demonsbaby na własne zyczenie 05.05.10, 08:08 stajesz się ofiarą działań swojego męża. Ofiarą - ponieważ dajesz się uwikłać w życie w kłamstwie przez jego zawinienia, ba, czyny przestępcze. Potrafiłabym zrozumieć, że chronisz dzieci i wnuki przed poznaniem prawdy, jeśli twój mąż zachowywałby się nielojalnie / niemoralnie wobec Ciebie, a Ty za wszelką cenę chciałabyś tworzyć z nim rodzinę dla swoich dzieci ... i wybaczyła. Zrozumiałabym, ale nie w sytuacji, gdy twój mąż dopuścił się i być może nadal dopuszcza popełniania przestępstw wobec członków tej rodziny, którą masz za priorytetowe zadanie - CHRONIĆ. Sądzisz, że któreś z twoich dzieci i wnuków będzie Ci współczuć, jeśli twoja córka dojrzeje do podzielenia się informacją z rodzeństwem i dalszą rodziną, żeby chronili własne potomstwo przed jej ojcem i twoim mężem? Absolutnie nie, nawet nie oczekuj, że ktoś cień takiego współczucia ci okaże. Zostaniesz posądzona o "współudział" i swoje przyzwolenie. Zostaniesz z tym sama, może dopiero wtedy zrozumiesz jak bardzo złamał ci życie ktoś kto winien je upiększać. Wierzę, że twój mąż cholernie dobrze się maskował, że działał z premedytacją (być może nadal działa) w swoim "chorym" umyśle, ale jest to jednak popęd seksualny, który należy utorować właściwie. Oprócz krajów koczowniczych, we wszystkich państwach na świecie za czyny lubieżne i gwałty na dzieciach idzie się do pierdla na długie lata jak nie dożywocie (w szczególnych przypadkach) - a nie do szpitala psychiatrycznego na leczenie. Odpowiedz Link Zgłoś
okuli-to-ja Re: molestowanie 05.05.10, 10:58 Przede wszystkim, powinnaś mieć maksimum informacji przed podejmowaniem decyzji w sprawie. Rozmowa z mężem. Co on na to. Jaką ma postawę, nie tylko w tym pierwszym momencie zaskoczenia. Jaką ma, taką ma, zbierz to na razie jedynie jako beznamiętne dane. Konieczna będzie rozmowa, nie jedna z psychoterapeutą, najlepiej takim, który ma doświadczenie w podobnych sprawach. Rozmawiaj, rozmawiaj, informacje same utkną ci w pamięci oraz sercu. Może zadzwoń do Centrum Kryzysowego, oni powinni dać jakiś namiar. Lub poszukaj w netcie. Niezbedna bedzie rozmowa z seksuologiem. Koniecznie. Najpierw jednak musisz niestety znać więcej szczegółów od córki, więc kolejna rozmowa z nią, co i jak i kiedy robił, niestety dokładnie. Te informacje przekazać seksuologowi, żeby miał w miarę pełny obraz. Co powie seksuolog na ten temat? Jakie możliwości, jaka jest praktyka, jakie zagrożenia, co się da zrobić lub nie. Dopiero mając max informacji przemyśleć na spokojnie i podejmować decyzje. Co się stało już się nie odstanie. Teraz widzę dwa podstawowe obszary pod kątem których powinnaś te decyzje (po informacjach) podejmować. 1. Bezwzględnie konieczne jest zapewnienie dzieciom z rodziny bezpieczeństwa. Jeśli mąż ma zawodowy kontakt z dziećmi, to również i tym innym. To, w jaki sposób to bezpieczeństwo zapewnisz, zrealizujesz będzie w dużej mierze zależało do rozstrzygnięć pkt 2. Możesz synowym podszepnąć co nieco, możesz iść do prokuratora, wachlarz - pomiędzy jest dość spory. 2. Nie wylewać dziecka z kąpielą. Każdą możliwą wersję - co dalej- rozważyć pod kątem szkód, rozmiaru negatywnych konsekwencji dla córki, pozostałej rodziny, dla ciebie w życiu doczesnym i przyszłym. Wybrać taką wersję, która wyrządzi najmniej spustoszeń, ale będzie uwzględniała pkt 1. Jest niewykluczone, że na skutek tego pozyskiwania informacji zmieni się twój obraz miłości do męża, czy też po prostu przywiązania. Teraz jesteś ścięta z nóg poprzez ogromne zaskoczenie. Potem, to się może wyklarować. Te decyzje z pkt 2 mogą jeszcze różnie wyglądać, nawet tak, jak sobie w chwili obecnej nie wyobrażasz. Pochopnie nie decyduj, najpierw informacje, informacje, potem zrobisz to, co konieczne jest zrobić i o czym będziesz sama przekonana. Odpowiedz Link Zgłoś
sunshine_83 Re: molestowanie 24.11.14, 17:06 Dziewczyny dajcie sobie spokój. Autorka wątku nie szuka wyjscia z sytuacji. Ona już postanowiła, że zbyt duży wstyd ja spotka jeśli w sadzie na rozprawie rozwodowej wyjdzie, że tyle lat żyła z pedofilem i niby nie wiedziala. Znam taką samą sytuację. Identyczną. Dosłownie. Sprawa wyszla na jaw dawno temu. No i co? Nic! No bo co (w tej sytuacji) moja ciotka ma zrobić? Sama sobie nie poradzi? Syn ją chciał wziąć do siebie, nie. Wolała z nim mieszkać. Lata mijają ona wie, nadal z nim jest. Bo to taki typ człowieka, co się zawsze śmiał z innych i krytykował, za wszystko. A teraz jej wstyd. Autorka zasłania sie wiarą. Kobieto opamietaj sie! Jak ty możesz bronić tego zwyrodnialca. Jak osoba molestowana powiem ci, że nie wierzylabym w bagatelizowanie uczuć poprzez córkę. Nadal w niej to siedzi jak i we mnie. Ona (podobnie jak i ja na poczatku) moze nie chciec robic afery i przyznac sie do wszystkiego bo jej poprostu wstyd o tym mowic. Lata zajelo mi dojsc do siebie choc nadal nie lubię dotykania mnie przez obcych ludzi. I mam tez inne problemy. To co córka ci mówi jest tylko początkiem calej góry lodowej. I proszę cie autorko wątku, nie myśl, że on molestował tylko dwie osoby. Jest jeszcze cała liczba innych dzieci, a te które jeszcze będzie molestował i kto wie czy nie gwalcil to już bedzie tylko i wyłącznie twoja wina!!! Oczywiscie, że on uda skruchę i bedzie chciał sie leczyć. Mąż mojej cuotki też niby się leczył. Chodził do kościoła, niby brał tabletki, walił scieme, że go Bóg uzdrowił, wszysto po to by potem się okazało, że obmacywal moja koleżankę, swoją wnuczkę i zupelnie obce dziewczynki spotkane na jego co tygodniowych trasach rowerowych w Czechach (bo przeciez to zagranicą wiec niekt sie nie dowie). Pedofil ZAWSZE będzie kłamać, byle by tylko wszystko uszło mu plazem. A tobie wstyd jest przed ludźmi z miasta i tyle! Bo na twoim miejscu zrobiłabym WSZYSTKO aby nie doszło nigdy więcej do takich tragedii. No ale w rodzinach katolickich tak jest, że wszystkie wstydliwe problemy zmiata się pod dywan. Inaczej wzielabys sie w garść i porozmawiala z mężem i postraszyla z miejsca, że jesli tknie chocby jedno dziecko zglaszasz do prokuratury. Takie sprawy nie ulegaja przedawnieniu. A reakcji twoich synow wogole sie pojmuję. Moj kuzyn, kiedy sie dowiedział prawdy o swoim ojcu, najpierw go skonfrontowal, chial zeby mu ojciec w oczy spojrzal i powiedzial czy to prawda co zrobil jego siostrze. Nastepnie zerwal z nim kontakt. I to jest prawidlowa normalna decyzja. A nie chcec wybaczenia. Dziwne jest to co piszesz, ze oni nie czuja tego jak on strasznie skrzywdzil ich siostre. Masz ich 4 i ani jeden sie temu nie przeciwil? Nie wierze. Nie powiedzialas im i tyle. A tu scieme piszesz, bo chcesz zeby cie ktos po ramieniu poklepal i napisal, ze da sie z takim czlowiekiem zyc. A nie ma tu takiej osoby. Jesli ktorykolwiek z twoich synow ma dzieci zareagowalby calkowitym brakiem zaufania do ojca i nie pozwolilby sie zblizyc do swoich dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
hugu Re: molestowanie 27.11.14, 12:44 Autorka napisała pod wpływem pierwotnego szczerego odruchu - obrzydzenia sytuacją, jaka miała miejsce. Ale już po chwili ochłonęła, policzyła sobie, przekalkulowała - i wyszło, że szczerość i oburzenie nie popłacają. Popłaca natomiast coś wręcz przeciwnego: hipokryzja i cicha akceptacja. Jak w domu Pani Dulskiej. Niech molestuje, byle sprawa nie wyszła za nasze cztery ściany! Dulszczyzna brudnej (bo czystej nie ma w tym kontekście) wody. Teraz autorka pewnie żałuje, że się odezwała na forum. Za dużo prawdy jej napisano, to nie jest habitat Pań Dulskich, one w prawdzie nie potrafią i nie chcą żyć. Córka to wyczuwała i dlatego niczego nie mówiła matce. Syn też wyczuwał zgniliznę tego domu i dlatego wolał mieszkać w squocie. Teraz Pani Dulska użyje wszelkich sposobów, by przyklepać sprawę: Już zaczyna grać rolę głównej ofiary całej sprawy i nader sprytnie obarczać córkę odpowiedzialnością za decyzję, czy małżeństwo rodziców ma trwać, czy też nie (jakby małżeństwo rodziców to była jurysdykcja dzieci!). Wie przy tym, że córka zadecyduje, że małżeństwo ma trwać, bo 1) autorka wbija ją w poczucie winy za swoje cierpienia doznane w związku z sytuacją - jak można żądać o biednej mamusi kolejnych cierpień w postaci rozwodu, wyprowadzki, odpowiedzialności za utrzymanie i tzw "wstyd przed ludźmi"? Niech już mamusia zostanie w swoim upragnionym spokoju, bo dla wszystkich jest oczywiste, ze ona tego właśnie chce (a pyta tylko kurtuazyjnie i gwoli otrzymania kwitu, że córka nie będzie mieć oficjalnych powodów do żalu - sama tak wybrała!). 2) córka wie, że gdyby, zgodnie z tym, co czuje, zdecydowała, ze matka ma się rozstać z ojcem, ujawnić wszystko osobom z najbliższej rodziny, świadczyć w sądzie po stronie córki w przypadku ew pozwu przeciw ojcu - matka nie dałaby jej żyć. Jęczałaby, biadoliła, obwiniała - albo po prostu olała tego rodzaju dyspozycje - i wtedy córka, która straciła ojca (w chwili, gdy "zyskała" w nim pedofila), straciłaby także matkę (w chwili, gdy ta wybrałaby, wbrew jej życzeniom, lojalność wobec pedofila a nie jej). Córka boi się świadomości, ze naprawdę nie ma na kogo liczyć, jest zupełną sierotą. Zrobi więc tak, by zachować mit dobrej matki - w oczach matki i swoich. A że kiedyś tam w jakiś sposób zeświruje - cóż, to już jej problem. Podobnie, jak decydowanie o losach małżeństwa rodziców. czyż nie? Autorka wątku jest spryciulą. Już tak ustawiła sprawę, że jest "kryta". Cały ciężar na barkach córki, która zrobi tak, jak mama oczekuje. Mama nie musi nawet mówić, czego chce. Już tak zamanipulowała, że będzie to miała. Do tego wszystkiego autorka dołoży parę górnolotnych uzasadnień: że Bóg kazał wybaczać, że jest wyższa moralnie niż głupie i pospolite my, bo religijność ją wiedzie i każe miłować - nade wszystko, a zwłaszcza nade ruszenie pupy i zrobienie bolesnych porządków w życiu rodziny. Miłować albowiem jest najłatwiej. Brzmi wzniośle a że nikt nie wie, o co konkretnie chodzi, to dobra wymówka na wygodnictwo i nicnierobienie. Idealna. Miłość ci wszystko wybaczy, Pan Bóg przyklaśnie - i gitara! A jakie to, dla odmiany, trudne "wziąć na klatę" tyle brudu i skrobać go centymetr po centymetrze, raniąc się przy tym, raniąc innych, po to, by w końcu było czysto i zdrowo... Wielu ludzi uważa, ze najlepiej ukryć ten mocno wżarty brud pod białą szatą pobożności, wybaczenia i ogólnej glorii - a wtedy i nikt nie zauważy i da się dalej gładko żyć. I tylko córka wpadnie w depresję, syn się zapije czy jakoś tak - ale Pani Dulska nadal przecież będzie najprzenajświętszą kobietą na świecie...! Odpowiedz Link Zgłoś