kasia_750
26.01.16, 21:40
Powiedzcie dziewczyny czy to normalne że terapeuta żąda pieniędzy za odwołaną wizytę? Wizyta odwołana kilka dni wcześniej z powodu choroby (antybiotyk, L4 przedłożone pracodawcy ze wskazaniem 1, czyli powinnam leżeć w łóżku).
Takie zasady podobno gwarantują powodzenie terapii, konieczność zapłaty daje motywację aby stawić się na wizytę. Jeśli mam być szczera, dla mnie jest to tylko i wyłącznie ochrona interesów terapeuty.
Dowiedziałam się, że było to omawiane na pierwszym spotkaniu, ponieważ terapeutka tak sobie zapisała w notatkach. Ja tego absolutnie nie pamiętam a jestem wyczulona jeżeli chodzi o kwestie płatności. Szczególnie, że taka terapia to dla mnie duży wydatek.
Koleżanka która kiedyś gdzieś chodziła na terapię została zaskoczona informacją o konieczności zachowania okresu wypowiedzenia (też nie przypominała sobie aby o takich warunkach usłyszała na 1 wizycie). Czy to też jest normalne? Szczególnie gdy nie widzi się efektów terapii?
Szukając na stronie gabinetu informacji o zasadach płatności doczytałam, że w tym dniu kiedy ja zaczynam terapię o 19 terapeutka pierwszych pacjentów przyjmuje o 8 rano. Po mnie też zawsze ktoś przychodzi. Zastanawiam się czy to fizycznie możliwe, żeby taka osoba, po tylu godzinach i pacjentach, była w pełni skoncentrowana na tym co ja do niej mówię.
Bezpośredni problem który skłonił mnie to terapii (mobbing) od kilku miesięcy jest nieaktualny, ponieważ zmieniłam pracę i jestem z niej zadowolona. Pracę znalazłam równolegle z rozpoczęciem terapii, więc to nie "zasługa" terapii. Nie widzę też aby terapia zmieniła coś w innych dziedzinach mojego życia. Może mam kilka dodatkowych przemyśleń, ale chyba więcej miałam po lekturze tego forum ;)
Będę wdzięczna za informacje czy takie zasady płatności są ogólnie stosowane + opinie czy terapeutka jest w stanie skutecznie prowadzić terapię po 12 godzinach pracy.
Zastanawiam się nad rezygnacją z terapii lub terapeutki.