Dodaj do ulubionych

Mąż krzyczy

22.10.21, 06:09
Witam, mam problem z agresją męża. O wszystko się czepia , ma wybuchy złości i pretensje do mnie o wszystko. Krzyczy na mnie i dzieci gdy coś mu nie pasuje. Do mnie ma ciągle pretensje o wszystko, że źle coś robię, np.wychowuje dzieci. Oczywiście potem ma do mnie pretensje że ja go denerwuje i doprowadzam do furii, że to wszystko moja wina, że on wrzeszczy i przeze mnie dzieci się go boją i to on jest ten zły, a to ja go prowokuje i działam mu na nerwy. Jak dalej żyć z tym człowiekiem i z nim postępować? Ja jestem osobą o łagodnym usposobieniu i widzę że to też go denerwuje, bo on jest ciągle na wszystko wkurzony.
Obserwuj wątek
    • eriu Re: Mąż krzyczy 22.10.21, 09:07
      Czyli podsumowując:
      Denerwuje go jaką jesteś osobą - przecież Cię wybrał sobie za żonę spośród wszystkich innych kobiet na świecie a teraz ma pretensje do Ciebie za to jaja jesteś? Kiedyś Cię wybrał za to jaka jesteś.

      - wkurza się za to jak dzieci wychowujesz - a on dzieci nie wychowuje? Wychowanie jest wspólną odpowiedzialnością rodziców.

      - ma pretensje o wszystko - znaczy że nic nie docenia i ciągle szuka pretekstu żeby się wyżyć w domu na Tobie i dzieciach czyli jesteście jego wentylem. Będzie na Was wyładowywał wszystkie frustracje.

      - dzieci się go boją - to będzie mieć ogromny wpływ na nie oraz to w jakim domu się wychowały (przemocowy), w tej chwili się uczą, że tak wygląda normalny związek i takiego schematu będą dla siebie szukać w przyszłości niestety.

      Niestety wychodzi na to, że Twój partner jest po prostu przemocowcem, który się na Was wyżywa. Nie będzie lepiej, tylko coraz gorzej. Odejdź póki możesz i ratuj dzieci oraz siebie.
    • tt-tka Re: Mąż krzyczy 22.10.21, 09:25
      Czekaj, czy to ten sam maz, ktory odszedl trzy lata temu ? przypomnialam sobie twoj poprzedni watek i tam nie jawilas sie jako osoba o lagodnym usposobieniu ani maz jako krzykacz. Jak doszlo do tego, ze znowu jestescie razem ? Co z terapia rodzinna, do ktorej maz zachecal, a ty bylas wyraznie oporna ?
      • eriu Re: Mąż krzyczy 22.10.21, 20:11
        Przejrzałam ten stary wątek. No ja się nie dziwię, że mąż cały czas chodzi nabuzowany. Jak ktoś mu suszył głowę, że "trzeba cierpieć bo jest się dorosłym" i o poświęceniu ciągle. To małżeństwo jest od dawna fikcją i trzeba się było rozwieść a nie "dla dobra dzieci" tworzyć toksyczną atmosferę w domu przechodzonym małżeństwem w imię poświęcenia dla dzieci.
    • enith Re: Mąż krzyczy 22.10.21, 19:36
      Ponad trzy lata temu założyłaś swój poprzedni wątek i jak widać nic się między wami nie zmieniło. Skoro nie zgadzałaś się wtedy na rozwód, choć to byłoby prawdopodobnie najlepsze dla was wszystkich, a dla dzieci zwłaszcza rozwiązanie, to teraz zbierasz kwaśne owoce tej decyzji. Mąż się nie zmienił i ty też się nie zmieniłaś, a dzieci nadal oglądają tą patologię i cierpią. Czego oczekujesz pisząc tu? Że ktoś da ci przepis, jak naprawić popsutego w twojej opinii męża?
        • tt-tka Re: Mąż krzyczy 22.10.21, 20:36
          NIE.
          Nie da sie nikogo "naprawic".
          Mozna sprobowac samemu/samej nad soba popracowac, ale do tego bylas wyjatkowo niesklonna i watpie, by to sie zmienilo. Nadal, przypuszczam, negujesz i deprecjonujesz wszelkie uczucia i odczucia meza i nie dajesz mu do nich prawa.
        • eriu Re: Mąż krzyczy 22.10.21, 21:00
          Ale Twojemu mężowi jak mówił, że się czuje w małżeństwie źle żona się jakoś "nie naprawiła" a Ty chcesz żeby się mąż naprawił.

          Myślenie o kim żeby się "naprawił" to jest myślenie zarówno magiczne (że problem zniknie jak za dotknięciem magicznej różczki).

          także zdejmujące z Ciebie całkowitą odpowiedzialność (no bo jak zepsuł się o tyle), a Ty przecież tkwisz na siłę w tym układzie małżeńskim o którym już od lat wiadomo że nie działa i oczekujesz jakiś spektakularnych rezulatów. Na dodatek poszłam ileś lat temu na sesję z psychologiem i z tego co pisałaś to nie było widać, że realnie przyjęłaś do siebie to co mąż mówił o Waszym małżeństwie tylko odegrałaś rolę skruszonej żony i pewnie potem wróciłaś do starych nawyków

          no i jak pisze tt-ka - człowieka nie można naprawić: tkwisz w małżeństwie które już lata temu umierało. Trzeba je było zakończyć. A tak po prostu mężowi ulewa się frustracja z powodu nieszczęśliwego życia. Trudno się dziwić.
          • panorama1234 Re: Mąż krzyczy 23.10.21, 06:31
            Wszystko pięknie, tylko moje pytanie jak zareagowalybyście na hamskie zachowania i czepianie się. Może ja nie umiem postępować z mężem i mam postawę ofiarny po której można jechać?
            • enith Re: Mąż krzyczy 23.10.21, 15:40
              Ewidentnie nie umiesz postępować z mężem, ani on z tobą. Szacunku wzajemnego to tam u was nie ma za grosz i to od bardzo dawna, co detalicznie opisałaś 3 lata temu. I nie, nie sądzę, że masz postawę ofiary, po której można jechać. Ty sama traktujesz męża jak robola od najgorszej roboty bez prawa do własnych uczuć czy zdania, a gdy robol się w końcu zbuntował, bezczelnie próbowałaś wmówić nam, że jest chory psychicznie. Więc nie, nie wyglądasz mi w tym małżeństwie na ofiarę. Jak już coś, to ofiarami i oprawcami jesteście obydwoje, tylko manifestuje się to na różne sposoby.
            • eriu Re: Mąż krzyczy 23.10.21, 16:23
              Jak zareagowałabym? Odeszłabym dla mojego dobra i szczęścia. Ale Ciebie przecież to nie interesuje. Ty chcesz mieć rodzinę bez względu na wszystko i uważasz, że trzeba się poświęcać bo "jest się dorosłym". No to się poświęcaj. Sama z siebie robisz ofiarę tym poświęcaniem w imię nie wiadomo jakich zasad.

              Ty ofiarą męża na pewno nie jesteś. Ty naciskałaś że rodzina powinna być razem. No to jesteście. Masz co chciałaś.
                • enith Re: Mąż krzyczy 24.10.21, 06:05
                  Gdy radziliśmy ci trzy lata temu, żeby sądownie ustalić zasady widzeń ojca z dziećmi po jego odejściu od ciebie, właśnie po to, żeby nie nachodził cię według własnego widzimisię, rzucałaś się, że to jest złe dla rodziny, dla dzieci. Co więcej, chciałaś męża, tego męża, który cię rzekomo szantażował, nachodził i nękał, ściągnąć do domu za wszelką cenę. Dziwne zachowanie, jak na ofiarę, robić wszystko, by męża-oprawcę, który wszak dobrowolnie uwolnił cię od swojej przykrej obecności, zwalić sobie z powrotem na głowę z wszystkimi tego konsekwencjami. No i dopięłaś swego. Masz męża, dokładnie tego samego męża z powrotem w domu. Na terapię, idę o zakład, nie poszliście ani wy jako para, ani ty. I dziś, trzy lata po tamtych wydarzeniach jesteście dokładnie w tym samym miejscu, w którym byliście wtedy. Ba, jest nawet gorzej, bo teraz masz tego swojego męża, trutnia, lenia, tyrana, jak go opisałaś, ze sobą i z dziećmi pod jednym dachem. To się nazywa wpaść z deszczu pod rynnę.
                    • tt-tka Re: Mąż krzyczy 25.10.21, 09:09
                      A prosze cie bardzo. Na deser twoj wlasny wpis z maja 2018 "zycie nie jest zabawa, a praca i niestety poswieceniem". No to pracuj i sie poswiecaj, wiesz, ze zyjesz !
                  • eriu Re: Mąż krzyczy 25.10.21, 09:49
                    Tak szczerze powiedziawszy to zachowanie jak na ofiarę typowe jak jest uzależnienie emocjonalne i przyuczenie od dziecka żeby znosić cierpienie w milczeniu i ofiara z dużym prawdopodobieństwem po porzuceniu by chciała by partner powrócił. Bardzo charakterystyczne dla Polek jest ta cierpliwość w cierpieniu, dlatego Polki według badań nawet międzynarodowych są świetnymi ofiarami handlu żywym towarem. Nawet przyjechała do Polski delegacja z innych państw badać ten fenomen.

                    Natomiast Panorama Ty nie piszesz jak ofiara: odmawiałaś mężowi zrozumienia dla jego emocji (to można powiedzieć, że jest przemocą emocjonalną - odmawianie komuś prawa do jego uczuć i emocji),

                    Wymagasz od męża wejścia w stare role i schematy, bonone dobrze działały - tu to w ogóle nie wiadomo do czego to przypiąć.

                    Mężowi wmawiałaś chorobę psychiczną, bo nie chciał być z Tobą - to jest przemoc jak najbardziej. Pisałaś o tym jasno w wątku z 2018. Więc z tymi zarzutami przemocy to ja bym była ostrożna, bo jeśli już to Wy oboje są stosujecie wobec siebie wzajemnie i nic dziwnego jeśli żyjecie w związku nieszczęśliwym to pewnie odgrywacie trójkąt przemocowy.
                      • panorama1234 Re: Mąż krzyczy 26.10.21, 17:12
                        Jeśli facet się czepia, że zupa była za słona, a dzieci krzyczą i to jest powód żeby wpadać w furię i drżeć się na żonę i dzieci, to znaczy że jest to trójkąt, czy czworokąt przemocowy. Rozumiem że wszyscy są przemocowi razem z małymi dziećmi, które też doprowadzają do furii. A wrzask jest normalną reakcją.
                        • enith Re: Mąż krzyczy 26.10.21, 17:26
                          Nie, wrzask nie jest normalną reakcją. W ogóle darcie się na innych, niezależnie od powodu, jest agresją, przynajmniej ja tak to widzę. Ale w waszym przypadku agresorami jesteście obydwoje, ty i mąż. On, bo się drze, a ty, bo robisz wobec męża to, co ładnie opisała Eriu w swoim ostatnim poście. Po raz kolejny już próbujesz przedstawić się jako ofiara męża, zgrabnie pomijając milczeniem swój wkład w waszą sytuację. A prawda jest taka, że obydwoje z mężem jesteście współodpowiedzialni za katastrofalny stan waszego związku. On źle zachowuje się wobec ciebie, ty źle zachowujesz się wobec niego. A jesteście tu, gdzie jesteście, bo TY nie przyjmujesz do wiadomości/odrzucasz każdą sugestię czy możliwość, że też na ten stan zły małżeństwa pracujesz. I dlatego nic się między wami nie zmieniło przez te ostatnie trzy lata i nic się nie zmieni. Bo TY nie chcesz żadnych zmian wprowadzić u siebie, tylko żądasz, by naprawił się mąż. To tak nie działa.
                          • tt-tka Re: Mąż krzyczy 26.10.21, 18:29
                            enith napisała:

                            > w waszym przypadku
                            > agresorami jesteście obydwoje, ty i mąż. On, bo się drze, a ty, bo robisz wobe
                            > c męża to, co ładnie opisała Eriu w swoim ostatnim poście. Po raz kolejny już p
                            > róbujesz przedstawić się jako ofiara męża, zgrabnie pomijając milczeniem swój w
                            > kład w waszą sytuację. A prawda jest taka, że obydwoje z mężem jesteście współo
                            > dpowiedzialni za katastrofalny stan waszego związku
                            . On źle zachowuje się wobec
                            > ciebie, ty źle zachowujesz się wobec niego. A jesteście tu, gdzie jesteście, b
                            > o TY nie przyjmujesz do wiadomości/odrzucasz każdą sugestię czy możliwość, że t
                            > eż na ten stan zły małżeństwa pracujesz.
                            I dlatego nic się między wami nie zmie
                            > niło przez te ostatnie trzy lata i nic się nie zmieni. Bo TY nie chcesz żadnych
                            > zmian wprowadzić u siebie, tylko żądasz, by naprawił się mąż. To tak nie dział
                            > a.


                            AMEN.
                        • eriu Re: Mąż krzyczy 27.10.21, 08:46
                          Panorama nie próbuj takich słabych sztuczek, że dzieci są przemocowe. Dzieci są Waszą ofiarą.

                          Jak Dziewczyny piszą: za tę sytuację odpowiadacie Ty i mąż. I to przez Was oboje Wasze dziecię krzyczą i cierpią i przeżywają tę agresję. Takie są konsekwencje Waszych decyzji i Twojej dewizy, że „trzeba cierpieć”, No to dzieci cierpią i cierpieć będą całe życie, bo zamiast je naładować miłością i wzorcami dobrego związku naładujecie je agresją i wzorcami cierpienia i tego będą szukać w swoich dorosłych związkach. Dzieci szkoda mi bardzo.
        • krokodil123 Re: Mąż krzyczy 26.10.21, 20:48
          Przeczytałam poprzedniego tematu i chyba nikt się nie spytał wprost. Panorama po cholerę się trzymasz tak kurczowo faceta sama się upadlasz, upokarzasz i robisz delikatnie powiedziane cyrki, a poważnie zameczasz dzieci .
          Sama piszesz że facet krzyczy, jest przemocowy, ma cię gdzieś, nic w domu nie robi, sama wszystko robisz, dzieci wuchowujesz, jak chore tylko ty, wszystko ty sama. On do niczego i cham niesamowity. Tylko szantaż, groźby, krzyki i macha pozwem pod nosem.

          Po jakiego grzyba ci taki facet?
          O co w tym wszystkim chodzi?
          On cię nie kocha i nie chce być z tobą to trwa latami. Sama o tym piszesz więc jesteś tego świadoma.
            • krokodil123 Re: Mąż krzyczy 27.10.21, 14:15
              Oki, ale DLACZEGO chce go mieć w domu?
              Bo babcia i wmówiła że musi mieć męskie gacie?
              Bo niechce się wyprowadzić z mieszkania?
              Bo boi się że życie z 2000 PLN mniej jest trudne.
              Bo co ludzie powiedzą.

              A może ma innego stracha? I niech sama nad tym strachem popracuje.
              • tt-tka Re: Mąż krzyczy 27.10.21, 14:21
                Bo go kocha, jak twierdzi(la). A poza tym ma byc w domu, bo tak.

                Gosc sie wyprowadzil, o tym byl caly poprzedni watek. I drama byla, ze go nie ma, a nie ze on taki niedobry.

                Imo - jaki by nie byl ten maz - z panorama taka, jak nam sie pokazuje, zyc sie nie da. A juz na pewno nie dlugo i szczesliwie.
                  • eriu Re: Mąż krzyczy 27.10.21, 20:39
                    Trzeba jeszcze odróżnić miłość od zdrowej miłości. Bo ona przecież twierdziła w poprzednim wątku cały czas, że go kocha a jednak jej to nie przeszkadzało w tym by negować jego uczucia, udawać na spotkaniu z terapeutą skruchę by mąż wrócił i żeby go nazywać chorym psychicznie bo od niej odszedł.

                    Sama miłość nie wystarcza. Życie to nie komedia romatyczna. Tak samo miłość i poświęcenie, bo to przepis na dramat.
        • aqua48 Re: Mąż krzyczy 01.11.21, 21:48
          panorama1234 napisała:

          > Tak chciałam spytać czy jest szansa na naprawę męża, żeby mnie zaczął szanować.

          Nie, nie ma. Mąż to nie zepsuty automat tylko człowiek. Ludzi się nie naprawia. A szanować powinnaś zacząć sama siebie. I nie pozwalać na to żeby w domu ktoś na Ciebie krzyczał.
    • eukaliptusy Re: Mąż krzyczy 27.10.21, 10:26
      Panorama, pamietam twój poprzedni wątek. I twra ten. Widać, że jesteś bardzo zaplątana i nie wiesz jak sobie pomoc. Problem jest w tym, że to co musiałabyś zrobić żeby sobie pomóc jest tak dalekie od twojego sposobu przeżywania świata i życia, że nawet do końca nie jestem pewna, że wiesz ze istnieje.

      To tak jakbyś była w trójwymiarowym labiryncie, ale potrafiła poruszać się tylko w dwóch wymiarach. Dopóki nie spojrzysz w górę, nigdy nie znajdziesz wyjścia.
      Albo próbowała czytać mapę w kolorach tęczy, ale widziała tylko na czarno i biało.
      Albo chciała naprawić zepsuty samochód, ale z narzędzi miała tylko młotek.
      Czy czasami nie patrzysz na innych ludzi i nie zastanawiasz się jak to jest, że maja przyjaciół, szczęśliwe spokojne dzieci, dobre małżeństwa.
      Oni widzą kolory.

      Możesz powoli zacząć robić rzeczy inaczej, widzieć więcej, ale to będzie długi proces. I wcale niełatwy.
      Wiele osób na tym forum przeszło go w mniejszym czy większym stopniu i dlatego piszą ci o terapii. Jeśli chcesz zmienić swoje życie musisz zmienić siebie. Ale to w taki sposób jakiego nie potrafisz jeszcze sobie wyobrazić.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka