Mam problem

19.09.08, 19:02
Witam. Mam ogromna prośbę, aby ktoś obiektywnie spojrzał na moje
Zycie i związek. Stoję przed dylematem jak rozstać się z obecnym
partnerem, czy właśnie sama nie wiem co… dawanie kolejnych szans,
wyproszonych przez niego?
Ale po kolei.
Znamy się 15 lat, jesteśmy od lat 10. Mamy dwoje dzieci (4 lata i 3
mies) nie mamy zalegalizowanego związku. Co mi tak naprawdę
przeszkadza?
Przede wszystkim brak poczucia bezpieczeństwa, poczucia bycia
kochaną, pożądaną… Dlaczego? Dlatego, ze od samego początku nie
chciał ze mną mieszkać nawet jak urodziły się dzieci (choć to on
nalegał na poczęcie pierwszego dziecka i dla mnie było to wtedy
oczywiste, ze będziemy mieszkać razem i tworzyć rodzinę – problemu
mieszkaniowego nie mamy aby razem zamieszkać. .. Owszem w momencie
jak mam dosyć tego układu i zaczynam żądać i naciskać a zwłaszcza
jak urodziło się drugie dziecko, on obiecuje złote góry i wspólna
piękna przyszłość w nowo budowanym od 4 lat! przez niego domu. Z
tym, ze dzieci rosną a z jego deklaracji nic nie wychodzi.
Druga sprawa to utrzymanie dzieci. Ja mieszkam z chora matką i nie
powiem, aby nam się przelewało. On płaci za przedszkole starszego
syna (nieregularnie)a małej kupuje od czasu do czasu pieluchy a i od
kilkunastu miesięcy dostaję 100 zł. Oczywiście obiecuje, ze to
kiedyś się zmieni i tłumaczy to, iż on buduje dla NAS dom, a ja mam
utrzymać dzieci i siebie. Nadmienić chciałabym, iż dom będzie tylko
jego i oczywiście o jakimkolwiek ślubie nie mam mowy – co powiedział
wprost. Więc reasumując jest mi ciężko finansowo, ale do tej pory
łudziłam się i wierzyłam, ze faktycznie sytuacja się zmieni. I w
momencie gdy delikatnie proszę o pomoc słyszę: idź do pracy i w
końcu zacznij zarabiać ( jestem dopiero 3 miesiąc na macierzyńskim
i całe życie pracowałam) O wspólnym urlopie nie ma mowy. Chyba, że
zapłacę za siebie i dzieci. W tym roku jak w zeszłym pojechał z
kolegami. Dziećmi zajmuje się także wtedy kiedy mu to nie koliduje z
innymi „ważnymi” sprawami do załatwienia . I w sumie wygląda to tak,
ze leży na tapczanie z pilotem przez kilka godzin A gdzie był
wcześniej, gdzie idzie, co robił lub co będzie robił, jest dla mnie
wielka tajemnicą. Na zadane pytanie słyszę: co się głupio pytam,
lub, że załatwiał sprawy. Tyle. Jak go naciskam to słyszę, ze
zarabia pieniądze i mam się nie czepiać. O wspólnym zasypianiu nie
ma mowy. O 22:00 zazwyczaj idzie do domu spać. Obiadów wspólnie nie
jadamy. On u swojej mamy, ja z moja i dziećmi. Jak sama to czytam
to jestem przerażona, Ja nie mogę z nim porozmawiać, ponieważ się
czepiam, lub musze czekać na jego dobry humor wtedy ewentualnie mnie
wysłucha, lecz jeśli jest coś nie po jego myśli, obraza się i
atakuje mnie i słyszę, ze jestem głupia, durna , ze on wszystko
inwestuje w nasza przyszłość???, wszystko robi dla nas???
Mam podejrzenia, ze mnie zdradzał, znalazłam sms-y w jego komórce
nie pozostawiające żadnych złudzeń , oszukiwał i okłamywał a
spotykał się ze swoja była dziewczyną – gdzie twierdził, ze jej 7
lat nie widział  i Najgorsze to, ze wielokrotnie próbowałam
odejść, to szantażował mnie, iż dziecko będzie się wychowywać bez
ojca, ponieważ się syna wyrzeknie Jak kończył szantaże zaczynał
błagać i prosić o kolejna szansę… A po dwu tygodniach (z górą) było
tak samo Nie mówiąc o różnych złośliwościach w moja stronę,
tygodniach milczenia między nami, oziębłości z jego strony ( seks
jest ok 10 w roku – ja pragnęłabym częściej) Mogłabym pisać i
pisać… stworzyłam bym dzieło Ale odejść mi nie pozwala… Robi mi
takie „pranie mózgu”, ze ja naprawdę sama głupieję…
Tak naprawdę potrzebuję poparcia, ze DOBRZE zrobię jak odejdę i nie
jestem wariatką jak mi wmawia… PLIS… Pomoóżcie.

Potzrebuje "kopa w tyłek"



    • izabelski Re: Mam problem 19.09.08, 20:04
      niebieski ptak (czyzby byl Blizniakiem) i jeszcze probuje ciebie
      psychicznie podporzadkowac swoim zachciankom

      on kontroluje co sie wokol niego dzieje - wg niego wszystko sie musi
      krecic wokol jego pepka, zwlszcza gdy trzeba dac z siebie wiecej
      wysilku ...

      czas na uregulowanie spraw finansowych - ty odpoczniesz, ale on
      pewnie nie da tak latwo za wygrana, bo musiaby sie podporzadkowac ...
      • izabelski i jeszcze ... 19.09.08, 20:06
        jesli ci robi pranei mozgu - to zakrawa mi na przemocowca

        zapukaj na to forum
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24028
        poczytaj ksiazki o przemocy psychicznej - latwiej ci bedzie
        zrozumiec mechanizmy jakimi on ciebie manipuluje
    • twoj_aniol_stroz Re: Mam problem 19.09.08, 20:58
      Chcesz kopa? A proszę uprzejmie :)
      Zaraz w poniedziałek marsz do prawnika w Centrum Praw Kobiet
      (bezpłatnie) www.cpk.org.pl Na tej strone znajdziesz wszelkie
      informacje, gdzie znajduje sięnajbliższy Tobie ośrodek. Bez chwili
      namysłu maszerujesz tam i umawiasz wizytę z prawnikiem, który pomoże
      Ci napisać pozew do sadu o ustalenie ojcostwa - tatuś ma tu niewiele
      do powiedzenia, a jeśli się nie stawi na badania, to zosanie
      doprowadzony siłą (znam taki przypadek, tatuś raz się nie stawił,
      zosał aresztowany i przyprowadzony na badania pod eskortą). Jak już
      sąd orzeknie ojcostwo to składasz pozew o alimenty. Zaraz w
      poniedziałek wieczorem zeznajesz tu co załatwiłaś i na jakiej jesteś
      drodze.
      Tyle ma Cię łączyć z tym facetem - alimenty na dzieci i NIC więcej.
      Jego szantaż, że dzieci nie będą miały ojca jest i tak lipą. A co
      teraz mają? Guzik mają i sfrustrowaną matkę na dodatek! Olej tego
      gościa. Jak długo jeszcze masz zamiar czekać na jego
      zainteresowanie? Jego argument, że buduje dla Was dom też jest do
      niczego. Skoro go dla Was buduje to niech połowę działki i pół domu
      przepisze na Ciebie. Nie przepisze? No to niech łoży na utrzymanie
      dzieci! Ty ten dom obejrzysz tak samo jak kwitnące fiołki zimą!
      Ściągaj te różowe okulary! Ale już! i zaraz w poniedziałek do
      prawnika marsz! Czekam na info co załatwiłaś :)
      • ata99 Re: Mam problem 23.09.08, 13:40
        Zgadzam się absolutnie! Wyegzekwuj swoje prawa, ojcostwa się facet nie wyprze i
        rozejrzyj się dookoła. Na pewno boisz się zostać "sama", ale przecież jesteś
        sama! Zasługujesz na kochającego, opiekuńczego partnera, który będzie fajnym
        tatą dla Twoich dzieci. Nie bój się!Facet wydrenował Cię z sił, ale masz
        dzieci-one dodają energii. Serdecznie pozdrawiam.
    • rosa_de_vratislavia Re: Mam problem 19.09.08, 21:14
      puchatekmisiu napisała:

      >jest mi ciężko finansowo, w
      > momencie gdy delikatnie proszę o pomoc słyszę: idź do pracy

      Wystąp o alimenty. Może je płacić nawet mąż żonie, gdy ona ma
      poczucie,że ojciec ogranicza kasę na dzieci. To jest bezpłatne, nie
      trzeba adwokata etc.


      > szantażował mnie, iż dziecko będzie się wychowywać bez
      > ojca, ponieważ się syna wyrzeknie

      W polskim prawie nie można się "wyrzec ojcostwa" więc gościu może
      gadać ile chce. Np. obowiązek alimentacyjny istnieje, nawet gdy
      ojciec jest pozbawiony praw rodzicielskich!
      Sąd ustala zasady, na jakich oboje rodziców zajmuje się dzieckiem.
    • puchatekmisiu Re: Mam problem 19.09.08, 21:53
      Bardzo dziekuję za odpowiedzi. Duzo mi daje opinia obcych osób.

      Dla wyjaśnienia. Pozew o alimenty został złozony w lutym na syna lat
      4 w i wyrokiem zaocznym, ponieważ nie stawił sie na żadna sprawę
      zostały przyznane alimenty w kwocie 600 zł. Nie poszłam do komornika:
      ( znów mu zaufałam, ze będzie dobrze:( Dlatego potrzebuję porządnego
      kopniaka. Do piątku -czyli dzis postawiłam mu ultimatum - nawet sie
      nie dziś odezwał. wczoraj stwierdził, ze widziwiam, a pytałam kiedy
      zamieszkamy tak jak obiecywał...

      W poniedziałek idę załatwiac i składam pozew na Malutką o ile
      starczy mi sił i do komornika.

      Prosze o dalsze kopniaki bo tak sie zyc nie da:(
      • twoj_aniol_stroz Re: Mam problem 19.09.08, 21:58
        Wystarczy Ci sił, wystarczy :) Maszeruj do komornika, bo facet
        doskonale wie, że może olewać, bo i tak nic nie zrobisz. No to się
        zdziwi! Choćby dla obejrzenia jego głupio zdziwionej miny oddaj
        sprawę ściągania alimentów komornikowi! A żeby jeszcze bardziej był
        zdziwiony to składaj pozew o kolejne alimenty.
    • jagodamamoda Re: Mam problem 19.09.08, 22:22

      Wygląda na to, że miałaś pecha trafić na psychopatę. Tak, tak,
      psychopaci to nie tylko ci co mordują w filmach. Są wśród nas, robią
      właśnie takie pranie mózgu, poniżają itp. A nawet jeśli nie, to kawał
      chama z tego chłopa i tyle, Zrób to, co radzą poprzednicy, dasz radę.
      Dla siebie i dla dzieci. Trzymam kciuki.
    • kicia031 Re: Mam problem 20.09.08, 16:21
      Szczerze mowiac, nie wie wiem jak mozesz sie w ogole z nim rostawac,
      bo przeciez wy w mogole nie jetescie razem. Nie moge uwierzyc, ze
      inteligentna kobieta daje sie tak wodzic za nos.
      Twoim zasadniczym problemem w tej chwili jest zapewnienie
      sciagalnosci alimentow, o reszcie nie ma co nawet gadac.

      Prawnik, wniosek o alimenty na coreczke, komornik.

      Naprawde ci nie szkoda zycia?Pewnie masz juz ze 30 lat, ile jeszcze
      chcesz zmarnowac? Uwierz mi, gdzies tam jest normalny facet dla
      ciebie, ale chyba zanim zaczniesz go szukac, potrzebujesz terapii,
      bo to, na co sie godzisz, nie jest normalne.
    • burza4 Re: Mam problem 20.09.08, 17:53
      nieodmiennie zadziwia mnie fakt, jak bardzo można być pozbawionym
      instynktu samozachowawczego, żeby tkwić w takim związku 10 lat,
      urodzić dwójkę dzieci i nadal nie rozumieć prostego faktu, że ten
      facet całe życie miga się od zobowiązań i nigdy ich na siebie
      dobrowolnie nie weźmie, bo zwyczajnie interesuje go wyłącznie branie.
      Nie daje z siebie absolutnie nic od lat, i ty zdecydowałaś się na
      dzieci??

      porażka.

      wystąp o alimenty na drugie dziecko, zwrot kosztów wyprawki, ciązy i
      połogu. I nie licz na zmianę, facet który 10 lat nie czuje
      odpowiedzialności za rodzinę ma cię po prostu gdzieś.
      • izabelski Re: Mam problem 20.09.08, 23:18
        > nieodmiennie zadziwia mnie fakt, jak bardzo można być pozbawionym
        > instynktu samozachowawczego, żeby tkwić w takim związku 10 lat,


        osoby w zwiazkach z przxemocowcem staja sie uzaleznione od kata

        ofiara musi przejsc dluga droge, zeby sobie uswiadomic, ze zwiazek
        jest niezdrowy a potem zeby z niego wyjsc i uniezaleznic sie od
        przemocowca
        • ajmj Re: Mam problem 21.09.08, 08:47
          Puchatek - to moja bardzo dobra kolezanka, której poradziłam, aby
          napisała na forum... Napewno duzo jej to dało, aczkolwiek jak
          napisał przedmówca musi przejśc bardzo długa drogę. Martwie sie
          tylko czy naprawdę da radę, poniewaz jej próby wyzwolenia sie z tego
          toksycznego układu juz były i po średnio tygodniu wszystko wracało
          do normy. A trwa to juz lata. Ja oczywiście jestem wrogiem nr 1 dla
          jej "narzeczonego".
          • twoj_aniol_stroz Re: Mam problem 21.09.08, 08:51
            Koniecznie, w takim razie, musi iść na terapię. Walcz z nią i o nią.
            Napisz skąd jesteście, bo może ktoś na forum będzie mógł polecić
            dobrego psychologa.
            • ajmj Re: Mam problem 21.09.08, 08:54
              Z Sląska
              • izabelski Re: Mam problem 21.09.08, 10:23
                we wstepie do forum
                forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24028
                jest wiele adekwatnych informacji
                mozna tam tez zapukac i poszukac wsparcia
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Mam problem 22.09.08, 20:42
      Zachowanie Pani partnera, z tego co Pani pisze, jest agresywne i
      psychopatyczne. I najwyraźniej, to agresywne zachowanie Pani
      odpowiada. Nawet Pani prośby o pomoc formułowane są agresywnie jako
      prośba o kopniaki. Jeśli Pani nie zastanowi się nad tą swoją
      tendencją, wszelkie działania wobec partnera spełzną na niczym. Ta
      Pani tendencja w połączeniu z jego agresynością potrzymuje przy
      życiu ten zwiazek a nawet go w pewnym sensie rozwija, bo pojawiają
      się w nim dzieci. Agnieszka Iwaszkiewicz
Pełna wersja