milowata
20.09.09, 22:57
Witam
Mam duży problem, a raczej ogromny prole zwiazany z moim żcie i
mojej 4 letniej córki.
Z moim mężem jestm od 13 lat, a w związku małżeńskim około 5. Mamy 4
lenia córeczkę i masę konfliktów nie do rozwiązania. Teściowa mnie
serdecznie nienawidzi jak i siostra mżęża, ponieważ śmiałam się od
niego wyprowadzić do mamy 2 lata temu bo zwizał się z inną kobietą.
Argument był taki, że on zdradzał mnie zawsze , a raptem teraz mi to
przeszkadza, znaczy to, że mam kogoś i jestem skreślona dla ich
rodziny. Jednak po roku rozłąki ąż stwierdził, że będziemy ratować
małżeństwo i tak też zrobiliśmy. I tak to już trwa rok, żyjemy sobie
razem, ale jego matka i siostra traktują mnie jak powietrze. Ja od
roku jestem sprzątaczką własnego męża, kucharką, uśmiechającą się
zawsze zadowolona żoną - jak tylko spróbuję powiedzieć,ze wolałabym
żeby nie palił w domu to gderam. Nigdzi nie wychodzę, praca - dom,
wycowywanie córki, aha mąż pracuje od 7 rano do 20 i tylko
telefonami spawdza gdzie jestem i dlaczego tak długo zajmują mi
zakupy. Na moja prośę przestał pić piwa w tygodniu więc musi
nadrobić w weekend,co oznacza, ze w sopotę i niedzielę od 14 zaczyna
pić a o 17 jest już nieprzytomny, a jak juz mówię,że ma tego dośc że
albo sie leczy albo my odchodzimy to mówi że ze mna nie da sie
wytrzyać i że picie to nie jego problem tylko mój o mi to
przeszkadza i że nów chce zniszczyć rodzine odchodząc. Prolem w tym,
że córka jest bardzo za tatusiem, jak jej wytłumaczyć , że tak sie
nie da żyć. Miałam oca alkoholika i wiem jakie jest życie z
człowiekie uzależnionym. Jak odejść i nie skrzywdzić dziecka, ona
jeszcze nie rozumie co to znaczy, dla niej poprostu tata jest
zmęczony i idzie wcześniej spać