smuti26
29.09.10, 11:25
W moim ost wątku było już dość dużo postów więc pomyślałam, że założę ten bo problem jest troszkę inny choć "zahacza o ost wątek". Skrót: toksyczni rodzice, 2 ciąża w wieku 26lat, z 2 partnerem. Mój TŻ poinformował swoich rodziców i wiem, że się cieszą. Jego siostra wypytuje jak sie czuje/sama też jest w ciąży/, podpowiadają w kwestii prawnej bo zmieniam pracę itp więc jest bardzo pozytywnie. Jego rodzice dopytują kiedy wreszcie razem zamieszkamy i takie tam. Wiedzą też moi rodzice, bo to w końcu 3miesiac... Reakcja ich no cóż nie zdziwiła mnie... Nikt się do mnie nie odzywa.... Nikt nawet nie zapyta jak sie czuje /mam duże problemy z sercem/ Matka tylko powiedziała mi ze to wstyd że z 2 chłopami mam dzieci, ze całe życie wypijałam z nich soki ale teraz koniec, że ona życzy mi powodzenia... Wiem, że już obdzwoniła całą rodzinę robiąc ze mnie dziwkę... Wstyd mi bo jestem nauczycielem w gim.. A tu taka opinia... Dziś potrzebowałam nr do lekarza a niestety nie było go na necie zadzwoniłam, gdyż wiedziałam że ona go ma usłyszałam zapisz sobie żebyś nie musiała już nigdy do mnie dzwonić... Jest mi wstyd przy TŻ że mam takich rodziców bo mam świadomość że matka wyskrobała by mnie wieszakiem... TŻ powiedział że mam się nie przejmować i absolutnie z nimi nie rozmawiać mieć ich w dupie i że skoro oni tak postępują nie są mi do niczego potrzebni... I jak znów będą akcję że matka dzwoni i mnie wyzywa on się z nią skontaktuje bo na to nie pozwoli /jak powiedział za moim pozwoleniem nie za plecami/ Wiedziałam, ze tak będzie, wiedziałam jacy są to chorzy ludzie ojciec w sobotę szarpał mnie na schodach ach szkoda gadać chyba zrobię tak, zeby nie miec z nimi kontaktu tylko znów przyjdą świeta a matka jak by nigdy nic zadzwoni i powie na którą jest wigilia tak jak by to co robią przez cały rok nie istniało... Kiedy w zeszłym roku powiedziałam że nie przyjdę zleciały sie do mnie siostry matki jak tak można że ja rodzicom tyle zawdzięczam itp Po prostu chciałam się wygadać bo mi jakoś żle... Chyba powinnam iść na terapię tzn mam taką świadomość...