Dodaj do ulubionych

Tina Modotti

16.05.07, 00:48
Dla takich ludzi, jak ta kobieta - wierzę w lewicę. I nawet komunizmu nie
potrafię potępić do końca.

Sam charakter ruchu lewicowego jest dla mnie wyrazem właśnie takich
osobowości, jak osobowość Modotti.

Choć bynajmniej nie jakieś wyidealizowane - także dziś nie przestają one
przemawiać.
Obserwuj wątek
    • kiddy Re: Tina Modotti 16.05.07, 22:29
      Osobowośc? Przecież ta kobieta miała krew na rękach, tak samo jak jej
      przerażający przyjaciel. Była tak blisko teatru wydarzeń, że z pewnością
      wiedziałą, jak działali komuniści w Hiszpanii, ZSRR i Meksyku. Co z tego, że
      była artystką?
      • nick3 Re: Tina Modotti 16.05.07, 23:48
        Polityka to nie jest zajęcie dla niewinnych panienek, jak powiedział Lenin.

        (co nie uniewinnia wszystkich sukinsynów, których niestety trochę było)

        A osobowość - jest albo jej nie ma. Argumentów nie trzeba.
        • tetlian Re: Tina Modotti 24.05.07, 21:55
          Z Meksyku to najbardziej lubię meksykańskie żarcie :)
          • nick3 Re: Tina Modotti 24.05.07, 22:50
            Nie dla wszystkich go zawsze starczało.
            • calcinus Hitler tez ci sie podoba? Tez przeciez socjalista 24.05.07, 23:14
              Stalin tez, i Mao, i Pol-Pot... oni zabili wiecej ludzi niz ta k...a komunistka,
              wiec to powinni byc dla ciebie prawdziwi idole glupku.
              • nick3 Może dla Goebbelsa to on i był "socjalista":) 25.05.07, 00:22
                Sam jesteś głupek, jeśli gadka o "Stalinie" i "100 mln ofiar" wystarcza ci za
                całą refleksję na temat walki lewicy o "tzw.":) sprawiedliwość społeczną.
                • ex Re: Może dla Goebbelsa to on i był "socjalista":) 25.05.07, 04:16
                  usprawiedliwiaj sobie terror idealami. modotti byla takim samym bandyta jak jej
                  partner i ich zwierzchnik w moskwie. to, ze byla kobieta i artystka wcale nie
                  znaczy o jej wyjatkowym charakterze, wrecz przeciwnie.
                  • nick3 Bandera rossa 25.05.07, 11:33
                    Nie usprawiedliwiam (napisałem: dobrze, że przedstawiona bez idealizacji) ani
                    nie oskarżam.

                    Dla mnie jest wystarczająco wyrazista taka, jaka jest.

                    Mówię tylko: coś było cennego w klimacie tamtych czasów i w tamtych ludziach.

                    Rzekłbym więcej - dziś tego brakuje!

                    Nie można sprawy zbyć biadoleniem nad "zbrodniczością" (A jest to biadolenie,
                    bo jest nieszczere. Kwiaty składać pod pomnikiem Franco jest wporzo - nie
                    przeszkadza w IVRP zostać marszałkiem Sejmu.) Wiemy, że zbrodnie były (i jest
                    to w artykule opisane). Była też jednak świadomość walki o wielką i słuszną
                    sprawę. Artykuł pokazuje, jak jedno z drugim w życiu ludzi się przeplatało.
                    • donq Re: Bandera rossa 25.05.07, 13:40
                      > Mówię tylko: coś było cennego w klimacie tamtych czasów i w tamtych ludziach.
                      >
                      > Rzekłbym więcej - dziś tego brakuje!

                      I cale szczescie jesli brakuje! Ten "klimat" to jeden z czynnikow, ktore
                      popchnely nas w otchlan, z ktorej jeszcze sie nie wygrzebalismy a rozne nicki3
                      pracuja usilnie bysmy sie nie wygrzebali, a nawet by "klimat" wrocil.

                      Ten "klimat" to sposob na wygrzebywanie z wrazliwych mlodych ludzi
                      przechodzacych nieuchronne rozczarowanie swiatem cech najobrzydliwszych, i
                      utrzymywanie ich w tym stanie degeneracji mentalno-moralnej dla politycznych
                      celow "wolnosci". Co mozna rzec o "klimacie" ktory z mlodych ludzi
                      robi "wrazliwych zombie", ktorymi nick3 sie tak zachwyca?

                      Obawiam sie jednak, ze za duzo "klimatu" przetrwalo, by zbyc nicka3 wzruszeniem
                      ramion.

                      No i chyba nikt nie ma watpliwosci, co nick3 robilby w "klimacie tamtych
                      czasow"? Czy ktos ma jakies watpliwosci, co bedzie robil, gdy znow pojawi sie
                      wyteskniony odpowiedni "klimat"? Przeciez polityka to nie zabawa dla grzecznych
                      dziewczynek...

                      I on smie krecic nosem na sugestie, ze jest czerwony do szpiku kosci, ze
                      wszystkimi tego konsekwencjami.

                      "Wielka i sluszna sprawa", fajdanitis relativistis.

                      DonQ
                      • nick3 Re: Bandera rossa 25.05.07, 15:30
                        Lewica jest stanem ducha. I dlatego nie mam wątpliwości, że się odrodzi.
                        • donq Re: Bandera rossa 25.05.07, 16:54
                          > Lewica jest stanem ducha. I dlatego nie mam wątpliwości, że się odrodzi.

                          Niestety i ja mam takie obawy. "Prawdy relatywne" i inne lewackie wymysly sa
                          bardzo potrzebne w kulturowej wojnie o rzad dusz a naiwnosci i glupoty na
                          swiecie nie brakuje.

                          Juz Ci chyba pisalem, jak jakis pan (nie pamietam nazwiska) we francuskim Radio
                          Inter (program Charivari) lamiacym sie ze wzruszenia glosem (jak to francuscy
                          komunisci zazwyczaj maja, jak nie ze wzruszenia to ze swietego oburzenia)
                          powiedzial, ze on wie, ze "niektorzy" (sic!) komunisci to za fajni nie byli,
                          ale on jest "komunista serca", bu ludzkie pragnienie wolnosci (Twoj "stan
                          ducha") nigdy nie zgasnie. Uronilem lze prawie :)

                          Tak ze mozesz zasadnie sie nadziewac, ze dane Ci bedzie jeszcze zabawic sie w
                          tow. Dzierzynskiego i w ten sposob podtrzymac nasza najpostympowsza tradycje i
                          wyprowadzic "ten kraj" z ciemnogrodu.

                          DonQ


                          • nick3 Modotti i Orwell 25.05.07, 22:34
                            O swoich marzeniach o męczeństwie będziesz musiał porozmawiać z kim innym,
                            donq:) Może z muzułmanami?:)

                            Dzisiejsza lewica nie ma w programie rewolucji, a już na pewno - rozumianej
                            jako walka zbrojna. Mało masz też realnych podstaw, by spodziewać się wpaść w
                            ręce Żelaznego Feliksa.

                            Moje uwagi dotyczyły przeszłości lewicy. I nie jestem wobec niej bezkrytyczny.
                            'Wrażliwy zombi' nie jest dla mnie ideałem, a już w szczególności - bezosobowy
                            funkcjonariusz Moskwy.

                            Bliska jest mi postawa Orwella, który poznał niemal wszystkie odłamy lewicy w
                            działaniu.

                            Był i pozostał zdecydowanym lewicowcem, a jednocześnie swoje przemyślenia na
                            temat makabry totalitaryzmu, której doświadczył po stronie własnych szeregów
                            (podczas wojny o wolność Hiszpanii) - przekazał w postaci wnikliwej demaskacji
                            komunizmu - "Roku 1984".

                            (Oczywiście nie sądzę, byś odstąpił od tak poręcznej etykietki na oponenta,
                            jak - "stalinista"!:)
                            • listekklonu Re: Modotti i Orwell 26.05.07, 07:31
                              Nick3, ależ się sprytnie wywinąłeś. Jestem pod wrażeniem :)
                              • nick3 Re: Modotti i Orwell 26.05.07, 13:37
                                "Sprytnie"? Szczerze.
                            • donq Re: Modotti i Orwell 03.06.07, 18:01
                              > O swoich marzeniach o męczeństwie będziesz musiał porozmawiać z kim innym,
                              > donq:) Może z muzułmanami?:)

                              Swoimi lewackimi prymitywnymi insynuacjami typu "wszystkie religie sa takie
                              same" i stojace na przeciwnym biegunie od stanu lewackiego duha epatowac mozesz
                              jedynie mdlejace od smrodu owego duha panienki.

                              > Dzisiejsza lewica nie ma w programie rewolucji, a już na pewno - rozumianej
                              > jako walka zbrojna. Mało masz też realnych podstaw, by spodziewać się wpaść w
                              > ręce Żelaznego Feliksa.

                              Jak ktora i jak kiedy. Jak sie zmienia "prawdy relatywne" lub "etap dziejowy"
                              rzezac sie bedzie reakcje az milo. Starzy towarzysze az zapiszcza ze szczescia.

                              Ale rzeczywiscie obecne dzialania sa bardziej perfidne - wojna kulturowa gorzeje
                              w pelni. Lewica zawsze byla mistrzynia dezinformacji, graniu na naiwnych
                              emocjach i oszustw intelektualno-moralnych. Do zwyciestwa daleko jeszcze, nie
                              ludz sie - i nie nalezy miec zludzen, ze gdy beda porazki ("rakcja podniesie
                              glowe") tow. Dzierzynski wroci do lask. Ostateczny cel to zbudowanie "nowego
                              czlowieka", srodki do tego celu zawsze dla lewicy byly nieistotne. Gdy okaze sie
                              konieczne utopienie nowych Wandei we krwi to sie utopi - obecnie swiat ma
                              szczescie w nieszczesciu ze poddaje sie dosc grzecznie kulturowemu praniu mozgu,
                              wiec reakcjonisci moga sobie chodzic spokojnie po ulicy. Nie wskutek dobroci
                              lewicy lecz wskutek trafu urodzenia sie na bezkrwawym "etapie dziejowym".

                              > 'Wrażliwy zombi' nie jest dla mnie ideałem, a już w szczególności - bezosobowy
                              > funkcjonariusz Moskwy.

                              Oj jest, jest, to on ci w duszy gra i na jego widok slozy z oczu sie puszczaja
                              (i jak Dozorcy Domu Aniolowi na widok tow. Winnickiego usta szepcza "taki
                              czlowiek, taki czlowiek..."). To doskonale widac w tym watku.

                              "Makabra totalitaryzmu" to ni mniej ni wiecej ino "makabra lewactwa". Z prostego
                              powodu - dla lewaka wszystko jest polityka, polityka jest wszystkim i musi
                              obejmowac calosc zycia. To nieusuwalny i fundamentalny element mentalnosci lewaka.

                              W Hiszpanii nie bylo po stronie republikanskiej walki "totalitaryzmu" z
                              "wolnoscia", jak lubia myslec i propagandowac lewacy (w celu przeciwstawienia
                              sobie zlego Stalina i szlachetnych rewolucjonistow, co jest potrzebne do
                              recyklingu ydei i duha). I "stalinowcy" i anarchisci i antystalinowscy komunisci
                              (trockisci czy jak tam ich zwal) z czasow hiszpanskiej wojny, jak i Ty z czasow
                              obecnych mieliscie i macie jeden cel - zbudowac "nowe spoleczenstwo" z "nowym
                              czlowiekiem" - jakas wersje szczesliwego swiata a la "Rok 1984". Tak, klotnie w
                              rodzinie sa, ale postronny obserwator (bez duha) widzi, ze rodzinka siebie warta.

                              Dla mnie "stalinista" nie oznacza "totaliratysty" przeciwstawionego
                              "szlachetnemu rewolucjoniscie". Jest to tylko okreslenie na jeden z rodzajow
                              "szlachetnego rewolucjonisty", gorszy od innych tylko dlatego, ze mial okazje
                              sie wykazac, co innym tak w pelni dane nie bylo.

                              DonQ







                              • listekklonu Re: Modotti i Orwell 03.06.07, 18:18
                                donq napisał:
                                >stanu lewackiego duha

                                Mój Boże, już wolę ducha lewaka, niż duha prawiczka...
                                • donq Re: Modotti i Orwell 03.06.07, 18:55
                                  > Mój Boże, już wolę ducha lewaka, niż duha prawiczka...

                                  Chciales pewnie rzec "Moja Istoto Najwyzsza"?

                                  Czy wykazac skutecznosc idei powszechnej edukacji, przynajmniej na poziomie
                                  ortograficznym?

                                  DonQ
    • januarya Re: Tina Modotti 19.05.07, 14:02
      No ale co w niej takiego fascynującego? Relacje erotyczne z paroma nagrzanymi
      rewolucjonistami? Bo jej prace nie są jakoś szczególnie wybitne; słynny
      "heroiczny" profil Melli to typowy kicz propagandowy.
    • agulaszek Re: Tina Modotti 20.05.07, 15:55
      A ja czytając artkul przez cały czas miałam w tle dalekie skojarzenie z Fridą
      Calho i jej Diego :)
    • listekklonu Re: Tina Modotti 24.05.07, 21:52
      Bardzo ciekawy artykuł. Ale fascynuje mnie to, że nawet tak prosty tekst każdy
      odbiera inaczej. Ktoś tam wyżej napisał, że to artykuł propagandowy. Ale której
      niby strony? Ja wcześniej nie znałam tej pani i na podstawie tej krótkiej
      biografii jawi mi się jako kompletnie amoralna, podła i zbrodnicza osoba. A że
      przy okazji obdarzoną pewną dozą uroku i talentu, to już zupełnie inna sprawa.
    • donq Re: Tina Modotti 24.05.07, 22:43
      > Dla takich ludzi, jak ta kobieta - wierzę w lewicę. I nawet komunizmu nie
      > potrafię potępić do końca.

      Wiemy, wiemy. Robili co robili, ale jakie motywacje!

      > Polityka to nie jest zajęcie dla niewinnych panienek, jak powiedział Lenin.

      I ma ktos watpliwosci, co robilby (lub jeszcze zrobi, wolno mu miec nadzieje)
      nick3 w czasach "przyspieszenia historii"?

      Przekleci lewacy, bleeding hearts, spolecznie wrazliwi rewolucjonisci, artysci z
      osobowoscia! Zaraza wiecznych pietnastolatkow!

      I tylko zal ludzi, ktorzy ciagle musza znosic konsekwencje biadolenia wrazliwcow
      z osobowoscia...

      DonQ
      • nick3 Re: Tina Modotti 24.05.07, 22:53
        Wolę "piętnastolatków" od strupieszałych moralizatorów.

        Tak mam.
        • donq Re: Tina Modotti 25.05.07, 13:23
          > Wolę "piętnastolatków" od strupieszałych moralizatorów.

          I to jest wlasnie grozne, bo to czyni Cie doskonalym kandydatem na tow.
          Dzierzynskiego (co Twoje posty w tym watku wykazuja niezbicie).

          I nie zaprzeczaj gdy ktos bedzie sugerowal, zes komunista (albo tez stalinista
          nawet!) bo to cala i swieta prawda!

          Nie musze dodawac, ze "strupieszały moralizator" to moze byc straszak jedynie w
          lewackim gabinecie figur woskowych. Bez rozowej gabki w mozgu ten demon nie
          istnieje.

          DonQ
          • nick3 Re: Tina Modotti 25.05.07, 15:28
            donq napisał:
            >I nie zaprzeczaj gdy ktos bedzie sugerowal, zes komunista (albo tez stalinista
            >nawet!)

            Już nigdy nie będę, obiecuję:)))
    • bezportek Tina Modotti- typowa, sztampowa lewaczka 24.05.07, 23:57
      Ten schemat powtarza sie w niemal kazdym zyciorysie czerwonego smiecia:
      zmarnowane zdolnosci, pasozytniczy tryb zycia, pijanstwo, narkotyki,
      niezdolnosc do myslenia, bezkrytyczna wiara w zaklecia zabobonnego socjalizmu.
      To musialo doprowadzic do krwawych zbrodni, orgii mordowania bez celu i sensu.
      Szkoda tej kobiety i jej zdegenerowanych towarzyszy, ale jeszcze bardziej zal
      niewinnych ofiar zbrodniczego szalenstwa zboczonej lewaczki. Powinna byla
      zostac wyskrobana ze wzgledow spolecznych. I to ze trzy razy, dla pewnosci, ze
      sie takie monstrum nie urodzi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka