Dodaj do ulubionych

Mam reisenfeber

17.06.10, 22:55
Jeszcze 3 dni dziela mnie od wyjazdu do "Kraju Przodkow", w domu mam balagan
nie do opisania (koniecznosc redukcji bagazu w stosunku do przyzwyczajen z
podrozowania autem, czego nigdy wiecej. Dzis dwie godziny wykreslone z
zyciorysu, spedzone w salonie fryzjerskim , efekt - wygladam jak morelowy
spaniel.
Ale tez trzeba przyznac fajnie odpoczelam, fryzjereczki mnie wyszamponowaly,
wymasowaly, wystrzygly niemal kazdy wlos osobno (ostatnie strzyzenie mialam
zmasakrowane), w przerwach pomiedzy poszczegolnymi fazami "operacji" nawet
sobie podsypialam. Dusza mi lka, ze zostawiam Pitke choc wiem, ze z Kicurem
jej bedzie jak u Pana Boga za piecem. Z drugiej strony cholerycznie sie ciesze
na te wakacje, na spotkania z wszystkimi przyjaciolmi z realu i z 2 LESerkami,
szkoda, ze narazie tylko z 2 smile.
Mam nadzieje, ze komary znad Dunajca mnie nie zagryza, ze samolot doleci i
wyladuje wg najlepszych zasad sztuki lotniczej, to sie rozumie samo przez sie.
Co noc mi sie sni serial o podrozach z przeszlosci i o jakichs dziwnych
miejscach, niby mi znanych, ale gdzie nie przypominam sobie, ze bym
kiedykolwiek byla.
Podtrzymajcie mnie na duchu, bo czuje, ze sie "dyspepsji" nabawie (oby nie
wypadlo to w samolocie ;P.
Obserwuj wątek
    • fedorczyk4 Re: Mam reisenfeber 17.06.10, 23:17
      Ależ kochana Feline, wszystko odbędzie się znakomicie. Bagaże mają
      to do siebie ze same redukują się w miarę upływu czasu.
      Doświadczyłam tego wielokrotnie, im bliższy czas odlotu, tym walizki
      jakoś tak same z siebie robią się chudszesmile To taki dziwny, ale
      uspokajajacy automatyzm. Pomyśl tylko o tym, ze to nie Ty będzisz
      podróżowala, a będziesz podróżowana. Przygotuj sie odpowiednio i daj
      ponieść. Wszystko co możesz nadaj na bagaż. Sama zostań z
      dokumentami, małą taśką na leki i kosmetyki i koniecznie zabierz
      dobry i łatwy w czytaniu kryminał, sprawdzony przez przyjaciółki.
      Podkreślam, z własnego doświadczenia wiem i to na sto procent, że im
      bardziej mam przemyślany i malutki bagaż do targania pod pachą, tym
      milej znoszę podróżsmile Zazwyczaj pchałam bagaż podręczny na maksa i
      doprowadzało mnie to do histerii, a podróż zmieniałao w koszmar!
      Nie jedziesz do dzikiego kraju, tu już jest wszystko, o tym tez
      trzeba pamiętać. Jeśłi coś jest potrzebne, można kupić na miejscu, a
      rodzine trzeba przyzwyczaić do drobnego faktu, że prezenty moga
      pojawić sie kilka dni po przyjeździe, a nie prosto z walizki.
      Odkąd przyjełam prostą zasadę, że podróżując niesamochodowo, nie
      przywożę prezentów, zrobiło mi sie lżej na sercu i bagażu!
      Inna sprawa że ja teraz jeżdżę na odwyrtkę i targam kilogramy
      kabanosów i ogórków, bo u moich przyjaciółek na prowincji nie
      występują polskie, albo rosyjskie sklepy. No po prosu dzicz w tej
      Francji i nic innegowink
      O Pitunię , sama wiesz że nie musisz sie martwić. Co do reszty
      uczuć, to jestem ostatnią uprawnioną do wypowiedzi osobą, bo jak
      gdzieś wybywam, to cała rodzina sie na mnie nadyma jako, że dzwonię
      jedynie żeby dowiedzć sie stan psi i kotów. O reszcie rodziny wiem z
      założenia że sobie radzismile
      • felinecaline Re: Mam reisenfeber 17.06.10, 23:38
        Wlasnie, fajne jest to, ze juz teraz w kraju jest wszystko a nawet...lepsze niz tu.
        I chyba w podrozy powrotnej bede miala bagaz pokazniejszy niz teraz o te tony
        kabanosow i innych denrées perissablés (Kicura zostawiam z,ostatnia zeszloroczna
        zgrzewka owych smakowitych kielbasek w zamrazarze.
        Nie biore kosmetykow (oprocz oczywiscie niezbednej pudernicy), zadnych sprajow,
        tub recznikow zwlaszcza ...kapielowych, ktore zawsze Kicur zabieral mimo moich
        zapewnien, ze na miejsciu z pewnoscia znajdzie sie jakas serpillère. Tu dalo sie
        znac doswiadczenie z wakacji, kiedy przyjechalismy z przyjaciolki po szczeniaki
        - wyzleta.
        Wyzleta sikaly dalej niz widzialy i zeby nie zasikaly wakacyjnej "rezydencji"
        mojej przyjaciolki (zreszta ich "babki").
        Ja i nasz francuski kumpel mielismy kontuzjowane odnoza kroczne, wiec Kicur i
        Françoise pojechali do pierwszej cywilizowanej miejscowosci od naszego bezludzia
        zwanego "Falklandami" w celu kupna serpillerek w jakims lokalnym GSie.
        Wrocili zataczajacy sie ze smiechu, z mnostwem kupionych roznosci, alisci bez
        rzeczonych scier.
        Nijak nie mogli wytlumaczyc paniom sklepowym o jaki to skomplikowany przyrzad im
        chodzi, ale to byla koncowka lat '90 i w po-PRLowskiej, prowincjonalnej
        mentalnosci kupowanie specjalnego kawalka materialu do wycierania psich siuskow
        sie nie miescilo.
        Oj, byly to czasy.... albo jeszcze wczesniej - jezdzilismy z bagaznikiem
        wypelnionym w znacznej czesci papioorem toaletowym.
    • metodiw Re: Mam reisenfeber 17.06.10, 23:59
      Cóż, ja tak miewam przed każdym dalszym wyjazdem sad
      Tylko jako dziecko cieszyłam się nieprzytomnie na myśl o podróży, pakowaniu walizek, stukocie kół pociągu, ale to minęło, odkad sama musiałam zająć się organizowaniem wyjazdu.

      Pociesz się, że podróż będziesz miała zdecydowanie krótszą i mniej męczącą niż samochodem. Na miejscu nie ręczę tylko za uprzejmość komarów sad Chociaż teraz, kiedy się ochłodziło, już tak nie gryzą.

      Ja w tej chwili przeżywam "weselną fobię". Mam iść za tydzień, a tak nie lubię takich imprez https://emoty.blox.pl/resource/crybaby.gif Nie cierpię zakładania wysokich obcasów, malowania paznokci, robienia makijażu i fryzury sad
      Na dodatek MUSZĘ kupić coś na grzbiet i nawet nie wiem, co to ma być...
      A potem siedzieć z większością obcych ludzi, objadać się jak prosię, słuchać głośnej muzyki i tłumaczyć podpitym starszym facetom, że ja nie tańczę... no, masakra!
      To już bym zdecydowanie wolała pakować walizkę i szykować się na samolot smile

      W każdym razie, do zobaczenia w Polsce! A dokładnie, na dworcu w Dąbrowie smile
    • jolix Re: Mam reisenfeber 18.06.10, 05:44
      Ładnie opisałaś tę przypadłość ...
      Do zobaczenia w grodzie nad Dunajcem!!!
      • marguyu Re: Mam reisenfeber 18.06.10, 09:38
        Oh, metodiw! Jak ja ciebie rozumiem.

        feline,
        ubieglas nas o trzy dni. Ruszamy w droge 25 czerwca, tak zeby
        dojechac w sobote i odpoczac, bo w niedziele jest przewidziany
        wielki bankiet powitalny.
        Choc jedziemy autem bagazu bierzemy niewiele. W koncu pralki sa nie
        dla psow, dokupic cos mozna itp. Najwieksza czesciabagazu beda
        czeskie napitki roznej masci, bo rodzina liczna i lakoma nowostek.
        Przyjemnego lotu.
        A jak ty wlasciwie lecisz, tj. skad dokad? Bo Paryz - Warszawa to
        tylko dwie godziny. Ledwie dobrze sie umiscisz w fotelu, a juz kaza
        wstawac.
        No i dobre jest to, ze nie bedziesz zdyndana dluga jazda samochodem.
        Ja tym razem mam o tyle dobrze, ze bede prowadzila cala droge.
        Stefowi dam Stilnox, niech spi a ja sobie poprzyciskam i zrobie te
        1330 km w 14 godzin, a nie w 20.
        • felinecaline Re: Mam reisenfeber 18.06.10, 11:22
          Co do wesel mam podobne do Was zdanie, na przestrzeni 3 miesiecy przezylam
          niedawno (pare lat temu) jedno w Polsce, jedno tutaj i fakt, w kraju byla to
          wystawa ciuchow, "kuafjur", festiwal obzarstwa (gorace i tluuuuste w ciasnawej
          sali przy 70° upale (lekka przesada, ale akurat my mielismy miejsca tuz przy
          okienku prowadzacym do kuchni. Na szczescie przed wyjazdem z domu "mlodego"
          zbuntowalam sie i nie przebralam w "kreacje" przeznaczona na weselny cel
          i...wystapilam w "robe d'hotesse" czyli czyms o funkcji podomki a bedacym dluga,
          zwiewna,szata drukowana w bukiet wsciekle kolorowego kwiecia na czarym tle i
          powiewajacym czyms w rodzaju "skrzydelek na szwach bocznych (ta kieca sluzy mi
          zazwyczaj we Francji ...poplazowo). Kieca zrobila furrore i dlugo byla tematem
          rozmow gminnych kumoszek. To bylo w Polsce, potem tutaj bylam tez na weselu,
          poza sama ceremonia , gdzie panie wystapily w uroczystych toaletach i w
          kapeluszach imprezy weselne byly juz calkowicie "na luzie". Zreszta co do
          "toalet" na luzie zdecydowanie byla tez suknia slubna, postaram sie "odgrzebac"
          stosowne zdjecia dla podparcia moich slow.
          Dla wyjasnienia: jestem juz na urlopie i zamiast sie pakowac to sie bycze i
          tkwie na forum.
          Troche tez obgladam TV, w ktorej "leci" ceremonia w rocznice slynnego Apelu Gen
          De Gaulle'a ; bardzo mi sie ona podoba, bo tez zorganizowana "na luzie" i na
          wesolo, nie jak wszystkie nasze w stylu zalobno - rozpaczliwym.
          Carla B.
          wystepuje w sukieneczce, ktora przypomina mi Pania Millerowa na powitaniu
          japonskiej pary cesarskiej - wprawdzie bez zadnego frywolnego nadruku, ale
          jedyna z odslonietymi ramionami (ale zolza ze mnie!!).
          • felinecaline Jeszcze pare podroznych detali. 18.06.10, 11:37

            Przebieg moich poniedzialkowych peregrynacji bedzie nastepujacy:
            zjazd winda do garazu, przejazd na dworzec, zaladowanie sie do TGV, wysiadka w 2
            godziny pozniej, wjazd winda z peronu na poziom dworca lotniczego, okolo
            kilometrowy spacer do wlasciwego terminalu, pozbycie sie walizki, kontrola
            bagazu recznego i wlasciciela reki, poczekalnia w saloniku przedodlotowym,
            przejscie kicha do samolotu, wlasciwy lot z Paryza - lotniska ChdG (Roissy) do
            Balic (KRK), odebranie walizki, przesiadka do samochodu Andrzejka Sadeckiego,
            przejazd do NS (w czaasie chyba dluzszym niz sam przelot, bo nie jestem pewna
            stanu drog po powodzi).
            Nastapi z pewnoscia jakis obiade, zapewne owe ziemniaczki podsmazane z cebulka
            i skwarkmi + zsiadle mleko), potem pogwarki nasaczane roznymi trunkami,
            wreczanie upominkow - nie, zeby gospodarze byli pozadliwi, ale to tradycja,
            upominki beda duperelkowate, w tym roku konkretnie spodeczek do Krysinej
            kolekcji Limoges'ow do filizaneczki, ktora juz ma, dekoracyjna poszewka w irysy
            do Jej drugiej kolekcji wszelkich irysow, perfumki dla Babci Krysiowej, Dziadek
            dostanie butelke (ktora kupie juz na miejscu, smakowac bedzie identycznie -
            sprawdzone w zeszlym roku).
            Mam nadzieje, ze po kolacji i serii tez tradycyjnych likierkow zdolam
            bezkolizyjnie zejsc o pietro nizej, do "naszego" wakacyjnego apartamentu i
            znajde lozeczko Sissi ;D...
    • kwiatek_leona Re: Mam reisenfeber 18.06.10, 12:20
      Bedac takim wyczynowcem/weteranem wyjazdow na lono ojczyzny, jak Ty,
      mam nadzieje, ze Twoj reisefieber jest po prostu stanem radosnego
      podniecenia zblizajaca sie podroza. Poza tym nie musisz sie meczyc w
      samochodzie, czas podrozy bedzie przeciez minimalny i bedziesz mogla
      bez mala natychmiast rzucic sie w wir zabawy. Fryzura na spaniela
      tez powinna cieszyc, bo to bardzo kochane pieskiwink Jezeli ogarniaja
      Cie jakiekolwiek leki zwiazane z lotem, moze Cie pociesze,
      ze, po tylu latach kursowania miedzy kontynentami, ciagle wbijam
      szpony w tapicerke przy kazdym starcie i ladowaniu i tak juz pewnie
      zostanie. Pozostaly segment podrozy powietrznej staram sie natomiast
      spedzic w stanie upojenia alkoholowego, bo tylko to pozwala mi
      stepic zmysly, wyczylone na kazde drgnieciu samolotu, czy zmieniony
      spiew silnikow. Ba, czasem nawet umozliwia blogoslawiona pijacka
      drzemke.
      Podsumowujac, bedzie swietnie i lot daje Ci doskonala wymowke, zeby
      nie targac ze soba prezentow dla dlugiej listy ziomali. To Ci z kolei
      pozwoli zapakowac ekstra ciuszek czy dwa - a to przeciez zawsze
      cieszy.
      Pitunia bedzie dokumentnie rozpieszczana przez Kicura i czas
      jej bedzie plynal wartko i niechybnie smakowicie.

      Mowiac o goraczce podrozy, moj Stary wylatuje w przyszlym tygodniu
      do Japonii i juz sie robi nieznosny. Pewnie nie pomaga, ze moja
      jedyna forma ukojenia jego skolatanych nerwow jest wydzieranie na
      cale gardlo starego przeboju Blue Öyster Cult: "Oh, no, there goes
      Tokyo Go go Godzilla!", energicznie przy tym wymachujac
      wyimaginowana gitara elektryczna. Tak wiec masz szczescie, jezeli
      Kicur wykazuje wieksze dla Ciebie zrozumienie, niz moj malzonek moze
      oczekiwac ode mnie smile

      Lec spokojnie, baw sie swietnie i wracaj wypoczeta i pelna
      energii!!!
      • felinecaline Re: Mam reisenfeber 18.06.10, 14:06
        Kwiatuszku, ja sie nie samego lotu boje, ale odrzuca mnie od pakowania.
        Lot prawdopodobnie przespie.
        co do rozrywek na czas podrozy do tej pory nie przewidzialam lektury, ale
        zabieram notebooka i moze cos Wam zapodam z pokladu ;P
        A tymczasem skqrecam watek powracajac do podwatku weselnego i - "orkiestra
        tusz!" pokazuje wam slub i wesele "na luzie" po francusku
        Dwa pierwsze zdjecia ilustruja metamorgoze sukni slubnej - w bazylice jeszcze
        oczywiscie wersja "przyzwoita", z zakrytymi ramionami, nastepnie juz bardziej
        "Olé, Olé!"

        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/WLpA8BjPBVDbHBSAYB.jpg
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/08PLfaLsyaixnHM6DB.jpg
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/rb4uSy6jvedol7q7CB.jpg
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/owKPnfqCts7jU7Gr4B.jpg
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/owKPnfqCts7jU7Gr4B.jpg
        • felinecaline Re: Mam reisenfeber 18.06.10, 14:09
          I jeszcze jedno: po odspiewaniu przez gminny chorek CV oblubienicy:

          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/OAi3AhWYslNWNcAagB.jpg
    • zettrzy Re: Mam reisenfeber 18.06.10, 14:56
      uuu, no to fajniusio!
      (chociaz co do komarow to bym nie byla zbyt optymistyczna - sama wciaz jeszcze
      zyje tylko dlatego ze sie nauczylam smarowac dlon czyms lepkim, typu krem, przed
      klasnieciem - wtedy dranie przyklejaja sie do rak i mozna je spoko ukatrupic wink )
      w kazdym razie zazdroszcze ludziom z wakacjami - sama chyba znowu nie bede miec
      wakacji przez kolejne pare lat wink
      • felinecaline Re: Mam reisenfeber 18.06.10, 15:10
        Naprzeciw kopruchom zaopatrzylam sie w jakis aparacik z "pachnidlem" taki
        wtykany do kontaktu, zapewni mi to bezpieczenstwo we wnetrzach, na zewnatrz bede
        sie smarowala czyms, co znajde w miejscowej aptece
        No i stwierdzam, ze "co ma wisiec, nie utonie"
        Z jak to "kolejne pare lat" bez wakacji? Ja bylam przekonana, ze ty juz na
        wieczyste wakacje (emeryture, pardon) wrocilas na lono? Czyzbys zostala
        bussineswoman w dziedzinie mod?
        • felinecaline Re: Mam reisenfeber 19.06.10, 00:11
          Teoria Fedo o stopniowym samoredukowaniu sie bagazu potwierdza sie doskonale w
          mojej praktyce; udalo mi sie uniknac zabierania dwoch torebek - wprawdzie
          serce me krwawi, bo ja maniaczka torebkowa jestem, ale przyznaje bez bicia, ze
          zabieranie 2 wylacznie dla idealnego dobrania torebki do stroju to juz szpan i
          Frime w jednej postaci.
          Noteboxik pieknie zmiescil sie w torebce recznej, jeszcze musze podoladowywac
          bateryjki do aparatu foto i upchac gdzies ladowarki i zasilacz do notebooka no i
          fruuuuu! na noc tez sobie zaaplikuje stilnox'a a co?
          • metodiw Re: Mam reisenfeber 19.06.10, 09:33
            Nie zapomnij o czymś cieplejszym - tu znowu ochłodzenie!
            • marguyu Re: Mam reisenfeber 19.06.10, 10:09
              I parasolu, bo ma padac!
              Zeby tobie "spaniela" nie rozmylo!
              Udanych wakacji i czestych z nich relacji.
              Rymem pisze?! To przyklad rymu nowasadeckiego wink
              Miasto pozdrow i korzystaj, korzystaj i korzystaj z wakacji.
              smile
              • felinecaline Re: Mam reisenfeber 19.06.10, 10:21
                Parasolu - przenigdy.
                Lubie zabawe z wiatrem na zaglach, ale nienawidze poskramiania wyczyniajacego
                dzikie kontorsje parasola.
                Spaniel jest utrwalony, nie bojaj sie.
                W NS, K, DG i B/O bede korzystac, szalec, odpoczywac, spotykac sie (forumowo z
                J i M, z F niestety nie, bo brak czasu i srodka lokomocji sad...) O Tobie, Margu
                myslalam z niecna checia sprowokowania Cie do dolaczenia do spotkania z J w NS,
                ale w pore napisalas, ze wieziesz swojego Cierpietnika do Jego Kraju Przodkow -
                nawiasem mowiac szerokiej drogi i "korzystaj, korzystaj, korzystaj", ze zacytuje
                pewna klasyczke tego foruma ;P.
                A rymami gadac bede juz w trakcie pierwszego wieczoeku likierowego.
                • felinecaline Re: Mam reisenfeber 19.06.10, 10:29
                  Ale w ogole to bardzo Ci i Metuni dziekuje za te przestroge, wyobrazcie sobie,
                  ze zaiste, poza jednym swetrzyna i dwoma spodniami NIC cieplejszego do walizki
                  nie wlozylam, wiec dzis bedzie przepakowywanka.
                  Na szczescie i Wam w kraju dla pociechy u nas dzien wstal ponury i grozi
                  deszczem jak nie czym gorszym lada chwila.
                  Swoja droga paradoksalnie jak na Anjou, ktore ma klimat lagodny acz bardzo
                  wilgotny u nas dosc dramatycznie brakuje opadow "bruine" nie spelnia swojej
                  roli, laki wzdluz obwodnicy sa juz zolte jak slomianka a jak sie spojrzy na
                  Loare to wierzyc sie nie chce, ze ten strumyczek jest najdluzsza ponoc
                  naturalnie plynaca rzeka Europy.
                  ...phi - tez mi rzeka ;P
                  Za chwile z ulga z powodu ciszy przedwyborczej bede sobie ogladala program o
                  ogrodach w TF5 i o wnetrzach zaraz pozniej, jedyna plama na szczesliwosci dnia
                  dziwiajszego to koniecznosc upichcenia 2 obiadow...chyba, ze nie bedzie
                  najgorzej z pogoda i da sie pojechac do knajpki jakiej, ale z drugiej strony
                  chcialabym dozoladkowo dopiescic Kicura na te niemal 4 tygodnie naprzod.
                  • metodiw Re: Mam reisenfeber 19.06.10, 11:57
                    Weź kurtkę "wiatrówkę" smile
                    • felinecaline Metus - marzycielka 19.06.10, 12:45
                      jestes, jesli myslisz, ze ja mam takowa w mojej garderobie.
                      Alisci na pocieche sobie i Wam powiadam Ci, ze nasza MetEo zapowiada dla calej
                      Francji piekna i stabilna pogode poczawszy od poniedzialku, jesli wiec tak
                      podorzucam tych cieplych inexprymabli to sie znajde z tona (20 kg ) bagazu
                      totalnie bezuzytecznego, bo owa piekna pogoda musi dotrzec do Polskico
                      twierdze ja, nieuleczalna optymistka.
                      i oby sie tak stalo - Aaaaaameeeeen!
                      • fettinia Re: Metus - marzycielka 20.06.10, 11:16
                        Juz pewnie w drodzesmileZycze spokojnego lotu i udanego pobytukiss
                        • felinecaline Re: Metus - marzycielka 20.06.10, 11:55
                          Nie, jeszcze nie w drodze, narazie jak d...a na rozzarzonych weglach w domu,
                          nabuzowana wsciekloscia, bo mi sied zien zle zaczal (ze juz nie wspomne o
                          idiotycznych snach w kilka ostatnich nocy typu: zabladzilam, spozniam sie,
                          spotykam z Mama (niezyjaca od 6 lat - brrrr, mam nadzieje, ze mi sie nie wysni).
                          Ale - uwaga, uwaga!!!! jest ladna pogoda, wiec moze ja przywioze wszystkim
                          stesknionym (za nia) w kraju.
                          Bagaze skonczone i dopiete.
                          • fettinia Re: Metus - marzycielka 20.06.10, 12:33
                            Ciezkie sny przed podroza to normasmile
                            Ciesz sie ladna pogoda pomysl o wszystkich milych chwilach przed Tobasmile
                            Wdech,wydech-nie denerwuj siesmile
                            • felinecaline Re: Metus - marzycielka 20.06.10, 12:51
                              Ciesze sie i napawam, zwwlaszcza, ze do tej pory na wszelkie wakacje jako takie
                              jezdzilam zawsze z Kicurem, wiec w trakcie na pewne rodzaje "uciech" nie
                              moglam soibie pozwolic, tym razem mam nadzieje sie spotkac z cala "sfora"
                              przyjaciol z lat studenckich, niewidzianych od czasu, kiedy mnie z Akademii
                              wyrzucono.
                              Kicur czulby sie w tym towarzystwie glupkowato ze wzgledu na nieznajomosc
                              jezyka a zwlaszcza naszego zargonu, bo rozumiec po polsku to rozumie sporo. No
                              i w ogole...Na wyjazdach sluzbowych tez musialam sie zachowywac "jak przystalo",
                              no a w zeszlym roku wyjechalam pozalatwiac sprawy nader upierdliwe i cale 6
                              tygodni przezylam w nerwach, dla uspokojenia oglupiajac sie rozwiazywaniem
                              krzyzowek ;P...wiec tym razem sobie obiecalam "popuscic" big_grin
                              • fettinia Re: Metus - marzycielka 20.06.10, 13:21
                                Aaa to tym bardziej udanego pobytusmile
                                Z lekka zazdroszcze-ale niegrozniebig_grin
                                Wyluzuj sie za wszystkie czasy i laduj akumulatorysmile
                                • janou Re:bonne route 20.06.10, 14:05
                                  et bonnes vacances,veinarde!smile
                                  • felinecaline Re:bonne route 20.06.10, 14:13
                                    Janou, dzieki, ale zapowiadaja kolejne deszcze i trzzecia fale przyboru rzek sad
                                    Napisz cos o Twoich wakacyjnych perypetiach.
                                    • janou Re:bonne route 20.06.10, 15:55
                                      Zarezerwowalismy na tydzien jak co rok hotel w Ste Maxime.
                                      Przyjechalismy w poniedzialek 14.06 nawet byla ladna pogoda,na
                                      miejscu wieczorem zadzwonil syn(bo TV na wakacjach nie bardzo
                                      ogladamy) i powiedzial ze jest na jutro "vigilence orange"bardzo
                                      bardzo zla pogoda a szczegolnie duzo deszczu.
                                      Nasz hotel jest polozony nie daleko od morza ale dosyc daleko od
                                      rzeki Préconil,a nasi przyjaciele byli wlasnie w hotelu blisko rzeki
                                      i zalalo im samochod w garazu(wrocili samochodem pozyczonym od
                                      ubezpieczenia ;assurance)
                                      We wtorek lalo beznadziejnie,takiego deszczu w zyciu nie
                                      widzialam,lalo caly dzien i noc.
                                      W srode slonce ale ani wody ani swiatla w hotelu,wyszlismy do
                                      miasteczka na sniadanie,ludzie z miotlami wyczyszczali chodniki
                                      pelne blota,nie bylo gazet,nie wiedzielismy co sie dokladnie
                                      dzieje,dopiero w St Tropez gdzie poplynelismy statkiem
                                      dowiedzielismy sie co sie dzialo w Draguignan i okolicach i ze jest
                                      conajmniej 10 zmarlych i kilka zagubionych(do dzis 25 zmarlych i 13
                                      zagubionych)
                                      W restauracji byla Tv i dopiero wtedy zobaczylismy katastrofe w
                                      Draguignan,Les Arcs,Le Muy itd,wrocilismy natychmiast po obiedzie
                                      bo mowilo sie ze okolo 17-tej bedzie znowu lalo i statek moglby nie
                                      wracac do Ste Maxime a busow nie bylo because drzewa na drodze.
                                      Wieczorem zdecydowlismy sie na powrot,bo bez wody,swiatla nie bylo
                                      sensu siedziec w hotelu.
                                      Wyjechalismy z Ste Maxime w czwartek z mysla ze jezeli bedzie ladna
                                      pogoda,zatrzymamy sie w Isle sur Sorgue i tak wlasnie
                                      zrobilismy,wrocilismy do domu w piatek wieczorem.
                                      • metodiw Re:bonne route 20.06.10, 16:11
                                        No, to szczęśliwie zdrowe, ale nieudane wakacje sad

                                        Ja kiedyś miałam lepiej - miałyśmy wykupioną wycieczkę objazdową po Austrii,
                                        niedługo przedtem nawiedziły te tereny ulewy i powodzie, więc jechałyśmy z duszą
                                        na ramieniu, ale na szczęście było już po. Tylko właściciele pensjonatu
                                        pokazywali, gdzie i co było zalane, no i w Wiedniu Dunaj wyglądał groźnie,
                                        bardzo wysoki był stan wód.

                                        Ja w każdym razie dziś żyję pierwszą turą wyborów prezydenckich i trzymam
                                        kciuki, żeby kaczki pływały tylko po Pogorii i innych akwenach tongue_out
                                        • felinecaline Re:bonne route 20.06.10, 16:17
                                          rzeczywiscie, mieliscie 2 w 1 - wyjatkowego pecha i wyjatkowe szczescie -
                                          kwestia tego, czy innego hotelu.
                                          Ciesze sie, ze jestes cala i zdrowa i oczywiscie J. tez.
                                          A teraz zyjcie sobie spokojniutko wedlug powiedzenia "wszedzie dobrze, w domu
                                          najlepiej" az do wyjazdu do Nantes z przystankiem u mnie po polski jasmin, ten
                                          pachnacy.
                                          • janou Re:bonne route 20.06.10, 17:34
                                            felinecaline napisała:

                                            > az do wyjazdu do Nantes z przystankiem u mnie po polski jasmin,
                                            ten
                                            > pachnacy.
                                            musi byc pachnancywink
                                            • felinecaline Re:bonne route 20.06.10, 18:44
                                              Gwarantuje, ze jest.
                                              To krzak, ktory wyrosl z odszczepki z krzaku - matki posadzonego daaawno,
                                              daaawno temu chyba jeszcze przez Pradziadkow w celu ...zneutralizowania zapachu
                                              ...wygodki.
                                              Mam nadzieje, ze ten patrimoine Cie nie zniecheci, a zapach gwarantuje ;D
                                              • felinecaline Re:bonne route 21.06.10, 05:00
                                                No to woz albo przewoz, wlasnie wstalam, ogarnelam sie, wlozylam do bagazu
                                                ostatnie duperele i jestem gotowa, za poltorej godziny wyjezdzam do Paryzewa a
                                                wlasciwie Roissy Charles de Gaule i potem juz tylko "hopla w aeroplan" big_grin.
                                                Czy ktos bedzie sciskal za mnie kciuki?
                                                • fettinia Re:bonne route 21.06.10, 08:02
                                                  powiedzialam,ze bede sciskacsmile
                                                  • marguyu Re:bonne route 21.06.10, 09:32
                                                    No przeciez sciskamy!
                                                    Nawet nie wiesz jak ciezko jest pisac lokciami wink

                                                    Baw sie dobrze i jeszcze lepiej wypoczywaj smile
                                                • metodiw Re:bonne route 21.06.10, 10:16
                                                  Ja też ściskam!!
                                        • janou Re:bonne route 20.06.10, 16:34
                                          metodiw napisała:

                                          > No, to szczęśliwie zdrowe, ale nieudane wakacje sad
                                          -------------------
                                          dokladnie Meto,jesli we wrzesniu bedzie ladna pogoda,pojedziemy na
                                          kilka dni do Collioure,niedaleko granicy hiszpanskiej,kilka foteksmile
                                          www.photos-voyage.com/collioure.htm


                                          > Ja w każdym razie dziś żyję pierwszą turą wyborów prezydenckich i
                                          trzymam
                                          > kciuki, żeby kaczki pływały tylko po Pogorii i innych akwenach tongue_out
                                          jak tu
                                          w Fontaine de Vaucluse?wink
                                          https://img294.imageshack.us/img294/7546/vacancesjuin2010247.jpg
    • metodiw Feline, 21.06.10, 20:47
      odezwałabyś się, że dojechałaś, byłabym spokojniejsza smile

      Bo ogólnie miałam dość trudny dzień.
      • felinecaline Re: Feline, 21.06.10, 21:10
        Kochane moje Leserzki, dojechalam w calkosci i bez nijakiego szwanku ale
        po toastach jestm pzynapita i otepiala yntelktualnie. Totez ide
        kimono, odewe sie jutro. Dobranoc.
        Znow ta cholernq klqziqtura, dlqa mnie wkacyjnq totura
        • metodiw Re: Feline, 21.06.10, 21:17
          smile smile
          Przynajmniej mam łamigłówkę do rozszyfrowania, co tam napisałaś big_grin
          Dobranoc!
          • janou Re: Feline, 21.06.10, 21:36
            metodiw napisała:

            > smile smile
            > Przynajmniej mam łamigłówkę do rozszyfrowania, co tam napisałaś big_grin
            > Dobranoc!
            ***************
            a podzielisz sie?wink
            • janou Re: Feline, 21.06.10, 21:38
              Dobranoc et bonne nuitbig_grin
        • fettinia Re: Feline, 21.06.10, 22:26
          uuffsmile a problemy klawiaturowe znam hehebig_grin
          niech ci sie piekne sny przysnia pierwszej nocysmile
          • felinecaline Re: Feline, 22.06.10, 10:54
            W NS przestalo padac. Wyspalam sie doskonale pod czujna piecza kotki
            Zuzanny i piescki Koko. Teraz sobie robie oko (i puderek) i lece do
            miasta. Dosc tortury na ten raz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka