Dodaj do ulubionych

Agresja ze str meza

10.06.10, 21:00
Witam..Wstyd mi o tym pisac.Przez ostatnich kilka miesiecy dreczylam
mojego meza psychicznie.Jest dobrym czlowiekiem,pomaga mi w opiece
nad naszym kilkumiesiecznym dzieckiem. Po kolejnym moim ataku placzu
i narzekania (a narzekam wiecznie)on nie wytrzymal i...pobil mnie.
Skonczylo sie na tym,ze w szpitalu nie stwierdzono zlamania a ja
zatailam prawde,mowiac,ze spadlam ze schodow!!! Nie wiem co mam
robic???On chce abym sie zmienila i nie narzekala na wszystko.Ja
czuje,ze to moja wina i dlatego ukrylam ten fakt.Czuje
pustke,nienawidzimy sie wzajemnie..a w domu male dziecko..Nie chce
rozwodu bo...to moja wina,ja go sprowokowalam.Tylko czy po czyms
takim mozna zyc ze soba????Mozna to naprawic????Mogl wyjsc z domu i
mnie nie bic..a jednak to zrobil.Nie wiem co mam robic...
Obserwuj wątek
    • p_wolf Re: Agresja ze str meza 10.06.10, 21:07
      nie, pobicie nie jest twoją winą. nie da się normalnego człowieka sprowokować
      marudzeniem do pobicia ze skutkiem w szpitalu. jeżeli mąż Cie pobił to jest
      troglodytą i powinien się leczyć, niezależnie od tego jak toksyczna potencjalnie
      jesteś Ty.

      pierwsza i najważniejsza rzecz - zrób porządek ze swoją głową.
      • krzysztof-lis Re: Agresja ze str żony 10.06.10, 21:47
        > nie, pobicie nie jest twoją winą. nie da się normalnego człowieka
        > sprowokować marudzeniem do pobicia ze skutkiem w szpitalu. jeżeli
        > mąż Cie pobił to jest troglodytą i powinien się leczyć,
        > niezależnie od tego jak toksyczna potencjalnie jesteś Ty.

        Pierwszą osobą, która nadaje się tu do leczenia, jest jednak wątkotwórczyni.

        Nawet najspokojniejszego człowieka kilka miesięcy terroru psychicznego i
        psychicznej agresji może doprowadzić na skraj wytrzymałości psychicznej. I tu do
        czegoś takiego doszło.

        Najpierw się kogoś gnoi przez pół roku, a potem się dziwi, że coś w nim pękło i
        zachował się tak, jak nie powinien, jak mu nie wolno? A wolno kogoś przez pół
        roku gnoić psychicznie i potem oczekiwać, żeby tamten w chwili przekroczenia
        granicy własnej wytrzymałości uciekł?

        Słaby ten mężczyzna, to prawda, i szkoda mi go. Spieprzył sobie życie wiążąc się
        potomkiem z kimś takim.
        • paulutek Re: Agresja ze str żony 10.06.10, 23:43
          Popieram.
        • sebalda Re: Agresja ze str żony 11.06.10, 10:06
          Nie wierzę własnym oczom. Krzysztofie L., czy Ty przeczytałeś uważnie wypowiedź
          autorki? Mąż nie uderzył jej w nerwach, ale pobił tak, że trafiła do szpitala z
          poważnymi obrażeniami. Naprawdę uważasz, że można to usprawiedliwić? Ciężkie
          pobicie? Jesteś tak zafiksowany na niechęci do kobiet przez pryzmat swojego
          nieudanego małżeństwa, że chyba nie docierają do Ciebie fakty. Dziewczyna nie
          gnoiła faceta psychicznie, ale że marudziła, a on nie uciekł, tylko ją brutalnie
          pobił. Widzisz różnicę?

          Nie, Twój mąż nie jest dobrym człowiekiem, a to że pomaga przy dziecku to nie
          powód do czczenia go, tylko norma. Nie, nic nie usprawiedliwia takiego
          traktowania drugiego człowieka, nie mówiąc żony. Czy Twoje marudzenie jest
          całkowicie bezpodstawne? Urodziłaś dziecko, masz prawo być zmęczona,
          sfrustrowana, wymagająca zrozumienia i wsparcia, masz prawo do swoich uczuć i
          wyrażania ich.
          Mąż Cię dotkliwie pobił, czy masz pewność, że następnym razem nie rozbije Ci
          butelki na głowie? Jeśli godzisz się na takie traktowanie, jeśli znajdujesz tak
          łatwo usprawiedliwienie dla tak skrajnej agresji, to Twoja sprawa, nie jest
          jednak jedynie Twoją sprawą życie u boku tak nieradzącego sobie z agresją
          mężczyzny, bo jestem więcej niż pewna, że za jakiś czas dziecko też będzie go
          denerwowało, bo dzieci bywają denerwujące, marudne, narzekające i co wtedy? Czy
          jak pobije Twoje dziecko, to też uznasz, że mu się należało? Że dziecko
          zasłużyło na karę?
          Gdzie się wychowywałaś, że nauczono Cię aż takiej pokory wobec oprawcy? Kto
          włożył Ci w głowę taki straszny stereotyp, że akt najgorszej agresji jest winą
          osoby atakowanej, kobiety? Już jakiś czas temu skończyły się czasy, gdy pan i
          władca miał prawo, a niektórzy nawet uważali, że obowiązek, biciem wychowywać
          nieposłuszne żony. Ja na Twoim miejscu natychmiast zabrałabym dokumentację
          szpitalną, poszła do najbliższej placówki pomocy ofiarom przemocy w rodzinie,
          napisała oświadczenie, że ze strachu powiedziałaś, że spadłaś ze schodów, a tak
          naprawdę zostałaś brutalnie pobita i starała się usunąć z życia tego oprawcę,
          jakim jest Twój mąż. Jeśli nie stać Cię na takie kroki, to chociaż nie
          utwierdzaj go w przekonaniu, że sobie na to zasłużyłaś. Czy nie rozumiesz, że to
          doda mu pewności siebie i tym samym skażesz się na życie ofiary już na zawsze. I
          na takie samo życie skażesz swoje dziecko. Ratuj się dziewczyno, jeszcze nie
          jest za późno.
          Jakie złamanie u Ciebie podejrzewali? Nosa, ręki, żeber?
          • krzysztof-lis Re: Agresja ze str żony 12.06.10, 18:17
            > Mąż nie uderzył jej w nerwach, ale pobił tak, że trafiła do
            > szpitala z poważnymi obrażeniami.

            Nie wiemy co to znaczy "pobił", nie wiemy też, jakie miała rzeczywiste
            obrażenia. Wiemy tylko, że miała "podejrzenie złamania".

            Równie dobrze mógł uderzyć ją raz, a ona mogła się zachwiać i przewrócić,
            podpierając się w niefortunny sposób ręką.

            > Naprawdę uważasz, że można to usprawiedliwić?

            Nikt tu nie pisze o usprawiedliwianiu, ja też nie. Ja napisałem jedynie o tym,
            co było faktyczną przyczyną zachowania tego gościa.
          • a.nancy Re: Agresja ze str żony 13.06.10, 17:53
            sebalda napisała:

            > Nie wierzę własnym oczom. Krzysztofie L., czy Ty przeczytałeś uważnie wypowiedź
            > autorki? Mąż nie uderzył jej w nerwach, ale pobił tak, że trafiła do szpitala z
            > poważnymi obrażeniami. Naprawdę uważasz, że można to usprawiedliwić? Ciężkie
            > pobicie?

            otóż to
            ewentualnie mogę sobie wyobrazić, że się marudną babę popchnie, szarpnie, w
            ostateczności walnie w twarz. czego też nie popieram, co bym krytykowała z całej
            siły, ale od biedy zrozumiem puszczenie nerwów (podkreślam, że zrozumieć nie
            znaczy wybaczyć). ale ciężkie pobicie - to co innego, to się nie zdarza ot tak
            sobie.
        • mamusia81 Re: Agresja ze str żony 12.06.10, 22:19
          Czytała wiele razy Twoje wypociny i jesteś żałosny!!!
          POwinieneś się leczyć człowieku!
          • krzysztof-lis Re: Agresja ze str żony 12.06.10, 22:21
            > Czytała wiele razy Twoje wypociny i jesteś żałosny!!!
            > POwinieneś się leczyć człowieku!

            Leczyć na co?
            • a.nancy Re: Agresja ze str żony 13.06.10, 17:54
              > Leczyć na co?

              na głowę?
              • krzysztof-lis Re: Agresja ze str żony 13.06.10, 20:16
                > na głowę?

                Obawiam się, że nie ma leków na to, że po prostu mam inne spojrzenie na sprawy
                oczywiste, niż przedpiśczyni.
        • demonsbaby Re: Agresja ze str żony - ktoś tu jest chory? 16.06.10, 09:05
          Jeżeli już to Ty Mr Foxie. Czy narzekanie, płacz i marudzenie - NOSI ZNAMIONA
          ZNĘCANIA PSYCHICZNEGO? Mr Foxie - kierunek psychiatra orzecznik albo literatura
          KK w rączkę i doczytać o jakim przestępstwie mówisz i jakie są do tego
          przesłanki psychologiczne.
          Pieprzysz od rzeczy jak mało który.

          Tu nie było żadnego dręczenia / znęcania ALE PAN MĄŻ ma już paragrafik za
          pobicie żony i mam nadzieję, że kobieta się otrząśnie i doniesienia na
          prokuraturę złoży.

          Jak się marudzenie nie podoba - to się ze związku ewakuuje, a nie do cholery bije!!!
          • santo_inc Re: Agresja ze str żony - ktoś tu jest chory? 16.06.10, 17:53
            > Tu nie było żadnego dręczenia / znęcania

            Przecież wątkotwórczyni napisała, że było.
            • demonsbaby Re: Agresja ze str żony - ktoś tu jest chory? 16.06.10, 20:38
              ja nie odpowiadam za stan psychiczny kobiety w trakcie ewolucji hormonalnej po
              niedawnym porodzie, a także typowej ofiary manipulacji jak i braku konfrontacji
              z rzeczywistością. Płacz, narzekanie, marudzenie nie stanowi znamion znęcania.
              • santo_inc Re: Agresja ze str żony - ktoś tu jest chory? 17.06.10, 18:18
                > Płacz, narzekanie, marudzenie nie stanowi znamion znęcania.

                A dręczenie?
    • tully.makker Re: Agresja ze str meza 11.06.10, 09:55
      Nikt nie ma prawa cie bic. niezaleznie od tego, co mowisz.

      Moja matka trzeszczy mi nad uchem juz prawie 40 lat i co - ani razu
      jej nie grzmotnelam. Mozna sie powstrzymac, jak sie chce.

      I ile moglabym zrozumiec jednorazowe uderzenie w stanie skrajnego
      szalu, to pobicie kogos tak, by trafil do szpitala juz mi sie w
      glowie nie miesci. I nie miesci mi sie w glowie, ze nie podjelas
      stwosownych dzialan, by chronic siebie i dziecko na przyszlosc.
    • cahir4 Re: Agresja ze str meza 11.06.10, 10:22
      Ale zupa nie była za słona?

      1. Ciągły płacz, narzekanie, nieumiejętność odczuwania radości może
      być objawem depresji, wcale nie takiej rzadkiej u młodych mam.
      Odpowiedzialny partner w tej sytuacji zasugerowałby wizytę u
      psychologa na przykład, widząc, że coś złego się z tobą dzieje. I
      niezależnie od wszystkiego, taka pomoc prawdopodobnie jest ci
      potrzebna.

      2. Powtórzę za innymi: nikt nie ma prawa cię bić. Pomijając już to,
      że troskliwy partner postąpiłby tak, jak to opisałam powyżej, to
      najnormalniej w świecie nikt nie ma prawa bić kogoś za to, że ten
      ktoś go irytuje. I nikt normalny nie zachowuje się w ten sposób.
      Sama to zresztą napisałaś - nie radził sobie z sytuacją - mógł wyjść.

      3. Piszesz jak typowa kandydatka na wieloletnią ofiarę przemocy
      domowej: "to moja wina", "ja go sprowokowałam" itd. On zapewne także
      wie o twoim poczuciu winy. I ma poczucie słuszności własnego
      postępowania, bo jak - ty sama je uznałaś. Więc on ma prawo
      do "karania" cię biciem za zachowanie, które mu sie nie podoba.
      Zapowiada się bardzo niefajnie...

      4. Co masz robić? Przede wszystkim, sądzę, poszukać pomocy
      psychologicznej dla siebie. I w kontekście przemocy, i w kontekscie
      wcześniejszych problemów emocjonalnych. Nigdy więcej nie ukrywać nic
      i nie kłamać. To była twoja wina, a jego postępowanie
      usprawiedliwione? To dlaczego je ukrywasz? Trzeba się było pochwalić
      w szpitalu, jakiego masz zdecydowanego męża. W gruncie rzeczy wiesz,
      że jego postępowanie było niedopuszczalne.

      Nie wiem, czy można to naprawić, ale w opisanej przez ciebie
      sytuacji, to nic nie idzie w stronę poprawy. Twoje poczucie winy i
      jego poczucie słuszności (jeszcze przez ciebie wzmacniane) bardzo
      źle wróży na przyszłość. ON chce, żebyś to TY się zmieniła. A jak
      następnym razem sie rozpłaczesz, to co? Kolejny wp..l? A potem zupka
      nie będzie pasować, a potem jeszcze coś innego. Jak można mieć
      nadzieję na poprawę, skoro się w ogóle nie widzi konieczności
      poprawiania? Ocknij się.
      • ki_czort Re: Agresja ze str meza 11.06.10, 17:05
        Kolo Cię pobił, bo płakałaś i narzekałaś? Psychol.
        'Nienawidzicie się' wzajemnie? Rozwód.
        Zastanów się poważnie, co robisz ze swoim życiem, teraz jesteś na dobrej drodze,
        by je sobie spieprzyć.
    • enith Re: Agresja ze str meza 11.06.10, 17:56
      Nie znoszę, nie cierpię, mam ciężką alergię na permanentnych narzekaczy, może twój mąż też, ale... ciężkie pobicie z podejrzeniem złamań? O nie! Można ględzić, można zrzędzić, ale to nie upoważnia NIKOGO do ataku agresji, którego ofiara ląduje na ostrym dyżurze!
      Łączy was cokolwiek poza dzieckiem? Bo jeśli jest tak, jaki piszesz, czyli wzajemna nienawiść, żal, frustracja z obu stron, a teraz jeszcze doszła agresja ze strony męża, to może warto zastanowić się nad sensem trwania takiego małżeństwa? Dlaczego ty narzekasz? Co było powodem tego kilkumiesięcznego "dręczenia" (celowo w cudzysłowiu) męża? Przecież znikąd się to nie wzięło. Jak było między wami wcześniej, zanim cały konfikt się zaczął? Jaką osobą (poza tym, że zdolną do agresji wobec żony) jest mąż? Napisz coś wiecej o przyczynach obecnego stanu. Przecież nie mogło tak być od samego początku, prawda?
      • verdana Re: Agresja ze str meza 11.06.10, 19:10
        Cóż, ciężkiego p[obicia nic, ale to nic nie usprawiedliwia.
        Zresztą przemocy psychicznej - też nie.
        Mąż mógł wystąpic o rozwód, to byloby zrozumiałe. W tej sytuacji
        nalezy zglosić sprawę policji i rozwieść się, jak pan będzie
        siedział.
        Jeśli masz dzieci, to pamietaj - one też marudzą. I są następne w
        kolejce do "spadania ze schodów". Tylko wtedy Ty, o ile nic teraz
        nie zrobisz, będziesz współwinna.
        • sebalda Re: Agresja ze str meza 11.06.10, 21:53
          verdana napisała:
          > Mąż mógł wystąpic o rozwód, to byloby zrozumiałe.

          Mógł wnieść o rozwód, bo żona po porodzie narzekała i płakała? Długo, to fakt,
          ale to nie jest powód do rozwodu, tylko do okazania odrobiny współczucia i
          wsparcia. Dziewczyna obwinia się i pisze, że go dręczyła narzekaniami, ale
          zapewne głównie dlatego, że się wstydzi za męża i próbuje rozpaczliwie jakoś to
          zracjonalizować. Dam sobie wszystko uciąć, że pobicie było kulminacją, że
          wcześniej ją wyzywał i poniżał, że nie okazał nawet grama współczucia, jak ona
          miała problemy ze znalezieniem się w roli matki, bo z tej wypowiedzi taki
          właśnie obraz sprawy się wyłania.
          Gdyby koleś był z tych, co występują o rozwód, dziewczyna byłaby już dawno
          uratowana, ale to sadysta wykorzystujący jej niewyobrażalną naiwność i pokorę,
          ktory prędko nie wypuści jej ze swoich łap. Dla takich właśnie i dla dręczonych
          kobiet wychowanych w bezwzględnej pokorze wobec mężczyzn jest nowelizacja ustawy
          o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Mam nadzieję, że przy następnym pobiciu,
          bo jak raz facet posmakował krwi, adrenaliny wyżycia się w boksie, to prędko
          nie przestanie, ktoś z opieki społecznej zauważy, co się dzieje i
          zainterweniuje. Przecież on nawet nie przeprosił za to, tylko zażądał od niej
          zmiany postępowania. Po jej reakcji, po jej obwinianiu się i po tym, jak
          bezkarnie mu to uszło, facet na pewno będzie to powtarzał. Jak dziecko zacznie
          biegać i denerwować tatusia, nie ma wątpliwości, że też będzie podobnie
          "wychowywane".
          • p_wolf Re: Agresja ze str meza 12.06.10, 00:22
            > Mógł wnieść o rozwód, bo żona po porodzie narzekała i płakała? Długo, to fakt,
            > ale to nie jest powód do rozwodu, tylko do okazania odrobiny współczucia i
            > wsparcia.


            A nie mógł?
            Pewnie, że mógł, choćby i z powodu iż mu się kształt chmur na niebie nie spodobał. Jego życie, jego wybory.

            Bajdełejem, ciekawe Sebaldo, że w temacie o pornomężu pierwsza piszesz, żeby nie dokonywać interpretacji (autorka pisze że uzgodnili brak oglądania porno, więc napewno uzgodnili wspólnie, a nie żona wymogła), a w tym temacie sama jesteś przodownikiem identycznego interpretowania (dziewczyna napewno nie ma racji pisząc o swoim agresywnym zachowaniu, o nie, to pewnikiem syndrom ofiary).

            A może chodzi o to, że jeśli jest sytuacja sporna, to uważasz facet zawsze jest winien? To prostackie. Posiadanie waginy nie determinuje bycia ofiarą.
            • sebalda Re: Agresja ze str meza 12.06.10, 15:56
              Historia aż bije po oczach schematem kata i ofiary. Radzę jeszcze raz przeczytać
              wypowiedź autork: "Po kolejnym moim ataku placzu
              i narzekania (a narzekam wiecznie)on nie wytrzymal i...pobil mnie".
              Ona w pierwszym zdaniu pisze, że znęcala się nad nim psychicznie, ale potem
              dowiadujemy się na czym polegalo to znęcanie: na placzu i narzekaniu, no
              rzeczywiście to najlepszego człowieka może doprowadzić do takiego stanu, że bije
              kobietę tak dotkliwie, że ta ląduje w szpitalu z podejrzeniem złamania. Ona
              pisze, że się znęcała, bo musi jakoś zracjonalizować ten czyn męża.
              Ale nawet załóżmy, że ona się znęcala, że jemu puściły nerwy i ją tak skatował
              (nie bójmy się użyć tego słowa, nazwijmy rzeczy po imieniu), normalny czlowiek
              by przeprosił, tymczasem tak się nie stało, on nadal ją obwinia i jeszcze każe
              jej się zmienić. Ja nie dokonuję nadinterpratacji, tu wszystko jest wyraźnie
              opisane: młoda dziewczyna przekonana, że jak mąż pomoże przy dziecku, to już
              jest dobrym człowiekiem i ona powinna w dowód wdzięczności chodzić jak w
              zegarku, ale że z jakiegoś powodu (ciekawe jakiego) jest jej źle i smutno i nie
              jest w stanie powstrzymać łez i żalu, to już jest najgorsza i należała jej się
              nauczka z rąk "dobrego męża". Dla mnie tu nie ma cienia wątpliwości, że ona jest
              ofiarą sadysty, tylko wychowano ją w duchu pokory wobec swojego pana.
              P_wolf, jak możesz wątpić, kto tu jest ofiarą? Przecież to nie on wylądowal w
              szpitalu. A jak naprawdę ona była taka straszna, mógł wiele zrobić, ale katować
              kobietę? Poddawanie w wątpliwość jej bycia ofiarą jest dopiero prostackie.
              • verdana Re: Agresja ze str meza 12.06.10, 18:31
                Wiesz, narzekać można na to, ze jest sie uwiązanym w domu z
                dzieckiem, a mąż nie pomaga, albo że mąż ma za małego... i nie
                nadaje sie do niczego w łóżku. Albo, ze jest nieudacznik, za mało
                pieniędzy przynosi, ze myslała, ze jest przesiebiorczym, a on ...
                wolowa, mogła wyjść za Janka, ktory jest prawdziwym facetem.
                To wszystko nie tlum,aczy pobicia, ale pobity nie zawsze jest tylko
                ofiarą.
                • krzysztof-lis Re: Agresja ze str meza 12.06.10, 18:37
                  > To wszystko nie tlum,aczy pobicia, ale pobity nie zawsze jest tylko
                  > ofiarą.

                  Dokładnie tak uważam.
                • sebalda Re: Agresja ze str meza 12.06.10, 19:58
                  Verdano, z całym szacunkiem, ale w kontekście ciężkiego pobicia (dziewczyna nie
                  napisala uderzył i nieszczęśliwie upadłam, ale pobił) z powodu jej płakania i
                  narzekania, pisanie, że ofiarą może nie być pobity, brzmi trochę tak, jak
                  usprawiedliwienie gwałciciela, bo dziewczyna miala krótką spódnicę i zalotnie
                  się uśmiechała, sama się prosiła.
                  Czy dziewczyna, ktora bierze pokornie na siebie winę za pobicie jest według
                  Ciebie kimś, kto ośmielił się śmiać z mało zaradnego męża? Ona nie pisze, że ma
                  do niego o coś pretensje, ale że płacze i narzeka, a to jest różnica. Nic,
                  absolutnie nic nie usprawiedliwia i nie czyni współodpowiedzialną za poważne
                  pobicie ofiary tegoż. Ta dziewczyna jest pelna pokory, naprawdę myślicie, że
                  stać ją na znęcanie się psychiczne nad mężczyzną? Nie trzeba mieć dużej
                  wyobraźni, żeby zobaczyć, jakim jest typem kobiety, nijak nie mogę sobie
                  wyobrazić, żeby mogła śmiać się z jego męskości, sorry.
                  • krzysztof-lis Re: Agresja ze str meza 12.06.10, 20:07
                    > Nic, absolutnie nic nie usprawiedliwia i nie czyni
                    > współodpowiedzialną za poważne pobicie ofiary tegoż

                    Nie usprawiedliwia, ALE CZYNI współodpowiedzialną. Między innymi dlatego
                    odróżnia się w prawie zbrodnię dokonaną z zimną krwią, od tej dokonanej w
                    afekcie a bycie w stanie silnego wzburzenia może być powodem dla odstąpienia od
                    wymierzenia kary.
                    • sebalda Re: Agresja ze str meza 12.06.10, 20:24
                      Krzysztofie L., czy uważasz, że jeśli dziewczyna idzie do nocnego klubu, zakłada
                      krótką spódniczkę, wypije 2 piwa i jest wyluzowana, tańczy seksownie kręcąc
                      biodrami i uśmiecha się do bawiących się tam mężczyzn, oznacza to, że
                      automatycznie można uznać ją za chętną do seksu lekko prowadzącą się panienkę i
                      zaczaić się na nią pod klubem, a potem zaciągnąć ją w krzaki i wykorzystać,
                      nawet jeśli ewidentnie nie będzie tego chciala, a nawet zacznie krzyczeć?
                      Zbrodnia w afekcie jest czynnikiem łagodzącym wtedy, gdy ten afekt miał solidne
                      podstawy, tu afekt był spowodowany marudzeniem, narzekaniem, płakaniem żony, a
                      nie jej agresywnym postępowaniem, wyzywaniem męża, obrażaniem go, bo gdyby tak
                      było, autorka by o tym napisała, zależało jej wszak na usprawiedliwieniu jego
                      zachowania.
                      Czy uważasz, że mężczyzna, który skatował żonę, matkę kilkumiesięcznego dziecka,
                      po czymś takim powinien ją przeprosić, czy jeszcze dalej brnąć w obwinianiu jej
                      i żądać od niej zmian. Czy on w ogóle docenił to, że dzięki jej kłamstwu i
                      kryciu go, on nie trafił do więzienia i nie zalożono mu niebieskiej karty, na
                      ktorą wyjątkowo zaslużył. Jeśli kogoś skrzywdzisz, nawet w afekcie, raczej potem
                      przepraszasz, ale może się mylę.
                      • krzysztof-lis Re: Agresja ze str meza 12.06.10, 21:21
                        > Krzysztofie L., czy uważasz, że jeśli dziewczyna idzie do nocnego
                        > klubu, zakłada krótką spódniczkę, wypije 2 piwa i jest wyluzowana,
                        > tańczy seksownie kręcąc biodrami i uśmiecha się do bawiących się
                        > tam mężczyzn, oznacza to, że automatycznie można uznać ją za
                        > chętną do seksu lekko prowadzącą się panienkę i zaczaić się na nią
                        > pod klubem, a potem zaciągnąć ją w krzaki i wykorzystać, nawet
                        > jeśli ewidentnie nie będzie tego chciala, a nawet zacznie krzyczeć?

                        Nie.

                        Jedna sytuacja z drugą nie ma nic wspólnego.

                        Może gdyby ta dziewczyna przez pół roku tańczyła kusząco przed tym samym
                        facetem, flirtując z nim i opowiadając mu sprośne kawałki, a on po tym pół roku
                        wreszcie się na nią rzucił, sytuacja byłaby porównywalna. I tak, w takim
                        przypadku gwałt byłby sprowokowany czy wręcz spowodowany przez tę dziewczynę.

                        > Zbrodnia w afekcie jest czynnikiem łagodzącym wtedy, gdy ten afekt
                        > miał solidne podstawy, tu afekt był spowodowany marudzeniem,
                        > narzekaniem, płakaniem żony, a nie jej agresywnym postępowaniem,
                        > wyzywaniem męża, obrażaniem go, bo gdyby tak było, autorka by o
                        > tym napisała, zależało jej wszak na usprawiedliwieniu jego
                        > zachowania.

                        Póki co, autorka nie napisała słowem, że jej facet wykazywał jakiekolwiek formy
                        agresji. Nawet agresji słownej. Nie wspomniała nawet o tym, że się kłócą. Tylko
                        o tym, że on chce, żeby ona się zmieniła.

                        Z drugiej strony pisze, że dręczyła go przez pół roku, bo wiecznie narzeka.

                        Wciąż powtarzam, że nie chodzi mi o to, by faceta usprawiedliwić. Uważam, że sam
                        jest sobie winien. To, jak reagujemy na innych ludzi to sprawa nasza, a nie
                        innych ludzi. I szkoda mi go, bo ja na jego miejscu spuściłbym taką pijawkę
                        (znaną też pod nazwą wampira energetycznego) z wodą w kiblu i zażądał rozwodu z
                        jej wyłącznej winy. On zaś dał się sprowokować i przekroczył granicę, której
                        moim zdaniem przekraczać nie wolno.

                        Czy powinien ją przeprosić? Na pewno powinien przeprosić ją za to, że zrobił jej
                        krzywdę.

                        A że to była jej wina, że sama na to pracowicie zasłużyła, to inna sprawa.

                        > Czy on w ogóle docenił to, że dzięki jej kłamstwu i kryciu go, on
                        > nie trafił do więzienia i nie zalożono mu niebieskiej karty, na
                        > ktorą wyjątkowo zaslużył.

                        Już to widzę, jak poszedłby do więzienia. :D
                      • verdana Re: Agresja ze str meza 12.06.10, 22:53
                        Nie, ale uważan, że jeśli zastadnicza róznica między tym, czy facet
                        zleje żonę, bo jest niedopity, bo zupa była za słona, bo nos mu się
                        nie podoba, czy zleje żonę, bo zastał ją w łóżku z najbliższym
                        przyjacielem, albo po raz dziesięty powiedziała mu, gdy przyszedł z
                        pracy ze jego matka to q..., a on sam jest ofermą, na którego
                        patrzeć nie moze, bo nie stać ich na nowy samochód.
                        Tak naprawdę, to autorka nie pisze, czym byl spowodowany afekt.
                        Pisze, ze marudziła i płakała - nie pisze jednak, jakie byly
                        przyczyny marudzenia. Pewnie, ze jest możliwe, ze jest tylko ofiarą.
                        Ale wobec tego, ze pisze, ze znęcała sie psychicznie nad mężem -
                        jest taka możliwość, ze to nie tylko "syndrom ofiary", ale po prostu
                        zdaje sobie sprawę, ze byla jednak osobą agresywną. To naprawdę się
                        zdarza.
                        • sebalda Re: Agresja ze str meza 12.06.10, 23:30
                          Verdano,każdy człowiek na czymś się fiksuje. Ja, jako osoba, ktora ma od ponad
                          dwudziestu lat do czynienia z agresją w domu, wczuwam się w los krzywdzonych,
                          wpędzanych w poczucie winy kobiet, Krzysztof L. jako facet, który zafiksowany na
                          wymagającej i roszczeniowej żonie projektuje na każdą kobietę ten sam problem,
                          odczytujemy po swojemu niektore sygnały i informacje. Wiem, że wiele kobiet
                          wywodzi się z rodzin, w ktorych istnieje patriarchalny model rodziny, w ktorym
                          mężczyzna ma rządzić i tylko jego potrzeby i poglądy mają być jedynie sluszne,
                          gdzie kobieta ma chodzić jak w zegarku, a jeśli ośmieli się mieć uczucia czy
                          myśli niezgodne z tym modelem, należy się jej słuszna kara i te kobiety biorą na
                          siebie winę, w przypadku jakichkolwiek zgrzytów w rodzinie. To smutne,
                          niesprawiedliwe, straszne. I ja tak odczytuję ten wątek, bo w jakimś sensie żyję
                          w podobnym układzie, który dla Ciebie jest, na szczęscie, chyba tylko teorią.
                          Jestem może jakoś nieobiektywna, jak każdy, kto ma bagaż swoich ciężkich
                          doświadczeń, boli mnie to, boli mnie moja samoświadomość, która jest dużym
                          obciążeniem, to rzutuje też na mój przekaz wobec dorastającej córki, ale czasami
                          może lepiej być czujnym, uważnym, wspólczujący, niż krytycznie oceniającym
                          pobitą kobietę, która pisze, że jej się należało, że to jej wina, że mąż ją
                          skatował, nie przeprosił, że to ona go sprowokowała.
                          Cały czas mnie nurtuje, dlaczego autorka tak narzekała, marudziła, cały czas mam
                          wrażenie, że nie działo się to bez przyczyny, z drugiej strony zjawiska nazywane
                          baby blues lub depresja poporodowa nie są chyba wymysłem sfrustrowanych
                          feministek, czyż nie? Ale za to bić tak, że trzeba wykluczyć złamanie?
                          • verdana Re: Agresja ze str meza 13.06.10, 20:24
                            Ja to rozumiem. Ale problem w tym, ze własnych doswiadczeń nie
                            nalezy przekładac automatycznie na sytuację innej osoby. Ty masz do
                            czynienia z agresywnym mężęm, ale nie oznacza to, ze kazdy facet
                            zawsze jest agresywny, a kobieta zawsze jest tylko ofiarą. I w tym
                            wypadku za mało wiemy, aby wyrokować. Być moze kobieta jest
                            zastraszona ofiarą. Być może jednak ofiary są tu dwie. Jeśli to ten
                            drugi przypadek, to nie pomozemy autorce postu zdejmując z niej 100%
                            odpowiedzialnosci.
                    • demonsbaby a tutaj poproszę 16.06.10, 10:02
                      w kontekście bzdur o których piszesz - konkretne orzecznictwo w sprawie
                      odstąpienia od wymierzania kary za użycie przemocy fizycznej.
                      Służę wiedzą, że przywilej ten dotyczy:
                      - obrony koniecznej;
                      - stanu wyższej konieczności.

                      Silnym wzburzeniem - nie jest wymierzenie jakiegokolwiek uderzenia, poza
                      powłokami cielesnym uznawanymi za dostępne do uderzeń interwencyjnych przez
                      uprawnione służby interwencyjne MSWiA - a działaniem spowodowanym stanem wyższej
                      konieczności w celu zaniechania powstania zagrożenia bezpieczeństwa powszechnego
                      oraz użycia siły w celu odparcia bezprawnego zamachu na własną nietykalność
                      cielesną oraz mienie podlegające ochronie, a także podporządkowanie się do
                      działań uprawnionych ustawowo służb MSWiA. I te są jedynymi poza art 52 KC,
                      kiedy wykluczenia następują.
                      Chyba pan nigdy nie miałeś do czynienia z środkami łagodzącymi wymiar kary, bo
                      odstąpień od jej wymierzania w stosunku do ludności cywilnej - NIE MA.
                  • verdana Re: Agresja ze str meza 13.06.10, 18:14
                    Tak, jeśli facet od pół roku słyszy, ze jest zerem, to w koncu moze
                    coś w nim peknąć. Jestem przekonana, ze gdyby przez pół roku facet
                    gnoił kobietę, to nie bylabyś skłonna go w żaden sposób
                    usprawiedliwiać.
                    Autorka pisze, ze płacze i narzeka, ale nie pisze na co narzeka... I
                    A bycie pełnym pokory może - oczywiscie - wynikać równie dobrze z
                    syndromu ofiary, ajk i z ogromnego poczucia winy.
            • aryanna Re: Agresja ze str meza 14.06.10, 21:38
              Analogicznie- posiadanie penisa nie determinuje nikogo do bycia przemocowcem,
              panem i władcą.
          • verdana Re: Agresja ze str meza 12.06.10, 15:03
            Żona znęcała się psychicznie nad mężem, co sama przyznaje. Nie
            sądzę, aby to sprowadzało sie do marudzenia.
            Znęcanie się psychiczne nie jest dużo lepsze od fizycznegio, tylko
            śladów nie widać.
            Snujesz jakąż historię, której w poscie autorkii w ogóle nie ma.
            Zaręczam Ci, ze nie wszystkie kobiety to niewinne, potulne ofiary -
            niektóre potrafią doprowadzić i faceta i wlasne dzieci do załamania
            nerwowego.
            Ustawa - taka jaka jest - zwraca sie również przeciw dręczeniu
            psychicznemu. Jeśli bylo ono rzeczywiste, to mąż mógłby sam zgłosić
            sprawę na Niebieską Linię, tylko faceci boja się wysmiania. Albo
            własnie takiego stereotypu, ze zawsze to oni są jedynymi
            agresorami.
            • ki_czort Re: Agresja ze str meza 13.06.10, 00:57
              Może gdyby ta dziewczyna przez pół roku tańczyła kusząco przed tym samym
              facetem, flirtując z nim i opowiadając mu sprośne kawałki, a on po tym pół roku
              wreszcie się na nią rzucił, sytuacja byłaby porównywalna. I tak, w takim
              przypadku gwałt byłby sprowokowany czy wręcz spowodowany przez tę dziewczynę.

              - weź nie pie...Krzysiek.
              Schemat, że myślący penisem niewinny jak jagnię facet jest prowokowany przez
              rozpustną, lubieżną i złośliwą kobietę przerabia kultura od setek lat, i jeśli
              jeszcze nie wiesz - jest to model silnie patriarchalny, zresztą stosuje się do
              wszystkich silnie dyskryminowanych.

              Młoda matka z dzieckiem w domu - przebiegła szczwana lisica co to płacze na
              zawołanie, żeby męża pognębić, tak jak depresja poporodowa, którą oczywiście
              symuluje, żeby dobić małżonka. Do roboty nie pójdzie w trzecim miesiącu żeby
              chłopa odciążyć, bo niby mleko z cycków cieknie, ale gdyby nie była podłą suką,
              która chce chłopa wykończyć, to by nie leciało, itd.
              • krzysztof-lis Re: Agresja ze str meza 13.06.10, 08:35
                > - weź nie pie...Krzysiek.
                > Schemat, że myślący penisem niewinny jak jagnię facet jest
                > prowokowany przez rozpustną, lubieżną i złośliwą kobietę przerabia
                > kultura od setek lat, i jeśli jeszcze nie wiesz - jest to model
                > silnie patriarchalny, zresztą stosuje się do wszystkich silnie
                dyskryminowanych.

                Zastanów się dobrze.

                Jeśli zachowujesz się w sposób prowokujący kogoś do jakiegoś zachowania, nie
                masz prawa wściekać się, że w końcu ten człowiek tak się zachowa.

                Dręcząca porządnego faceta przez pół roku kobieta nie ma prawa mieć pretensji do
                niego, że w końcu miarka się przebrała i nie wytrzymał.

                Ani gwałt ani pobicie nigdy nie są usprawiedliwione. Bywają jednak przypadki,
                gdy są po części zawinione przez ofiarę. Mam wrażenie, że tu tak właśnie jest.
                Że wątkotwórczyni w dużej części jest winna tego, że jej mąż ją pobił.

                Czy to powoduje, że miał prawo ją pobić? Nie. Absolutnie.
          • a.nancy Re: Agresja ze str meza 13.06.10, 17:57
            sebalda napisała:

            > verdana napisała:
            > > Mąż mógł wystąpic o rozwód, to byloby zrozumiałe.
            >
            > Mógł wnieść o rozwód, bo żona po porodzie narzekała i płakała?

            jak się czuł taki biedny i maltretowany, to lepiej by zrobił występując o
            rozwód, niż przechodząc do rękoczynów
    • kol.3 Re: Agresja ze str meza 13.06.10, 06:14
      Przez ostatnich kilka miesiecy dreczylam
      > mojego meza psychicznie.Jest dobrym czlowiekiem,pomaga mi w opiece
      > nad naszym kilkumiesiecznym dzieckiem. Po kolejnym moim ataku
      placzu
      > i narzekania (a narzekam wiecznie)on nie wytrzymal i...pobil mnie.

      A można wiedzieć dlaczego męża świadomie dręczyłaś, skoro jest
      dobrym
      człowiekiem i Ci pomaga? Jak widać robiłaś to
      świadomie, można wiedzieć w jakim celu?
      Nie usprawiedliwiam pobicia.
      Powinnaś udać się do psychiatry bo być może cierpisz na depresję
      poporodową i należy podjąć leczenie.
      • sebalda Re: Agresja ze str meza 13.06.10, 13:08
        Płacz bardzo rzadko jest udawany, wiem o tym jak mało kto. Z racji wieku i zmian
        hormonalnych zachodzących w moim organizmie miewam straszne huśtawki nastrojów.
        Przychodzą takie dni, że chodzę i płaczę, trochę mam powody, ale głównie dzieje
        się tak z powodów fizjologicznych. Takiego płaczu, choć się go bardzo wstydzę i
        wiele bym zrobila, żeby nie płakać, nie da się żadną miarą powstrzymać. Moja
        córka choć okres dojrzewania ma za sobą (od niedawna) też często płacze, może to
        jeszcze hormony, może taka konstrukcja psychiczna. Widzę nie raz jak z tego
        powodu cierpi, bo nie chce płakać, nie chce budzić litości, a mimo to nie jest w
        stanie opanować łez. Huśtawka nastrojów w okresach zachwiania gospodarki
        hormonalnej nie jest wymysłem rozwydrzonych bab, ale jest zjawiskiem
        udowodnionym naukowo. Młoda matka niemal zawsze jest rozchwiana emocjonalnie,
        nie znam żadnej, ktora by nie chodziła i nie popłakiwała po kątach, nawet
        najsilniejszym laskom to się zdarza, mam na to przykłady. Tylko skrajny egoista
        i buc nie jest w stanie tego zrozumieć, a już na pewno nie ma prawa ją z tego
        powodu potępiać. Facet lekko przeziębiony często jest gorszy od malego dziecka
        i trzeba koło niego skakać na paluszkach, a co dopiero taka rewolucja w życiu i
        zdrowiu, jakim jest urodzenie dziecka. Jego trzeba zawsze rozumieć, on wraca do
        domu po pracy zmęczony, a ona zamiast z uśmiechem podać gorący obiad, wita go
        łzami i narzekaniem, normalnie, nic tylko takiej przywalić, jak ona może tak mu
        robić, skoro on tak ciężko pracuje na darmozjada.
        Nie rozumiem, dlaczego prawie nikt tutaj nie widzi oczywistości. Gdyby
        dziewczyna faktycznie należała do kobiet celowo dokuczających mężczyźnie, czy
        wzięłaby na siebie jego potworny postępek? Jak ktoś z Was może się łudzić, że to
        jest dobry człowiek? Dobry człowiek katuje płaczącą kobietę?
        Szkoda, że autorka więcej nie pisze. Tak bym chciała wiedzieć, dlaczego
        narzekała, na czym jeszcze polegalo jej znęcanie się psychiczne nad "dobrym"
        mężem i dlaczego to robiła. Może marzyła po cichu, że wreszcie on ją zbije? Może
        jest masochistką?
        Kobieta zgwałcona nigdy nie jest współwinna, kobieta ciężko pobita też nie.
        Jedyne, co mogę z największym trudem przyznać, że znęcająca się psychicznie z
        premedytacją osoba może kiedyś doczekać się gwałtownej reakcji ze strony
        udręczonego, ale tą reakcją w ostateczności może (choć nie powinno) być jedno
        uderzenie w skrajnej rozpaczy i bezsilności, a nie pobicie. Pobicie słabszej,
        bezbronnej szczególnie nie.
        • krzysztof-lis Re: Agresja ze str meza 13.06.10, 13:18
          > nie znam żadnej [młodej matki], ktora by nie chodziła i nie
          > popłakiwała po kątach, (...) Tylko skrajny egoista i buc nie jest
          > w stanie tego zrozumieć, a już na pewno nie ma prawa ją z tego
          > powodu potępiać.

          Czym innym jest matka popłakująca po kątach, czym innym matka, która sama pisze,
          że przez kilka miesięcy dręczyła męża psychicznie.

          > Kobieta zgwałcona nigdy nie jest współwinna, kobieta ciężko pobita
          > też nie.

          Ależ zrozum, że ofiara ZAWSZE jest współwinna. Nie twierdzę, że RÓWNO winna, jak
          sprawca, ale ZAWSZE agresja jest efektem decyzji i akcji po obydwu stronach.
          • sebalda Re: Agresja ze str meza 13.06.10, 13:54
            "ale ZAWSZE agresja jest efektem decyzji i akcji po obydwu stronach"

            Czy Ty masz świadomość, jak bardzo się kompromitujesz taką opinią?
            Rozumiem, że małe dziecko, ktore jest hałaśliwe, włazi ojcu na kolana, gdy ten
            akurat chce poczytać gazetę, też podjęło decyzję i akcję po drugiej stronie, że
            może dostać lanie pasem? Gwałt jest formą agresji, zatem, jak napisałeś, ZAWSZE
            zgwałcona jest wspólodpowiedzialna, nawet jak stała na przystanku, czekała na
            autobus, podjechał samochód, wypadł z niego bandzior, siłą zawlókł ją do wozu,
            wywiózł do lasu, brutalnie zgwałcił i porzucił? Jaki akt agresji jeszcze jesteś
            w stanie uznać za dopuszczalny, gdy ktoś jest sprowokowany?
            Załóżmy taki scenariusz: kobieta jest latami dręczona przez męża, obrażana,
            poniżana, wyzywana. Potem mąż robi to samo z dziećmi, mimo że go błagała, żeby
            się na nich nie wyżywał. Któregoś dnia nie wytrzymuje i wbija mu nóż po rękojeść
            w aortę, zabija go. Według Twojej definicji, sam się prosił, czy taka kobieta
            powinna zostać całkowicie uniewinniona? Miała prawo zabić? Wszak on się nad nią
            i nad dziećmi znęcał psychicznie od wielu, wielu lat. A może on mial prawo się
            nad nią znęcać, bo ona była pasożytem, urodziła kilkoro dzieci i czasami
            zdarzyło jej się narzekać na przepracowanie i zmęczenie, a dwa razy nie zdążyła
            mu ugotować obiadu, bo była z dziećmi u lekarza.
            To niej jest prawda, że w związku zawsze winne są obie strony, jest wiele osób
            uzależnionych od konieczności wyładowania gniewu, a w domu mogą to robić
            bezkarnie, wtedy ofiara tej agresji, choćby była najlepszą z najlepszych,
            najbardziej kochającą i uległą, i tak nie uchroni się przed wybuchami gniewu
            oprawcy, jak się chce uderzyć, kij zawsze się znajdzie. Czy plakaty: Bo zupa
            była za słona są wymysłem idioty? Pewnie sfrustrowanej feministki.
            • krzysztof-lis Re: Agresja ze str meza 13.06.10, 15:54
              > Czy Ty masz świadomość, jak bardzo się kompromitujesz taką opinią?

              W Twoich oczach, być może.

              > Rozumiem, że małe dziecko, ktore jest hałaśliwe, włazi ojcu na
              > kolana, gdy ten akurat chce poczytać gazetę, też podjęło decyzję
              > i akcję po drugiej stronie, że może dostać lanie pasem?

              Przepraszam, sądziłem, że rozmawiamy o ludziach, którzy są w pełni świadomi
              możliwych skutków swoich czynów. W skrócie
              • verdana Re: Agresja ze str meza 13.06.10, 18:04
                Nie, ktoś kto idzie ulicą i zostaje napadnięty absolutnie nie jest
                współwinny. Ktoś, komu włamano się do domu i dano po głowie nie jest
                współwinny. Żona, gdy mąż dostanie ataku szału, bo obiad był za
                słony - nie jest współwinna. To jakiś absurd.
                Natomiast bywają sytuacje, gdy ofiara nie jest bez winy. Zazwyczaj
                wtedy, gdy pobicie nie jest pobiciem bez powodu, zostało
                sprowokowane agresywnym zachowaniem i to nie jednorazowym. Podobnie
                Dziewczyna, ktora ubiera się wyzywająco nie jest współwinna
                gwałtowi, ale jeśli swiadomie prowokowała faceta, prowadziła grę
                wstepna, deklarowała, ze jest chętna - i zostanie zgwałcona - to
                także nie można mówic, ze jest bez winy. W obu wypadkach gwałt czy
                pobicie są zdecydowanie przestępstwem, ale istnieją okoliczności
                łagodzące, które uwzględnia nawet oficjalne prawodawstwo.
        • verdana Re: Agresja ze str meza 13.06.10, 18:11
          Cóż, nie popłakiwałam po kątach. Sebaldo, chyba za bardzo uogólniasz
          swoje doświadczenia na wszystkich.
          Poza tym, czy mloda matka nazwie popłakiwanie znęcaniem się
          psychicznym?
          Mam wrażenie, ze uwazasz wszystkich bez wyjątku facetów za świnie,
          znacznie mniej warty gatunek od kobiet i nie widzisz, że miałas
          pecha spotykać raczej nieudane egzemplarze.
          Cóż raz w życiu bylam świadkiem, gdy mój przyjaciel o mało nie
          uderzył zony - poszło o to, ze nie podała parówek w sosie
          pomidorowym, tylko z wody. Nie uderzył. I wiesz co? To on miał
          rację. Potem, niemal z płaczem, opowiadał mi, ze uwielbia takie
          parówki, od paru lat prosi o nie żonę (owszem, uprzedzam Twoje
          pytanie, sam też gotował), i ze nigdy, nigdy ich nie robi. Przecież
          je mu nie chodzilo o sos, tylko o to, ze żona ma go w d.., ze w
          ogóle o nim nie mysli, ze jej nie zależy. Ty zobaczyłabys tylko
          wściekłość faceta, któremu kobieta ugotowała niewłasciwe danie.
          To co piszesz, jest oczywiscie mozliwe, nawet prawdopodobne - nie
          mowię nie. Ale mozliwe jest także, czego w ogóle nie przyjmujesz do
          wiadomosci, ze dziewczyna faktycznie doprowadziła faceta do takiego
          stanu, że oberwała. Cóż, takie wypadki się zdarzają.
          Nie wiemy, czy to bylo systematyczne pobicie, czy jedno uderzenie z
          fatalnym skutkiem.
          • marianka_marianka Re: Agresja ze str meza 13.06.10, 19:55
            verdana napisała:
            Poza tym, czy mloda matka nazwie popłakiwanie znęcaniem się psychicznym?



            Ta kobieta w swoich postach przeprasza za to, że żyje. Wstydzi się, kaja za wymyślone winy. Tak- myślę, że swoją depresję czy baby blues mogła uznać we własnym sumieniu za "znęcaniem się" nad mężem.
            • verdana Re: Agresja ze str meza 13.06.10, 20:20
              Post jest dokładnie jeden i niewiele z niego wynika. Nie wykluczam,
              ze to syndrom ofiary. Nie wykluczam także, ze po prostu wie,
              dlaczego mąż się tak wściekł i co go do tego doprowadziło -stąd
              poczucie winy.
            • krzysztof-lis Re: Agresja ze str meza 13.06.10, 20:21
              > Ta kobieta w swoich postach przeprasza za to, że żyje. Wstydzi się,
              > kaja za wymyślone winy.

              To już Twoja projekcja, a nie fakty.
              • marianka_marianka Re: Agresja ze str meza 13.06.10, 20:25
                Być może, ale Ty też nie znasz faktów, więc Twoje widzenie rzeczywistości też można podważyć.
                • krzysztof-lis Re: Agresja ze str meza 13.06.10, 20:50
                  > Być może, ale Ty też nie znasz faktów, więc Twoje widzenie
                  > rzeczywistości też można podważyć.

                  Naturalnie.
                  Można podważyć moje stwierdzenie, że napisane "dręczyłam męża" oznacza
                  "dręczyłam męża".
                  Z drugiej strony interpretacja taka, że "dręczyłam męża" tak naprawdę oznacza
                  "popłakiwałam sobie po kątach, a to może rozdrażniło mojego wrednego
                  męża-przemocowca" jest uzasadnione.

                  Naturalnie...
          • sebalda Re: Agresja ze str meza 13.06.10, 23:02
            "ale ZAWSZE agresja jest efektem decyzji i akcji po obydwu stronach"
            Krzysztof napisał ZAWSZE wielkimi literami, z tego wynika, że chciał to
            podkreślić. To niedorzeczne uważać, że zawsze ofiara jest współwinna i na to
            dałam przykłady. Gdyby napisał CZĘSTO mogłabym to od biedy próbować zrozumieć.
            Myślę, że trudno byłoby zrobić takie badania socjologiczne, ale stawiam na to,
            że jednak częściej ofiara nie jest współwinna agresji.
            Przyznałam się wcześniej do tego, że nie jestem obiektywna, ale nie tylko ja
            odczytalam tak wypowiedź autorki wątku, jak odczytalam.
            Nie napisałam, że wszystkie kobiety chodzą po kątach i popłakują, ale że nie
            znam żadnej, ktora by tego nie przechodziła, a to robi różnicę.
            Verdano, nie uważam wszystkich bez wyjątku facetów za świnie, a na dowód mogę
            przytoczyć co najmniej dwa wątki, w ktorych broniłam mężczyzn, narażając się tym
            samym na krytyczne opinie piszących tu pań. Jeden byl o mężu, ktorego zauroczyła
            koleżanka z pracy i o mało nie poszedł z nią do kina, za co został okrzyknięty
            strasznym zdrajcą, a drugi o mężczyźnie, ktory nie chciał godzić się na wyzwiska
            ze strony żony pod adresem swojej matki. Starałam się zrozumieć i jakoś
            usprawiedliwić obu tych mężczyzn, mimo sprzeciwów i ataków, nie zmieniłam
            zdania. Zatem Verdano, Twoja ocena mojej postawy wobec mężczyzn jest nie tylko
            niesprawiedliwa, ale też bezpodstawna.
            Autorka usprawiedliwia i tlumaczy męża, ale nie napisała, że ją uderzył, tylko
            pobił, nie wydaje mi się, żeby w takim kontekście użyła nieprecyzyjnego
            sformułowania.
            • verdana Re: Agresja ze str meza 13.06.10, 23:12
              Toteż absolutnie nic nie usprawiedliwia pobicia. I co do tego nie ma
              dwóch zdań.
              Sama mam podobnie, tzn. sa sytuacje, które tak jednoznacznie kojarza
              mi sie z domowymi, ze mam trudnosci w ocenianiu ich (dotyczą głównie
              dzieci słabo sie uczących bez konkretnego powodu, więc to trochę
              inna branża). Dopiero po pewnym czasie zdałam sobie sprawę, ze ich
              problemy moga być zupełnie inne, niz problem moich dzieci.
              U Ciebie takim tematem jest przemoc w rodzinie.
              • kochamkotyijuz Re: Agresja ze str meza 14.06.10, 07:28
                Ting shuo(mowi sie),ze jak raz uderzyl to juz bedzie lal na dobre i
                trzeba zwiewac.
                Ja w to wierze.Nie wazne czyja wina.Cos peklo, cos sie wydarzylo i
                od tego momentu nigdy nie bedie jak przedtem.
                Nawet jesli autorka jest winna to poprawic sie moze w nastpnym
                zwiazku...ten juz zawsze bedzie mial skaze....
                • sebalda Re: Agresja ze str meza 14.06.10, 14:45
                  Verdano, w jednym z postów napisałaś: "Tak, jeśli facet od pół roku słyszy, ze
                  jest zerem, to w koncu moze coś w nim peknąć". Dlaczegp tak napisałaś? Autorka
                  pisze, że wiecznie narzekała, nie ma tam słowa o narzekaniu na męża (wręcz
                  przeciwnie, pisze, że mąż jest dobrym człowiekiem, o zgrozo), a juz tym bardziej
                  o tym, że nazywa go zerem. Ja tę historię odczytałam po swojemu, jako wypowiedź
                  kobiety zaszczutej, ofiary kultury patriarchalnej, ale to mój odbiór, mam
                  wrażenie wcale nie tak bardzo naciągnięty, Ty natomiast dokonałaś tym zdaniem
                  wręcz nadużycia. Skąd taki wniosek?
                  Opisałaś historię swojego przyjaciela i parówek. Rozumiem, że znasz od podszewki
                  jego małżeństwo i znasz wszystkie powody, dla których żona nie chciała mu nigdy
                  podać parówek tak jak on chciał. Nasz drogi Krzyś, ktory twierdzi, że ofiara
                  ZAWSZE jest współwinna, powinien tu napisać, że pewnie facet zasłużył na to,
                  żeby tych parówek nie dostać, tak jak lubi. Masz absolutną pewność, że w tym
                  małżeństwie kobieta bez powodu tak postępuje? Być może tak jest, a być może
                  znasz tylko jedną stronę sytuacji. Wszyscy mamy swoje parówki, ale nie wszyscy z
                  tego powodu rzucamy się do rękoczynów;)

                  > Nawet jesli autorka jest winna to poprawic sie moze w nastpnym
                  > zwiazku...ten juz zawsze bedzie mial skaze....
                  Dlaczego rozważamy tutaj winę tej kobiety? Nie można być winnym ciężkiego
                  pobicia. Można być złą, wredną, toksyczną osobą, ale nadal nie można być winnym
                  pobicia. Jest tyle innych sposobów rozwiązania konfliktu, z odejściem od takiej
                  osoby włącznie. Ale ciężkiego pobicia nic nie usprawiedliwia. Nic nie
                  usprawiedliwia, z czym tutaj się wszyscy zgadzają, jest równoznaczne z tym, że
                  żadne działania żadnej osoby nie mają prawda do tego pobicia prowadzić. Czyż nie?
                  Nie mogę znaleźć zrozumienia dla ciężkiego pobicia, nawet gdyby ta kobieta była
                  najbardziej wkurzającą żoną na świecie, sorry.
                  Jeśli piszemy, że facet mial prawo się zdenerwować, bo żona była nieznośna,
                  dajemy tym jednak w pewnym sensie przyzwolenie na takie działania. I to właśnie
                  niektorzy tutaj robią, pisząc, że być może ona go do tego doprowadziła, jest
                  współwinna.
                  • verdana Re: Agresja ze str meza 14.06.10, 15:22
                    Nie ma tam słowa o niczym - nie wiemy na co narzekała. Po prostu nie
                    mamy pojecia. Natomiast użyla słów "dręczyłam psychicznie", co moze
                    jednak o czymś świadczyć. Moim zdaniem ofiara napisałaby "zatruwałam
                    mu życie swoimi narzekaniami", "zanudzałam", "unieszczęśliwiałam" -
                    ale to "dreczyłam" wskazwywałoby na coś więcej, niz po prostu
                    narzekanie zmęczonej kobiety. Chociaż nie mowię oczywiscie, ze to
                    niemożliwe - mowię, ze obie wersje są prawdopodobne.
                    Tak, znam to małżeństwo i znam faceta. To wyjątkowo, niespotykanie
                    dobry człowiek. Byłam zaprzyjaźniona z jego żoną i naprawde -
                    czasem rzeczywiście miałam wrażenie, ze potrzeby tego faceta po
                    prostu były na ostatnim miejscu. Małżęństwo zresztą też ma całkiem
                    dobre, mimo tej jednej sceny, a moze i dzieki niej? moze czasem
                    trzeba wstrżsu, aby zrozumieć, ze trzeba cos zmienić? Tyle, ze mój
                    przyjaciel NIE uderzył jednak żony.
                    W wypadku omawianego tu małżęństwa jestem zdania, ze jest ono
                    skonczone. Pobicia nie usprawiedliwia nic, oprócz obrony własnej -
                    nie przed słowami, tylko siłą. I zgadzam się, żektoś, kto raz pobił,
                    moze pobić po raz kolejny. Piszę, ze facet miał prawo (byc może
                    oczywiście) się zdenerwować, albo i znienawidzić zonę. Wówczas mógł
                    zrobić awanturę, iść do doradcy rodzinnego, a nawet złożyć o rozwód.
                    Bić nie miał prawa.
                    • sebalda Re: Agresja ze str meza 14.06.10, 15:33
                      Mnie właśnie to obarczanie żony wspólną winą i odpowiedzialnością za to, że
                      została pobita, tak tutaj denerwuje. Cieszę się, że się nareszcie zrozumiałyśmy:)
                      Wiesz Verdano oczywiście, że wyjątkowo, niespotykanie dobry człowiek, nie zawsze
                      jest wyjątkowo, niespotykanie dobrym mężem? Chyba że znasz go od dziecka,
                      mieszkałaś dłuższy czas z nim i jego żoną pod jednym dachem i widzialaś ich w
                      różnych sytuacjach życiowych, ale i wtedy nie możesz w 100% twierdzić, że ten
                      dobry człowiek jest idealnym mężem. Ja jestem osobą powszechnie lubianą, a mój
                      mąż nie może ze mną wytrzymać i regularnie, co dwa tygodnie się ze mną rozwodzi
                      od wielu już lat;)Pozory mylą.
                      • verdana Re: Agresja ze str meza 14.06.10, 17:51
                        Cóż, jeśli ktos maltretuje psychicznie, to nie jest to
                        żadne "obarczanie winą" - to jest po prostu prowokowanie takich
                        zachowań. Nie bez powodu istnieje w KK coś takiego jak "zbrodnia w
                        afekcie".
                        Po raz już chyna - nasty piszę, ze nie mam pojecia, co to za
                        człowiek, podobnie jak Ty nie masz pojęcia, czy żona jest bez skazy.
                        Obie wiemy tylko to, co napisała autorka. W zyciu nie pisałam o
                        idealnym mężu, ale Ty robisz z kobiety, o której nic nie wiesz,
                        jedynie krzywdzoną od dłuższego czasu ofiarę - mimo, ze sama się za
                        taka nie uważa.
                        Poza tym nie bardzo rozumiem Twoją sytuację - masz męża, ktory jest
                        agresywny, chce się rozwieść - co Cie przy nim trzyma? Dalczego sama
                        wybierasz rolę ofiary?
                  • santo_inc Re: Agresja ze str meza 14.06.10, 17:42
                    > Ale ciężkiego pobicia nic nie usprawiedliwia.

                    Pragnę zwrócić uwagę jak i ktoś już wcześniej, że tak naprawdę nie wiemy, jakie
                    to było pobicie. Wiemy tylko, że było to pobicie i wiemy, że było podejrzenie
                    złamania.
                    • sebalda Re: Agresja ze str meza 15.06.10, 21:27
                      santo_inc napisał:

                      > Pragnę zwrócić uwagę jak i ktoś już wcześniej, że tak naprawdę nie wiemy, jakie
                      > to było pobicie. Wiemy tylko, że było to pobicie i wiemy, że było podejrzenie
                      > złamania.
                      Jakie pobicie jest według Ciebie dopuszczalne? Pobicie z podejrzeniem zlamania
                      najwyraźniej nie robi na Tobie wrażenia. Może silny krwotok i złamana podstawa
                      czaszki dopiero uprawomocniłaby potępienie dla pobicia, samo podejrzenie
                      złamania to jednak za malo, żeby sprawcę potępić, tak?
                      • santo_inc Re: Agresja ze str meza 15.06.10, 21:32
                        > Jakie pobicie jest według Ciebie dopuszczalne?

                        Żadne.

                        Żadne nie jest też usprawiedliwione.
    • foczkaka Re: Agresja ze str meza 14.06.10, 15:25
      Bić absolutnie nie wolno. I to co zrobił pan mąż jest karygodne.
      Ale nie rozumiem jak możecie wszyscy ferować na niego wyroki, nie znając
      sytuacji. Nie wiemy czy pani była zwyczajnie nieszczesliwa i po babsku
      narzekała, a facet to agresor i znalazł wreszcie okazje zeby ja pobic. A moze
      ona faktycznie go dręczyła (jak sama napisała) a facet nie wytrzymał, cos w nim
      pękło i ja udeżył. Owszem nie wolno mu i powinien zapanowac nad sobą, ale to ze
      nie zapanował jeszcze nie robi z niego potwora.
      Nie mamy waznych informacji:
      1. jak wygladało to dręczenie męża przez autorkę? Co mówiła, jak i dlaczego?
      2. jak wyglądało pobicie? Facet bił bez opamiętania, czy zamachnął się ręka raz
      tylko nieszczęśliwie skutki były poważniejsze.
      3. Jak wygladały ich relacje wcześniej, dlaczego i na co autorka tak narzekala,
      dlaczego z mezem oddalili sie od siebie itd.

      I jeszcze raz powtórzę: bić nie wolno, koniec kropka. Ale nie wszystko jest
      czarne lub białe. Jak możecie wszystko tak łatwo osądzać.
      • foczkaka i jeszcze jedno 14.06.10, 15:27
        agresja słowna to tez agresja i nie powinna mieć miejsca. W sumie nie dziwię się
        jeśli agresja słowna rodzi fizyczną.
        • sebalda Re: i jeszcze jedno 14.06.10, 15:57
          foczkaka napisała:

          > agresja słowna to tez agresja i nie powinna mieć miejsca. W sumie nie dziwię si
          > ę
          > jeśli agresja słowna rodzi fizyczną.

          Od ponad 20 lat jestem ofiarą agresji słownej, która bynajmniej nie polega tylko
          na narzekaniu i marudzeniu, rozumiem, że jak napiszę tutaj, że w odpowiedzi na
          agresję słowną coś we mnie pękło i trzymaną akurat butelkę rozbiłam na głowie
          męża, doprowadzając go tym do trwałego kalectwa, to też byłabym
          usprawiedliwiona, napisałabyś, że mi się nie dziwisz?
          Ale załóżmy, że bym to zrobiła. Mimo wszystko miałabym straszne wyrzuty
          sumienia, przepraszałabym, starała się to jakoś załagodzić, a nie kazała się w
          tym momencie kajać krwawiącemu mężowi i zmieniać się.
          Jak dziewczyna pisze, że dręczyła męża psychicznie (potem uściśla, że
          narzekaniem) to tyle osób trzyma się tego kurczowo, jak napisała pobił, to te
          same osoby piszą, że może jednak nie pobił, a jedynie uderzył.
          Gdyby była taka wyrachowana i podła, czy powiedzialaby w szpitalu, że spadła ze
          schodów? Tak robi toksyczna żona? Litości. Informacji mamy mało, ale ton
          przepraszająco-potulny jest wystarczająco jasny jak dla mnie. Zła kobieta, mając
          taki atut w ręce, nigdy by nie powiedziała, że to jej wina, że ona sprowokowała.
          Każda bita kobieta żyjąca w strachu przed mężem mówi w szpitalu, że wpadła na
          drzwi albo się poślizgnęła, albo spadła ze schodów. No kurcze, mało takich
          historii?
          • foczkaka Re: i jeszcze jedno 14.06.10, 16:04
            Masz rację, jest wiele takich historii i dlatego czesto niesprawiedliwie
            wszystkie inne też oceniamy przez ten pryzmat.

            Gdybyś rozbiła butelkę na głowie męża - jego agresja Cię nie usprawiedliwia, ale
            owszem tłumaczy. Zobowiązani jestesmy moralnie by nad sobą panowac, by nie
            odpowiadać złem za zło. I ja nie mowie ze to rozbicie butelki nie jest złe. Ale
            jednak nie jest to ten sam kaliber, co pobicie ot tak całkowicie niewinnej
            osoby. Są to okoliczności łagodzące.
          • santo_inc Re: i jeszcze jedno 14.06.10, 17:45
            > to też byłabym usprawiedliwiona, napisałabyś, że mi się nie dziwisz?

            Ja bym się nie zdziwił.

            > Gdyby była taka wyrachowana i podła, czy powiedzialaby w szpitalu,
            > że spadła ze schodów? Tak robi toksyczna żona? Litości.

            Tak robi żona, której zależy na tym, by nie stracić męża. Z jakich przyczyn -
            nie wiemy. Raczej nie z chęci posiadania kogoś, kogo można gnoić. Może z
            przyczyn finansowych?
          • verdana Re: i jeszcze jedno 14.06.10, 17:54
            Brutalnie?
            Uwazam, ze jeśli ktos od 20 lat znosi agresję słowna, to nie
            powinien się skarżyć. Wybrał zycie z facetem agresywnym, widocznie
            woli agresywnego mężą niż żadnego. Kompletnie nie rozumiem biadania -
            widocznie wolisz być z agresywnym facetem, niż bez niego, więc w
            pewnym sensie tę agresję akceptujesz. Jeśli zaś wzbiera w Tobie
            przez 20 lat złóść taka, ze mogłabyś pobić męża, to trzeba się
            rozwieść, a nie walić butelką.
            Co innego, gdy to trwa krótko i moze się wydawać, ze jest
            przejściowe, przejdzie.
            • sebalda Re: i jeszcze jedno 15.06.10, 10:59
              Verdano, przez te dwadzieścia lat byłam trochę tak jak autorka wątku. To znaczy
              brałam na siebie część winy. Mąż i obiegowe opinie jednoznacznie mówią, że w
              związku zawsze winne są obie strony. Właśnie przez takie obiegowe opinie,
              mądrości życiowe, uznałam, że widocznie ja też nie jestem święta, że faktycznie
              go prowokuje, bo przecież jest taki dbający, uczciwy, oddany rodzinie, no i w
              przerwach między atakami zapewnia mnie o swojej miłości. Jak móglby bez powodu
              chcieć mnie poniżać i niszczyć? Tylko od czasu do czasu, z reguły w weekendy,
              święta tudzież wspólne wakacje, nagle z oddanego męza zamienia się w wulkan
              złości i pretensji, z mniej lub bardziej ważnego powodu, częściej mniej. Problem
              urósł w momencie, gdy odbijało sie to na dzieciach, a ja tego juz zaakceprować
              nie mogłam, musiałam czasami ich bronić i to dopiero wyzwalało bunt mojego męża,
              że nie stoję po jego stronie, że nie tworzymy jednego frontu. Mnie też to
              bolało, bo oczywiście jestem zwolenniczką tezy, że rodzice powinni byc
              konsekwentni, że dzieciom nie należy robić wody z mózgu, że powinny mieć oparcie
              w stabilnym ukladzie. Zatem znowu zachodziłam w głowę, czy może to nie ja
              przesadzam, czy nie jestem przewrażliwiona, za bardzo się wtrącam w jego metody
              wychowawcze. Z drugiej strony, jeśli ojciec krzyczy na dziecko, ono próbuje sie
              wytłumaczyć, a on krzyczy jeszcze bardziej i każde słowo uważa za pyskowanie
              (choć zaręczam, że dzieci sparaliżowane nieraz strachem ostatnią rzeczą, jaka by
              zrobiły, to pyskowały)to chyba jednak coś jest nie tak. Mając wybór między
              niezasadnymi często oskarżeniami męża, a solidarnością z niesprawiedliwie lub
              zbyt surowo ocenionym dzieckiem, stałam za tym drugim. Teraz wiem, że robiłam
              dobrze, bo dzieci mając wsparcie w przynajmniej jednym z rodziców, może nie
              poniosły takich strat psychicznych, jakie mogłyby ponieść, gdyby rodzice
              solidarnie byliby surowi, krytyczni, wymagający, władczy. Poznałam wiele osób
              tak wychowanych, ze strasznym poczuciem krzywdy i ogromnym żalem do matki, że
              ich nie obroniła przed ojcem tyranem. Dopiero niedawno się w tym utwierdziłam,
              dopiero niedawno zaczęłam czytać historie kobiet, ktore mają bardzo podobnie w
              związku, przekonałam się, że to nie jest po części moja wina, ale że mam do
              czynienia z osobą sfrustrowaną, pełną gniewu, ktory musi od czasu do czasu
              znaleźć ujście. Ja zawsze jestem pełna dobrych chęci, wszystko staram się brać
              za dobrą monetę, no i jestem bardzo naiwna i ufna, wciąż łudziłam się, że kiedyś
              do mojego męża dotrze, że ja chcę dobrze, ciągle mu tłumaczylam swoje dobre
              intencje, które on za każdym razem przeinaczał. To niezwykle kalsyczne schematy
              postępowania osób takich jak mój maż. Ale skąd ja wcześniej mogłam wiedzieć, że
              tak jest? Wciąż brałam na siebie część winy. A do tego dochodził święty węzeł
              małżeński, który dla mnie coś znaczył, a właściwie znaczył bardzo wiele.
              Dlatego tak reaguję na kobiety, które mówią: to ja go sprowokowałam. Trzeba temu
              powiedzieć kategorycznie: NIE. Ofiara przemocy najczęściej nie jest jej winna,
              jest ofiarą, nieświadomą, pełną dobrych chęci, które się wrzuca w błoto piekła
              pragnącego za wszelką cenę dominować partnera. Taki lajf.
              Czytałaś świadectwo zdradzonej i porzuconej brutalnie z trójka dzieci żony na
              forum Wychowanie w wierze? Co o tym sądzisz?
      • p_wolf Re: Agresja ze str meza 14.06.10, 15:43
        A moze
        > ona faktycznie go dręczyła (jak sama napisała) a facet nie wytrzymał, cos w nim
        > pękło i ja udeżył. Owszem nie wolno mu i powinien zapanowac nad sobą, ale to ze
        > nie zapanował jeszcze nie robi z niego potwora.


        Żadne dręczenie psychiczne nie tłumaczy pobicia. Żadna krótka kiecka nie
        tłumaczy zgwałcenia. Żaden ultra-denerwujący płacz niemowlęcia nie tłumaczy jego
        skatowania.

        Są takie kategorie zachowań, których nie tłumaczą okoliczności, są granice
        których zdrowy, zwyczajnie przyzwoity człowiek nie przekracza. Koniec, kropka.
        • foczkaka Re: Agresja ze str meza 14.06.10, 15:54
          > Żadne dręczenie psychiczne nie tłumaczy pobicia.

          No właśnie, to nie to samo co inne podane przez Ciebie przykłady. Dręczeniem
          psychicznym mozna człowieka zgnębić, upodlić, odebrać mu nadzieję i wszelką
          życiową energię, mozna tak człowieka zniszczyć. Nie mówię o tym konkretnym
          przypadku autorki wątku, bo nikt z nas nie wie jak wyglądała sytuacja.
          Nie twierdze tez że jedno zło usprawiedliwia drugie. Ale jednak tłumaczy skąd
          się wzięło.

          Wyobrażam sobie sytuacje kiedy człowiek zwykle nieagresywny, który nie
          rozwiązuje spraw siłą, jest dręczony psychicznie, gnębiony, poniżany i wreszcie
          nie wytrzymuje i reaguje agresją fizyczną. Owszem nie powinien, owszem człowiek
          powinien móc sie powstrzymać, ale nikt z nas nie jest idealny, niewielu jest
          bohaterów.
          • sanciasancia Re: Agresja ze str meza 14.06.10, 16:01
            Czy ktoś mógłby mi wytłumaczyć, jak płacz może być agresją psychiczną?
            Wyjątkowo nieprzyjemne zachowanie rozumiem, ale płacz?
            • foczkaka Re: Agresja ze str meza 14.06.10, 16:05
              Autorka sama napisała ze dręczyła męża psychicznie. Nie znam jej sytuacji, wiec
              nie mówie o niej konkretnie. Ale dręczenie to duża zecz, to nie takie sobie
              ględzenie i marudzenie.
              • sanciasancia Re: Agresja ze str meza 14.06.10, 22:58
                Autorka napisała:
                "Przez ostatnich kilka miesiecy dreczylam
                mojego meza psychicznie.Jest dobrym czlowiekiem,pomaga mi w opiece
                nad naszym kilkumiesiecznym dzieckiem. Po kolejnym moim ataku placzu
                i narzekania (a narzekam wiecznie)on nie wytrzymal i...pobil mnie. "
                i
                "On chce abym sie zmienila i nie narzekala na wszystko.Ja
                czuje,ze to moja wina i dlatego ukrylam ten fakt.Czuje
                pustke,nienawidzimy sie wzajemnie..a w domu male dziecko..Nie chce
                rozwodu bo...to moja wina,ja go sprowokowalam."
                Ergo, dręczyła psychicznie płaczem i narzekaniem.

                Ponawiam pytanie:
                "Jakie muszą być spełnione warunki, żeby płacz był przemocą psychiczną?"

                I jak już przy tym jesteśmy, bardzo poproszę o wytłumaczenie, jak uporczywe
                odmawianie przygotowania mężowi parówek w sosie pomidorowym może rozjuszyć
                normalnego mężczyznę tak, że chce pobić żonę? Verdano, rozumiem, że po
                obejrzeniu tej sytuacji poradziłaś przyjacielowi szybkie udanie się do terapeuty?

                Nie mam kompleksu ofiary. Nie tkwię w nieudanym małżeństwie. Nie pochodzę z
                patologicznej rodziny. Dla mnie wypowiedź autorki wątku jasno świadczy o tym, że
                jeżeli jakakolwiek przemoc zachodzi, to ze strony męża, a zupa jest ostro
                przesolona. A nawet najbardziej upierdliwej żony się nie bije. I tyle.

                Droga 5zzz, nie rób więcej tego błędu, i nie mów nikomu, że spadłaś ze schodów,
                gdy faktycznie zostałaś pobita przez męża. Zrób obdukcję, zgłoś sprawę policji i
                zadbaj o orzeczenie o winie męża przy rozwodzie. Jeżeli nie chcesz zrobić tego
                dla siebie, zrób to dla dziecka.
                • premeda Re: Agresja ze str meza 15.06.10, 11:14
                  Sanciasancia oczekujesz tak jak Sebalda, żeby facet zrozumiał
                  kobietę w sytuacji, gdy została młodą matką i nie radzi sobie.
                  Tylko, że w takiej sytuacji nawet inne kobiety odmawiają zrozumienia
                  i to takie które ten etap mają za sobą. Nie wiem ale (teoretycznie
                  jak na razie) jakby mój chłop przyszedł do mojej mamy, z tym, że
                  popłakuje po kątach i marudzę to usłyszałby, że odwaliło mi i nie
                  mam poważniejszych zmartwień (no coś w ten deseń). Niezrozumienie
                  powoduje frustrację. To po pierwsze. Po drugie, nie wiemy nic jak
                  było faktycznie, jak to marudzenie wyglądało, a brnąc głębiej w
                  teorie spiskowe również można podejrzewać autorkę, że skoro
                  osiągnęła co chciała czyli ślub i dziecko, poczuła się na tyle mocno
                  w związku, że zaczęła ustawiać męża itd. To zaznaczam jeszcze raz
                  teoria spiskowa ale połowa wypowiedzi w wątku, takie teorie
                  projektuje, raz w jedną raz w drugą stronę. Autorka się nie odzywa,
                  a mogłaby parę rzeczy dopowiedzieć. Skupiając się na tym co napisała
                  można jej jedynie doradzić, żeby przeanalizowała swoje i męża
                  zachowanie, i tak w ogóle cały związek, i podjeła decyzję czy mają
                  szansę na dogadanie się ewentualnie terapię, czy może trzeba podjąć
                  kroki, żeby się rozstać. Ja tak intuicyjnie oceniając ten post nie
                  odsądzałabym faceta od czci i wiary.
                  • sanciasancia Re: Agresja ze str meza 15.06.10, 15:44
                    > Sanciasancia oczekujesz tak jak Sebalda, żeby facet zrozumiał
                    > kobietę w sytuacji, gdy została młodą matką i nie radzi sobie.
                    Ja oczekuję, że normalny mężczyzna nie pobije kogoś, kto płacze i narzeka. To
                    wcale nie jest sprawa rozumienia czegokolwiek czy kogokolwiek.
                    >Po drugie, nie wiemy nic jak
                    > było faktycznie, jak to marudzenie wyglądało, a brnąc głębiej w
                    > teorie spiskowe również można podejrzewać autorkę, że skoro
                    > osiągnęła co chciała czyli ślub i dziecko, poczuła się na tyle mocno
                    > w związku, że zaczęła ustawiać męża itd.
                    I to uważasz za odpowiedni powód do pobicia? Bo ona się czuje pewnie i się
                    rządzi? I zupa była przypalona i z koperkiem zamiast pietruszki?

                    >Nie wiem ale (teoretycznie
                    > jak na razie) jakby mój chłop przyszedł do mojej mamy, z tym, że
                    > popłakuje po kątach i marudzę to usłyszałby, że odwaliło mi i nie
                    > mam poważniejszych zmartwień (no coś w ten deseń).
                    Bardzo współczuję Ci mamy. Czy powiedziałaby też, że skoro narzekasz, to można
                    Cię pobić?
                    • premeda Re: Agresja ze str meza 16.06.10, 12:01
                      To
                      > wcale nie jest sprawa rozumienia czegokolwiek czy kogokolwiek.
                      Ale skoro facet nie rozumie, że to baby blues i że młoda matka jest
                      rozchwiana emocjonalnie to płacząca i narzekająca kobieta dla
                      takiego faceta będzie tylko w...jącą babą. Do tego jest różnica
                      miedzy pobiciem a uderzeniem, której większość nie widzi.
                • santo_inc Re: Agresja ze str meza 15.06.10, 20:16
                  > Ponawiam pytanie:
                  > "Jakie muszą być spełnione warunki, żeby płacz był przemocą
                  > psychiczną?"

                  Skoro nikt się nie kwapi, ja Ci odpowiem.

                  Tak jak dziecko wymusza płaczem noszenie na rękach czy karmienie słodyczami, tak i kobiety mogą coś wymuszać płaczem.

                  A wymuszenie to z definicji przemoc.
                  • sebalda Re: Agresja ze str meza 15.06.10, 21:23
                    > Tak jak dziecko wymusza płaczem noszenie na rękach czy karmienie słodyczami, ta
                    > k i kobiety mogą coś wymuszać płaczem.
                    >
                    > A wymuszenie to z definicji przemoc.

                    Żeby płakać na zawołanie, trzeba mieć zdolności aktorskie, przeciętny czlowiek
                    tego nie potrafi. Znam kilka kobiet, ktore są bardziej wrażliwe, nie radzą sobie
                    z emocjami (ale nie są histeryczkami, tyko taką mają konstrukcję psychiczną) i
                    nie tylko nie chcą nic wygrywać tym placzem, ale się tego wstydzą i wiele by
                    daly, żeby mogły ten płacz powstrzymać. Wierz mi, tego nie da się powstrzymać,
                    wyreżyserować.
                    Sano_inc, masz dzieci? Jeśli tak, to im współczuję. Dziecko nie wymusza płaczem,
                    dziecko tak wyraża emocje. Zdarza się, że dziecko ryczy i chce tym coś wymusić,
                    ale to nie jest płacz prawdziwy, tyko właśnie ryk i to łatwo jedno od drugiego
                    odróżnić. Ale to nieco większe dzieci, małe dziecko z pewnością nic płaczem nie
                    wymusza, tylko to jest zwyczajnie jedyny dostępny mu sposób komunikowania swoich
                    potrzeb. Wiele rodziców przypisuje malym dzieciom cechy rozumnych, przebiegłych
                    istot. To chore, bardzo, bardzo smutne i niesprawiedliwe wobec małych dzieci.
                    • santo_inc Re: Agresja ze str meza 15.06.10, 21:28
                      > Żeby płakać na zawołanie, trzeba mieć zdolności aktorskie,
                      > przeciętny czlowiek tego nie potrafi.

                      Nie trzeba płakać na zawołanie, żeby było to wymuszenie.

                      > Sano_inc, masz dzieci? Jeśli tak, to im współczuję. Dziecko nie
                      > wymusza płaczem, dziecko tak wyraża emocje.

                      Ty chyba też nie masz, prawda? Obejrzyj sobie ten film, a potem wróć i skoryguj
                      to, co napisałaś.

                      www.youtube.com/watch?v=uQtpRjBLXic&feature=fvw
                      • sebalda Re: Agresja ze str meza 16.06.10, 10:07
                        santo_inc, stosujesz bardzo brzydki zwyczaj wycinania fragmentu czyjejś
                        wypowiedzi, ktora Ci pasuje i manipulowania nią, calkowicie ignorując dalszy
                        ciąg tej wypowiedzi. W następnym zdaniu, po tym, które zacytowałeś, napisałam:
                        "Zdarza się, że dziecko ryczy i chce tym coś wymusić, ale to nie jest płacz
                        prawdziwy, tyko właśnie ryk i to łatwo jedno od drugiego odróżnić". Jakiej
                        części tego zdania nie rozumiesz, że przypisujesz mi intencje inne niż te, ktore
                        jasno wyraziłam?
                        Link, ktory mi podałeś nie chciał się otworzyć, ale otworzyłam pierwszy z brzegu
                        z tej serii. Na stole są ciastka, pozwala się dziecku sięgnąć po jedno,
                        następnie się te ciastka odsuwa i nie pozwala na wzięcie kolejnego. Dziecko wie,
                        że one tam są, ale nie jest w stanie do nich dosięgnąć. Kiedy moje dzieci tak
                        się próbowały zabawiać z psem, bardzo ostro je skarciłam. Czy masz świadomość,
                        jakie to sadystyczne postępowanie? I dziwisz się takiemu dziecku, że płacze? To
                        ohydne.
                        Wyobraź sobie taką sytuację: żona daje Ci sygnały, że chce się kochać, Ty
                        idziesz do łóżka, próbujesz pocałować żonę, ona Ci na to pozwala, Ty się
                        rozkręcasz, a nagle ona mówi: dość, dalej nie wolno. Jak się czujesz? Co myślisz
                        o takiej osobie, ktora najpierw daje, a potem odsuwa smakołyk? Ty taką żone
                        zwymyślasz lub pójdziesz spać do drugiego pokoju z poczuciem krzywdy i pełen
                        złych myśli, dziecko w takiej sytuacji reaguje w jeden sposób: płaczem. Ty to
                        nazywasz wymuszeniem, ja poczuciem wielkiej krzywdy. Takie praktyki, jak
                        pokazują w tych filmikach powinny być zabronione, powtarzam, to sadyzm w czystej
                        postaci.
                        Ponawiam pytanie? Masz dzieci?
                        • santo_inc Re: Agresja ze str meza 16.06.10, 18:05
                          > Link, ktory mi podałeś nie chciał się otworzyć,

                          To szkoda. Mimo wszystko, spróbuj go zobaczyć.

                          Zobaczysz piękny przykład zmuszania się przez dziecko do płaczu po to, by
                          ściągnąć na siebie uwagę rodziców.

                          Dziecko wychodzi zza rogu pokoju, widzi patrzącego rodzica, wywraca się i
                          zaczyna płakać.
                          Rodzic odchodzi. Chowa się.
                          Dziecko znów wychodzi zza rogu, znów widzi rodzica, znów się wywraca i znów
                          zaczyna płakać.

                          I tak kilka razy.

                          To nie jest wyrażanie emocji, ale wymuszanie. I moim zdaniem to nie jest ryk,
                          tylko płacz. Dlatego zależy mi, żebyś to zobaczyła.

                          > Na stole są ciastka, pozwala się dziecku sięgnąć po jedno,

                          Nie widziałem tego filmu, więc trudno mi się do niego odnieść.

                          > Ponawiam pytanie? Masz dzieci?

                          Za krótko tu jestem, aby spowiadać się z tak prywatnych spraw. Wybacz.
                          • sebalda Re: Agresja ze str meza 17.06.10, 11:09
                            > Zobaczysz piękny przykład zmuszania się przez dziecko do płaczu po to, by
                            > ściągnąć na siebie uwagę rodziców.

                            Zupełnie mnie nie przekonałeś, mówimy skrajnie odmiennym głosem. Ty to nazywasz
                            wymuszaniem płaczem uwagi rodziców, ja uważam, że dziecko ma prawo chcieć uwagi
                            rodziców, a jeśli nie umie jeszcze mówić, komunikuje to w jedyny dostępny mu
                            sposób: płaczem. Ja to nazywam wyrażaniem emocji (jak najbardziej zrozumialych u
                            małego dziecka), Ty - wymuszeniem. Mam dwoje dzieci, 19 i 14 lat - wiem co
                            mówię, mam doświadczenie, stąd moje pytanie o Twoje dzieci. Czym innym jest
                            oglądanie wyreżyserowanych filmików na yuotube, czym innym wychowanie dwójki
                            dzieci, sorry.
                            • demonsbaby sebalda 17.06.10, 11:21
                              odpuść sobie tłumaczenie laikowi, czym jest wyrażanie emocji przez dzieci i jak
                              wygląda ich sposób komunikacji ... co więcej ta metoda komunikacji dotyczy
                              również osób dorosłych, często zagubionych lub niezaradnych. żeby nie powiedzieć
                              głownie kobiet jako istot z bardziej wykształconym ośrodkiem emocjonalnym.
                            • santo_inc Re: Agresja ze str meza 17.06.10, 18:19
                              > Czym innym jest oglądanie wyreżyserowanych filmików na yuotube,

                              Czyli go jednak nie obejrzałaś?

                              > czym innym wychowanie dwójki dzieci, sorry.

                              No tak, wychowałam dwójkę dzieci, mam monopol na wiedzę. :)
                  • demonsbaby zAPYTAM 16.06.10, 10:16
                    santo_inc napisał:

                    > > Ponawiam pytanie:
                    > > "Jakie muszą być spełnione warunki, żeby płacz był przemocą
                    > > psychiczną?"
                    >
                    > Skoro nikt się nie kwapi, ja Ci odpowiem.
                    >
                    > Tak jak dziecko wymusza płaczem noszenie na rękach czy karmienie słodyczami, ta
                    > k i kobiety mogą coś wymuszać płaczem.
                    >
                    > A wymuszenie to z definicji przemoc.

                    Z jakiej definicji WYMUSZENIE nosi znamiona czynu przestępczego i jest
                    rozpatrywane w kwestii PRZEMOCY? Który artykuł KK wyczerpuje znamiona: WYMUSZEŃ
                    i zastosowanie PRZEMOCY lub GRÓŹB KARALNYCH celem wymuszenia lub osiągnięcia
                    własnych korzyści? Ty w ogóle rozumiesz pojęcia i ich zastosowanie, którymi
                    operujesz?
                    • santo_inc Re: zAPYTAM 16.06.10, 17:56
                      > Z jakiej definicji WYMUSZENIE nosi znamiona czynu przestępczego
                      > i jest rozpatrywane w kwestii PRZEMOCY?

                      Słownikowej?

                      sjp.pwn.pl/lista.php?co=wymuszenie
                      • demonsbaby gwoli wyjasnienia 16.06.10, 20:31
                        nie ma takie odzwierciedlenia w literze prawa i głodne kawałki zostaw swoim
                        dzieciom.
          • sebalda Re: Agresja ze str meza 14.06.10, 16:12
            . Owszem nie powinien, owszem człowiek
            > powinien móc sie powstrzymać, ale nikt z nas nie jest idealny, niewielu jest
            > bohaterów.

            Nie wyobrażasz sobie, jak wiele jest cichy bohaterek i bohaterów na świecie, ile
            poniżanych i wyzywanych od najgorszych szmat kobiet przeżywa życie w pokorze i
            wiecznym lęku, o siebie i o swoje dzieci. Czy jesteś sobie w stanie wyobrazić
            świat, w którym na każdą agresję, odpowiadaloby się agresją? I tak jak pisałam
            już wiele razy wcześniej: policzek wymierzony mężczyźnie (silniejszej stronie)
            za niewyobrażalnie wulgarne i poniżające słowa w ostateczności mogłabym
            zrozumieć, pobicie młodej płaczącej matki - NIGDY!
            • foczkaka Re: Agresja ze str meza 14.06.10, 16:23
              sebaldo ale dlaczego na kazda sytuacje patrzysz przez ten sam pryzmat? Dlaczego
              zawsze kobieta jest biedna słaba i dobra, a facet jest agresywny i zły? Owszem
              jest na świecie wiele takich sytuacji, ale jest tez wiele całkowicie odwrotnych.
              Potrafisz sobie wyobrazic faceta który miesiącami słyszy od zony ze ona jest
              przez niego nieszczesliwa, ze zle zarabia, ze nic nie wie i nie rozumie, ze nie
              wychowa dobrze dziecka, ze co by nie robił zawsze bedzie zle, ze jego starania
              sa na nic, ze on nie potrafi jej pocieszyc ani o nia zadbac, codzienie, ciągle,
              nieustannie to samo, zadnego dobrego słowa, zadnej miłosci z jej strony, nic nie
              wiesz, nic nie rozumiesz, jestes nikim, przez ciebie jestem nieszczesliwa.
              Dziwisz sie jesli facet któregos dnia nie wytrzyma? Powinien byc silny, powinien
              to rozwiazac inaczej, ale nie zawsze jestesmy silni.

              Wiesz ze takie sytuacje tez są na swiecie?
              A autork a napisała tak nie wiele ze równie dobrze Ty mozesz miec racje jak i
              ja. Tylko dziwnym trafem, z góry przyjmuje sie ze to kobieta jest ofiara a facet
              jest całkowicie winnym katem.
              • sebalda Re: Agresja ze str meza 14.06.10, 16:44

                "Nie wyobrażasz sobie, jak wiele jest cichy bohaterek i bohaterów na świecie".
                Takie zdanie napisałam przed Twoim postem. Zwróć, proszę uwagę na dwa słowa:
                BOHATEREK I BOHATERÓW. Gdzie napisałam, że tylko kobiety są ofiarami?
                Przeczytaj jeszcze raz post autorki wątku. Bez nastawiania się, bez emocji.
                Napisała, że mąż jest dobrym człowiekiem, zatem chyba nie chodziło o gnojenie i
                poniżanie go. Napisała, ja go sprowokowałam, to moja wina, więc nie jest chyba
                typem kobiety agresywnej, podłej i wyrachowanej skoro bierze całą wine na
                siebie. Kryła mu tyłek w szpitalu, a gdyby chciała mu dokopać, to nie znalazłaby
                lepszej okazji. To Ty dopisujesz tu scenariusz, że "facet miesiącami słyszy od
                zony ze ona jest przez niego nieszczesliwa, ze zle zarabia, ze nic nie wie i nie
                rozumie, ze nie wychowa dobrze dziecka, ze co by nie robił zawsze bedzie zle, ze
                jego starania sa na nic, ze on nie potrafi jej pocieszyc ani o nia zadbac,
                codzienie, ciągle, nieustannie to samo, zadnego dobrego słowa, zadnej miłosci z
                jej strony, nic nie wiesz, nic nie rozumiesz, jestes nikim, przez ciebie jestem
                nieszczesliwa".
                Ja staram się wyciągać logiczne wnioski, Ty dopisujesz scenariusze i jeszcze
                wmawiasz mi, że uważam, że tylko kobiety są złe. I kto tu jest nieobiektywny?
          • p_wolf Re: Agresja ze str meza 14.06.10, 16:25
            foczkaka napisała:

            > > Żadne dręczenie psychiczne nie tłumaczy pobicia.
            >
            > No właśnie, to nie to samo co inne podane przez Ciebie przykłady. Dręczeniem
            > psychicznym mozna człowieka zgnębić, upodlić, odebrać mu nadzieję i wszelką
            > życiową energię, mozna tak człowieka zniszczyć.


            Ja również potrafię sobie wyobrazić taką sytuację np. w więzieniu. I bójkę w
            reakcji. W warunkach dobrowolnego związku dwojga ludzi mającego przynieść im
            szczęście nie potrafię. Zdrowy psychicznie, zwyczajnie przyzwoity człowiek
            dręczony i gnębiony odchodzi duuuużo wcześniej nim osiągnie punkt, po którym
            partnerkę pobije.

            Natomiast fanatyczne, uparte trwanie w sytuacji, która miażdży psychikę
            człowieka do tego stopnia, by był gotów pobić żonę, to już choroba psychiczna.
            • foczkaka Re: Agresja ze str meza 14.06.10, 16:33
              Masz rację, powinien odejść wcześniej. Tylko czemu od faceta wymagasz więcej?
              Jesli ona była do tego stopnia nie szczęśliwa ze miesiacami narzekała to
              dlaczego tkwila w tym związku? A jesli sama była agresywna to dlaczego dziwi sie
              ze w koncu wywołała agresję?
              • p_wolf Re: Agresja ze str meza 14.06.10, 16:42
                Tylko czemu od faceta wymagasz więcej?
                > Jesli ona była do tego stopnia nie szczęśliwa ze miesiacami narzekała to
                > dlaczego tkwila w tym związku?


                Być może mąż nie był źródłem jej nieszczęścia? Poza tym narzekanie nie zawsze
                musi oznaczać bycia nieszczęśliwą. Są tacy, którzy narzekają permanentnie,
                inaczej nie potrafią.




                A jesli sama była agresywna to dlaczego dziwi si
                > e
                > ze w koncu wywołała agresję?


                Agresja agresji nierówna. Jak dwulatek kopnie Cie w kostkę, rzucisz się na niego
                z pięściami?
                Nie kupuje Twojego płynnego przejścia od agresji słownej do pobicia, nie w
                relacji kochających się ludzi.
                • foczkaka Re: Agresja ze str meza 14.06.10, 16:49
                  > Być może mąż nie był źródłem jej nieszczęścia? Poza tym narzekanie nie zawsze
                  > musi oznaczać bycia nieszczęśliwą. Są tacy, którzy narzekają permanentnie,
                  > inaczej nie potrafią.
                  >

                  Już mniejsza z tym co było źródłem jej nieszczęść. Jak sama napisała - dręczyła
                  męża. I tyle wiemy z tego wątku.


                  > Agresja agresji nierówna. Jak dwulatek kopnie Cie w kostkę, rzucisz się na nieg
                  > o
                  > z pięściami?
                  > Nie kupuje Twojego płynnego przejścia od agresji słownej do pobicia, nie w
                  > relacji kochających się ludzi.

                  A tu nie masz racji. Agresja to agresja. Tylko tak jak ktos wyzej napisał,
                  skutki pobicia widac, a skutki przemocy psychicznej nie rzucaja sie w oczy tak
                  od razu. Nie porównuj relacji dwojga dorosłych ludzi do dwulatka i dorosłego.
                  Dwulatek nie potrafi do konca przewidziec jakie skutki wywoła jego zachowanie i
                  nie zawsze wie co wolno a co nie. Natomiast jesli podejdziesz do dorosłej osoby
                  i ja kopniesz, to nie dziw się jesli Ci odda. Jasne, mozesz miec szczescie ze
                  trafisz na takiego co nadstawia drugi policzek, ale niewielu takich jest.
                  • sebalda Re: Agresja ze str meza 14.06.10, 17:01
                    Nie trzeba mieć bujnej wyobraźni, żeby zrozumieć, że jeśli kobieta, młoda matka,
                    bierze na siebie calą winę za pobicie, to i jej agresja słowna nie miała
                    wielkiej siły rażenia, nie z takim pokornym podejściem do męża-bydlaka, bo jak
                    inaczej nazwać faceta, ktory bije żonę? Czy Ty nie rozumiesz, że on ją pobił i
                    powiedział: ty mnie sprowokowałaś, a ona to przyjęła bez słowa skargi? Bijący i
                    ponizający partner zawsze mówi: bo ty mnie sprowokowałaś, zawsze. Słabe, tak
                    wychowane kobiety, bezsilne i pokorne to łykają i dalej tkwią w związku z
                    przemocowcem, a jak ktoś pyta dlaczego, to mówią: to moja wina, ja go
                    sprowokowałam. Zresztą nie tylko słabe kobiety tak robią, ale to inna historia.
                  • p_wolf Re: Agresja ze str meza 14.06.10, 17:07
                    foczkaka napisała:

                    Agresja to agresja. Tylko tak jak ktos wyzej napisał,
                    > skutki pobicia widac, a skutki przemocy psychicznej nie rzucaja sie w oczy tak
                    > od razu.


                    Ergo jeśli baba na ulicy rzuci do Ciebie "ty zdziro" to rzucisz się na nią ze
                    sztachetą, a policji gdy przyjedzie będziesz tłumaczyła, że jej rozbity łeb
                    widzą, a rany twojej psychiki nie rzucają się w oczy tak od razu? ^^

                    Między agresją werbalną a naruszeniem cudzej nietykalności cielesnej jest
                    granica
                    (o pobiciu nawet nie wspominam). O ile przekroczenie tej granicy
                    przez dwóch podpitych byczków w knajpie mogę sobie wyobrazić i uznać za
                    normalne, o tyle przekroczenie jej przez dwoje ludzi chcących spędzać ze sobą
                    całe życie już absolutnie nie.

                    Ogólnie w naszym narodzie jest zatrważająca akceptacja dla bicia; dzieci, żon,
                    mężów, wszystkich wokoło. Bo płakało, bo dręczyła, bo zupa słona, bo cokolwiek.
                    Zgroza po prostu.
                    Z miesiąc temu był tu wątek rudej która przyłożyła mężowi, i też, przynajmniej
                    połowa wpisów na tamtym wątku nie widziała w przemocy fizycznej niczego nie halo.

                    Biorąc pod uwagę, że internauci to bardziej oświecona część społeczeństwa,
                    wnioski które się nasuwają są przerażające :/


                    • ki_czort Re: Agresja ze str meza 14.06.10, 21:03
                      Wyjątkowo się z Tobą zgodzę: co i rusz padają teksty w rodzaju "bić nie wolno,
                      chyba że łajza, dziwka, głupia, prowokacja".

                      I wtedy tak trochę wolno, zgwałcić też trochę wolno. Piszące o sprowokowanym
                      gwałcie kobiety niech się zastanowią: jesteście w łóżku z facetem, już prawie
                      ten teges, kiedy nagle odchodzi wam ochota. No i co moje drogie, gwałt się Wam
                      należy jak psu micha, boście dupę obiecały a teraz zmieniacie zdanie.
                      Ładnie to tak? I co on ma począć biedny z erekcją?

                      • aryanna Re: Agresja ze str meza 14.06.10, 21:46
                        Nie można "trochę pobić". To tak samo jak nie można być "trochę w ciąży". Albo
                        się jest albo nie. Albo się pobiło albo nie. Pani radzę obdukcję i złożenie
                        pozwu o rozwód. Jak dziecko się głośno rozpłacze to też dostanie lanie, aż
                        znajdzie się w szpitalu? Bo płakało i sprowokowało tatuśka?
    • demonsbaby Kierunek prokurator 16.06.10, 09:19
      Lekarz nie zgłosił pobicia na policję? Pytał się o okoliczności pobicia?
      Dzielnicowy był? Nie - to kierunek prokurator. Jeżeli dla Ciebie kobieto: płacz,
      narzekanie i marudzenie jest "znęcaniem się nad mężem" to masz poważny problem z
      rozróżnieniem rzeczywistości i nieźle tobą mąż manipuluje. Moja droga znęcanie
      psychiczne ma miejsce wtedy, kiedy dochodzi u drugiej strony wskutek znęcania do
      upadłości na zdrowiu fizycznym i psychicznym oraz występują próby samobójcze -
      tylko to podlega pod definicję znęcania. W innym razie można mówić o
      "uciążliwości pożycia" z drugą stroną i karze pozbawienia lub ograniczenia
      wolności nie podlega. To co zrobił twój mąż jest już niestety przestępstwem.

      Jeżeli mu taki układ nie pasuje, to wniosek jednoznaczny jest prosty i do
      realizacji - rozwód i osobne ścieżki, ale nie "puściły nerwy" i o tym mówi nie
      tylko art. 207KK jako znęcanie fizycznego na osobą pozostającą we wspólnej
      zależności, ale także art. 157, chyba, że doszło u ciebie do ciężkich uszkodzeń
      ciała wówczas zadziała art. 156. Jeżeli dodatkowo posługiwał się przy tym jakimś
      przedmiotem to zadziała art. 159.

      Moje pytanie jest następujące: CO TY CHCESZ RATOWAĆ???? Wasz układ jest
      toksyczny, jak najdalej, przemyśleć własną postawę życiowa i ułożyć sobie życie
      na nowo.
      • sebalda Re: Verdano 16.06.10, 11:11
        Czytałaś moją odpowiedź na Twój post, z wyjaśnieniami, dlaczego tak długo żyłam
        z osoba stosującą agresję słowną? Może Ci umknęła w gąszczu tutejszych postów,
        dlatego się przypominam. To dla mnie ważne.
        Post wczorajszy z 10:59.
      • santo_inc Re: Kierunek prokurator 16.06.10, 18:06
        > Moja droga znęcanie psychiczne ma miejsce wtedy, kiedy dochodzi u
        > drugiej strony wskutek znęcania do upadłości na zdrowiu fizycznym i
        > psychicznym oraz występują próby samobójcze - tylko to podlega pod
        > definicję znęcania.

        Cóż, widać, że definicja ustawowa do życia nie przystaje.

        Choć z drugiej strony czymże jest taki atak agresji i normalnie spokojnego
        człowieka, jeśli nie uszczerbkiem na jego psychice?
        • demonsbaby Re: Kierunek prokurator 16.06.10, 20:36
          stąd miły panie to nas odróżnia od dzieci, których znęcanie i uszczerbek na
          psychice dodatkowo reglamentuje prawo rodzinno - opiekuńcze, że jesteśmy zdolni
          do podejmowania decyzji i kierowania własnym życiem.
          Atak agresji może być oznaką problemów natury psychologicznej, ale nie ma tu
          znamion znęcania i ofiary znęcania w postaci agresora w innym razie każdy oprych
          stający przed sądem otrzymywałby wyrok z klauzulą nadzwyczajnego środka
          łagodzącego wymiar kary jako - ofiary uszczerbku na zdrowiu psychicznym.
          • santo_inc Re: Kierunek prokurator 17.06.10, 18:20
            > jesteśmy zdolni do podejmowania decyzji i kierowania własnym życiem.

            Więc jeśli jesteśmy zdolni do dręczenia kogoś przez pół roku, oczekujmy tego, że
            kiedyś i on zrobi coś, co nam się nie spodoba.
            • demonsbaby Re: Kierunek prokurator 17.06.10, 18:34
              i nadal mylisz pojęcia... no cóż rzeczą ludzką jest błądzić.
    • ana.anielska Re: Agresja ze str meza 15.01.19, 05:23
      Ja zmówię za was różaniec. Pomaga zasnąć. Serio. Mam to samo i weszłam do rodziny różańcowej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka