maadga
26.01.09, 10:00
Syn 4 lata, nic się nowego w naszym życiu nie stało, a problem
wygląda tak:
W środę tel z przedszkola, że Kubie niedobrze i że nie wiedzą co z
nim zrobić. Pani zaproponowała, że spróbuje go nakarmić i położy
spać, a potem zobaczymy. W czasie leżakowania muliło go. Po południu
jak inne dziecko, byliśmy na nartach i jadł wszystko co chciał.
W czwartek dzień Babci i Dziadka w przedszkolu przy obiedzie go znów
muliło i marudził. Pojechaliśmy do lekarza i niby wszystko ok.
Badania morfologia, kał na pasożyty, badanie na owsiki.
Piątek rano badania, potem przedszkole niby ok ale o 12 telefon, że
ma gorączkę ponad 38 st i płacze. Mąż zabrał go do domu, gdzie młody
się rozszalał, po gorączce ani śladu i mdłości też przeszły.
Sobota pojechał do babci na noc, bo ja miałam migrenę już 3dzień i
nie dawałam rady. W nocy młody przez sen zwymiotował, nawet się nie
budząc. Nie marudził, babcia go przemyła i usnął.
Niedziela tryska energią jest na diecie i co ja mam myśleć o tym.
Nie ma biegunki, zwymiotował tylko raz, gorączka tylko chwilowa w
przedszkolu.
Badannia widziała narazie pielęgniarka i powiedziała że wszystko
raczej w porządku. Dziś mam wizytę u lekarza, ale nie naszego bo
nasz jest niestety na urlopie.
Co jeszcze zbadać.
Kuba bardzo chętnie chodzi do przedszkola, twierdzi że nic się tam
złego nie stało, jest jeden kolega łobuz ale daje sobie z nim radę.
Co to może być.
Acha w zeszłą sobotę obrzarł się z siostrą(1,5roku) przed śniadaniem
słodyczami skitranymi u siebie w pokoju. Nastraszyłąm go, że będzie
wymiotował bo nie wolno jeść słodyczy przed głównym posiłkiem i pech
chciał że rzeczywiście zwrócił oststnie dwa kęsy jajecznicy. Czy to
może być psychiczna blokada, ale dlaczego zwymiotował w nocy przez
sen?
Doradźcie coś bo już mam mętlik w głowie.