Życzę Wielkiej Brytanii jak najlepiej, można nawet powiedzieć, że jestem jej powodzeniem i dobrostanem osobiście zainteresowana.

Dlatego próbuję zrozumieć, z jakich powodów wyspiarze dwa dni temu dokonali takiego, a nie innego wyboru i czy wyjdzie im to na dobre.
Za kilka tygodni wybieram się na Wyspy, będzie okazja porozmawiać na ten temat z "tambylcami" bez pośrednictwa mediów, skonfrontować rzeczywistość wirtualno-medialną z tą realną, ale póki co znalazłam w necie analizę, która wydaje mi się dość ciekawa.
Przeczytajcie.
cdn.