Dodaj do ulubionych

Please, please, please

    • jotembi poważne pytanie do znawców tematu 24.06.09, 10:47
      bo tak: niewiele wiem o depresji, kiedy studiowałam i miałam jakieś
      tam wykłady z psychopatologii i psychiatrii (uboczne wobec głównego
      kierunku studiów), depresja nie była jeszcze w modzie...

      gorzej - nie rozumiem i pewnie nie zrozumiem nigdy depresji, nie ten
      typ osobowości

      ale przemawia do mnie to co ktoś tutaj napisał - że to jest tak,
      jakby człowieka spowijała szara mgła

      i moje pytanie do ludzi, którzy czegoś takiego doświadczyli: czy
      zdarza się tak, że ta mgła na pewien czas znika, a pacjent dostaje
      jakiegoś niesamowitego napędu i gorączkowo nadrabia co się da, na
      przykład poprawia międzynarodową maturę...?

      parę osób już o tym wspomniało
      i mnie też te górki i dołki kojarzą się z zupełnie inną jednostką
      chorobową

      czy ktoś w ogóle zdiagnozował depresję u tej dziewczyny? czy jedyna
      diagnoza pochodzi od matki i autorki artykułu, a wszystko na
      podstawie próby samobójczej...?

      jeszcze jedno: takie zdecydowanie czerwone światełko zapaliło mi się
      przy opisie tych zachowań z dzieciństwa
      chyba wtedy należało szukać pomocy i sposobu zmiany atmosfery w
      rodzinie...
      • watersnakes2 Re: poważne pytanie do znawców tematu 24.06.09, 11:38
        jotembi napisała:

        > gorzej - nie rozumiem i pewnie nie zrozumiem nigdy depresji, nie ten
        > typ osobowości

        A jakim jestes? Bo ja typowym sangwinikiem z cholerycznymi okresami, co mnie
        przed deprecha nie uchronilo.


        > ale przemawia do mnie to co ktoś tutaj napisał - że to jest tak,
        > jakby człowieka spowijała szara mgła

        To ja napisalam.

        > i moje pytanie do ludzi, którzy czegoś takiego doświadczyli: czy
        > zdarza się tak, że ta mgła na pewien czas znika, a pacjent dostaje
        > jakiegoś niesamowitego napędu i gorączkowo nadrabia co się da, na
        > przykład poprawia międzynarodową maturę...?

        Raczej (tak bylo w moim wypadku) rozpaczlowie szuka sie czegos na czym mozna sie
        skupic zeby nie myslec. Ja potrafilam czytac jedna ksiazke za druga,
        uczestniczyc w mnostwie przedsiewziec, ale po chwili i tak znow zapadalam w ta
        szara mgle i juz nic nie bylo wazne.
      • jerry345 Re: poważne pytanie do znawców tematu 24.06.09, 22:33
        "jeszcze jedno: takie zdecydowanie czerwone światełko zapaliło mi się
        przy opisie tych zachowań z dzieciństwa
        chyba wtedy należało szukać pomocy i sposobu zmiany atmosfery w
        rodzinie... "

        Bardzo trafne spostrzeżenie!!
        Przecież to nie był jakiś błahy incydent.
    • fioolkaa Please, please, please 24.06.09, 11:03
      też chodze do psychologa, który nie ma ze mną kontaktu. on chce żebym sama mówiła, czeka i milczy. a mnie trzeba się pytać, nie jestem typem wylewnym. myślicie że to jest metoda?
      • krzysztof213 Re: Please, please, please 06.07.09, 17:25
        skąd to znam tez chodziłem to psychologa o on tylko słuchał
        I co z tego wynikało tylko to ze miałem sie komu wygadać .
        A zresztą tak ciężko znaleźć kogoś kto chce ci pomóc przecież każdy ma swoje
        problemy nawet psycholog i co zostałeś sam/sama
    • olaaa777 Re: Please, please, please 24.06.09, 11:04
      warszawa i jej suburbia
      Autor Wiadomość
      malarosa

      Wiek: 21
      Dołączyła: 12 Paź 2007
      Posty: 1
      Skąd: Warszawa
      Wysłany: 15 Październik 2007, 17:41 warszawa i jej suburbia


      ---------------------------------------------------------------------
      -----------

      poznam nieśmiałego/nieśmiałą introwertyka/introwertyczkę z warszawy/
      okolic moj email malarosa@op.pl. w ramach terapii jesiennych
      napadów samotności. pozdrawiam. ahoj ahoj.

    • kvira Please, please, please 24.06.09, 11:08
      przeczytałam prawie wszystkie posty i zdumiewa mnie, że chyba nikt
      nie czytał artykułu dokładnie - wyraźnie jest w nim powiedziane, że
      po 3 tygodniach pobytu w szpitalu u Magdy zdiagnozowano ZABURZENIA
      OSOBOWOŚCI; co wiecej opis jej zachowania pasuje jak ulał do tego
      rozpoznania; prawdą jest też, że wg Ustawy O Ochronie Zdrowia
      Psychicznego jeśli człowiek nie jest chory psychicznie (a zaburzenia
      osobowości, podobnie jak nerwice chorobami psychicznymi nie są) nie
      może być wbrew swojej woli leczony psychiatrycznie w warunakach
      szpitalnych, nawet jeśli zaplanuje sobie samobójstwo
      owszem, można wtedy "naciągać" - tzn.: rozpoznawać depresję,
      zgłaszać do sądu rodzinnego, aby wydał decyzję o przymusowym
      leczeniu,itp., tylko co z tego, skoro to nie depresja i pobyt w
      szpitalu oraz leki przeciwdepresyjne niczego nie zmienią?

      leczenie zaburzeń osobowości polega na psychoterapii, a w tym
      przypadku (osoba młoda, mieszkająca z rodzicami, poczatek problemów
      w dzieciństwie) także - jak wiele osób zauważyło - terapii
      rodzinnej, ale z psychoterapią jest ten problem, że zależy ona od
      pacjenta - jeśli człowiek nie chce, nic nie da się zrobić na siłę,
      lekarz, czy terapeuta nie jest w stanie osoby niechętnej zmusić; to
      troche jak z uzależnieniem - jeżeli osoba uzależniona sama nie
      zechce nikt inny nie jest w stanie jej pomóc
      • e-em Re: Please, please, please 26.06.09, 12:58
        każdy człowiek, również dorosły i również mający "jedynie"
        zaburzenia osobowości a nawet zaburzeń ososbowości nie mający, może
        być leczony przymusowo jeśli zagraża swojemu zyciu. Odsyłam do
        przepisów.
    • fear77 Please, please, please 24.06.09, 11:11
      Ten artykuł mną wstrząsnął. Nie tylko historia, ale i sposób jej
      przedstawienia. Dawno nie przeczytałam materiału, który zrobił na
      mnie takie wrażenie.
      Wiem, że choroby psychiczne to bardzo skomplikowana, trudna sprawa.
      Nie ma prostych rozwiązań i jasnych odpowiedzi...Dodatkowo wiem jak
      wygląda rzeczywistość w polskich szpitalach.
      Współczuję rodzicom...
      W Polsce zbyt mało mówi się o chorobach i zaburzeniach psychicznych
      (depresja, schizofrenia, zaburzenia żywienia itp.), niska jest
      świadomość społeczna w tej kwestii i wiedza lekarzy. Pacjenci i ich
      rodziny czesto na własną rękę szukają pomocy, testują kolejne metody
      leczenia. Pozostaje tylko nadzieja, że to się zmieni.
    • momoneymoproblems Please, please, please 24.06.09, 11:23
      czy wypuściłbyś dziecko chore na depresję na spacer do lasu przed wyjazdem do
      szpitala psychiatrycznego?
      • por1 Re: Please, please, please 24.06.09, 12:08
        To nie dzidziuś tylko dorosła osoba, nikt nie zapewni 100% kontroli
        nad dzieckiem? Ty oczywiście nie masz dzieci....
      • geelongman Re: Please, please, please 24.06.09, 23:26
        momoneymoproblems napisała:

        > czy wypuściłbyś dziecko chore na depresję na spacer do lasu przed
        wyjazdem do
        > szpitala psychiatrycznego?


        Mysle, ze jestes okrutna!!
    • sbodek Please, please, please 24.06.09, 11:31
      artukuł trafiony "jak kulą w płot"
      matka przez 21 lat nie potrafiła zauważyć że dziecko potrzebuje
      pomocy psychologa a lekarz w ciągu jednej rozmowy miał to zauważyć???
      poza tym dziecko w szpitalu a matka nie interesuje sie jego chorobą -
      i ma pretensje że nikt nie zadzwonił????
      w takich wypadkach 99 procent winy jest po stronie najbliższej
      rodziny, jesli rodzina nie potrafi pomoc to człowiek jest stracony
    • journalist Magda cierpiała na 24.06.09, 11:41
      nigdy nie zdiagnozowany Zespół Aspergera. Takie jest moje zdanie, co
      polecam innym pod rozwage, bo w ten sposob najczesciej konczy sie
      niestety brak pomocy przy tym zaburzeniu. Ze szczatkow informacji
      wyglada, ze Magda mogla dryfowac w tym kierunku. Poza tym ze tekst
      wstrzasajacy to ma wiele brakow i nalezy go potraktowac bardziej
      jako duzy felieton niz reportaz. Pozdrawiam wszystkich - j.
      • emka7 Re: Magda cierpiała na 24.06.09, 13:47
        Zespół Aspergera? A niby na jakiej podstawie taka diagnoza?
    • bettyfoto Please, please, please 24.06.09, 11:54
      Jestem w takiej samej sytuacji, nie wiem co robić, co robić póki nie .... Moja
      córka jest chora, sama nie chce podjąć leczenia, ma 19 lat, lekarze mówią że
      jest dorosła, że dopóki sama nie zechce się leczyć to nic na to nie poradzimy,
      my, rodzice NIC NIE MOŻEMY ZROBIĆ. Błagam o pomoc,
    • sztuka_art Please, please, please 24.06.09, 12:02
      Pani Aniu, wiersze Magdy są genialne! Po nich samych czuć cierpienie
      córki... Są niesamowite. // Co się zaś tyczy historii Magdy, wina
      leży po stronie lekarzy. Bo nie można kogoś poznać tylko po
      rozmowie.
      Osoby chore psychicznie przy lekarzach nigdy nie
      powiedzą, że są chore. Przebywanie z i obserwacja zachowania -
      mogą prowadzić do diagnozy. Niestety przypadki leczenia dusz są
      trudne - myślę, że problem tkwi nie tyle w lekarzach, co
      w "standardach" nauczania tych lekarzy, na studiach. Magda szukała
      lekarza, któy będzie miał dla niej czas. Osoby, która poda jej rękę
      i wykorzystując swoją medyczną wiedzę poprowadzi ją ku światłości,
      ku normalnemu życiu. Ona szukała swojego Boga. Niestety znalazła
      tylko sztampowych lekarzy, którzy stereotypowo wykonywali swoje
      zadania. :( // Bardzo mi przykro i pragnę wyrazić moje kondolencje.
      Asia
    • wielkopolanka_32 Ubezwlasnowolnic nalezalo. 24.06.09, 12:17
      Matka popelnila blad. Nalezalo corke chociaz czesciowo ubezwlasnowolnic i
      dalej mozna bylo dzialac w kierunku wyleczenia corki.
    • oldold Zespół Aspergera 24.06.09, 12:21
      JESTEM PRZERAŻONA - PRZEZ 21 LAT W POLSCE NIE WYKRYTO U DZIEWCZYNY ZESPOŁU
      ASPERGERA.
      • reszka2 Re: Zespół Aspergera 24.06.09, 12:27
        Nieważne, czy chorowała na aspergera, miała zaburzenia o typie
        borderline, schizofrenię czy cokolwiek innego.
        Przez kilkanaście lat - jak wynika z artykułu - była pozbawiona
        możliwości zdiagnozowania, bo rodzina nie poszła z nią do lekarza,
        jak była mała, a skontaktowali się z psychiatrami, kiedy było już
        bardzo, bardzo źle.
        • annika.h co nie usprawiedliwia psychiatrów 24.06.09, 12:44
          i ich dyletanctwa
          • reszka2 Re: co nie usprawiedliwia psychiatrów 24.06.09, 13:15
            Nawet najlepszy i najmniej dyletancji psychiatra potrzebuje czasu.
            Jeśli trafi się na dyletanckiego psychiatrę i trzeba poszukać
            lepszego - to też zajmuje czas. A choroba nie czeka.
            Rodzina Magdzie i potencjalnej pomocy dla niej - ten czas
            zabrała/zmarnowała.
        • elcommendante Re: Zespół Aspergera 24.06.09, 13:08
          Moze i lepiej bo przynajmniej wynikla z tego jakas dyskusja, a do
          tej pory "specjalisci w bialych kitlach" szpikujac ja latami
          medykamentami majacymi zmniejszyc objawy" takiej czy innej
          diagnozy :"szeregu ekspertow", zrobiliby z niej warzywo i nikt nie
          dowiedzialby sie o jej historii, tak jak nie wiemy o tysiacach
          podobnych, albo niemal identycznych...
          Gdyby problem opetan zajal stosowne miejsce w klasyfikacjach
          jednostek chorobowych uratowalibysmy wiele istnien ludzkich od
          cierpien i niepotrzebnych smierci.Najsmiesniejsze jest to, ze
          opetania wywoluja wiekszosc schorzen i 90% dysfunkcji
          psychicznych...Kazda osoba pijaca alkohol lub palaca papierosy jest
          opetana.Pamietajmy o gradiencie.Nie kazdy bedzie fruwal pod sufitem
          bulgoczac w niezrozumialym wymarlym dialekcie, czy wyskoczy przez
          okno...Alergie, uczulenia, nowotwory...Przyczyn tego nie trzeba
          szukac w dziurze ozonowej, czy poprzednim pokoleniu wujka szwagra
          zony brata...Przyczyna jest zbyt prozaiczna i zbyt smiala,
          aby "medical authorities" przyjely ja ipso facto...
          Zastanowmy sie co moze przebic sie przez nasze energetyczne bariery
          ochronne jesli nie bedziemy szanowac naszego sacrum ciala, wlewajac
          w nie trucizny i robiac cos czego "stworca" nie bral pod uwage w
          naszej instrukcji obslugi.Sami sobie sypiemy piasek w tryby i
          dziwimy sie, ze mechanizm kuleje...
          Magda nie musiala brac narkotykow.Inwazja moze nastapic z powodu
          stresu i szeregu innych czynnikow, ktorych nie znamy.Fakt, faktem,
          ze do inwazji doszlo, a ona sama zdiagnozowala inwazora chyba
          najbardziej trafnie bez chodzenia po "doktorach".Jesli sie nie wie
          czym jest duch opetujacy mozna go tylko okreslic jako potwora.To nie
          potwor, to biedna dusza ludzka, jaka i my bedziemy po smierci, ktora
          tak bala sie isc na "tamta strone", ze wolala zostac tutaj i
          przyczepic sie byc moze do osoby, ktora kochala za zycia...
          • norbertrabarbar Dobrze że nie miała dzieci 24.06.09, 13:20
            Jest mi przykro ale dobrze, że nie miała dzieci - tu zadziałała naturalna
            selekcja, nie można pomagać wszystkim, którzy sobie ze sobą nie radzą bo nic
            innego byśmy nie robili. Szkoda dziewczyny.
      • gondra Re: Zespół Aspergera 24.06.09, 13:30
        A Tobie sie udało po przeczytaniu jednego artykułu - no geniusz!
        Ale psychol od opętań i tak wymiata.
        Mam nadzieję, że mama Magdy nie przeczyta tego wątku.
        • elcommendante Re: Zespół Aspergera 24.06.09, 14:01
          Wyznaczniki pewnych cech sa reprezentatywne dla postawienia juz nie
          hipotezy, ale tezy, ktora ja postawilem... : )
          Mysle, ze taka agresywna postawa wobec odmiennego zdania niz twoje,
          nie tylko odnosnie tego co ja napisalem swiadczy o twoich sporych
          problemach emocjonalnych...Twoj brak dojrzalosci, abnegacja i
          slownik nie wymaga komentarza..."bo po co?" : )
          Zaistnialas na forum, w tym watku, ale raczej budzac zenade i
          wspolczucie nie tylko u mnie jak pokazuje korespondencja...
          Mama Magdy powinna przeczytac, bo problem w jej rodzinie nie
          skonczyl sie wraz ze smiercia jej dziecka...
          • gondra Re: Zespół Aspergera 24.06.09, 14:14
            A może jeszcze jestem opętana? No zapomniałeś tego dodać!
            A to co ty robsz to cos jak wypieranie, żyjesz we włansnym swiecie
            chłopcze, fajniej zrzucić jego negatywne aspekty na siły
            nadprzyrodzone niz zacząć trzeźwo myślec. I jeszcze uważać siebie za
            jednego z niewielu, ktorzy poznali prawde:D - lepiej przyjmij do
            wiadomosci istnienie zaburzeń psychicznych i emocjonalnych, bo chyba
            sam nie jesteś od nich wolny.
            • elcommendante Re: Zespół Aspergera 24.06.09, 15:22
              gondra napisała:

              > A może jeszcze jestem opętana? No zapomniałeś tego dodać!
              > A to co ty robsz to cos jak wypieranie, żyjesz we włansnym swiecie
              > chłopcze, fajniej zrzucić jego negatywne aspekty na siły
              > nadprzyrodzone niz zacząć trzeźwo myślec. I jeszcze uważać siebie
              za
              > jednego z niewielu, ktorzy poznali prawde:D - lepiej przyjmij do
              > wiadomosci istnienie zaburzeń psychicznych i emocjonalnych, bo
              chyba
              > sam nie jesteś od nich wolny.

              Tak, to mozliwe, stad takie jasno ukierunkowany atak na
              mnie...spotykam sie z tym czesto.Operujesz pojeciami, ktorych
              definicji nie znasz lub masz o nich mgliste pojecie...
              To nie sa sily nadprzyrodzone.Wszystko co sie nam manifestuje jest
              silami fizyki czyli przyrody.To my jako ludzie mamy jeszcze malo
              wiedzy, aby pojac to co ma nam do zaoferowania rzeczywistosc
              wszechswiata...
              Tak, jestem jednym z niewielu i czas, aby bylo ich
              wiecej...Przyjmuje do wiadomosci istnienie zaburzen, ale ty ciagle
              oceniasz, poniewaz jest to twoja forma obrony przed nieznanym.To
              niegrozne, poki nie osiagnie stanu skrajnosci... : )
              "Chlopcze?"Z tonu twoich wypowiedzi estymuje, ze raczej to ja
              moglbym byc twoim ojcem...Nie martw sie, zycie pokaze ci jeszcze
              wiele sztuczek, o ktorych nie masz bladego pojecia.Trzymaj sie,
              stara! : )
      • jerry345 Re: Zespół Aspergera 24.06.09, 22:24
        Zastanów się przez chwilę, zanim coś napiszesz...
        Cambridge, wszechstronne uzdolnienia, szerokie zainteresowania...
        • iromek Re: Zespół Aspergera 25.06.09, 18:49
          jerry345 napisał:

          > Zastanów się przez chwilę, zanim coś napiszesz...
          > Cambridge, wszechstronne uzdolnienia, szerokie zainteresowania...

          Ludzie z ZA bywają bardzo uzdolnieni. Mają pasję i potrafią całą swoją energię poświęcić na nią, głównie właśnie dlatego że nie potrafią się udzielać towarzysko. To że nie potrafią odnaleźć się w społeczeństwie wprowadza ich w stany depresyjne które mogą być zgubne. ZA bywa często mylony ze schizofrenią. A polscy lekarze niewiele o nim więdzą. Zresztą czasem bardzo trudno go zdiagnozować bo aspi to przecież prawie normalni ludzie.
        • croyance Re: Zespół Aspergera 29.06.09, 20:54
          A co to ma do rzeczy? Moj kuzyn ma Aspergera, i zna biegle 4 jezyki, a
          teraz studiuje zagranica.
    • zuzik_1 Please, please, please 24.06.09, 12:34
      moim zdaniem to bylo opetanie wrecz klasyczne(jesli w ogole mozna je tak nazwac) Skoro od malego dziwnie reagowala,pozniej mowila o potworze, slyszala slowa to nie rozumiem dlaczego nikt nie poprosil o pomoc egzorcysty!!! dleczego ludzie wciaz neguja istnienie demonow skoro juz tyle przypadkow jest udokumentowanych?? ludzie oprocz nauki ,psychologi jest jeszcze cos! Dopoki ludzie nie zaczna byc swiadomi beda niestety takie przypadki w ktorych nie pomoze lekarz i ktore beda prowadzic do samobojstwa.Osoby opetane wcale nie musza gryzc, drapac i charczec.Czasami lekarz poprostu nie pomoze.:(
    • martaka1only Please, please, please 24.06.09, 12:42
      Niestety ,do życia nikogo nie można zmusić.
    • simara1 Please, please, please 24.06.09, 12:45
      Lecz zostanie po mnie ta siła fatalna,
      Co mi żywemu tylko czoło zdobi
      Lecz po śmierci was będzie gniotła niewidzialna,
      Aż was, zjadacze chleba - w aniołów przerobi

      A może to ona była normalna, a świat zwariował...? Jej winą było to, że zbyt
      wiele czuła. Brakowało jej bratniej duszy, kogoś kto myślałby i czuł tak jak
      ona. Samotność to choroba, często śmiertelna. A wystarczyłoby się czasem
      zatrzymać, podać dłoń drugiej osobie...

      Dokąd płyniesz bracie, dokąd gnasz?
      Po co tak zabijać się?
      W jednym miejscu przecież w końcu trwasz,,
      tylko mknie do przodu czas...

      Nie poddam się, zwyciężę, na przekór wszystkim. Nie jestem kolejnym
      przypadkiem. Albo ja zmienię świat, albo on złamie mnie...
    • por1 Please, please, please 24.06.09, 12:54
      Artykuł wstrząsajacy z dwóch powodów.Po pierwsze ,śmierć człowieka i
      tragedia rodziny. Po drugie stan naszej słuzby zdrowia , a raczej
      jej gotowośc niesienia pomocy pacjentowi. Wg mnie na to jest
      ukierunkowany tekst.I słusznie. Zawsze straszne kolejki, brak
      zrozumienia i szacunku juz od momentu zamawiania wizyty.Do
      kardiologa czekaj 8 m-cy chyba ,że prywatnie ,ale 150 zl ,to od
      reki.Do urologa pól roku(Cz-wa),do reumatolga , najlepiej na
      przyszły rok, do onkologa owszem ,ale nie teraz,TYLKO PO
      WYBORACH....Można tak wyliczac. Tego media(aż tak) nie pokazuja i
      nie nagłasniaja, wolą pokazywac strajkujące pielegniarki i żadania
      lekarzy do podwyzek i protestów o dyzury.
      Lekarze sa super niereformowalną grupa zawodową, nie wolno ich
      krytykować, a wolno im sie spóźniać do pracy, nie moga przyjmowac bo
      sa po dyżurze ,ale w swoich przywatnych gabinetach(nierzadko tych
      szpitalnych) juz sa w pełni sil, a zdrugiej strony nie chca pracowac
      na zmiany tylko walcza o dyżury ,bo na nich wyciskaja kasę, W
      gabinetach prywatnych pracuja od godz 17-18 , a swiatło sie pali
      nieraz do 23 w nocy, ale kasy fiskalne to urzadzenie zbyt
      skomplikowane dla lekarza ,aby mógł je biedaczek obsługiwac,
      zatrudnieni w dwóch szpitalach i sześciu innych przychodniach jak
      moga myslec o swoim pacjencie ,traktuja Go jak przedmiot , za kazdym
      razem ..a co to tam panu dolegalo...aha,aha,.
      Niestety za ten stan jesteśmy my wszyscy odpowiedzialni, ze przy
      wyborach chociażby nie wymuszamy zrealizowania tych naszych
      problemów .Dajemy sie zbyc jednym zdaniem "będzie reforma słuzby
      zdrowia" ,zamiast znikna kolejki, lekarz dla Ciebie, dostep do
      nowoczesnej medycyny.....Oszukuja nas politycy , a lekarze (nie
      wszyscy) wykorzystuja to w sposób straszny -PACJENT JEST NIKIM.
      Drodzy lekarze , człowiek udaje sie do Was o pomoc gdzy sam juz
      sobie nie radzi , gdzy rodzina nie daje rady, i wierzy ,ze u
      fachowca (wykształconego za nasze pieniadze i utrzymywanego z
      budżetu czyli ,za nasze) spotka sie z szacunkiem i wierzy ,ze
      otrzyma mozliwie najlepsza pomoc. Nie odwracajcie sie od nas w
      potrzebie, badźcie po prostu ludzcy ,zachowajcie twarz...
    • ornann Please, please, please 24.06.09, 13:01
      Zdarzają się sytuacje, które diametralnie odmieniają los człowieka, po których nic nie jest – i nigdy już nie będzie – takie same, jak wcześniej. Zdarzają się takie dni, które dzielą życie na „do” i „po”. Dni, które powodują, że człowiek umiera - chociaż żyje. Żyję z depresją 15 lat. Są dni lepsze, są gorsze... i są takie, w których zdaje się, że nie ma już nic... Czuję pustkę i smutek, nie mam na nic siły, wycofałam się z życia. Lubię noc, gdy jest cicho i wiem, że nikogo nie spotkam i nikt nie zapuka do drzwi. Prysły wszystkie złudzenia, jakie można mieć wobec bliźnich, i został już tylko głuchy żal, niechęć i zmęczenie. Odarto mnie z godności, z wszelkich złudzeń. Pustki jaka zapanowała w moim życiu nie da się wypełnić. Miesiącami nie wychodzę z mieszkania.
      Muszę "przeżyć" jeszcze dwa lata. Muszę "z tym" zaczekać do pełnoletności syna.




      • momoneymoproblems Re: Please, please, please 24.06.09, 14:27
        Niezależnie od tego jak byłoby źle nie można się poddawać. Wiem, że depresja to
        choroba i trzeba ją leczyć ale sami sobie możemy najbardziej pomóc. Nie wiem co
        Pani miała na myśli pisząc "z tym", mam nadzieję że nie to, co zrobiła Magda.
        Pełnoletniość w życiu człowieka niczego nie zmienia - jeśli zrobi to Pani
        swojemu synowi on nigdy tego Pani nie wybaczy, to wpłynie na całe jego życie,
        może nawet je zdeformuje i zniszczy. Nie będzie umiał stworzyć rodziny, nie
        znajdzie szczęścia, nie zbuduje nic w swoim życiu i może pewnego dnia właśnie
        "to" w nim zakiełkuje. Łatwo jest się poddać, zrezygnować - trudniej być wzorem
        siły wytrwałości. Moja mama również miała ciężkie i trudne życie. W dodatku
        niedawno chorowała na raka. Tylko dzięki sile i odwadze potrafiła wyjść z
        choroby a przecież też mogła się poddać, mogła przestać wierzyć. Nie wiem jaka
        siła pcha ludzi w jedną lub w drugą stronę ale wiem że to ukierunkowanie zależy
        od naszej woli, trzeba tylko przejąć nad nią kontrolę.
    • azayaka piękne wiersze pisała... 24.06.09, 13:16
      j/w
      • eri.4 Re: piękne wiersze pisała... 24.06.09, 13:25
        nie mogę pozbyć się uczucia, ze ta dziewczyna była przerażająco sama..
        • three-gun-max Re: piękne wiersze pisała... 24.06.09, 15:41
          Może jeszcze napiszesz, że to wina społeczeństwa? Zacznij od samobiczowania
      • three-gun-max Taa, super ;-)) 24.06.09, 15:41
        Gdzieś widziałem na sieci generator wierszy, który takie wypociny produkował w dowolnej ilości:)
        • 4litery Re: Taa, super ;-)) 25.06.09, 11:52
          bach.ipipan.waw.pl/~nathell/poeta/
    • ania2404 Please, please, please 24.06.09, 13:29
      Kilkanaście lat temu przechodziłam poważne załamanie nerwowe.
      Zgłosiłam się do psychiatry i jedyne co otrzymałam, to olbrzymie
      ilości leków psychotropowych. Nie mogłam liczyć na terapię, chociaż
      o nią prosiłam (miałam myśli samobójcze). Pomogła mi rodzina i
      przyjaciele... Miałam szczęście, że mój stan nie był tak ciężki jak
      Magdy, której nawet bardzo kochająca rodzina nie mogła pomóc.
      W moim otoczeniu znam kilka osób cierpiących na depresję. Wiem od
      nich, że na pomoc ze strony lekarzy nie można liczyć. NIESTETY
    • yolarz Please, please, please 24.06.09, 13:29
      mam bardzo mieszane uczucia. Bardzo wspólczuje matce Magdy, to oczywiste. Ale
      nie mogé pozbyc sie wrazenia ze jej twierdzenia iz Magda zrobila wszystko, ze
      chciala sie leczyc, miaja sie z prawda. Gdyby faktycznie tego chciala nie
      negowalaby prob samobojczych, otworzylaby sie przed lekarzem. Nie, ja po
      prostu nie moge tego pojac.
      Taka postawa pomozcie mi, nic mi nie jest...
    • tanguerra5 Please, please, please 24.06.09, 13:30
      Studiuję psychologię...niestety mamy czasem praktyki z zakładach
      psychiatrycznych...potwierdzam, to, że warunki szpitali są
      przygnębiające...zastanawiam się jak można czuć się w nich dobrze,
      dziwi mnie dlaczego w ten obszar państwo nie inwestuje...poza tym
      pracuje za mało psychologów i dostają uwłączające
      wynagrodzenia...trudno się potem dziwić, że są wypaleni zawodowo i
      nie pomagają...prawdę mówiąc jest mi jednak wstyd za tych "lekarzy",
      którzy zachowali się w taki bezmyślny sposób, ponieważ jeżeli było
      tak jak w tym artykule zostało opisane, to popełnili wg mnie
      błąd...szkoda, że ta dziewczyna nie wytrzymała...mam nadzieję, że
      ktoś w tym państwie w końcu zabierze się za obszar psychiatrii, aby
      taki przypadków było coraz mniej.
    • calidad Please, please, please 24.06.09, 13:35
      Nie udało się uratować ani Sylvii Plath, ani Anne Sexton, ani ...van
      Gogha.

      Piszecie, że można ją było zamknąć, ubezwłasnowolnić, otępić
      psychotropami jak Frances Farmer. Ona przeżyła, ale czy była za to
      wdzięczna? Szczerze wątpię.
    • a.ga współczuję biernych rodziców 24.06.09, 13:42
      a ja czytając ten artykuł uważam, że to wina rodziców bo oni w ogóle
      nie mogli dotrzeć do córki i wystarczyły im jej mętne odpowiedzi.
      Moja mama drąży temat jak widzi że coś nie tak i nie zostawia biegu
      spraw samym sobie. To matka i ojciec mogą winić się za śmierć
      własnej córki bo odnoszę wrażenie że mieli w dupie co ona czuje i
      czego się boi. Mieli ją w domu i olali wiele sygnałów czekając na
      pomoc lekarzy którym jak wiedzieli córka nie ufa i przed nimi gra
      kogoś innego. No pogratukujcie rodzice przede wszystkim sobie.
      • melania200 Re: współczuję biernych rodziców 24.06.09, 14:19
        taaa... chyba jesteś odmianą afery123. Skoro Twoja mama jest taka
        swiatła a tatus taki wrażliwy, to czemu masz jakiekolwiek problemy?
        Myslałam że wspólnie je wydrążyliście.
        Gratuluję rodziców i mam propozycję - niech podziela się swoimi
        radami z tymi, którzy maja w dupie własne dzieci, np. ze mną.
    • glazomoor Poplakalem sie przy cztaniu 24.06.09, 13:57
      Depresja to straszna choroba.
      A lekarze panstwowej sluzby zdrowia, jak i cala ta organizacja wola o pomste do
      nieba.

      Smutno mi
    • hi2per Please, please, please 24.06.09, 14:25
      Ci ktorzy pisza, ze ona byla opetana przez jakiegos ducha, ze dobrze ze tak
      sie stalo ze swoich genow nie przeniosla na potomstwo, itd. itp., powinni sie
      wstydzic wlasnej glupoty i wogole sie nie wypowiadac. Nic dodac nic ujac.
      Widac ze mamy jeszcze mnostwo czarnej masy w tym kraju.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka