Dodaj do ulubionych

1 wrzesnia dzisiaj

01.09.09, 21:36
a zatem na stolach, na grzadkach w kogrodzie... wyladowaly wrzosy
jablka tez z mojego ogrodu, wlasnie podgryzam


https://img90.imageshack.us/img90/2259/wrzos1.jpg


https://img83.imageshack.us/img83/7716/wrzos2.jpg


https://img83.imageshack.us/img83/1605/wrzos3.jpg

zdjec z ogrodu nie mam bo juz ciemno i z lampa blyskowa zdjecia
wrzosow (tam jest inna odmiana wrzosu) nie bardzo mi sie widza
Obserwuj wątek
    • felinecaline Re: 1 wrzesnia dzisiaj 01.09.09, 21:57
      Malownicze i apetyczne.
      Ale ja nie jestem w stanie zjesc nieobranego jablka z ktorego w dodatku
      litosciwa dusza nie usunela gniazd nasiennych. Skutek rozwydrzenia coruni przez
      kochajacego Tatusia.
      Jeszcze jedno co mam z "odbic" konsumpcyjnych to nie zjem marchewki jesli nie
      jest utarta albo ugootowana ("uduszona" na purée.
      A sama przed chwila zjadlam dorodna nektarynke..
      Tez pokrojona na czastki i pozbawiona pestki.


      • tralalumpek Re: 1 wrzesnia dzisiaj 01.09.09, 22:06
        jablka ze sklepu jem w calosci, zostaje tylko ogonek (jezeli jest
        takowy)
        te jablka sa bio i niektore maja robaki wiec dla pewnosci
        przekroilam ale zjadlam w calosci, z pestkami
        • felinecaline Re: 1 wrzesnia dzisiaj 01.09.09, 22:30
          Zazdroszcze. Od samego czytania dretwieja mi szczeki ;-P
    • metodiw Re: 1 wrzesnia dzisiaj 01.09.09, 23:31
      Wrzosy piękne. U mnie już sprzedają takie na targu.

      Minęły czasy, kiedy jadłam jabłka, zostawiając tylko ogonek smile W ogóle rzadko
      kupuję jabłka, jeżeli już, to kroję na ćwiartki i wycinam gniazdo nasienne smile
      • felinecaline Re: 1 wrzesnia dzisiaj 01.09.09, 23:55
        To identycznie jak i ja, tylko, ze ja jeszcze MUSZE miec obrane a sama przenigdy
        tego nie zrobie, A wszelkie inne owoce jadam bez obierania i co "najgorsze"
        najchetniej bez mycia.
        • metodiw Re: 1 wrzesnia dzisiaj 02.09.09, 00:18
          Może być ze skórką.
          Prosto z krzaka to lubiłam z ogrodu u Teściów. Mieli jabłonkę, gruszę z olbrzymimi, późnymi gruszkami i czereśnię - sadzone jeszcze przez dziadka przed wojną. Oczywiście była śliwka węgierka, krzewy agrestu, porzeczek i obficie rodzące, sadzone przez Teściową brzoskwinie. Truskawki tez były.
          Ech, Stary wszystko wyciął i zniszczył sad Zostawił tylko dwa krzaki bzu i posadził więcej choinek sad
          • metodiw Re: 1 wrzesnia dzisiaj 02.09.09, 00:31
            Ach, no i wiśnie na kompoty i konfitury smile Rozmarzyłam się...

            Teściom chciało się robić to wszystko, Teściowa miała rękę do gotowania,
            smażenia i pieczenia. Takiego sernika i takich pierogów to ja już nie będę jadła
            w TYM życiu.
            Moja młodsza zawsze powtarza, że Babcia przywita ją sernikiem smile
            • felinecaline wspomnien o tesciowej 02.09.09, 00:39
              to ja najlepszych nie mam.
              Zapewne doskonala gospodyni, pedantka jesli chodzi o utrzymanie domu, ale wyzuta
              z ostatniego zdzbla serdecznosci.
              Tak samo i z wszelkiej farntazji.
              Jedzenie nawet i z gatunku "wytwornych dan klasycznej francuskiej kuchni" bylo
              zawsze niesamowicie mdle, niedosolone, nieprzyprawione.
              Ponoc Tesc, ktorego nie znalam a z opowiadan wiem, ze byl ...klasycznym okazem
              sybaryty dosalal i dopieprzal swoje porcje zanim jeszcze ich sprobowal.

              Za to mistrzynia wytwornej i finezyjnej kuchni uwielbiajaca i gotowac i dzielic
              sie (przyjmowac gosci) i jesc byla moja Babcia, mama mamy.
              ...ale to juz zupelnie inna bajeczka.
              Dobranoc.
    • tralalumpek jablka 02.09.09, 08:49
      angielskie powiedzenie mowi ze jedno jablko dziennie to jeden krok
      dalej od lekarza
      lubie jablka, zawsze lubilam
      jako dziecko, pamietam, bralam koszyczek jablek na kolana siadalam
      przed tv (jakis program dla dzieciatek...zwierzyniec, zrob to
      sam....czy inne) i zajadalam, nie wiem czy byl to kg czy moze
      wiecej wink ale olbrzymie ilosci pozeralam
      jablka byly albo z ogrodu, te pozniejsze albo z grandy od ciotectwa
      czy wujostwa czy jeszcze innego dziadostwa*




      *byl taki kawal(tu w srocoenje wersji internetowej)
      O jasiu:

      Jasio mowi do mamy mamo mamo przyszli wujkowie.... nie muwi sie
      wujkowie tylko wujostwo.

      Przychodzą kuzyni i mowi mamo mamo przyszli kuzyni... nie mowi sie
      kuzyni tylkoo kuzynostwo.

      Potem przychodzą dziadkowie .... mamo mamo dziadostwo przyszło......
      • felinecaline Re: jablka 02.09.09, 09:41
        W dziecinstwie namietnie jadalam prosto z drzewa nie zawsze dojrzale jeszcze
        jablka "papierowki" (czy one jeszcze w ogole istnieja i kto je pamieta), czesto
        jeszcze niezupelnie dojrzale wiec zeby je "udojrzalic" razem z siowymi kuzynami
        obijalismy je o byle co, czasami o wlasne kolno i stawaly sie pyyyyszne, to dla
        mnie wciaz jest kwintesencja jablka.
        Kiedy byly dojrzale zdaniem doroslych dla mnie stawaly sie jakby mniej pyszne,
        zanadto maczyste.
        Ale takie jeszcze zielonkawe i kwaskowe - mniaaaam.
        O "dziadostwie" tez juz pisalam na tym i innych forumach.
        Zabawne, ze bylo to pokolenie, ktore w pewnym okresie bylo jedynym znajacym
        jeszcze z autopsji "niedziadowskie" czasy: Mama i Ciotka dojrzewaly w okresie
        wojny i zwiazanej z nia poniewierki, ja w Perlu - dopiero z nastaniem tutaj
        zaczelam sie "niedziadowskosci" uczyc, moze stad ten pospieszny pociag do
        Ludwikow?<ot, nuworyszka jedna ;-P
        • tralalumpek Re: jablka 02.09.09, 13:09
          ja sie wychowalam w domu z dziadostwem i zasiedzialym od wiekow w
          jednym miejscu, i znalo sie trydycje rodzinna, i znalo sie
          opowiesci, i ....i bryczke pamietam smile....
          ale to wszystko jest juz historia ...ale bez historii nie ma dnia
          dzisiejszego...ale filozofuje smile
          • felinecaline Bryczke, 02.09.09, 13:23
            lampe naftowa ( a na codzien "karbidowke" z kopalnianego demobilu), wieczory
            przed elektryfikacja "dziadowskiej" wioski, wieczory, kiedy 3/4 mieszkancow
            tejze wioski schodzilo sie "przysiasc na przyzbie" dziadostwa w celu posluchania
            radia, bo akurat nadawano koncert "z akordeonem po kraju" ;-D, pamietam
            podbieranie miodu pszczolom, moja panike na widok tych owadow wlatujacych potem
            do mieszkania, by "upomniec sie o swoje" (dorosli odwirowywali miod z plastrow a
            my, dzieciaki wysysalysmy resztki z tych pokruszonych ;-D.
            (Joance sie to nawet nigdy nie przysni, ona tylko mnie "podsumuje" wiekowo, co
            zreszta mam dosyc gleboko).
            • tralalumpek Re: Bryczke, 02.09.09, 13:40
              a od kiedy takie osoby jak joanka ciebie ruszaja
              toz to, nie ublizajac innym z blokowisk, powinnam powiedziec
              wychowane w czworakach ale w ten sposob ublize uczciwym
              chlopom....no coz, joanka to taki stwor o bardzo ograniczonych
              mozliwosciach intelektualnych i ona biedna nic temu winna
              nie dosc ze wychowalo (chowalo sie) toto tak jak sie chowalo to
              jeszcze bozia nie dala intelektu zeby tego czego sie nie nauczyla, w
              domu nie widziala.... zeby samej pewne rzeczy okryc, zrozumiec...

              znam osoby ktore wychowaly sie na wsi, pochodza z biednych rodziny
              ale sa madrymi, inteligentnymi osobami, chyle czola przed zdrowa
              madroscia a mierzi mnie przekupkowa, tepa "madrosc", pozwalajaca
              niektorym na skonczenie studiow i nazywanie sie ludzmi
              inteligentnym smile
              tepota mnie razi i nic na to nie poradze i tu nie zmienie zdania
              nawet jesli mi ktos 5 dyplomow pokaze
              a poza tym skonczenie studiow w bielsku bialej .... kon rzy i
              kopytami klaszcze
              • tralalumpek Re: Bryczke, 02.09.09, 13:41
                nie wychowywalo a howalo , nie chowalo a moze jednak chowalo przed
                inteligencja ...

                *jestem w pracy i pokaralo mnie , pospiech jest dobry do lapania
                pchel a moze phel wink
              • felinecaline Re: Bryczke, 02.09.09, 13:56
                ie rusza mnie opinia tego typu osob, rusza ich...niewzruszalna glupota i
                przeswiadczenie o ogromnej madrosci oeraz monopolu na "mienieracji"
                a moze "manieracji" Meto, na pomoc ;-PPPP
                • metodiw Chyba "manieracji"? 02.09.09, 15:15
                  Co się chyba fachowo nazywa arbitralnością smile
                  Ale mnie oprócz tego wkurzają jeszcze osoby pokroju Linduszki - za to, że podobnie jak Joanka, wykręcaja kota do góry ogonem. Bo rzecz polegała na tym, że oberwała nie tylko za zakrycie drewnianych podłóg panelami, ale również za pokazywanie bałaganu, za lenistwo ("nie teraz", "przy innej okazji", "Na razie musi tak zostać", "nie da się" itd), za bylejakość, za ciemne kolory, które lubi nie dlatego, że lubi, ale ponieważ na nich brudu nie znać... Słowem, oberwała za całokształt, czego absolutnie nie przyjęła, tylko w każdym wątku prezentuje się jako ofiara spisku antypanelowego.
                  Nie cierpię kłamczuchów uncertain

                  I wkurza mnie taka sytuacja jak wczoraj i dziś, kiedy wszyscy zgodnie krytykują faceta, a ledwo ja dopisuję jeden post, cała sfora rzuca się na mnie, bo po pierwsze, jak śmiałam, a po drugie, to mój salonik to śmo i owo...
                  Tak nawiasem, to TL się zawsze czepia białych listew, bo ja je raczej lubię smile Obie zgodnie czepiamy się storczyków...

                  W każdym razie dawno już zostało wyjaśnione, za co obrywa właściciel mieszkania, a Linduszka nie popuszcza i dalej się czepia, ech...
                  • metodiw Re: Chyba "manieracji"? 02.09.09, 15:29
                    A potem jeszcze dopisuje się taka Wiosna, która by się "podpisała pod każdym
                    postem Smartville i Linduszki", a zawsze wp...a się tam, gdzie się zaczyna
                    kłótnia i zaczyna pouczać.
                    No kuźwa mać!

                    A ja na balkonie walczę ze szkodnikami, młodsza córka ma awarię instalacji
                    elektrycznej, a starsza zalała sąsiadów i musi rozkuwać mozaikę pod wanną uncertain uncertain uncertain

                    No, lepiej, żeby mi ktoś dziś nie podpadł!!

                    Feline, jaki to Ty miałaś sposób na szkodniki? Coś z czosnkiem?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka