Dodaj do ulubionych

Polska babcia

23.10.06, 12:30
budujace ze to juz jest BYLA minister
Obserwuj wątek
    • sosnewald Polska babcia 23.10.06, 18:25
      Do obrazu nakreślonego w tym artykule chciałabym dodać obraz babci z jeszcze
      innej perspektywy, mianowicie perspektywy wnuczki. Jestem młoda mężatka, nie
      planujemy jeszcze dzieci, nie wiem czy któreś z naszych rodziców podjęłoby się
      roli babci/dziadka - niańki. Jednak chciałabym, żeby moje dzieci miały jak
      najlepszy kontakt z dziadkami, bo sama wiem ile dał mnie i mojej siostrze
      kontakt z Babcią (jedyną żyjącą ze wszystkich "dziadków"). Nasi rodzice byli
      bardzo zajęci swoją pracą, czas który z nami spędzali szedł raczej w jakość niż
      ilość. Babcia za to była dla nas zawsze. Świat wokół nas często się zmieniał,
      ze względu na pracę rodziców: nowe kraje, kontynenty, częste zmiany szkoły i
      przyjaciół, a Babcia była elementem stabilizującym rzeczywistość, dawała
      poczucie bezpieczeństwa. Przyjeżdżała w najdalsze miejsca świata, żeby z nami
      pobyć choćby na parę miesięcy. Miała w sobie niewyczerpane pokłady miłości,
      dobra i ciepła, z których czerpiemy właściwie do tej pory. Nie znaczy to, że
      Babcia nie miała swojego życia: miała własną pracę, mieszkanie z szerokimi
      parapetami, na których za zasłoną zawsze stała blaszka ciasta, miała swoje
      przyjaciółki, z którymi jeździła na działkę albo na cmentarz, opiekowała sie
      100-letnia staruszką żoną carskiego jeszcze oficera, która przy każdej wizycie
      opowiadała jak przed wojną jeździła po kapelusze do Paryża. Babcia włączała nas
      w swój świat pierników, parków-cmentarzy, 100-letnich staruszek. Dla nas,
      małych dziewczynek, był to świat magiczny. My też włączałyśmy Babcię w krąg
      naszych małych dziecięcych (później także bardziej dorosłych) spraw: książek,
      zabaw, spostrzeżeń o życiu i świecie. Babcia odeszła 5 lat temu, jednak z
      każdym rokiem czujemy jak bardzo jej obecność wpłynęła na nasze życie.
      • rychu501 Re: Polska babcia 24.10.06, 12:19
        Fajną Miałaś Babcię
        • piekielnica1 Re: Polska babcia 24.10.06, 14:39
          każda z nas może być fajną babcią.
          • mis22 Pomoc ale zgodnie z rzeczywistymi potrzebami 24.10.06, 19:15
            Stereotyp, że babcia powinna pomagać opiekować sie wnukami powstał w czasach gdy
            każdy w rodzinie musiał pracować aby mieć co jeść. Wtedy znaczna większość ludzi
            była rolnikami czyli chłopami. Rodzice, ludzie w pełni sił fizycznych pracowali
            w polu, a słaba babcia pilnowała małych dzieci.

            Obecnie babcia ma emeryturę, za którą może się utrzymać i nie musi liczyć na
            wyżywienie jej przez dzieci. Dzieci też są w stanie same zapewnić opiekę nad
            dziećmi. Wprawdzie taniej i niezawodniej jest skorzystać z pomocy babci. Jeśli
            da się ona wykorzystać lub lubi zajmować się wnukami to fajnie. Jeśli woli
            pracować w swoim ogródku zamiast użerać się z bachorami to też ma prawo do
            takiego wyboru. W XXI wieku wszyscy mamy więcej wolności niż 200 czy nawet 100
            lat temu. Dorosłe dzieci muszą to zaakceptować.
            • borana Re: Pomoc ale zgodnie z rzeczywistymi potrzebami 27.10.06, 20:36
              Babcie i dziadkowie beda zbierac zniwa swych postaw za kilka,kilkanscie lat.I
              wtedy czas pokaze czy warto bylo "miec swoje tylko "sprawy czy moze lepiej
              bylo "zostac choc troszke niania"lub "niankiem"
              • bubster NIE ma takiego obowiązku 11.07.08, 18:41
                żeby dziadki zajmowały się wnukami
                owszem, jest to bardzo duża pomoc dla młodego małżeństwa
                ale nie można od nikogo wymagać, by zajął się cudzymi dziećmi
                dziadkowie mają prawo do własnych spraw, zainteresowań
      • basala Re: Polska babcia 24.10.06, 17:42
        Właśnie w artykule zabrakło spojrzenia z perspektywy wnucząt. Post sosenwald tę
        lukę wypełnia, szkoda że takich wpisów nie ma więcej, ale to tylko uświadamia
        mi, jaką byłam szczęściarą, że mialam taką babcię, jaką miałam.
        Moja babcia była najukochańszą i najlepszą babcią na świecie. Zawsze była przy
        mnie, mimo że bywałam nieznośna, rozpieszczała i po prostu kochała. Poświęcała
        mi bardzo dużo czasu, ale miała też swoje zajęcia- ogródek, przyjaciól,
        śpiewala w dwóch chórach, stale jeździła na wycieczki, w ogóle była bardzo
        aktywna. Moje koleżanki z dzieciństwa, które ją znały, zawsze mi zazdrościły
        takiej fajnej babci. Same takich nie miały (czyżby ich babciami były własnie
        takie przeciwniczki instytucji babci z artykułu czy innych postów...?).
        Mojej babci już nie ma, odeszła kilka lat temu, ale nadal za nią tęsknię. Jest
        dla mnie wzorem, chciałabym być taką osobą i mieć takie nastawienie do świata i
        życia jak ona. I wiem, że jeżeli będę miała kiedyś wnuki, to chciałabym być dla
        nich taką babcią, jaka moja była dla mnie.
        I takiej babci życzę wszystkim wnukom, a babciom i dziadkom, żeby zwyczajnie
        kochali swoje wnuki i nie zastanawiali się, czy spędzanie z nimi czasu to
        zamach na ich niezależność.
      • aga.rk Re: Polska babcia 29.10.06, 13:09
        Mnie też wychowywała babcia - jak miałam 9 miesiecy mama poszła do pracy.
        Najpierw mama jeździła ze mną pod swoje biuro, tam odbierała mnie babcia, potem
        wprowadziliśmy się do domu, babcia mieszkała piętro nad nami (w swoim
        mieszkaniu). Naprawdę dużo jej zawdzięczam - to ona mnie ukształtowała,
        wychowała, nauczyła wielu rzeczy, choć oczywiscie często się z nią nie
        zgadzałam. Ale nie zgodze sie z tym, że wnuki w 13-14 roku życia tracą kontakt z
        dziadkami - ja im byłam starsza tym więcej czasu z babcią spędzałam. Babunia
        odeszła w marcu, strasznie mi jej brak...
    • triss_merigold6 Re: Polska babcia 23.10.06, 20:55
      Pogratulować byłej minister znajomości realiów.P
      A co w sytuacji kiedy:
      - babcia nie żyje (żadne z dziadków nie żyje)
      - dziadkowie mieszkają daleko
      - żyją i mieszkają blisko ale mają własne sprawy (praca, hobby, cokolwiek)
      - dziadkowie są toksyczni lub nieodpowiedzialni
      - po rozwodzie dziadkowie (rodzice ojca dziecka) nie utrzymują kontaktu z
      dziećmi byłej synowej
      + setka innych wariantów
      Cudownie jest mieć dziadków jak z bajki ale realia to niepracująca matka lub
      płatna opiekunka do dziecka.
      • tesia68 Re: Polska babcia 24.10.06, 07:52
        Zgadzam sie z pania lub panem , ze nie kazda babcia musi sie zajac wnukami .
        Ale nie nalezy wymagac od prawie dorosłych wnuczat , aby przyjezdzały do tej
        babci , która niechciała sie zajmowac . Byłam dosc trudnej sytuacja , bo jedna
        z moich dziewczynek urodziła sie chora . Niechcac ZOSTAWIAC MALENSTWA W
        SZPITALU SAMEGO STARSZA CÓRKE MOJ MAZ ZAWOZIŁ DO DRUGIEJ BABCI . POMIMO , ZE
        BABCIA PRACOWAŁA , TO ZAWSZE ZNALAZŁA CZAS DLA WNUCZKI .ALE MOJA MAMA NIE . A
        TERAZ MA PRETENSJE , ZE WNUCZKI NIECHCA JA ODWIEDZAC . WOLA TAMTA BABCIE . Mnie
        tez wychowała jej mama (czyli babcia a miałam tylko jedna), bo na nas nie miała
        czasu . Bo były wazniejsze zajecia niz dzieci .nawet nie wiem czy niemowlakim
        potrafi sie zająć. W stosunku do własnych dzieci była bardzo chłodna do wnuczat
        tez . Miałam za to wspaniałego tate , który nawet po przyjezdzie z pola
        zajmował sie nami . Nawet kanapki jakie chciałysmy robił do szkoły.
        • sabcia223 Re: Polska babcia 08.11.06, 22:30
          u mnie jest podobna sytuacja .moim rodzicom wnuki są obojętne .no może nie
          całkiem bo jakieś uczucia do nich chyba mają .mam bynajmniej taką nadzieję .ale
          to po prostu widać .jak do nich przyjeżdzamy to wnuczkami za bardzo się nie
          interesują .gadają raczej ze mną a do wnucząt to tak z doskoku żeby głupio nie
          wyglądało n.zresztą do mnie też byli i są tacy oschli .taka już ich
          mentalność .nie umieją pokazać uczuć .słowa kocham nigdy nie słyszałam .za to
          moja teściowa im to wynagradza .jaes aż przesadnie czuła ,z wszystkim
          przesadza .niestwty teścia nie mam .znam go tylko z opowieści ale z tego co o
          nim słyszałam wiem że byłby wspaniałym dziadkiem .niestety powiesił się i nie
          zaznał tego szczęścia .przykro mi że moi rodzice tacy są ...
    • agata.kaplon Polska babcia 23.10.06, 21:11
      Mam 27 lat, (nie 64;) i nie rozumiem jak można mieć w ogóle pretensje o to, że
      babcia nie chcce zając się dzieckiem (vide Niniusia), jak można drugiemu
      człowiekowi narzucać zajęcie, pracę, jego życiową rolę. Jestem w 100 procentach
      za babciami, które nie mają ochoty zajmować się swoimi wnukami. Przecież to
      dorośli ludzie płodzą na własny rachunek i na własną odpowiedzialność
      dzieciaki, więc do jasnej cholery niech nie przerzucają za to odpowiedzialności
      na swoich rodziców, uważam to za co najmniej nie fair. Przecież to jest
      psychicznie zobowiązujące. Ja w wieku emerytalnym nie chciałabym być zmuszona
      do opieki nad swoimi wnukamu. To jest właśnie dla mnie jeden z przykładów
      polskiego piekła wzajemnych zależności, w którym nie szanuje się marginesu
      wolności innych ludzi, taki przykład kolektywnego myślenia w kategoriach
      rodziny, a nie osoby, podejmującej własne decyzj, niezależnej. W takim modelu
      innych zuależnia się od siebie fizycznie i psychicznie, tylko dlatego, że są
      naszymi dziećmi, rodzicami itp.
      • echtom Re: Polska babcia 23.10.06, 22:03
        Też jestem przeciwna instytucji babci, bo obowiązkiem człowieka jest wychowanie
        dzieci, nie wnuków. Uważam jednak, że w normalnych relacjach rodzinnych
        dziadkowie powinni pomagać w sytuacjach awaryjnych. Pan Mydlarski, nowoczesny
        dziadek, tak zrobił i nic strasznego się nie stało. Trochę przykro czyta się
        wypowiedź kobiety, której matka nawet nie odwiedziła, kiedy była chora. Ale
        decydowanie się na dzieci z założeniem, że będą się nimi opiekować dziadkowie,
        to spore przegięcie. Znam dość drastyczny przypadek tego rodzaju: córka
        zaszantażowała matkę, że usunie ciążę, jeżeli ona nie przejdzie na wcześniejszą
        emeryturę, by zająć się wnukiem.
      • wj_2000 Re: Polska babcia 24.10.06, 11:34
        agata.kaplon napisała:
        >i nie rozumiem jak można mieć w ogóle pretensje o to, że
        > babcia nie chcce zając się dzieckiem (vide Niniusia), jak można drugiemu
        > człowiekowi narzucać zajęcie, pracę, jego życiową rolę. Jestem
        > w 100 procentach
        > za babciami, które nie mają ochoty zajmować się swoimi wnukami

        Jestem skłonny zgodzić się z Tobą. Pod jednym wszakże warunkiem!!!!!!!!!
        Że wiek emerytalny kobiet byłby 65 lat, a nie 55. Jasne?
      • athaualpa Re: Polska babcia 24.10.06, 12:37
        Zgadzam się z Panią, Agato.
        Tym bardziej, że często się wykorzystuje takie nianie-babcie i nie zawsze się
        odbiera swoje pociechy po pracy (kino, zakupy, knajpa etc.)
        A przecież kobiety dzisiaj 50 - 60 letnie miały od cholery psie życie i są to
        nieraz ich jedyne przyjemne momenty, które mogą wykorzystać jak chcą. Innych
        już nie będą miały, gdyż wiek już nie ten.
        Niech o tym pamiętają wygodne cureczki. NIE JESTEM BABCIĄ !!!!!!!!!
        • sir.vimes Córeczki, nie cureczki. A synkowie to już 25.10.06, 10:03
          nie muszą pamiętać, prawda???
      • martaci1 Re: Polska babcia 24.10.06, 17:41
        ok. najlepiej wyemigrowac na ksiezyc uprawiac ogrodek. zero zobowiazan wobec
        rodziny. tylko kto przyslowiowa szklanke wody poda.... chyba twardowski :p
        • inzynier2 Czy leniwa córka zaopiekuje się babcią? Nie! 25.10.06, 00:18
          martaci1 napisała:
          > ok. najlepiej wyemigrowac na ksiezyc uprawiac ogrodek. zero zobowiazan wobec
          > rodziny. tylko kto przyslowiowa szklanke wody poda.... chyba twardowski

          Jeśli córka nie ma ochoty opiekować się swoim dzieckiem to tym bardziej nie
          będzie miała ochoty opiekować się babcią. Do swego dziecka kobieta zwykle czuje
          instynkt macierzyński. Jeśli nie ma instyktu macierzyńskiego, a obowiązek jej
          ciąży i chce aby babcia ją zastępowała to gdy babcia będzie potrzebowała opieki
          to znajdzie jej dom "pogodnej starości" i tam ją odwiezie aby nie mieć wyrzutów
          sumienia widząc ją w pobliżu.

          Te obiecanki o podawaniu szklanki wody - to obiecanki cacanki, a głupiemu radość.
          • sir.vimes Czy leniwy synek zaopiekuje się babcią? Nie! 25.10.06, 10:05
            Bo zapewne zrobią to jego siostry.
            Bardzo wygodny jest ten stary im głupi stereotyp o "wrodzonych" zdolnościach i
            instynktach opiekuńczych u kobiet.
      • bubster nic dodać, nic ująć n/t 11.07.08, 18:43

    • artur232 Polska babcia 24.10.06, 06:51
      hm...
      zawsze wydawalo mi sie,ze kobiety maja w sobie to matczyne cieplo, nawet jezeli
      jest ono raz w tygodniu przelewane na male ludziki, ktore benda
      ta 'niewidzialna reka'. Egocentyzm jest wspanialy, moze, ale pewnego dnia...
      Kto powinien przekazac te wspaniala historie letnich wakacji, ciezkiej pracy,
      tradycji i radosci z zycia???!!!! Warzywo? podlewane co dwa dni??? Male
      ludziki sa warzywami, owocami, kwiatami... a Ty...? 'cool' babcio - samotna -
      pozorujaca, ze "wszyscy Cie kochaja"-
      • agata.kaplon Re: Polska babcia 24.10.06, 10:46
        Hej,
        no właśnie jeśli chodzi o kweste wychowania dzieci, to socjalizuję się za
        granicą studiując i zajmując się dzieciakami, nikomu tutaj nie przyszłoby przez
        5 minut do głowy, żeby zatrudniać babcie do wychowania dzieci, to jest męczące
        zajęcie, które kosztuje dużo energii i zaangażowania, a takie brednie o
        matczynym cieple to naprwadę można socie zaoszczędzić, ty;e samo mają go
        kobiety, co mężczyźni, czystą konserwę i mitologię trzech K tutaj Pan
        proponuje, Pania Arturze, właśnie jestem za tym, żeby się mężczyźni zaczęli
        zajmować dziećmi, bo inaczej nic z emancypacji nie będzie!!!
    • aamg Re: Polska babcia 24.10.06, 08:17
      Bardzo mi przykro, OBECNA minister. Ktoś ma nieświeże informacje. Jej dymisja
      nie została przyjęta. Przynajmniej tak wynika ze strony internetowej
      ministerstwa...

      • annb ach ta samoobrona 25.10.06, 18:33
        wchodzi i wychodzi do/z rządu
        a drzwi to juz chyba za wiatrak robią
        szkoda ze znowu obecna
    • camel_3d No babcia No dzieci...Niemcy 24.10.06, 08:40
      coz...sprawa nei ejst latwa. W Niemczech babcie sa na tyle nowoczesne, ze nie
      przyszloby im do glowy zajmowac sie na co dzien wnukami. No i koniczy sie tym,
      ze kobiet ynie chca ryzykowac zajscia w ciaze i pozostac bez pomocy. To
      powoduje spadek ilosci dzieci, starzenie sie spoleczenstwa, koniecznosc
      przedluzenia wejscie w wiek emerytalny. Teraz jets 67 lat, bo na 1 rente musza
      pracowac 2 osoby. Jezeli dzieci jest za malo nie ma kto placic skladek a tym
      samym nie ma kaski na renty. Coz tak wyglada kolo.
      Poza tym miec babcie to cos najfajniejszego na swiecie.
      Moja tesciowa (choc bardziej tes) zali sie ze jej wnuczeta nie odwiedzaja ich
      tak chesto jakby chcieli. No dobrze...a czemu oni ich nie odwiedzali czesto jak
      wnuczeta byly male? Dopoki mogli to hulali, robili kareiery zawodowe, a teraz
      kiedy juz sa w domu brakuje im rodziny i odwiedzin... no i wlasnie tak wyglada
      nowoczesna rodzina.
      Cale zycie kareiera, kasa,, a potem samotnosc. Powodzenia!
    • troppo_bella Re: Polska babcia 24.10.06, 09:01
      Mam wrazenie, że większość dyskutantów porusza się między dwiema skrajnościami:
      staruszeczka na każde żądanie, siedząca z wnukami non stop lub babcia rzutka,
      robiąca karierę i kompletnie nie mająca czasu dla wnuków. Tymczasem dążyłabym
      do złotego środka: babcia robiąca karierę, po pracy mająca czasami czas dla
      wnuków, utrzymująca z nimi kontakt, obecna w ich życiu. To, że kobieta mająca
      wnukmi odmawia zostania bezpłatną opiekunką na półtora etatu nie eliminuje jej
      z życia wnuków, mam wrażenie.
      • salimis Re: Polska babcia 24.10.06, 09:23
        Dla wielu, najlepsza babcia to taka która wspomogla by finansowo gdy zajdzie
        taka potrzeba,opiekowala by sie wnuczętami bez wytchnienia i czasu dla siebie, a
        w zamian gdy wnuczęta podrosną i nie jest już potrzebna,można ją kopnąć w tyłek
        i umieścić w domu starców.Taka jest rzeczywistość.
        • tesia68 Re: Polska babcia 24.10.06, 09:41
          Własnie , ze jest odwrotnie . jesli babcia niechce zajac sie wnukami , gdyz
          mysli tylko o sobie o swojej karierze lub czym kolwiek innym . wówczas taka
          wnuczka lub wnuczek niechce sie nia zajac , nie czuje moralnego prawa do
          udzielenia pomocy . Dla nich babcie jest prawie jak obca osoba. Zreguły to
          takie babcie sa samotne i prowadza rachunki krzywd , ze to ich wnuki niechca
          odwiedzac lub sie nimi zajac itd . Rzeczywistosc jest taka jak " Ty mnie tak ja
          tobie'. Po drugie jesli nie zna sie przyzwyczjen oraz zachowan danej osoby lecz
          widzi sie ja rzadko lub bardzo rzadko . Wówczas coraz trudniej przełamac opory
          itd. Po trzecie , ze wpływ na dzietnosc ma równiez czy wnukami zajmuja sie
          babcie lub dziadkowie czy nie . zgodze sie z pania z niemiec , ze to włąsnie
          ma wpływ (koło zamkniete) a co Salimis napisałas jest wyjatkiem od reguły ,
          mozna mieszkac z rodzicami lecz nawet w trudnych przypadkach (nie mówie o
          stałym zajmowaniu sie wnuczetami ) nawet niechca sie zajac nimi
          • tylkozloty Re: Polska babcia 24.10.06, 09:54
            Hm ......Moje dzieci wychowaliśmy sami.Do dziś nasi znajomi mówią o tym z
            podziwem ,bo mieliśmy zajęć dużo a mało kasy. Dzieciaki są tak wychowane
            żeby umiały zorganizować czas i poświęcić go także dla własnych dzieci
            nie żałując że tego ,wiedząc że to też ważny element ich zycia.
            Ale.... jakimi będziemy dziadkami? Sądzę że jednak nie odmówimy pomocy w
            opiece nad wnukami .Nie będzie to ta skrajna pomoc :całodzienna opieka
            non stop ,ale raczej pomoc gdy trzeba .....

            też chcielibyśmy mieć kontakt z wnukami ale nie chcemy zabierać ich
            rodzicom!
            doświadczenia w rodzinie pokazują,że nadmierne wtrącanie się w wychowanie
            dzieci ze strony dziadków prowadzi do katastrofy. Dziadkowie zanmiernie
            poświęcający sie wychowaniu wnuków uważają rodzicó dzieci ( zawsze to
            jest synowa lub zięć ,nigdy własne dziecko ) za nieudaczników którzy nie
            potrafią zająć sie tak doskonale swymi dziećmi . Niechęć do
            synowej ,zięcia się pogłębia .Zawsze ma to negatywny wydźwięk w stosunkach
            także między dorosłymi .Dlatego uważam że nalezy przede wszystkim
            pozwolić na wykazanie sie rodzicom dzieci , pomoc tak- ale ta
            rozsądna ,nie zaborcza ,nie rujnująca planów młodych rodziców .
            • rocznik_74 Re: Polska babcia 24.10.06, 18:41
              I tu jest sedno sprawy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
              Dzieci maja byc wychowywane przez rodzicow, jesli tylko sie da. Dopiero pozniej
              mowmy o udziale dziadkow ktory moze byc wiekszy lub mniejszy w zaleznosci od
              wielu okolicznosci. I nie ma co ukrywac ze jest on wskazany i bezcenny. Kazda
              rodzina powinna znalezc jednak "zloty srodek" z jednej strony bez nadmiernych
              oczekiwac i wymagan wobec dziadkow a z drugiej ich unikow.
              Kazda skrajna postawa czy bezgranicznego oddania wnukom (posrednio rowniez
              dzieciom) jak i kompeletny brak zainteresowania jest po prostu niewlasciwy.

              Dziadki, maja prawo zyc jak im sie podoba co nie zwalnia ich z obowiazku pomocy
              od czasu do czasu czy w sytuacjach choroby itp. Co ciekawe rozmawiamy tylko o
              negatywie jak brak zainteresowania dziadkow. Ale jest i odwrotna
              postawa "wypelnienia sobie zycia" przez wnukow i granie pierwszych skrzypiec w
              ich wychowaniu. To czesto proba zadoscuczynienia za brak czasu, zaangazowania
              czy checi w wychowywaniu swoich dzieci. Czesto jest latwiej bedac mlodym oddac
              wychowanie babci i skupic sie na karierze. Potem dzieci dorastaja nie bedac za
              bardzo zwiazane z rodzicami i pojawiaja sie wyrzuty - czy ja rodzic aby na
              pewno dostatecznie zaangazowalem/am sie wychowanie dzieci. Zeby to naprawic
              trzeba poswiecic sie wnukom majac czas, pieniadze, troche wiecej cierpliwosci i
              doswiadczenia. Potem babcia wrecz wysyla corke do pracy bo... Ona sie zajmie,
              kupi posprzata itd. I rodzi sie patologia kiedy nastepne pokolenie obudzi sie
              po kilku latach z kompleksem "niespelnego macierzynstwa czy ojcostwa" i znow
              ktos bedzie probowal tak zogranizowac zycie swoim dzieciom zeby wychowywac ich
              wnuki.
              Wygodne tak ale czy normalne, chyba nie?
        • nett1980 Re: Polska babcia 24.10.06, 10:01
          No wlasnie zloty srodek, ja juz 4 rok siedze w domu i nie moge pojsc do pracy
          na etat.Kombinuje i cos tam zarabiam ,mam tez bardzo zaradnego meza.Tak sie
          zlozylo ,ze pochodzimy z dwoch krancow Polski a spotkalismy sie posrodku.Mlody
          jest fajnym i madrym chlopcem , coz oddziedziczyl alergie po rodzinie meza.Jak
          rok temu zaczal chodzic do przedszkola myslalam ,ze moze uda sie isc do
          pracy,ale rozpoczely sie kawalkady przeziebien , grypek przetykane dniami ,gdy
          alergia dawala sie we znaki.Nie zarabialbym tyle ,zeby oplacic opiekunke,
          zreszta ciezko by bylo zaufac obcej osobie; babcie ,gdyby byly na miejscu
          (jedna emerytka druga rencistka) przeciez przez te 5 h raz na jakis czas
          moglyby posiedziec z wnukiem , gdy w odwodzie jest przedszkole.Odleglosc jednak
          wyklucza taka pomoc. Moja mlodsza siostra jest w podobnej sytuacji czyli nie
          pracuje na etacie , ma dwoch alergikow , juz chodza do szkoly a ona poszla na
          kolejne studia tyle ,ze zaocznie .Warunek jest jeden zaradni mezczyzni u boku.
          Pewnie zaraz odezwa sie bezdzietne osoby , ktore wiedza lepiej jak powinno byc,
          coz zycie pisze najciekawsze scenariusze. Ja swoje babcie jak przez mgle
          pamietam ,zmarly gdy mialam 5 i 7 lat .Co do oddawania babci do domu starcow,
          jesli jest wiez i babcia nie jest nadasanym moherowym beretem i potrafi
          rozmawiac z dziecimi i wnukami ,to jak mozna sie pozbyc kochanej osoby? Owszem
          macocha mojej mamy skonczyla zycie w takim zakladzie , ale byla bardzo zimna i
          niefajna babcia i wiezi zadnej nie bylo .
      • echtom Re: Polska babcia 24.10.06, 09:48
        Właśnie o to chodzi. Mam wrażenie, że tak właśnie jest w opisanej w artykule
        rodzinie Mydlarskich.
    • aeromonas Re: Polska babcia 24.10.06, 09:52
      Wychowała mnie babcia. Była światła i dobra, dużo mi czytała i rozmawiała ze
      mną. Mimo, że nie chodziłam do przedszkola, w wieku 5 lat umiałam czytać. Moi
      rodzice płacili babci pensję i ZUS. Jestem jednak przeciwna "instytucji" babci.
      W ogóle, dajmy ludziom wybór: pozwólmy kobietom iść na emeryturę w wieku 62
      lat, jeśli chcą, ale jeśli nie chcą i wolą pracować dalej - pozwólmy im
      pracować. Dziecko musi się intensywnie rozwijać - umysłowo i fizycznie. Dlatego
      najlepiej jest, jeśli chodzi do przedszkola. Myślę, że żadna babcia ani mama
      nie jest w stanie zapewnić dziecku tylu bodźców, poza tym dzieci powinny mieć
      kontakt z rówieśnikami. Wiem to z autopsji - na początku mojej "kariery
      szkolnej" miałam duże problemy z socjalizacją.
      • silvik Re: Polska babcia 24.10.06, 10:04
        "Myślę, że żadna babcia ani mama nie jest w stanie zapewnić dziecku tylu
        bodźców, poza tym dzieci powinny mieć kontakt z rówieśnikami. Wiem to z
        autopsji - na początku mojej "kariery szkolnej" miałam duże problemy z
        socjalizacją."
        U mnie było podobnie- (przygoda z przedszkolem trwała bardzo krótko)...pójście
        do zerówki i...szok, zupełnie obcy świat, ja nieśmiała, a dzieci znające się
        już z przedszkola...
        "Dlatego najlepiej jest, jeśli chodzi do przedszkola..."
        A co wcześniej- żłobek, niania, albo babcia(o czym jest właśnie wskazany
        artykuł). Niestety sprawa niani nie jest taka prosta. W moim przypadku cała
        wypłata poszłaby na nianię + dojazdy do pracy...Wiele jest takich osób...
        Pozdr.
        • tylkozloty Re: Polska babcia 24.10.06, 10:23
          No i co że całą wypłata by poszła na nianię ?? to ty wybierasz .
          Przecież chyba nie pracujesz tylko dla pieniędzy.W pracy liczy sie także
          osiąganie sukcesów , rozwój ,przebywanie wśród innych ludzi i inne
          rzeczy . Jeśli wybierasz pracę w domu przy opiece nad dzieckiem ,to
          wybierasz innego rodzaju pracę . Jeśli ona ci nie odpowiada to powierasz
          dziecko osobie której to odpowiada czyli nani a ty udajesz sietam gdzie
          lepiej sie czujesz. Więc nie ma co dywagować tylko wybrać to co
          dla ciebie lepsze . To są proste wybory ,tylko trzeba sobie postawić
          pytanie :CO DLA MNIE JEST W DANYM MOMENCIE WAŻNE?
          Nie ma wtedy rozczarowania że MUSZĘ być z dzieckiem w domu albo że
          BABCIA NIE CHCE ZOSTAĆ ,bo ona też postawiła sobie to pytanie i
          odpowiedziąła inaczej niż ty myślałaś że odpowie .....
          Wogóle w zyciu pomaga jasne ustawienie sobie priorytetów . Zawsze w końcu
          jakoś sie układa .Nawet jak myślisz że przez dziecko coś w pracy
          straciłaś ..... może coś zyskasz?

          • wisiaevolution Re: Polska babcia 24.10.06, 14:39
            Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że wiele młodych małżeństw w Polsce ma niskie
            zarobki i po prostu oboje musza pracować (nie po to aby się rozwijać, ale aby
            przeżyć i zapłacić rachunki). na nianię zwyczajnie ich nie stać. miła babcia
            jest wtedy pożądana. Bo jak nie to zostaje żłobek :(
            • nett1980 Re: Polska babcia 24.10.06, 15:31
              No wlasnie a co jesli dziecko zaczyna chorowac , bo tak sie najczesciej dzieje -
              po prostu system odpornosciowy styka sie z nowymi wyzwaniami.Kto zatrudni
              mame ,ktora raz w miesiacu jest unieruchomiona w domu przez tydzien, no dobra
              jest jeszcze tata i raz on raz ona na zwolnienieniu .Kto bedzie pierwszy do
              zwolnienia w zakladzie pracy?Ktos sie powolywal na Niemcy ,ze tam babciom ani w
              glowie zajmowanie sie wnukami, taaa pamietajmy, ze to wlasnie tam "czarna
              pedegogika" zajmowala poczesne miejsce i co - z dzieci wyrosli nazisci,wiec to
              zly przyklad.Sama bylam dwa razy opiekunka dzieci za granica, jakos tak sie
              zlozylo ,ze za drugim razem przez kontrast ze starsza zona wzbudzalam niezdrowa
              ciekawosc pana domu ,wiec szybko ucieklam ,nie jest to za zdrowa sytuacja dla
              rodziny ktos do dzieci sporo mlodszy od zony .Casus Ciechowskiego sie klania.
          • inzynier2 Co ważniejsze - dziecko czy kariera? 25.10.06, 00:35
            tylkozloty napisała:
            > W pracy liczy sie także osiąganie sukcesów , rozwój ,przebywanie wśród innych
            > ludzi ... To są proste wybory ,tylko trzeba sobie postawić
            > pytanie :CO DLA MNIE JEST W DANYM MOMENCIE WAŻNE?
            > Nie ma wtedy rozczarowania że MUSZĘ być z dzieckiem w domu ...

            Dobrze jest odpowiedzieć na to pytanie przed zajściem w ciążę - co ważniejsze -
            dziecko czy kariera? Jeśli kariera - to trzeba używać środków antykoncepcyjnych
            i nie zachodzić w ciążę. W przeciwnym razie grozi wieloletnia frustracja z
            powodu nie zrealizowanej kariery, konflikty z rodziną, która nie chce zastąpić
            mamy przy opiece nad jej dzieckiem itp. A dziecko będzie wychowywało się
            wiedząc, że jest ciężarem dla mamy i przeszkodą w jej karierze. Ono rownież
            będzie nieszczęśliwe.
            • dana992 Re: Co ważniejsze - dziecko czy kariera? 29.10.06, 13:58
              Popieram w całej rozciągłości.Jeśli młoda mama woli karierę niech nie rodzi
              dzieci.Nie można świadomie decydować się na dziecko z myślą o tym ,że babcia
              zajmie się pociechą.Ja swoje dzieci wychowałam sama ,oczywiście była też
              niania. Owszem ,moi kochani rodzice będąc na emeryturze w podbramkowych
              sytuacjach pomagali bardzo chętnie , zawdzięczam im ogromnie dużo.Ale nigdy im
              nic nie starłam się narzycić, do głowy mi nie przyszło ,że POWINNI.Moje dorosłe
              już dzieci miały / bo tata już nie żyje/ i mają z moją mamą bardzo dobre
              relacje i budujące wspomnienia z kontaktów z dziadkami.Ja także niedługo może
              będę babcią ,pomogę chętnie ale nie wyobrażam sobie , żeby moje dzieci zrzuciły
              obowiązek opieki na swoimi dziećmi na mnie i mojego męża.Pomoc tak -obowiązek
              nie.
              • sir.vimes Re: Co ważniejsze - dziecko czy kariera? 29.10.06, 19:06
                Problem chyba w tym , że każdy tu dyskutuje o innych sprawach - nie rozumiem
                dlaczego wielu osobom pomoc, co mówię, jakakolwiek obecność, babci i dziadka
                wydaje się tożsama z bezpłatnym etatem gosposi.
                Jeżeli młodzi rodzice (bo nie wiem czemu tylko matka miałaby stać przed takim
                wyborem?) wolą zachować ciągłość zatrudnienia muszą być w 100% pewni, że osoba ,
                która niemowlakiem będzie się zajmować naprawdę tego chce. To jest oczywiste!
                Oprócz jednak 8 godzinnej opieki (na którą tylko niektóre babcie mają ochotę:))
                a mieszkaniem na innym kontynencie i unikaniem rodzinnych spotkań jest naprawdę
                wiele możliwośći.
                Ja zostałam dość dziwnie oceniona przez kilka osób - o tyle dla mnie śmiesznie,
                że żadna z babć i dziadków w naszej rodzinie nie jest na emeryturze i jeszcze
                długo nie będzie. A moje dziecko już dawno nie jest niemowlęciem.
                Chcę tylko zwócić uwagę, że tak samo jak dla rodziców - dziecko jest i powinno
                być ogromną radością także dla innych osób w rodzinie. Jeżeli tak nie jest -
                jest to bardzo, bardzo smutne.
                Wnuk to nie jest obce dziecko, do cholery. Tak samo jak babcia to nie obca
                starsza pani.
                • ericca1 Re: Co ważniejsze - dziecko czy kariera? 29.10.06, 21:53
                  Chcę tylko zwócić uwagę, że tak samo jak dla rodziców - dziecko jest i powinno
                  > być ogromną radością także dla innych osób w rodzinie.


                  No i napewno jest tylko czy sama radośc tobie wystarcza,bo jak zrozumiałam z
                  twoich postów to niekoniecznie.



                  > Jeżeli młodzi rodzice (bo nie wiem czemu tylko matka miałaby stać przed takim
                  > wyborem?) wolą zachować ciągłość zatrudnienia muszą być w 100% pewni, że osoba
                  > ,
                  > która niemowlakiem będzie się zajmować naprawdę tego chce.

                  Z reguły kobieta bo to ona powinna wychowywac dziecko a mężczyzna owszem pomagać
                  .Facet w związku to osoba ktora zarabia i utrzymuje rodzine przynajmniej dotąd
                  kiedy dziecko mozna powierzyc osobie ktora bedzie tego "chciec"(napewno
                  opiekunce bo to jej zarobek).Zreformowane i wyzwolone babcie bawic nie chca i
                  maja racje,sa zmuszane do tego i co niektore gopdza sie na to co by Pan Bóg nie
                  ukarał,zgodnie z przykazaniem, a inne to olewają i mają rację.Chce sie miec
                  dzieci to trza sobie radzic

                  • sir.vimes Wyzwolona babcia, patriarchalny tatuś????? 29.10.06, 22:30
                    Pewnie w niektórych związkach facet jest od przynoszenia kasy, a kobieta od
                    "garów". U mnie w rodzinie od wielu pokoleń tak nie jest- ale każdemu co lubi.
                    Ale "pomagać" przy dziecku to może babcia, dziadek czy ciocia a nie ojciec.
                    Normalny ojciec dzieckiem po prostu się zajmuje. Czasem zdarza się, że chce się
                    nim zajmować w czasie niemowlęctwa na pełny etat - często jest to wspaniałe
                    rozwiązanie!
                    Zapewne sytuacja w której tylko jedno z rodziców ma dziecko a drugie jedynie
                    pomaga sprzyja pragnieniu zatrudnienia babci (czy pewnie kogokolwiek się da) na
                    "pełny etat". Kiedy jednak rodzice dzielą się obowiązkami - dla babci zostają
                    spacerki, wyjścia do kina i inne przyjemności a nie pocieszanie zaharowanej
                    córki i wyręczanie zięcia w jego obowiązkach.
                    Co do tego co mi wystarcza - nie umiałabym zdecydować się na dziecko wiedząc, że
                    nie będzie mogło liczyć na bliską więż uczuciową z kimkolwiek oprócz mnie
                    (ewentualnie jeszcze taty:)) , że będzie kimś niechcianym i obcym dla mojej
                    matki ojca i reszty bliskiej rodziny. Choćby dlatego, że taka sytuacja jest dużo
                    bardziej traumatyczna dla dziecka niż pochodzenie z "niepełnej" rodziny (czyli
                    posiadanie rozwiedzionych rodziców).
                    Oczywiście nikomu nie narzucam swojego punktu widzenia - wręcz przeciwnie, jako
                    osoba wychowana w rodzinie bardzo zżytej i ogólnie na kształt hipisowskiej
                    komuny wiem doskonale, że wielu ludziom taki model życia wydaje się nieodpowiedni.
                    Dla pewności zaznaczę raz jeszcze- jestem przeciwna zatrudnianiu babci czy
                    dziadka jako niani i gosposi czy zmuszaniu niechętnej do spędzania więcej czasu
                    z wnukami niż pragnie.
                    Ale mierzi mnie postawa - twoje dziecko twój problem. To żle, gdy dziecko jest
                    problemem i jeszcze gorzej gdy jest to dla kogoś żródłem złośliwej satysfakcji.

                    • ericca1 Re: Wyzwolona babcia, patriarchalny tatuś????? 29.10.06, 23:13
                      > Pewnie w niektórych związkach facet jest od przynoszenia kasy, a kobieta od
                      > "garów".

                      Tak i niestety jest to normalne ze ojciec tylko pomaga bo wtedy gdy kobieta jest
                      na urlopie macierzynskim to kto tym dzieckiem ma sie zajac jak nie ona.Przeciez
                      ktos musi pracować,prawda?Czy gary to dla ciebie sa czyms strasznym.Uważasz ze
                      osoby ktore sie doktoryzowały to juz jesc nie potrzebuja,zaraz musza miec
                      gosposie.Nawet Zyta Gilowska w TVN Style bedac w programie opowiadała ze lubi
                      jesc a jescze bardziej gotowac i jakos pani premier to nie ujmuje,załozyła
                      rodzine i nikomu nikt łaski nie robi,sa dzieci ktos musi je nakarmić.

                      nie będzie mogło liczyć na bliską więż uczuciową z kimkolwiek oprócz mnie
                      > (ewentualnie jeszcze taty:)) , że będzie kimś niechcianym i obcym dla mojej
                      > matki ojca i reszty bliskiej rodziny.

                      Co znaczy dla ciebie niechciane?Bo dla mnie wystarczy jak rodzice jedni czy
                      drudzy wpadna na niedzielne ciasto lub my ich odwiedzimy.Kochaja moje dzieci co
                      nie oznacza ze musza zaraz zabierac je do siebie czy tez do kina czy na
                      spacer.Cały tydzien z dziecmi jest niania wiec sobota i niedziela dzieci sa dla
                      nas bo w tyg.nie ma na to czasu.Dla mnie dziecko nie jest problemem bo
                      wiedziałam kiedy je urodzić i urodziłam wtedy bo miałam juz czas tylko dla
                      niego.Problemem jest dla tych co to wchodza do łóżeczka,kochaja sie nie baczac
                      na to ze maja tyły w szkołach ,nie maja mieszkania i rozwiązując problemy
                      uważaja ze po to jest rodzina zeby sie na niej podpierać. Wtedy tez próbuja
                      realizacji przy pomocy babc,wujów,kuzynów.Najpierw trzeba zastanowic sie czy ma
                      sie czas i ochote na rodzenie i wychowanie potomstwa a pozniej rodzic.
                      • sir.vimes Re: Wyzwolona babcia, patriarchalny tatuś????? 29.10.06, 23:28
                        Zaprzeczasz sama sobie pisząc o całym tygodniu z nianią a póżniej, że urodziłaś
                        dziecko w momencie gdy już masz dla niego czas.

                        Gdzie jest powiedziane, że tylko matka może wziąść urlop macierzyński?
                        • ericca1 Re: Wyzwolona babcia, patriarchalny tatuś????? 30.10.06, 08:01
                          Tak urodziłam gdy miałam dla niego czas.Zgadza sie i sama wychowywałam,kiedy
                          skończyło 3 lata musiałam pojsc do pracy poniewaz dłuższ pobyt kolidowałby z
                          moim zawodem i mogłoby sie zdarzyc ze miałabym trudnosci powrocic do niego.

                          Gdzie jest powiedziane, że tylko matka może wziąść urlop macierzyński?

                          Osobiscie uwazam ze jestes mało kobieca,nie wiesz co to instnkt maciezrzyński i
                          ze dziecko najlepiej sie czuje przy matce,tata owszem ale matka to matka.
                        • echtom Re: Wyzwolona babcia, patriarchalny tatuś????? 30.10.06, 08:18
                          Powiedziała to natura, która wyposażyła kobietę w piersi do karmienia. Zresztą
                          matka długo jest dla dziecka najważniejszą osobą - w idealnym układzie powinna
                          zostać z nim, aż będzie dość duże, by pójść do przedszkola. Powrót do pracy po
                          4 miesiącach to raczej dramat wymuszony sytuacją, a nie zdobycz femenizmu.
                      • sir.vimes Re: Wyzwolona babcia, patriarchalny tatuś????? 29.10.06, 23:36
                        Swoją droga to zabawne i znamienne , że tak naprawdę wiele osób widzi tylko dwie
                        opcje - niezrealizowaną matkę lub niezrealizowaną babcię. Dzieci nie mają tylko
                        mam i babć, prawda?
                        Co do nieposiadania mieszkania i takich tam - no ja akurat miałam rozkoszne
                        warunki lokalowe ale znam ludzi, którym brak mieszkania nie przeszkodził w
                        powiększeniu rodziny:) Nie przyszłoby mi do głowy sugerować im, że są
                        nieodpowiedzialni czy gorsi, tak jak ty to robisz. Anonimowość na forum nie jest
                        zła ale jakoś dziwnie sprzyja takim szybkim diagnozom i sugestiom.
                        • ericca1 Re: Wyzwolona babcia, patriarchalny tatuś????? 30.10.06, 08:11
                          znam ludzi, którym brak mieszkania nie przeszkodził w
                          > powiększeniu rodziny:) Nie przyszłoby mi do głowy sugerować im, że są
                          > nieodpowiedzialni czy gorsi, tak jak ty to robis


                          Nie sa gorsi ale o odpowiedzialnosci można dyskutowac.Nie sztuka urodzic i
                          mieszkac kątem u rodzicow czy u wrednej tesciowej tak jak tutaj niektore panie
                          piszana forach i nie imputuj mi bo niczego takiego nie napisałam.Po co pisac ze
                          zle sie u tesciowej mieszka,trzeba myslec głowa a nie dolną partia ciała.Brak
                          mieszkania i pieniedzy wielu ludziom nie przeszkadza stad pozniej
                          rozwody,wielodzietnosc i bieda sa powodem ze domy dziecka sa przepełnione bo
                          kobitki lubia te robote za to w głowie pustka i w kieszeni tez.Tak ze nie
                          udawadniaj ze mozna byc szczesliwym na cudzym garnuszku i mieszkaniu bo gdyby
                          tak było nie pisałyby tu panie ktore to przeżywają.Ja w przeciwienstwie do
                          ciebie jestem realistka i nigdy nie bujałam w obłokach.Nigdy tez nie wyciągałam
                          raczek zeby cos dostac,sami z mężem zapracowaliśmy na wszystko i nie musimy za
                          nic nikomu byc wdzieczni a kochamy rodzicow za to ze jestesmy i ze moglismy sie
                          spotkac i chocby z tego powodu zawsze moga na nas liczyc i to nie za coś.
                • echtom Re: Co ważniejsze - dziecko czy kariera? 29.10.06, 22:31
                  Zostałaś dziwnie oceniona, bo Twoje posty są niejasne. Można z nich odczytać,
                  że bliższa i dalsza rodzina jest od tego, by wyręczyć rodziców w opiece nad
                  dzieckiem. Co do radości masz rację - pod warunkiem, że jest to czysta radość,
                  a nie ukryty obowiązek. Tak jak to ujęła znajoma mojej mamy: "Wnuki kocha się
                  nawet bardziej niż własne dzieci, bo dzieci to obowiązek, a wnuki to
                  przyjemność."
                  • sir.vimes Re: Co ważniejsze - dziecko czy kariera? 29.10.06, 22:48
                    Wiesz, teraz to przeanalizowałam i wyszło mi , że większość osób na tym forum
                    pisała o całodziennej opiece a ja zafiksowałam się na przypadku tej dziewczyny,
                    która była chora i matka ją olała - jakoś w połączeniu z niektórymi
                    wypowiedziami wyszło mi na to, że dla wielu osób tutaj dzieci to jak szczury,
                    które trzeba tępić i już. Tu nie chodziło przecież o rezygnację z ambicji
                    zawodowych czy czegokolwiek tylko normalny ludzki odruch.
            • bubster Re: Co ważniejsze - dziecko czy kariera? 11.07.08, 18:49
              znowu skrajności
              karierę i dziecko DA się pogodzić
              ale jednym z głównych warunków jest zaangażowanie tatusia, który nie
              ograniczy się do poodbijania pilki przez pół godziny w weekend
      • martaci1 Re: Polska babcia 24.10.06, 17:56
        ja tam chodzilam do zlobka (od 12. miesiaca zycia, bo tesciowa nie chciala pomoc
        mojej mamie, a nie bylo nas stac na mame w domu), potem do przedszkola,
        szkola.... Boze, jaka trauma. i co z mojego socjalizoania sie? dopiero w
        ogolniaku trafilam na ludzi, z ktorymi dalo sie rozmawiac. no ale jak sie jest
        outsiderem, bo sie woli czytac zamiast walic wóde pod blokiem (7-ma klasa),
        uwaza, ze wagary sa bez sensu, bo i tak trzeba sie bedzie nauczyc, tylko
        dodatkowe smrod bedzie, to czego sie spodziewac. teraz dzieki Bogu nie musze
        polegac na doborze srodowiska przez rejonizacje. ale do tej pory uwazam, ze
        przedszkole to generalnie kipeski pomysl. opiekunki sadystki i wredne bachory
        dookola. wiec moje wakacje u dziadkow to byla prawdziwa chwila wytchienia... :)
        chyba juz wiem, czemu jestem samotnikiem :)
    • inka117 Polska babcia 24.10.06, 10:27
      Pracuję zawodowo - jestem urzędniczką z ważnego jak na aktualne czasy Urzędu,ale
      mam zawsze czas na wizyty i spotkania oraz pilnowania w weekendy wnuków.Jestem
      wręcz dumna z tego,że mogę pomóc mojej synowej i cieszyć się z tego,że mamy z
      małżonkiem tak wspaniałe wnuki(2 i 7 lat - dziewczynka i chłopiec).Mam czas na
      różne inne zajęcia i bardzo jest miło kiedy wszyscy domownicy są zadowoleni,a
      najbardziej dzieciaki.Pozdrawiam.
    • majowa-panna Re: Polska babcia 24.10.06, 10:33
      no cóż... uważam że wychodzenie z założenia że kiedy urodzę dzieci to babcia
      się nimi zajmie jest błędne. "babcia" już swoje dzieci wychowała i jest to jej
      dobra wola czy się wnukami zajmnie czy nie. ja mojej ponad
      sześćdziesięcioletniej mamy, która już wychowała swoją czwórkę, na pewno
      nie "zatrudniłabym" do pracy na etacie przy moim dziecku, chyba że sama bardzo
      by tego chciała. co innego zająć się dla relaksu wnukiemu od czasu do czasu.
      starszym ludziom należy się trochę odpoczynku a nie kolejny etat albo
      wychowywanie dziecka dla którego rodzice nie mają czasu.
      • tesia68 Re: Polska babcia 24.10.06, 10:46
        tez chyba nie . Przykro ale nie chodzi o zatrudnianie babci na cały etat przy
        wnukach od tego sa nianie przedszkola itd . babcia tylko wtedy gdy chce .
        chodzi raczej o to aby zajmowało sie wnukami jak np sa chore ale tez nie
        zawsze . Chciała aby przyjezdzały w weekendy do niej itd . A nie ja nie mam
        czasu bo wyjezdzam , albo mam spotkanko z koleżnka lub cos innego . a wnuczka
        lub wnuczki widzi raz w roku lub jeszcze rzadziej . Tylko , ze mieszka dwie
        przecznice dalej , to nawet nie wie jak wnuczeta wygladaja . Mówi one tak
        szybko wyrosły juz pracuja lub kończa szkoły - zaskoczenie. A jak sa prawie
        dorosłe to je zaprasza . To cos nie tak?
    • annawajner Polska babcia 24.10.06, 11:30
      Wychowaliśmy z mężem dwoje dzieci(37 i 34 lata), trzecie (19 lat) jeszcze
      wychowujemy.W połowie stycznia przybędzie nam trzci wnuk-chłopczyk.Ja pracuję,
      mąż na emeryturze dorabia.Jesteśmy dziadkami, którzy pomagają swoim dzieciom w
      opiece nad ich dzieciaczkami.Synowa miała cichą nadzieję,że w styczniu przejdę
      na wcześniejszą emeryturę, bo tak zapowiadałam.Ala doszłam do wniosku, że mając
      56 lat mogę jeszcze być czynna zawodowo i więcej zarobić niż otrzymać
      emerytury.Mamy syna, który jeszcze długo z racji swojego schorzenia będzie od
      nas zależny, więc nadal oferujemy swoją pomoc w miarę naszych możliwości.I tak
      jest nam wszystkim wygodnie.Ze starszym wnukiem (13 lat) synem córki mamy
      kontakt prawie codzienny.Do syna i jego trzylatka jedziemy (lub odworotnie)
      średnio co dwa tygodnie.Maluchem w domu zajmuje się jego ojciec, mama pracuje i
      właśnie w styczniu urodzi się drugi ich synek.Rodzice jeżeli mogą, powinni w
      jakimś stopniu angażować się w wychowanie wnucząt. Nie wyobrażam sobie takiej
      sytuacj, żebym nie miała kontaktu z wnukami zajęta tylko swoimi sprawami.Trzeba
      określic granice aby pomoc była efektywna a dziadkowie mogli również mieć swoje
      życie prywatne. Są okresy kiedy mój mąż jedzie częściej do wnusia niż ja, bo
      pracuję na zmiany.Często tęsknię za nimi. I wspominam czasy, kiedy moja
      ukochana mama męża mieszkała bardzo daleko a moja na miejscu i liczyła się
      tylko jej praca. To było dla niej najważniejsze.A my borykaliśmy się sami ale
      daliśmy sobie radę.Pozdrawiam wszystkie dzielne babcie.
      • emerytka13 Re: Polska babcia 24.10.06, 21:51
        Chyba nie jestem typową babcią. Kiedy ćórka urodziła bliżniaczki jeszcze
        pracowałam ,więc to jej mama przyjechała na pierwsze 2 tygodnie . Potem syn
        wziąl dlugi urlop. Ja i mąż ,zgodnie z obietnicą , 1 weekend w miesiącu, bo
        młodzi muszą odreagować , tym bardziej ,że jest dwoje na raz. Ale dzieci
        korzystają z naszej weekendowej oferty rzadko, bo podobno rozpuszczamy dzieci.
        A ja uważam, ze babacia i dziadek są od "małpiej miłości" rodzice mają kochać
        mądrze i wychowywać. Ja już odpowiedzialnie kochałam nasze dzieci. Wnuki kocham
        bezkrytycznie i to jest cala radocha bycia babcią. Czasem odbieram z
        przedszkola, jak się rodzicom coś zawali w pracy , ale mimo emerytury nie
        robimy z mężem za niańki.Pomóc nie znaczy zastępować rodziców.
    • rembka Re: Polska babcia 24.10.06, 11:33
      Niepokoi mnie tylko to, ze jesli dziadkowie nie maja poczucia wiezi i checi
      przebywania ze swoimi wnukami, to i wnuki nie beda mialy ochoty ich odwiedzac w
      domach spokojnej starosci, albo im zrobic zakupow etc. Ludzie musza sobie
      pomagac i integrowac ze soba w rodzinach, bez tego zaczniemy zyc jak obcy.
      Zdani tylko na siebie, zapatrzeni tylko w siebie i na koncu, bedziemy umierac w
      domach starcow sami, a wiadomosci o naszej smierci beda wysylane do naszych
      dzieci lub wnukow na formularzach z rachunkami za pogrzeb.
    • wj_2000 Polska babcia 24.10.06, 11:47
      Kobiety uważające, że babcia może wnukami zająć się co najwyżej dla własnej
      przyjemności, powinny opowiedzieć się za zrównaniem wieku emerytalnego kobiet i
      mężczyzn!!!!!

      Obecnie różnica jest aż 10 lat!!!!!!!!!! I jeszcze długo będzie. W perspektywie
      planowane jest jej zmniejszenie do lat 5. Ale dlaczego????

      Czy ktoś jest w stanie logicznie wyjaśnić podstawy tych przywilejów, bez
      wiązania ich z NATURALNYM odruchem, czułym i radosnym obowiązkiem zajęcia się
      wnukami????????????????????????????????????????????
      • esmeralda_pl Re: Polska babcia 24.10.06, 13:49
        pogięło cię? od kiedy wiek emerytalny dla kobiet to 55? Zanim się wypowiesz na
        jakiś temat, to sprawdź o czym piszesz
      • ally Re: Polska babcia 24.10.06, 17:07
        po pierwsze, różnica wynosi obecnie właśnie 5 lat
        po drugie, jej konsekwencją są znacznie niższe emerytury dla kobiet
      • echtom Re: Polska babcia 24.10.06, 19:34
        55 lat to tzw. wcześniejsza emerytura, która znikła w nowym systemie
        ubezpieczeniowym - teraz jest 60. A skąd ten przywilej? Po pierwsze, kobieta,
        która przez ponad 30 lat pracowała podwójnie - zawodowo i w domu - jest
        zwyczajnie zmęczona i zasługuje na trochę odpoczynku i spokoju. Po drugie -
        kobieta w tym wieku ma często starych, niedołężnych rodziców i to na nią spada
        obowiązek opieki nad nimi.
        Ad 1 - kobieta w tym wieku jest jeszcze człowiekiem i ma na przykład prawo
        zająć się wreszcie tym, z czego rezygnowała przez kilkadziesiąt lat ze względu
        na pracę i dzieci. Ma nawet, o zgrozo, prawo ułożyć sobie życie od nowa. Znam
        dwie takie kobiety i podoba mi się ich wybór. Moja kuzynka w wieku 51 lat
        wyszła po raz drugi za mąż i cała rodzina na tym zyskała. Ona jest szczęśliwa i
        nie "wisi" emocjonalnie na rodzinie swojej córki, zatruwając im życie. Dzieci
        zaczęły ją szanować - ile razy potrzebowały pomocy, zamiast telefonu: "Mamo,
        przyjeżdżaj jutro o siódmej" było: "Czy mama by mogła? Czy mama ma czas?" Z
        wnukami (dziś w liceum) ma świetny kontakt, a chłopcy dodatkowo zyskali fajnego
        przybranego dziadka (prawdziwy zmarł, gdy byli bardzo mali).
        Matka mojej koleżanki owdowiała po kilkunastu latach małżeństwa. Gdy dzieci
        skończyły studia i ułożyły sobie życie, wstąpiła do zakonu. Zakon nie jest
        klauzurowy, więc ma kontakt z rodziną. Gdy koleżanka urodziła pierwsze dziecko,
        jej matka dostała od przełożonej trzy miesiące urlopu i przyjechała pomóc przy
        maluchu.
        • wj_2000 Re: Polska babcia 25.10.06, 00:22
          echtom napisała:
          > 55 lat to tzw. wcześniejsza emerytura, która znikła w nowym systemie

          Tyle że "nowy system" nie wyprodukował jeszcze ani jednej emerytki.
          Ciągle jeszcze wszystkie 55 latki mają prawo do tzw. "wcześniejszej emerytury",
          i jeszcze długo ją będą miały, nawet te, które (jako urodzone między 1948 a -
          bodajże 1970) podpisały umowę z funduszem emerytalnym.
          Właśnie o tej emeryturze pisałem.
          Moment, gdy zastapiona zostanie emeryturą w wieku 60 lat, jest jeszcze dość
          daleko przed nami.
          • echtom Re: Polska babcia 25.10.06, 08:30
            OK, ale co to zmienia? 55 lat to piękny wiek, by sobie trochę pożyć po
            kilkudziesięciu latach ciężkiej pracy i wyrzeczeń. Ile lat przepracowałeś i ile
            dzieci wychowałeś, by czuć się upoważnionym do organizowania innym ludziom
            życia?
            • echtom Sorry, zwracam honor 25.10.06, 08:57
              Właśnie doczytałam, że jesteś dziadkiem 4 wnucząt, czyli wiesz, o czym piszesz.
              Z tonu Twoich wypowiedzi błędnie wywnioskowałam, że jesteś aroganckim młodym
              człowiekiem, który wie najlepiej, co mają robić inni. Faktem jest, że mężczyźni
              często mają dla wnuków znacznie więcej cierpliwości i czułości, niż mieli dla
              własnych dzieci. Zgadzam się z tym, co piszesz o więzi uczuciowej między
              dziadkami i wnukami - mi też zupełnie nie odpowiada model amerykański z
              dziadkami udającymi nastolatków (chociaż akurat w tamtej kulturze ma to wymiar
              dramatyczny - kto wypadnie z gry, ląduje w domu starców). Czy jednak Twoja
              miłość do wnuków przejawia się w całodobowej opiece nad nimi oraz praniu,
              sprzątaniu i gotowaniu dla dorosłych dzieci? Bo my dyskutujemy właśnie o tym -
              nikt normalny nie ma chyba wątpliwości, że ważne jest, by wnuki spędzały czas z
              dziadkami i miały z nimi silną więź emocjonalną. Jednak o d p o w i e d z i a -
              l n o ś ć za wychowanie dzieci i opiekę nad nimi spada na rodziców, nie
              dziadków. To rodzice mają o b o w i ą z e k ograniczyć rozrywki i tak
              zorganizować sobie pracę, by temu zadaniu podołać. Nie mogę przyznać racji
              rodzicom-kukułkom, którzy wypełniają sobie czas pracą i imprezami, podczas gdy
              ich dziecko krąży przez cały tydzień między przedszkolem a domem babci.

              _
              Dogs look up to us. Cats look down to us.
              Pigs treat us as equals.
              Winston Churchill
    • megann.i Re: Polska babcia 24.10.06, 11:54
      Ja jeszcze nie mam własnych dzieci, ale jak je będę miała to na pewno będe
      wychowywać je sama. Owszem,jak moja Mama będzie chciała czasem sie nimi zająć
      to nie bedę sie sprzeciwiać ale uważam że dzieci powinni wychowywać
      rodzice.Moja Mama wychowawła nas troje rodzenstwa prawie caly czas sama,
      pracowała a pomimo to miala zawsze dla każdego z nas czas, poswięciła w sumie
      nam całe życie. Uważam że teraz zasłużyła sobie aby teraz jak my wszyscy juz
      odejdziemy na swoje i założymy rodziny aby miała troche czasu i dla siebie.
      Jeszcze pracuje, ma do emerytury prawie 10 lat i niewyobrazam sobie abym ja
      albo moje rodzenstwo zmuszalo ją do rezygnacji z pracy bo trzeba sie zając
      wnukami. Skoro Mama potrafiła to i ja potrafię pogodzić pracę z obowiązkami
      związanymi z dziećmi, a Mamie należy sie odpoczynek. Oczywiscie bedziemy ja
      odwiedzać i ona nas tez, jakbyśmy byli w potrzebie to napewno nie odmowi nam
      pomocy ale nie uwazam, aby opieka nad wnukami to byl jej obowiązek, bo inaczej
      wnuki nie bedą chciały jej znac. To juz moja sprawa jak wychowam dzieci i na
      pewno wychowam je tak aby mialy zawsze szacunek do mojej Mamy a nie tylko
      wtedy, jak sobie na to "zasłuzy" wychowując wnuki. Poza tym choć moja Mama jest
      wspaniala osobą to ja jednak wolałabym wychować dzieci tak jak ja chcę, wg
      moich zasad.
      • rockawy Re: Polska babcia 24.10.06, 13:33
        Zdrowe i madre spojrzenie na sytuacje.Popieram.Pomoc tak, ale nie zastepstwo w
        wychowaniu.Pomagalam corce w wychowaniu wnuka do czsu pojscia do
        przedszkola.Przy wnuczce pomagala tesciowa/ja mieszkam b.daleko i pracuje/tez
        do czasu pojscia do przedszkola.Teraz pomaga nadal np. odebrac awaryjnie z
        przedszkola,lub gdy wyjezdzaja,ida do kina,impreza bez dzieci,choroba
        dziecka.Ja wychowalam 2 corki pracujac/do przedszkola pomagali rodzice/trzeba
        sobie dobrze organizowac zycie,ot i cala recepta a przedszkole to fajna szkola
        samodzielnosci .
    • r_mol Od zajmowania się dziećmi są rodzice 24.10.06, 12:17
      Nie wyobrażam sobie obarczania mojej mamy opieką nad dziećmi, nie wyobrażam
      sobie, żeby moje córki, kiedy będą już miały swoje dzieci, wrzuciły mnie czy
      mojej żonie opiekę nad swoimi dziećmi, bo chcą zaoszczędzić parę groszy na
      niani czy przedszkolu.
      Rodzice to nie jest darmowa siła robocza.
    • camel_3d rola kobiety, rola babci... 24.10.06, 12:23
      tzw nowoczesne spoleczenstwo zmusza poprzez reklamy, mediae, glupie filmy
      kobiety to robienia kariery. i to nie dlatego zeby kobiety sie samorealizowaly
      tylko dlatego, zeby firmy wiecej zarabialy. bo jezeli mezczyzna i kobiety
      pracuja. mozne im placic po np. 2000. Starcza na utrzymanie. Gdyby pracowali
      TYLKO mezczyzni firmy mialyby mniej sily roboczej do wyboru i musialby placic
      im po 4000 zeby mogli utrzymac rodzine i zone.

      po cholere nam babcie, ktore nie chca si eopiekowac wnukami tylko robia
      kariere zawodowa?
      Potam na starosc, kiedy juz ich w firmach nikt nie chce...zatruwaja zycie
      wnuczetom, ze nikt je nie odwiedza.

      Gdyby mi przyszlo wybrac, albo renta i pomoc moim dzieciom w wychowaniu ich
      dzieci lub praca i kariera. To od reki wybralbym rente i wnuki:) Dzieci sa
      super. Poza tym jako np dziaek rencista mialbym wiecej czasu na wypady z
      wnukami niz jako dziadek karierowicz odwiedzajacy je od czasu do czasu.

      Zastanawiam sie co jest takiego w tyraniu po 13 godzin dziennie (lub w robieniu
      kariery) lepszego, niz opieka nad wnukami, np przyprowadzenie ich z
      przedszkola itp...

      Ja tam jestem wdzieczny mojej babci, ze zrezygnowala z zycia zawodowego i
      zajela sie na caly etat swoimi wnukami:) Dzieki temu nie musielismy sie paletac
      po przedszkolach, wtawac o 6 rano i jesc byleco..zrobione przez kucharki, ktore
      nie mialy ochote na prace:)
      • delfina77 Re: rola kobiety, rola babci... 24.10.06, 17:57
        Twoje założenie, że gdyby pracowali tylko mężczyźni to zarabialiby więcej, jest
        może prawdziwe. Jednak wówczas każda kobieta musiałaby wyjść za mąż i działoby
        sie to co kiedyś, że ze strachu przed staropanieństwem, czyli śmiercią głodową,
        brało się co popadnie. Poza tym gdy małżonek ginął np. śmiercią tragiczną w
        kwiecie wieku, taka kobieta była skazana na co właściwie? Chyba na prostytucję
        albo szybkie łapanie następnego faceta, który by na nią pracował. Dzięki
        seredeczne, ja już wolę to co mamy dziś
      • echtom Camel 24.10.06, 19:04
        a ile Ty masz dzieci? Coś mi się kojarzy z innego wątku kojarzy, że ani
        jednego. Więc skąd możesz wiedzieć, co jest super i co byś wybrał?
    • amaggo Polska babcia 24.10.06, 12:45
      Rada dla babci i dziadka!!
      Często chcemy pomagać naszym dzieciom w opiece nad maluchami, ale w taki sposób
      jaki jest dla nas wygodny lub w takim zakresie jaki nam wydaje się korzystny
      lub potrzebny. Zapominamy o tym, że różnimy się i to, co z naszego punktu
      widzenia wydaje się pomocą dla innych może być niewygodne lub niepotrzebne. W
      takiej sytuacji pomagasz i spotykasz się z "niewdzięcznością" - budzi to
      frustrację i niepotrzebne nieporozumienia. Jeżli chcesz pomóc - sprawdź jakiej
      pomocy potrzebuje Twoja córka czy sym. Po prosu spytaj o to, co im jest
      potrzebne. Sprawdź czy możesz i czy chcesz to im dać. Jeżeli tak to cudowenie,
      a jeżeli nie to masz prawo odmówić. Pomagając w tem sposób unikniesz
      nieporozumień. Twoja córka czy syn dostanie taką pomoc o jaką mu chodzi i
      będzie wdzięczne, a relacje będą układać się super. Jeżeli nie możesz pomóc czy
      nie chcesz w takim zakrsie o jaki Cię proszą pamiętaj, że możesz odmówić - bez
      poczucia winy lub zparoponować inną formę, taką która jest dla Ciebie i dla
      nich dobra. Takie pomaganie pozwala dać innym to czego potrzebują, a osobie
      dającej poczucie przyjemności i zadowolenia z dawania.Dawaj tylko wtedy jeżeli
      nie chcesz nic w zamian - unikniesz wtedy rozczarowania.
    • on-na Re: Polska babcia 24.10.06, 13:10
      Moje dziecko ma dwie babcie, dziadka i jedną prababcię. Z jedną babcią - zero
      kontaktu. Jest to moja teściowa (niepracująca), która mimo mieszkania pod jednym
      dachem ani razu nie zaproponowała swojej pomocy. Była wręcz obrażona, że
      zdecydowaliśmy się na dziecko. Jeśli mała zapłakała, od razu w drzwiach
      pojawiała się głowa teściowej. I ten karcący ton! "Czemu to dziecko ZNOWU płacze?".
      Byłam bez przerwy zestresowana, jak tylko w nowym mieszkaniu wyschły podłogi -
      wyprowadziliśmy się.
    • vombatus Re: Polska babcia 24.10.06, 13:27
      Obawiam się, że to nie "BYŁA minister". Po wyjściu SO z rządu podała się do
      dymisji, lecz przez cały okres do ponownego zaprzysiężenia Leppera na stanowisko
      wicepremiera Duży Kaczor jej nie przyjął. Tym samym Anna Kalata pozostaje ministrem.
    • plus_k a Dziadek ? 24.10.06, 13:44
      Nie rozumiem dlaczego mówi się tylko o Babci ?
      Czy uważacie, że Dziadek nie może wychowywać wnuków ?
      Jeśli Babcia jest aktywna zawodowo a Dziadek na emeryturze, to co stoi na
      przeszkodzie żeby to On zajął sie pomocą ?
      Nie zapominajcie, że też potrafi kochać wnuka i zajmować się tak, jak Babcia.
      • wisiaevolution Właśnie jestem za Dziadkiem 24.10.06, 14:43
        Moim synkiem zajmował sie dziadek. Nie była to opieka na pełny etat, ale
        odbierał go z przedszkola i spędzał z nim ok 3 godzin dziennie zanim wróciliśmy
        z pracy, podobnie było w pierwszych latach szkoły małego. Dziadek spisał sie na
        medal. nie twórzmy stereotypów.
    • esmeralda_pl Re: Polska babcia 24.10.06, 13:55
      Ja nie mam jeszcze dzieci, ale już ustaliłyśmy z Mamą, że jak maluchy się
      pojawią, to Mama chętnie będzie zabierac je np. w weekendy na wycieczki...
      Ja sama jestem nianią i wiem, że na czas wyjść do kina, teatru czy imprezę będę
      kogoś wynajmować...
      Moja Mama ma prawo wreszcie odpocząc na emeryturze - zresztą, wcale nie jest
      pewne, czy na nią przejdzie...
      Znam przypadek, gdy kobieta wychowanie własnego dziecka oddała babci... teraz
      sama jest babcią, a zachowuje się jakby była matką... co jest na rękę jej
      córce - nie musi się zajmować własnym dzieckiem... i to jest patologia
    • kropka9991 Polska babcia 24.10.06, 14:02
      Propozycja Pani Minister to kolejna próba ubezwłasnowolnienia ludzi, i rodziców
      i dziadków. Jeśli komuś pasuje zajmowanie się wnukami (jest zdrowy, blisko
      mieszka, ma czas i ochotę) to super, ale jeśli jest inaczej to jak rząd chce to
      odgórnie nakazać?!? Że niby co? Jak nie jest zdrowy, nie ma siły dźwigać i
      biegać za maluchem to ustawą Minister to zmieni? Jak mieszka daleko - nakaz
      osiedlenia w domostwie rodziców?!? A jak normalnie pracuje - to ma się
      zwolnić?!? Rozumiem że Minister nie uwzględnia faktu że dziadkowie mogą nie
      znajdować w tym wystarczająco kuszącej przyjemności.
    • laelia Re: Polska babcia 24.10.06, 14:11
      Niby dlaczego naturalnym odruchem kobiety ma być zajmowanie się wnukami???
      Dziećmi niech się zajmują ich rodzice, sama nie mam zamiaru obciążać rodziców
      wychowaniem moich dzieci i mam nadzieję nauczyć je tego samego. Nie mówię
      oczywiście o całkowitym odcięciu kontaktów, czy pomocy w razie konieczności czy
      choroby. A kwestia domu opieki tak często tu poruszana to już zupełne
      postawienie sprawy na głowie. Osobiście, kiedy już nie będę w stanie radzić
      sobie samodzielnie wolałabym żeby zajmowała sie mną wykwalifikowana opiekunka w
      domu opieki, którą sama wybiorę i zatrudnię i od której w związku z tym będę
      mogła wiele rzeczy wymagać niż gdyby miała to robić moja rodzina, która po
      pierwsze - ma własne życie i problemy, po drugie niekoniecznie może mieć
      kwalifikacje czy chęci do bezustannego opiekowania się starszą osobą a po
      trzecie - naprawdę uważacie, że starsza osoba, która przebywa w domu z rodziną
      ma z nią lepszy kontakt niż gdyby przebywała w domu opieki? Z moich doświadczeń
      wynika, że to właśnie wtedy ten kontakt jest może nie częstszy ale na
      pewno "lepszej jakości".
      A żeby nie wyjść na wyrodną wnuczkę - 1 moja babcia mieszkała z nami całe lata,
      tylko kiedy zaczęła wymagać całodobowej opieki - to co mieliśmy zrobić? Rzucić
      pracę, studia, żeby się nią zajmować? W domu opieki miała cały dzień kontakt z
      innymi ludźmi, nagle zaczęła być dużo bardziej aktywna, mogła wychodzić na
      spacery do ogrodu co u nas w domu było praktycznie niemożliwe (3 piętro bez
      windy). A całą reszte swoich krewnych widywała zdecydowanie częściej, niż
      mieszkając z nami.
      A do takiego rozwiązania przekonała ją moja druga babcia, która chociaż ciągle
      jest samodzilena (co nie znaczy, że nie widuje swoich dzieci i wnuków, ani że
      nie może liczyć na naszą pomoc) i mieszka sama, to ma już od dawna zbadany
      rynek, wybrany osobiście dom opieki, w którym jej się podoba i odłożone na to
      pieniądze. I to jej decyzja. Może dlatego że dużą część życia spędziła za
      granicą a może dlatego, że charakter nie pozwala jej czuć się zupełnie zależną
      od innych, nawet kiedy tych innych mocno i z wzajemnością kocha.
      • sonia9912 Re: Polska babcia 24.10.06, 16:00
        Najlepsze co można wymyslec to obarczyc babcie i dziadka wnukami,niech
        harują,bawia,karmia etc a jak juz wnusie dorosną a dziadkowie zniedołężnieja to
        fru do domu opieki aby miec święty spokój,zeby nie psuli widoku w naszych
        domach,zebysmy spokojnie mogli wyjeżdżac na wczasy,by nie trzeba prac ich
        ciuchow ktore co niektorym lalom spedzają sen z powiek.Tu wcale nie chodzi o
        dobro naszych babc i dziadkow tutaj kazda mysli jak wyreczyc sie tymi starymi
        spracowanymi ludzmi by ich pozniej odstawic dp przytułku.Naprawde wstyd.
        • sonia9912 Re: Polska babcia 24.10.06, 16:05
          Jeszcze chciałam dopowiedziec ze z reguły młode mężatki chcac obarczyc opieka
          babcie,obarczaja a bardzo dziwne ze tylko tesciową.Swoje mamy wola oszczędzać i
          to nie bardzo rozumiem dlaczego.Jak zostane kiedys tesciowa to szczegolnie bede
          na to zwracac uwage.
          • mamosz Re: Polska babcia 24.10.06, 16:18
            Wkurza mnie ta dyskusja z jeszcze innego pktu widzenia .Byc moze dla 25-cio
            latka 50+ bo w takim wieku sa babcie -to starosc i jedyne zajecia dostepne
            nam,zgrzybialcom to wycieczka na cmentarz ew.uprawianie ogrodka i plotki z
            kolezankami,a nie przyszlo wam dziewuszki do glowy ,ze wasza np.rozwiedziona
            mama czy tesciowa zamiast spedzic upojny wieczor z wnuczkiem wolipojsc na
            randke ze sniadaniem....Ze wieczory i weekendy waszych rodzicow to takze
            kolacje we dwoje i nareszcie mozliwosc zajecia sie soba ,czesto renesans
            milosci.Pomyslcie o tym zanim zaczniecie sie dopytywac dlaczego mamusia nie
            pedzi zachwycona ze moze pobyc w sobotni wieczor z ukochanym wnuczeciem
    • maria10344 Polska babcia 24.10.06, 16:18
      JESTEM NA wcześniejszej,mam 56 i za 2 mieś.będę babcią.Mieszkam w Gdańsku i
      żeby być blisko dzieci i im pomóc praeprowadzam się na Śląsk.Nie wyobrażam
      sobie,żebym nie zajmowała się dziećmi córki,wiem,że samolubnie mogłabym zająć
      się sobą,ale to dla mnie nie byłaby radość.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka