzenie bez
        > powiadomienia jej o tym, czyli tzw. znikanie też nie jest dobrym
        > pomysłem. Dlatego później córka nie opuszcza Cie ani na krok, bo boi
        > się, że znowu znikniesz.

        Ale ja nie mam możliwości pożegnania się z dzieckiem przed wyjściem do pracy bo
        musiałabym ją budzić o 5 rano. Gdy nie śpi i zdarzy mi się wyjść do sklepu (nie
        ma mnie chwilkę) zawsze jej mówię że wychodzę i że zaraz wrócę. Gdy
        zostawialiśmy ją u dziadków również się z nią pożegnaliśmy.
        • mgs0 Re: płacze gdy wychodzę 21.04.09, 12:46
          Ja rozumiem, że rano przed wyjściem, nie masz kiedy sie z pożegnać z
          córką. Zresztą bez sensu byłoby zrywać Małą. CHodziło mi o to, że
          kiedy musisz wyjść, a masz możliwość pożegnania się, to należy to
          zrobić(co jak piszesz, robisz). Moja Jagoda, kiedy wrócę z pracy
          również nie odrywa mi sie od nogi i często wędruje za mną nawet do
          ubikacji. Ale zauważyłam, że im więcej mi to przeszkadzało, tym
          bardziej ona za mną chodziła. Jak odpuściłam i pozwalałam jej
          właśnie "łazić" wszędzie za mną, to trochę odpuściła i zaczęła bawić
          się z tatą czy starszym bratem. Możliwe, że pomogło też to, że
          staram się w ciagu dnia znaleźć przynajmniej 15-20 minut tylko i
          wyłącznie dla niej. Wtedy się wygłupiamy, czytamy, czy inaczej
          spędzamy czas, gdzie jesteśmy tylko ja i ona. Na razie to skutkuje.
          Bunt dwulatka dopiero przed nami i byc może, że się to zmieni i
          nagle moje wyjścia będą straszną tragedią, ale póki co dzięki tym
          małym sztuczkom moje wyjście odbywa sie bez większych kłopotów. I
          szczerze mówiąc mam nadzieję, że tak zostanie.
          Natomiast moich znajomych syn robił okropne problemy z wyjściem od
          kogoś, jak i równiez gości od nich z domu. Oni nie stosowali żadnych
          sposobów. Wzięli go na przetrzymanie. Po roku przestał, kiedy
          zrozumiał, że jego histerie nie przynoszą pożądanych efektów. Może i
          Ty musisz to cierpliwie (choć wiem, że czasem trudno o tą
          cierpliwość) przetrzymać.
          Pozdrawiam serdecznie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka