Samodzielna

28.01.10, 09:51
To, że kobieta bierze ślub nie oznacza, ze zaprzestaje samorozwoju i
całej reszty, o której Pani pisze. Ja nie jestem zamężna, ale kiedyś
chcę wziąść ślub.. nie dla schematu, ale dla samej siebie, dla
uwieńczenia mojej miłości z ukochanym... Sluby powinno się brać z
miłości nie z przymusu czy społecznego nacisku...
    • asiazlasu Samodzielna 28.01.10, 09:53
      rozumiem, jak najbardziej. Lecz obok takiej sytuacji wspoistnieje
      inna ktora nazywa sie milosc- bez hipokryzji,klamliwej gry i
      pragnienia bezpieczenstwa za wszelka cene. Czy wienczona slubem czy
      nie to juz inna sprawa.
      • echtom Re: Samodzielna 28.01.10, 10:50
        Autorka ma chyba poważny problem, skoro widzi tylko dwie
        przeciwstawne opcje - szczęśliwe życie w pojedynkę albo "śmierdzącą
        hipokryzję" życia w związku. Musi żyć w jakimś smutnym środowisku
        frustratów, skoro nie zna osobiście ani jednej szczęśliwej pary. Z
        listu wynika mi ewidentnie, że po prostu nie umie ułożyć sobie życia
        z drugim człowiekiem i dorabia do tego singielską ideologię.
    • astrodesign Samodzielna 28.01.10, 13:58
      wspolne zycie z DOBRANYM partnerem jest wspaniale :) jak dla mnie o wiele
      lepsze niz zycie singla, mimo,ze tez stawialam na samorozwoj oraz poznawanie
      ludzi i swiata. Szczerze dzielac zycie na dobre i zle z druga osoba, ktora
      obdarzamy miloscia bedac jednoczesnie obdarzanym miloscia, jest paradoksalnie
      dopiero ta gleboka droga samorozwoju(czesto trudna, ale warta wlozonego
      wysilku). Bedac w spelnionym zwiazku doswiadcza sie siebie takiego, jakiego
      czesto nie znamy i nie mamy mozliwosci poznac zyjac indywidualnie.
    • jaremaben Samodzielna 28.01.10, 19:45
      Skupiam się na poszukiwaniu wewnętrznej harmonii, samorozwoju,
      inwestowaniu w siebie. Chcę poznać świat - i tego życzę wam, drogie
      Panie, w nowym roku. A, i jestem mezatka. Pozdrawiam.
    • flasska Co to jest fałszywy oddech zdobyczy? 28.01.10, 22:19
      :D
      • gorzatax To objaw wczesnego stadium grafomanii. Nt. 30.01.10, 15:14
    • tehuana Samodzielna 29.01.10, 13:24
      Zyj jak chcesz i daj zyc innym. Nic na sile-do malzenstwa nikt obecnie
      nie jest zmuszany. Jedni lubia skupiac sie na sobie i inni lubia dac
      czesc siebie innym.Poznaja i smakuja zycie we dwoje-bo to im
      odpowiada.Mnie malzenstwo nie ogranicza. Milosc -jest kluczem do
      wewnetrznej harmonii i spokoju-oczywiscie mowie tu tylko o moich
      uczuciach.
    • niusia-31 Re: Samodzielna 29.01.10, 20:55
      Pewnie,ślub nie oznacza do razu zaprzestania samorozwoju,ale polska
      rzeczywistość jest patriarchalna.Kobieta pracuje,sprząta,kupuje,odrabia lekcje z
      dziećmi,pierze itp.Na rozwoj osobisty raczej nie starczy jej czasu.Ot,co!
      • delfig Re: Samodzielna 30.01.10, 18:22
        To nie rzeczywistość jest patriarchalna, to ludzie sami sobie tworzą nierówne układy.

        A autorka listu musi chyba zrozumieć jeszcze, że samorozwój to też dojrzałość do wyrzeczenia się egoizmu i podjęcia trudu budowy z kimś relacji opartej na bliskości.

        Choć daleko jestem od mówienia, że kobieta sama nie może być szczęśliwa, wypraszam sobie negowanie wartości mojego życia z powodu bycia w związku.
    • karolinaweiss odpowiedz od autorki tekstu 07.02.10, 14:25
      drogie Panie


      Małżeństwo to iście wspaniała instytucja. Ale któż chciałyby żyć w instytucji? 95% kobiet twierdzi że cierpi z powodu „emocjonalnego i psychologicznego” znęcania się, 98% jest sfrustrowanych brakiem „werbalnej bliskości” z partnerem, 79% wątpi czy nadal powinny wkładać tak wiele energii w związek miłosny, i 87% przyznaje że najgłębszy związek emocjonalny łączy je z inną kobietą. Cóż za piękne prognozy dla ludzi młodych szukających szczęścia w długotrwałym związku. Potrzeby mężczyzn i kobiet są tak odmienne, że konieczny jest świadomy wysiłek obojga partnerów, aby te różnice zaakceptować, dostosować się do nich i odpowiednio zareagować. Ale co zrobić jak to nie wystarcza? Rzadko zdarza się aby kobieta szczęśliwa w małżeństwie miała romans, natomiast mężczyznom szczęśliwym w małżeństwie zdarza się to znacznie częściej. Pragnienie seksualnej nowości jest mózgowi męskiemu wrodzone i stanowi kombinację owego dążenia do eksploracji. Mężczyźni pragną w dziedzinie seksu różnorodności, więc gdyby nie zakazy społeczne mężczyzna korzystałby ze swobody seksualnej całe życie..? Kobieta jest z samej swej istoty bardziej wrażliwa niż mężczyzna. Skłonności jej mózgu powodują, że przywiązuje większą wagę do tego co wiąże się z życiem osobistym i z kontaktami między ludźmi. Strategia mózgu mężczyzny powoduje, że podchodzi on do problemów w sposób pragmatyczny, a zarazem całkowicie i z samej swej istoty egocentryczny. Skoro tak bardzo się różnimy, a przyciąga nas do siebie tylko nasza fizyczność- jakże odmienna i atrakcyjna , to pojawia się pytanie, po co tyle zamętu? Skoro kochamy nasze odmienności fizyczne , ale odmienności charakteru, umysłu, wartości i wrażliwości pokochać nie umiemy, można wręcz powiedzieć nie potrafimy, to skazani jesteśmy na miłosna mieliznę wzajemnego niezrozumienia.

      • verte34 Re: odpowiedz od autorki tekstu 07.02.10, 14:47
        Czyżby refleksje po lekturze Płci mózgu lub Mężczyźni są z
        Marsa, kobiety ze Snickersa
        ?:)
        Przemyślenia autorki listu są smutne, wskazują na złe doświadczenia;
        równie smutna jest neurologiczna predestynacja, którą wyznaje
        przedpiśczyni. Tu widzę miejsce na osobisty rozwój: rozejrzeć się w
        otoczeniu, porozmawiać z ludźmi, poczytać... wtedy od razu wszystko
        jest mniej czarno-białe.
        • karolinaweiss owszem smutne 07.02.10, 15:52
          Zgadzam się z Panią. Owszem smutne. Doświadczenia nie - nie moje bynajmniej. Obserwuję, rozmawiam, czytam, jak Myśliwski "Traktacie o łuskaniu fasoli" łuskam, delikatnie chwytam w ręce, wącham , cmokam i zupę gotuję, by się nią powoli delektować. Uczę się wrażliwości nad otaczającym dniem codziennym, które proszę mi wierzyć, z całym szacunkiem czarno- białe nie jest, wręcz przeciwnie. Nie istotne czy „ wyznajemy” koncepcje behawiorystyczną, psychoanalityczną... przecież można się różnić i to w dodatku różnić pięknie.
      • kawazwanilia Re: odpowiedz od autorki tekstu 07.02.10, 19:44
        Jak na osobę, którą "nie interesują schematy", to strasznie lecisz stereotypami. Podaj proszę źródło tych wszystkich "kobieta / mężczyzna z samej swej natury"... bo brzmi to trochę jak z "Płci mózgu" i "Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus", które zresztą w cywilizowanym świecie dawno zostały obśmiane.

        Ogólnie ciężko jest polemizować z Twoim stanowiskiem, bo to rzadko tak wygląda, że kobieta siada przy biurku i zaczyna dumać: co by tu zrobić ze swoim życiem, wyjść za mąż czy w samotności szukać wewnętrznej harmonii :) Zwykle pewnego dnia, wcale tego nie planujac, po prostu się zakochujemy. Ciekawi mnie, co Ty zrobisz, jak się zakochasz? To taki stan, kiedy jak najwięcej czasu chcesz spędzać z tym człowiekiem (również na nie kończących się rozmowach i wspólnym poznawaniu świata - tak tak, we dwójkę to możliwe, a jakie fajne!), bo daje ci to trudno definiowalną, aczkolwiek nieopisaną radochę. Powiesz mu wtedy: sorry stary, ale przeszkadzasz mi w samorozwoju, a poza tym statystyki niekorzystnie wypadają, sajonara? Może nie być łatwo :)

        Ale może ja się nie znam, bo najwyraźniej żyję w jakiejś równoleglej rzeczywistości - jakoś nie widzę tych sfrustrowanych i cierpiących katusze kobiet, w każdym razie nie w dziewięćdziesięciu paru procentach. Zatem pozdrowienia z innego matriksa ;)
        • echtom Re: odpowiedz od autorki tekstu 07.02.10, 22:40
          > Ale może ja się nie znam, bo najwyraźniej żyję w jakiejś równoleglej rzeczywistości - jakoś nie widzę tych sfrustrowanych i cierpiących katusze kobiet, w każdym razie nie w dziewięćdziesięciu paru procentach.

          Dla mnie te procenty też są podejrzane - mam wokół siebie sporo kobiet żyjących w długoletnich udanych związkach. Uważam, że taki związek jest wartością na tyle dużą, że warto zaryzykować i przynajmniej spróbować, zamiast z góry rezygnować po zapoznaniu się z jakimiś czarnymi statystykami.
        • karolinaweiss odp 08.02.10, 02:06
          Drogie Panie,

          Dyskusja to sposób wymiany poglądów, mało tego ma za zadanie zapobiegania konfliktom między ludźmi, także nijak ma się to do krytykanctwa. Stroszymy pióra do ataku, kiedy się czegoś boimy, obawiamy, nie czujemy się pewnie...Miło jest rozmawiać z mądrymi, pełnymi ciekawych spostrzeżeń ludźmi, dlatego czasami warto jest sprowokować, poddać jakiś temat dla celów iście konstruktywnych, by dociec racji przekonań, w sposób jak najbardziej hmm „cywilizowany”, a na pewno kulturalny i tolerancyjny.
          Serdecznie dziękuję za pozdrowienia

          Z całkowitym poważaniem i szacunkiem K.


          • szonik1 Re: odp 08.02.10, 10:04
            Droga Pani,
            proponuję odrobinę skorygować przyciężkawy styl. Ciężko się czyta tak napuszone
            zdania. Druga kwestia - ciężko rozmawia się z osobą bazującą tylko na teorii i
            wyliczeniach. A jak Pani doświadczenia w tej materii?Może nie warto uogólniać,
            tylko przyjrzeć się swojemu życiu i swoim relacjom z ludźmi (mężczyznami)?
            • karolinaweiss odp 08.02.10, 13:52
              Bardzo trudno dyskutować, z kimś kogo nie znamy, ba nie wiemy jak wygląda i jak się zachowuje podczas rozmowy, a tak łatwo przychodzi nam ocenianie. Zapewniam, że moje relacje z innymi ludźmi (patrz mężczyźni) są w jak najlepszej formie. I wszystko byłoby w jak największym porządku gdyby nie doświadczenia innych. Nie jestem starą panną hehhehe , nie posiadam męża, ani dzieci – to tak w ramach wyjaśnienia. Człowiek cały czas do czegoś dąży, szuka , obserwuje, by wyciągać wnioski, by się czegoś nauczyć, penetrujemy własne życie by odnaleźć właściwą drogę, pielgrzymujemy , upadamy , powstajemy - wszystko po to by odnaleźć sens życia. Dochodzimy do pewnego momentu, kiedy już jesteśmy pewni że pełnie radości z życia osiągniemy tylko wtedy kiedy będziemy umieli tę radość dzielić z drugim człowiekiem ( nie ważne czy to jest kobieta czy mężczyzna, dziecko czy osoba starsza). Ale tak się składa, że dla zachowania ładu społecznego , dla miłości , czy dla zaspokojenia poczucia bezpieczeństwa, czy też z innych powodów ludzie łączą się w pary, bądź zawierają związek małżeński. Młodzi ludzie obserwują, obserwują kręgi rodzinne, kręgi akademickie, intelektualistów, moralistów, ludzi doświadczonych i tych których nadmiar istnienia dotkliwie poranił i nie da się ukryć, że nie świecą one przykładem. Łatwo powiedzieć, że należy dać się porwać miłości, że trzeba próbować w imię idei, że wymaga to pracy, inwestycji, że warto się sparzyć. Być może drogie Panie wasze związki są udane, jesteście szczęśliwe i w pełni zrealizowane, nie neguje tego , ale jest i ta druga strona, ta która nie daje szczęścia i uwierzcie mi takich kobiet jest bardzo dużo. A młody człowiek obserwuje , nie tylko to co się dzieje wokół niego, on wychodzi ponad to , obiektywnie spogląda.
              • echtom Re: odp 08.02.10, 17:45
                > Łatwo powiedzieć, że należy dać się porwać miłości, że trzeba próbować w imię idei, że wymaga to pracy, inwestycji, że warto się sparzyć.

                Dokładnie tak. Bo życia doświadcza się przez miłość, nie obserwację i wyciąganie wniosków. Dałam się porwać miłości, zaryzykowałam całe swoje życie - nie wyszło, zostałam sama z trójką dzieci. I jestem szczęśliwa, a tamta miłość sprzed lat daje mi siłę do pokonywania wszelkich życiowych przeciwności. Bo warto coś takiego przeżyć niezależnie od ceny, jaką być może przyjdzie zapłacić - być może, bo przecież sporo związków jest udanych i trwałych. Nie namawiam oczywiście, każdy sam dokonuje wyborów i, parafrazując poetkę, "Bez tej miłości można żyć, mieć serce suche jak orzeszek..."
                • karolinaweiss Re: odp 08.02.10, 18:32
                  Dziękuje.

                  Bardzo mądre słowa. Ludzie często przeceniają siłę bycia w związku małżeńskim, nie potrafią mówić o tym, że może się nie udać. Zapewne Pani słowa dają mi wiele do myślenia.
                  Ps. Ma Pani niesamowicie ciepłą i dobrą twarz
          • triss_merigold6 Re: odp 08.02.10, 10:39
            To jakaś forma samoobrony samotnych starych panien zbyt
            dysfunkcyjnych by nawet spróbować z kimkolwiek stworzyć trwały
            związek?
            • easz Re: 08.02.10, 23:14
              triss_merigold6 napisała:

              > To jakaś forma samoobrony samotnych starych panien zbyt
              > dysfunkcyjnych by nawet spróbować z kimkolwiek stworzyć trwały
              > związek?

              Samoobrony? Hm.

              Poza tym i przy okazji - w związku=brak samodzielności? O?
    • bubster Samodzielna 08.02.10, 17:14
      To dopiero się Pani dała ubrać w schemat (brak małżeństwa =
      samorozwój itp.)
      Od myslenia steresotypami może się nie ginie, ale i naprzód nie
      posuwa.
      • karolinaweiss Re: Samodzielna 08.02.10, 17:40
        Stereotypy upraszczają owszem, często oceniają bezpodstawnie i błędnie, aczkolwiek bez nich nie moglibyśmy funkcjonować, taki paradoks. Walczymy z nimi i dobrze, ale nie jesteśmy w stanie kontrolować ich w zupełności. Kiedy dążymy do celu – „posuwamy się na przód” często nie zwracamy uwagi na pewne aspekty , posługujemy się stereotypami nieświadomie , w celu oszczędności czasu i energii.
        Schemat małżeństwa, życia w pojedynkę, życia studenckiego... - nieważne, zawsze w jakiś wchodzimy , jednych interesuje to drugich tamto
        • bubster Re: Samodzielna 08.02.10, 18:08
          Wiem, że stereotypy pomagają w życiu - bo sprawdza się w 90%.
          Ale jeżeli przykłada się je do wszystkiego (czyli wyjdę za mąż - nie
          będę się samorealizować) to porażka, daleko się nie zajdzie. Właśnie
          w takim przypadku - wejście w schemat małżeństwa może oznaczać tylko
          i wyłącznie podpisanie aktu slubu. Do autorki należałoby zmiana tego
          schematu tak, by jej odpowiadał.
          Ale po co - łatwiej mówić, że wtedy będzie "zniewolona".
          Mi nie chodzi o to, żeby wychodziła z amąż na siłę. Ale niech nie
          dorabia do tego ideologii.
Pełna wersja