Dodaj do ulubionych

płatność za terapię

26.01.16, 21:40
Powiedzcie dziewczyny czy to normalne że terapeuta żąda pieniędzy za odwołaną wizytę? Wizyta odwołana kilka dni wcześniej z powodu choroby (antybiotyk, L4 przedłożone pracodawcy ze wskazaniem 1, czyli powinnam leżeć w łóżku).
Takie zasady podobno gwarantują powodzenie terapii, konieczność zapłaty daje motywację aby stawić się na wizytę. Jeśli mam być szczera, dla mnie jest to tylko i wyłącznie ochrona interesów terapeuty.
Dowiedziałam się, że było to omawiane na pierwszym spotkaniu, ponieważ terapeutka tak sobie zapisała w notatkach. Ja tego absolutnie nie pamiętam a jestem wyczulona jeżeli chodzi o kwestie płatności. Szczególnie, że taka terapia to dla mnie duży wydatek.
Koleżanka która kiedyś gdzieś chodziła na terapię została zaskoczona informacją o konieczności zachowania okresu wypowiedzenia (też nie przypominała sobie aby o takich warunkach usłyszała na 1 wizycie). Czy to też jest normalne? Szczególnie gdy nie widzi się efektów terapii?
Szukając na stronie gabinetu informacji o zasadach płatności doczytałam, że w tym dniu kiedy ja zaczynam terapię o 19 terapeutka pierwszych pacjentów przyjmuje o 8 rano. Po mnie też zawsze ktoś przychodzi. Zastanawiam się czy to fizycznie możliwe, żeby taka osoba, po tylu godzinach i pacjentach, była w pełni skoncentrowana na tym co ja do niej mówię.
Bezpośredni problem który skłonił mnie to terapii (mobbing) od kilku miesięcy jest nieaktualny, ponieważ zmieniłam pracę i jestem z niej zadowolona. Pracę znalazłam równolegle z rozpoczęciem terapii, więc to nie "zasługa" terapii. Nie widzę też aby terapia zmieniła coś w innych dziedzinach mojego życia. Może mam kilka dodatkowych przemyśleń, ale chyba więcej miałam po lekturze tego forum ;)
Będę wdzięczna za informacje czy takie zasady płatności są ogólnie stosowane + opinie czy terapeutka jest w stanie skutecznie prowadzić terapię po 12 godzinach pracy.
Zastanawiam się nad rezygnacją z terapii lub terapeutki.
Obserwuj wątek
    • panizalewska Re: płatność za terapię 26.01.16, 22:57
      Dla mnie to dziwna praktyka. Jeżeli uczciwie odwołuję wizytę wcześniej - nie płacę. Płaciłam zawsze przed / po wizycie - w recepcji. Więc musiałam fizycznie być na spotkaniu, żeby zapłacić.
      Wypowiedzenie terapii? Podaj gdzie takie kwiatki, może to nawet nielegalne jest i warto tym zainteresować jakieś organy wewnętrzne? ;)
      • kasia_750 Re: płatność za terapię 27.01.16, 00:24
        Dla mnie też było logiczne, że skoro ja jestem uczciwa (tj. odwołuję wizytę z wyprzedzeniem) to tak samo będę traktowana. A tu niespodzianka.
        Ja i koleżanka jesteśmy z dużych miast - Warszawa, Wrocław. Ciekawe czy w mniejszych miejscowościach gdzie ludzie mają mniej pieniędzy też są takie zasady.
    • tankky Re: płatność za terapię 26.01.16, 23:08
      U mnie jest zasada 24h. Jeśli wcześniej to się nie płaci czy tam płaci jakąś część tylko. Ale już z 2 razy musiałam nagle przełożyć i mój terapeuta przymknął oko.
      Co do skuteczności terapii to jest ona oceniana zazwyczaj na co najmniej trzech płaszczyznach. W opinii pacjenta, w opinii terapeuty i opinii społeczeństwa. Ja bym proponowała te same pytania co tutaj zadać terapeutce i wszystko sobie jasno wyjaśnić. Jakie są założenia terapii, jak się czułaś/czujesz z tą niejasną sytuacją płatności itd.
      Jeśli chodzi o godziny pracy to może w ciągu dnia ma okienka.
      • kasia_750 Re: płatność za terapię 26.01.16, 23:58
        Już raz rozmawiałam. Zachorowało mi dziecko i nie miałam opieki. Odwołałam kulturalnie wizytę, myślałam że sprawa jest załatwiona. Poszłam na kolejną wizytę a tam inna osoba zapisana na moją godzinę. Terapeutka bardzo mnie przepraszała za nieporozumienie (?). Tydzień później, w ramach rekompensaty "darowała" mi pieniądze za odwołaną przeze mnie wizytę. Początkowo nie zrozumiałam co ona do mnie mówi, byłam w szoku, w życiu nie słyszałam o takich zasadach. Oczywiście powiedziałam co o tym myślę, co czuję, ale nie przejęła się tym zbytnio. Tłumaczyła, że niby takie są zalecenia, aby pacjenci nie przerywali terapii. Ja miałam odmienne zdanie i nie doszłyśmy do porozumienia. Już wtedy zastanawiałam się nad rezygnacją, ponieważ nie odpowiadają mi takie zasady. Ale chyba szkoda mi było zainwestowanych pieniędzy (to było po 2 miesiącach terapii 2 razy w tygodniu), zaczęłam nową pracę do której musiałam się trochę douczyć wieczorami, nie miałam siły na szukanie innego terapeuty. A potrzebowałam się wygadać i utwierdzić w przekonaniu, że zachowanie mojej przełożonej nie było normalne i to nie były moje urojenia ;)
    • akn82 Re: płatność za terapię 26.01.16, 23:24
      Mój mąż musi płacić za każdy ustalony termin wizyty, nie zależnie od tego czy jest czy nie. Istnieje możliwość odrobienia spotkania w razie nieobecnosci, i w ramach możliwości terapeuty. Spotkałam się z tym także w opowiadaniach innych znajomych. Mąż płacić także jak był chory, na zakaźną chorobę. Sugerowałam mu wtedy żeby poszedł i żeby sobie Pani przywlokła chorobę do domu, do dzieci żeby zaprzestała takich praktyk :P No, mąż nie skorzystał z rady.
      O reszcie nie słyszałam. Najlepiej porozmawiać o Twoich obawach z terapeutką otwarcie.
      • kasia_750 Re: płatność za terapię 27.01.16, 00:11
        Też się zastanawiałam czy nie iść i nie pozarażać ;) najchętniej jak złapię jelitówkę :)

        • akn82 Re: płatność za terapię 27.01.16, 01:08
          U nas była wtedy bostonka.
          Taki sposób płatności za terapię, ten który budzi w nas tyle wątpliwości, jest powszechny. Spotakłąm się z nim też na dalekim Zachodzie. Nie wiem czy nie ma on związku z nurtem w jakim prowadzona jest terapia? Moja koleżanka zrezygnowała z terapeutki, bo nie udało im się dojść do porozumienia w tej kwestii. A ona ma trójkę dzieci i przeżyła traumę. Też nie było zmiłuj.

          • asia_i_p Re: płatność za terapię 27.01.16, 07:57
            A jak to jest w przypadku innych zajęć płatnych jeden na jeden? W przypadku korepetycji zwyczajowe jest uprzedzenie 24-godzinne, ja swoim uczniom odpuszczam i tak czy siak nie biorę pieniędzy za zajęcia, które się nie odbyły, bo miałabym dyskomfort - ale u mnie to jest dodatek do pracy, a nie źródło utrzymania. Jeżeli jest to źródło utrzymania, to jakieś zasady muszą być, bo koszta pozostają niezmienione, niezależnie od tego, czy pojawi się pacjent, czy jest okienko.

            Natomiast dalej wydaje mi się, że chory klient nie przychodzący na terapię to jednak strata, z którą się trzeba liczyć, można ustalić limit takich nieobecności i tyle.
            • kasia_750 Re: płatność za terapię 27.01.16, 08:48
              Osobiście nie spotkałam się z koniecznością zapłaty za odwołaną wizytę. Spotkałam się natomiast z zasadami wykreślania pacjenta przez lekarzy w przypadku opuszczenia 2-3 wizyt (ale bez wcześniejszego ich odwołania!). Taka informacja była umieszczona na korytarzu tak aby każdy mógł się z nią zapoznać.
              Czyli potwierdzasz to co podejrzewam - chodzi o ochronę interesów psychoterapeuty.
              Zasady ustalane są odgórnie i nikt się nie może wyłamać, żeby "nie psuć rynku". Tak to odbieram.
              • asia_i_p Re: płatność za terapię 27.01.16, 09:12
                Do pewnego stopnia tę ochronę interesów rozumiem - bo tak jak mówię, wyobrażam sobie, że bardzo trudno jest spiąć budżet, kiedy klienci często się odwołują, a opłacić wynajem gabinetu trzeba. Natomiast powinno to mieć jakieś granice i w niektórych zawodach ma - 24-godzinne wyprzedzenie wydaje się rozsądnym kompromisem.
                Bo taki układ jak u mnie - nie przyszedłeś, nie płacisz - jest możliwy tylko wtedy, jeżeli jest to dodatkowa działalność prowadzona po godzinach we własnym mieszkaniu. A i wtedy może być trudne, jeśli ktoś ma zarejestrowaną działalność, a prowadzi ją niezbyt aktywnie i kilka odwołanych lekcji oznacza, że płacąc ZUS dokłada do interesu.
          • kasia_750 Re: płatność za terapię 27.01.16, 08:39
            To przykre, że kasa jest ważniejsza niż pomoc konkretnej osobie. Od psychologa oczekiwałabym więcej empatii. Współczuję koleżance.
            Czy Twój mąż i znajomi byli szczegółowo informowani o zasadach płatności na pierwszej wizycie? Czy dowiadywali się dopiero w sytuacji konieczności odwołania wizyty? Mnie najbardziej irytuje fakt, że o tych zasadach dowiedziałam się później i nie miałam możliwości podjęcia świadomej decyzji czy chcę prowadzić terapię na takich warunkach.
            • avvg Re: płatność za terapię 19.02.16, 21:23
              Terapeuta nie jest od bycia empatycznym, tylko od wykorzystywania swojej wiedzy w pomaganiu ludziom. Jak idę do dentysty, to oczekuję, że będzie uprzejmy i będzie mnie szanował, empatii nie potrzebuję.
    • differentview Re: płatność za terapię 27.01.16, 00:26
      > Takie zasady podobno gwarantują powodzenie terapii, konieczność zapłaty daje mo
      > tywację aby stawić się na wizytę.

      wydaje mi sie, ze motywacja by stawic sie na wizyte jest potrzeba by korzystac z terapii a nie koniecznosc zaplaty w przypadku odwolania
      wiec nie tyle chodzi o powodzenie terapii ile o staly dochod terapeuty, ktory w tej zwolnionej godzinie nie jest juz w stanie przyjac innego pacjenta
      jesli by chciec tak tresowac pacjenta, ktory opuszcza spotkania to wystarczyloby ustalic, ze np. wiecej niz dwa opuszczone spotkania w miesiacu- odbieraja sens terapii i automatycznie terapia u tego psychoterapeuty zostaje zakonczona- jesli komus bedzie zalezalo na kontynuowaniu terapii to nie bedzie opuszczal wizyt
      • kasia_750 Re: płatność za terapię 27.01.16, 09:01
        W 100% zgadzam się z tym co napisałaś.
        A ponieważ w tej chwili nie mam takiego komfortu, żebym nie musiała patrzeć na co wydaję pieniądze, konieczność zapłaty za tą jedną wizytę skłania mnie do rezygnacji z terapii w ogóle.
        • milamala Re: płatność za terapię 27.01.16, 09:31
          W Holandii istnieje praktyka odwolywania wizyt do 24 godzin przed, wtedy sie nie placi. W praktyce jak sie odwola pozniej (byle nie nagminnie) z waznego powodu to tez nie robia ceregieli. Jesli ktos w ogole nie usprawiedliwi nieobecnosci to dostaje rachunek jak za normalna wizyte.
          Takie podejscie wydaje mi sie zdrowe.
        • zuzi.1 Re: płatność za terapię 27.01.16, 11:00
          Imo szkoda w takiej sytuacji rezygnowac z terapii calkowie. Ja bym poszukala innej terapeutki, bardziej elastycznej.
    • ola_dom Re: płatność za terapię 27.01.16, 09:26
      U mnie na pierwszym spotkaniu było jasno powiedziane, że nawet jeśli nie przyjdę na wizytę, to muszę za nią zapłacić, więc od początku z tym się liczę. Wyjaśnienie wydaje mi się rozsądne - to terapia długoterminowa, terapeuta rezerwuje na wiele miesięcy ten czas dla mnie, więc nie za bardzo może w ostatniej chwili kogoś w tym czasie przyjąć - jeśli ja zrezygnuję z dnia na dzień. To nie jest pomoc doraźna, gdzie można kogoś innego przyjąć w to samo miejsce.
      Oczywiście, że wolałabym, żeby zasady były inne, ale przynajmniej wiem o nich od samego początku i na takie się godziłam.
      Natomiast nie miałam problemu z przełożeniem, nadrobieniem wizyty w miarę możliwości terapeutki w momencie, kiedy jechałam na urlop albo rozchorowałam się.
      Terapia w Warszawie, o ile ma to znaczenie.
      • differentview Re: płatność za terapię 27.01.16, 09:48
        > Wyjaśnienie wydaje mi się rozsądne - to terapia długoterminowa, terapeuta rezerwuje n
        > a wiele miesięcy ten czas dla mnie, więc nie za bardzo może w ostatniej chwili
        > kogoś w tym czasie przyjąć - jeśli ja zrezygnuję z dnia na dzień.

        jesli bez powodu albo z blachego powodu rezygnujesz sobie z dnia na dzien to zupelnie inna sytuacja; mowimy o chorobie- na ta sytuacje nie masz wplywu i takie sytuacje powinny byc wliczone w straty terapeuty; przeciez jak terapeuta sie rozchoruje to nie kazesz mu placic za ta godzine, ktora przeznaczylas na terapie a moglac przeciez pracowac lub inaczej sobie rozplanowac dzien
        • ola_dom Re: płatność za terapię 27.01.16, 09:52
          differentview napisała:

          > jesli bez powodu albo z blachego powodu rezygnujesz sobie z dnia na dzien to zupelnie inna
          > sytuacja; mowimy o chorobie- na ta sytuacje nie masz wplywu i takie sytuacje powinny byc
          > wliczone w straty terapeuty

          No racja, ale jaki mam wybór? Mogłam się nie godzić na tę terapię, i tyle.
          Jak pisałam - ja akurat nie miałam problemów z przełożeniem wizyty o 2-3 dni, kiedy rano zadzwoniłam, że jestem chora i tego dnia nie przyjdę.
          • kasia_750 Re: płatność za terapię 27.01.16, 10:06
            Czyli chodzi tylko i wyłącznie o kasę.
            Przykre, że terapeuta dorabia do tego jakąś ideologię i wmawia mi że to dla mojego dobra.
            • ola_dom Re: płatność za terapię 27.01.16, 10:41
              kasia_750 napisała:

              > Czyli chodzi tylko i wyłącznie o kasę.
              > Przykre, że terapeuta dorabia do tego jakąś ideologię i wmawia mi że to dla mojego dobra.

              Nie wiem, "o co chodzi terapeucie", wiem natomiast, że nawet wolę się nie zastanawiać, gdzie byłabym dzisiaj, gdyby nie ta terapia.
              • zuzi.1 Re: płatność za terapię 27.01.16, 13:13
                Zylabys Olu w bialym malzenstwie z mama :-( A mama zyje i ma sie dobrze? nie podjela zadnych krokow autoagresywnych? :-) ps. znam 2 kobiety pod 50 nigdy niezamezne i zyjace z matkami, w kazdym przypadku rodzenstwo wyprowadzilo sie z domu i zalozylo rodziny. A obie panie zostaly z matkami. Jedna matka juz zmarla i ta kobieta zyje sobie teraz sama. Znam tez faceta po 50 ktory mieszka z matka i chodzi z nia i jej kolezankami na zakupy, tylko on ma jakies problemy psych., bo gada sam do siebie. Znam jeszcze jednego, wygladajacego na normalnego i sympatycznego, tez mieszka z mama. A Ty znasz kogos takiego Olu?
                • ola_dom Re: płatność za terapię 27.01.16, 13:33
                  zuzi.1 napisała:

                  > Zylabys Olu w bialym malzenstwie z mama :-( A mama zyje i ma sie dobrze? nie podjela
                  > zadnych krokow autoagresywnych? :-)

                  Nie, nie żyłabym z mamą, bo na pewno bym nie wróciła mieszkać z nią, nawet gdybym rozstała się ze swoim facetem. Chyba jedynie gdybym jednocześnie straciła pracę i nie miała za co mieszkać gdzie indziej - to jedyna opcja. I mój największy koszmar. ALE - i tak najpierw zwróciłabym się o pomoc do taty, co nigdy wcześniej nie przyszłoby mi do głowy. A teraz tak :). Zresztą - to bardzo ciekawe - tato sam spytał, czy w razie gdyby coś tam, czy ja sobie sama poradzę. A ja powiedziałam, że tak, a jeśli nie, to poproszę go o pomoc. Chyba się ucieszył ;)

                  Mama chyba ma się dobrze, nie rozmawiamy od lata (z kilkunastominutową przerwą, kiedy musiałam pojechać do niej, bo trzymałam tam zimowe ubrania, a już przyszedł mróz i zaczęłam marznąć) - trudno to nawet nazwać rozmową, nawyzywała wtedy mojego faceta, więc "wizyta" trwała krótko. Ale o ile wiem od rodziny, to kroków nie podjęła, choć "smutna" i "w złym stanie psychicznym" bywa. Najbardziej pewnie w okolicy minionych świąt.

                  > A Ty znasz kogos takiego Olu?

                  Nie przypominam sobie, jak się zastanowię, to nie znam nikogo dorosłego, kto mieszka z rodzicem. Albo nie pamiętam. Ale ja i tak po swoich doświadczeniach mam spaczone patrzenie na takie sytuacje i zawsze będę podejrzewać jakieś zaburzenia, jak spotkam taką osobę. No na pewno nie "wspaniałe relacje dziecka z rodzicem", o nie...
                  • zuzi.1 Re: płatność za terapię 27.01.16, 13:39
                    No to dobrze, ze ta opcje mieszkania z mama wykluczalas, mimo wszystko.To taki zdrowy objaw.
                    • ola_dom Re: płatność za terapię 27.01.16, 13:42
                      zuzi.1 napisała:

                      > No to dobrze, ze ta opcje mieszkania z mama wykluczalas, mimo wszystko.

                      Nie, nie, to było dla mnie jasne, jeszcze zanim zaczęłam terapię. Choć wtedy brałam pod uwagę sytuację, że musiałabym zająć się mamą, gdyby np. była chora, niesprawna, niesamodzielna. Teraz - nie za bardzo sobie to wyobrażam. A tak w ogóle, to nie myślę na zapas, co i jak się rozwiąże, bo i tak nie wymyślę. I w ogóle staram się myśleć o tym jak najmniej.
                  • lot.ti Re: płatność za terapię 28.01.16, 09:36
                    zerwanie kontaktu z matką nazywasz sukcesem?

                    nieźle ci ta "terapeutka" namieszała w głowie

                    matka ma swoje wady, ale to matka i napewno na swój sposób chce dla ciebie dobrze, tylko ma swoje problemy. jako osoba dorosła, emocjonalnie stabilna powinnaś nauczyc się tworzć z nią relację i jednocześnie chronić wlasne życie. ty tymczasem jesteś ciągle zbuntowaną nastolatką, ile jeszcze lat tej "terapii" przed tobą i czy matka dożyje. zobaczysz, że jak matko zabraknie pożałujesz, że zerwałaś z nią kontakt i ciekawe ilu "terapeutów" będzie cię wtedy wyciągało z poczucia winy.

                    matka nie ma obowiązku akceptować twojego faceta. absolutnie żadnego. może też gadać, co chce. możesz jednym uchem słuchać, a drugim wypuszczać. gadki o złym stanie psychicznym i szantaże emocjonalne możesz zbywać. wiem, łatwo się gada komuś z zewnątrz, kto nie wie o co kaman, nie mniej jednak rozważyć warto także innym punkt widzenia.

                    powinnaś do matki dzwonić np. raz w tygodniu z kurtuazyjnym zapytanie, co słychać i jak się miewa. niezależnie od przebiegu tej rozmowy nie powinnaś się obrażać, tylko uprzejmie się żegnać a za tydzień dzwonić znowu. wiesz dlaczego? bo tak wypada. bo w dobrym tonie jest interesować się sytuacją matki, jaka by ona nie była. bo nic nie zwalnia z dobrego wychowania. rozumiesz? a co ona sobie tam powie, czy nie powie bez znaczenia - jesteś ponad to. dopiero kiedy osiągniesz ten poziom spokoju wewnętrznego, wyciszenia i pogodzenia się ze sobą będziesz mogła mówić o dobrej zmianie. póki co, jesteś w piaskownicy i nie wiem, co byłoby dla ciebie lepsze - "białe małżeństwo" z matką, czy życie jej na przekór, bo żadne z tych żyć nie jest naprawdę twoje.
                    • ola_dom Re: płatność za terapię 28.01.16, 10:12
                      lot.ti napisała:

                      > zerwanie kontaktu z matką nazywasz sukcesem?

                      Właściwie to matka zerwała ze mną kontakt, choć jest oczywiście obrażona, że ja nie próbuję usilnie go podtrzymywać.
                      ONA zerwała i ONA jest na mnie obrażona.
                      Sukcesem jest to, że pozbyłam się poczucia winy z tego powodu, że ona jest na mnie obrażona. To tak w skrócie, bo mam jeszcze parę innych sukcesów.
                      • lot.ti Re: płatność za terapię 28.01.16, 10:31
                        sukcesem jest to, że walczysz.
                        dopóki walczysz jesteś zwycięzcą.

                        serio traktujesz obrażanie się starszej kobiety, która ma pewne problemy z głową?
                        wyluzuj
                        po prostu wyluzuj
                        • ola_dom Re: płatność za terapię 28.01.16, 10:43
                          lot.ti napisała:

                          > serio traktujesz obrażanie się starszej kobiety, która ma pewne problemy z głową?
                          > wyluzuj
                          > po prostu wyluzuj

                          lot.ti - zdaje się, że wyciągnęłaś wnioski na temat mojej sytuacji tylko na podstawie tego wątku. Wierz mi, że sprawa jest o wiele bardziej złożona. Ale już nie chce mi się jej wałkować tutaj po raz kolejny.
                          • lot.ti Re: płatność za terapię 28.01.16, 11:29
                            jasne, ze spraw jest złożona

                            poczucie winy - najskuteczniejsze narzędzie manipulacji i wdeptywanie w ziemię potomków, współmałżonków i innych bliźnich

                            też mi ostatnio wyjechał, ze rodzice wykarmili, wykształcili, więc jest im winien, a jak on to i jak w związku z czym mam złamać prawo w wiadomej sprawie. szczerze żal mi się zrobiło biedaka, ale twarda jestem, ciche dni trwają. trudno.

                            druga strona może cię zranić emocjonalnie na tyle na ile TY jej pozwolisz. TY decydujesz o swoim samopoczuciu, emocjach, myślach, ocenach. terapia powinna nauczyć kontroli nad emocjami. w matce warto spróbować dojrzeć starą kobietę, która się w życiu pogubiła, która swoje dziecko kocha choćby i chorą miłością, która nie rozumie swoich błędów. jak matka (nie daj Bóg) zejdzie z tego świata zanim poukładasz z nią relacje to będziesz miała ciężką żałobę i terapeuci znów zarobią.

                            wybacz jej, wybacz sobie. utrzymuj takie relacje jakie są możliwe. jednym uchem słuchaj co mówi, drugim wypuszczaj. wiem, że to niełatwe, ale nie warto żyć w zacietrzewieniu. ale może jeszcze nie czas na to, sama wiesz najlepiej.
                            • ola_dom Re: płatność za terapię 28.01.16, 11:36
                              lot.ti napisała:

                              > w matce warto spróbować dojrzeć starą kobietę, która się w życiu pogubiła, która swoje
                              > dziecko kocha choćby i chorą miłością, która nie rozumie swoich błędów.

                              Ja to rozumiałam przez kilkadziesiąt (tak, trzydzieści można już liczyć w dziesiątkach) lat. Całe moje (świadome) życie z nią polegało na rozumieniu jej sytuacji i tego, jaka jest, i dlaczego taka jest (a wcale nie jest ani stara, ani chora). Wystarczy. Teraz UCZĘ SIĘ zrozumieć siebie i swoje potrzeby. I to mozolna nauka, ale jakoś idzie.
                              Poświęciłam mojej matce bardzo wiele lat. Tzw. - "najlepszych". W końcu chcę poświęcić trochę mojego życia sobie, póki jeszcze nie jest za późno, a zaraz będzie.
                              • lot.ti Re: płatność za terapię 28.01.16, 11:57
                                nie mnie diagnozować, czy oceniać. wydajesz się ciągle mocno związana z matką, a ona ma na ciebie wciąż wpływ. kiedy ten wpływ straci, będziesz wreszcie wolna i dorosła.
          • differentview Re: płatność za terapię 27.01.16, 10:11
            no i to jest normalne podejscie; terapeuta z jednej strony dba o swoje interesy ale z drugiej strony jest jakos po ludzku elastyczny; jesli ktos ma malo kasy a przyjdzie mu zaplacic np za dwie nieodbyte sesje bo byl w szpitalu to jednak troche nie fair
            • ola_dom Re: płatność za terapię 27.01.16, 10:43
              differentview napisała:

              > no i to jest normalne podejscie; terapeuta z jednej strony dba o swoje interesy
              > ale z drugiej strony jest jakos po ludzku elastyczny; jesli ktos ma malo kasy
              > a przyjdzie mu zaplacic np za dwie nieodbyte sesje bo byl w szpitalu to jednak
              > troche nie fair

              To prawda. Mnie udało się przełożyć dwie wizyty z powodu dwutygodniowego urlopu, a nie choroby. Oczywiście - wcześniej wiedziałam, że idę na urlop i zapytałam, czy się da. Dało się.
    • kasia_750 dziękuję za opinie :) 27.01.16, 10:59
      Dziękuję Wam dziewczyny za wszystkie opinie.
      Pomogły mi podjąć decyzję.
      Pozdrawiam serdecznie :)
    • bianka02 Re: płatność za terapię 27.01.16, 12:06
      U mnie również na pierwszym spotkaniu zostalam poinformowana ze place nawet jak mnie nie będzie. Ale chyba istniała możliwość uprzedzenia ze nie będę i wtedy nie płaciło by się. Pisze chyba ponieważ nigdy wciągu tych paru lat nie zdarzyło mi się odwołać terapii.Terapie czasem z powodu choroby a czasem z jakiś innych powodów odwoływała terapeutka..

      Nigdy tez za bardzo nad tym nie zastanawialam bo tak jak ola nie wiem gdzie bym teraz była gdyby nie ta terapia.
    • nammkha Re: płatność za terapię 27.01.16, 14:12
      U mnie była możliwość odwołania spotkania ale z odpowiednim wyprzedzeniem czasowym (chyba z tydzień) i jeśli nie ma możliwości przełożenia spotkania na inny termin, który zaproponuje terapeuta.
      Problem był taki, że nie zapamiętałam tych zasad bo pierwsze spotkanie jest dość emocjonalne i nie pamięta się wszystkiego. Myślę, że tu tkwi problem. Zasada jest dla mnie ok, bo terapeuta ma rzeczywiście ograniczone możliwości znajdowania zastępstwa jeśli prowadzi terapię długoterminową. Jedyne co może byłoby pomocne to to aby zasady były przez terapeutę wręczane w formie wydruku na pierwszej wizycie, aby później nie było wątpliwości. Ale płacenie za termin nawet jeśli uciekł z Twojego powodu jest ok i jest ogólnie stosowaną dobrych terapeutów, którzy po prostu dbają o swój interes.
      • mozambique Re: płatność za terapię 27.01.16, 14:51
        oczywsicei pod warunkiem ze jak terapeuta odwoła w ostatneij chwili to płąci pacjentowi równowartosc , prawda ?

        no jak sparwiedliwie to sprawiedliwie
        • ola_dom Re: płatność za terapię 27.01.16, 14:54
          mozambique napisała:

          > no jak sparwiedliwie to sprawiedliwie

          No oczywiście, że tak. Jak znajdziesz takiego terapeutę, to podaj namiar.
        • nammkha Re: płatność za terapię 27.01.16, 20:25
          Nigdy nie było takiej sytuacji aby terapeuta odwołała wizytę w ostatniej chwili. Jeśli się zdarzyło, że była chora to zawsze proponowała inny dogodny dla mnie termin.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: płatność za terapię 27.01.16, 22:53
      Na początku podejmowanej terapii zawiera się tak zwany kontrakt, który obejmuje także sposoby płatności za sesje. Zasada odpłatności za nie odbyte sesje jest stosowana przez wszystkich terapeutów w różnych odmianach. Ja stosuję zasadę płatności za sesje odwołane 48 godz przed terminem sesji bez względu na powód. Choć czasem, w wyjątkowych wypadkach, biorę je pod uwagę na korzyść pacjenta. Są tez kontrakty , gdzie płatność jest za każdą sesję odwołaną. Jeden motyw tego, to ochrona terapii. Drugim to ochrona terapeuty i najzwyczajniej jego dochodów . To czas zarezerwowany dla tego pacjenta. Nic innego się w tym czasie nie zrobi. Terapia czesto trwa przez dłuższy czas. Musi gwarantować terapeucie dochód. Płaci się zatem za zagwarantowany czas. To rodzaj wykupionego abonamentu. Terapeuta ponosi tez pełne koszty utrzymania swojego miejsca pracy.
      Co do wydolności terapeuty to pewnie jest to kwestia indywidualna, ale na pewno terapeuta ma przerwy w czasie tak długiego dnia pracy. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • asia_i_p Re: płatność za terapię 07.02.16, 19:05
        W przypadku większości abonamentów istnieje możliwość wykorzystania niewykorzystanych godzin w jakichś granicach czasowych. Przeważnie zajęcia abonamentowe wypadają taniej w przeliczeniu na pojedynczą godzinę i istnieje możliwość decyzji, czy wybiera się drożej - płacone pojedynczo czy taniej - w abonamencie.

        To, jak pani to organizuje, jest OK. Natomiast egzekwowanie płatności za nieodbyte zajęcia nawet przy stosownie wczesnym uprzedzeniu nie jest OK. Jeżeli jakiś terapeuta ma stawki skalkulowane na granicy opłacalności, to rozumiem, że mógłby za taką godzinę pobrać równowartość kosztów stałych - ale nie pełną opłatę, czyli wraz z zakładanym zyskiem. Nie przesadzajmy też, że nic się w tym czasie nie zrobi - zakładam, że terapeuta jakiś czas poświęca na dokształcanie się własne. Wiedząc 24 godziny wcześniej, że tę godzinę będzie miał wolną, może zaplanować w tym czasie lekturę. Może także zaplanować zajęcia z innym pacjentem, który wcześniej był chory. Da się, mówię z własnego doświadczenia z czasów, kiedy prowadziłam dużo korepetycji. Oczywiście powiedzieć "nie ma odwoływania" i dzięki temu przerzucić tę kwestię całkowicie na klienta jest łatwiej. Ale to nie znaczy, że to jest w porządku.
    • lot.ti Re: płatność za terapię 28.01.16, 10:28
      Każdy podmiot świadczący usługi na wolnym rynku chce zabezpieczyć swoje interesy. Może to zrobić na tyle, na ile rynek pozwala. Skoro są chętni do płacenia za niewykorzystane spotkania to terapeuci te opłaty chętnie pobierają i trudno się im dziwić.
      Jednak w obecnej sytuacji nadzwyczajnej nadpodaży usług terapeutycznych jest raczej niemożliwe aby wszyscy trzymali takie warunki. Napewno jest są na rynku podmioty bardziej elastycznie i pewnie tańsze. Jakość świadczonych przez nie usług nie musi być niższa. Wystarczy sobie uświadomić, ze na subiektywne poczucie wysokiej jakości rzutuje wysoka cena i niedostępność. Terapeuci mają więc podwójny interes w dojeniu klientów.

      Inna sprawa to symetria umów. Prawa i obowiązki kazej ze stron umowy powinny być wzgędnie symetryczne. Jeśli klient ma płacić za nieodbytą wizytę, to terapeuta powinien za wizytę odwołaną przez siebie płacić karę w równej wartości.

      Gadanie o wpływie płacenia na skuteczność terapii można między bajki włożyć, gdyby tak było żadna terapia nie mogłaby się odbyć w ramach ubezpieczenia, a jednak takowe się odbywają i ponoć bywają skuteczne. Co więcej odrabianie spotkań w innych terminach zaburza rutynę, czemu to miałoby się mieć nijak do skuteczności terapii, a już pozostawienie stówki w portfelu klienta miałoby tę skuteczność zniweczyć? Nie dajmy się zwariować.

      Pozostaje jeszcze kwestia egzekucji nieuregulowanych płatności. W jaki sposób miałoby się to odbyć? Jeśli macie spisaną umowę, terapeuta działa legalnie, wystawia rachunki/paragony fiskalne za wizyty to może dochodzić tej stówki w sądzie. Pozew 30 zł + 6 zł za nadanie klauzuli wykonalności, koszty komornicze na start 200 - 300 zł.... do tego trzeba doliczyć wiele godzin straconych na bujanie się między sądem, jakimś durnym punktem in postu na drugim końcu miasta, w którym poczta z sądu jest do odebrania a komornikiem. Zdecydowanie nieracjonalne.

      Najrozsądniej zignorować cwaniaczka i poszukać usługi lepiej dostosowanej do swoich potrzeb.
      • lati7 Re: płatność za terapię 29.01.16, 15:29
        Jak najbardziej zgadzam się z lot.ti. Dodam jeszcze, że większość , jak nie całość osób liczących bardzo skrupulatnie swój czas, nie ceni go u fachowców w innych dziedzinach ... Nie przyjdzie im do głowy że za wstępną , wizytę hydraulika , dekarza , czy kafelkarza należało by zapłacić. Pomiary , poradę , projekt , czy kosztorys ? Czyży te osoby nie ceniły swoich roboczogodzin i rozdają je w gratisie ? Idąc tokiem myślenia terapeutów, należało by już na wstępie i od razu podpisać umowę i w razie rezygnacji zapłacić karę dla fachowca za zawracanie głowy , bo przecież pan fachowiec może mieć na ten termin innych chętnych? :) Wyobrażam sobie oburzenie ..;p Wolny rynek, konkurencja i te sprawy ..
        • nammkha Re: płatność za terapię 30.01.16, 19:51
          Pan fachowiec przychodzi do Ciebie raz i po sprawie. Terapeuta rezerwuje dla Ciebie stałą godzinę o w swoim cotygodniowym grafiku i nie ma możliwości zarobienia na kimś innym w tym czasie.
          Czytaj uważniej to co napisała Pani Agnieszka.
          Ja tam się cieszę, że terapeuci zabezpieczają swój interes należycie i że jest w tym swojego rodzaju solidarność w branży. Jak terapeuta, który sam nie potrafi zadbać o swój interes miałby mnie tego nauczyć? Należało by się raczej zastanowić dlaczego nie we wszystkich branżach tak jest. Dlaczego mamy równać do niższego poziomu, odbierać komuś bo ktoś inny nie ma. Może ten co nie ma powinien zacząć brać?
          • aguar Re: płatność za terapię 31.01.16, 10:15
            Też uważam, że lot.ti mądrze pisze. I wkurza mnie chrzanienie, że terapeuta nie może nic przez wolną godzinę zrobić. Choćby taka Pani Agnieszka może w tym czasie poodpowiadać na forum. Można wyjść na zakupy, na spacer, zrobić zakupy w internecie, poodpowiadać na maile, zadzwonić do mamy, obejrzeć odcinek serialu, przespać się na własnej kozetce. Także zapytać pacjenta z ostatniej godziny czy by mu nie pasowało przyjść wcześniej, albo z ostatniej godziny następnego dnia.
            Jestem za tym, żeby pacjenci nie wchodzili w takie układy, to wtedy terapeuci będą się musieli dostosować. Z resztą biorąc pod uwagę sumy, jakie biorą za godzinę - to moim zdaniem możliwość ewentualnego odwołania już jest wliczona w cenę.
            • parfum.paris Re: płatność za terapię 05.02.16, 22:07
              Nie mozna nic na czym mozna zarobic, a przeciez wlasnie na zarobkowanie ten czas byl przeznaczony. To tak jak niania bez umowy, mama bierze wolne w pracy, niania pracy nie ma. Malo kto juz tak robi...
    • vilez Re: płatność za terapię 30.01.16, 17:30
      Nie, to nie jest normalne. Ludzie dają się oszukiwać.
      I takie historie "ekonomiczne" powinny ludziom dać do myślenia w kwestii płatnych "terapii". Także wypowiedź pani ekspert w tej dziedzinie dużo tu wnosi.
      Tak to jakoś szło, że głupich nie sieją...
      • nammkha Re: płatność za terapię 30.01.16, 19:59
        Vilez,

        Ty chyba nie chodziłaś na żadną płatną terapię co? Zastanów się co się dzieje kiedy budujesz dom i chcesz sobie zarezerwować ekipę, która ci go zbuduje. Musisz wpłacić zaliczkę prawda? Nawet jeśli do budowy nie dojdzie np. bo nie dostaniesz kredytu, to zaliczka ci przepada... I z tym jakoś ludzie są w stanie się pogodzić. Zaliczkę natomiast płacisz dlatego, że ekipa zarezerwowała dla Ciebie czas i jeśli do budowy nie dojdzie musi na gwałt szukać innej roboty, aby nie splajtować. Tak samo jest z terapią. Jak sobie np. wyobrażasz pracę terapeuty, któremu nagle zaczną chorować pacjenci, np. zdarzy się że nie przyjdzie połowa pacjentów w miesiącu - co według ciebie ma zrobić taka osoba? Żyć za połowę pieniędzy i modlić się o to aby w następnym miesiącu pacjenci nie chorowali? Chyba należy mu się jakieś podstawowe poczucie bezpieczeństwa, tak jak osobie, która ma co miesiąc pewność że przeżyje. Moim zdaniem to pacjentom powinno zależeć aby terapeuta czuł się bezpiecznie bo inaczej jak miałby ich leczyć? I pisanie tutaj o oszukiwaniu jest dużym nadużyciem.
        • differentview Re: płatność za terapię 30.01.16, 22:55
          > Jak sobie np. wyobrażasz pracę terapeuty, kt
          > óremu nagle zaczną chorować pacjenci, np. zdarzy się że nie przyjdzie połowa pa
          > cjentów w miesiącu - co według ciebie ma zrobić taka osoba? Żyć za połowę pieni
          > ędzy i modlić się o to aby w następnym miesiącu pacjenci nie chorowali?

          a jak sobie wyobrazasz prace jakiegokolwiek innego specjalisty, ktoremu odwoluja sie pacjenci? czy dentysta kaze Ci placic za zaplombowanie zeba mimo ze odwolalas wizyte? czy weterynarz kaze sobie placic za kastracje mimo, ze odwolalas wizyte swojego pupila? czy fryzjer skasowal Cie kiedys za strzyzenie gdy sie rozchorowalas i nie moglas przyjsc a on w tym czasie siedzial bezrobotny po nikogo innego w tym czasie nie przyjal?

          > Chyba należy mu się jakieś podstawowe poczucie bezpieczeństwa, tak jak osobie, która m
          > a co miesiąc pewność że przeżyje. Moim zdaniem to pacjentom powinno zależeć aby
          > terapeuta czuł się bezpiecznie bo inaczej jak miałby ich leczyć?

          nie wiem co sie komu nalezy i dlaczego akurat terapeuci maja miec zapewniony jakis szczegolny komfort gdy wszyscy inni go nie maja? z tym przezyciem u terapeutow to tez jesli umiesz liczyc- policzyc sobie- srednio 7 pacjentow dziennie po 140 zl- razy ilosc pracujacych dni w miesiacu- i nie dramatyzuj; uwazam, ze jesli pacjent specjalnie opuszcza wizyty terapia powinna sie zakonczyc a gdy choruje- nie powinien placic; chyba, ze dziala to w obie strony- terapeuta choruje- placi pacjentowi za wizyty, ktore mu przepadly
          • paris-texas-warsaw Re: płatność za terapię 30.01.16, 23:07
            Nie jest to wcale domena psychoterapeutów, ale też wielu specjalistów i osób zajmujących się cyklicznymi zajęciami, m.in. dla dzieci, czy to tańce, czy logopeda, czy plastyka. I bardzo często jest w umowie ten np. 24 h termin odwołania. Często takie zajęcia są opłacane np. raz na miesiąc w stałej kwocie, a najwyżej mniej się zapłaci w następnym miesiącu, albo i nie (w przypadku zajęć zabawowych dla dzieci - często nie). To wg mnie wynika z cykliczności zajęć. Inaczej, jeśli ktoś szedłby na jednorazową konsultację czy spotkanie. To jak karnet na basen czy siłownię, dla mnie to zwykła i całkowicie zrozumiała praktyka.
            • kj-78 Re: płatność za terapię 05.02.16, 22:55
              Jak mialam prywatne zajecia muzyczne z dziecmi to w umowie mialam oplate z gory za caly semestr i brak zwrotu, jesli dziecko chore. Nikt nie mial obiekcji. Wynajmuje sale i siedze tam X godzin, jest to moj staly dochod. Rezerwuje czas od do dla ucznia i nic innego w tym czasie nie zrobie.

              To moze, jak ktos pracuje w biurze i przez 2h ktoregos dnia nie ma co robic, to niech mu to odlicza z pensji? I niech zapisuje, przez ile godzin w miesiacu mial ewentualny przestoj, i w zwiazku z tym otrzyma odpowiednio mniejsza pensje... :/ I co z tego, ze siedzi 8h w pracy, bo musi. Przeciez jak spedza godzinke na forum, to nie pracuje, wiec placa sie nie nalezy!
              • differentview Re: płatność za terapię 05.02.16, 23:00
                Jak mialam prywatne zajecia muzyczne z dziecmi to w umowie mialam oplate z gory za caly semestr i brak zwrotu, jesli dziecko chore. Nikt nie mial obiekcji. Wynajmuje sale i siedze tam X godzin, jest to moj staly dochod. Rezerwuje czas od do dla ucznia i nic innego w tym czasie nie zrobie.

                no i super ale chyba nie tlumaczylas tego dobrem mam tych dzieci, ze boliły gdy dzieci byly chore?;)
                • kj-78 Re: płatność za terapię 06.02.16, 21:31
                  >no i super ale chyba nie tlumaczylas tego dobrem mam tych dzieci, ze boliły gdy dzieci byly chore?;)

                  Haha, nie, wylacznie swoim wlasnym i moich finansow. Chociaz moze bylo to z pozytkiem dla dzieci: rodzice nie odpuszczali lekcji pianina, jak im albo dzieciom sie nie chcialo, bo przeciez zaplacili z gory wcale niemala kwote. Mysle, ze jakby mi placili za pojedyncze lekcje, to odwolywaliby czesciej.
          • joszka30 Re: płatność za terapię 01.02.16, 10:57
            weź po uwagę, ze terapia to PROCES. Nie jednorazowa wizyta, więc analogia do wizyty u dentysty czy fryzjera jest nieadekwatna. Czy na płatnych studiach, kursie językowym organizator nie dostaje pieniędzy z powodu nieobecności uczestnika?
        • lati7 Re: płatność za terapię 08.02.16, 08:24
          Tak samo jest z terapią. Jak sobie np. wyobrażasz pracę terapeuty, kt
          > óremu nagle zaczną chorować pacjenci, np. zdarzy się że nie przyjdzie połowa pa
          > cjentów w miesiącu - co według ciebie ma zrobić taka osoba? Żyć za połowę pieni
          > ędzy i modlić się o to aby w następnym miesiącu pacjenci nie chorowali? Chyba n
          > ależy mu się jakieś podstawowe poczucie bezpieczeństwa, tak jak osobie, która m
          > a co miesiąc pewność że przeżyje. Moim zdaniem to pacjentom powinno zależeć aby
          > terapeuta czuł się bezpiecznie bo inaczej jak miałby ich leczyć? I pisanie tut
          > aj o oszukiwaniu jest dużym nadużyciem.
          >

          A jak ma żyć właściciel firmy budowlanej, który podpisał umowę na budowę i w tym czasie 3 z 6 pracowników przyniosło mu L4 , bo grypa szaleje ? Klienta, takie niuanse nie interesują... Jego straty także...
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: płatność za terapię 30.01.16, 22:31
      Jeszcze w sprawie płatności za terapię.
      Nie ma darmowych psychoterapii. Zmienia się tylko płatnik. Za tak zwane bezpłatne terapie płaci NFZ lub jakaś fundacja. Ten płatnik ma swoje stawki i swoje zasady, których pacjent nie zna. Stawki, liczone w punktach, są zbliżone do średniej stawki prywatnej. Nie ulegajmy zatem iluzji. Na terapię refundowaną przez NFZ , składamy się my wszyscy. Nie nazywajmy, zatem, prywatnych terapeutów "cwaniaczkami" a ich pacjentów "głupimi , co ich nie sieją". To jest obraźliwe.
      W kwestii kontraktu, to jest on podawany na wstępie rozpoczynania terapii i można się na niego nie zgodzić.
      Jest jeszcze jeden model kontraktu w zakresie płatności. Umowa na limit nieobecności niepłatnych w danym okresie psychoterapii. Np: 4 nieobecności pacjenta nieodpłatne w ciągu roku. Każda następna nieobecność jest płatna bez względu na okoliczności i moment odwołania.
      Agnieszka Iwaszkiewicz

      • vilez Re: płatność za terapię 31.01.16, 12:22
        > Nie ma darmowych psychoterapii. Zmienia się tylko płatnik.

        Zrezygnujmy zatem z państwowej służby zdrowia, skoro "zmienia się tylko płatnik"...? Pani raczy żartować z taką argumentacją. Zmienia się bowiem formuła podejścia do całości. W jakim kierunku? Ano takim, że klient-pacjent nie jest owcą do strzyżenia za wszelką cenę. Nawet za niską cenę.
        Gdy odwołuję wcześniej umówioną wizytę u stomatologa lub u fryzjera, i mam poważne ku temu powody, to nie płacę za tę niewizytę. W moje miejsce wchodzą inni chętni lub moja nieobecność wliczana jest w koszta. Tak to działa w perspektywie zdroworozsądkowej praktyki.

        > W kwestii kontraktu, to jest on podawany na wstępie rozpoczynania terapii i można się na niego nie zgodzić.

        A i owszem. Dziwię się tym, którzy się na to godzą. Wolno mi, prawda? Dziwię się też bezczelności tych, którzy takie "kontrakty" ośmielają się przedstawiać komukolwiek. Uważam, że tym powinien się zająć sąd zawodowy, ale jak wiadomo, w Polsce psychoterapia jest słabo uregulowana pod tym względem, a szkoda.

        • audrey2 Re: płatność za terapię 31.01.16, 13:25
          ale o co chodzi? o to, że ktoś, terapeuta, dba o siebie? że zna swoje granice ? i dba też o pacjenta? czy o to, ile to terapeuta bierze za godzinę i że przecież cała ta kwota trafia do jego kieszeni, a tych godzin ma w ciągu dnia tyle, że przynajmniej ze dwa domy w Warszawie może sobie wybudować?
          Jeśli w psychoterapii byłaby sytuacja wolnorynkowa w takiej formie, jak opisywana tutaj, że terapeuta będzie "dostosowywał się", to na przykład będzie musiał pracować 5 dni w tygodniu 8 godzin bez przerwy. To oznacza, że nie bedzie w stanie pomyśleć o pacjencie, zatrzymać w sobie jego historii, pójść na superwizję (płatną), pójść na konferencję lub szkolenie. Nie będzie w stanie wziąć oddechu pomiędzy jednym a drugim pacjentem, którzy przynoszą różne historie i bardzo różny stopień zaburzenia. Wszyscy terapeuci, wszystkich opcji, pracujących w ośrodkach nfz mówią zgodnie, żen pacjenci w 80% cierpią na zaburzenia osobowości, na które nakładają się depresje, lęki itd. Czyli są to pacjenci głęboko zaburzeni. To forum jest tak ciekawe i chętnie odwiedzane również dlatego, że pani Agnieszka w nim uczestniczy. A jednak wyłazi z niektórych uczestników zazdrość, zawiść i chęć dokopania. Wniosek mógłby z tych wypowiedzi być taki, że dobry terapeuta to terapeuta pracujący za darmo lub za stawkę ustalaną przez pacjenta, nie wyższą niż "średnia krajowa". I taki właśnie terapeuta pomoże pacjentowi utrwalić jego zaburzenia, nie stawianie granic i nie dbanie o siebie. Nie ma obowiązku korzystania z terapii. Nie ma obowiązku korzystania z terapii w gabinecie prywatnym.
          • vilez Re: płatność za terapię 31.01.16, 15:02
            > Wszyscy terapeuci, wszystkich opcji, pracujących w ośrodkach nfz mówią zgodnie, żen
            > pacjenci w 80% cierpią na zaburzenia osobowości, na które nakładają się depresje, lęki itd.
            > Czyli są to pacjenci głęboko zaburzeni.

            Żartujesz, prawda?
            Ale nawet gdyby tak było (a nie jest), to jest to żaden tytuł do grabienia ich, nie sądzisz?

            > A jednak wyłazi z niektórych uczestników zazdrość, zawiść i chęć dokopania

            To jest Twoja projekcja.
          • differentview Re: płatność za terapię 31.01.16, 15:02
            > Wniosek mógłby z tych wypowiedzi być taki, że dobry tera
            > peuta to terapeuta pracujący za darmo lub za stawkę ustalaną przez pacjenta, ni
            > e wyższą niż "średnia krajowa"

            nie, takiego wniosku z tych wypowiedzi wysnuc nie mozna; terapeuta bierze te 140 zl za 50 min i to jest ok, pacjent ma tego swiadomosc i wie czy moze sobie na to pozwolic; jesli pacjent rezerwowalby godzine i nieustannie odwolywal, nie placac- terapeuta powinien rozwiazac z takiem pacjentem kontrakt i tyle; jesli jednak z przyczyn niezaleznych od pacjenta musi on odwolac spotkania a dodatkowo zarabia, nie wiem- 2 tys miesicznie- to zdzieranie z niego kasy tylko dlatego, ze terapeuta sie godzine nudzil jest nieetyczne; dlatego zgadzam sie, ze musi istniec jakis element elastycznosci w tych zasadach; z drugiej strony trzeba pamietac, ze pacjent placi terapeucie ale efekt tych spotkan wcale nie musi byc dla pacjenta satysfakcjonujacy- jednak terapeuta moze sie tym nie przejmowac bo jak juz kiedys bylo powiedziane na forum- terapeuta niczego nie gwarantuje- pacjent moze zakonczyc terapie w gorszym stanie niz zaczal- a jedynym skutkiem terapii moze byc wydanych kilka/ kilkanascie tysiecy; co do kas fiskalnych- nie slyszalam o przypadku zeby terapeuta wreczal pacjentowi rachunek- raczej nie jest to powszechna praktyka
        • nammkha Re: płatność za terapię 31.01.16, 13:48
          Vilez nadal nie pojmujesz, że wizyta u dentysty lub u fryzjera to zupełnie inna sytuacja!
          Jednorazowa a do tego dentysta lub fryzjer mają większe szanse na to, że klient pojawi się, że tak powiem z ulicy. Terapeuta na to gotowy nie jest, musi zarezerwować termin i trudniej mu go uzupełnić.
          No i możesz rzeczywiście się na takie praktyki nie godzić i nie wchodzić w kontrakty ale już wyzywać od owiec do strzyżenia i używać innych epitetów poda adresem osób, które się godzą nie wypada.
          • vilez Re: płatność za terapię 31.01.16, 15:12

            A co ma mieć do czegokolwiek jednorazowa strata od niejednorazowej? Strata jest strata, nieprawdaż.
            Pacjent- klient powinien mieć możliwość w każdej chwili rezygnacji z usługi, choćby z tytułu takiego, że nie jest zadowolony z poziomu wykonywania usługi. Albo z powodów losowych. Każdej usługi.
            Wymuszanie takiej usługi - płatnej an bloc jest dla mnie nieuczciwe. Nazywam to strzyżeniem owiec, bo tak to oceniam- moje prawo.
            W przypadku dziedziny zawodów "służebnych"- tym bardziej. Tutaj standardy etyczne muszą być postawione wysoko i nie ma zmiłuj się.

            Pozwolisz, że pozostanę przy swojej ocenie zjawiska strzyżenia owiec?
      • lot.ti Re: płatność za terapię 01.02.16, 09:55
        Miła paniusiu, jeśli jedna strona przedstawia drugiej kontrakt, który zabezpiecza wyłącznie jej interesy. To jest CWANIACTWO. tych, którzy się na to godzą można nazwać raczej ludźmi zagubionymi, rozpaczliwie szukającymi ratunku. Strona silniejsza - terapeuta - na tym zagubieniu bezwzględnie żeruje, tym większe zatem jego cwaniactwo.

        Mamy wolny rynek i w ramach wolnego rynku taki układ jest ok. Jest popyt, jest podaż. Nie dorabiajmy jednak, na litość boską, ideologii do zwykłego dojenia ludzi. Terapeuta niczego nie musi sobie zabezpieczać, terapeuta może narzucić taki a nie inny sposób płatności, bo rynek mu pozwala i wszystko w tym temacie. Naprawdę wszystko.

        Nie produkuj się więcej kobieto na ten temat, ponieważ jesteś całkowicie niewiarygodna, każde dziecko widzi że bronisz swoich interesów. Pisanie na form GW w roli eksperta to jest reklama, za którą taki ekspert płaci niemało. Wystarczy zadzwonić do pierwszego lepszego biura reklamy GW i zapytać o ceny usług reklamowych w mediach Agory. Brednie o "drugim modelu płatności" <lol> możesz przedszkolakom opowiadać. W ramach wolnego rynku jest modeli płatności ile podmiotów zawierających kontrakt. A rynek się nasycił, tańsza konkurencja depce po piętach, takie są realia i pogódź się z tym zamiast tupać nóżką jak rozkapryszona dziewczynka. Nie podoba się? Można iść na etat do poradni za 2 tysie, ale po co jak na wolnym rynku można wyciągnąć 20 tysi. Jest zabawa, jest ryzyko. Tak to wygląda, czy to się jakiejś roszczeniowej grupie zawodowej podoba, czy nie.
        • ola_dom Re: płatność za terapię 02.02.16, 09:51
          lot.ti napisała:

          > Miła paniusiu,
          > Nie produkuj się więcej kobieto na ten temat
          > Brednie o "drugim modelu płatności" <lol> możesz przedszkolakom opowiadać.

          hmmm... to zdaje się Ty parę postów wyżej pouczałaś mnie odnośnie dobrego wychowania, tak...?
    • kasia_750 Re: płatność za terapię 31.01.16, 14:18
      Widzę że dyskusja toczy się dalej, więc napiszę jeszcze coś od siebie.
      Kiedy dzieci były małe, aby móc pójść do pracy, płaciłam za opiekunki. Jeżeli była to stała opieka - płaciłam stawkę miesięczną bez względu na to czy to były wakacje i niania miała wolne. To była świadoma decyzja oparta na analizie oczekiwań potencjalnych opiekunek (forum niania) oraz możliwości finansowych. Miałam podpisaną umowę aktywizującą. Jak dzieci były starsze korzystałam z dorywczej opieki i płaciłam tylko za wykorzystany czas, ale tutaj stawka godzinowa była wyższa. Żadna z niań nie negocjowała kwot, nie zrezygnowała z opieki, więc prawdopodobnie warunki były korzystne.
      Za zajęcia dodatkowe dla dzieci płacę miesięcznie, zazwyczaj w przypadku dłuższej nieobecności pobierana jest opłata 50% stawki albo nawet 0 zł, jeżeli dziecko w ogóle nie uczestniczyło w zajęciach. Prowadzący zajęcia sami zwracają na konto różnicę, bez żadnych starań z mojej strony.
      Ale żadna z w/w opłat (za godzinę zajęć/opieki) nie zbliża się nawet do kwoty 100 zł.
      Oburzenie, moim zdaniem, budzi nie fakt, że ktoś płaci za odwołaną wizytę, ale kwota którą musi zapłacić. To jest kwota na którą taka osoba zazwyczaj musi pracować cały dzień (8 godzin) a nie 50 minut. Stawki w granicach 100zł-150 zł są bardzo wysokie. Miesięczna terapia raz w tygodniu to 4-5 wizyt, czyli płatności wahają się w przedziale 400zł-750 zł.
      To są bardzo duże kwoty, szczególnie dla osób znajdujących się w trudnej sytuacji. Często takie osoby wymagają pomocy "od zaraz", nie mogą czekać na NFZ i są zmuszone płacić. Jeżeli sama wizyta jest dla nich przeżyciem, mogą nie zapamiętać zasad płatności, co tym bardziej jest nadużyciem. Dlatego, tak jak już ktoś napisał, takie zasady powinny zostać przekazane pisemnie, żeby pacjent nie czuł się potem wykorzystywany.
      Owszem, są osoby, dla których zapłata 100zł-150 zł za niezrealizowaną usługę to żadna strata i zacięcie bronią terapeutów. Ale ile takich osób jest? (na forum sporo ;))
      W moim przypadku sytuacja wygląda tak:
      - nie byłam poinformowana o konieczności płacenia za odwołaną wizytę na początku spotkań, była podana tylko kwota za 50 minut psychoterapii - jestem tego pewna, na takie rzeczy zwracam uwagę, prawie codziennie analizuję różnego rodzaju umowy; pierwsze spotkanie nie było emocjonalne, wiedziałam po co przyszłam, rozmawiałam konkretnie (emocjonalne było dużo wcześniej u psychiatry),
      - w momencie kiedy się dowiedziałam, że muszę płacić za odwołane wizyty, terapia była na takim etapie, że decyzja o jej przerwaniu nie była oczywista (ale czułam się wrobiona jak starsza osoba po pokazie garnków lub pościeli, za którą musi miesiącami płacić),
      - terapeutka tak się wywiązała z "kontraktu", który niby obowiązuje obie strony, że po jednej odwołanej przeze mnie wizycie, za tydzień ktoś inny przyszedł na moje miejsce,
      - terapeutka "uczciwie" rozlicza się z zarobionych pieniędzy w ten sposób, że nie wystawia paragonów/rachunków - dostałam tylko raz, na pierwszej wizycie (pewnie nie wiedziała czy to prowokacja ze skarbówki ;)), co ciekawe paragony dostaję zawsze od dentystki, która jest znajomą rodziny a od niej tego akurat nie oczekiwałam - za odwołane wizyty oczywiście nie płacę.

      Pani ekspert uczciwie napisała jakie ona stosuje zasady i dla mnie są w porządku.
      Szkoda, że nie wszyscy tak traktują swoich pacjentów.
      • audrey2 Re: płatność za terapię 31.01.16, 14:32
        bo dentystka ma kasę i drukuje paragon, a terapeuta zwykle kasy nie ma i wypisuje, ręcznie, fakturę?
        pytałaś o nią??
        musiało Cię bardzo zaboleć, co stało się miedzy Tobą a terapeutką...
        nadal jednak mam wrażenie, że chodzi o inne żale i do innych osób; w każdym zawodzie, po odpowiednio dlugim szkoleniu i inwestycjach, jakie się robi, chce się dobrze zarabiać i ma się do tego prawo. Ty tez masz prawo pracować w lepiej płatnym miejscu.
        Terapeuta albo musi oplacić czynsz za lokal, w którym wynajmuje gabinet, albo pracuje w jakiejś poradni, w której zazwyczaj rozlicza się pół na pół. I nagle z tej wyrwanej pacjentowi nieuczciwie stówy robi się 50- 70zł. Do tego podatek, opłacenie ZUSU itd.. I uwaga- terapeuci mają życie, dzieci, normalne wydatki.
        • kasia_750 Re: płatność za terapię 31.01.16, 15:04
          Rozumiem, że każdy chce dobrze zarabiać. Nie przypominam sobie, żebym do tej pory miała żal do osób, którym płaciłam za usługi. Zasady były z góry ustalone, nie czułam się wykorzystywana. Wyjątkiem jest obecna terapia.
          Z aktualnej pracy jestem zadowolona, atmosfera super, jestem doceniana, normalne godziny pracy, a i finansowo na przyszłość dobrze rokuje. W najbliższym czasie nie zamierzam niczego zmieniać.
          Moja terapeutka na pewno ma kasę fiskalną, bo raz wydrukowała paragon. A potem już nie.
          Uważam, że jest nieuczciwa w stosunku do mnie (a może i do innych osób). I w tym jest problem.
          Może dlatego moja terapia nie idzie w żadnym kierunku, bo podświadomie jej nie ufam a dotychczasowe tłumaczenia były dla mnie nieprzekonujące. Bo oczywiście poruszałam ten temat na terapii.
          Dotychczas cały czas byłam w biegu, więc trochę odpuściłam temat. Teraz podczas choroby miałam czas na przemyślenia i podjęcie świadomej, zgodnej z sobą, decyzji. I czuję się z nią bardzo dobrze.
          Jeszcze raz dziękuję za wasze spostrzeżenia i uwagi.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: płatność za terapię 31.01.16, 22:36
      Terapeuci są obowiązani mieć kasę fiskalną, jeśli ich przychody przekroczą pewien limit. Ja kasę fiskalną mam i drukuję każdemu paragon lub wystawiam fakturę. Koledzy z mojego zespołu LP robią podobnie. Każdy pacjent ma prawo upomnieć się o paragon, a terapeuta nie ma prawa odmówić jego wystawienia, jeśli posiada kasę fiskalną.
      Oczywiście jak w każdej grupie zawodowej znajdą się nierzetelne osoby, ale z tego nie można tworzyć reguły.
      W tym wątku głównym pytaniem było czy taki kontrakt jak opisany jest powszechny. Odpowiadam, tak jest powszechny i nie sądzę aby sąd koleżeński czy etyczny uważał go za nadużycie. Niektóre paradygmaty teoretyczne takie jak psychoanaliza mają nawet płatność za każdą nieobecność, bez względu na czas odwołania sesji i jest to przez nich uważane za narzędzie psychoterapeutycznego oddziaływania. Nie będę z nikim polemizować na tym forum o słuszności takiej teorii. Podaję ją tu tylko za przykład.
      Nadal będę uważała, że terapia na NFZ jest terapią płatną. Z ubezpieczenia zdrowotnego pacjenta. A ponieważ tego ubezpieczenia nie starczy, bo terapia nawet na NFZ jest droga, co wszyscy tu zauważyli, to płaci cały system. jako jego uczestnik też mogę się buntować i zastanawiać czy aby każdemu ona jest potrzebna. I też wiem, o czym sama pisałam, że wielu terapeutów pracujących w poradniach nagina warunki funduszu aby dać pacjentom lepsze zabezpieczenie terapeutyczne, Czyli czasem nadużywa systemu. Choć w dobrej wierze, ale nadużywa.
      Nie chciałam tego pisać, bo to raczej "łzawy" argument, ale wielokrotnie zdarzało mi się przymknąć oko na płatne odwołanie, kredytować pacjentów w trudnej sytuacji finansowej lub obniżać im stawkę, znajdować terminy zastępczych sesji. Oraz nie dostać swojego wynagrodzenia od pacjentów przerywających terapię, jeśli było ono płatne miesięcznie. Wiele razy były to przerwania spowodowane zaburzeniem pacjenta, choć zawsze można powiedzieć, że to z powodu źle prowadzonej terapii. Wysoka stawka , to nigdy nie jest pełna kwota , która trafia do kieszeni terapeuty. To jego przychód a nie dochód. W tym są najem, koszt zespołu w którym się pracuje, podatki. No i trzeba zarobić na urlop czy nagłą chorobę ( ZUS tego nie pokryje ). No i na ustawiczne kształcenie się i obowiązkowe superwizje oraz ... własną terapię, gdzie odwołane sesje zwykle są płatne :)
      Nadto warto zauważyć, że specyfiką terapii i jej powodzenia jest sojusz terapeutyczny opierający się wzajemnym zaufaniu. Agnieszka Iwaszkiewicz

      Wielokrotnie jest
      • differentview Re: płatność za terapię 01.02.16, 00:12
        Nie chciałam tego pisać, bo to raczej "łzawy" argument, ale wielokrotnie zdarzało mi się przymknąć oko na płatne odwołanie, kredytować pacjentów w trudnej sytuacji finansowej lub obniżać im stawkę, znajdować terminy zastępczych sesji.

        wg mnie to nie lzawy argument tylko raczej pozytywny przyklad dla innych terapeutow, ktorzy zbyt sztywno trzymaja sie zasad platnosci, nie uwzgledniajac konkretnej sytuacji danego pacjenta; jesli w przypadku autorki watku- terapeutka zapomniala poinformowac o placeniu w przypadku odwolania wizyty- to powinna przeprosic za wlasne niedopatrzenie i nie brac zadnych pieniedzy; dorabianie ideoologii do tego, ze placenie za urlop terapeuty albo podczas wlasnego pobytu w szpitalu ma wartosc terapeutyczna dla pacjenta jest niesmaczne i serio jest robieniem z ludzi ograniczonych idiotow; jesli specyfika terapii jest sojusz opierajacy sie na wzajemnym zaufaniu to terapeutka autorki watki idealnie pokazala jak taki sojusz zerwac i pogrzebac zaufanie, czyz nie?
        • audrey2 Re: płatność za terapię 01.02.16, 07:47
          po pierwsze prawie każdy, a zaryzykowałabym, że każdy terapeuta ma w swoim doświadczeniu pacjenta/pacjentów, ktorym obniżył, nie wziął lub stracił, bo pacjent zniknął bez słowa
          po drugie bardzo mało prawdopodobne, żeby terapeutka autorki wątki zapomniała powiedzieć o zasadach płatnośc. Być może pierwsza sesja była zbyt emocjonująca, zeby zapamiętać. Czasami terapeuci dają pacjentom kontrakt spisany na papierze. Ale mimo to pacjenci, którym już się zdążyło nie przyjść i zapłacić, za piątym razem nadal są zdziwieni. I to jrównież est właśnie coś do pracy w terapii.
          • differentview Re: płatność za terapię 01.02.16, 10:20
            rozumiem, ze jestes terapeutka, ktora swietnie zna zasady jakimi posluguja sie PRAWIE WSZYSCY lub wrecz WSZYSCY terapeuci- wiesz nawet lepiej od autorki watku, co uslyszala na pierwszej sesji i jak byla rozemocjonowana( choc pisala, ze nie byla i sluchala uwaznie tematow zwiazanych z platnosciami) dziwne, ze nie potrafisz zalozyc, ze terapeutka byla tego dnia roztargniona i rzeczywiscie zapomniala wspomniec o tym; wobec tego chcialam sie zapytac Ciebie, w przypadku pacjenta, ktory generalnie nie odwoluje wizyt, ma malo kasy i sytuacja losowa/ choroba spowoduje, ze musi odwolac sesje- jaka konkretnie wartosc terapeutyczna ma koniecznosc zaplacenia za ta nieodbyta sesje? piszesz: " cos do pracy w terapii"- jak bys to zdefiniowala? bo choc nie zgadzam sie ze zbyt ostrymi stwierdzeniami niektorych dyskutujacych osob to to wydaje mi sie dorabianiem ideologii i robieniem z ludzi idiotow
            • audrey2 Re: płatność za terapię 01.02.16, 11:00
              Napisalam wczesniej,ze w okreslonych sytuacjach terapeuci obnizaja stawke lub nie pobieraja platnosci. Do pracy,czyli do rozmowy. Co to znaczy dla pacjenta w ogole,ze placi,co znaczy ze placi za sesje nieodbyte itd. Platnosc jest z zasady wazna,tak. Zakladam tez,ze terapeuta jest uczciwy,bo nie mam powodu zakladac inaczej. Wyobrazam sobie,ze pacjent moze sue poczuc jak idiota,jesli nie moze o cos zapytac,porozmawiac. I z tych rozmow ciekawe rzeczy wychodza,jak chcby z teh,ktora teraz toczymy. Ujawniaja sie jakies kawalki nas wszystkich.
              • paris-texas-warsaw Re: płatność za terapię 01.02.16, 11:29
                Właśnie, pięknie napisane, ujawniają się kawałki nas.

                Mnie np. wale by nie rozczulało, że terapeuta nie wziąłby swojej zapłaty, bo uznał, że nie przyszłam, ale były ważne powody etc. Bo to ja uznaję, co jest ważnym powodem. Może to być choroba, może wolałabym spotkać się z koleżanką z innego miasta, albo zapomniałam. To jakby moje życie, ono nie ma być oceniane, a taka uznaniowość terapeuty to wprowadza, tak jak robi z relacji terapeutycznej poniekąd relację pozaterapeutyczną - np. kogoś kto zmniejsza opłaty, kogoś kto kredytuje (to akurat mi się jeszcze spodobało -to jak zmiana formy płatności, ale nie dumping). Przez to jest się właśnie szczerym, nie gra się na "litości" etc. Zwalcza te dziecinne kawałki w nas:) To jest wg mnie zwłaszcza ważne w długiej relacji. W ogóle nie rozumiem toku myslenia, że jak ktoś ma mało pieniędzy, to niech nie płaci, etc. A ten co ma więcej, bo pracował nadgodzinami, żeby zapłacić terapeucie ma jednak płacić? Nie wiem, jaka motywacja przyświeca terapeucie w momencie obniżania stawki - woli zarobić mniej, ale chociaż tyle, czy może zależy mu na terapii pacjenta i wie, że z innym terapeuta nie wskoczy od razu na ten poziom relacji, żeby ją kiedyś konczyć, czy chce poczuć się "dobry".
                Naprawdę jestem zdziwiona, że dla niektórych nie jest zrozumiałe, że często w życiu płaci się "za gotowość" - z kablówki też nie muszę korzystać, ale abonament płacę. Te porównania do fryzjerów etc. są nieadekwatne - nie jest przecież tak, że co tydzień trzeba czychać, żeby się zapisac, bo może ktoś nasz termin zabrał, bo pierwszy zapłacił, bo zaoferuje większą kasę etc. Termin czeka - i robisz z nim, co chcesz. Możesz przyjść i nic nie mówić, a i tak zapłacisz. Dla mnie to też taka nieuczciwa sytuacja by była - terapeuta jedzie na spotkanie (czy inna osoba), a ja sobie tam nie idę, i nie płacę "bo mnie nie było". Tak jest naprawdę w masie innych sytuacji, innych zawodów (ale już pisałam o dzieciach). Sprawdziłam, że tak podchodził do sprawy nawet Freud - porównywał to do lekcji muzyki chyba:) Stałe godziny i stały nauczyciel.
                • differentview Re: płatność za terapię 01.02.16, 11:46
                  Mnie np. wale by nie rozczulało, że terapeuta nie wziąłby swojej zapłaty, bo uznał, że nie przyszłam, ale były ważne powody etc. Bo to ja uznaję, co jest ważnym powodem. Może to być choroba, może wolałabym spotkać się z koleżanką z innego miasta, albo zapomniałam.

                  akurat rozczulanie nie jest tu adekwatnym slowem; zakladam tez, ze czlowiek podejmujacy terapie jest powazny i nie zamienia terapii na spotkanie z kolezanka albo kino- nie o takich sytuacjach tu mowa; mnie jak najbardziej przekonuje model jaki stosuje pani Agnieszka- mozliwosc odwolania 48 przed i incydentalne sytuacje, w ktorych traktuje pacjenta wyjatkowo- odraczajac oplate lub ja zmieniejszajac; podobnie model- mozliwosc odwolania ilus spotkan w roku bez koniecznosci zaplaty; nie przekonuje mnie natomiast placenie za urlop terapeuty, placenie z powodu pobytu w szpitalu, powaznej choroby lub placenie choc wczesniej nie bylo to uzgodnione- tyle; nie przekonuje mnie rowniez placenie za caly miesiac gdy pacjent jest niezadowolony z uslugi i rezygnuje; mozna oczywiscie zalozyc, ze jest zaburzony i dlatego przerywa terapie ale rownie dobrze terapeuta moze byc beznadziejny i z tego wynika ta decyzja; skoro terapueta uwaza sie za dobrego to pewnie w kolejce do niego czeka kolejka pacjentow wiec niby dlaczego ex pacjent ma placic i nowy poacjent ma placic za ta sama godzine???
                  • paris-texas-warsaw Re: płatność za terapię 01.02.16, 12:02
                    Nie chodziło mi o te spotkania odwołane (mój terapeuta daje 24 h, czyli jest to mniej niż 48 h i wg mnie to jest czas ok, zdąży sobie coś jeszcze zaplanować). Nie jestem w klasycznej psychoanalizie, ale ja bym na to patrzyła, że to taka roczna pensja terapeuty, albo zwyczajnie każde odbyte spotkanie jest faktycznie droższe, bo doliczam te inne "wizyty", których nie było i nie będzie;) Taka roczna opłata dzielona na miesiące. Ja uznaję wolność "w kształtowaniu stosunków gospodarczych" i faktycznie jest taka mnogość możliwości, że do wyboru do koloru. Wydaje mi się, że w takiej sytuacji bicie piany o same opłaty tych odwołanych zgodnie z umową wizyt jest bez sensu.
                    • ola_dom Re: płatność za terapię 01.02.16, 12:17
                      paris-texas-warsaw napisała:

                      > Ja uznaję wolność "w kształtowaniu stosunków gospodarczych" i faktycznie jest taka
                      > mnogość możliwości, że do wyboru do koloru.

                      No właśnie - co szkodzi wybrać terapeutę z innymi zasadami i warunkami rozliczeń, prawda...?
                  • ola_dom Re: płatność za terapię 01.02.16, 12:16
                    differentview napisała:

                    > nie przekonuje mnie natomiast placenie za urlop terapeuty

                    No nie, chyba nikt nigdzie nie płaci za urlop terapeuty, w to nie uwierzę. Moja terapeutka ma teraz 2 tyg. ferii i mam "wolne". Podobnie w wakacje - nie było jej chyba przez 5 sesji i nie było w ogóle mowy o tym, że mam za cokolwiek płacić. I powtórzę - nie wierzę, że ktokolwiek płaci za nieobecność terapeuty.

                    > nie przekonuje mnie rowniez placenie za caly miesiac gdy pacjent jest niezadowolony z uslugi i rezygnuje

                    Przypuszczam, że chodzi o sytuacje, kiedy jest przyjęty system płacenia miesięcznie (ja płacę po każdym spotkaniu) i ktoś nie płaci za ostatni miesiąc - po czym już nie wraca na terapię.
                    • differentview Re: płatność za terapię 01.02.16, 12:29
                      ale olu to nie jest kwestia wiary- tak wlasnie wyglada sytuacja w terapiach psychoanalitycznych- przeciez Pani Agnieszka o tym pisala; ja rozumiem, ze placenie moze miec jakis walor moblizujacy pacjenta, na tej samej zasadzie jak wykupienie abonamentu na silownie- nawet jak Ci sie nie chce albo gorzej sie czujesz- to idziesz bo szkoda Ci wyrzuconej kasy; jednak uwazam, ze dla tego calego sojuszu terapeutycznego wazna jest tez jakas elastycznosc terapuety- czyli wracajac do autorki watku- byc moze nie poinformowalam Pani o koniecznosci zaplaty za odwolana wizyte- byc moze Pani to przeoczyla- umawiamy sie, ze od dzis, w takiej sytuacji- musi Pani placic- terapia "ocalona" i wszyscy sa zadowoleni i maja jasnosc
                      • ola_dom Re: płatność za terapię 01.02.16, 12:35
                        differentview napisała:

                        > ale olu to nie jest kwestia wiary- tak wlasnie wyglada sytuacja w terapiach
                        > psychoanalitycznych- przeciez Pani Agnieszka o tym pisala

                        Ale gdzie p. Agnieszka pisała o płaceniu za urlop terapeuty???
                        • differentview Re: płatność za terapię 01.02.16, 13:03
                          ok, moze tego nie pisala ale wiem, ze kiedys czytalam, ze tak wlasnie sie dzieje i argument byl taki, ze historia pacjenta rowniez w czasie urlopu analityka w nim "pracuje" wiec kasa mu sie nalezy;)
                          rozumiem rowniez, ze platnosc za terapie jest tym elementem, ktory nie pozwala pomylic terapeuty z bliska osoba, przyjacielem, ktorym nie jest; jednak, wlasnie tak jak pisala Pani Agnieszka- sa rozne sytuacje, rozni ludzie i czasem trzeba umiec odejsc od sztywnych zasad; przyklad autorki watku- jesli motywacja terapeuty bylo ocalenie terapii poprzez wymuszenie kasy za odwolana wizyte no to niestety sie nie udalo- wniosek- zabezpieczenie swojego interesu bylo jednak wazniejsze niz ocalenie terapii
                          • paris-texas-warsaw Re: płatność za terapię 01.02.16, 13:16
                            No, ale czy Kasia pisała, że sama powiedziała "nie zapłacę, bo czegoś takiego nie słyszałam.Mogę płacić od następnej takiej sytuacji.". Wtedy można jakoś bardziej ocenić terapeutkę. Kasia chyba zapłaciła, a po czasie rezygnuje.
                            • differentview Re: płatność za terapię 01.02.16, 14:18
                              jasne, ze powinna tak powiedziec ale to wymaga duzej asertywnosci ze strony pacjenta- nie kazdego stac na taki tekst- nie zaplace bo mnie Pani nie poinformowala; szczegolnie gdy terapeuta bedzie jak katarynka powtarzal, ze informowal- masz slowo przeciwko slowu, dosc niezreczna sytuacja; autorka watku pisze, ze terapia juz byla jakos zaawansowana a to znaczy, ze opowiedziala temu terapeucie o sobie duzo waznych i intymnych rzecz i nie jest to proste w takiej sytuacji uznac- jesli nie ta to ktos inny, kto ma sensowniejsze zasady; wiec moim zdaniem inicjatywa nalezala do terapetki- odpuscic ta platnosc i kontynuowac terapie dalej bez takich zaklocen
                          • audrey2 Re: płatność za terapię 01.02.16, 13:26
                            I jeszcze jedna sytuacja-terapia grupowa. Za nieobecnosc placic czy nie? Sesja sie odbyla, "usluga" wykonana.
                            • asia_i_p Re: płatność za terapię 07.02.16, 19:57
                              Jasne, że za grupowe zajęcia się płaci nawet w przypadku nieobecności. Jest to jedna z przyczyn, dla których są tańsze niż zajęcia indywidualne.
              • differentview Re: płatność za terapię 01.02.16, 11:35
                Zakladam tez,ze terapeuta jest uczciwy,bo nie mam powodu zakladac inaczej.

                fakt, ze nie poinformowal pacjentki o platnosci za odwolana wizyte i mimo to domagal sie kasy to nie jest powod by zalozyc inaczej? no to nie wiem co by nim byc musialo
                dalej poslugujesz sie wyswiechtanymi frazesami- co KONKRETNIE znaczy dla pacjenta, ze musi placic za nieodbyta choc odwolana np z powodu choroby wizyte? jakie w zalozeniu ma to intencje? i jak brak tego "narzedzia terapuetycznego" wplywa na terapia w ramach ubezpieczenia? nie dziala?
                • paris-texas-warsaw Re: płatność za terapię 01.02.16, 11:56
                  Ja nie wiem,jak jest w przypadku NFZ, ale wiem, jak ja bym zrobiła;) Jeśli ktoś ma zarezerwowaną godzinę i nie przychodzi, a nie ma np. zwolnienia lekarskiego, to zwraca "płatnikowi składek" sumę równą wartości tej wizyty. W tym czasie zmarnował się pewien potencjał, terapeuta mógłby choćby komuś zrobić rozmowę diagnostyczną doraźnego wspomożenia, etc. Zapłaciliśmy mu pensję, tez za tę godzinę, a on nic nie robił, bo ktoś np. zaspał.
                  A jak byś widziała taką sytuację - ktoś jest chory, sprowadza mu NFZ bardzo drogi lek, dostosowany tylko do tego pacjenta, bo żeby go wziąć jest długa droga zagranicznych zamówień i kwalifikacji pacjenta, a pacjent mówi - jednak wolę zioła. To te koszty mają iść w..., czy niech pacjent płaci.
                  O tym naginaniu przepisów przez terapeutów pąństwowych, to nasuwa mi się nagminnna sytuacja, gdy osobom bodajże z CHAD wpisuje się w szpitalach schizofrenię, bo ten sam lek raz jest, a raz nie jest refundowany w zależności od choroby, bo psychiatrzy dobre serduszka się litują. Cana tych leków przekracza często możliwości finansowe pacjentów. Taka etyczna kwestia. Ale pula kasy jest ograniczona (pomijam jej dystrybucję, koszty niepotzrebne i inne bolączki medycyny państwowej) i gdzies jej nie styknie (na pewno nie straci tylko "farma").

                • audrey2 Re: płatność za terapię 01.02.16, 13:12
                  Mnie sie wydaje difrent,ze Ciebie jakos szczegolnie mocno nie intetesuje,o co w tym wszystkim chodzi. Duzo osob tlumaczy,ze nie ma czegos takiego jak bezplatna terapia. Do jednego wora wrzucasz pobyt w szpitalu i przeziebienie. Jakby zupelnie nie widzac,ze czesto to JEST WYBOR pacjenta. Nie musi przyjsc,nie musi pracowac z tym terapeuta.wscieka Cie,ze ktos stawua geanice,daje wybor i skorzystasz z niego,albo nie. I poniesiesz konsekwencje. Ktos wspomnial o Freudzie. On akurat pobieral bardzo wysokie stawki i priwadzil wysoko frekwencyjna terapie.
                  • differentview Re: płatność za terapię 01.02.16, 13:34
                    > Mnie sie wydaje difrent,ze Ciebie jakos szczegolnie mocno nie intetesuje,o co w
                    > tym wszystkim chodzi.

                    wydaje Ci sie, interesuje mnie- dlatego zadalam Ci pytanie- moglabys zaspokoic moje zainteresowanie skoro wystepujesz jako osoba, ktora wie o co chodzi w terapii i co robia wszyscy terapeuci:/

                    > Duzo osob tlumaczy,ze nie ma czegos takiego jak bezplatn
                    > a terapia.

                    bezplatna terapia- czyli pacjent nie placi- ani za odbyte ani za nieodbyte wizyty- placa wszyscy podatnicy, naprawde trzeba to doprecyzowywac?

                    Do jednego wora wrzucasz pobyt w szpitalu i przeziebienie

                    nie wrzucam- pisalam o zwolnieniu lekarskim/ pobycie w szpitalu- czyli wowczas gdy sa obiektywne powody, dla ktorych pacjent musi odwolac terapie

                    > wscieka Cie,ze ktos stawua geanice

                    jak na osobe, ktora ksztalci sie w kierunku psychoterapii (?)to zdaje sie, ze przypisujesz mi nie moje odczucia
                    • audrey2 Re: płatność za terapię 01.02.16, 13:57
                      to na kogo Ty się different w końcu wsciekasz (podtrzymuję) - na wszystkich terapeutów, tych nieuczciwych, na mnie?

                      bezplatna terapia- czyli pacjent nie placi- ani za odbyte ani za nieodbyte wizyty- placa wszyscy podatnicy, naprawde trzeba to doprecyzowywac?

                      ale jednak ktoś płaci. Płacisz Ty, sąsiad, kolega z sąsiedniego biurka w pracy. To jest ok, bo odpowiedzialność jest rozproszona?
                      Spokojnie staram się odpowiadać na Twoje pytania. Nie musimy się zgadzać, Ty masz prawo do swoich przekonań, ja do swoich.
                      • differentview Re: płatność za terapię 01.02.16, 14:08
                        to na kogo Ty się different w końcu wsciekasz (podtrzymuję) - na wszystkich terapeutów, tych nieuczciwych, na mnie?

                        coz- odpisalam Ci, ze sie nie wsciekam bo po pierwsze nie jestem w zadnej terapii, w zaden sposob osobiscie mnie to nie dotyka a moje wczesniejsze doswiadczenia byly pozytywne wiec po prostu krytycznie oceniam pewne zjawisko; szkoda, ze nie potrafisz odpowiedziec na pytanie, ktore Ci zadalam tylko kontynuujesz swoje projekcje

                        > ale jednak ktoś płaci. Płacisz Ty, sąsiad, kolega z sąsiedniego biurka w pracy. To jest ok, bo > odpowiedzialność jest rozproszona?

                        przeciez piszesz kompletnie nie na temat; chodzi o rzekome narzedzie terapeutyczne, ze pacjent musi placic za odwolane wizyty- w tym przypadku to narzedzie nie istnieje- po co zawracasz czas piszac bez przemyslenia swoje posty?

                        Spokojnie staram się odpowiadać na Twoje pytania. Nie musimy się zgadzać, Ty masz prawo do swoich przekonań, ja do swoich.

                        jak najbardziej masz prawo do swoich przekonan tylko, ze ich nie ujawnilas- zadalam Ci pytanie- odpowiedz- to podyskutujemy
                        • audrey2 Re: płatność za terapię 01.02.16, 14:25
                          Jestem przekonana, że już kilkukrotnie odpowiedziałam na Twoje pytanie. Podałam też, przykłady, kiedy pacjent nie płaci za sesje odwołane lub płaci obniżoną stawkę.
                          Pacjent nie musi płacić za odwołane sesje, nie musi w ogóle płacić. Może pójść na terapię "bezpłatną" lub w ogóle nie iść. jeśli jednak się decyduje na prywatna i płatną, z opłatą za odwołane sesje (plus patrz wyjątki wymienione powyżej), to robi to dlatego, że terapeuta zarezerwował dla niego czas i miejsce, że terapeuci pracują w róznych miejscach i okolicznościach. Jeśli pacjent odwołuje, terapeuta nadal płaci za gabinet choćby (plus ZUS i inne opłaty). Jeśli terapeuta ma gabinet w domu na przykład i pacjent odwoła, to niektóre koszty już odpadają i wtedy też terapeuta ma większą szansę manewru. Bo terapeuta wykonuje pewną pracę. Każdy z nas za wykonaną pracę chce być wynagradzany. Jeśli nie jesteśmy wynagradzani, czujemy się wykorzystywani, nadużywani itd. I wreszcie, z własnego doświadczenia wiem, że odwołuje się sesje z baaaardzo różnych powodów, choć na wierzchu jest przeziębienie. na początku terapii pewnie zdarzało mi się nie pójść, bo właśnie byłam przeziębiona, ale pewnie o pewnych rzeczach nie potrafiłam mówić. Wolałam zostać w domu i skupić się na przeziębieniu niż pójść i opowiedzieć o czymś. I to działa w przypadku nas wszystkich. Znam osobę, która w pierwszym roku terapii prawie nie chodziła na sesje w przekonaniu, że i tak nie obchodzi terapeutki, więc w sumie, co za różnica, czy przyjdzie czy nie. Zjawiala się tylko, żeby zapłacić za sesje, również nieodbyte. Trochę jej zajęło, żeby zauważyć, ze terapeutka na nią czekała w gabinecie, że też coś czuje i że jej terapeutkę jednak obchodziło, co się z nią działo. Czy to jakoś w Twoim przekonaniu jest odpowiedź na pytanie?
                          • differentview Re: płatność za terapię 01.02.16, 22:37

                            > Czy to jakoś w Twoim przekonaniu jest odpowiedź na pytanie?

                            nie jest to odpowiedz na moje pytanie bo piszesz caly czas o tym jak pacjent ma zabezpieczyc interesy terapeuty, bo mu sie nalezy to, smo i owo- musi miec dochod, musi miec poczucie bezpieczenstwa, musi miec na zus, musi miec na urlop, musi miec szacunek etc, etc

                            ja zadalam Ci pytanie o cos zupelnie innego- o drugi aspekt placenia za odwolane wizyty- ze jest to w interesie pacjenta, ma rzekome oddzialywanie terapeutyczne, jest narzedziem terapeutycznym- i to jest moje pytanie- jakie konkretnie pozytywne oddzialywanie terapeutyczne ma zaplacenie za wizyte, ktora zostala odwolana bo pacjent przebywa za zwolnieniu bo ma grype/ trafil do szpitala bo mial wypadek- konkret podaj a nie frazesy; i nie mowie o pacjencie, ktory ma duzo kasy i mu zwisa czy zaplaci za terapie 140 zl czy 350 a w skali miesiaca 600 albo 1500; mowie o kims, dla kogo jest to znaczacy wydatek
                            co do osoby, ktora przez rok placila za terapie, na ktora nie chodzila- wg mnie etyczne byloby po kilku odwolanych wizytach powiedziec- taka terapia nie ma sensu- prosze przyjsc jak sie Pani na serio zdecyduje
                            • audrey2 Re: płatność za terapię 02.02.16, 07:22
                              nie mogę i nie chcę dyskutować z Twoją okrutną i bezwględną wizja świata;
                              przez chwile myślałam, że rzeczywiście nie zbyt dokładnie to wytłumaczyłam, ale to nie to
                              • differentview Re: płatność za terapię 02.02.16, 09:26
                                > nie mogę i nie chcę dyskutować z Twoją okrutną i bezwględną wizja świata

                                acha, czyli nie umiesz odpowiedziec na pytanie a w zamian znow usilnie projektujesz na mnie swoje fantazje- moze wroc na ta terapie bo najwyrazniej malo Ci pomogla
                              • ola_dom Re: płatność za terapię 02.02.16, 09:56
                                audrey2 napisała:

                                > nie mogę i nie chcę dyskutować z Twoją okrutną i bezwględną wizja świata;

                                Ale gdzie ona jest okrutna i bezwzględna...?
                                Przyznam, że też liczyłam na odpowiedź na pytanie, w jaki sposób płatność za wizytę, która nie odbyła się z powodu pobytu w szpitalu albo innego niezaplanowanego wydarzenia losowego, ma działać na korzyść pacjenta?
                                Ja nie kwestionuję tutaj słuszności płacenia w takiej sytuacji - taka umowa, shit happens. Ja tylko nie za bardzo rozumiem, dlaczego coś, co wygląda na zabezpieczenie interesów terapeuty (powtórzę - nie twierdzę z założenia, że to coś złego) jest tłumaczone dobrem pacjenta.
                                • differentview Re: płatność za terapię 02.02.16, 11:08
                                  ola_dom napisała:

                                  > Przyznam, że też liczyłam na odpowiedź na pytanie, w jaki sposób płatność za wi
                                  > zytę, która nie odbyła się z powodu pobytu w szpitalu albo innego niezaplanowan
                                  > ego wydarzenia losowego, ma działać na korzyść pacjenta?

                                  moze dla pacjenta mocno zaburzonego i opetanego misja zapewniania terapeucie komfortu pracy i finansowego bezpieczenstwa- taki pobyt w szpitalu np. po wypadku bylby nie do zniesienia- ja tu leze z polamanymi nogami a moj biedny terapeuta przez godzine nie ma zajecia, moze sie nudzi, a moze martwi o mnie, a moze na zus nie ma, o moj boze- jak najszybciej musze dokonac przelewu za ta godzine, ktora przeze mnie stracil; dzieki temu okaze mu moj szacunek i nie strace resztki szacunku do siebie;)
                                  • paris-texas-warsaw platność 02.02.16, 11:39
                                    Ja nie widzę, co by miało akurat dać pacjencie, oprócz tego, że zobowiązania trzeba płacić (jesli jest taka umowa). Natomiast już drugi raz Diff przedstawiasz pacjentów jako mniej sprawczych od terapeutów. Pisałaś ostatnio, że jesli pacjent długo nie przychodzi, to terapeuta niech powie, że ma przyjść, jak będzie gotowy. Może tak terapeuta zrobić, ale równie dobrze może zrobić to pacjent. I jak pacjent się zdecyduje, że konczy terapię, to terapeuta nawet do niego nie będzie dzwonił i pytał, albo namawiał, bo to jest przekroczenie granic pacjenta. Ja w czasie ciąży przyszłam na jedną sesję i na początku powiedziałam, że może przyjdę po ciąży, bo mi terapia w ciąży nie służy, zapłacilam i wyszłam. Wróciłam po ok. 1,5 roku i nawet nie usłyszałam słowa żalu. Terapeuta nie mógł dzwonic, dopytywac, mógł mieć sto dowolnych uczuc, ale musiał je w "sobie pomieścić" i tyle. Ale to jest taka profesja i trzeba się z tym liczyć i emocjonalnie zabezpieczać. W drugą stronę nie jest możliwe, żeby terapeuta sobie powiedział, że "nie mam już ochoty widzieć pana, może pan nie płacić, albo i zapłacić klientowi za sesję, do wiedzenia". Natomiast płatność pewnie ma tez jakieś terapeutyczne "własciwości", ale jest wg mnie przede wszystkim zwykłym życiowym wymogiem.

                                    Tu taki fajny dialog:
                                    Wyobraźmy sobie zatem zakończenie sesji terapeutycznej z neutralnym światopoglądowo terapeutą:
                                    T. - Czas już kończyć nasze spotkanie. Należy się 100 złotych.
                                    P. - Przykro mi, ale nie zapłacę panu.
                                    T. - Jak to? Przecież się umówiliśmy...
                                    P. - Tak, wiem, ale w moim systemie wartości wywiązywanie się z przyjętych zobowiązań, kiedy da się tego uniknąć, nazywa się "frajerstwo".
                                    T. - W takim razie będę zmuszony wezwać policję!
                                    P. - Chyba nie chce mi pan groźbą narzucać swojego światopoglądu?
                                    T. - No trudno. Niech będzie... Żegnam pana.
                                    P. - Chwileczkę! Nie umówiliśmy się jeszcze na następną sesję.
                                    T. - Więc ma być następna sesja?! I znów pan mi za nią nie zapłaci?
                                    P. - Ależ proszę pana, następnym razem, na koniec sesji zapłacę panu podwójnie.
                                    T. - Ale czy na pewno? Można polegać na pana słowach?
                                    P. - Oczywiście. Obiecuję! Może polegać pan na mnie jak na Zawiszy. ;-)

                                    Z takiego tekstu o trochę innym problemie terapii:
                                    www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=695
                                    • differentview Re: platność 02.02.16, 12:03
                                      >Ja nie widzę, co by miało akurat dać pacjencie, oprócz tego, że zobowiązania trzeba płacić (jesli jest >taka umowa)

                                      alez oczywiscie, dokladnie o tym mowie- jesli pacjent na pierwszym spotkaniu zostanie poinformowany o zasadach- no to ma dwa wyjscia- albo rezygnuje lub sie zgadza, zawiera cos w rodzaju ustnej umowy i powinien sie z tego wywiazywac
                                      inna sprawa gdy nie zostanie poinformowany( autorka)
                                      ale teraz rozmawiamy juz czysto teroretycznie jakie to powodu sluzace pacjentowi a nie terapeucie przemawiaja za placenie w przypadku odwolania z powodu choroby; powody, ktore maja byc rzekomo lecznicze- nie mam pojecia dlaczego to taki temat tabu i dlaczego ekspert twierdzi, ze nie bedzie z nikim na ten temat dyskutowal- tak jest i koniec; nikt nikogo nie zmusza by sie zgadzal na taki kontrakt ale czasem po prostu czlowiek chce cos zrozumiec poza przyjmowaniem na slowo, ze to dla niego dobre- szczegolnie gdy czuje, ze wcale nie
                                      wiec wymienilam wszystkie zalety placenia za terapie z punktu widzenia pacjenta:
                                      mobilizuje do pracy bo szkoda wyrzuconej kasy
                                      sprawia, ze terapeuta jest postrzegany jako uslugodawca a nie przyjaciel
                                      mamy swiadomosc, ze terapeuta dlugo sie szkolil wiec ceni swoje uslugi jako cos wartosciowego co moze mi dac
                                      jednak nie znajduje ani jednego powodu( poza interesem terapeuty) by placic za wizyte, ktora sie nie odbyla, zostala wczesniej odwolana a powod nieobecnosci jest obiektywny i istotny( chorob)
                                      wiec dorabianie do tego ideologii, ze to dla dobra pacjenta jednoczesnie zastrzegajac, ze nie powiemy jakie to dobro- jest slabe
                                      • phantomka Re: platność 03.02.16, 10:21
                                        differentview napisała:
                                        > inna sprawa gdy nie zostanie poinformowany( autorkaz
                                        Na razieznasz wersje autorki. Pacje t mowi duzo To tez ciekawytemat do pracy jezeli w rzeczywistosci terapeuta ma racje ze jednak informowal ja o tym.
                                        • differentview Re: platność 03.02.16, 10:41
                                          z tego wynika, ze te zasady powinny byc spisane na kartce, ktora pacjent powinien dostac do podpisania; nigdy nie zapamietasz wszystkich informacji- masz slowo przeciwko slowu- terapeuta tez mogl zapomniec powiedziec- nie dojdziesz jak byla naprawde
                                          • phantomka Re: platność 03.02.16, 11:00
                                            Pewnie ze nie, ale jak zrozumialam z tekstu, t.ma notatki ze spotkania. Nie wszyscy t.spisuja kontrakty, a jednak potrafia z takich sytuacji wyjsc. Poza tym, nie wdajac sie w jakies pseudoanalizy, to autorka ewidentnie zdewaluowala swpja terapeutke w poscie startowym. Z czegos to wynika. Przeciez nie uczestniczy sie w sesjach, u kogos kto nam nie pomaga i do kogo nie mamy potrzeby chodzic.
                                            • differentview Re: platność 03.02.16, 11:09
                                              Nie wszyscy t.spisuja kontrakty, a jednak potrafia z takich sytuacji wyjsc.

                                              no ale jak wyjsc? kontrakt nie spisany- pacjent twierdzi, ze nie byl poinformowany- jedyne wyjscie z tej sytuacji- odpuscic ta platnosc- wiecej przeciez podobna sytuacji sie nie zdarzy( pacjent nie bedzie po raz drugi twierdzic, ze nie wiedzial) zmuszenie pacjneta zeby zaplacil jest dzialaniem, ktore w prosty sposob generuje bardzo negatywne emocje i niszczy zaufanie do terapeuty; dewalucja terapeuty wynika z poczucia pacjenta, ze zostal jakos oszukany
                                              • audrey2 Re: platność 03.02.16, 11:12
                                                Ale właśnie chodzi o to, że - jeśli to jest częścią jego problemu, a bardzo często jest - kolejny raz też może oczekiwać, że nie zapłaci za sesję nieodbytą. Bo przecież ma bardzo ważny powód. Albo zerwie terapię w momencie, kiedy kolejny raz nie przyjdzie i zmierzy się z pytaniem, że płaci. Diffrent, zostało to wyjaśnione na wiele rożnych sposobów, z przywołaniem przykładów. Jeśli Ci się to nie podoba, obrażasz rozmówcę i dewaluujesz to, co czytasz. jakby nie widząc, że w tym wszystkim chodzi o coś wiecej niż opłata za nieodbytą sesję.
                                                • differentview Re: platność 03.02.16, 11:29
                                                  jeśli to jest częścią jego problemu, a bardzo często jest - kolejny raz też może oczekiwać, że nie zapłaci za sesję nieodbytą. Bo przecież ma bardzo ważny powód. Albo zerwie terapię w momencie, kiedy kolejny raz nie przyjdzie i zmierzy się z pytaniem, że płaci.

                                                  to sa dwie rozne rzeczy- jesli juz zostal poinformowany, ze ma placic za odwolane sesje i podpisuje umowe, w ktorej zgadza sie, ze bedzie placil to chocby uwazal, ze terapeuta jest zlodziejem i cwaniakiem musi placic- o ile byl poczytalny gdy umowe spisywal
                                                  ja w ogole nie pisalam w tym watku o pacjentach, ktorzy prowadza jakies chore gry
                                                  pisalam o placeniu za nieodbyte wizyty z obiektywnych, waznych powodow i motywowanie tego dobrem pacjenta podczas gdy chodzi tylko i wylacznie o zabezpieczenie finansow terapeuty
                                                  • audrey2 Re: platność 03.02.16, 11:32
                                                    "to chocby uwazal, ze terapeuta jest zlodziejem i cwaniakiem musi placic-"

                                                    widzisz, co piszesz?
                                                  • differentview Re: platność 03.02.16, 11:46
                                                    przez analogie- jesli podpisuje umowe, w ktorej zgadzam sie, ze np remont mojego mieszkania bedzie kosztowal 100 tys to chocby uwazala, ze to zdzierstwo to podpisujac umowe z jakiegos powodu zgadzam sie na to, ze wlasnie tyle zaplace i ani troche mniej; byc moze wybieram ekipe, ktora ma dobra renome albo jest jedyna dostepna w tej chwili ale podejmuje ta decyzje i z tego musze sie wywiazac; tak samo pacjent- moze byc np lekarzem, ktory ma prywatna praktyke i czesto przychodzi do gabinetu a pacjenci go w ostatniej chwili wystawiaja i nikt sie nie przejmuje czy ma na czynsz- wiec taki pacjent u terapeuty moze sobie myslec- niezle ta grupa zawodowa to sobie wymyslila- ja w takiej samej sytuacji- siedze za friko ale skoro sie zdecydowal i podpisal kontrakt to musi placic
                                                    to w ogole nie podlega kwestii
                                                    zupelnie czym innym jest teoretyczne rozwazanie o placeniu za odwolane z powodu choroby wizyty- wiec moge uwazac to za cwaniactwo ale jesli decyduje sie na terapie- trudno- place albo szukam terapeuty, ktory ma elastyczne zasady w tej kwestii

                                                  • phantomka Re: platność 03.02.16, 12:06
                                                    Nalezaloby wiedziec w jakim nurcie pacjenta jest leczona. Natomiast platnosci sa bardzo waznym elementem w niektorych terapiach, np.psychodynamicznej. Daje to jakis poglad rowniez na pacjenta. W umowie te kwestie sa poruszane, a interesy obu stron rownie wazne. Z tym ze ich przedmiot jest rozny dla t. I pacjenta. To przeciez jasne. Nie mozna z gory zakladac ze t.jest cwaniakiem, bo tylko on zna sytuacje pacjenta. Znam naprawde zasadniczych terapeutow, ktorzy bez problemu rezygnuja z oplat u kednych pacjentow, ale u innych juz nie ma o tym mowy. Chyba nikt nie sadzi, ze to kwestia jego widzimisie.
                                                  • apersona Re: platność 03.02.16, 11:44
                                                    A w tych umowach coś jest o terminie wypowiedzenia, prawach pacjenta, bo wyglądają mi na bardzo wygodne dla terapeuty i skrajnie niekorzystne dla pacjenta.
                                                  • differentview Re: platność 03.02.16, 12:10
                                                    gdyby chciec spisac taka umowe (choc nie slyszalam o nikim kto by cos takiego podpisywal z terapeuta) no to pacjent zobowiazuje sie do placenia za odbyte i nieodbyte spotkania( plus rozne warianty tego) a terapeuta nie gwarantuje pacjentowi niczego, wlacznie z tym, ze jego stan pod koniec terapii moze byc gorszy niz na poczatku; nie jest to umowa o dzielo, terapeuta ma dolozyc " nalezytej starannosci" ale na dobra sprawe nikt nie dojdzie czy dolozyl czy nie i co by to mialo w konkretnym przypadku znaczyc; chyba, ze ewidentnie dopusci sie jakiego naduzycia co jest trudne do udowodnienia, trzeba by nagrac sesje tak jak podstawiona dziennikarka u slynnego profesora seksuologii;) to sa akurat przypadki incydentalne, podejrzewam, ze najczesciej po prostu terapia jest malo skuteczna ale, ze to z winy teraputy jest nie do udowodnienia; tak, ze tak- pod pewnymi wzgledami to bardzo wygodny zawod; oczywiscie nie kwestionuje, ze sa tez swietni terapeuci i dozgonnie im wdzieczni pacjenci, ktorym terapia odmienila zycie
                                                  • paris-texas-warsaw Re: platność 03.02.16, 12:18
                                                    A możecie mi obie powiedziec, czemu tak podkreślacie "biedny-bogaty" pacjent? To uzależnienie od stanu majątkowego pacjenta jest dla mnie nie do końca zrozumiałe.
                                                  • audrey2 Re: platność 03.02.16, 12:23
                                                    Albo biedny-bogaty rozumiec jako ten ktory ma i decyduje (terapeuta) i biedny, czyli zalezny i podoporzadkowany pacjent. O tej zaleznosci i budzacej sie na tej podstawie wscieklosci jest ten watek. Nie chodzi o majatek per se. Pytanie,czy pacjent jest taki biedny,a terapeuta taki potezny.
                                                  • paris-texas-warsaw Re: platność 03.02.16, 12:33
                                                    Tak na to głęboko nie patrzyłam. Chodziło mi o te wyliczenia Diff - 150 zł do pensji 2 tys. zł. Sesja 350 zł, a ... itd. W kontekście psychologii to jest zwłaszca baaardzo uproszczone. Przecież poczucie, że się ma lub nie ma pieniędzy, że się może na coś przeznaczyć (dystrybucja wydatków), hierarchia potrzeb, skłonność do ryzyka, zdolność do przewidywania przyszłości, skłonność do oszczędzania, etc. etc. etc. sto kwestii tu się pojawia. Jakim prawem terapeuta ma oceniać, czy kogoś stać?
                                                  • samawsnach Re: platność 03.02.16, 14:46
                                                    Spotkanie, na którym terapeuta poinformowałby mnie o tym, że mam płacić za nieodbyte i uprzednio odwołane sesje byłoby ostatnim, na którym byłabym u tego terapeuty. Podobnie jak nie przyszłoby mi do głowy, żeby taki kontrakt zawrzeć z którymkolwiek ze swoich pacjentów. Nie przemawia do mnie argument kosztów ponoszonych przez terapeutę - sesja nie kosztuje 30 zł/h, tylko 100-150, więc nawet jeśli raz na jakiś czas ktoś odwoła spotkanie, to raczej nie grozi to zawieszaniem działalności. Stali pacjenci nie odwołują jakoś gromadnie i nagminnie spotkań, a jeśli odwołują, to temat na superwizję.
                                                  • differentview Re: platność 03.02.16, 22:37
                                                    > Chodziło mi o te wyliczenia Diff - 150 zł do pensji 2 tys. zł. Sesja 350 zł, a ... itd. W kontekście > psychologii to jest zwłaszca baaardzo uproszczone. Przecież poczucie, że się ma lub nie ma > pieniędzy

                                                    wiesz- poczucie poczuciem ale jesli ktos zarabia te 2 tys to koszt miesiecznej terapii to 1/4 jego pensji! jak ktos zarabia 10 tys to chocby mial inna sklonnosc do ryzyka czy oszczedzania robi to zasadnicza roznice w podjesciu do wydatku 500zl; i w ogole nie mowilam, ze terapeuta ma cos oceniac tylko po prostu patrzylam na ta sytuacje placenia za odwolane wizyty wlasnie z punktu widzenia biedniejszego czlowieka

                                                  • phantomka Re: platność 03.02.16, 12:28
                                                    No widzisz, Ty nie slyszalas o takich umowach, ja tak. Wiem rowniez jak je sie tworzy i co sie w nich znajduje. Normalne ze wieksze ryzyko emocjonalne jest po stronie pacjenta. Jak w kazdym leczeniu. Czy ktorys lekarz daje Ci gwarancje? Dlatego tak wazne aby szukac terapeutow polecanych, szukac o nich opinii itp.
                                                • asia_i_p Re: platność 07.02.16, 20:01
                                                  Ale właśnie chodzi o to, że - jeśli to jest częścią jego problemu, a bardzo często jest - kolejny raz też może oczekiwać, że nie zapłaci za sesję nieodbytą.

                                                  I temu spisany kontrakt świetnie zapobiega.

                                                  Oczekiwanie, że ze względu na problemy niektórych pacjentów wszyscy mają mieć sztywne i niekorzystne dla siebie finansowo zasady terapii jest zdumiewające. Rodzaj odpowiedzialności zbiorowej i to jeszcze z jednostronnie zdefiniowaną zbiorowością.
                                              • phantomka Re: platność 03.02.16, 11:27
                                                Jezeli pacjent nie ufa t.ze wg jego notatek bylo to omowione. To t.powiniem to z nim obgadac i kezeli dalej beda watpliwosci, pacjent przerywa terapie ze wzgl.na brak zaufania. Natomiast emocjonalny koszt tego poniesie li tylko pacjent.
                                                Dewaluacja w tej formie to kolejny z etapow terapii, a powodem jej moglaby byc nawet zle dobrana szminka.
                                  • ola_dom Re: płatność za terapię 02.02.16, 12:00
                                    differentview napisała:

                                    > ja tu leze z polamanymi nogami a moj biedny terapeuta przez godzine nie ma zajecia, moze sie
                                    > nudzi, a moze martwi o mnie, a moze na zus nie ma, o moj boze- jak najszybciej musze
                                    > dokonac przelewu za ta godzine,

                                    no dobra, ale jak będziemy szydzić, to możemy od razu pożegnać się z rzeczową odpowiedzią.
                                    A ja na nią liczę. Nie wątpię, że jakieś wytłumaczenie jest i chciałabym je poznać.
                                    • differentview Re: płatność za terapię 02.02.16, 12:06
                                      to nie szyderstwo tylko ironia;) zreszta napewno sa w taki sposob zaburzeni pacjenci tylko nie wiem czy wowczas placenie nie przyczynia sie do poglebienia ich choroby;)
                                      • paris-texas-warsaw Re: płatność za terapię 02.02.16, 12:22
                                        Ja Ci tylko podkreśliłam w wątku Kropidły, że w jakims artykule było napisane, że dla osób narcystycznych lepsze sa terapie płatne, bo je bardziej cenią. Jak czasem czytam o terapiach takich pacjentów, to terapeuci piszą (chyba tak kiedyś mówi np. Eichelberger, Golec), że jest dla nich ważne, czy terapeuta znany etc. - a z tym tez pewnie bardzo wiąże się cena. Kiedyś chyba też Pani Agnieszka , albo gdzieś czytałam, pisała, że w ogóle dobrze jak pacjent sam zadba o pieniądze na terapię - chyba tu chodzi o samodzielność, autonomię, dojrzałość, motywację. Inaczej toczy się terapia z osobą zmotywowaną i wierzącą w umiejętności terapeuty.
                                        • paris-texas-warsaw Re: płatność za terapię 02.02.16, 12:24
                                          Nie ma pewniej jednej reguły oddziaływania - dla kogoś będą lepsze twarde reguły, dla kogoś, jak zobaczy elastyczność terapeuty, a dla kogoś "ludzka twarz".
                                        • differentview Re: płatność za terapię 03.02.16, 10:16

                                          > Jak czasem czytam o terapiach takich pacjentów, to terapeuci piszą (chyba tak kiedy
                                          > ś mówi np. Eichelberger, Golec), że jest dla nich ważne, czy terapeuta znany et
                                          > c. - a z tym tez pewnie bardzo wiąże się cena.

                                          czyli do najdrozszych terapeutow( np. 350h za godzine) chodza najbardziej narcystycznie zaburzeni pacjenci- ktorych terapeuta musi byc psychocelebryta, miec wypasiony gabinet i czestowac prosecco na powitanie;) terapeuci niewatpliwie maja korzysci z takiego zrodla dochodu ale czy narcyzm sie wtedy nie poglebia?:)
                      • ola_dom Re: płatność za terapię 01.02.16, 14:11
                        audrey2 napisała:

                        > ale jednak ktoś płaci. Płacisz Ty, sąsiad, kolega z sąsiedniego biurka w pracy.
                        > To jest ok, bo odpowiedzialność jest rozproszona?

                        O rany, ale jednak trudno porównywać sytuację, kiedy z mojej miesięcznej pensji ubywa 120 zł, i kiedy z niej nie ubywa.

                        Oczywiście, że "społeczeństwo" składa się na różne rzeczy, chcąc-nie chcąc. Ale jakoś tak się nawet przyjęło nazywać opiekę medyczną czy szkolnictwo powszechne "darmowymi", choć chyba każdy, kto myśli, zdaje sobie sprawę, że one także kosztują.
                        • audrey2 Re: płatność za terapię 01.02.16, 14:14
                          i być może z tego "się przyjęło nazywać" bierze się to, że terapię "bezpłatną" traktuje się w taki sposób, że się nie przychodzi, nie informuje o tym, zabierając miejsce innym osobom
                          nikt nikogo nie zmusza do terapii "płatnych", ani "bezpłatnych", czy do terapii w ogóle
                          • ola_dom Re: płatność za terapię 01.02.16, 14:39
                            audrey2 napisała:

                            > i być może z tego "się przyjęło nazywać" bierze się to, że terapię "bezpłatną"
                            > traktuje się w taki sposób, że się nie przychodzi, nie informuje o tym, zabierając miejsce innym osobom

                            A to jest już zupełnie inna, osobna kwestia, dotycząca nie tylko terapii, ale zasługuje na osobny wątek;
                            ja pisałam o porównywaniu terapii prywatnej z terapią na NFZ i konkluzji, że przecież płaci się za obie.
                            • audrey2 Re: płatność za terapię 01.02.16, 14:48
                              moim zdaniem to jest ciągle ten sam temat choćby dlatego, że mówi właśnie o szacunku do innych (terapeuty, członków grupy, jeśli to jest terapia grupowa), szacunku do siebie też. Bo jeśli nie szanuję ich, ich czasu, zaangażowania, uczuć, to najpewniej nie szanuję też siebie. Jeśli nie liczę się z tym, co sobie pomyśli lub poczuje ktoś inny w związku z moimi wyborami, to pewnie takie właśnie mam doświadczenie. Nie znaczy to, że jesteśmy odpowiedzialni za to, jak sie inni czują. Ale w terapii są albo dwie osoby, albo grupa. To jest relacja. Wlaśnie w grupie bardzo dobrze widać. jeśli nie przyjdę, bo....(można wpisać powód), to członkom grupy to coś robi.
                              • ola_dom Re: płatność za terapię 01.02.16, 15:04
                                audrey2 napisała:

                                > Bo jeśli nie szanuję ich, ich czasu, zaangażowania, uczuć, to najpewniej nie szanuję też siebie.

                                Czy ja wiem...? Zawsze odwoływałam wizyty, na które nie mogłam przyjść (dopiero co żałowałam, że nie ma możliwości odwołania rezerwacji internetowej w kinie, bo może ktoś by skorzystał z tych świetnych miejsc na samym środku), ale w żadnym razie nie czuję, żeby jakkolwiek szacunek do mnie samej odgrywał tu rolę... Nawet nie umiem ocenić, czy ja mam do siebie szacunek, tak z ręką na sercu, jakbyś mnie spytała...
                                • audrey2 Re: płatność za terapię 01.02.16, 15:09
                                  Wpisz dowolne uczucie, u mnie to jest szacunek, ale można do wymieniać Chodzi o to, że ktoś drugi COŚ czuje. Piszę jeszcze raz - grupa świetnie to pokazuje.
      • nammkha Re: płatność za terapię 01.02.16, 01:13
        Pani Agnieszko nie musi się Pani tłumaczyć. Dla ludzi myślących to wszystko jest jasne jak słońce!
    • nammkha Re: płatność za terapię 01.02.16, 01:11
      Przeczytałam sobie jeszcze raz i mam wrażenie że masz wiele więcej zastrzeżeń co do swojej terapeutki niż tylko kwestia płatności. Masz do niej żal za wiele rzeczy. Czy powiedziałaś jej o tym o czym nam tutaj piszesz? Bo jeśli nie to chyba byłoby warto być szczerym. Szczerość w stosunku do terapeuty jest podstawą powodzenia w relacji i jakichkolwiek sukcesów...
    • nammkha Re: płatność za terapię 01.02.16, 01:12
      Przeczytałam sobie jeszcze raz i mam wrażenie że masz wiele więcej zastrzeżeń co do swojej terapeutki niż tylko kwestia płatności. Masz do niej żal za wiele rzeczy. Czy powiedziałaś jej o tym o czym nam tutaj piszesz? Bo jeśli nie to chyba byłoby warto być szczerym. Szczerość w stosunku do terapeuty jest podstawą powodzenia w relacji i jakichkolwiek sukcesów...
    • alinka_li Re: płatność za terapię 01.02.16, 13:46
      Czytam i oczom nie wierzę: płacić za wizyty, które się nie odbyły?! Absurd. Prywatna praktyka to biznes jak każdy inny, a biznes niesie ze sobą ryzyko mniejszego dochodu w różnym czasie i z różnych przyczyn, to chyba oczywiste?
    • phantomka Re: płatność za terapię 03.02.16, 09:51
      Ustalajac kontrakt powinnyscie o tym rozmawiac. Kazdy terapeuta ma swoje zasady. Z reguly syt.losowe ciezkie choroby, sa uznawane za wysyarczajacy powod do rezygnacji z oplaty. Natomiast to powinien ustalic terapeuta bo on zna sytuacje pacjenta. Sa pacjenci uciekajacy w chorobe podczas terapii. Wowczas jest ona nieskuteczna i nie oplacanie przez nich sesji jest wynikiem gry z terapeuta. Naprawde sytuacje ktore kreuja pacjenci sa tak roznorodne, ze terapeuta musi stawiac dosc restrykcyjne granice.
    • blue_meerkat Re: płatność za terapię 04.02.16, 06:19
      Uderza mnie roszczeniowa postawa wielu wpisow w tym watku typy "place to stawiam warunki" oraz graniczace z pewnoscia przekonanie sporej liczby osob o tym ze wiekszosc terapeutow na pewno ma gdzies dobro pacjenta I liczy tylko kase. Kontrakt w terapii to norma, tak samo zasady odwolywania I przekladania spotkan jak rowniez platnosci. To sie ustala na poczatku, nikt sila nikogo na terapie nie zaciaga I nie trzyma, jesli ktos nie chce to rezygnuje, i tyle. Placi sie za wiedze, umiejetnosci I czas terapeuty, oczekiwanie tego ze ktos bedzie super elastyczny wobec kazdego pacjenta bo mu sie nalezy jest nieporozumieniem.
      • differentview Re: płatność za terapię 04.02.16, 08:05
        >graniczace z pewnoscia przekonanie sporej liczby osob o tym ze wiekszosc terapeutow na pewno >ma gdzies dobro pacjenta I liczy tylko kase

        ja wierze w dobre intencje terapeutow ( inna sprawa czy wierze w ich skutecznosc) gdy biora kase za odwolane wizyty- napewno nie chodzi tylko o chec zysku; tylko wlasnie nie moge uzyskac odpowiedzi o jakie konkretnie dobro pacjenta chodzi;)
        bo pacjent swoje dobro moze postrzegac jako zachowane tych 140 zl w kieszeni gdy choroba nie pozwala mu przyjsc na terapie- wiec mamy juz dwie definicje jego "dobra";)
        ale oczywiscie- jak komus sie warunki nie podobaja- rezygnuje albo szuka innych- prosta sprawa; komerycjne uslugi w warunkach rynkowych maja to do siebie, ze klient moze sobie pozwolic na pewna roszczeniowosc- bo ma wybor
        • blue_meerkat Re: płatność za terapię 04.02.16, 09:14
          To po co placic komus za dobre checi I brak skutecznosci? :)

          Osobiscie wole pracowac panstwowo - chociaz to oznacza dla pacjentow kolejki, mniejszy wybor terapeuty/podejscia, limits w liczby w liczbie sesji, a dla mnie mniejsza kontrole nad tym kogo widuje I czestsze opuszczanie i odwolywanie sesji przez pacjentow - ale postawa ' place podatki na twoje zarobki wiec masz pracowac jak powiem' tez sie zdarza.

          Dla osob ktore z terapii korzystaly - ciekawa jestem ktory model wolicie, terapia 'wolnorynkowa' gdzie placisz ale masz wieksza kontrole nad tym z kim sie spotykasz, mozesz umowic sie w czasie kiedy ci pasuje, masz wieksza "wybor dostepnych uslug" etc. czy terapia panstwowo kiedy nie placisz ale tej kontroli nie masz?
          • differentview Re: płatność za terapię 04.02.16, 09:37
            ciekawe pytanie- to terapia w ramach nfz nie jest wtedy gdy pacjentowi pasuje? musi sie zwolnic z pracy gdy dostanie z przydzialu godzine 11 w czasie swojej pracy?? no i pytanie- ile ma czekac w tej kolejce- bo jesli ktos ma ciezka depresje to chyba czekac rok nie moze
            gdybym ja miala wybierac to wolalabym wybrac sobie sama, metoda prob i bledow terapeute, ktory mi bedzie odpowiadal i wolalabym placic za terapie ale nie za odwolane wizyty:P takiego bym szukala:)
            • phantomka Re: płatność za terapię 04.02.16, 09:43
              Na panstwowa z reguly sie czeka. U mojej znajomej w tej chwili nawet do 10 mcy. Takze nie na palacy problem. Kolejny minus to limit sesji. Jezeli problem jest duzy, to nie ma szans przepracowania. Wowczas proponuje sie pacjentowi np.sesje prywatne jako kontynuacje.
              • vilez Re: płatność za terapię 04.02.16, 10:20
                Na NFZ terapia może być przedłużona o kolejne sesje. Można rozpocząć nową- także na NFZ. Wyjść jest kilka. I w każdym z tych wyjść można odwołać lub przekładać sesję, za umówieniem wcześniejszym oczywiście.
                I jakoś system terapii się nie zawala.
                Dlatego nigdy nie będę polecała płatnych terapii. Z tego i innych ważkich względów.
                • phantomka Re: płatność za terapię 04.02.16, 11:23
                  Jasne, w Twoim opisie wszystko jest takie piekne i gladkie. Szkoda, ze mowimy o rzeczywistosci?
                  • vilez Re: płatność za terapię 06.02.16, 21:21
                    Piszę o rzeczywistości. Osobiście doświadczonej. Inaczej bym o tym nie pisała.
                    • phantomka Re: płatność za terapię 07.02.16, 00:37
                      Rozumiem, ze jestes terapeutka?
                      Ja mowie o doswiadczeniach terapeutow, nie pacjentow, bo ich wiedza ogranicza sie do ich wlasnego przypadku w temacie terminow wizyt.
                      • vilez Re: płatność za terapię 07.02.16, 13:32
                        Moje doświadczenie osobiste nie znosi ogólnego faktu, jakim jest to, że na NFZ można przedłużać limit lub wprost: odnawiać. A to tym teraz rozmawiamy.
                        • phantomka Re: płatność za terapię 08.02.16, 09:30
                          Mozna, ale trzeba wziac pod uwage, ze w tym czasie jest juz z reguly zapisanych jakas liczba pacjentow i w wielu sytuacjach okres oczekiwania na kontynuacje terapii wynosi kilka mcy.
    • sennachmura Re: płatność za terapię 05.02.16, 21:35
      Strasznie długi zrobił się ten wątek, przeczytałam tylko odpowiedzi pani p. Agnieszki. Uważam, że cena za terapię jest największą przeszkodą w jej dostępności dla przeciętnego człowieka. Nie przekonują mnie argumenty, że terapeuta musi się dokształacać, płacić za wynajmowany lokal itd., dlatego tak dużo kosztują sesje. I że trzeba płacić za wszystkie, nawet te na których się nie było, bo terapeuta zarezerwował sobie godzinę itp. Większość usługodawców tak ma: korepetytor, fryzjer czy ginekolog. Dodatkowo, sesje są zazwyczaj raz w tygodniu, czasami częsciej, a sama terapia trwa miesiące czy nawet lata. Do lekarza czy fryzjera chodzimy raz na kilka miesięcy, więc koszty nie są tak odczuwalne. Dlaczego za prywatne lekcje np. języka obcego (gdzie korepetytor musi się za każdym razem przygotować do zajęć) płacimy np. 60 zł/60min, a jedna sesja kosztuje dwa razy tyle?! Moja kosztowała mnie 400-500 zł miesiącznie i szczerze mówiąć to był główny argument za tym, żeby jej nie kontynuować. Nie chcę przez to powiedzieć, że terapeuci to naciągacze, ale przez te ceny terapia staje się jakąś fanaberią tylko dla bogaczy. Szkoda, bo na pewno mogłaby pomóc wielu ludziom, których po prostu na nią nie stać.
      • cafesurreal1 Re: płatność za terapię 05.02.16, 22:00
        W wielu miejscach są dostępne nieskołatane terapie dla osób, które nie mają możliwości płacić, lub jest NFZ. Też terapeuci w miarę możliwości obniżają składki.
    • cafesurreal1 Re: płatność za terapię 05.02.16, 21:56
      To prawda, to jest ochrona interesu terapeuty, który rezerwuje stałe miejsce dla pacjenta. Ale też jest tak, ze terapeuta nie chce być uzależniony od chorób pacjenta. W tej terapii płatność obejmuje proces, a nie poszczególne sesje. Jednak jest to irytujące dla pacjenta, ze w sytuacji niemożności przybycia na sesję traci. Terapeuci analityczni nazywają to "settingiem" czyli ramami terapii, i faktycznie, ma on znaczenie w leczeniu. Chodzi o to, ze terapeuta czeka na pacjenta, ze pacjent ma stałe miejsce. Co do pracy 12 godzin to zaskakujące się to wydaje.. ale też dla pacjentów jest to trudna myśl, ze są inni pacjenci. Może się pojawiać obawa, ze terapeuta, skoro ma inne sprawy nie jest skupiony. Ale terapeuta jest zobowiązany do bycia w pracy w takim stanie, żeby móc pracować. Najlepiej porozmawiać o tym wszystkim z terapeutką.
      • differentview Re: płatność za terapię 05.02.16, 22:04
        Jednak jest to irytujące dla pacjenta, ze w sytuacji niemożności przybycia na sesję traci. Terapeuci analityczni nazywają to "settingiem" czyli ramami terapii, i faktycznie, ma on znaczenie w leczeniu. Chodzi o to, ze terapeuta czeka na pacjenta, ze pacjent ma stałe miejsce.

        ale jakie ma znaczenie w leczeniu? terapeuta czeka gdy pacjent odwolala 3 dni wczesniej wizyte? no litosci...a na co pacjentowi jego czekanie w takiej sytuacji- to brzmi naprawde idiotycznie; chodzi tylko i wylacznie o kase terapeuty- tak to powinno byc uczciwie przedstawione
    • wiedzma.zla.nr1 Re: płatność za terapię 05.02.16, 22:14
      Tu są dwie kwestie poruszone wg mnie: zasad na jakich terapeuci zawierają kontrakty i sytuacja kasia_750.
      Kasia, wg mnie posłużyłaś się pretekstem związanym z płatnościami do zerwania terapii. (piszesz, że nie wiedziałaś ze jest taka zasada płacenia za sesje odwołane-oki- nawet jeśli przyjąć ( w co osobiście wątpię) ze terapeutka nie powiedziała Ci przy zawieraniu kontraktu, to przecież wiedziałaś już w sytuacji choroby córki (?) ze taka zasada jest, kiedy się pojawiłaś a na Twój miejsce była zapisana inna osoba a terapeutka rekompensując Ci to zamieszanie, darowała Ci zaległą płatność.
      Zatem już wczesnej był czas kiedy już zupełnie "świadomie " dotarło do Ciebie, ze musisz płacić za odwołane sesje. To była czas na rozmowę o tym, ew. rezygnację z terapii, skoro nie podobały Ci się jej zasady. Tymczasem Ty oczekiwałaś po raz kolejny specjalnego traktowania. Że dla Ciebie terapeutka zmieni zasady. Sorry. Znałaś jej już wcześniej. Kontrakt to umowa zawierana miedzy 2 dorosłymi osobami. Skoro godzisz się na na jakieś zasady, nawet biernie- nie protestując bardzo wyraźnie, to czemu potem oczekujesz i "dziwisz się". Do tego wyciągasz jakiś "argumenty" ze terapeutka pracowała od godz. 8.
      a w trakcie Twojej terapii narzekałaś na to? Zauważyłaś, czułaś się wcześniej niedostatecznie wnikliwie potraktowana? jeśli tak, to czemu o tym nie rozmawiałaś z terapeutką. Wg mnie używasz tych argumentów do zerwania terapii. Trudno rozstać się dorośle, to można użyć takich sposobów na żegnanie się.
      Żeby poczuć się użytą, wykorzystaną. Powielanie schematów?
      Podobne pożegnanie jak z poprzednią pracą. Tam był mobbing. Lekarstwem na to, była koalicja z terapeutką. Teraz terapeutka "zła", to koalicja z forum. i znowu znane uczucie wykorzystania.
      • differentview Re: płatność za terapię 05.02.16, 22:44
        wow, psychoanalityczne interpretacje przez internet- gratuluje;) a moze bys tak jeszcze dla rownowagi zanalizowala terapeutke- co oznacza, ze nie wystawia rachunkow choc posiada kase fiskalna? co oznacza, ze tak zawarla setting, ze zapisala inna osobe na miejsce pacjentki? przypadek? niemozliwe, napewno jest w tym drugie i trzecie dno; przeciez to takie wazne, ze terapeuta czeka a pacjent ma zarezerowowany swoj czas...czy za ta sesje gdy przyszly dwie pacjentki jednoczesnie oddala kase czy tylko odpuscila kase za sesje wczesniej odwolana?
        • wiedzma.zla.nr1 Re: płatność za terapię 05.02.16, 22:57
          a może czasem cygaro jest tylko cygarem ?;-)
          bierzesz pod uwagę bałagan np. w rejestracji?
          jeśli pacjent się odwołuje, można kogoś przyjąć tez konsultacyjnie- to na pewno zależy od samego terapeuty i ośrodka.
          • paris-texas-warsaw Re: płatność za terapię 05.02.16, 23:03
            Wiecie, ja tak szczegółowo to w ogóle nie myslałam o przypadku Kasi. Ale jak piszecie, to przychodzi mi do głowy, że w momencie przyjecia innego pacjenta w godzinie stałego pacjenta, jednak powinien być pozostawiony na spotkaniu stały pacjent, jako ten, który wcześniej "fiksował" ten termin. Kasiu, a jak to było? Przyszłaś na spotkanie np. spóźniona, a ktoś już z terapeutką był, czy też byłaś z kimś w poczekalni i zostałaś Ty wyproszona? Pomyłki się zdarzają, ale bardziej liczy się wyjście z nich. Jeśli Ty zostałaś wyproszona, to jak "mobbing" i się wtedy nie dziwię rezygnacji.
            • kasia_750 Re: płatność za terapię 06.02.16, 19:01
              Byłam przed czasem, druga pacjentka również. Nie rozmawiałyśmy ze sobą. Myślałam, że jest umówiona do kogoś innego (jednocześnie przyjmuje więcej niż 1 terapeuta). "Przepraszam, przepraszam, przepraszam, spotkamy się następnym razem" trwało max 2 minuty, potem "do widzenia" i nowa pacjentka w gabinecie. Za tydzień miałam poprosić o wyjaśnienie dlaczego akurat ja zostałam wyproszona. Masz rację, miałam odczucie, że to kolejny "mobbing", znowu zostałam potraktowana gorzej niż inni. Ponieważ terapeuci są tylko ludźmi (tak, tak, naprawdę, oni są tylko ludźmi ;)), stwierdziłam że przyjdę na kolejną wizytę, żeby wszystko sobie wyjaśnić.
              Ale za tydzień jeszcze większy szok - płatność za odwołane wizyty. Ponieważ to było głównym tematem rozmowy (piszę o tym po raz kolejny bo widzę, że nie wszyscy doczytali) zapomniałam spytać dlaczego ja. Wizyta się skończyła, potem omawiałam inne tematy, ważniejsze dla mnie w tamtym momencie.
              Teraz nie uda mi się tego wyjaśnić, ponieważ terapeutka już tego nie pamięta (przynajmniej tak twierdziła na ostatniej wizycie). Swoją teorię mam, ale strach pisać na tym forum, ponieważ
              1. Każdy terapeuta jest idealny i zawsze ma rację.
              2. Jeżeli tak nie jest - patrz punkt 1.
              • paris-texas-warsaw Re: płatność za terapię 06.02.16, 23:16
                Ja po takiej akcji bym zrezygnowała. Nie wyobrażam sobie, że w przypadku takiej pomyłki i umówienia dwóch pacjentów, nie "wybrała" pacjenta ze stałej godziny. No, nie wyobrażam sobie. Jeśli potem o tym "zapomniała" to tym bardziej - albo ma słabą pamięć (a to jedna z cech, która wg mnie wyklucza terapeutę, jako dobrego), albo nie patrzy na takie "niuanse" (ale wtedy trudno podejrzewać, że jest w stanie inne niuanse dojrzeć i to jeszcze gorzej świadczy o kompetencjach). Dla mnie sprawa opłaty jest trzeciorzędna w porównaniu z opisaną kwestią.
                • kasia_750 Re: płatność za terapię 07.02.16, 20:30
                  Wiesz, w pierwszym odruchu chciałam zrezygnować. Ale myślałam o tym dosyć długo i doszłam do wniosku, że każdy jest człowiekiem i może popełniać błędy. Poza tym po 2 miesiącach poświęconego czasu, pieniędzy, zaangażowania ciężko zaczynać od nowa. Tym bardziej, że szansy na zwrot pieniędzy za te 2 miesiące nie było. /Dlatego to ja zostałam wyproszona, nowy pacjent nigdy więcej nie pojawiłby się na wizycie./ Zachowanie terapeutki było tragiczne. Ale wtedy był ktoś kto mnie traktował jeszcze gorzej (w pracy), dlatego podeszłam do tego z takim spokojem.
                  Teraz psychicznie czuję się dobrze, w nowej pracy jest świetna atmosfera. W czasie choroby miałam więcej czasu na przemyślenia, czas na pisanie na forum i podjęcie odpowiedniej decyzji.
                  Dziwne wydają mi się rady, żeby iść do terapeutki i po raz kolejny pytać o jej zachowanie w stosunku do mnie. Kiedy pytam widzę, że już nie wie co wymyślić, gdzie uciec, nie wie co powiedzieć, jakiej wymówki użyć, robi się niezręcznie... Ja naprawdę nie lubię znęcać się nad ludźmi, nawet jak sobie za to zapłacę ;)
                  • phantomka Re: płatność za terapię 08.02.16, 09:37
                    Wez sobie ten watek do ulubionych i przeczytaj po skonczonej terapii. Jezeli jestes w miare na jej poczatku, to czytajac Twoje posty powiem Ci, ze trafilas na dobra terapeutke skoro tak szybko widac po Twoich postach efekty pracy?
                    A ja znam w Trojmiescie terapeutow z radoscia wystawiajacych paragony. Jak ktoras zainteresowana to podam namiary.
          • differentview Re: płatność za terapię 05.02.16, 23:14
            biore pod uwage, ze czasem cygaro jest tylko cygarem a wkurzenie pacjenta zdrowa reakcja na nieuczciwosc terapeuty a nie szukaniem pretekstow by powielac schematy;)
            • wiedzma.zla.nr1 Re: płatność za terapię 05.02.16, 23:25
              to 2 różne rzeczy. Jej wkurzenie może i jest adekwatne. Możliwe. Tylko co ona z nim robi? To z terapeutką trzeba to omawiać a nie z gronem trzecich osób. To tak sytuacja, kiedy jestem z kimś w konflikcie ( wstawić dowolnie: mąż, szef, koleżanka ), mogę omawiać tę sytuację z tysiącami osób, ale tylko z samymi zainteresowanymi mogę ją rozwiązać.
              • differentview Re: płatność za terapię 05.02.16, 23:27
                ale ona omawiala ta sytuacje z terapeutka i twierdzi, ze jej tlumacznia jej nie przekonaly
                • wiedzma.zla.nr1 Re: płatność za terapię 05.02.16, 23:35
                  Możemy mówić o kasie. Można i mówić o utracie zaufania.
                  O tym, co ta kasa symbolizuje dla pacjenta. O to wg mnie jest ważniejsze- znaczenie dla pacjentki, ze musi płacić- niż to ze chodzi o realnie 100 zł +
                  • differentview Re: płatność za terapię 05.02.16, 23:42

                    O to wg mnie jest ważniejsze- znaczenie dla pacjentki, ze musi płacić- niż to ze chodzi o realnie 100 zł +

                    nie, ze musi placic bo z tym problemu nie ma tylko, ze musi placic za odwolana wizyte- to duza roznica; nie wiem jak autorka ale gdybym ja byla w takiej sytuacji to czulabym, ze terapeuta dorabia ideologie do zwyklej swojej pazernosci na kase wciskajac mi kit, ze to dla mojego dobra; i pewnie by mi sie przypomnial obrazek- wszyscy chca Twojego dobra- nie pozwol sobie go odebrac;)
                    • wiedzma.zla.nr1 Re: płatność za terapię 05.02.16, 23:51
                      to był skrót myślowy znaczenie dla pacjenta ze musi płacić za odwołaną sesję. Tym bardziej ze terapeutka w takim paradygmacie pracuje. Wiec pacjent wiedział wcześniej. I tak, wiedziała o tym wcześniej Kasia- skoro wcześniej była ta sytuacja z chorym dzieckiem i pacjentką na jej miejsce.
                      ona już wiedziała wczesnej przed tą aktualną sytuacją.
                      Wiedziała, ze terapeutka ma takie a nie inne zasady- (zgoda są- terapeuci bardziej elastyczni)a "dziwi" się ze ma zapłacić za tę odwołaną.
                      • differentview Re: płatność za terapię 06.02.16, 00:06
                        wiedzma.zla.nr1 napisała:

                        > to był skrót myślowy znaczenie dla pacjenta ze musi płacić za odwołaną sesję. T
                        > ym bardziej ze terapeutka w takim paradygmacie pracuje. Wiec pacjent wiedział w
                        > cześniej.

                        ja rozumiem, ze jest tu ten argument- ze jesli pacjent widzial wczesniej, ze terapeuta bedzie go kasowal za odwolane wizyty to chocby go to wkurzalo to jednak zgodzil sie na to, nie zrezygnowal wiec teoretycznie nie powinien teraz oczekiwac elastycznosci; no ale jednak, jak pisala pani Agnieszka- ona bywa elastyczna i zdarza sie jej przymknac oko i postapic na korzysc pacjenta- a niby paradygmat ten sam- terapia psychodynamiczna; wiec to pokazuje, ze jednak trzymanie sie sztywno zasad wcale nie jest narzedziem terapeutycznym a napewno nie jest dla wszystkch pacjentow; i ze czasem oczekujac elastycznosci mozna byc milo zaskoczonym i nie jest to zaprzepaszczenie terapii a wrecz odwrotnie; oczywiscie wylaczam z tego psychoanalize- tam to pewnie by sie otarlo o sad kolezenski gdyby terapeuta nie wzial kasy za wlasny urlop;)
                        • kasia_750 Re: płatność za terapię 06.02.16, 19:17
                          Dlatego postawa Pani Agnieszki jest dla mnie jak najbardziej w porządku.
                          Na koniec moja terapeutka też okazała się elastyczna - nie wiem czy to "zasługa" forum (jeżeli tak - z tego miejsca pozdrawiam serdecznie) czy jednak indywidualnego podejścia terapeutki do konkretnych osób/przypadków. Mam nadzieję, że to drugie. Efekt jest taki, że być może kiedyś się jeszcze spotkamy.
                          Chociaż kiedy czytam wypowiedzi niektórych osób w tym wątku - czuję się naprawdę zdrowa i wyleczona :)
                  • asia_i_p Re: płatność za terapię 06.02.16, 17:42
                    Dla mnie 100 zł to tyle, ile przeznaczam miesięcznie na ubranie jednego z dzieci. Albo tygodniowo na uzupełniające zakupy spożywcze. Jest to ponad połowa tego, co przeznaczam na tygodniowe zakupy spożywcze.
                    Paradygmat, nie paradygmat, to są konkretne pieniądze. Uczciwe byłoby albo ustalenie jakiejś granicy - że jeśli uprzedzi do 24 godzin przed, to nie płaci - w ostateczności, przy dużych kosztach własnych, podzielenie opłaty na "koszta stałe" i "robociznę" i pobieranie tylko tej pierwszej w przypadku odwołanej wizyty.
        • wiedzma.zla.nr1 Re: płatność za terapię 05.02.16, 23:13
          tylko za co terapeutka miała oddawać kasę?
          Kasią je "zarobiła", bo jej nie wydała- jeśli to terapeutka jest chora..
          sorry, jak Kasia jest gapa. Poszła do terapeutki wglądowej- (psychodynamicznej ?) sądząc, po 2 sesjach w tygodniu. W tym nurcie bardzo ważne są zasady terapii i kontakt - często nie zawierany nawet na 1 konsultacji, czasem jest ich kilka zanim się go zawrze- warunki na co się umawiamy- efekty terapii jak i warunki terapii. Kasie " nie usłyszała " świadomie warunków. Cóż, znane są zniekształcenia w odbiorze... Wszystkie te mechanizmy zniekształcające. Ale Kasia wie " na pewno" ze nie było mowy o płatnościach. Tylko jakimś trafem już raz miała sytuację dotyczącą płatności.
          Są różni terapeuci. Z bardzo sztywnym settingiem np. analityczni, którzy np. uprzedzają klika miesięcy wcześniej o swoim urlopie i tak, oczekują od pacjentów, ze dostosują swoje urlopy do ich (horror ;-) jeśli jednak słyszymy warunki umowy, które nam nie odpowiadają, to nie godzimy się na nie, a nie przyjmujemy je z nadzieja, ze potem będziemy je negocjować. traktujmy się 2 strony poważnie. Co do tego czemu terapeuta nie daje rachunków, to nie wiem. Może jest nieuczciwa?;-)
          • differentview Re: płatność za terapię 05.02.16, 23:18
            Są różni terapeuci. Z bardzo sztywnym settingiem np. analityczni, którzy np. uprzedzają klika miesięcy wcześniej o swoim urlopie i tak, oczekują od pacjentów, ze dostosują swoje urlopy do ich (horror ;-)

            powodzenia:) chyba poza adeptami psychoanalizy, ktorzy sa zmuszeni przejsc wlasna analize - nikt z tego nie korzysta;)
            • wiedzma.zla.nr1 Re: płatność za terapię 05.02.16, 23:21
              a jednak są takie dinozaury ;-) I to nie tylko wśród profesjonalistów
          • wiedzma.zla.nr1 Re: płatność za terapię 05.02.16, 23:19
            z cała pewnością dużo jest niewiadomo w tej konkretnej sytuacji.
            Jedno, co pewne to, ze Kasia warto żeby odmówiła to na swojej sesji z terapeutką. To że poczuła się użyta, wykorzystana, że ma wątpliwości co do jej uczciwości. To dotyczy tego, cod ziej się z nią w terapii, więc warto żeby właśnie tam to omawiała i skonfrontowała się jak otwarcie mówić o swym niezadowoleniu.
          • kasia_750 Re: płatność za terapię 06.02.16, 22:37
            > Kasia jest gapa.
            > Kasie " nie usłyszała " świadomie warunków.
            > Ale Kasia wie " na pewno" ze nie było mowy o płatnościach.
            Dziękuję, że to napisałaś, już teraz wiem jaka beznadziejna jestem. Przemyślałam to wszystko i muszę się udać na wieloletnią terapię.
            Oczywiście płatną.

            Tak na marginesie, ciekawe ile osób i jak długo musi komuś coś wmawiać, żeby w to uwierzył.
            Pokuszę się o statystyki jeśli w moim przypadku kiedyś do tego dojdzie ;)
            • wiedzma.zla.nr1 Re: płatność za terapię 07.02.16, 09:14
              Widzisz, cos, czego nie ma. Skąd te wnioski o własnej beznadziejności?
              Co do terapii, to sama masz taka potrzebę? Zagrażasz sobie lub innym? Jeśli nie, to przymusu do terapii nie ma.
              Podnosisz kwestię płatności za nieodbyte sesje. Ok. Nie usłyszałaś tej zasady. Do czasu- sytuacji innej pacjentki na Twoją godzinę. Wtedy już wiedziałaś, ze taka zasada jest. A teraz, kiedy Ty miałaś L4 zachowujesz się, jakby to była totalna nowość, jesteś oburzona pazernością terapeutki. Dopóki miałaś jakiekolwiek wątpliwości, to omawiasz to na 1, 2, 3 ile tam potrzeba sesjach czy jesteś w stanie takie warunki przyjąć.
              • asia_i_p Re: płatność za terapię 07.02.16, 13:00
                Twój post był napisany tonem pełnym wyższości (samo powtarzanie w kółko Kasia i pisanie o, a nie do autorki wątku, bardzo nieelegancka maniera). Nie mam zamiaru tego udowadniać, bo jeśli tego nie widzisz, to nie udowodnię.

                Pacjent nie ma obowiązku wiedzieć, jak rodzaj wybranej terapii wpływa na płatność za terapię, do jasnej Anielki. Ma mieć jasno przedstawione zasady. Na piśmie i wtedy, jeśli je podpisze, to możemy mówić o kontrakcie.
                • differentview Re: płatność za terapię 07.02.16, 13:39
                  Pacjent nie ma obowiązku wiedzieć, jak rodzaj wybranej terapii wpływa na płatność za terapię, do jasnej Anielki. Ma mieć jasno przedstawione zasady. Na piśmie i wtedy, jeśli je podpisze, to możemy mówić o kontrakcie.
                  no wlasnie- skoro pacjenci maja taka sklonnosc do sciemniania, odwolywania i zapominania o zasadach to tym bardziej ten kontrakt powinien byc omowiony i spisany- ilu nieporozumien mozna by uniknac?
                  ciekawe dlaczego nie praktykuje sie spisywania kontraktu
                  no i jeszcze ciekawi mnie dlaczego nie wszyscy terapeuci daja paragony fiskalne- bez wzgledu na to czy pacjent sie upomina czy nie- maja chyba obowiazek fiskalizowac swoje uslugi
                  • audrey2 Re: płatność za terapię 07.02.16, 16:14
                    Different,strasznie sie denerwujesz... bronisz nabijanych w butelke pacjentow?? paragon fiskalny da,jesli ma kase,jesli osiaga pewien dochod. Jesli nie ma kasy,moze wypisac fv.
                    • asia_i_p Re: płatność za terapię 07.02.16, 18:37
                      Ten fragment "do jasnej Anielki" jest mój, nie Differentview. I tak, ja się denerwuję, a w zasadzie wpół śmieję, wpół denerwuję, bo też pracuję w układzie jeden na jeden, tyle, że uczę języka. I o ile dobrą praktyką jest ustalenie, o ile wcześniej lekcję trzeba odwoływać, o tyle fakt, że chory klient odwołujący lekcję trzy dni wcześniej ma dalej płacić to jest kuriozum, którego sobie klient w dobrym stanie psychicznym po prostu nie da wcisnąć. Poklepie po ramieniu i powie, że idzie się zapisać do Lektora czy innego Berlitza. Więc jeśli terapeuci dają radę wciskać to swoim klientom, to raczej na zasadzie wyzyskiwania ich niepewności siebie i słabego rozeznania w rynku. A to jest coś, co ja odbieram w kategorii "grzechów wołających o pomstę do nieba". Przyzwoity człowiek nie wykorzystuje słabości drugiego, żeby nad nim zyskać przewagę i czerpać z tego korzyści finansowe.

                      Podkreślam po raz drugi - jestem za zasadą płacenia za sesję odwołaną w ostatniej chwili. Ale nie za taką odwołaną trzy dni wcześniej.
                    • differentview Re: płatność za terapię 07.02.16, 19:04
                      ja mowie o tych, ktorzy maja kase fiskalna a paragonow nie drukuja- moj brat mial taka sytuacje, nic nie mowil bo nie mialo to dla niego znaczenia i jak widac autorka rowniez- raz dostala za konsultacje a potem juz nie; zapytalam jeszcze kolezanki z pracy- rowniez na oczy kasy fiskalnej nie widziala choc terapeutka znana, oblegana i zadnej wolnej godziny zeby przelozyc spotkanie- wiec raczej nie ma przychodu ponizej 20 tys rocznie; wiec skoro dla pacjenta jest takie terapeutyczne by placil za nieodbyte z powodu choroby spotkania to moze dla terapeuty bedzie terapeutyczne by rozliczal sie uczciwie z fiskusem
                      • kasia_750 Re: płatność za terapię 07.02.16, 19:55
                        Najbardziej terapeutyczne będzie jeśli US dokona kontroli i wymierzy karę ;)
                      • kasia_750 Re: płatność za terapię 07.02.16, 20:00
                        Najśmieszniejsze jest to, że ja wielokrotnie powtarzałam jak ważna jest dla mnie uczciwość.
                        Więc mogłaby drukować te paragony tylko dla mnie, prawda? Jakiś przychód przecież musi i tak wykazać. Chyba, że nie słuchała co do niej mówię. Po 12 godzinach pracy może się zdarzyć ;)
                    • kasia_750 Re: płatność za terapię 07.02.16, 19:57
                      > Jesli nie ma kasy (...)
                      "Kasa fiskalna 2016 roku a limit obrotów
                      Zgodnie z przepisami ustawy o VAT podatnicy mają obowiązek stosowania kas rejestrujących przy sprzedaży na rzecz osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej oraz rolników ryczałtowych. W myśl rozporządzenia Ministra Finansów w sytuacji gdy kwota obrotu z tytułu sprzedaży na rzecz wyżej wymienionych osób w poprzednim lub bieżącym roku podatkowym nie przekroczyła 20 000 zł - podatnicy zwolnieni są z obowiązku stosowania kas. Należy jednak pamiętać, że w przypadku podatników rozpoczynających w danym roku prowadzenie działalności limit zwolnienia obliczany jest proporcjonalnie do okresu jej wykonywania."
                      roczny limit 20 000 zł / 12 miesięcy = 1 666,66 zł na 1 miesiąc
                      miesięczny limit 1 666,66 zł / 4 tygodnie = 416,67 zł na 1 tydzień
                      tygodniowy limit 416,67 zł / 100 zł (stawka za 50 minut) = 4,17 spotkań, po zaokrągleniu w górę 5 spotkań tygodniowo po 50 min każde
                      Naprawdę są terapeuci którzy pracują mniej niż 5 godzin tygodniowo i nie muszą posiadać kasy fiskalnej?
                      • nammkha Re: płatność za terapię 08.02.16, 06:37
                        Wiesz Kasia_750, że jesteś osobą mściwą?
                        I, że jeśli coś Ci nie pasuje to rozwiązuje się konflikt z tą osobą, a nie obgaduje ją na forum?
                        Nie wyobrażam sobie jak masz zamiar " może jeszcze kiedyś się spotkać z terapeutką" kiedy na forum tak ją obsmarowałaś. Jeśli tak budujesz swoje relacje z ludźmi, nie mówiąc wprost co do nich masz to gratuluję... I nie dziwię się że spotkałaś się z "mobbingiem", bo najwidoczniej lubisz stawiać się w pozycji ofiary!
                      • wiedzma.zla.nr1 Re: płatność za terapię 08.02.16, 09:16
                        Zastanawiam się jaka Ty masz intencję pisząc o tym? Jaka masz motywację... Po co? ... Żeby co?..

                        I kiedy się zorientowałaś ze terapeutka jest oszustką? Długo to tolerowałaś? Omówiłaś to na bieżąco, kiedy zdałaś sobie sprawę z tego, czy robisz "wypłatę" nie przed sama zainteresowaną? To, ze robisz nagonkę na forum, zmienia coś w Twoich relacjach z terapeutką? Z nią się skonfrontowałaś?
                        • wiedzma.zla.nr1 Re: płatność za terapię 08.02.16, 09:17
                          To, oczywiście było do kasia_750
                        • differentview Re: płatność za terapię 08.02.16, 09:42
                          wiedzma.zla.nr1 napisała:

                          > Zastanawiam się jaka Ty masz intencję pisząc o tym? Jaka masz motywację... Po c
                          > o? ... Żeby co?..
                          >
                          > I kiedy się zorientowałaś ze terapeutka jest oszustką? Długo to tolerowałaś? Om
                          > ówiłaś to na bieżąco, kiedy zdałaś sobie sprawę z tego, czy robisz "wypłatę" n
                          > ie przed sama zainteresowaną? To, ze robisz nagonkę na forum, zmienia coś w Two
                          > ich relacjach z terapeutką? Z nią się skonfrontowałaś?

                          o chryste, nudne to juz jest- wszystkie odpowiedzi na te pytania juz padly; byla zdziwiona pierwsza sytuacja ale istotniejsze dla niej wtedy byly rozmowy na temat problemu w pracy, tak- omawiala ale tlumaczenia terapeutki jej nie przekonaly; niby jak wyobrazasz sobie to przegadywanie tematu- powiedzialm Pani, nie, nie powiedziala mi pani, owszem powiedzialam, nie, nic takiego nie uslyszalam etc, etc do czego to ma prowadzic? i ile spotkan za 140 zl trzeba temu poswiecic zeby uznala, ze zostalo to wyjasnione?
                          i ja nie postrzegam tego jako nagonki albo "obsmarowywania"- nie widze tu danych tej osob, piszemy teoretycznie o pewnym problemie, wymieniamy sie doswiadczeniami- warunki terapii nie sa chyba objete klauzula poufnosci?
                          • wiedzma.zla.nr1 Re: płatność za terapię 08.02.16, 09:47
                            Pytam o motywację podawania tych wyliczeń: kasa fiskalna, Vat
                            • differentview Re: płatność za terapię 08.02.16, 09:53
                              sama tez w glowie przeprowadzilam takie obliczenie- po prostu jest malo prawdopodobne,ze w miare dobry terapeuta ma przychod mniejszy niz kwota, ktora nakazuje posiadanie kasy fiskalnej- wiec zasadne jest pytanie dlaczego nie zawsze sa wystawiane paragony; jesli sztywno trzymamy sie zasad- no to cos mi tu zgrzyta- terapeutow zasady fiskalizowania nie obowiazuja? jesli omija fiskus to moze pacjent moze ominac oplate za opuszczona terapie?
                          • wiedzma.zla.nr1 Re: płatność za terapię 08.02.16, 09:54
                            O dokładnie w kółko i w kółko z tych historii widać, że one to omawiały, ale nie omówiły.
                            Podobne, ale nie to samo.
                • wiedzma.zla.nr1 Re: płatność za terapię 08.02.16, 09:22
                  Asia, nie miałam intencji żadnej wyższości. jeśli Ty tak to widzisz, ok.
                  Tu się mieszają bardzo różne rzeczy w tym wątku. I ma wrażenie, ze my też teoretycznie piszemy o tym samym, a tak naprawdę zupełnie się nie rozumiemy.
                  • asia_i_p Re: płatność za terapię 08.02.16, 10:17
                    Powiedzmy: zupełnie się nie zgadzamy.

                    Ty uważasz, że te pieniądze są w relacjach autorki i jej terapeutki symbolem i dlatego są takie ważne. Że całą sytuację da się wyjaśnić psychologicznie, że źródła problemu tkwią w psychice autorki i w gruncie rzeczy wcale nie chodzi o pieniądze.

                    Ja uważam, że chodzi o pieniądze. Pamiętam doskonale czasy, wcale nie takie dawne, kiedy 100 zł to była moja dniówka. Teraz jestem na wychowawczym, żyjemy we czworo z jednej pensji i oczywiście ciężko wcale nie jest (gdyby było ciężko, syn byłby w żłobku, a ja w pracy), ale kwestia, czy kupić sobie bluzkę za 30 zł jest zawsze przemyślana. Jeżeli autorka ma finansowo zbliżoną sytuację do mojej, to się nie dziwię, że jej koncepcja płacenia 100 zł za nic się nie uśmiecha. Zwłaszcza, jeśli jest na innym typie umowy niż umowa o pracę i w okresie choroby nie zarabia.

                    Do wyliczeń uciekła się, kiedy zaczęto jej udowadniać, że terapeutka MUSI wziąć pełną zapłatę za nieodbytą wizytę, bo inaczej będzie stratna. Pokazała, że stratna nie jest - umówiła sobie kogoś "w okienko" (swoją drogą ciekawe, czy wtedy też planowała wziąć opłatę od autorki), że ZUS-owi niekoniecznie daje się gnębić, nie nadużywając kasy fiskalnej. Według mnie to nie było stawianie się w roli ofiary, tylko argumenty w dyskusji, w której była stawiana w roli kogoś, kto terapeutkę próbuje naciągnąć.

                    Może być tak, że to 100 zł nie symbolizuje dla autorki nic innego, niż spodnie, z których zrezygnowała albo gra, której mogłaby kupić dziecku. W świecie ludzi zarabiających średnią krajową 100 zł to nie jest bagatelna kwota.
                    • differentview Re: płatność za terapię 08.02.16, 10:36
                      10/10 mysle dokladnie tak samo; i tez staram sie patrzec na ta sytuacje z punktu widzenia pacjenta, dla ktorego jest to znaczaca kwota; gdyby chciec ubrac w slowa sens placenia za odwolana wizyte to brzmialby on chyba tak: tak, musi Pani zaplacic za odwolana sesje bo takie obowiazuja zasady a Pani podswiadomie udaje, ze ich nie uslyszala, poza tym, trzeba bylo sie cieplej ubierac to by sie Pani nie rozchorowala, moze podswiadomie Pani nie wlozyla szalika zeby miec pretekst do opuszczenia sesji a teraz nie wiedziec czemu oczekuje Pani ode mnie elastycznosci- nic z tego; po czym terapeuta kasuje pacjenta i nie wystawia paragonu; na pytanie dlaczego nie dostal paragonu- terapeuta odpowiada- Pani napastliwe pytanie ukazuje tylko rozmiar Pani problemu, mozemy o tym porozmawiac nastepnym razem;)))
    • sennachmura Re: płatność za terapię 19.02.16, 18:50
      Czy to reklama?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka