Dodaj do ulubionych

wolność w związku

27.09.11, 18:25
Witam,
mam miłego faceta, połączyła nas namiętność, lubimy się. W różnych kwestiach potrafimy się dogadać.
Ale nie w jednej. Problemem dla mnie są granice wolności w związku. Otoż mój luby uwlielbia imprezy. Kilka razy w tygodniu. Ciągle się o to klócimy.
W zasadzie dzień bez imprezy jest dniem straconym.
Najlepszy "kompromis" jaki udalo nam sie wypracowac jest taki, że chodzimy razem, 2 razy w tyg., a jeśli ja nie chcę, lub nie mogę z jakiegoś powodu, on idzie sam.
Niestety, wcale to nie jest dla nikogo satysfakcjonujące. Może nawet to bym przełknęła, ale to wspólne wyjście nie jest przyjemnością, lecz wyjściem z mojej strony na zasadzie pilnowania jego, a z jego strony na zasadzie wyjscia z przyzwoitką. No i wtedy niby idziemy razam, ale raczej się nie bawimy razem. Wspólna zabawa bowiem nudzi nas, zarówno mnie, jak i jego. (Kiedyś tak nie było, w zasadzie dopóki nie zostalismy parą).
No i zadaję sobie nieustannie pytania, czy to ma sens. Skoro nie idziemy się bawić ze sobą, to czemu mamy razem wychodzić? I czemu w ogóle mielibyśmy się spotykać, skoro nie chcemy się ze sobą bawić?
W takim razie niech on idzie sam?
Czy tak musi wyglądać związek że on chodzi sam, ja zostaję w domu? Czy mam to zaakceptować, ścierpieć? Próbowałam, nie umiem, a on nie może zrezygnować, i zawsze któreś jest nieszczęśliwe.
W takich warunkach naprawdę nie mam ochoty decydować się na dziecko, nie mam ochoty czekać sama w domu, aż facet wyszaleje się z innymi dziewczynami i do mnie wróci.
On uważa, że skoro nie zdradza, nie pije, nie wydaje kasy, to wszystko jest ok. Bo to jego hobby i ma do tego prawo. Ale to chodzi też o inne kobiety! Poza tym o wartosci - ja wolę sobie np. poczytać, pobyć z moim facetem, uczyć się.
Czy rzeczywiście tak jest, czy to ja jestem za bardzo zazdrosna? Może i jestem zazdrosna, ale on chyba przesadza.
Realnie patrząc wiem, że ani mieszkanie razem, ani dziecko tego nie zmieni. I że może być tylko gorzej - ja będę zmęczona, wymagająca, dziewczyny z imprez coraz młodsze, milutkie i zadowolone.
A jednak się łudzę?
Naprawdę nie daję rady. Jestem bezsilna, zła. W myślach z nim zrywam. Na żywo rozmawiam, bezsutecznie.
Nie chcę kolejnej porażki, znów szukać kolejnego faceta, który też będzie miał wady.
Obserwuj wątek
    • mama_myszkina Re: wolność w związku 27.09.11, 21:43
      Niezależnie od wieku (a propos poprzedniego wpisu) uważam, że jeśli są między Wami tak duże różnice, to warto się zastanowić, czy aby naprawdę warto za wszelką cenę być razem. Nie chcę krakać, ale nawet jeśli jedno nagnie się dla drugiego, to po jakimś czasie przypłaci to frustracją i poczuciem krzywdy. Są sytuacje, w których kompromis nie jest możliwy.

      Oczywiście pewnie sporo osób napisze, że jeśli jesteście po trzydziestce to nie ma szans, ale jeśli jesteście dziesięć lat młodsi, to po prostu należy pcozekac i dać się panu wyszumieć. Ja jednak nie sądzę, żeby to się sprawdziło, bo jeśli dla kogoś imprezowanie to jedyne hobby, to raczej będzie się w nim doskonalił z wiekiem :P ;)
    • blue_romka Re: wolność w związku 28.09.11, 12:54
      Tu nie chodzi o granice wolności w związku tylko o to, że fundamentalnie różnicie się w sposobie spędzania wolnego czasu. On imprezowicz, Ty domatorka- kompromis jak sama zauważyłaś jest niemożliwy. Więc masz dwa wyjścia: zaakceptować, że partner jest jaki jest i nie oczekiwać, że się zmieni, albo się rozstać.
    • marzeka1 Re: wolność w związku 28.09.11, 15:15
      Macie zbyt rozbieżne podejście do życia, on jest imprezowiczem, nudzi go dom itp.- z taką osobą trudno stworzyć stabilny związek, o jaki ci chodzi. Przynajmniej ja nie umiałabym, dlatego odpuściłabym takiego pana.
    • aanna34 Re: wolność w związku 28.09.11, 17:57
      Niekoniecznie jestem domatorką. Lubię spotykać się z koleżankami. Imprezy też lubię, tyle że rzadziej niż on.

      Wydaje mi się, że jak mnie już zdobył, to może mnie odstawić - ja będę ta domowa, która ma urodzić dziecko, do której będzie sie wracało, a na imprezie będą te nowe, nieznane, którym może zaimponować.

      Denerwuję się, że kiedy tylko się nie spotykamy, a wiem, że on pójdzie na imprezę. A przecież nie mogę się spotykać, czy mieszkać z nim po to żeby go "pilnować", a i tak jak bedzie chciał, a ja nie, to sam pójdzie - gdyby to było sporadycznie, to byłoby (chyba) ok, ale nie chę tego przeżywać tydzień w tydzień.

      Raz już się rozstaliśmy, on zerwał. Chyba ja myślałam, ze skoro chce wrócić, to nie będzie chodzić sam po imprezach, a może on myślał, że skoro do mnie wraca, to ja akceptuję jego wolność.
      Zastanawiam się, czy gdyby to np. miała być siłownia, czy praca, to byłoby ok. Wydaje mi się że tak, że to co innego, ale nie jestem pewna na 100%.
      • serendepity Re: wolność w związku 28.09.11, 18:11
        Ale nie jest to, ani silownia, ani praca. Zreszta gdyby byla, to czy chcialabys byc z kims, dla kogos silownia bylaby najwazniejsza albo siedzial cale dnie w pracy? I tak bylabys sama w domu i zostalabym z calym gospodarstwem domowym na glowie w przypadku zalozenia rodziny.

        Dlaczego swiadomie brniesz w zwiazek, z kims, kto nie spelnia Twoich oczekiwan? Brzmi to bardziej jak namietni kochankowie, a nie powazny zwiazek.
    • marianka_marianka Re: wolność w związku 28.09.11, 20:40
      Chwileczkę, coś mi tu nie pasuje. Otóż piszesz:
      mój luby uwielbia imprezy. Kilka razy w tygodniu. Ciągle się o to klócimy. W zasadzie dzień bez imprezy jest dniem straconym.
      Parę linijek niżej:
      On uważa, że skoro nie zdradza, nie pije, nie wydaje kasy, to wszystko jest ok.

      Jakie to są imprezy, gdzie nie wydaje się kasy? Gdzie się w ogóle nie pije alkoholu? No chyba, że chodzi na mityngi AA i określa te spotkania mianem "imprez".

      Pomijając wszystko inne, nie zaakceptowałabym jako narzeczona takiego "hobby". Nie ma akceptacji dla miłości do wyjątkowo częstych imprez i imponowania panienkom.
    • aanna34 Re: wolność w związku 05.10.11, 12:01
      Porównuję swój wątek z Ciaglewbiegu. Mój jest ciepły, głaszcze i kupuje kwiatki, wysyła smsy. Ale co z tego, skoro jest też ciepły dla innych kobiet i nie chce z tego zrezygnować. Mnie lubi, zresztą ja też nie wiem, co czuję. Głupio mi przyznawać się że jestem z facetem, który sam chodzi 4 razy w tyg na imprezy. A wspólne imprezy przestały mnie bawić. Nie umiem się odciąć - to taki miły facet.
    • ci.szaa Re: wolność w związku 05.10.11, 12:35
      A ja zamiast radzic, to zapytam: co tak naprawde Was laczy? Nie mowie tu o seksie oczywiscie, ale o takiej zwyklej codziennosci. O wspolnych planach, marzeniach, leniwych wspolnych niedzielach... Ktos mi madry kiedys powiedzial, ze w udanym zwiazku to nie chodzi o te wszystkie porywy serca, bo to minie, ale o to poczucie, ze jak za 5 lat usiadziesz kolo tego goscia na kanapie, to nadal bedziesz czuc, ze jest on fajnym gosciem. Patrzac z boku na cala namietnosc i wielkie romantyczne gesty warto sie czasem zastanowic, czy sie tego kogos po prostu lubi.

      Z moim facetem uwielbiamy oboje dlugie wieczorne rozmowy (o nas, o przyszlosci, o polityce, o tym jak wychowamy nasze dzieci, o naszej pracy zawodowej, o niczym tez ;) ), lazimy na dlugasne bezsensowne spacery z psem, poswiecamy cala sobote na lepienie tysiaca pierogow, albo cala noc ogladamy sezon wspolnie ulubionego serialu... I wiesz co? Jest super, bo my sie po prostu lubimy i mamy podobny poziom aktywnosci zyciowej, pomysly na spedzanie czasu. Szczerze mowiac nie wyobrazam sobie sytuacji w ktorej kazde z nas widzi nasza zwykla codziennosc zupelnie odmiennie i nie jest sklonne ustapic.
    • aanna34 Re: wolność w związku 14.10.11, 16:01
      Skończyło się (?) tak, że przestaliśmy się do siebie odzywać, urwaliśmy kontakt. On nie może być ze mną, ja nie mogę być z nim. Nie chcę być z facetem, który mi mówi, że nie może ze mną być. Nie biegam na siłę za facetami, nie błagam o łaskę. Zresztą gdyby mu bardzo zależało, to zna mój nr, wie gdzie mieszkam, wie, co mi sprawia przykrość, więc mógłby się starać. Ale teraz i tak jest już za późno.
      Przestałam chodzić w miejsca, gdzie mogę go spotkać. Przestaję się zastanawiać, gdzie jest, co robi. Pewnie prędzej czy później któreś odezwie się, żeby odebrać rzeczy, ale może nie.
      • anula36 Re: wolność w związku 14.10.11, 16:49
        Nim sie odezwie spakuj te jego rzeczy i odeslij kurirerem.
        To jakis niepowazny chloptas, sam nie wie czego chce, poza imponowaniem panienkom. Mialabys tylko jedno dziecko w domu extra do oprania i nakarmienia. I prasowalabys mu koszule w ktorych lecialby sie prezentowac na koljena bibke. Na chwile milo- na stale szkoda sie w cos takiego pakowac.
        • hanna26 Re: wolność w związku 15.10.11, 02:12
          Kilka razy w tygodniu imprezy?? =O Skąd on bierze na to czas i pieniądze? Czy w ogóle gdzieś pracuje?
          Wiem, napisałaś, że kasy nie wydaje, ale trudno mi sobie wyobrazić imprezę, która kompletnie nic nie kosztuje. No i czas. Mój mąż zwyczajnie nie miałby na to czasu.
          Dobrze zrobiłaś, że o nim zapominasz, to jakiś niepoważny koleś.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka