doloresdd
18.12.09, 09:36
Mój problem trwa już kilka lat. Nie umiem go rozwiązać a zaczynają
cierpieć na tym dzieci. Chodzi o elementarne zasady kultury
osobistej a raczej ich brak. Mąż odzywa sie do mnie jak do
najgorszego swojego wroga. Używa okropnych wulgaryzmów i to przy
dzieciach. Ma to miejsce najczęściej juz na poczatku jakiejkolwiek
sprzeczki. Nie będę tu przytaczać bo to nie oto chodzi, ważne że są
one najcięższego kalibru. Ostatnio doszły też oszczerstwa i kłamstwa
których nie popełniam. Mały przykład z ostatnich dni. Poinformowałam
go że w pracy o 17-ej mam spotkanie wigilijne ( to jest moja nowa
praca i takie są tam zasady)więc nasz syn usłyszał że mam kochanka i
że bede sie tam pier.... Prosiłam go tysiąc razy żeby sie
wyprowadził , bo mój syn( 7 lat) zaczyna mnie traktować tak jak mąż.
Jak mu cos nie wyjdzie to jest to moja wina. Ja staram się jak
moge , pracuje na etacie , mam też prace dodatkową, dziećmi zajmuje
się sama bo on po pracy przesiaduje w garażu, na zajęcia z dziećmi
biegam ja, u lekarza nigdy z żadnym nie był, mimo ze syn jest
chorowity. Wiem że kocha dzieci, i powiedział że jak go odsunę od
nich to będzie po mnie. Prosiłam go żeby dla dobra właśnie dzieci
wyniósł sie od nas. Moje dzieci , mimo że nie ma w domu alkoholu
żyją chyba w rodzinie patologicznej, bo to co serwują im rodzice
jest karygodne. Z mężem nie mamy dobrych stosunków, jesteśmy razem
dla dzieci, ale staram się mu wytłumaczyć że lepiej będzie jak sie
rozedziemy. On tego nie bierze pod uwagę. Jak to rozwiazać. Rozwód
nie jest mi do niczego potrzebny, mamy rozdzielność. Mieszkanie jest
moje. Jak sie go pozbyć i nie narazic się na zemstę z jego
strony ????? Proszę o pomoc Panią psycholog. Będę wdzieczna tez za
wszystkie komentarze, może ktoś miał podobną sytuację. Pozdrawiam