Dodaj do ulubionych

Miłość małżeństwo żadnych dzieci

07.12.10, 23:46
Knoty dla ludków z nadmiarem forsy. Po pownym czasie dojdzie do wniosku, że przebywa z jeżozwierzem i kopnie dziada w ciortu żeby zrobić nową rajzę do Eskimosów, Pigmejów i ludożerców z Nowej Gwinei a potem napisze książkę jaka była nieszczęśliwa a potem znów szczęśliwa. Ogólnie biorąc to jest ni pies, ni wydra ale coś na kształt świdra.
Obserwuj wątek
    • jerz24 Miłość małżeństwo żadnych dzieci 07.12.10, 23:52
      biedna pani Elizabeth... wiele kobiet oszukuje sie dzisiaj ,ze nie nadaja sie na matki i nie chca matkowac, ze to nie dla nich. do czasu.... Przecież jest to wpisane w kobiecą naturę. Tak samo jak w męską naturę wpisane jest to ,ze ma ojcować. A z naturą ciężko wygrać. Matka natura nas nie rozpieszcza. Jak minie czas, to można sie obudzic starym ,bogatym ,mieć bogaty życiorys jak pani Elizabeth, ale... jak zabraknie jej męża, albo na odwrót to człowiek zostaje sam jak palec...
      • kosmosiki Wyluzuj... 08.12.10, 00:05
        Według mnie naturalnym dla ludzi jest mieć potomstwo, w końcu większość ludzi ma. Natomiast NIE jest to OBOWIĄZKOWE. Jeżeli ta Pani nie chce potomstwa bo uważa, że {i tutaj dowolna ideologia} to jest to jej - za przeproszeniem - brożka, no i jej partnera. Jeżeli im jest z tym OK to nikomu nic do tego. Z drugiej strony nie bardzo rozumiem o czym tutaj pisać elaboraty, książki, artykuły itd.? Kobieta nie chce mieć dziecka - i OK. Kogo to obchodzi?

        Natomiast to co napisałeś jest bez sensu:

        > jak zabraknie jej męża, albo na odwrót to człowiek zostaje
        > sam jak palec...

        Jeżeli nie chcesz na starość być sam jak palec to DBAJ, PIELĘGNUJ znajomości, przyjaźnie itd. - te co masz teraz. Dzieci to dzieci, ale one nie są od tego aby zapewniać Ci towarzystwo, w pewnym wieku odlecą z gniazda i tyle.
        • tom.gorecki Re: Wyluzuj... 08.12.10, 13:21
          Jaki odsetek "przyjaciół" zadba o swoich "przyjaciół" kiedy sami potrzebują pomocy albo mają ciekawsze rzeczy do roboty (np latynoskiego kochanka) lub własną rodzinę (z wiekiem ubywa sił)?
          Na pewno mniejszy, niż odsetek dzieci, któe dbają o rodziców NAWET gdy "wylecą z gniazda". Porządnie wychowane dziecko dba o rodzica, nawet najgorszego.
          Lepsze to niż durnowate rady o "pielęgnowaniu przyjaźni" w nadziei, że przyjaciel wyłoży na operację, na jedzenie i mieszkanie (śmieszne - toż raczej posiedzi i pogada, to wszystko).
          I nie wciskaj głodnych kawałków o tym, że jak "prawdziwy przyjaciel" to to czy tamto - to życie, nie bajka.
          • rr44 Re: Wyluzuj... 08.12.10, 13:58
            > Lepsze to niż durnowate rady o "pielęgnowaniu przyjaźni" w nadziei, że przyjaci
            > el wyłoży na operację, na jedzenie i mieszkanie (śmieszne - toż raczej posiedzi
            > i pogada, to wszystko).

            Ta pani ma na koncie grube miliony, więc na pewno nie zabraknie jej na operacje, jedzenie i mieszkanie.
            • tom.gorecki Re: Wyluzuj... 09.12.10, 09:22
              rr44 napisał:

              > > Lepsze to niż durnowate rady o "pielęgnowaniu przyjaźni" w nadziei, że pr
              > zyjaci
              > > el wyłoży na operację, na jedzenie i mieszkanie (śmieszne - toż raczej po
              > siedzi
              > > i pogada, to wszystko).
              >
              > Ta pani ma na koncie grube miliony, więc na pewno nie zabraknie jej na operacje
              > , jedzenie i mieszkanie.

              Ona tak, ale rozmawiałem z kimś o tym, czy można liczyć bardziej na rodzinę, czy przyjaciół. Zwykle, statystycznie...
            • lizonka Re: Wyluzuj... 10.12.10, 17:05
              A co dzieci maja oplacac operacje, mieszkanie etc????
              • oldbay Re: Wyluzuj... 14.12.10, 16:03
                A co, nie dołożyłbyś matce na czynsz gdyby jej zabrakło? Nie nakarmiłbyś swojego ojca gdyby był głodny?
                • pensioner63 Connecticut vs. Warszawa 19.12.10, 03:58
                  Wiele ludzi pracuje w New York City, a mieszka w Connecticut. Connecticut nie jest prowincjonalne. Jeśli już to Warszawa jest zadupiem, w którym mieszka wielu snobów.
            • kamel_65 Re: Wyluzuj... 19.12.10, 00:04
              I co jej z tej kasy przyjdzie, jak będzie miała np. 80 lat?
              Będzie sama jak palec, bez dzieci, bez kochającego męża... z kotami...
              Jej się po prostu klepki poprzestawiały. Jej zegar biologiczny za chwilę przestanie tykać.
              Jedynym dla niej wyjściem będzie adopcja obcego dziecka. Chyba, że woli zostać sama jak palec do końca życia - jej sprawa.
              Tylko potem niech nie pier...li, że jest nieszczęśliwa.
              • pensioner63 Re: Wyluzuj... 19.12.10, 04:14
                kamel_65 napisał:
                > I co jej z tej kasy przyjdzie, jak będzie miała np. 80 lat?
                > Będzie sama jak palec, bez dzieci, bez kochającego męża.

                Wiele ludzi, którzy mają dzieci też zostają sami na starość, bo dzieciom nie chce się nimi zajmowac. Nie istnieje niezawodna recepta na życie.

                Podobnie ta książka czy film to nie "Biblia nowoczesnej kobiety". Biblia do swego sukcesu potrzebowała kapłanów, którym pozwoliła uzasadnić ich władzę, wyciągać pieniądze od owieczek i baranów za sprzedaż biletów do nieba, i ewentualnie zaspakajać swoje potrzeby seksualne wykorzystując dzieci.

                Ta książka jest bardzo dobrze napisana i trafiła w dużą grupę odbiorców. W efekcie pozwoliła autorce zarobić na dostatne życie. Trochę podobnie jak J. K. Rowling zrobiła karierę na książkach o Harry Potter. Ale żadna z tych książek nie pretenduje do roli biblii.
          • miss_kitten Re: Wyluzuj... 12.12.10, 13:15
            Po 1 dla mnie zdaniem-kluczem Twojej wypowiedzi jest to zdanie:

            Porządnie wychowane dziecko dba o rodzica, nawet najgorszego.

            Jeśli ktoś nie chce mieć dzieci, gwarancja na to, że je porządnie wychowa (jeśli mu się trafi) jest o wiele mniejsza niż w przypadku osoby czującej po temu powołanie.

            poza tym posiadanie dzieciaka to naprawdę spory wydatek, pieniądze te osoba bez dzieci może wykorzystać na starość.

            inna sprawa, że ta cała dyskusja jest bez sensowna. jeśli ktoś chce mieć dzieci - niech je ma. jeśli nie chce - też dobrze. gdyby wszystkim sprawiało przyjemność to samo, byłoby nudno.
          • gruszkasia Re: Wyluzuj... 18.12.10, 14:16
            tom.gorecki napisał:

            > Jaki odsetek "przyjaciół" zadba o swoich "przyjaciół" kiedy sami potrzebują pom
            > ocy albo mają ciekawsze rzeczy do roboty (np latynoskiego kochanka) lub własną
            > rodzinę (z wiekiem ubywa sił)?
            > Na pewno mniejszy, niż odsetek dzieci, któe dbają o rodziców NAWET gdy "wylecą
            > z gniazda".

            na moim osiedlu są starsze panie i panowie. Ich jedynymi przyjaciółmi są sąsiadki, stare koleżanki z pracy, ze szkoły, z wcześniejszego życia. To od nich doczekują się towarzystwa, opieki, dbania. Dzieci przysyłają im pocztówki na święta, kiedy już wnuki podrosły i nie potrzebują dziadków.
          • black_halo Re: Wyluzuj... 19.12.10, 11:19
            Zdzilbys sie - rodzice wychowali mnie na porzadna corke ale jak doroslam to stwierdzilam, ze figa z makiem - nie zajme sie na starosc osobami, ktore maltretowaly mnie psychicznie. Po prostu na to nie zasluguja.
        • lizonka Re: Wyluzuj... 10.12.10, 17:04
          Zgadzam sie w 100 procentach! Dzieci nie sa obowiazkowe dla spelnienia sie w zyciu!!!!
          kosmosiki napisał:

          > Według mnie naturalnym dla ludzi jest mieć potomstwo, w końcu większość ludzi m
          > a. Natomiast NIE jest to OBOWIĄZKOWE. Jeżeli ta Pani nie chce potomstwa bo uważ
          > a, że {i tutaj dowolna ideologia} to jest to jej - za przeproszeniem - brożka,
          > no i jej partnera. Jeżeli im jest z tym OK to nikomu nic do tego. Z drugiej str
          > ony nie bardzo rozumiem o czym tutaj pisać elaboraty, książki, artykuły itd.? K
          > obieta nie chce mieć dziecka - i OK. Kogo to obchodzi?
          >
          > Natomiast to co napisałeś jest bez sensu:
          >
          > > jak zabraknie jej męża, albo na odwrót to człowiek zostaje
          > > sam jak palec...
          >
          > Jeżeli nie chcesz na starość być sam jak palec to DBAJ, PIELĘGNUJ znajomości, p
          > rzyjaźnie itd. - te co masz teraz. Dzieci to dzieci, ale one nie są od tego aby
          > zapewniać Ci towarzystwo, w pewnym wieku odlecą z gniazda i tyle.
      • rr44 Re: Miłość małżeństwo żadnych dzieci 08.12.10, 13:50
        jerz24 napisał:

        > biedna pani Elizabeth... wiele kobiet oszukuje sie dzisiaj ,ze nie nadaja sie n
        > a matki i nie chca matkowac, ze to nie dla nich. do czasu.... Przecież jest to
        > wpisane w kobiecą naturę. Tak samo jak w męską naturę wpisane jest to ,ze ma oj
        > cować

        Natura od wieków stwarzała osobniki, które nie chcą lub nie mogą spłodzić potomstwa, ponieważ są niepłodne, aseksualne, homoseksualne itp. Takie osobniki są potrzebne, ponieważ wspierają potomstwo innych, najczęściej swoich braci i sióstr. Jak ktoś ma w rodzinie bezdzietną ciotkę, wie, o co chodzi.
        • wj_2000 Re: Miłość małżeństwo żadnych dzieci 19.12.10, 01:37
          rr44 napisał:

          > Natura od wieków stwarzała osobniki, które nie chcą lub nie mogą spłodzić potom
          > stwa, ponieważ są niepłodne, aseksualne, homoseksualne itp. Takie osobniki są p
          > otrzebne, ponieważ wspierają potomstwo innych, najczęściej swoich braci i sióst
          > r. Jak ktoś ma w rodzinie bezdzietną ciotkę, wie, o co chodzi.

          Masz rację - tak było w przeszłości.
          Dzisiaj jest inaczej pod jednym, fundamentalnym względem.
          Otóż kiedyś, gdy kobieta nie unikała seksu (a była zdrowa) to dziecko (i to nie jedno) pojawiało się automatycznie. Natura tak nas urządziła, że instynkt rodzicielski (a zwłaszcza macierzyński) powstaje wraz z potomkiem!!!
          Mało kto fascynuje się i wzrusza CUDZYM dzieckiem. Często one nas irytują.
          Dysponując dzisiaj pigułką kobiety (sądząc, że własne dziecko będzie tak samo irytujące jak cudze) rezygnują z dzieci nie wiedząc CO TRACĄ. Bo radość z własnego dziecka (abstrahując od innych, późniejszych bonusów) jest nie do opisania dla kogoś, kto tego nie doświadczył.
          Mimo żem chłop, mogę to poświadczyć po sobie. Byłem szczerze zmartwiony, gdy po ślubie żona szybko zaszła w ciążę (mimo stosowania tzw. "naturalnych metod"). Koniec wolności, koniec przyjemnostek - myślałem sobie.
          A potem siłą by mnie trzeba odrywać od synka do jakichś "głupich" brydżyków czy do kina.
          • black_halo Re: Miłość małżeństwo żadnych dzieci 19.12.10, 11:27
            Roznie bywa. Sadzac po tym co piszesz to albo nie masz dzieci w ogole albo widzisz synka tylko w soboty i niedziele a zona zajmuje sie nim caly tydzien. Wlasne czy cudze dzieci sa tak samo irytujace, zwlaszcza jak podrosna bo takie do roku to oczywiscie - sam miodek.

            Widzac inne dzieci utiwerdzam sie w przekonaniu, ze absolutnie sie nie nadaje na matke. Po prostu niektorzy maja inne cele zyciowe niz wychowywanie dzieci. Jakie sa pozniejsze bonusy? Bo jesli robisz sobie dzieci, zeby ci na starosc pampersy zmienialy to wiedz, ze twoje dzieci moga zechciec pracowac jako naukowcy na biegunie polnocnym.
      • tehuana Re: Miłość małżeństwo żadnych dzieci 08.12.10, 14:21
        nie siedz przed komputerem, bachory czekaja na ciebie
      • lizonka Fajna ksiazka 10.12.10, 17:02
        Jest to poprostu fantastyczna lektura. Ale przeciez nie mozna wszystkiego przyjmowac jako panaceum. Bawilam sie czytajac i tyle. Historja rozwodu tez dobrze opisana i mozna domyslec sie ze byly malzonek to lajdak.
      • sebakier Re: Miłość małżeństwo żadnych dzieci 13.12.10, 13:39
        o tak samotnosc jest taka straszna... nie jednemu psu burek
      • zperspektywy Re: Miłość małżeństwo żadnych dzieci 19.12.10, 08:36
        Osobiscie mam jedno dziecko i niecierpliwie czekam na nastepne, jednak sadze, ze kazdy powienien moc decydowac o tym czego pragnie i zyc tak jak mu dusza dyktuje. Jesli jest sie kiepskim rodzicem, to moze faktycznie lepiej sie w to nie pchac. Co wiecej, dzieci to nie polisa ubezpieczeniowa i nie ma gwarancji, ze beda mogly lub chcialy dotrzymywac towarzystwa stetryczalym rodzicom. To co moze sie przydac na starosc, to przyjaciele, pasje, zainteresowania, jak na przyklad czytanie pozytywnych ksiazek!
        Swoja droga, to niesamowite, jak ludzie latwo wybory krytykuja innych...
    • q-ku kto pisał ten tekst, Google Translator? 08.12.10, 01:11
      bo to w ogóle nie jest napisane po polsku, włącznie z tytułem
    • thegreatmongo Tylko jedno pytanie 08.12.10, 09:00
      Pytanie:

      Ogladalem ten film i strasznie wydal mi sie pusty. Czy zycie to tylko zaspokajanie naszych potrzeb? Cielesnych i duchowych?

      Co zostawi pani Gilbert po sobie? Nic!

      Zycie to tez poswiecenie. Jestem facetem, nie mam jeszcze 30 lat, ale wiem, ze zdecydowanie chcialbym miec dzieci. Nie rozumiem jak mozna pochwalac takie zycie jakie ona wiedzie?

      Jest takie ladne angielskie slowo sustainable. To wlasnie taki model nie jest sustainable, bo po prostu nie bedzie nastepnego pokolenia. Moze gdzies w wychowaniu popelniamy blad?
      • takisobienik Re: Tylko jedno pytanie 08.12.10, 11:56
        > Zycie to tez poswiecenie. Jestem facetem, nie mam jeszcze 30 lat, ale wiem, ze
        > zdecydowanie chcialbym miec dzieci.

        No to się poświęć, idź do jakichś lekarzy, zajdź w ciążę czy coś.
        • thegreatmongo Re: Tylko jedno pytanie 09.12.10, 07:33
          Sobiennik mozesz mnie wysmiewac, ale powiedz prosze jaka filozofie zycia promuje ta pani?

          Rob co chcesz? Jedz, tyj, medytuj?

          Nie jestem religijny, ale wierze w jakis wyzszy cel w zyciu niz zaspokojenie moich potrzeb cielesnych i duchowych.

          Oczywiscie poswiecenie brzmi glupio i nikt tego na sztandary nie da. Ale powiedz czy nie poswiecasz czegos idac na studia? Moglbys chlac przez 5 lat i pracowac w Tesco, a jednak tego nie robisz.

          Dla mnie ten hedonizm jest odrzucajacy...
          • zmechacony Re: Tylko jedno pytanie 18.12.10, 16:24
            thegreatmongo napisał:

            > Oczywiscie poswiecenie brzmi glupio i nikt tego na sztandary nie da. Ale powied
            > z czy nie poswiecasz czegos idac na studia? Moglbys chlac przez 5 lat i pracowa
            > c w Tesco, a jednak tego nie robisz.

            Studowanie jako poświęcenie?!? hahaha, tos mnie rozbawił kolego. To ja w takim razie, też jestem człowiekiem, który lubi poświęcenie i wyższe cele. Cholera, do tej pory nie wiedziałem o swoich przeszłych poświęcenieach :)))
            • sid.leniwiec Re: Tylko jedno pytanie 18.12.10, 16:33
              Szczególnie jest jako alternatywę mamy pracę w Tesco i marne zarobki.;) Na studia ludzie nie idą, żeby się umartwiać, tylko żeby coś z tego mieć i/lub bo dana dziedzina ich interesuje.
      • tom.gorecki Re: Tylko jedno pytanie 08.12.10, 13:23
        thegreatmongo napisał:

        > Pytanie:
        >
        > Ogladalem ten film i strasznie wydal mi sie pusty. Czy zycie to tylko zaspokaja
        > nie naszych potrzeb? Cielesnych i duchowych?

        Chyba tylko, skoro jako swoje powołanie ktoś widzi tylko "eat, pray, love" oraz z tym walczy... jedząc, modląc się i kochając z tym, że - jak zauważasz - powierzchownie.

        To egocentryzm i wieczne dziecinne niezaspokojenie jest powodem odrzucenia macierzyństwa i małżeństwa.

        Ale i wieczne poszukiwanie namiętności się nudzi, jak widać po tej pani.
      • rr44 Re: Tylko jedno pytanie 08.12.10, 13:46
        > Zycie to tez poswiecenie. Jestem facetem, nie mam jeszcze 30 lat, ale wiem, ze
        > zdecydowanie chcialbym miec dzieci. Nie rozumiem jak mozna pochwalac takie zyci
        > e jakie ona wiedzie?

        A ja nie rozumiem ludzi, którzy uważają, że wszyscy muszą myśleć tak jak oni.

        > Co zostawi pani Gilbert po sobie? Nic!

        Zostawi po sobie swoje książki i wielki majątek. Nie wiem, komu to zapisze - czy jakimś siostrzeńcom, czy np. organizacji charytatywnej, ale na pewno będzie z tego większy pożytek niż z dzieci płodzonych bezmyślnie przez kobiety, które uważają to za swój obowiązek, mimo że nie mają ku temu ani predyspozycji psychicznych, ani warunków materialnych.
      • sarahsarah Re: Tylko jedno pytanie 08.12.10, 14:05
        no wlasnie bedzie jak najbardziej sustainable dla ziemi, bo nie bedzie nowego pokolenia, ktore bedzie zasmiecac ziemie i naduzywac jej zasobow
      • tehuana Re: Tylko jedno pytanie 08.12.10, 14:23
        jedz do Afryki-sieroty czekaja
      • sid.leniwiec Re: Tylko jedno pytanie 09.12.10, 19:36
        > Co zostawi pani Gilbert po sobie? Nic!

        Książki, na podstawie których nakręcono hitowy film. Ale czym to jest w porównaniu z machnięciem sobie dziecka/dzieci, jak robi 95% ludzi, to jest dopiero zostawienie czegoś po sobie.:D
        • asiazlasu Re: Tylko jedno pytanie 09.12.10, 23:31
          tylko ze aby sie przejmowac tego typu dylematami trzeba byc mocno przekonanym ze cos tam po sobie nalezy pozostawic.
          Po mnie, nawet potop ! ;-)
    • jerz24 Miłość małżeństwo żadnych dzieci 08.12.10, 09:48
      przyjaźnie są fajne, ale na starość wątpie, zeby przyjaciel (moze też niedomagający) sie Tobą zajął. Mam nadzieje, ze znajdzie sie jakas osoba, ktora poda pani Elizabeth na starość szklanke wody...
      • oladios Re: Miłość małżeństwo żadnych dzieci 08.12.10, 10:23
        I bedzie to wspolpartner lub pracownik domu starcow.
        Posiadanie dzieci nie daje gwarancji , ze beda one Ci uslugiwac na starosc.
        • indywidualismus Re: Miłość małżeństwo żadnych dzieci 08.12.10, 12:05
          "Posiadanie dzieci nie daje gwarancji , ze beda one Ci uslugiwac na starosc"
          Jasne, że nie. Taką gwarancję daje tylko dobre (w miłości) wychowanie ich, dobre wprowadzenie w życie dorosłe. Zasada lustra - ludzie oddają to, co otrzymali. Dostali w dzieciństwie chłód i obojętność - dom starców masz zagwarantowany. I raz w miesiącu telefon "Żyje jeszcze?". Dostali miłość, opiekę, tzw. kręgosłup moralny - na starość nie zabraknie ci opieki i miłości.
          Chyba, że cię to nie interesuje. No to zbieraj kasę na opiekunkę. Chińską albo koreańską. Innych nie będzie, bo kto je urodzi ???
          • rr44 Re: Miłość małżeństwo żadnych dzieci 08.12.10, 13:40
            Żeby dzieci pomogły rodzicom na starość, to przede wszystkim muszą mieć pieniądze i możliwości. Dziecko bogate i mieszkające blisko wynajmie dla chorej matki opiekunkę lub zafunduje jej dobry dom opieki (koszt min. 3 tysiące miesięcznie). Jeśli dziecko ma pieniądze, ale mieszka np. w Australii, to jest problem, bo wprawdzie przyśle kasę, ale nie jest w stanie patrzeć na ręce opiekunce czy dyrekcji domu opieki, a w Polsce wiadomo, jak jest. Jesli natomiast dziecko nie ma nadwyżek pieniężnych, a musi harować 12 godzin dziennie na utrzymanie własnej rodziny, to przykro mi. Nawet jesli zostało wychowane w największej miłości, trudno mu będzie zapewnić pomoc starym rodzicom.
            • kadanka Re: Miłość małżeństwo żadnych dzieci 08.12.10, 16:03
              ja nie rozumiem jednej rzeczy. ona nie dotyczy tylko kwestii posiadania/nieposiadania dzieci, ale kazdej praktycznie kwestii zwiazanej z zyciem, droga jaka sobie wybierzemy. dlaczego ludzie nie jestescie w stanie zaakceptowac, ze wasze wybory sa sluszne dla WAS, a nie musza byc - i nie sa! - dla wszystkich innych. dlaczego "dzieciaci" lub ci co planuja dzieci traca tyle czasu i energii na przekonywanie bezdzietnych ze ich zycie jest ubogie/jalowe/egoistyczne etc etc. przeciez to nie wasza sprawa! to jest gruby nietakt mowienie komus jak ma zyc, wmawianie mu ze bez dziecka costam traci. kazdy z nas sam dokonuje wyborow i podejmuje decyzje o swoim zyciu, kazdy z nas sam ponosi za to odpowiedzialnosc.
              i wmawianie komus ze bezdzietnosc jest zla to po prostu jakas dziecinada. jezeli chcecie miec dzieci - robcie dzieci!:) i wszystkiego najlepszego. ale blagam, przestancie wreszcie pouczac innych doroslych ludzi jak powinni zyc.... co dobre dla was, niekoniecznie dobre dla innych.
              • gruszkasia Re: Miłość małżeństwo żadnych dzieci 18.12.10, 14:37
                kadanka napisała:

                dlaczego ludzie nie jestescie w stanie zaakceptowac, ze wasze w
                > ybory sa sluszne dla WAS, a nie musza byc - i nie sa! - dla wszystkich innych.

                jeśli chodzi o jerz, to on wybiera nie za siebie, a za nieznane mu bliżej ani dalej kobiety, wie co im trzeba bez pytania ich o zdanie i jakby mógł, zmusiłby je do tego.
        • tom.gorecki Re: Miłość małżeństwo żadnych dzieci 08.12.10, 13:25
          oladios napisała:

          > I bedzie to wspolpartner lub pracownik domu starcow.
          > Posiadanie dzieci nie daje gwarancji , ze beda one Ci uslugiwac na starosc.

          Żadne twoje działanie nie daje gwarancji na nic. Nic, tylko się powiesić. Bez szkody dla społeczeństwa.
      • pani_rosomak Re: Miłość małżeństwo żadnych dzieci 09.12.10, 00:11
        Dali byście już spokój z tą "szklanką wody". Dzieci nie są po to żeby je obarczać swoja osobą na starość. mają dorosnąć , wyjść na ludzi, założyć rodziny. W życiu nie chciałabym żeby moja córka na starość podcierała mi tyłek. Chciałabym żeby było mnie stac na to by robiła to wykwalifikowana opiekunka. A dorosłą córkę i wnuczęta moge spotykać przy niedzielnym obiedzie lub unnejh tego typu okazji. Dzieci to nie jest darmowa opieka na starość!
        • tom.gorecki Re: Miłość małżeństwo żadnych dzieci 09.12.10, 09:25
          pani_rosomak napisała:

          > Dali byście już spokój z tą "szklanką wody". Dzieci nie są po to żeby je obarcz
          > ać swoja osobą na starość. mają dorosnąć , wyjść na ludzi, założyć rodziny. W ż
          > yciu nie chciałabym żeby moja córka na starość podcierała mi tyłek. Chciałabym
          > żeby było mnie stac na to by robiła to wykwalifikowana opiekunka. A dorosłą cór
          > kę i wnuczęta moge spotykać przy niedzielnym obiedzie lub unnejh tego typu okaz
          > ji. Dzieci to nie jest darmowa opieka na starość!

          I tak będzie. Niemniej wielu z nas nie dorastało w dysfunkcyjnej rodzinie ani takiej nie tworzy i ta (o ile może oczywiście) wspiera się nawzajem (tak, jak może).
          • asiazlasu Re: Miłość małżeństwo żadnych dzieci 09.12.10, 09:47
            Bardzo chcialabym sie dowiedziec od dyskutantow jakie to wyzsze cele mamy w zyciu ? Na czym polega ten sens jesli nie na wypelnianiu obowiazkow i okraszeniu ich od czasu do czasu (jak najczesciej - dla mnie) przyjemnosciami ?
            Co to za nie znana mi misja ktora jestem obarczona ?
            • thegreatmongo Re: Miłość małżeństwo żadnych dzieci 09.12.10, 10:00
              Nikt ci nie powie jakie cele masz w zyciu. To Ty masz to wybrac!!!!

              Chodzi o to, ze rozmawiamy tu o tym, ze zycie nie powinno byc WYLACZNIE oparte na przyjemnosciach.

              • asiazlasu Re: Miłość małżeństwo żadnych dzieci 09.12.10, 10:15
                jaki mam cel to mniej wiecej wiem. Moje pytanie dotyczylo jakiegos wznioslego celu zycia (a nie mojego, twojego) zycia ktore tu sie w postach przetacza i nikt tego nie formuluje jasno.

                "Chodzi o to, ze rozmawiamy tu o tym, ze zycie nie powinno byc WYLACZNIE oparte
                > na przyjemnosciach
                "

                to bezsensowne stwierdzenie bo zycie NIGDY nie jest zlozone z samych przyjemnosci, wprost przeciwnie. Jest dlugim ciagiem obowiazkow, bolu, ciezarow i klopotow. I dlaczegoz to na takim tle nie szukac przyjemnosci ? Czy kazda ludzka istota jest masochista ?
                • thegreatmongo Re: Miłość małżeństwo żadnych dzieci 09.12.10, 11:19
                  jesli szukasz tylko przyjemnosci to nigdzie w zyciu nie zajdziesz.

                  Dla mnie przykladem z mojej branzy jest naprzyklad Buffett. Mimo wielu lat na karku i niewyobrazalnego bogactwa facet dalej pracuje.

                  Moglby tak jak autorka "szukac siebie", ale tego nie robi.

                  Jest takie powiedzenie, ze "najlepsza chwila w zyciu narciarza to moment sciagania butow" wiesz dlaczego?
                  Bo czuje, ze cos osiagnal.

                  Tak samo Asiu Z Lasu zapewne chodzisz na jakies silownie czy fitnesy. To typowy przyklad, robisz cos dla wiekszego celu (dobrego wygladu) niz chwilowej niewygody i zmeczenia.


    • asiazlasu Miłość małżeństwo żadnych dzieci 08.12.10, 11:13
      ta ksiazka jest zwyczajnie nudna. A film cukierkowaty. O czym tu mowic...?
    • norymberga3 książka jest przegadana 08.12.10, 12:39
      dziwię się kto poza molami książkowymi mojego typu miał szansę dociągnąć do końca (z "attraviersiamo!" na wyspie tropikalnej) i uczynić ją bestsellerem. Odchudzenie o 60% uczyniłoby materiałowi dobrze. Wywiad tak nieciekawy, że nie byłam w stanie go doczytać, co mi się rzadko zdarza.
    • same.zalety Miłość małżeństwo żadnych dzieci 08.12.10, 15:25
      spodziewałam się raczej dyskusji o tym, czy książka jest ciekawa czy nie, a nie rozmowy o tym czy kobiety powinny mieć dzieci czy nie...

      a ten uroczy 30latek, który wypowiadał się kilka komentarzy temu, powinien się zastanowić ile czasu zamierza poświęcić dziennie dziecku. czy pójdzie na urlop tacierzyński (2 tyg+ 7 tyg może wykorzystać z urlopu mamy), czy stać go na przedszkole czy zostaje na urlopie wychowawczym, kto będzie się dzieckiem opiekował kiedy będzie chciał iść na piwo itp...

      bo jeśli jedyną zmianą związaną z posiadaniem dziecka dla ciebie, 30latku, ma być to że je umyjesz i poczytasz bajkę jak wrócisz z pracy, to ty nie wiesz o czym mówisz...
      • thegreatmongo Re: Miłość małżeństwo żadnych dzieci 09.12.10, 07:41
        > a ten uroczy 30latek, który wypowiadał się kilka komentarzy temu, powinien się
        > zastanowić ile czasu zamierza poświęcić dziennie dziecku. czy pójdzie na urlop
        > tacierzyński (2 tyg+ 7 tyg może wykorzystać z urlopu mamy), czy stać go na prze
        > dszkole czy zostaje na urlopie wychowawczym, kto będzie się dzieckiem opiekował
        > kiedy będzie chciał iść na piwo itp...

        1. oczywiscie, ze pojde
        2. stac mnie
        3. nie pije piwa

        W mojej krytyce tego filmu chodzilo o mi o moja niechec dla tej formy hedonizmu, a nie prostej relacji, ze "kobieta (czy w ogole generalnie czlowiek) musi miec dziecko".

        Oczywiscie nie musi. Ale, moim zdaniem, musi miec jakis wyzszy cel w zyciu POZA zapewniem sobie wygody.

        GM.

        PS.
        Nie wiem czym sobie zasluzylem na nazwanie mnie uroczym, ale dzieki.
        • asiazlasu Re: Miłość małżeństwo żadnych dzieci 09.12.10, 10:26
          "Oczywiscie nie musi. Ale, moim zdaniem, musi miec jakis wyzszy cel w zyciu POZA zapewniem sobie wygody. "

          O ten "wyzszy cel" mi chodzi. Jakis przyklad ?
          • thegreatmongo Re: Miłość małżeństwo żadnych dzieci 09.12.10, 11:12
            Przyklad?

            Stworzenie firmy ktora da prace ilustam ludziom. Nie jest to sama przyjemnosc, na pewno beda dlugie dni pracy, ale dajesz cos wiecej niz przyjemnosc dla ciebie.

            Zobacz, ze wielu ludzi w momencie zarobienia ilustam milionow nie wyjezdza na 20 letnie wakacje tylko pracuje dalej.
            • asiazlasu Re: Miłość małżeństwo żadnych dzieci 09.12.10, 12:32
              "> Zobacz, ze wielu ludzi w momencie zarobienia ilustam milionow nie wyjezdza na 20 letnie wakacje tylko pracuje dalej."

              OK. Wsrod tych ludzi jest czesc ktora zasuwa z nawyku, bo niczym innym WYPELNIC zycia nie potrafi. I czesc dla ktorych praca jest PRZYJEMNOSCIA (mam takiego w domu :-)

              Nie bardzo mnie to oswiecilo ale sprobuje dalej pomyslec nad tym hedonizmem i "odkupianiem win" - bo tak widze antonim hedonizmu.
              W sumie problem jest moze gdzie indziej, w tak zwanym zlotym srodku z ktorym mamy duze klopoty. Jedna mysl przewodnia, jedna teoria ktora zawiaduje czlowiekiem przez cale zycie zawsze wydawala mi sie i nudna i niebezpieczna. Przedsiebiorstwo plajtuje = wlasciciel strzela sobie w leb, super sportowiec ma wypadek = wpada w depresje bo nic mu innego nie pozostaje itd itp.
              A gdyby tak uznac ze sam fakt posiadania tego (krotkiego) zycia jest PRZYJEMNOSCIA ? Hedonizm czy pozytywne podejscie do sprawy ? Jedno z wielu oczywiscie...

              • thegreatmongo Re: Miłość małżeństwo żadnych dzieci 09.12.10, 14:56
                A moze po prostu balans?

                Nikt nie mowi, ye masz cale swoje zycie poswiecac na jakis wyzszy cel, odchowac 15 super dzieci i znalezc lekarstwo na raka.

                Ale wyjsciem nie jest tez tylko zabawa.

                Wiec moze po prostu troche tego i troche tego? Tak jak w moim przykladzie. Idziesz trenowac sport (wysilek) wracasz, siedzisz w saunie czy pijesz drinka (relaks) Gdybys robila tylko jedno, byloby nudno.

                Pozdr
                • asiazlasu Re: Miłość małżeństwo żadnych dzieci 09.12.10, 15:51
                  tak sobie tez mysle. Z jednym sie nie zgadzam : sport to przyjemnosc ! :-) nawet jesli towarzyszy mu wysilek fizyczny - ktory tez moze byc przyjemnoscia.
                  A ciezar zycia to : pracowac (obojetnie czy z przyjemnoscia czy nie) aby zaplacic co trzeba - bo trzeba, rozstawac sie, pochowac (ludzi), chorowac, ocierac lzy bliskim, tachac siaty, robic glupie miny na wywiadowkach, znosic tesciowa, odkurzac i prasowac, pilnowac zadan domowych, skarpetek, brudnych paznokci, budzic sie rano bo cos tam wyje i trzeba, znosic nieznosnych sasiadow, zalatwiac sto spraw w czasie ktorego nie masz, znosic ohydna pogode i brudne, dziurawe ulice itd itp
                  • kadanka Re: Miłość małżeństwo żadnych dzieci 09.12.10, 16:03
                    dokladnie:D:D nie kazdy z nas jest tak wspanialym czlowiekiem zeby poswiecac sie wyzszym celom. nie kazdy ma ku temu warunki:D:D wiekszosc z nas poswieca sie jakos rodzinie (opiekowanie sie bliskimi mimo ze czasem nie bardzo nam sie chce) - nie wiem czy to wyzszy cel, to chyba kwestia bycia przyzwoitym i mozliwosc spojrzenia sobie w lustrze w twarz bez odrazy. w sumie wychodzi na to ze czynimy dobro dla innych zeby miec swiety spokoj i czyste sumienie - dosyc egoistyczna pobudka.
                    ale ja czasem wole egoistow bo oni zyja jak chca i maja luz psychiczny niz tych co sie poswiecaja dla innych kosztem wlasnego szczescia - bo ci ludzie najczesciej tlumia w sobie straszna frustracje i zal. zauwazylam tez ze te chodzace wzory cnot wszelakich bardzo czesto lubia wytykac innym, ze za gorsi, ze sa egoistami. czyli niektorzy altriusci poswiecaja sie dla innych po to, zeby poczuc ze są lepsi od tych wstretnych egoistow:D:D a jak lubia im to wypominac. naprawde lepszy egoista, ktory nie ma co do siebie zludzen i wie kim jest, niz swiety, nawiedzony altriusta, ktorym nie wiadomo jak chore pobudki kieruja...
                    • asiazlasu Re: Miłość małżeństwo żadnych dzieci 09.12.10, 16:52
                      a moze robimy to nie tyle z egoistycznej pobudki lecz z dlatego ze zaangazowalismy sie raz wiec badzmy fair dla samych siebie (nie mowie juz o byciu w porzadku wobec kociakua ptaka, niemowlaka) i w zgodzie z wlasnymi decyzjami...

                      I tych angazow, z wlasnej woli lub z obowiazku jest a jest. Dzien za dniem leci i wszystkie wypelnione. Dlatego jestem ZA tym co tu sie nazwalo "hedonizmem" (a co hedonizmem w rzeczywistosci nie jest) - szukac w zyciu przyjemnosci i potrafic z nich korzystac. Watpie czy nasz stan przecietnego czlowieka pozwoli nam przesadzic w tych przyjemnosciach. Nigdy ich nie za wiele :-)

                      • thegreatmongo Re: Miłość małżeństwo żadnych dzieci 10.12.10, 11:08
                        Asiu, tylko jesli jestes "ZA tym" to jak sobie wyobrazasz swiat za 50 lat?
                        Zero mlodych ludzi?

                        Czemu posiadanie dziecka, tak jak sport, nie moze byc czyms radosnym, oczywiscie nie zawsze?


                        Czemu hedonizm i egoizm jest zly?

                        Zylas kiedys z kims takim?
                        • asiazlasu Re: Miłość małżeństwo żadnych dzieci 10.12.10, 12:14
                          -za 50 lat beda klopoty wazniejsze niz 0 mlodych ludzi. Swiat jest nieprzewidywalny a ja nie chce miec wrzodow zoladka z zamartwiania sie.
                          -nie mam obowiazku dac Swiatu dziecka i nikt tego nie robi z takich powodow (bylo juz Lebensborn i wiem co o tym myslec)
                          -Istnieja sprawy na ktore mam wplyw i inne (wiekszosc) na ktore nie mam zadnego
                          -Zycia juz dawno sobie "nie wyobrazam", zyje dzis i to mi wystarcza.
                          -Nie czuje sie powolana do odpowiedzialnosci za wyz/niz demograficzny.
                          -Nie jestem ZA ani PRZECIW - mysle sobie.
                          -Posiadanie dziecka moze byc radosne.
                          -Hedonizm i egoizm wcale nie sa zle. :-)
                          • asiazlasu Re: Miłość małżeństwo żadnych dzieci 10.12.10, 12:40
                            Definicja : Hedonizmem etycznym nazywamy takie poglądy, wg których ludzie powinni zmierzać do szczęścia (cudzego lub swojego), bowiem jest to "etycznie dobre".

                            I co ? wolimy martyrologie ? Beze mnie.
                  • zezen Wartościowe fragmenty tej książki 11.12.10, 23:15
                    Przeczytałem tę książkę wyrywkowo, u przyjaciółki.

                    Skupiłem się na rozważaniach mistycznych, o autorki podejściu, wielce amerykańskim, do prywatnego boga.

                    Te jej praktyczne wysiłki religijne były dla mnie najciekawsze, bo indywidualne.

                    Resztę książki, bardziej uniwersalną, poniekąd znamy z autopsji. Albo łatwo poznać możemy - wystarczy samotnie i skromnie (czyli biednie) do azjatyckiej czy włoskiej wioski pojechać, i o sobie zapomnieć, innym pomagając. Zawsze coś i ktoś nas rozwijający wtedy się znajdzie. Ale jak pisałem, jest to bardziej powszechne, przewidywalne doświadczenie, a więc mniej poznawczo ciekawe.
    • cartahena Miłość małżeństwo żadnych dzieci 08.12.10, 15:39
      Najbardziej smiesza mnie panowie w tym watku, ktorzy gorliwie deklaruja, ze dzieci kady musi miec, zeby sie nimi opiekowaly na starosc. W praktyce wyglada to tak, ze panowie wcale nie maja ochoty (w przewazajacej znacznie wiekszosci) ani zajmowac sie dziecmi na codzien dluzej niz pol godziny ani opiekowac sie starymi rodzicami. Znam to z autopsji, pochowalam dwie babcie w ostatnich latach. Obsewruje tez zycie innych rodzin. Jesli juz mozna na kogos liczyc to na corke, na ktora synowie zwala obowiazek zajmowania sie matka/ojcem.
      Idac tokiem rozumowania tutejszych panow nalezaloby by plodzic tylko corki.

      A teraz pytanie do formumowiczow plci meskiej: ile godzin dziennie ew. tygodniowo poswiecasz:
      - swoim dzieciom
      - swoim rodzicom
      - swoim dziadkom?
      • lizonka Re: Miłość małżeństwo żadnych dzieci 10.12.10, 17:13
        dzieci sa nie po to zeby rodzicami na starosc opiekowaly sie!!! Brednie wypisujecie tutaj!
        • captain-marvel Re: Miłość małżeństwo żadnych dzieci 18.12.10, 14:45
          lizonka napisała:

          > dzieci sa nie po to zeby rodzicami na starosc opiekowaly sie!!! Brednie wypisuj
          > ecie tutaj!

          A Ciebie do 18 roku życia wilki chowały, czy rodzice ?
    • pani_rosomak Miłość małżeństwo żadnych dzieci 09.12.10, 00:28
      Ponieważ filmy w przeważającej większości są gorsze niż książki na których podstawie powstają, postanowiłam najpierw obejrzeć film. Był FATALNY. Pusty, nieautentyczny i nudny do obłędu. całe szczęście że ściągnęłam go z sieci bo dodatkowo byłabym wściekła że wyrzuciłam pieniądze w błoto. Niestety wpisuje się on w nurt obecnie modnej pseudo-duchowości spod znaku grafomana Paolo Coleho i jemu podobnych, którymi zachłystuje się zgraja niedowartościowanych pracownic biurowych niższego szczebla. Żal. Książki nie zamierzam czytać. Szkoda czasu. W epoce w której wyrocznią w sprawach literatury jest Ophra W. tego typu utwory zdobywają ogromną i całkiem niezasłużoną popularność. tymczasem częstują czytelnika komunałami urągającymi inteligencji ameby. Julia R. z wiekiem o dziwo staje się coraz marniejszą aktorką, coraz dalej jej do aktorskiej formy z czasów oskarowej roli Ellen Brokovich. wszystko to marne i miałkie.
      • lizonka Re: Miłość małżeństwo żadnych dzieci 10.12.10, 17:11
        Film nie ogladalam. Ale ksiazka super!!! Nie wiem jak jest przetlumaczona, czytalam w oryginale. Super humor, jezyk, wszystko gra. Dobra literatura na zimowe wieczory. Polecam bardzo!
      • rover1308 ad P.Coelho..... 10.12.10, 21:30
        ....no i dowiedziałem się iż jestem niedowartościowaną pracownicą średniego czy niższego
        szczebla. Powiem tak, lubię czytać P.Coelho i zacząłem od "Pielgrzyma",później czytając wiele innych.Literatura fajna....ale dla mnie...i dziś. Mam dziś czas refleksji i potrzebuję zmierzyć się z wieloma pytaniami na temat kondycji natury ludzkiej ale nade wszystko...jak ja mam zmierzyć się ze światem,Bogiem,ludźmi... I takie pytania,refleksje znajduję u Coelho.
        Powiem Pani_Rosomak że większość literatury to jakaś forma grafomanii. Ale większość tego nie wie. Oni mają swoje refleksje. Ale nie dla siebie. Dla innych. Nieraz nie zauważają nawet jak wiele"spieprzyli" w swoim życiu...natomiast czują się namaszczeni aby ferować wyroki i dawać dobre rady innym. A skąd czerpią natchnienie do serwowania swoich mądrości...
        co jest literaturą....a co jest grafomanią.... delikatnie powiem licho wie...haahaahaaa...
        Anizlasu ...powiem ....masz rację...warto dążyć do przyjemności.... bo sensem życia jest dążenie do szczęścia...czy to ktoś rozumie...czy też nie rozumie. Mało zresztą ludzi rozumie dlaczego tak żyje....przekornie powiem ...bo nie czytali Coelho...hahahhaaa. Pozdrawiam.
        Aha....i nadal bez złośliwości.Zrezygnowałem parę lat temu z kariery wielkiego menedżera w wielkiej międzynarodowej korporacji....z radością ...aby móc czytać choćby i P.Coelho....
        • q-ku nikt nie ma prawa Cię oceniać po lekturach 11.12.10, 10:16
          ale Coelho JEST grafomanem
          przeczytałem parę rzeczy - grafomania, choć sprawna

          z jakiegoś powodu łapią się na jego pisanie przeważnie kobiety, czego facetowi oczywiście zazdroszczę, ale z drugiej strony to odwieczna prawda- do podrywu nie trzeba filozofii lecz gadki
        • sosjolozka Re: ad P.Coelho..... 11.12.10, 11:36
          rover1308 napisał:

          > i dowiedziałem się iż jestem niedowartościowaną pracownicą średniego czy
          > niższego
          > szczebla. Powiem tak, lubię czytać P.Coelho


          naprawdę nie ma czym się chwalić :(
          • monia.i Re: ad P.Coelho..... 19.12.10, 01:20
            sosjolozka napisała:

            > rover1308 napisał:
            >
            > > i dowiedziałem się iż jestem niedowartościowaną pracownicą średniego czy
            > > niższego
            > > szczebla. Powiem tak, lubię czytać P.Coelho
            >
            >
            > naprawdę nie ma czym się chwalić :(
            A czy czytaniem trzeba się chwalić?
    • mallina Re: Miłość małżeństwo żadnych dzieci 12.12.10, 14:24
      dalam sie swego czasu nabrac reklamie i kupilam ksiazke. nudziarstwo, jesli komus ta ksiazka naprawde pomogla, to super;-)
      ale dalej nadziwic sie nie moge, ze ktos uwaza ksiazke za ciekawa;-) i ze ksiazka zyskala az taka popularnosc.
      coz, dobra reklama cuda potrafi. podejrzewam, ze film jest znacznie ciekawszy od ksiazki.
    • tryzmina Gdyby mizogini i nawiedzone matki-Polki nie 17.12.10, 18:37
      wmawiali kobietom, że macierzyństwo jest ich powołaniem, nie byłoby domów dziecka. Sporo kobiet nie ma powołania do opieki nad dziećmi. Zostają matkami pod wpływem presji rodziców, partnerów oraz otoczenia. A skutki tej decyzji bywają często tragiczne.
      Ciekawa jestem, gdzie są ci wszyscy miłośnicy dzieci, kiedy sierocińce szukają rodzin zastępczych. I nie trafia do mnie argument, że mają już biologiczne potomstwo. Jedno dziecko więcej nie robi różnicy.
      • wj_2000 Re: Gdyby mizogini i nawiedzone matki-Polki nie 19.12.10, 02:33
        tryzmina napisała:

        > wmawiali kobietom, że macierzyństwo jest ich powołaniem, nie byłoby domów dziec
        > ka. Sporo kobiet nie ma powołania do opieki nad dziećmi. Zostają matkami pod wp
        > ływem presji rodziców, partnerów oraz otoczenia. A skutki tej decyzji bywają cz
        > ęsto tragiczne.

        Odwróciłaś "kota do góry ogonem" moja droga.
        Przez eony lat kobiety rodziły dzieci nie dlatego, że im wmówiono, że warto, tylko że cipka swędziała, a środków antykoncepcyjnych nie było. Tak to ewolucja urządziła!
        Z drugiej strony, jeśli pomyśleć, że przez tyle lat superprymitywnych warunków, każda kobieta odchowała średnio ponad dwójkę dzieci, to powstaje pytanie: co ją do tego pchało. Przecież w czasach, gdy nasi przodkowie jeszcze mowy nie wymyślili, nie było etyki, presji społecznej.
        URODZENIE DZIECKA wywołuje tzw. instynkt macierzyński. Niedola własnego dziecka wywołuje niesłychane napięcie (podobne, na przykład do wielkiego głodu), a usunięcie tej niedoli, wywołanie jego uśmiechu, radosnego gulgania sprawia radość podobną do - skoro już o głodzie wspomniałem - do wspaniałej uczty.
        Nie jest tego w stanie pojąć ten, kto własnego dziecka nie ma.
        Pigułka sprowadziła ludzkość na manowce bezmyślnego hedonizmu, który SZYBKO SIĘ ZNUDZI, podczas gdy radość z dzieci, potem wnuków daje podstawę do pozytywnych doznań na całe życie.
        Mam 70 lat i nie teoretyzuję a mówię o swoich doświadczeniach i porównaniach z bezdzietnymi małżeństwami w porównywalnym wieku.
        • hermina5 Re: Gdyby mizogini i nawiedzone matki-Polki nie 19.12.10, 15:31
          Przez eony lat kobiety rodziły dzieci nie dlatego, że im wmówiono, że warto, ty
          > lko że cipka swędziała, a środków antykoncepcyjnych nie było. Tak to ewolucja u
          > rządziła!

          I przez tyle samo lat kobiety jedne noworodki wychowywały, a ine noworodki porzucały, wyrzucały w lasach, wrzucały do rzek i porzucały. Zajmowały się nimi ochronki lub mamki, gdzie dzieci po prostu najczęsciej umierały przed 5 rokiem zycia Jak wiec widac, urodzenie dziecka nie powoduje natychmiastowego wybuchu radosci u samicy, który uniewaznia wszystko wokól. Przeczytaj sobie historię macierzyństwa, odkłamie ci obraz kobiety, która zawsze rodziła i wychowywała, bo nie było pigułek. Pigułek nie, ale już np. gąbki z octem jak najbardziej, podobnie jak kondomy i spędzanie plodów ziołami.
    • tade-k53 Re: Miłość małżeństwo żadnych dzieci 18.12.10, 12:50
      Miłość bez dzieci nie ma sensu bo nie przynosi owocu.
      Warto poświęcić trochę czasu dla wieczności.
      tradycja-2007.blog.onet.pl/
    • mmk12 Miłość małżeństwo żadnych dzieci 18.12.10, 15:27
      Moim zdaniem książka sama w sobie nie jest jakimś totalnym hitem. Jej popularność zwiazana jest z tym, że odzwierciedla życie i emocje ogromnej rzeszy dzisiejszych kobiet.

      Dla mnie jest ogromną inspiracją. Kobieta porzuca swoje życie, które układała przez tak wiele lat, związek, pracę, w której miała pozycje - by iść, nie wiadomo w sumie dokąd. Wie jedynie, ze w obecnym układzie jest jej źle. Ma odwagę coś zmienić - choć nie ma żadnych pewników, czym może ta zmiana się zakończyć.

      Znam mnóstwo kobiet, które nie są szczęśliwe w układach życiowych na które pracowały całe życie. Mają dobrą pracę, męża, dzieci - jednak nie są szczęśliwe. Nie wiedzą dlaczego, przecież teoretycznie są spełnione - mają wszystko, czego oczekiwały one same i oczekiwało od nich społeczeństwo. Nie do pomyślenia jednak dla wielu z nich byłoby pozostawienie tego, chociazby na określony czas, by wyruszyc w drogę, gdziekolwiek, nie musi być Bali, by po prostu poszukać samej siebie.
      Co tak naprawdę daje mi szczęście? Jaka jestem, kiedy nie występuję w roli pracownika, żony, matki? Jakie są moje marzenia, najskrytsze pasje? To wszystko gdzies jest poupychane bo w pierwszej czesci muszą grać rolę, jaka jest od nich oczekiwana. A potem zastanawiaja sie, czemu jestem nieszczesliwa, skad we mnie tyle żalu, goryczy, pretensji do życia? A przecież życie to tylko nasze wybory.

      Głowna bohaterka inspiruje, bo znajduje w sobie odwage, by zlamac stare, istniejace od lat struktury myslowe. Mieszka w Amerce, wiec nie spotyka jej az tyle krytyki za swoje wybory, gdyby mysle spotkało ją mieszkając w Polsce.
      • basia_z_lasu Re: Miłość małżeństwo żadnych dzieci 18.12.10, 19:03
        mmk12 napisała:

        > Moim zdaniem książka sama w sobie nie jest jakimś totalnym hitem. Jej popularno
        > ść zwiazana jest z tym, że odzwierciedla życie i emocje ogromnej rzeszy dzisiej
        > szych kobiet.

        "Tkwiła w nieszczęśliwym (z jej punktu widzenia) małżeństwie. Miała co prawda mieszkanie na Manhattanie i dom na wsi kupiony za pieniądze z książek, podróżowała za pieniądze redakcyjne..." - Jak wiadomo, w podobnej sytuacji są ogromne rzesze kobiet. Zwłaszcza w Polsce ;-)

        >"Mają dobrą pracę, męża, dzieci - jednak nie są szczęśliwe (...) Nie do pomyślenia jednak
        > dla wielu z nich byłoby pozostawienie tego, chociazby na określony czas, by wyr
        > uszyc w drogę, gdziekolwiek, nie musi być Bali, by po prostu poszukać samej sie
        > bie".

        Oczywiście, że nie do pomyślenia, bo na coś takiego trzeba mieć kupę kasy, której kobieta najczęściej nie ma, a jeśli nawet ma, i zafunduje sobie "szukanie siebie" - niezależnie od tego, czy na Bali, czy na Mazurach - to po powrocie dowie się, że wylali ją z tej "dobrej pracy", a mąż znalazł sobie inną, bo przecież nie będzie siedział sam.

        A poza tym, to problemy tej pani wydają mi się mocno wydumane. Mam znajomą, która przechodzi prawdziwy życiowy kryzys. Mąż odszedł do młodszej, dziecko szczęśliwie wyemigrowało, więc z jednej strony nie trzeba już się martwić o jego utrzymanie, ale z drugiej - powstał syndrom opuszczonego gniazda. Sama pracuje za średnią krajową, więc raczej nie wyjedzie na Bali, a nawet na jakiekolwiek porządne wakacje, a jedynym luksusem, jaki sobie funduje, są sesje u psychoanalityka.

        Chętnie przeczytałabym książkę o tym, jak kobieta w takiej sytuacji może odzyskać równowagę wewnętrzną i radość życia. Bo jeśli ktoś przez długie miesiące relaksuje się w najpiękniejszych miejscach świata na koszt firmy, wiedząc, że jeszcze na tym zarobi, to musiałby być naprawdę ciężkim przypadkiem, żeby mu się to nie udało.
        • monia.i Re: Miłość małżeństwo żadnych dzieci 19.12.10, 01:29
          basia_z_lasu napisała:



          > A poza tym, to problemy tej pani wydają mi się mocno wydumane. Mam znajomą, któ
          > ra przechodzi prawdziwy życiowy kryzys. Mąż odszedł do młodszej, dziecko szczęś
          > liwie wyemigrowało, więc z jednej strony nie trzeba już się martwić o jego utrz
          > ymanie, ale z drugiej - powstał syndrom opuszczonego gniazda. Sama pracuje za ś
          > rednią krajową, więc raczej nie wyjedzie na Bali, a nawet na jakiekolwiek porzą
          > dne wakacje, a jedynym luksusem, jaki sobie funduje, są sesje u psychoanalityk
          >
          > Chętnie przeczytałabym książkę o tym, jak kobieta w takiej sytuacji może
          > odzyskać równowagę wewnętrzną i radość życia. Bo jeśli ktoś przez długie miesi
          > ące relaksuje się w najpiękniejszych miejscach świata na koszt firmy, wiedząc,
          > że jeszcze na tym zarobi, to musiałby być naprawdę ciężkim przypadkiem, żeby mu
          > się to nie udało.
          Też bym chętnie przeczytała :) No ale autorka opisała swoją historię, nie twierdziła, że ma uniwersalną receptę na bolączki kobiet całego świata. A nasza, polska rzeczywistośc to jest jeszcze insza inszość .
          Książkę mi się przeczytało miło - najmilej część pierwszą :) A film był przyjemny dla oka.
    • man35 Czytałem i Gilbert (nr 1 w świecie), i Kalicińską 18.12.10, 16:15
      (1. w Polsce). Z ciekawości, nie z przekonania, że to, czym zachwycają się miliony, musi być koniecznie dobre. Wypociny pani Gilbert da się "technicznie" przeczytać dzięki nienagannej pracy tłumacza. Z oryginału pozostała oczywiście bardzo miałka treść, tego nie można zmienić w przekładzie.
      To samo radziłbym pani Kalicińskiej. Jeśli autorka nie ma pojęcia o warsztacie literackim, niech zatrudni tłumacza. Przynajmniej forma stworzonych przez nią gniotów ulegnie poprawie, przynajmniej do zadowalającej. Co prawda, wciąż będą to literackie potworki, ale niekaleczące już naszej pięknej polszczyzny.
      • perculator Re: Czytałem i Gilbert (nr 1 w świecie), i Kalici 19.12.10, 04:30
        W Polsce na ogol wszystkie przeklady z angielskiego sa bardzo prymitywne i zwykle nie oddaja sensu filmu, ksiazki. Spawdz sam ogladajac byle jaki film i czytajac napisy polskie. Zenada.
        Zastanawiam sie skad to sie bierze? Moze stad, ze polski dyplom czy znajomosci wazniejsze sa niz dobry przeklad? Jestem osoba dwujezyczna (bilingual) urodzona w Ameryce i stad moje spostrzezenie.
    • piataziuta książka to koszmarny szit 18.12.10, 17:20
      bełkot pseudo-uduchowionej, zapatrzonej w siebie, egzaltowanej neurotyczki
      • perculator Re: książka to koszmarny szit 19.12.10, 04:34
        ta Twoja ja opinia to na podstawie oryginalu czy polskiej wersji? I co to za slowo "szit" - wymyslone przez Ciebie?

        Odpowiadasz na:
        piataziuta napisała:

        > bełkot pseudo-uduchowionej, zapatrzonej w siebie, egzaltowanej neurotyczki
    • perculator jedzac wymodl milosc 19.12.10, 04:18
      i jeszcze pare wariacji bardziej odda sens po polsku "eat pray love" niz najlatwiejsze przetlumaczenie "jedz modl sie kochaj"
      To, ze film w Ameryce Pln byl popularny (Kilka miesiecy temu) i naczej odbierany niz w Polsce swiadczy o tym, ze w Polsce ciagle dominuje "swiat meski". Nawet przy rozwodach kobiety sa poszkodowane, nie mowiac o stanowiskach, wynagrodzeniu, polityce. Ech, ciezko byc kobieta w Polsce, co zauwazylem podczas mojego dluzszego pobytu w Waszym kraju.
      • perculator Re: jedzac wymodl milosc 19.12.10, 04:20
        A w filmie raczej chodzi nie o , zdrade (przeciez sie rozwiodla) tylko o dazenie bycia soba i poszukiwanie wlasnego szczescia do ktorego kazdemu dal prawo Bog.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka