Dodaj do ulubionych

Mój mąż był księdzem

    • Gość: e. a mój eks był klerykiem IP: 217.153.179.* 15.02.05, 09:40
      Co z tego, że w końcu zrezygnował z seminarium (już był dość zaawansowany - na
      czwartym roku:)). Byliśmy ze sobą "legalnie". I w końcu związek z nim wyszedł
      mi bokiem:)
      Postąpiłam źle, że się w to zaangażowałam, ale cóż - zakochałam się
      nieprzytomnie i poniosłam rozmaite tego konsekwencje. Na ogół niezbyt
      przyjemne. W końcu zostałam oszukana, właśnie przez tego człowieka, któremu
      ufałam najbardziej. Jak widać: nie ma co się zachwycać byłymi duchownymi, że są
      tacy wspaniali, ciepli i dobrzy. To zwykli ludzie, tacy jak inni. Nie lepsi i
      nie gorsi.
      Tym niemniej bohaterce artykułu życzę dużo szczęścia. I tego, żeby mąż jej
      nigdy nie zawiódł.
    • Gość: polak Re: Mój mąż był księdzem IP: *.pkobp.pl 15.02.05, 09:47
      Mój tata był księdzem ale to nic nie zmieniło w moim życiu jak sie dowiedziałem.
      Jest to najwspanialszy człowiek jakiego w zyciu spotkałem. Jest dla mnie wzorem
      w każdej dziedzinie zycia. Jestem z niego bardzo dumny.
    • Gość: Agnieszka Re: Mój mąż był księdzem IP: *.jpe.com.pl 15.02.05, 09:54
      Chciałabym się szczególnie ustosunkować do jednej wypowiedzi męża Kasi. Mówi on, że odszedł z kapłaństwa w momencie depresji, dosunięcia go od obowiązków, w momencie zagubienia i pustki. Tak się składa, że jestem blisko spraw Kościola, problematyki dotyczącej powołania i życia zakonnego. Wiele na ten temat przeczytałam, wiele przemodliłam i przemyślałam. Nie podejmuje się żadnych wiążących decyzji w momencie ostrego kryzysu czy doświadczenia bezsensowności własnego życia. Człowiek w takim stanie - niezależnie, czy jest w kapłaństwie, czy w małżeństwie - zawsze widzi tylko małą część swego problemu i dlatego zawsze podejmie złą decyzję. Ludziom, którzy patrzą z boku na człowieka odchodzącego z kapłaństwa, często się wydaje, że odszedł, ponieważ się zakochał, albo że nie układało mu się z przełożonymi. Mnie się wydaje, że człowiek porzuca kapłaństwo, życie zakonne, albo małżonka często dlatego, że nigdy (albo od długiego czasu) nie czuł się w tym dobrze. Jakieś pojedyncze, bardzo złe doświadczenie, może popchnąć człowieka do zrealizowania swojej decyzji, ale ta decyzja trwa w sercu już od dawna. Być może Stolica Apostolska unieważnia święcenia kapłańskie i śluby zakonne właśnie dlatego. Człowiek realizujący swoje powołanie, nie czuje się w tym szczęśliwy, nie czuje, że w tym wzrasta, nie widzi sensu swojego posłannictwa i dlatego można podejrzewać, że nigdy nie był powołany np. do kapłaństwa. Wybór drogi powołania, ale także porzucanie powołania zawsze pozostaje dla nas - patrzących z boku - czymś niezrozumiałym i tajemniczym. Nie mamy prawa nikogo w tym względzie oceniać czy klasyikować, bo tylko Bóg zna serce człowieka i jego najgłębsze motywacje. Ważne jednak jest to, aby uświadomić sobie, że o każde życiowe powołanie (kapłaństwo, małżeństwo, życie zakonne, życie samotne)trzeba dbać codziennie. Jeśli się o nie nie dba, to ono umiera. Bóg w swojej miłości do człowieka nie mógłby nikomu odmówić łaski wytrwałości, o ile się żarliwie o nią prosi. A czy my umiemy błagać Boga codziennie - jak najwięksi żebracy - o wytrwałość?
    • Gość: bromborek Niech Pan wam błogosławi IP: *.lubin.dialog.net.pl 15.02.05, 10:03
      Powodzenia....
    • Gość: kinga Re: Mój mąż był księdzem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.05, 10:16
      Ten tytuł to chyba jakiś nieadekwatny do ich terażniejszej sytuacji ... :/
    • Gość: sliwka Re: Mój mąż był księdzem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.05, 10:49
      Temat jest mi w jakimś sensie bliski, sama byłam parę lat w zakonie. Czytałam
      wypowiedź kleryka no i nie mogę się z nią za bardzo zgodzić. Po pierwsze,
      artykuł w żadem sposób nie gloryfikuje byłego księdza, jest po prostu jakiś
      opisem ich wspólnego życia. Robi to siłą rzeczy w sposób dość powierzchowny,
      trudno się zresztą spodziewać wyjątkowej głębi po atrykule w "Obcasach". Życzę
      im wszystkiego najlepszego, niech układają sobie życie tak szczęśliwie jak się
      da.
      Co do Kleryka- za bardzo jesteś zawzięty i za dużym płoniesz oburzeniem. Ocena
      moralna czynu... I tak dalej... Wszystko ma wydźwięk potępienia
      tego "słabeusza" który odszedł, który przez tyle lat nie potrafił dokonać
      wyboru i dorosłej decyzji... Mój Boże. Trochę pokory. A może bardziej trochę
      kontaktu z życiem. W każdym bądź razie życzę też i kerykowi wytrwania ale i
      więcej żyzczliwości i miłosierdzia.
      • maya2006 o kleryku i dobrym pasterzu 15.02.05, 10:56
        Cytuje :"Panowie zawiedliscie, i ten kto nie potrafi tego przyznać jest
        dzieckiem > podszyty.Kto od calego świata żąda akceptacji jego nowego zycia
        (obwiesczajac > publicznie swoje bole i pretensje do Koscioła),akceptacji,w
        której własnie ma > sie kryc komunikat,ze własnie nic się nie stało przez Wasze
        odejście,jest nieco załosny albo moze sam swiadczy, ze z tym odejściem sie nie
        pogodził."

        A JEZUS powiedzial: "kto z was jest bez grzechu , nich pierwszy rzuci
        kamien...". Kleryk pisze, ze nie chce potepiac lub stygmazyzowac, ale robi
        to ! Najbardziej przeraza mnie te pewne siebie tweirdzenie , ze on sam
        jest "pokornym kaplanem". I nie pamieta, ze oprocz Jezusa nikt nie byl
        doskonaly. Nawet Swiety Piotr sie zaparl... Ale kleryk nie, on jest "pokorny",
        patrzacy z wyzszoscia na innych, tych , ktorzy , jak wynika z jego wypowiedzi,
        nie prosili cytuje " co rano Chrystusa na kolanach o siłe bycia mu wiernym na
        zawsze,jak on był wierny Ojcu." Jaka uogolniajaca wypowiedz ... !! szczerze
        mowiac nie widze tu nic z dobrego pasterza, nic z Jezusa milosiernego, ktorego
        widze czytajac Biblii...

        Kleryk powiedzial, ze on nie potepia, , ón po prostu nie chce zeby nie
        afiszowac, cytuje "tych obnoszacych swoj brak odpowiedzialnosci i
        > słabośc jako cnotę,niech wasza rezygnacja z tego bedzie chociaz taką Waszą
        > pokutą."
        Czyli on chce przejac role Pana Boga, bo wymaga takiego i nie innego
        zachowania, ktore ma byc pokuta... Jestem przerazona. Tacy ludzie kamieniowali
        grzesznikow, palili na stosie kobiety ! Nie jest sprawa ludzi, a wiec tez
        kleryka "sadzic swego blizniego"(slowa Jezusa) Juz sama wypowiedz "wy" i my.
        Dzielenie na dobrych i zlych. No coz, kaplanstwo nie broni przed prymitywnym
        mysleniem.

        Ja modle sie codziennie i dziekuje Jezusowi, ze kiedy zapytali go o
        najwwazniejsze przykazanie, powiedzial: kochaj Pana Boga Twego z calego serca,
        z calej duszy swojej ... a blizniego swego jak siebie samego " a KAPLANI byli
        oburzeni... jak czesto kaplani bywali oburzeni...

        I gdybym miala charakter kleryka napisalabym teraz w jego strone: "Panie
        zawiodles, i ten kto nie potrafi tego przyznać jest dzieckiem > podszyty".
        Ale nie napisze, bo na krzyzu powiedzial Jezus: "Ojcze wybacz im, bo nie wiedza
        co czynia"

        PS. Nie jestem ksiedzem , ani bylym ksiedzem, ani nie mam meza ksiedza.
        • Gość: kleryk Re: o kleryku i dobrym pasterzu IP: *.chello.pl 15.02.05, 12:23
          Zachecam Pania do przeczytania mojej odpowiedzi wyzej>Ufam,ze zrozumie Pani.co
          co mi chodziło
    • Gość: xxx Re: Mój mąż był księdzem (pisarstwo druga klasa) IP: 83.16.144.* 15.02.05, 11:10
      Czekam na prawdziwe artykuły...
      A moze ten pan (wymyślony bohater) nigdy nie byl księdzem...bo bycie księdzem
      to przede wszystkim mistycyzm wiary a tego u tego pana ( w artykule) nie
      ma....jesli byl dobry i chcial pomagac innym to mógł pracować w fundacji,
      ośrodku pomocy społecznej albo cywilnie np w Caritasie, mając przy tym
      rodzinę...
    • Gość: Angellus Re: Mój mąż był księdzem IP: *.klc.vectranet.pl / 195.85.229.* 15.02.05, 11:29
      Powinno się znieść celibat.Ksiądz też człowiek też może mu się zachcieć.Nie
      miałbym nic przeciwko gdyby okazało się że np. proboszcz z mojej parafii ma
      romans z jakąś kobietą lub mężczyzną.No chyba że molestował by kogoś jak
      abp.Paetz czy ks.Jankowski.
      • rena11 Re: Mój mąż był księdzem 15.02.05, 12:22
        Celibat zostal wymyslony przez Kosciol w celu zapobiegania podzialu majatku
        koscielnego na spadkobiercow z rodziny kaplana. Majatek koscielny jest
        niepodzielny i ma sluzyc rozwojowi kosciola. Inne wzgledy sie nie licza.
    • Gość: cai Chwila dla ciebie n/t IP: *.neting.com.pl 15.02.05, 11:40
    • Gość: agnes Odpowiedzialność i Mądrość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.05, 12:13
      Z tego, co wiem, to małżeństwo też jest powołaniem. I też służy Bogu. Jeżeli
      oczywiście małżonkowie do tego dążą.
      Nie wierzę w tę historię. Mądry ksiądz (ex-ksiądz) nie mówiłby o takich
      sprawach na forum gazety. Jest szczęśliwy? Niech zostawi to dla siebie. I niech
      dba o swoją miłość. Znajomi i dalsza rodzina nie wie o jego przeszłości,
      a "chwali" się tym w gazecie.
      Do seminarium nikogo się nie zmusza, to dobrowolny wybór. Jeżeli ktoś nie czuje
      się wystarczająco dojrzały, niech poczeka. Decyzja o całkowitym oddaniu się
      Bogu musi być podjęta odpowiedzialnie, jest decyzją na całe życie. Zostałeś
      wyświęcony, to oddaj się temu w pełni. I nie myśl o tym co by było, gdybyś
      wybrał inaczej.
      Młodym chłopakom w seminarium nie jest łatwo. Wiem o tym. I lepiej, jeżeli
      odchodzą przed przyjęciem ślubów celibatu, niż po święceniach kapłańskich.
    • Gość: ona klerycy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.05, 12:25
      czy sadzicie ze klerycy sa usprawiedliwieni jezeli odejda z seminarium z
      dziewczyna?
      • Gość: ppppp...1234 pewnie tak, przed święceniami IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.02.05, 12:31
      • Gość: klery Re: klerycy IP: *.chello.pl 15.02.05, 12:33
        Jak najbardziej.Seminarium to szczególny czas rozeznania powołania przed
        podjeciem dezyzji o skutkach na całe zycie.Taka jest moja opinia(i tylko moja)
        i zapewniam ze ostatnia
      • Gość: e. Re: klerycy IP: 217.153.179.* 15.02.05, 13:10
        No pewnie, przed święceniami mogą odejść, ale chyba już nie mają powrotu
        (przynajmniej tak było w przypadku mojego byłego chłopaka - możesz odejść, ale
        przemyśl to, bo z powrotem cię nie wpuścimy:)
    • Gość: fghfg Trzymam kciuki, będzie dobrze IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.02.05, 12:43
      nie zrobił nic sprzecznego ze słowem. Nikt nigdy niezakazał biskupom i innym
      mieć żony. Mogli jej nie mieć jeśli chcieli i mogli mieć. To było prawo wyboru
      a nie nakazu,że jak nie zrobisz tego to nie bedziesz mógł przewodniczyć
      kościołowi, ale jak to zwykle bywa ludzie wypaczyli podstawy.
    • Gość: koko Re: Mój mąż był księdzem IP: *.crowley.pl 15.02.05, 12:47
      Życzę im powodzenia i dobrej impregnacji na wścibskie dewotki.
    • Gość: Kolega ksiedza Re: Mój mąż był księdzem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.05, 13:15
      A ja znam ksiedza, ktory kolekcjonuje panienki jak znaczki.Jesli idzie do innej
      to poprzednia tak jest od niego uzalezniona, ze moze nia manipulowac jak chce.
      Ten ksiadz to ksiadz z Jaworzna, za swe wyczyny zostal juz raz usuniety z
      poprzedniego kosciola z Dabrowy Gorniczej.Ale swoj zdobywczy precedens toczy
      dalej .Mysle, ze takich "przykladowych" ksiezy jest cale multum. Szkoda, ze
      nikt z tym nic nie robi.Kolegi ojciec kiedys okreslich ich mianem BYKI BOZE.Ten
      spokojnie moze byc mianowany BUHAJEM !!
      • Gość: :) Re: Mój mąż był księdzem IP: *.gorzow.mm.pl 15.02.05, 13:46
        Myślę że nikt z nas nie może oceniać... Spójrzmy na siebie... Ja patrzę - i
        wiem że to musiała być trudna decyzja dla Niego. Dla Kasi również... Cieszę się
        że są na świecie ludzie potrafiący się tak kochać. I wierzę, że Wam się uda...
        życzę Wam tego z całego serca.
    • Gość: duch.4.pl Pismo Święte, a celibat (1Tym 3) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.02.05, 13:45
      W świetle Słowa Bożego męszczyzna będący osobą duchowną ze spokojem może
      prowadzić udane życie rodzinne, w tym także seksualne. Ba, w Liście 1 do
      Tymoteusza, a trzecim rozdziale wg Biblii Tysiąclecia, ułożone sprawy osobiste
      miały być wymiernikiem sprawności przewodnika duchowego wśród wiernych: "Jeśli
      ktoś bowiem nie umie stanąć na czele włąsnego domu, jakżesz będzie się troszczył
      o Kościół Boży?" Niech Was nie niepokoją kłamliwe konstrukcje, jakie głowy
      Kościoła Katolickiego skomponowali dla ochrony własnych interesów. Zachęcam
      wszystkich do Studium Pisma Świętego.

      Przytoczony fragment można sprawdzić tutaj: biblia.net.pl/biblia.php oraz
      online.biblia.pl
    • Gość: grzesznica MOJ KOCHANEK BYL KSIEDZEM IP: 82.177.97.* 15.02.05, 13:49
      no i co z tego, ze byl ksiedzem? ksieza to zwykli ludzie, ktorzy przez cale
      zycie udaja kogos kim nie sa... wiem, bo znam kilku i to dosyc blisko. A
      jednego nawet anatomie. Ksiadz to zawod, jak strazak, czy gliniarz... decyduja
      sie na krok ktory potem zaluje przez cale zycie- celibat. Mnustwo Ksiezy
      podrywa mlodsze dziewczyny (np ze szkoly w ktorej ucza) albo chodze na dziwki,
      bo nie potrafia zyc w celibacie. Moim zdaniem celibat to jedna wielka bzdura,
      ktora sobie ludzie wymylili, zeby udawac kogos, kim sie nei jest. Celibat jest
      nienaturalny i dziala wbrew naturze. Ksieza TO ZWYKLI ludzie. Czym sie rozni
      ksiadz na ambonie od Ciebie, ode mnie? niczym, bo skad wiesz, ze po mszy nei
      idzie i nie kocha sie z jakas panienka? ja wlasnie bylam ta "panienka". I nie
      widze w tym nic strasznego. Bo Ksieza to tez ludzie!! i sluza tylko do tego,
      zebysmy mysleli, ze istnieja jeszcze swieci ludzie, ktorzy pragna dobra i nie
      grzesza. Jestem za zlikwidowaniem celibatu wsrod Ksiezy ze wzgledu na ciagle
      dewiacje seksualne Ksiezy podowane w mediach. Bo oni nie wytrzymuja i zaczynaja
      krzywdzic dzieci. Ksieza to biedni, samotni ludzie. KTO JEST ZA MNA?
      • Gość: ha Re: MOJ KOCHANEK JEST KSIEDZEM IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.02.05, 14:35
        mój też, dzisiaj jest proboszczem.Był nawet wychowawcą w seminarium. Anatomie
        ma nienaganna. Zawasze zostanie facetem mojego zycia. Nawet mowil, ze kocha -
        to mile.To bardzo samotny człowiek, chociaż pewnie jego kolegom, a zwłaszcza
        żerującej na jego kasie rodzinie wydaje się, że zrobił karierę. Co z tego?
        Samotne wieczory, ciągłe zastanawianie sie nad tym, co ludzie powiedzą. Całkiem
        jak słynna pani Bukiet z angielskiego serialu. Tylko tam przynajmiej było
        smiesznie
    • Gość: edyta a były dyrektor urzedu pracy w Radomiu IP: *.internet-radom.info 15.02.05, 14:25
      zwolnoiny za nadużycia też był księdzem, jest żonaty ma ze troje rozwydrzonych
      dzieci i jest buc (o żonie niewspominając)
    • Gość: Paulina Myślę że ten człowiek postąpił słusznie. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.02.05, 14:55
      W artykule tym uderzylo mnie przedewszystkim to że p. Andrzej mowi iż nie
      bardzo może odnaleść sie w tym "innym" świecie. Dlaczego? Przecież będąc
      księdzem próbował wniknąc w naturę człowieka i pomóc mu dlaczego teraz nie może
      tego robić. Dlaczego nie umie użyć tej zdolności w "naszym" świecie. Jak dla
      mnie to powinnien Pan dalej używać tych zdolnosci których pana nauczono. Bo to
      przecież bardzo dobre cechy tak jak "widzenie" w złym czlowieku jego dobrych
      cech.. Przeciez Pan uczył nas milości do bliźniego i sam sie tym kierował żyjąc
      pośród nas.. Sama niespełna dwa lata temu miałam "problem" z księdzem, bądz co
      bądz bylismy przyjaciółmi. Ja wiedziałam dużo o nim, jego rodzinie i nim samym,
      on podobnie o mnie.. Głównie nasze relacje zawierały się w tym iż wspólnie
      uczestnilismy we Mszy Św., uroczystosciach kościelnych, razem pomagaliśmy
      potrzebującym razem prowadzilismy grupy młodzieżowe i różnego rodzaju
      organizacje przy kościelne.. Doszło do tedo że usłyszałam słowa "... wiesz
      bardzo żałuję swoich decyzji przed laty, dzisiaj wiem że zmarnowałem swoje
      życie.." zaczęłam się bać i jednocześnie wycofywać z tej znajomości, ponieważ
      dla mnie był on tyko dobrym kapłanem i zaufanym przyjacielem. Niestety koniec,
      konców dziś mieszkam w tej samej miejscowości co wcześniej, on rownież dalej
      pełni swoje obowiazki. Z jedna tylko różnicą dziś jest zgorzkniałym, bardzo nie
      miłym człowiekiem odpycha od siebie jak i swoich parafian tak i dzieci które
      wręcz się go boją (!!!). Tak więc myśle że Pan dobrze postąpił, że nie
      zniszczył swojego życia i swojej opini gdy czuł Pan że jednak "coś tu nie gra".
      Szanuję Pana bardzo za to że umiał Pan stłumic w sobie strach i podjąc taką
      decyzję.. Niech Bóg Wam Błogosław..
    • Gość: Spider Jestem ateista, na kosciol szkoda czasu, IP: *.dsl.in-addr.zen.co.uk 15.02.05, 15:02
      Za bardzo sie tym podniecaja, mowia o tym jakby co najmiej biskupem byl. Prawde
      mowiac nie widze tu problemu. Tylko niezdrowe emocje. Chyba za duzo naczytali
      sie "Ptaki ciernistych krzewow"
    • Gość: adamus Klmstwo IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl / *.katowice.sdi.tpnet.pl 15.02.05, 15:21
      Chciabzm napisa co sdy o wzwiadyie. W mojej opinii chzba nasy szanowny eks
      ksidz troche przeklamal nie sdze abz wzdalono go za to ze kupowa kwiatz
      siostrze tam musiao bzc cos wiecej. Ksiedza wydalic y parafii i posadz nie jest
      wcale latwo
    • Gość: ghnk Re: Mój mąż był księdzem IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 15.02.05, 15:46
      temu ksiedzu polecam otworzenie prywatnej praktyki psychologicznej. u nas
      przeciez wcale nie trzeba mieć jakichś specjalnych uprawnien do udzielania
      porad psychologicznych (jedynym klasyfikatorem jest certyfikat PTS, którego i
      tak większosć psychologów nie ma).
      być może nawet, jeśli by prowadził psychoterapię religijno-duchową, mógłby
      pomóc wielu ludziom bardziej niż psychologowie "typowi" (patrz:
      ostatnie "Charaktery")
    • Gość: memen Re: Mój mąż był księdzem IP: 195.136.118.* 15.02.05, 16:01
      mysle ze ksiadz jest takim samym czlowiekiem jak kazdy inny i sytuacja jaka
      tutaj zaszla jest tylko potwierdzeniem tego
    • Gość: isidorus_net Re: Mój mąż był księdzem IP: *.29.broadband3.iol.cz 15.02.05, 16:10
      Ostatnio ten tamet "ex" księży jest bardzo popularny. W sieci powstało również
      Stowarzyszenie Żonatych Księży i ich rodzin, również na Portalu Św. Izydora dużo
      o tym temacie pisze się.
      • rena11 Re: Mój mąż był księdzem 15.02.05, 16:21
        Mam wrazenie, ze to zasciankowe, polskie spoleczenstwo ma z tym problem, ze
        ktos zmienil decyzje i zamiast sluzyc Bogu wybiera rodzine. To nic innego jak
        tylko wielka nietolerancja w stosunku do takich ludzi.
    • omcrew Re: Mój mąż był księdzem 15.02.05, 16:26
      moja zona tez :-)
    • callafior Będę księdzem jak mój ojciec. 15.02.05, 16:30
      będę księdzem jak mój ojciec :)
      ---------
      Co masz zrobić dziś, zrób pojutrze, będziesz mieć dwa dni wolnego...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka