eelza
04.06.12, 15:36
Witam, nie wiem jak sobie poradzić z moimi odczuciami w stosunku do teściowej. Zawsze miałam bardzo dobre stosunki z teściową, ale od kiedy urodził się nasz syn wszystko się pogorszyło, tzn. nie ze strony teściowej tylko mojej. Normalnie jak widzę jak ona się opiekuje małym to mnie ściska w gardle i nie wiem czemu tak jest. Jak mały spędza czas z moją siostra, mamą czy nawet szwagierkami to jest oki ale jak z teściową to normalnie nie umiem- czuję zdenerwowanie i zazdrość. Pierwszy raz to poczułam kiedy poszliśmy na urodziny do szwagra i teściowa nawet nie pozwoliła nam się rozebrać i zaraz "porwała" mi syna, a następnie tylko go chciała nosić twierdząc że ja go mam na co dzień w domu. Myślałam że dostanę białej gorączki. Zresztą podobne sytuacje zdarzały się też później. Dobrze daję sobie radę z opieką nad małym więc nie proszę bliskich o pomoc, a wydaje mi się że teściowa tego oczekuje, że będę dzwoniła by ona przyjeżdżała by zabrać małego na spacer. Oczywiście nie mam nic przeciwko jak przyjedzie i go zabierze. Jednak nie lubię jeździć do nich, bo jakoś nie umiem sobie poradzić z tym jak ona się zachowuje w stosunku do małego. Sama przyznała mężowi, że normalnie to ona się zakochała w małym i jej się śni po nocach. A mnie taka gadka denerwuje, ale nie wiem dlaczego wiem że to bezpodstawne. Za 3 miesiące wracam do pracy i mały zostanie z teściami. Na samą myśl robi mi się źle, tym bardziej jak jeszcze mówią "no za 3 miesiące to będziesz już z nami (u nas)"- czuję tak jakby mieli na myśli będziesz nasz. Boję się że przez to że mały będzie 9 godzin z teściową to będzie wolał ją ode mnie. Boję się że nie sprawdzę się jako matka, że teściowa będzie lepsza, że to ona będzie ważniejsza dla niego. Kolejnym problemem jest dla mnie to że mały ma być codziennie wożony do teściów, którzy mieszkają 5km od nas a to oznacza codziennie pakować jego zabawki, wózek itp. Osobiście wolałabym by to teściowa przyjeżdżała do nas bo mały jest u siebie i dla nas było by lepiej, wystarczy już fakt, że mnie nie będzie już z nim na co dzień. Jednak jak ten temat poruszyliśmy wczoraj to miałam wrażenie że takie rozwiązanie jej nie odpowiada. Nawet zasugerowała, że my mamy go już teraz zostawiać u nich na popołudnie by się przyzwyczajał do ich do mu, ale ja tego nie chce. Jak sobie poradzić z mym zachowaniem? Czuję się z tym źle.