5zzz
10.06.10, 21:00
Witam..Wstyd mi o tym pisac.Przez ostatnich kilka miesiecy dreczylam
mojego meza psychicznie.Jest dobrym czlowiekiem,pomaga mi w opiece
nad naszym kilkumiesiecznym dzieckiem. Po kolejnym moim ataku placzu
i narzekania (a narzekam wiecznie)on nie wytrzymal i...pobil mnie.
Skonczylo sie na tym,ze w szpitalu nie stwierdzono zlamania a ja
zatailam prawde,mowiac,ze spadlam ze schodow!!! Nie wiem co mam
robic???On chce abym sie zmienila i nie narzekala na wszystko.Ja
czuje,ze to moja wina i dlatego ukrylam ten fakt.Czuje
pustke,nienawidzimy sie wzajemnie..a w domu male dziecko..Nie chce
rozwodu bo...to moja wina,ja go sprowokowalam.Tylko czy po czyms
takim mozna zyc ze soba????Mozna to naprawic????Mogl wyjsc z domu i
mnie nie bic..a jednak to zrobil.Nie wiem co mam robic...