gusiaczek00
20.03.11, 11:48
Latami dochodzą do swojej pozycji zawodowej. Kilkanaście godzin pracy na dobę? Standard. Weekend w biurze, urlop odkładany z roku na rok? Zwykła konieczność. Ceną jest brak życia prywatnego, nerwica, depresja. Kiedyś zwolnię, już zaraz, za chwilę – powtarzają jak mantrę. Ale trudno zatrzymać się, a przynajmniej zwolnić. Udaje się tylko niektórym.
Tym, którzy na to zapracują.