Dodaj do ulubionych

Co sądzicie o takiej sytuacji?

11.02.14, 12:10
Jestem ciekawa Waszego zdania na ten temat, bo do tej pory miałam swoja opinię, którą podzielały osoby znający sytuację. Ostatnio jednak usłyszałam opinię diametralnie inną, którą jestem zdziwiona. Pomyślałam, że być może mój subiektywizm nie pozwala mi dopuścić jej pod rozwagę. Więc dlatego pytam jak Wy to widzicie.
Najpierw fakty:
On i ona poznają się w internecie. Na jakimś czacie towarzyskim, może nawet erotycznym, tu szczegółów nie znam. On - zakompleksiony dwudziestolatek, student w typie prymusa i grzecznego chłopca, znajdujący się z tego powodu troszeczkę na boku studenckiego życia towarzyskiego, bo nie lubi wódki, bo nie przepada za imprezami. Ona - czterdziestoletnia rozwódka, matka dwojga dorastających dzieci, właścicielka niewielkiej firmy. Na razie są nickami, niewiele o sobie wiedzą. Z czasem ona wie o nim wiele, sama nie przyznając się do swojej tożsamości. Gada im się świetnie, więc znajomość rozkwita, całymi wieczorami gadają przez internet, piszą do siebie maile. On wie o niej tylko, że też jest studentką (to akurat prawda, bo zaocznie uzupełnia swoje wykształcenie). Mieszkają od siebie daleko i na razie nie dążą do spotkania, pewnie oboje się go boją. Z czasem dochodzą do tego rozmowy telefoniczne. Po jakimś roku znajomości w końcu decydują się spotkać, gdzieś na neutralnym gruncie. Wtedy w końcu ona przyznaje się, że jest od niego starsza, choć nie wyjawia że aż tyle. Rzeczywiście wygląda młodo, spokojnie może sobie ująć z 10 lat. Nadal nie mówi o sytuacji rodzinnej. Chłopak nawet nie zna jej prawdziwego imienia. Po spotkaniu on wraca zakochany po uszy. Znów listy, przegadane wieczory. W tym wszystkim zamyka się w sobie, nikogo nie dopuszcza do swojej tajemnicy. Być może uważa, że taka znajomość nie spodoba się innym. Jeszcze bardziej unika towarzystwa rówieśników, przed rodziną odgrywa jakiś teatr, byleby nie domyślili się kim jest jego wybranka. Zresztą sam nadal nie wie. Kiedy w czasie rozmowy coś wyskakuje a propos dzieci, ona mówi, że to dzieci jej siostry (której nie ma). Ta sytuacja trwa kilka lat. Kiedy w końcu prawda wychodzi na jaw, on jest już tak zakochany, że nic nie jest dla niego ważne - ani jej sytuacja, ani jej kłamstwa, ani nawet to, że gdzieś tam w swoim mieście ona nie stroni od towarzystwa innych mężczyzn. Chłopak jest znerwicowany, pogubiony, zaczyna mieć problemy z własną psychiką. Wciąż ukrywa tę znajomość przed swoimi bliskimi, choć przypuszcza, że czegoś sie domyślają.
W końcu jej sytuacja kompletnie się zmienia. Firma bankrutuje, ona ma długi, których nie może spłacić. Postanawia wyjechać za granicę. Chłopak szaleje. Wie, że nie jest w stanie jej pomóc finansowo (choć już skończył studia i pracuje). Podejmuje różne dziwaczne kroki. Przyznaje się w końcu rodzicom do całej sytuacji i prosi ich o pomoc, próbuje sam sobie załatwić pracę za granicą i wyjechać razem z nią. Ona protestuje. Nie chce, żeby z nią jechał, nie chce pomocy ze strony jego rodziny, uznaje, że muszą się rozstać. Chłopak odchorowuje całą sytuację, podnosi się z depresji dopiero po roku. Ona kilka miesięcy po wyjeździe wychodzi za mąż za bogatego obcokrajowca i wraca do równowagi finansowej.

I teraz wnioski - ja po poznaniu tej historii nie miałam wątpliwości, że wyjątkową beztroską i egoizmem wykazała się ona. W końcu dojrzała kobieta z doświadczeniem życiowym (nieudane małżeństwo, dzieci, własna firma), powinna bardziej trzeźwo myśleć i realniej oceniać perspektywy tego związku. Dla mnie postąpiła egoistycznie, dla zaspokojenia jakichś własnych aspiracji, naraziła młodego, niedoświadczonego, wrażliwego człowieka na traumatyczne emocje. Człowieka, którego podobno kochała. Czy kochając, nie powinna zadbać o jego emocje i widzieć, że nic dobrego z tego związku nie wyniknie? Zwłaszcza, że sama bardzo szybko i bez wątpliwości wyocfała się z tego związku, kiedy nie było to już dla niej wygodne? Pewnie, że miło było mieć młodego, przystojnego kochanka, na pewno to podbudowywało jej poczucie wartości. Miło było spędzać z nim weekendy w luksusowych hotelach póki było ja na to stać. Ale kiedy grunt się zaczął palić pod nogami, wyrzuciła go jak balast i zajęła się swoimi sprawami, w ogóle nie przejmując się tym jak bardzo on to przeżywa.
Tyle ja.
Tymczasem ostatnio rozmawiając o tej sytuacji z kimś innym usłyszałam, że to ona była poszkodowana w całej tej sytuacji. Bo to ona się zakochała, a on nią manipulował, ukrywając ten związek. Że ona tyle czasu czekała aż on się zdecyduje z nią ożenić, wejśc w ten związek "na całość", a nie tylko ukradkiem, "na pół gwizdka". I że jej decyzja odejścia była spowodowana zniecierpliwieniem i zrozumieniem, że ten związek nie jest dla niej przyszłościowy.

A co Wy o tym myślicie?
Obserwuj wątek
    • edw-ina Re: Co sądzicie o takiej sytuacji? 11.02.14, 12:22
      Myślę, że:
      a. chłopak jest ci bliski i oceniasz wszystko przez pryzmat wyłącznie jego jako pokrzywdzonego i bezwolnego człowieka
      b. niepotrzebnie szukasz winnych, bo co da określenie kto i czym zawinił?

      Czy gdyby pan lat ok. 40 poznał studentkę i ją w sobie rozkochał to też byś się tak oburzała?
      • alagas Re: Co sądzicie o takiej sytuacji? 11.02.14, 13:09
        edw-ina napisała:

        > a. chłopak jest ci bliski i oceniasz wszystko przez pryzmat wyłącznie jego jako
        > pokrzywdzonego i bezwolnego człowieka

        Tak, nie ukrywam tego, że jego znam, jej nie. Nie mówię, że jest (był) bezwolny, tylko mniej doświadczony, więc łatwiej dał się ponieść emocjom.

        > b. niepotrzebnie szukasz winnych, bo co da określenie kto i czym zawinił?

        nie chodzi o szukanie winnych, choć nie ukrywam, że mam pewien żal, że chłopak stracił kilka lat życia i psychikę dla kaprysu poprawienia samopoczucia czterdziestoletniej pani.

        > Czy gdyby pan lat ok. 40 poznał studentkę i ją w sobie rozkochał to też byś się
        > tak oburzała?

        Gdyby rozkochał ją oszukując i manipulując - TAK. Nie mówię tego gołosłownie, bo dokładnie taki przypadek też spotkałam. Dwudziestolatka uwodzona przez dużo starszego mężczyznę, żonatego (o czym nie wiedziała), dzieciatego (o czym nie wiedziała), jeszcze długo po rozstaniu (z jej strony, kiedy prawda wyszła na jaw) robił jej jazdy, szantażując że popełni samobójstwo, śledził ją, nachodził, robił sceny.

        Żeby było jasne - nie mam nic przeciwko związkom osób w różnym wieku, choć nie bardzo to umiem zrozumieć ze swojego punktu widzenia. Jakoś zawsze gustowałam w równolatkach, kiedyś podobali mi się młodzi chłopcy, w tej chwili zdecydowanie bardziej pociągający sa dla mnie starsi panowie. Kompletnie się nie widzę w związku z kimś, kto bardziej kojarzyłby mi się z synem. Jakimś kazirodztwem by mi to pachniało ;) Ale wierzę, że ludzie mają inne gusta. Sama miałam w rodzinie małżeństwo, gdzie pani była dużo starsza od pana. Byli bardzo szczęśliwym małżeństwem. Ale wszystko oparte było na miłości, uczciwości, wzajemnym wspieraniu się, a nie krętactwie.
    • triss_merigold6 Re: Co sądzicie o takiej sytuacji? 11.02.14, 12:26
      Chłopak chory psychicznie albo przynajmniej poważnie zaburzony.
      Jaki związek, jakie rozstanie, przecież wszystko odbywało się wirtualno-telefonicznie, koleś nawet kochankiem nie był, trudno żeby kobieta chciała go ciągnąć za granicę ze swoimi dziećmi.
    • ibelin26 Re: Co sądzicie o takiej sytuacji? 11.02.14, 12:36
      Pani trochę się zabawiła, chłopak - no cóż ... Z braku znajomych i dziewczyny w realnym świecie zadurzył się w internetowym bycie, jakimś swoim wyobrażeniu o kimś. Zakompleksionemu i nieśmiałemu 20-latkowi może się zdarzyć. Ale że trwało to kilka lat, że chciał wyjechać za granicę itp. to już dziwaczne.
      • alagas Re: Co sądzicie o takiej sytuacji? 11.02.14, 12:55
        Chyba nie przeczytałyście dokładnie?
        .
        To była znajomość internetowa na początku. Potem już się spotykali i byli kochankami, nawet przez kilka lat. Oczywiście nie była to znajomość potwierdzona wspólnym mieszkaniem, wspólnym życiem, ale większość weekendów spędzali razem, razem wyjeżdżali na wakacje, na wyzieczki. Na początku chłopak rzeczywiście był przekonany że ona jest kimś innym, bo mu kłamała, potem był już zakochany i było mu wszystko jedno kim jest.

        Tak, nie ukrywam, że znam całą sprawę od jego strony, bo jego znam, jej nie.
        • ibelin26 Re: Co sądzicie o takiej sytuacji? 11.02.14, 13:10
          Piszesz wyraźnie, że byli kochankami. Ale czy któraś strona deklarowała zamiar stałego związku, wspólnego zamieszkania, były jakieś obietnice, zapewnienia, rozmowy o zmianie tego układu na coś bardziej stałego? Bo z tego co piszesz to Pani taki niezobowiązująco-romansowy układ przestał pasować i koniec.

          Chłopaka żal oczywiście, ale w sumie na co liczył? Na małżeństwo? Koniec związku/romansu zwykle jest bolesny ale do przeżycia.
      • allegra1002 Re: Co sądzicie o takiej sytuacji? 11.02.14, 13:05
        Ja sądzę że: historia jest banalna, nie widzę tu żadnej tragedii, krzywdy, nikt nikogo nie wykorzystał emocjonalnie, finansowo itp.Mimo że pani już jest mocno dorosła, nie uwiodła przecież nastolatka, dzieciaka, tylko nawiązała wirtualny kontakt z pełnoletnim młodym człowiekiem.Kontakt, który wirtualnie!!! trwał kilka lat.I tak sobie te parę lat bajdurzyli online i dobrze im było w takim nierealnym, fikcyjnym świecie. Widać i młodzieńcowi taka sytuacja w pełni odpowiadała , bo nie dążył do bliższych kontaktów. To że był(jest?) zakompleksiony,ma zaniżone poczucie własnej wartości, jest niekontaktowy itp. to przecież nie jej wina ani ona nie jest odpowiedzialna za to jak doszło do tego że on taki właśnie jest.To że "romans" się z wielkim hukiem rozpadł, to też normalna kolej rzeczy i nie widzę w tym nic nienormalnego czy negatywnego.Gdzie tu jaki dramat?! młodzieniec zdobył trochę doświadczenia życiowego, pani przeżyła kilka (wirtualnych) słodkich chwil i The End! Każde poszło w swoją stronę.Z czego tu tragedię na siłę robić?
        • alagas Re: Co sądzicie o takiej sytuacji? 11.02.14, 13:10
          allegra1002 napisał(a):

          > Kontakt, który wirtualnie!!! trwał kilka lat.

          Nie trwał wirtualnie!!! Zaczął się wirtualnie!!!

          • allegra1002 Re: Co sądzicie o takiej sytuacji? 11.02.14, 13:28
            No niech będzie ;-) . zaczął się wirtualnie, zanim pierwszy raz wskoczyli do wyrka minęło pewnie i tak sporo czasu.Zapewne te ich erotyczne spotkania były sporadyczne, kilka razy w roku. tacy kochankowie z doskoku.Każde z nich miało z tego powodu przyjemność.
            Nie bardzo rozumiem co Ty chcesz usłyszeć? mamy się oburzać, potępiać kobietę, wieszać na niej psy że niemoralna, że podła, że "zimna suka"? Powtórzę jeszcze raz: pani nie "uwiodła" nieletniego dzieciaka tylko pełnoletni młody człowiek chętnie na taki romans przystał.A że nie było "happy end" to raczej obydwoje doskonale sobie z tego zdawali sprawę i liczyli się z taką ewentualnością.Nie bardzo też wierzę, że ten facet nie wiedział ile naprawdę pani ma lat, nawet nie znając konkretnej daty jej urodzenia. 40 latka która urodziła dwoje dzieci nawet jak jest bardzo zadbana raczej różni się zasadniczo wyglądem od 20 latki.
    • default Re: Co sądzicie o takiej sytuacji? 11.02.14, 13:03
      Tak to bywa, jak się komuś świat wirtualny myli z realnym. Chłopcu pomieszał się dokumentnie, pani - nie.
      Były już takie wątki - o wielkich nadziejach i oczekiwaniach budowanych na podstawie rozmówek w sieci + sporadyczne telefony i spotkania, nadziejach zakończonych wielkim zawodem. Przeważnie panie się tak dają zaczarować... choć okazuje się, że nie tylko :)
    • alagas Re: Co sądzicie o takiej sytuacji? 11.02.14, 13:19
      Nie chodzi mi o rozwiązywanie problemu, bo obecnie go już nie ma. Chłopak szczęśliwie znalazł sobie równolatkę bez zobowiązań, którą kocha z wzajemnością, z którą mieszka i niebawem chcą wspólnie założyć rodzinę.
      Jest jeden efekt uboczny - trauma, która czasem daje o sobie znać w jego reakcjach, psychice. Do pani mam żal, że lekkomyślnie zabawiła się, nie patrząc jakie blizny ta jej zabawa pozostawi. Oczywiście, że nie uwiodła dziecka, ale sama mając syna niewiele młodszego, powinna mieć wiedzę i intuicję jak myśli i czuje chłopak w tym wieku. I dlatego to po jej stronie widzę ciężar odpowiedzialności. I tylko o to mi chodzi, czy słusznie, bo nagle słyszę, że to ona jest poszkodowana, a on winien całej sytuacji.
      • moja_niespodzianka Re: Co sądzicie o takiej sytuacji? 11.02.14, 13:29
        Ja widzę to podobnie... Jeśli nie bylo deklaracji, wspólnych planów, obietnic itp...była dobra, miła zabawa i tyle. Przyjemny romans.
      • edw-ina Re: Co sądzicie o takiej sytuacji? 11.02.14, 13:31
        czy pani temu chłopcu obiecała małżeństwo, dozgonną miłość, wierność? Wygląda na to, że po prostu chciała mieć kogoś do luźnej relacji z seksem, rozmowami itp., ale bez większych zobowiązań. I wybacz, ale 20-latek jest do tego idealny. Zwykle o tychże zobowiązaniach jeszcze nie myśli. On pewnie wchodząc w to też nie oczekiwał wiele więcej, a że się zakochał? Cóż, najlepszym się zdarza. Takie ryzyko ogólnie wszelkich relacji damsko-męskich, niezależnie od wieku.
        • paris-texas-warsaw Re: Co sądzicie o takiej sytuacji? 11.02.14, 13:36
          Ja uważam, że normalni ludzie nie nawiązują romansów w internecie. Patrz - historia Ady i masa innych:) Zazwyczaj to jacyś sa dziwni ludzie IMHO. Nawet to moje siedzenie na Forum uważam za lekką patologię:)))

      • allegra1002 Re: Co sądzicie o takiej sytuacji? 11.02.14, 13:33
        Odpowiedzialności za co? Za traumę tego chłopaka? zdaję się że mocno przesadzasz i demonizujesz całą historię.Podejrzewam że w jego przypadku wyszło mu to tylko na korzyść, nabrał doświadczenia życiowego poprzez rozczarowanie, zahartował się trochę, tracąc złudzenia stracił swoją dziecięcą naiwność, poniekąd stał się mężczyzną.
      • ibelin26 Re: Co sądzicie o takiej sytuacji? 11.02.14, 13:35
        Pani poszkodowana nie jest.

        A co do traumy - to bez przesady. Koniec związku/romansu po prostu boli, zwłaszcza pierwszego i poważnego (mnie też bolało, też swoje przepłakałam), niezależnie od wieku partnera.
        Na początku wydaje się być to nie do przeżycia ale z czasem przechodzi. Nie ma co nadmiernie rozmyślać i rozpamiętywać.

        Wydaje się, że niepotrzebnie histeryzujecie i próbujecie obarczyć winą tę Panią. Nie rozumiem zresztą po co? Jaki ciężar odpowiedzialności? Powinna, nie powinna, stało się. Należy potraktować jako doświadczenie życiowe i przestać babrać się w przeszłości.
      • triss_merigold6 Re: Co sądzicie o takiej sytuacji? 11.02.14, 13:36
        Jaką traumę? Dorosły facet, też przyjemnie spędzał czas, z deklaracjami czy propozycjami się nie wyrywał.
        • verdana Re: Co sądzicie o takiej sytuacji? 11.02.14, 14:12
          Przeciwnie - pani, w momencie , gdy miała problemy, nie wykorszystała chłopaka, tylko elegancko zakończyła związek. Chłopak albo był niewiarygodnie dziecinny, ze uwierzył w stały związek z 40-latką , albo rzeczywiście jest zaburzony. W tym wieku nawet związki z rówieśnikami cżęsto się rozpadają, ludzie cierpią, ale nazywać to traumą? To sie nazywa nieszczęśliwa miłość. Nikt nie ma obowiązku trwać w luźnym związku tylko dlatego, że drugiej osobie będzie przykro, jak zerwie.
    • cat4 Re: Co sądzicie o takiej sytuacji? 11.02.14, 14:29
      Hmm... ciekawe czy ta sytuacja bylaby tak samo oceniana, gdyby uklad byl odwrotny: babka 20 lat i 40 letni facet, ktory klamie ile wlezie

      Nie chodzi o roznice wieku, tylko o to, ze to bylo oparte na klamstwie

      40-letnia studentka... dobre sobie :-)

      Gdyby od razu przedstawila sie tak, jak rzeczywiscie bylo, byc moze cala sytuacja nie miala by miejsca...

      i zeby nie bylo - nie mam juz 20 lat i nie jestem studentka :-)

      Paskudne na swoj sposob...
      • verdana Re: Co sądzicie o takiej sytuacji? 11.02.14, 14:31
        Ale jak rozumiem, pod koniec już wszystko było jasne.
        Zresztą przy niezobowiązujących spotkaniach - nie jesstm pewna, czy obowiązuje podanie całego życiorysu.
        • ibelin26 Re: Co sądzicie o takiej sytuacji? 11.02.14, 14:36
          A mało jest takich sytuacji, że pan nie informuje o żonie i dzieciach? A panie dużo starsze niż ten chłopak lata całe czekają aż pan się rozwiedzie.

          W momencie kiedy kłamstwo wychodzi na jaw czy też dowiadujemy się prawdy to tylko od nas zależy czy wypisujemy się z takiego układu czy w nim tkwimy czekając nie wiadomo na co.
        • alagas Re: Co sądzicie o takiej sytuacji? 11.02.14, 14:44
          verdana napisała:

          > Ale jak rozumiem, pod koniec już wszystko było jasne.

          Pod koniec tak, po kilku latach, kiedy uczucie już było duże i wówczas ciężko było się wycofać (przynajmniej jemu). Natomiast jestem niemal pewna, że gdyby wiedział to na początku znajomości, uciąłby na tyle wcześnie, zanim się zaangażował tak mocno.

          > Zresztą przy niezobowiązujących spotkaniach - nie jesstm pewna, czy obowiązuje
          > podanie całego życiorysu.

          To znaczy fakt posiadania dzieci lub byłego małżonka wystarczy partnerowi wyjawić dopiero przy dawaniu na zapowiedzi? ;)
          • edw-ina Re: Co sądzicie o takiej sytuacji? 11.02.14, 15:10
            Alagas, niech zgadnę - jesteś młodą osobą i wierzysz tylko w relacje związkowe, mam rację? Wiele osób, które mają już parę lat na karku, często są po trudnych rozwodach itp. po prostu nie wchodzi w związki, a jedynie w luźne relacje polegające właśnie na seksie i rozmowach. Bez całej sfery opiekuńczo-materialno-przyszłościowej. I wówczas nie widzę konieczności zwierzania się z pełnego życiorysu. Oczywiście obie strony muszą akceptować ten układ. Ale to nie zmienia faktu, że nie ma niczego nagannego w nieinformowaniu o detalach swojego życia, które np. chce się chronić.
            • alagas Re: Co sądzicie o takiej sytuacji? 11.02.14, 15:20
              edw-ina napisała:

              > Alagas, niech zgadnę - jesteś młodą osobą i wierzysz tylko w relacje związkowe,
              > mam rację?

              Kompletnie nie masz racji. Jestem osobą wiekową i może właśnie dlatego podchodzę do związków w sposób bardziej konserwatywny - że szczerość, że otwartość, a nie jakieś "gierki". Niezależnie od tego czy związek jest "na zawsze" czy nie. Nawet w relacjach czysto towarzyskich nie udaję kogoś innego niż jestem. Bo tu miało miejsce oszukiwanie, a nie tylko "przemilczenie" niewygodnych faktów.

              > Wiele osób, które mają już parę lat na karku, często są po trudnych
              > rozwodach itp. po prostu nie wchodzi w związki, a jedynie w luźne relacje pole
              > gające właśnie na seksie i rozmowach.

              Zwróć uwagę że parę lat na karku i doświadczenie życiowe miała tylko jedna osoba w tym związku.
              • edw-ina Re: Co sądzicie o takiej sytuacji? 11.02.14, 15:24
                Ale po raz kolejny zapytam: czy ta pani mu coś obiecywała poza znajomością i jak się sobie spodobają to seksem?
                • alagas Re: Co sądzicie o takiej sytuacji? 11.02.14, 15:48
                  edw-ina napisała:

                  > Ale po raz kolejny zapytam: czy ta pani mu coś obiecywała poza znajomością i ja
                  > k się sobie spodobają to seksem?

                  Nie wiem, ale zwracam uwagę, że osoba, o której pogląd pytałam, uważa że to ta pani jest poszkodowana.
                  • edw-ina Re: Co sądzicie o takiej sytuacji? 11.02.14, 16:21
                    Nie wiem co kierowało osobą twierdzącą, że pani jest poszkodowana i nie odpowiem na to. Być może powiedziała tak dla czystej opozycji do twierdzenia, że poszkodowany jest chłopak.
      • triss_merigold6 Re: Co sądzicie o takiej sytuacji? 11.02.14, 14:33
        Ubyło mu czy co? Powinien tej kobiecie być wdzięczny, że miał szansę na poznanie w realu jakichś relacji męsko-damskich.
        • alagas Re: Co sądzicie o takiej sytuacji? 11.02.14, 14:40
          triss_merigold6 napisała:

          > Ubyło mu czy co?

          Owszem! Ubyło! Radości życia i zdrowia psychicznego. Chociaż sama mam wątpliwości co do oceny sytuacji, to takie gadanie mnie po prostu wkurza.
    • alagas Re: Co sądzicie o takiej sytuacji? 11.02.14, 14:37
      Dzięki za wypowiedzi.
      Jak zaznaczyłam na początku nie chodzi mi o potępianie, karanie czy rozwiązywanie problemu. Chodziło mi o to, jak Wy odbieracie tę sytuację. Macie rację, że pozorne korzyści pewnie były po obu stronach. Kto wie, czy nie dlatego właśnie tak bardzo kocha i docenia obecną partnerkę, że z tamtą było... dziwnie :)
      Pytałam raczej o to, czy to właśnie ja nie krzywdzę tej pani obarczając ją odpowiedzialnością za całą sytuację. Bo do tej pory nie spojrzałam na całą sprawę od tej strony. Widziałam miotanie się chłopaka, jego depresję, która częściowo miała miejsce już w czasie trwania związku, nerwicę, która teraz daje o sobie znać. Nie spojrzałam na to z drugiej strony, że ta cała sytuacja to był efekt a nie przyczyna jego psychiki, że to on, niedojrzały emocjonalnie, zamiast ciągnąć ten związek we właściwym kierunku, miotał się. I że to ona była tutaj ofiarą, a nie sprawcą. Szukałam obiektywizmu i chyba go znalazłam. Spojrzałyście na to z boku i pokazałyście, że nie mogę mieć do niej żalu. Ale chyba też użalanie się nad nią, co sugerował mój rozmówca, też nie jest uzasadnione?
    • lady-z-gaga widzę to inaczej 11.02.14, 16:19
      i nieco dziwi mnie reakcja większości, ale cóż...kazdy ma prawo do opinii
      Otóż wg mnie chłopak zgrzeszył naiwnością, a lista grzechow pani z kryzysem wieku średniego jest duzo dłuższa: notoryczne kłamstwa, co do wieku, tożsamosci, sytuacji rodzinnej
      kontynuowanie związku, kiedy zorientowała się, że chłopak traktuje ją poważnie - skrajny cynizm
      wykorzystanie młodego człowieka do poprawienia sobie samopoczucia uważam za draństwo ze strony doświadczonej kobiety i nie trafia mi do przekonania sugestia, ze on skorzystał na tym związku, bo się czegoś nauczył - ona wciągnęła go do gry podstępem, udając kogoś, kim nie była
      Uprzedzając ewentualne podejrzenia - NIE MAM SYNA ;) jestem za zabawą netową i romansowaniem pod warunkiem, ze reguły gry są uczciwe
    • haneke_29 Re: Co sądzicie o takiej sytuacji? 11.02.14, 19:16
      Oczywiście, że chłopak jest tu pokrzywdzony. Też mnie dziwią reakcje forumek, w tym tych podobno mądrych.

      Baba zabawiła się kosztem tego chłopaka, dobrze wiedziała, że on się zaangażował, podejrzewam, że najprawdopodobniej też składała deklaracje uczuć itp. Albo trzymała go blisko, ale nie najbliżej. Po prostu go wykorzystała.

      Komentarze, że chłopak powinien się cieszyć, bo się czegoś nauczył są idiotyczne i cyniczne. Pytanie czy wobec 40letniego faceta uwodzącego 20latkę wątkodawczyni również byłaby taka surowa w ocenie są nielogiczne a wręcz głupie. Obiektywnie jest to taka sama przewina, a patrząc przez pryzmat stereotypów nawet dużo dużo gorsza.
      • paris-texas-warsaw Re: Co sądzicie o takiej sytuacji? 11.02.14, 19:26
        Jeśli ktos kłamie, że jego dzieci, to nie jego dzieci, to wg mnie jest generalnie dnem.
        Ale, chyba trzeba pamiętać, że chętnemu nie dzieje sie krzywda. Wg mnie Alegas jeśli zastanawiasz się nad tą sytuacją, to weź pod uwagę:
        - miejsce poznania - jeśli to sex czat to znajomość w jakimś sensie ustalona jest od początku,
        - jeśli chłopak faktycznie TAK BARDZO kochał, to czemu ukrywałby tę kobietę, uważając, że się nie spodoba np. rodzicom? Czyli może to uczucie nie było aż tak silne, by znosić ten dyskomfort pokazania "za starej" dziewczyny rodzinie i narażenie się na pytania etc.
        - jeśli chlopak TAK BARDZO kochał, to czemu nic nie widział o tej kobiecie? Czemu dał się tak zwodzić? Może w seksie nie była faktycznie ważne, ile ma lat, gdzie pracuje, jakie ma wykształcenie, jaki stan rodzinnym majątkowy etc.
        • verdana Re: Co sądzicie o takiej sytuacji? 11.02.14, 19:33
          Gdyby to był 16-latek.
          Ale zaczął znajomość jako 20-latek, tak? Znajomość trwa pare lat. Naprawde dwudziestoparoletni dorosły facet jest ofiarą czterdziestoparolatki z którą sypia? Sadzi, zę ten związek ma przyszłość - już nie mówię o różnicy wieku, ale choćby o wspólnych dzieciach.
          Trudno tu mowić o uwiedzeniu bardzo młodego chłopaka, który nie rozumie, co się dzieje.
          Jak miała postąpić kobieta, w momencie, gdy jej życie zaczęło się walić? Pozwolić chłopakowi, aby ją ratował kosztem własnych pieniędzy i własnej przyszłości? Zerwanie w tym momencie dobrze o kobiecie świadczy.
          • paris-texas-warsaw Re: Co sądzicie o takiej sytuacji? 11.02.14, 19:58
            Nauczy się chłopak, że oprócz tego, że lepiej nie podpisywać weksli, to lepiej przed pójściem z kimś do łóżka zobaczyć czyjś dokument tożsamości i mieszkanie (no pokoje dzieci chyba by mu jednak dały do myślenia?). Ale teraz to wszyscy i wszystko tak na pałe...;)
            • alpepe Re: Co sądzicie o takiej sytuacji? 12.02.14, 23:04
              moja matka omal nie została była kochanką faceta żonatego i dzieciatego. Dowód mu była obkukała równo, to były czasy, kiedy wpisywało się dzieci. Czyste. Kawalerka, jak się okazało, drugie mieszkanie, czysta. Mama była b. wierzącą osobą o wysokim morale, seksu nie było, pan się chciał żenić i wtedy wyszło, że najpierw musi się rozwieść, bo ma roczną córkę i starszą od siebie żonę.
              Nigdy więc nie ma pewności
          • mamameg Re: Co sądzicie o takiej sytuacji? 11.02.14, 21:18
            Dokładnie, wykorzystany to by był jakby go pani wkręciła w spłacanie swoich długów i utrzymywanie swoich dzieci itp.
    • pibelle Re: Co sądzicie o takiej sytuacji? 12.02.14, 00:54
      Z opisu tego chłopaka wynika, że gdyby nie to doświadczenie, jest ryzyko, że nie mógłby potem wejść w jakikolwiek w miarę sensowny związek z równolatką i próbować ułożyć sobie życie.
      Doświadczenie owszem bolesne i kosztowne, i na pewno bardziej kosztowne dla niego niż ekspartnerki, ale zwróć uwagę na to Alagas, że nie można wykluczyć, że chłopak przed romansem był w takim stanie i miał takie możliwości, że niestety musiał ponieść duży koszt, żeby niejako dołączyć do społeczeństwa.
      I nie można wykluczyć, że z tego powodu zupełnie nieintencjonalnie brnął w ten układ po poznaniu prawdy. To była brutalna inicjacja, ale była, a wcześniej nie było nic.
      Opisujesz go jako człowieka z raczej poważnymi problemami, za które w żaden sposób nie odpowiada ta kobieta. To nie z powodu tego związku chłopak później się rozsypał, tylko z powodu takiej a nie innej swojej konstrukcji, którą nabył wcześniej.
    • mamasiasiulki Re: Co sądzicie o takiej sytuacji? 12.02.14, 09:27
      Szczerze? Guzik by mnie obchodziła Pani i jej ewentualna wina. Natomiast chłopak - jak już ktoś zauważył - wydaje się zaburzony i do pilnego kontaktu z psychologiem. Nie, nie z powodu depresji tylko tego, jak się wkręcił w układ chory (kłamstwa, oszustwa, manipulacje), mocno zaburzony "wiekowo" (tak, akceptuję związki "różnowiekowe": mam męża starszego o 7 lat, moja ciotka o tyle samo jest starsza od wuja, ale 7, 10 lat to nie 20 i nie w sytuacji, gdy te 20 lat to dwa razy tyle, ile ma kochanek). Wreszcie: kompleksy, stronienie od rówieśników, dobre wyniki w nauce, dramatyzowanie po rozstaniu. Strzelam: przemoc w rodzinie, autorytarni rodzice, asperger, wysokofunkcjonujący autyzm?
    • alpepe Re: Co sądzicie o takiej sytuacji? 12.02.14, 23:05
      ja sądzę, że nikt tu nie był ofiarą, ale w sumie to obce ci spojrzenie jestem w stanie zrozumieć, bo w sumie ta pani mogła była się też zakochać, mieć wątpliwości, a w końcu zerwać związek, by nie psuć życia młodemu.
    • lilyrush Re: Co sądzicie o takiej sytuacji? 13.02.14, 10:09
      po przeczytaniu całości- to, co my myślimy nie ma zadnego znaczenia. Jeśli ten chłopak jest Ci bliski i do jego poczucia równowagi i jemy i tobie potrzebne jest myślenie, ze to wszytko wina tej pani to niech tak będzie.
      Co myśli pani nie wiecie i nigdy sie nie dowiecie. To, co myślimy my tez tak naprawdę znaczenia nie ma. Najważniejsze jest teraz z Twojego punktu siedzenia- pomóc temu chłopakowi. Ta pani nawet jeśli boleśnie juz wyzwoliła u niego proces dorastania ...
      Skoro jest teraz w szczęśliwym związku to chyba idzie w dobrym kierunku
      • alagas Re: Co sądzicie o takiej sytuacji? 13.02.14, 15:32
        Nie chodzi o to, żebyście szukały rozwiązania problemu, stawiały diagnozy albo szukały przyczyn w patologii rodzinnej! ;) To już naprawdę przesada. Chłopak wychował się w normalnej, przeciętnej, spokojnej i kochającej się rodzinie. Nie wydaje mi się również, żeby miał jakieś odchyły od normy psychicznej, a jeśli, to w takim razie wszyscy jesteśmy odchyleni i zaburzeni ;)
        Nie chodzi też o to, żeby coś z tym robić - nie wiem, mścić się, przygotowywać terapię? Jak tu ktoś napisał - było, minęło, w rodzinie nawet się na ten temat nie rozmawia. Co nie znaczy że się o tym całkowicie zapomniało, ale wszyscy uznali że nie ma co rozdrapywać starych ran. Teraz jest teraz, jest świetnie, owszem jakieś blizny na pewno zostały, ale trudno.
        <b>Pytałam zupełnie o co innego. </b>
        Pytałam, czy rzeczywiście widzicie w tej sytuacji tę panią jako osobę poszkodowaną, uwiedzioną, ofiarę? Ja w każdym razie mogę co najwyżej uznać jej lekkomyślność, bezmyślność. Jednak wciąż mam na uwadze, że jako osoba dojrzała, "po przejściach", matka, bizneswoman, powinna bardziej się puknąć w łeb przed pchaniem się w to wszystko niż niedoświadczony młokos. No i te oszustwa też o niej dobrze nie świadczą. W końcu ona wiedziała, że nawiązuje romans z młodym, niedoświadczonym chłopakiem. On nie wiedział, że ma do czynienia z dużo starszą, uwikłaną rodzinnie kobietą.
        • pibelle Re: Co sądzicie o takiej sytuacji? 13.02.14, 15:58
          Zapytałaś czy ona jest ofiarą jednocześnie sugerując wyraźnie, że ofiarą jest on wskazując na jej rzekome powinności, których nie dopełniła.
          Otrzymałaś odpowiedź :)
          Nikt specjalnie w nim ofiary nie widzi, w niej również nie.
          • alagas Re: Co sądzicie o takiej sytuacji? 13.02.14, 16:14
            pibelle napisała:

            > Zapytałaś czy ona jest ofiarą jednocześnie sugerując wyraźnie, że ofiarą jest o
            > n wskazując na jej rzekome powinności, których nie dopełniła.

            Nic nie sugerowałam, natomiast wyraźnie powiedziałam, że takie jest moje zdanie i chcę je zweryfikować z bardziej obiektywnym spojrzeniem. Swojego subiektywizmu nigdy nie ukrywałam. Nie ma więc powodu moim zdaniem, żeby mnie oskarżać czy mieć do kogokolwiek pretensje.
            • pibelle Re: Co sądzicie o takiej sytuacji? 13.02.14, 16:20
              Nic nie sugerowałam, natomiast wyraźnie powiedziałam

              Masz rację.
              ;)
              • alagas Re: Co sądzicie o takiej sytuacji? 13.02.14, 17:58
                pibelle napisała:

                > Nic nie sugerowałam, natomiast wyraźnie powiedziałam
                >
                > Masz rację.
                > ;)

                Żałosne! Z kim ja tutaj rozmawiam?
    • coelka Re: Co sądzicie o takiej sytuacji? 13.02.14, 18:41
      Ona myslała bardzo trzeźwo, chciała sie pobawic po przejsciach, nie traktowała tego poważnie po prostu rozrywka od czasu do czasu, jak miala problemy to sie wyniosła znalazła meza nr 2 , który pomogł jej sie wykaraskac z kłopotów finansowych, a młodego olała bo pewnie uznawała od poczatku,ze za młody, bardzo trzeźwo i racjonalnie myslała o sobie, co tu rozmysłac, wielu facetów tak robi kobiety tez moga.
    • nammkha Re: Co sądzicie o takiej sytuacji? 13.02.14, 18:54
      Nie da się odpowiedzieć na twoje pytanie, gdyż jest ono błędnie sformułowane.
      Nie należy pytać o to kto jest bardziej ofiarą w tej sytuacji. Ani kobieta ani mężczyzna. Obydwoje są odpowiedzialni za swoje czyny. Chłopak i ona weszli w relację ze wszystkimi tego konsekwencjami i je ponieśli łącznie z zerwaniem.
      • alagas Re: Co sądzicie o takiej sytuacji? 13.02.14, 18:58
        nammkha napisała:

        > Nie da się odpowiedzieć na twoje pytanie, gdyż jest ono błędnie sformułowane.
        > Nie należy pytać o to kto jest bardziej ofiarą w tej sytuacji.

        A czy ja pytałam o to kto jest bardziej ofiarą? Czy może pytałam, czy rzeczywiście w opisanej sytuacji należy uznać tę panią za ofiarę?
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Co sądzicie o takiej sytuacji? 14.02.14, 00:54
      Moim zdaniem, oboje partnerzy tego, byłego już, związku mieli, inne potrzeby. Związane właśnie z ich wiekiem i wynikające z ich doświadczenia.
      Wydaje się zatem, że każde z nich było beneficjentem tej relacji, gdy trwała i ofiarą , gdy się skończyła.
      Te dwie skrajnie różne opinie na związek , które Pani przytoczyła, pokazują raczej stereotypowe myślenie o mężczyznach i kobietach. Starsza kobieta zabawia się młodym chłopcem, bo jest jej ptrzebny do reparacji nawyrężonego wiekiem ego. Czyli, biedny chłopiec. Mężczyzna, ( to ta sama postać co chłopiec, ale w innej narracji ), który się nie deklaruje i nie "uświęca" związku swoją poważną deklaracją, nie szanuje kobiety. Czyli, biedna kobieta.
      Każde z nich przeżyło swój czas i każde zareagowało po zakończeniu, znów zgodnie ze swoimi potrzebami.
      Niech włączą tę relację w swoje doświadczenie. I uznają jego wartość. Agnieszka Iwaszkiewicz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka