Dodaj do ulubionych

Reakcja rodziców na ciążę...

29.09.10, 11:25
W moim ost wątku było już dość dużo postów więc pomyślałam, że założę ten bo problem jest troszkę inny choć "zahacza o ost wątek". Skrót: toksyczni rodzice, 2 ciąża w wieku 26lat, z 2 partnerem. Mój TŻ poinformował swoich rodziców i wiem, że się cieszą. Jego siostra wypytuje jak sie czuje/sama też jest w ciąży/, podpowiadają w kwestii prawnej bo zmieniam pracę itp więc jest bardzo pozytywnie. Jego rodzice dopytują kiedy wreszcie razem zamieszkamy i takie tam. Wiedzą też moi rodzice, bo to w końcu 3miesiac... Reakcja ich no cóż nie zdziwiła mnie... Nikt się do mnie nie odzywa.... Nikt nawet nie zapyta jak sie czuje /mam duże problemy z sercem/ Matka tylko powiedziała mi ze to wstyd że z 2 chłopami mam dzieci, ze całe życie wypijałam z nich soki ale teraz koniec, że ona życzy mi powodzenia... Wiem, że już obdzwoniła całą rodzinę robiąc ze mnie dziwkę... Wstyd mi bo jestem nauczycielem w gim.. A tu taka opinia... Dziś potrzebowałam nr do lekarza a niestety nie było go na necie zadzwoniłam, gdyż wiedziałam że ona go ma usłyszałam zapisz sobie żebyś nie musiała już nigdy do mnie dzwonić... Jest mi wstyd przy TŻ że mam takich rodziców bo mam świadomość że matka wyskrobała by mnie wieszakiem... TŻ powiedział że mam się nie przejmować i absolutnie z nimi nie rozmawiać mieć ich w dupie i że skoro oni tak postępują nie są mi do niczego potrzebni... I jak znów będą akcję że matka dzwoni i mnie wyzywa on się z nią skontaktuje bo na to nie pozwoli /jak powiedział za moim pozwoleniem nie za plecami/ Wiedziałam, ze tak będzie, wiedziałam jacy są to chorzy ludzie ojciec w sobotę szarpał mnie na schodach ach szkoda gadać chyba zrobię tak, zeby nie miec z nimi kontaktu tylko znów przyjdą świeta a matka jak by nigdy nic zadzwoni i powie na którą jest wigilia tak jak by to co robią przez cały rok nie istniało... Kiedy w zeszłym roku powiedziałam że nie przyjdę zleciały sie do mnie siostry matki jak tak można że ja rodzicom tyle zawdzięczam itp Po prostu chciałam się wygadać bo mi jakoś żle... Chyba powinnam iść na terapię tzn mam taką świadomość...
Obserwuj wątek
    • ewa19734 Re: Reakcja rodziców na ciążę... 29.09.10, 11:37
      Właśnie napisałaś i jestes smutna... A ja Ci gratuluje ciąży z nowym partnerem! Jak piszesz on Cie popiera i zakładam, że cieszy się z powiększenia rodziny. Wiele osób tworzy udane związki dopiero z kolejnym partnerem. Co do rodziców to mimo,że może Ci być ciężko to zminimalizuj kontakty. Ja w mojej sytuacji całkowicie zerwałam stosunki z toksyczną matką i jest mi dużo lżej :) Pozdrawiam i życzę spokoju! Pamiętaj tylko aby okazywać dużo serca pierwszemu dziecku!
    • netka6666 Re: Reakcja rodziców na ciążę... 29.09.10, 11:57
      Słuchaj, nie zawracaj sobie głowy rodzicami tylko dziećmi. U mnie było podobnie. Ale pomyślałam sobie, że najważniejsze jest przecież dziecko i możesz się śmiać ale nie chciałam go stresować nawet wtedy, gdy był jeszcze w brzuchu. Przejęłam się jego komfortem psychicznym tak, że nie było w stanie mnie nic ruszyć. Wyłączyłam telefon i był spokój.
      • smuti26 Re: Reakcja rodziców na ciążę... 29.09.10, 12:11
        Wiem, ja z resztą nie oczekiwałam nic innego... Jak czasem usiądę i pomyślę po prostu jest mi przykro. Jak w pracy słucham opowieści starszych koleżanek na temat ich dorosłych dzieci jak one je chwalą, jak o nich opowiadają bo jest wnuczek itp to mi się serce kraja ja zawsze byłam najgorsza, moja matka wymyślała na mój temat niestworzone historie łącznie z tym ze ćpałam, piłam itp a ja jak pisałam mam chore serce co ona mówi że jest wymyślone od 7lat leczę sie... Wiedzą że nie można mnie denerwować bo może dojść do tragedii ale nic sobie z tego nie robią kiedyś usłyszałam że jak by mi się coś stało to niech nie myślę że oni by sie zajęli moim pierwszym dzieckiem. Najgorsze ze z pozoru to nie jest patologia. W każdą niedzielę do kościoła /nie ma że jesteś chory itp mnie z 40stopniową gorączką zabierali jak tam mieszkałam na siłe/ ojciec i matka mają bardzo wysokie stanowiska i własną działalność/sklep/ nie wiem skąd w nich tyle jadu... Ale tak było zawsze ojciec prał mnie jak stary dywan... Wszyscy kuzyni zawsze się ze mnie z tego powodu śmiali, potrafił mnie tak pobic że na całym ciele miałam tylko czarne krwiaki pamiętam bo miałam 16lat...Albo jak trzonek ten nad nosem od okularów wbił mi sie w nos tak głeboko że do teraz mam nos od tego uderzenia przekrecony trochę w lewą stronę... Kurcze dawno o tym nie myslałam, chyba z pare lat i tak mi sie przypomniało
        • serendepity Re: Reakcja rodziców na ciążę... 29.09.10, 12:16
          Moze to dobrze, ze sobie to przypomnialas. Pomoze Ci zerwac kontakty z taka rodzina. Jak matka zadzwoni z informacja o Wigilii to ja po prostu zignoruj.
        • ewaj2008 Re: Reakcja rodziców na ciążę... 29.09.10, 13:47
          Jesteś świętą osobą, że chcesz w ogóle gadać ze swoim ojcem i matką. Mój ojciec był agresywny słownie jak się zdenerwował ale nauczyłam się jak mu odpysknąć, żeby się uciszył. Jak można szarpać ciężarną córkę! Chętnie bym go zdzieliła w Twoim imieniu, już nie wspominając o tym że Cię tak bił! Matka i ojciec są siebie warci.
          Najlepsze co możesz zrobić to powiedzieć im że masz i w d... i zero kontaktu. A jak ciocie przyjdą to ich zapytaj gdzie były jak Cię ojciec tłukł. Na szacunek dziecka rodzic też musi zasłużyć.
        • tully.makker Re: Reakcja rodziców na ciążę... 29.09.10, 13:55
          Mialam chyba z 16 lat, kiedy moj ojciec podczas jakiejs klotni zagrozil mi laniem, Spojrzalam mu gleboko w oczy I powiedzilam – jesli mnie uderzysz, to przyjde w nocy I wyleje ci garnek wrzatku na glowe.
          Wiecej o biciu nie było mowy.
    • velluto Re: Reakcja rodziców na ciążę... 29.09.10, 12:19
      smuti26 napisała:

      > >TŻ powiedział że mam się nie przejmować i absolutnie z ni
      > mi nie rozmawiać mieć ich w dupie i że skoro oni tak postępują nie są mi do nic
      > zego potrzebni... I jak znów będą akcję że matka dzwoni i mnie wyzywa on się z
      > nią skontaktuje bo na to nie pozwoli /jak powiedział za moim pozwoleniem nie za
      > plecami/ Wiedziałam, ze tak będzie, wiedziałam jacy są to chorzy ludzie ojciec
      > w sobotę szarpał mnie na schodach ach szkoda gadać chyba zrobię tak, zeby nie
      > miec z nimi kontaktu tylko znów przyjdą świeta a matka jak by nigdy nic zadzwon
      > i i powie na którą jest wigilia tak jak by to co robią przez cały rok nie istniało...

      Rodzice traktują cię tak, jak pozwalasz się traktować. Cały czas ulegasz.
      TZ ma rację, odetnij się i nie kontatkuj WCALE, w żadnej sprawie, a telefonów od nich nie odbieraj.
      Spokój ci potrzebny, nie jazdy. Wigilię spędź daleko od rodziny, wyjedź gdzieś, będziesz miała z głowy.

      Kiedy w zeszłym roku powiedziałam że nie przyjdę zleciały sie do mnie si
      > ostry matki jak tak można że ja rodzicom tyle zawdzięczam itp Po prostu chciała
      > m się wygadać bo mi jakoś żle... Chyba powinnam iść na terapię tzn mam taką świ
      > adomość...

      no i co z tego? tak trudno było powiedzieć "proszę mi się nie wtrącać, wiem co robię" i wysłać ciotki na drzewo? Terapia jest niezbędna.
      • figlarna.dama Re: Reakcja rodziców na ciążę... 29.09.10, 13:19
        Jesli twoja matka mieszka w jakiejs pipiduwie to sie wcale nie dziwie ,ze ma problem z tym ,ze jej w sumie mloda corka ma juz dwojke dzieci i kazde z innym mezczyzna.Tosz to wstyd i hanba. Presja srodowiska i zasciankowe myslenie-nic na to nie poradzisz wiec olej to i sie nie przejmuj.
        Teraz najwazniejesze jest dziecko!!!!Hurra jestes w ciazy ale fajnie!!Ciesz sie swoim stanem,zacznij myslec o sobie o swoim nowym mezczyznie i przyszlosci z nim.
        • smuti26 Re: Reakcja rodziców na ciążę... 29.09.10, 15:06
          Dzięki dziewczyny. Mieszkam w 17tyś mieście... Niby nie takie małe, ale no cóż. Dobrze, że niedługo się stąd wyprowadzam 200km i będę miała święty spokój... Tylko to mnie trzyma przy życiu... Kiedyś mi powiedzieli że mnie tak traktują bo zasłużyłam... Niby mam jakieś pojęcie o psychologii i pedagogice komuś potrafię doradzić, ale sama ze swoimi problemami czuję się bezsilna.Mam dość pierwsza wyciągać do nich rękę już tyle razy tak było... Kiedy ojciec miał sprawę w sądzie ja wzięłam winę na siebie choć to mnie nie dotyczyło ale widziałam jak matka go za to tyra chciałam być dla niego wsparciem, ale od tego czasu tyle razy dawał mi do zrozumienia że jestem dla niego niczym... Najgorsze jest to że ja tam nawet nie chodzę/do nich/ bo kiedykolwiek przyszłam, było od progu kiedy idę, albo dzwoniłam pytałam co robią bo może bym przyszła słyszałam od ojca zapytaj matki czy możesz przyjść... Wstyd mi za nich... Podobno ktoś dorasta gdy zaczyna zauważać błędy rodziców-ja chyba nigdy nie miałam dzieciństwa... Najgorsze jest to, ze każde kroki na klatce to myślę, że to oni i tak bardzo się wtedy boję, że znów będzie awantura
          • jedregna Re: Reakcja rodziców na ciążę... 29.09.10, 20:34
            Teraz nie potrzebujesz juz rodziców. To oni zaczna potrzebować ciebie za pare lat. W tym momencie sa bezwartościowi, bo ine daj ci teo, czego potrzebujesz; wsparcia. Normalni rodzice-chociaz dzis o takich trudno, zrobia wszystko dla sowjego dziecka. Nawet dla dziecka-przestępcy, gwałciciela, mordercy. Bo w tym wyraża sie ich miłość, ich zainteresowanie, zaangażowanie. Choćbyś byla prostytutką na rogu ich ulicy, powinni ci czysta bielizna przynosić..
            U mnie jest duzo szerszy problem, bo nie tylko z matka mam problem, ale z jej częścią rodziny też... Jedni buntują drugich, ona ich, oni ją, i mimo tego ze w domu nie mieszkam od 5 lat, to nadal dochodzą do mnie paskudne informacje na moj temat. Wszystko wyssane z palca, bo niby skad mogą na moj temat cokolwiek wiedzieć, listów do nich nie pisze.. przywyklam do tego i zaakpetowalam. Nauiczylam sie przestawac liczyc na ich pomoc i o dziwo.. oni sa tym zdziwieni, ze ja tak potrafilam.. potrafiłam. Zyje na wlasny rachunek.
          • mojamalanadzieja Re: Reakcja rodziców na ciążę... 18.10.10, 16:05
            Kochana,

            Ciesz się ciążą i że ci się z partnerem układa, że się kochacie i wspieracie.

            Jeśli chodzi o rodzinę to odetnij się od nich całkowicie.

            Czy chcesz aby twoje dzieci miały takie wzorce? myśle że nie.

            Czy chcesz aby spotkało je to co ciebie spotykało w dzieciństwie? na pewno nie.

            Czy chcesz aby widziały nieszczęśliwą mamę? myśle że nie.

            Od patologi trzeba się odciąć całkowicie!!!!!!!

            A na święta jak matka zadzwoni, to jej przypomnij że zerwała z tobą kontakty, że potępia twoje życie, partnera itd. więc nie zamierzasz udawać że jest ok, a święta niech spędzą w swoim odpowiednim towarzystwie a wy w swoim.
    • blue_romka Re: Reakcja rodziców na ciążę... 30.09.10, 10:14
      Ja myślę, że Ty masz problem przede wszystkim z ciążą. Najpierw pisałaś, że ukochany chce, byś usunęła (co się okazało nieprawdą), potem sama miałaś wątpliwości czy to nie za wcześnie na drugie dziecko, w końcu się martwisz reakcją rodziców na ciążę. W oderwaniu od wcześniejszych postów, ten ostatni byłby istotnie b.ważny i przykry, ale sprawa jest poważniejsza. Mam wrażenie, że ciągle się zastanawiasz nad tą ciążą, rozważasz, deliberujesz, szukasz dziury w całym, jesteś na tym tle przewrażliwiona. Następnego Twojego wątku spodziewałabym się w stylu "Moja koleżanka nie cieszy się, że jestem w ciąży". Czy Ty na pewno zaakceptowałaś swój stan?
      • smuti26 Re: Reakcja rodziców na ciążę... 30.09.10, 11:45
        Tak, w złą stronę zmierzasz myślami. To nie tak. Akceptuje swój stan... Pytanie czy 26lat to za wcześnie było takie ogólnikowe co Wy o tym myślicie? Choć ta ciąża była nieplanowana nie znaczy, ze jest niechciana Cieszymy się i to bardzo i myślę, ze dobrze, ze tak się stało ;-) A z rodzicami mam problem, jestem tego świadoma więc napisałam ten post
    • eastern-strix nie musisz isc na te cholerna Wigilie 30.09.10, 12:26
      poczytaj sobie 'toksycznych rodziow' Suzan Forward. Tam jest identyczna sytuacja opisana. Po prostu, kazda rodzina to system. Zwlaszcza w toksycznej rodzinie kazdy trybik ma okreslona role do spelnienia. Skoro ty sie buntujesz,to caly system grozi zawaleniem, stad ta panika siostr i rodzicow przed wigilia.

      A co do tego,ze 'tyle im zawdzieczasz' to sprobuj to potraktowac jako klasyczna mantre do 1. wzbudzania poczucia winy 2. osigania swoich celow (przyjziesz na wigilie)

      Jesli ktos sie decyduje na dziecko,to jest jego psi obowiazek sie tym dzieckiem opiekowac i zapewniac mu bezpeiczenstwo. nie ma tu moy o 'zawdzieczaniu'.

      zyj jak chcesz, jestes dorosla. o ile nikomu nie robisz krzywdy (nie mam tu na mysli toksycznych rodzicow wiecznie pograzonych w poczuciu krzywdy) to nie widze powodu, dla ktorego mialabys sie z czegokolwiek tlumaczyc.
    • yenna_m Re: Reakcja rodziców na ciążę... 30.09.10, 12:58
      chyba zdajesz sobie doskonale sprawe, ze jestes ofiara przemocy w rodzinie

      co mozesz zrobic?
      mozesz sprobowac sie od tego wszystkiego odciac - czyli zerwac kontakty i nie dazyc do ich nawiazania, odciac pepowine (bo mam wrazenie, ze z tym tez masz spory problem)

      no i dla wlasnej higieny psychicznej powinnas pojsc na terapie, zeby potem sie wszystko za Toba nie wloklo - takie nieprzerobione historie to naprawde nic fajnego i moze sie cieniem polozyc rowniez na relacjach z wlasnymi dziecmi (nie mowie juz o zwyklej samoakcpetacji czy samoocenie)

      trzymam kciuki
      • yenna_m Re: Reakcja rodziców na ciążę... 30.09.10, 12:59
        samoakceptacji a nie samoakcpetacji
        • smuti26 Właśnie dzwoniła... 30.09.10, 13:59
          I od mojego halo było:
          Co już na zwolnieniu siedzisz??? /mam zagrożona ciąże pracowałam i tak mimo to/Nierobie cholerny!! Zobaczysz on cię zostawi!!! Zobaczysz znudzisz mu się(...) i takie tam. Jak wyłączyłam rozmowę dzoniła jeszcze raz i jeszcze jak by jakiś napad miała w końcu mówię
          Co ty kobieto chcesz a ty nie w pracy czy w pracy przy koleżankach robisz takie sceny a ona że wzięła dzień wolnego bo moja 18letnia siostra jest przeziębiona /wczoraj była u lekarza i nic jej nie jest/ Widzę, ze matka robi z niej lekomankę ona nawet chodzi do szkoły z torbą pełną leków widzą to wszyscy i wiem że jest to jakiś sposób na nią... Macie rację potrzebna mi terapia od zawsze mam takie uczucie, ze śpię i że za chwilę się obudzę. kiedy nie muszę wychodzić z domu do pracy zaszywam się w nim w wakacje było identycznie potrafię po 2tyg nie wychodzić... Na nic nigdy nie mam ochoty najchętniej siedziała bym sama/z dzieckiem/ wiem, ze coś ze mną... Ktoś kiedyś napisał, ze jej chłopak maił problemu z rodzicami i zachowywał się irracjonalnie np zdawał egzamin na studiach i nie szedł po wpis... Skąd ja to znam...
          • burza4 Re: Właśnie dzwoniła... 30.09.10, 14:09
            smuti26 napisała:

            > I od mojego halo było:
            > Co już na zwolnieniu siedzisz??? /mam zagrożona ciąże pracowałam i tak mimo to/
            > Nierobie cholerny!! Zobaczysz on cię zostawi!!! Zobaczysz znudzisz mu się(...)
            > i takie tam. Jak wyłączyłam rozmowę dzoniła jeszcze raz i jeszcze jak by jakiś
            > napad miała w końcu mówię

            Trzeba było się rozłączyć po pierwszym zdaniu i nie odbierać kolejnych telefonów. Przecież wiesz, co matka ma do powiedzenia, masochistką jesteś, lubisz być gnojona?
          • eastern-strix Re: Właśnie dzwoniła... 30.09.10, 18:32
            klasyczny przyklad paniki w obliczu tego,ze smiesz byc samodzielna.

            a wmawianie choroby to kolejny sposob na to, zeby dorosledziecko nie rpzecielo przypadkiem pepowiny.

            pogratuluj sobie,bo po reakcji matki widze,ze calkiem skutecznie sie usamodzielniasz.

            a dwoje dzieci z dwoma facetami to jest jakis tam zyciowy wybor a nie koniec swiata. nie jest to cos, na co ja bym sie zdecydowala, ale kazdy zyj jak chce. gdyby mama byla w porzadku to by Ci spokojnie wyluszczyla swoje racje zamiast pokazywac przyslowiowe rogi.

          • mgla_jedwabna Re: Właśnie dzwoniła... 01.10.10, 00:06
            Wpisz sobie numer matki w telefonie nie jako "Mama" tylko jako "spam" albo "nie odbierać". I nie odbieraj.

            A teraz wyobraź sobie, że coś dzwoni. Drrryń! Drryń! Drrrryyyyyń! Rzucasz zmywanie naczyń, wycierasz ręce, sięgasz po komórkę, a tu..."spam". Rozłączasz bez odbierania, wracasz do naczyń. Trudne było?

            Za pierwszym razem stłuczesz szklankę z nerwów, za drugim tylko wygniesz łyżeczkę, za trzecim będzie łatwiej :)
          • yenna_m Re: Właśnie dzwoniła... 01.10.10, 11:28
            smuti, jesli matka ci dzwonila na analog - to tez mozesz zamowic identyfikacje numerow i po prostu nie odbierac telefonow od matki

            wbrew pozorom zdrowiej jest nie odebrac telefonu niz odebrac i sie maksymalnie zdenerwowac

            mam ciagle wrazenie, ze nie dojrzalas do odciecia pepowiny

            generalnie stosunki matka-corka bywaja bardzo trudne i wyczerpujace emocjonalnie
            moja matka tez bywa toksyczna - ale wtedy ja sie odcinam od niej i nie dzwonie pare miesiecy jesli mi wywinie numer albo jej odbije i wyklnie mnie i moja rodzine ;) w koncu jak wyklela to jak w "koglu-moglu" odeklnie ;) generalnie mam swoje zycie, staram sie nie przenosic na najblizszych zlych emocji wywolanych przez matke i nie angazowac matki w moje zycie. Generalnie - nie jej zycie, nie jej sprawa.
            Jak mnie wkurza przez telefon - mowie, ze musze konczyc, bo mam wazne rzeczy do zrobienia. I olewam, kochana, bo inaczej bym zwariowala.

            I Tobie tez polecam takie zachowanie. Tyle, ze do tego trzeba umiec jeszcze przerobic problemy z przeszlosci i zostawic je w przeszlosci, za soba, tak, zeby to, co sie stalo nie niszczylo tego, co jest teraz. Do tego potrzebujesz terapii, bo malo kto jest w stanie sam przerobic to, co go boli.

            No i jednak tez troche dorosnac, dojrzec na tyle, zeby umiec wyznaczyc granice osobom, ktore probuja Cie ranic. Jesli ktos mnie irytuje i dzwoni do mnie - nie odbieram telefonow od tej osoby - proste. Jesli mam zaburzona relacje z matka - ograniczam kontakty i odcinam sie, jesli wiem, ze nie ma z kim probowac rozwiazywac problem (bo braz z drugiej strony ochoty na konstruktywne rozwiazanie problemu).

            Dlaczego pozwalasz sie niszczyc?

            Moze wartaloby zaczac wlasnie od terapii i od treningu asertywnosci?
            Sam wyzaleniowy post na forum nie pomoze. Moze zrobi Ci sie przez chwile lepiej, bo ktos Cie wyslucha. Ale generalnie nadal nie bedziesz sobie umiala radzic w trudnej sytuacji. I nie bedziesz umiala walczyc o siebie, swoje szczescie, swoje zdanie i swoja rodzine.

            Duzo sily zycze.
            I checi do zmiany tego.

            Bo niestety - bez Twojego dzialania i ruszenia tylka na terapie to bedziesz az do smierci matki bujac sie z toksyczna rodzinka i wlasnym brakiem asertywnosci oraz postawa ofiary.

            Czas to zmienic kochana. I Ty to musisz zrobic.
            Samo sie nie zmieni.
    • nawrotka1 Re: Reakcja rodziców na ciążę... 30.09.10, 14:03
      >Jak w pracy słucham opowieści starszych koleżanek na temat ich dorosłych dzieci jak one je chwalą, jak o nich opowiadają bo jest wnuczek itp to mi się serce kraja

      Jesteś jak ogrodnik, ktory wciąż czeka na plony z jałowego drzewa.
      Stoi pod tym drzewem, potrząsa nim, załamuje ręce i nie potrafi cieszyć się smakiem owoców z innych drzew, które bardzo ładnie rodzą.
      Jesli masz partnera, ktory jest w porządku i - wkrótce - dwoje dzieci, to znaczy, że masz własną rodzinę. Masz z kim spedzić Wigilię. Masz pracę. I pewnie wiele innych pozytywów w zyciu.
      Nie wszyscy mają wszystko. Po prostu pogodź się z tym. Nie jesteś jedyna, której tzw dom rodzinny kompletnie się nie udał.
      Z tego drzewa juz zawsze będzie tylko gorycz i przestań nią się karmic, po prostu się od tego odetnij. Nie ważne, co pomyślą o tym inni ludzie, jakies ciotki lub sąsiadki. Najlepiej szybko, bo kiedy rodzice będą starsi, chorzy albo zostanie tylko jedno z nich, poczucie winy nie pozwoli Ci na to.
      Pozdrawiam :)
      • claudel6 Re: Reakcja rodziców na ciążę... 01.10.10, 01:13
        nawrotka ma rację. twoi rodzice są toksyczni. i są okropnymi, złymi ludźmi. zerwij z nimi kontakty i nie czuj się z tego powodu winna. sama masz szanse stworzyc zupelnie inną rodzinę - taką, gdzie jest prawdziwa miłość i bezwarunkowa akceptacja.
    • anabel7 do smuti26 05.10.10, 13:52
      smuti, nie obawiaj sie zerwania kontaktów. Ja zdecydowałam sie na ten trudny krok będac niespełna 18-latką. Po kilku latach sytuacja znacznie poprawiła się i teraz nie narzekam. Moja matka musiała w końcu pogodzić się z sytuacją i zaakceptowac moje wybory zyciowe. Wcześniej zyłam pod jej dyktando, ale poprostu przebrała sie miarka.
      Z twoimi rodzicami moze byc trudniej, bo nawzajem napędzają się niechecia do twojej osoby i rodziny, którą szczesliwie udało ci sie stworzyć. Ciotkom powiedz, że nie maja prawa sie wtrącać, a najlepiej zmień nr telefonu i bedziesz miała spokój.
      W całej tej sytuacji masz WIELKIE szczęscie, że masz oparcie w twoim TŻ i jego rodzinie. Skup sie teraz na tym i oczywiscie na dziecku, bo przecież twój stan psychiczny (dobrze o tym wiesz) nie jest bez znaczenia dla ciaży. Ja wiem, że łatwiej powiedziec niz wykonac. Odetnij tę pępowinę i wszystko sie ułoży. Sama zobaczysz.
    • matylda07_2007 Re: Reakcja rodziców na ciążę... 19.10.10, 09:00
      Następnym razem powiedz mamusi, że to dzięki nim jesteś jaka jesteś i tak układa Ci się w życiu.
      I odetnij się w miarę możliwości. Pewnie, że żal, bo to rodzice, ale co możesz zrobić? Nie zmienisz ich, a oni będą Cię niszczyć całe życie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka