04.06.10, 16:18
Dawno temu na jakimś portalu był test osobowości, wyszło, że należę do tzw.
dawców. Pewnie zastanowiłam się wówczas nad tym, jak działam w relacjach z
innymi. A szczególnie w partnerskich. I uznałam, że być może coś w tym
jest....Jednak niespecjalnie zagłębiłam się w ten problem.
Całkiem niedawno natomiast wdałam się w dyskusje z moimi znajomymi. O
życiu,jak to zazwyczaj bywa. I było o tym, że coś musi być ze mną nie tak,
skoro trafiali mi się partnerzy,którzy traktowali mnie uogólniając
niewłaściwie. I wyrażałam swoje wątpliwości, szukałam odpowiedzi i ktoś z
grupy się wyłamał i mówi mi tak:
"Ty nie dajesz o siebie zawalczyć, jesteś zawsze otwarta, dostępna, gotowa na
kontakt. Wpierasz, pomagasz, dogadzasz a nie myślisz o swoich przyjemnościach.
Dajesz a za mało wymagasz, więc nie dostajesz nic" . Osoba dodała, że nie raz
miała ochotę mi to powiedzieć ale uznała, że to dość osobiste i nie chce się
wtrącać. Podano kilka przykładów i powiem, że choć minęło kilka dni, nadal mam
to w uszach. Tylko, żeby to zmienić musiałabym być kimś innym, bo ja nie robię
czegoś dla kogoś, tylko dlatego że chce zrobić komuś przyjemność, a w
konsekwencji sprawić radość także i sobie. Czy więc jestem autodestrukcyjna?
Obserwuj wątek
    • demonsbaby dobre pytanie 04.06.10, 16:34
      tylko ja bym postawiła ja inaczej.
      Czy w takim razie otaczasz się egoistami? Bo z pewnością do tego grona, przy
      zaletach jakich piszesz (tak, tak zaletach) nie należysz.
      Nie wiem czy dążenie do pomocy innym, czerpanie radości z tego, że jesteś dla
      innych masz odbierać negatywnie. Okiem laika, nadal twierdzę, że szala przeważa
      na stronę zalet.
      Być może jest tak, że jesteś atrakcyjnym kąskiem dla nierobów, samolubów, etc.
      dal których jesteś po prostu wygodna. A zadałaś sobie pytanie czy w ogóle
      trafiłaś na tego właściwego gościa, który nosiłby Cię na rękach?

      Popracować nad sobą można zawsze. Pytanie, od którego powinnaś zacząć, co w
      takim razie Ciebie ma uszczęśliwiać, skoro twoim "powołaniem" jest poświęcenie?
      • mesgo Re: dobre pytanie 04.06.10, 16:57
        Hm, nie było nigdy nikogo kto by mnie nosił na rękach. dlatego sama kiedyś
        zadałam sobie pytanie- co jest nie tak? Moje koleżanki opryskliwe, zajęte sobą a
        mężowie dbający. U mnie było inaczej, więc chyba sama rozpuściłam eks męża?
        • demonsbaby Re: dobre pytanie 04.06.10, 17:06
          I wierzysz, że twoja chęć poświęcania była powodem rozpadu twojego małżeństwa?
          Nie jestem psychologiem i ciężko mi szukać konkretnych argumentów. Nie mniej,
          skoro chcesz być kochaną przez dawanie siebie drugiej stronie (co dla mnie nadal
          brzmi NORMALNIE), spróbuj zorganizować własne życie, spożytkowanie energii
          "potencjalno - partnerskiej", na konkretne działania w sferze społecznej,
          charytatywnej. Wierzę, że twoja osobowość sprawi nie jednej zagubionej duszy,
          czy zwierzęcemu nieszczęściu, wiele radości w życiu. Jest również szansa, że
          tam, gdzie potrzeba ludzi z twoim nastawieniem do życia, znajdziesz "ktosia" z
          podobnymi "problemami" do twoich.
          • mesgo Re: dobre pytanie 04.06.10, 17:19
            Nie, małżeństwo rozpadło się, bo ja nie umiałam egzekwowac, a mój mąż uznał ze
            nawet pracować nie potrzebuje, bo go zona utrzymać może,zresztą wspierany przez
            swoja matkę. Działania charytatywne, tak, w PCK , ale w moim mieście, odkąd tam
            działam, póki co sami zajęci , szczególnie ze jestem już po 40tce, a cudzego się
            nie dotyka :)
            • demonsbaby Re: dobre pytanie 04.06.10, 17:29
              czyli dobrze cyrklowałam, trafiłaś na nieroba. po-małżeńskie związki wyglądały
              podobnie? Skoro w PCK zajęci, to jeszcze się udzielaj w innych organizacjach /
              fundacjach ;) poza tym wierzę w możliwość tego dzieła jak internet, jak i forów
              tematycznych, gdzie z pewnością znajdziesz podobieństwa. Nie zmieniałabym się na
              siłę, jakkolwiek taka zmiana byłaby krótkotrwała, bo ile można udawać prawda?
              Pewnych zachowań próbowałabym unikać. Chociażby "nie popełniamy własnych
              błędów", ufam najbardziej sobie, etc.
    • brak.polskich.liter Re: dawca 04.06.10, 16:49
      mesgo napisała:

      > Czy więc jestem autodestrukcyjna?

      Nie ma nic zlego w dawaniu, wrecz przeciwnie.
      Ale jesli WIELE razy trafialas - jak to ujelas - na niewlasciwych partnerow
      (przez co rozumiem - nastawionych biorczo, niewiele majacych do zaoferowania,
      wykorzystujacych, traktujacych Cie podle, etc), to owszem, jestes. Cos sprawia,
      ze wybierasz/wybieralas tak, a nie inaczej. Co? Sprobuj to ustalic.
      • mesgo Re: dawca 04.06.10, 16:59
        Myślę, że to niezaspokojona potrzeba miłości wyniesiona z rodzinnego domu. Tak ,
        jakbym chciała zasłużyć na miłość. Nic innego nie przychodzi mi do głowy.
        • aryanna Re: dawca 05.06.10, 19:23
          Wydaje mi się, że będziesz musiała się ostro na kimś sparzyć, nawet
          kilkakrotnie, by zmienić swoje nastawienie i kierunek działania. W skrócie - też
          tak miałam, jako nastolatka, jako studentka, jako młoda mężatka. I co?- dawałam
          z siebie wszystko i wydawało mi się, że inni tego nie dostrzegają, a wręcz
          przeciwnie, wymagają jeszcze więcej. Wreszcie powiedziałam- stop! teraz moje 5
          minut. Mam wspaniałą córunię, a "dawca" w roli matki świetnie się sprawdza, mam
          więc pole do popisu, a i to nie do końca, bo Młoda powoli zaczyna włazić mi na
          głowę. ;)
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: dawca 10.06.10, 08:38
      Chęć pomagania czy dzielenie się z innymi lub dawanie najbliższym
      samo w sobie nie jest autodestrucyjne, jesli jest w odpowiednich
      proprcjach i jest pod świadomą kontrolą.
      Jeśli jednak zaczyna być nadmiarowe i zaczyna zagrażać własnym
      interesom, tożsamości czy integralności, trzeba zastanowić się nad
      ukrytymi motywacjami pomocy czy dawania. Mogą być one różne: chęć
      zasłużenia na miłość, poczucie triumfu, że jest się lepszym,
      upokorzenie partnera, wejście w rolę ofiary i czerpanie z tego
      pożytków, nadmierna zależność, poczucie niskiej wartości oraz
      wiele, wiele innych. Czasem są to działania odwrócone i maskują
      agresję.
      Czy i jaki nieświadomy motyw jest w Pani zachowaniu warto sprawdzić.
      Najlepiej na jakiś zajęciach samorozwojowych, ale warto wybrać
      grupowe. Np; jakiś trening czy psychoterapię grupową. W Laboratorium
      Psychoedukacji jest dobra oferat w postaci Grupy Otwracia. jest to
      5 - dniowy, intensywny, grupowy trening psychologiczny. jest
      wyjazdowy a zatem dostępny dla wszystkich. Więcej szczegółów
      znajdzie Pani na stronie internetowej.
      Jeśli przeżywa Pani poczucie braku satsfakcji czy poczucie
      wykorzystania w szeroko pojętych związkach powinno być to sygnałem
      ostrzegawczym.Jak również to, że wybiera Pani takch partnerów,
      którym trzeba dawać a oni sami nie mają wiele do zaoferowania a to
      co mieli stracili. Agnieszka Iwaszkiewicz
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka