08.06.10, 20:20
Chciałabym oswoić ból po swojej stracie. Chcialabym ten proces
przyspieszyć, bo wierzę, że po przyzwyczajeniu się do niego będzie
mi latwiej zacząc nowe życie. Probowalam oswoić momenty. Np. moment,
kiedy wstawałam rano i w kuchni, pod talerzem leżaly kanapki dla
mnie na sniadanie. Charakterystyczny talerz i drugi go
przykrywający. potem inne momenty. Rzeczy. Coraz wiecej syruacji
opoanowuje. I nawet niektore wytwarzam sama, dzieki czemu jezeli
nawet przypadkowo sie z nimi spotkam to sa mi znane juz po moejmu.
Sa oswojeone. Czy mozna oswoic wszystko? Chyba nie. Ale im wiecej
czasu uplywa, tym wiecej nowych, nie-naszych sytuacji sie pojawia i
dobre jest to, że ich już nie trzeba oswiać.
Obserwuj wątek
    • tilia7 Re: oswojenie 08.06.10, 22:36
      Ja też próbuję oswoić ból.Nie uciec przed nim,nie udawać,że go nie ma,tylko
      właśnie oswoić.Wyobrażam go sobie,jak wielkiego czarnego niechcianego
      psa,psa,który sam się do mnie "przygarnął",psa,który gryzie i warczy,którego
      trudno polubić,ale którego nie można się pozbyć.Można go tylko,cierpliwością i
      wytrwałością, oswoić.I mam nadzieję,że przyzwyczaję się do niego,oswoję.Że
      któregoś dna pomyślę o nim:"to mój ból,tylko mój".Przytulę go jak w tej bajce o
      Smutku i to właśnie on da mi siłę.Może odwdzięczy się za to,że go nie
      przepędziłam,tylko pozwoliłam mu być ze mną-jakkolwiek boli jego obecność.
      • dario5555 Re: oswojenie 09.06.10, 13:30
        ja ze swoim niechcianym hmmm bólem cierpieniem codzienna
        egzystencja bez ukochanej chyba nauczylem sie zyc czy oswoilem no
        coz z tym jest trudniej bo pojawiaja sie niewiadomo skad jakies
        emocje ktore wybuchaja i wtedy juz nie jest kolorowo
        • luck29 Re: oswojenie 09.06.10, 23:07
          jeśli oswojeniem można określic uczucie przebywania w bańce mydlanej gdzie kolorowy świat wokół nas tętni życiem, a my jakby ogłupieni, zaczarowani, otępieni toczymy nieustanną walkę ze wspomnieniami i ogromnym bólem - to tak, chyba się oswajam :-((( albo może to życie oswaja mnie z tym. z tą marnością, w której przyszło mi byc...

    • monhann2 Re: oswojenie 11.06.10, 01:10
      Tego sie niestety nie da zrobic "na sile" ani przyspieszyc. Trzeba
      przez to naturalnie przejsc, etap po etapie. Kazdy etap moze trwac
      roznie u roznych osob ale nie mozna zadnego przeskoczyc. Na poczatku
      wydaje sie, ze czas stoi w miejscu, ze jest sie samemu z tym
      strasznym bolem, tkwiac niczym w marazmie. Potem, po kilku latach
      czas leci nieublaganie szybko, za szybko. U mnie to juz prawie 7
      lat, jest latwiej, wiele spraw sie sama z czasem wyklarowala, bol
      jest dalej w sercu ale nie jest juz dlawiacy, przeszywajacy na
      wskros. Wlasnie moge powiedziec, ze sie z tym oswoilam ale swoja
      gehenne przeszlam jak kazdy. Pozdrawiam.
      • monhann2 Re: oswojenie 14.06.10, 15:24
        mar-y88 napisała:

        > Ciekawe na którym jestem etapie... po 16 miesiącach nadal dławi i
        > przeszywa... :(((

        16 miesiecy to w moim przypadku byl poczatek tej trudnej drogi.
        Zycze duzo sily, na pewno bedzie lepiej.
        • mariola008 Re: oswojenie 14.06.10, 17:40
          kajetanb52 napisał:

          > Zawsze będzie dławić i przeszywać. Pewnie nawet po 100 latach. Cały wic polega
          na tym, żeby pomimo tego żyć normalnie.<

          Nic dodać nic ująć - mądre słowa
    • immunofortis Re: oswojenie 19.06.10, 00:02
      Chęć oswojenia bólu to może być symtom, że właśnie ten etap
      oswojenia właśnie się rozpoczyna. U mnie to właśnie tak sie zaczeło.
      Wcześniej nie czułem takiej potrzeby im było gorzej tym "lepiej".
      Nie ma co tego jednak przyspieszać, lepiej zostawić swojemu biegowi
      i pilnować by nie podążać zbytnio do tyłu.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka