joann_24
07.08.13, 14:00
Witam, potrzebuję porady, co zrobić z teściami, by się nie wtrącali i nie zatruwali nam życia? Z nimi się nie da wytrzymać. Ale może od początku... Z mężem jesteśmy po ślubie prawie rok, minie we wrześniu. Mój mąż ma gospodarstwo rolne, 30ha, przepisali mu je rodzice kilka lat wcześniej, mieszkamy w jednym domu, podobny do bliźniaka, mimo że nim nie jest. Jego rodzice mają zapisaną służebność na jednej części, my swoja część gruntownie remontujemy, więc nie mamy wyjścia i mieszkamy razem na ich. Mimo, że mąż jest właścicielem, to oni zabraniają nam podejmować jakiekolwiek decyzje, we wszystkim chcą rządzić, a my nie mamy prawa głosu. Wszystkie dochody jakie przynosi gospodarstwo to zabierają oni, uprawiają głównie zboża i łąki, uważają więc, że skoro robią wszystkie opłaty światło, woda itp.to im się wszystko należy. Dodam tez, że teściowa pracuje w banku i zarabia jakieś 3 tys., a teściu jest na rencie, również ponad 3 tys. dodać do tego inne dochody to mają na miesiąc około 10tys! Najgorsze jest w tym, że nie wiadomo co oni robią z tymi pieniędzmi, bo ciągle im brakuje. Ciągle pożyczają od nas, są winni już nam 25 tys. i nie kwapią się, by to oddać. Wspomniałam, że remontujemy dom, na który wzięliśmy kredyt, mąż zarabia tylko 2 tys.w porównaniu do ich dochodów, ja jeszcze nie pracuję, bo właśnie kończę studia i będę się broniła i my z tego kredytu jeszcze im pożyczamy! Jak tak dalej pójdzie to się nie wprowadzimy, a chcę się od nich uwolnić. Gdyby nie to gospodarstwo, to chętnie byśmy się wyprowadzili, ale to nie jest takie proste. Teście są ludźmi awanturującymi się, nie spotkałam w życiu tak podłych ludzi, wyliczają nas z każdego grosza, wypominają wszystko, a kiedy schodzi na temat oddania pieniędzy to wpadają w furię, teściowa potrafi walić szafkami, czy pięścią w stół, mój mąż też jest porywczy i też się z nimi kłóci, ale jak się tego słucha to nie da się wytrzymać. Na dodatek straszą nas, że oddadzą nam wszystko, my będziemy rządzić i spłacać kredyty jakie są. Tyle tylko, że oni rządzą i te kredyty to wszystko brali do siebie, a niestety podpis widnieje mojego męża, bo to niby na gospodarstwo, a co robili z tymi pieniędzmi to nie mam pojęcia. Tak samo zaczęliśmy remont, bo chcemy jak najszybciej iść na swoje, a oni kłócili się z nami i zabraniali, bo dopiero możemy robić cokolwiek dopiero za 5 lat, jakby to jakiś związek z czymś miało. Potrafią przy obcych ludziach się tak popisywać, murarze też się na nich poznali, kierownik już pierwszego dnia powiedział, że mi współczuje takich teściów, wstyd przynoszą, po prostu się za nich wstydzę, ale ich zdaniem wszystko jest nasza wina, głównie jego syna. Dodam, że o tych kredytach przed ślubem nic nie wiedziałam, a ogólnie to są pokaźne sumy. Dowiedziałam się przypadkiem gdy grzebałam w rzeczach teściowej, wiem nie powinnam, ale zrobiłam to, gdy dowiedziałam się, że ona przegląda moje rzeczy. Próbują nam robić tylko na złość, nieważne czy jest dobrze czy źle, ważne żeby dogryźć i dopiec, to się dla nich liczy. Ja przez prawie ten rok zrobiłam się taka nerwowa, jak nigdy nie byłam, sama po sobie zauważam, że jestem kłębkiem nerwów, teściowa też wykrzykuje, że weźmie tabletki i się otruję gdy się kłócą, bo oczywiście nie jest po ich myśli. Czepiają się o takie pierdoly, których ja za chwilę nie pamiętam, bo to są takie szczegóły, codziennie są jakieś kłótnie, ja już nie wytrzymuję, Chciałam uciekać do swoich rodziców, ale mąż mnie powstrzymuje. Proszę poradźcie coś, bo tego nie da się wytrzymać. Nie da się tak opisać wszystkiego, wiele rzeczy pominęłam lub zapomniałam, jak coś to dopytujcie. Chcialam się bronić we wrześniu, ale nie mogę, bo nie dają spokoju, krzyki tylko. Co z nimi zrobić, co z robić z kredytami, które oni brali, na dodatek większość jest wzięte w banku gdzie pracuje tesciowa, a które figurują na mojego męża, gdyby chcieli oddać nam "władzę". Oni jak brali kredyty to brali pod uwagę swoją pensję i rentę, a my przecież nie mamy z czego tego spłacać. Na dodatek nie mamy pojęcia gdzie idą dochody z gospodarstwa, skoro ciągle im mało.