Dodaj do ulubionych

Bunt kucharek

04.08.08, 18:06
tak się zastanawiam, że jak miałam naście lat było obciachem dla mnie przyznać
się, że umiem i nie daj boże lubię gotować. teraz, po wszystkich nigellach i
olivierach mamy furę domorosłych mistrzów patelni i jakoś u nas chyba zrobiło
się w dobrym tonie gotować, np na imprezy z przyjaciółmi.
w Polsce większość ludzi (a przynajmniej kobiet) chyba jednak dalej gotuje,
nie stać nas na stołowanie się po restauracjach, nie dowożą do domów nic poza
pizzą.. to nie-gotowanie to nie nasz problem
Obserwuj wątek
    • tryzmina Bunt kucharek 04.08.08, 18:31
      Miejmy nadzieję, że amerykańskie mamuśki wreszcie kopną swoich rozwydrzonych i
      roszczeniowych synalków w dupę, a potem nauczą ich sprzątać i gotować:) Chłop,
      który nie sprząta po sobie i nie potrafi zrobić obiadu jest kaleką.
      • juta_w Re: Bunt kucharek 05.08.08, 13:09
        A ja największy problem mam nie z gotowaniem, ale z czasem, który trzeba
        poświęcić na tę czynność. Doba ma niestety tylko 24 godziny:(
      • smith78 Re: Bunt kucharek 05.08.08, 17:08
        Przecież w artykule stoi że mamuśki same nie potrafią gotować, to jak mają
        nauczyć facetów :P
        Ograniczają się do wrzucenia gotowej paszy (bo jak to nazwać) do mikrofalówki.

        Się bardziej martwcie o facetów tutaj, w Polsce, coby się wam taki truteń nie
        trafił, a jest ich naprawdę mnóstwo.
    • jjawor Bunt kucharek 05.08.08, 19:57
      Moja koleżanka wyszła za mąż za amerykańskiego żołnieża, mieszkali w bazie. Po 3 miesiącach sąsiedzi dziwili się,że mają już normalne meble i urządzone mieszkanie a nie plastikowe krzesła i puste ściany. Jeszcze bardziej otwierali oczy na fakt, że kumpela gotuje... Dzięki bogu, że u nas nadal normalnie się jada... Ja nie cierpię sprzątać, ale w kuchni moge siedzieć godzinami, hehe...
    • sir.vimes A mnie rozczuliła 05.08.08, 20:19
      ta reklama z kuchnia przerobioną na garderobę.

      Jaki porządeczek, torebki w osobnych szufladach:))

      A co do gotowania i tuszy - na surówkach z baru mlecznego to jeszcze nikt nie utył.
      Tusza, awitaminoza itp itd nie jest kwestią tego kto i gdzie szykuje jedzenie.
    • k1k2 mieszkam w USA i (prawie nigdy) nie gotuje 05.08.08, 22:04
      zgadzam sie z opinia ze gotowanie stalo sie hobby. w obliczu
      notorycznego braku czasu jest to nawet hobby dosc luksusowe. kogo
      stac na pare godzin spedzonych w kuchni zeby przygotowac posilek? do
      tego trzeba kupic produkty, sprzatnac 'po'...

      natomiast nie zgadzam sie ze jedzenie na miescie oznacza niezdrowa i
      ograniczona diete. z wyjatkiem malych miejscowosci gdzie faktycznie
      kroluja pizze i nachos with cheese, jest przeciez ogromny wybor co,
      gdzie i za ile zjesc. nigdy wczesniej nie mialam tak
      wyrobionego 'smaku' i wiedzy o potrawach z roznych kultur. na
      pichcenie dan etiopskich, mongolskich, wietnamskich itp. sama bym
      sie nie zdobyla (nie wiedzialabym nawet jak ma smakowac 'rezultat'
      tej pracy).

      to ze coraz mniej gotuje sie w domu nie oznacza wcale gorszej diety.
      kazdy sam sobie wybiera czy zajdzie do McDonalda czy do malej
      rodzinnie prowadzonej restaracyjki na zupe i salatke z jakims miesem
      za praktycznie ta sama cene.
      • iluminacja256 Re: mieszkam w USA i (prawie nigdy) nie gotuje 06.08.08, 08:52
        zgadzam sie z opinia ze gotowanie stalo sie hobby. w obliczu
        > notorycznego braku czasu jest to nawet hobby dosc luksusowe. kogo
        > stac na pare godzin spedzonych w kuchni zeby przygotowac posilek?

        Zastanawia mnie jaki to posiłek gotuje się parę godzin ? I wyszło
        mi, z e chyba tylko gołabki i ryby wraz z oprawianiem i pieczeniem
        w warzywach. Mięsa nie jem w ogóle, ale generalnie to przyugotowanie
        większości rzeczy do jedzenia na ciepło, zajmuje około 30-40 minut,
        a nei - pare godzin.
        • pan_i_wladca_mx Re: mieszkam w USA i (prawie nigdy) nie gotuje 06.08.08, 13:15
          no ok, ale dodajmy do tego czas zakupow, czas sprzatania. troche sie zbiera.
          osobiscie gotuje średnio, zasluga matki :) przezyc przezyje ale znajomym
          serwowac nie bede. za to trafil mi sie fantastycznie gotujacy facet, ktorego
          pare godzin w kuchni nie przeraza, takze chetnie odstapilam to `swiete miejsce
          kobiety`.
        • silic Re: mieszkam w USA i (prawie nigdy) nie gotuje 07.08.08, 00:24
          Bigos, pierogi ruskie (robione a nie kupne !), większość pieczeni, zup
          wywarowych, można tak długo wymieniać. Są dania w które trzeba włożyć dużo pracy
          (jak pierogi) a są takie , gdzie trzeba długo czekać na efekt (bigos). Tak czy
          owak od rozpoczęcia robienia do momentu gdy można jeść spokojnie mija min.
          godzina. (oczywiście bez robienia skrótów typu: gotowe ciasto, gotowe nadzienie,
          kostka bulionowa itd.)
          Oczywiście jest sporo dań które można zrobić w 20 minut, ale to zawsze jest
          zawężenie kulinarnych doznań (bo te szybkie dania są pewnego typu).
      • caperucita Re: mieszkam w USA i (prawie nigdy) nie gotuje 06.08.08, 14:13
        wystarczy zmienić nawyki, zapoznać się z kuchnią włoską, chińską
        albo tajską i można kolację ugotować w pół godziny. Zrobienie
        sałatki to też żadna sztuka. A zakupy można zrobić raz na tydzień...
    • maith Czy to nie śmieszne? :) 11.08.08, 00:04
      Facet, któremu posiłki przygotowuje żona pracuje w Ministerstwie Zdrowia nad
      programem mającym poprawić stan domowych posiłków.
      To jasne, że 80% pracy będzie musiała za niego wykonać, posiadająca
      odpowiednie wykształcenie kulinarne, żona.
      Czemu to jej nie zatrudnili na tym stanowisku?
      To ona ma odpowiednie kompetencje :)

      Sam pomysł gotowych zdrowych posiłków jest całkiem sensowny.
    • aneta1008 Re: Bunt kucharek 12.08.08, 10:35
      Całe szczęście, że nasze kultury znacznie się różnią (USA/Polska). To co się
      dzieje w Stanach w kwestii żywieniowej to istna paranoja. Tam gdzie dba się tak
      bardzo o wagę, ma hopla na punkcie dziwnych diet, jest jednocześnie chyba
      największy odsetek ludzi otyłych. Sama nie byłam w USA, ale koleżanka
      opowiadała, że tam właściwie nie ma szczupłych ludzi na ulicach. A wszystko to
      dzięki stołowaniu się w fast foodach.
      Po ciężkim dniu w pracy nie zawsze mam ochotę jeszcze lecieć na zakupy a potem
      wystawać w kuchni przez kilka godzin (początkująca kucharka - gotowanie zajmuje
      mi jeszcze dość dużo czasu;)) i wtedy pojawiają się pizza, kupne krokiety albo
      makaron z sosem ze słoika. Ale żeby tak codziennie? Nie ma mowy!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka